Slide
Slide
Slide
banner Gazzetta Italia_1068x155
Bottegas_baner
baner_big
Studio_SE_1068x155 ver 2
Baner Gazetta Italia 1068x155_Baner 1068x155
ADALBERTS gazetta italia 1068x155
FA-1013-Raffaello_GazettaItalia_1068x155_v1

Home Blog Page 206

Gestione contabile di una società a responsabilità limitata

vat on calculator

In questo articolo siamo ad indicare a livello generale le regole di funzionamento principali per quel che riguarda la gestione contabile di una società polacca a responsabilità limitata (in polacco “Sp. z o.o.”).

Si ricorda che per ulteriori approfondimenti, il nostro Studio resta a completa disposizione.

Ogni società polacca a responsabilità limitata è obbligata a tenere la contabilità in conformità alle leggi nazionali vigenti.

Con riferimento alle imposte indirette, esiste l’Imposta sul Valore Aggiunto (VAT), il cui funzionamento è molto similare a quello italiano e degli altri Paesi dell’Unione Europea: essa viene applicata su tutte le transazioni di servizi e merci che avvengono nel territorio polacco e sulle merci che vengono importate dall’estero, ma sono previste anche delle categorie di operazioni esenti. Le aliquote sono del 23% (per la maggioranza dei prodotti), ma sono presenti anche delle aliquote ridotte dell’8% e del 5%.

La dichiarazione in ambito VAT va presentata per tutte le società neo costituite ogni mese entro il giorno 25 del mese successivo a quello di riferimento. Dopo il primo anno di attività sarà possibile, previa richiesta, presentare le suddette dichiarazioni con cadenza trimestrale.

Con l’inizio dell’anno 2018 sono entrati in vigore diversi nuovi obblighi, uno fra tutti, è stato esteso anche alle micro imprese l’obbligo di inviare mensilmente (sia che le dichiarazioni VAT vengano presentate mensilmente sia che vengano presentate trimestralmente) in forma elettronica al Ministero delle Finanze le registrazioni VAT delle fatture sia di vendita che di acquisto.

Per quanto concerne le imposte dirette, anche in Polonia troviamo l’Imposta sul Reddito delle Società (in polacco “CIT”, corrispondente dell’italiana IRES). L’imposta CIT deve essere dichiarata e versata ogni mese. Dopo la fine dell’anno fiscale, viene redatta la dichiarazione annuale per il conguaglio. L’imposta CIT viene calcolata in generale con un’aliquota del 19% ma dal 2017 è stata prevista un’aliquota preferenziale del 15% per tutte le società neo costituite (per il loro primo anno di attività) e per tutte le società che rientrano nella categoria c.d. del “piccolo contribuente”.  Il piccolo contribuente è quel soggetto il cui valore dei ricavi provenienti dalle vendite non ha superato nel precedente anno fiscale il controvalore in zloty polacchi dell’importo pari a 1,2 milioni di euro.

La dichiarazione CIT annuale deve essere presentata entro il 31 marzo dell’anno successivo a quello di riferimento.

Per quanto riguarda, invece, l’obbligo di redazione, approvazione e deposito del bilancio finale d’esercizio, esso dev’essere approvato dall’Assemblea dei Soci entro il 30 giugno e depositato presso l’Agenzia delle Entrate locale (Urząd Skarbowy) entro il 10 luglio o comunque entro 10 giorni dall’avvenuta approvazione del Bilancio finale d’esercizio e presso il Registro delle Imprese locale (KRS) entro il 15 luglio o comunque entro 15 giorni dal giorno di avvenuta approvazione del Bilancio finale d’esercizio.

Secondo la nuovissima normativa entrata in vigore il 15 marzo 2018, il deposito del Bilancio finale d’esercizio può avvenire solo in via telematica tramite il portale messo a disposizione dal Ministero delle Finanze.

Ricordiamo che quanto sopra rappresenta un’analisi generalissima della gestione contabile di una società a responsabilità limitata in Polonia – per conoscere nel dettaglio tutti gli aspetti procedurali e pratici, non esitate a contattarci.

monica.torretta@ferretti-bebenek.pl; cell: +48 797840782

angelo.ferretti@ferretti-bebenek.pl; cell: +48 797840798

giovanni.ferretti@ferretti-bebenek.pl; cell: +48 518734028

biuro@ferretti-bebenek.pl

Smak luksusu czy morskie robale? Stosunek Polaków do owoców morza

0

Dla Polaków owoce morza to rzecz dość egzotyczna. Mam wrażenie, że rodacy dzielą się z grubsza na dwie kategorie. Pierwsza grupa to ludzie, którzy uważają, że owoce morza to kulinarna nobilitacja, luksus, coś prawie jakby jedzenie ich było umiejętnością z trudem nabytą, przywiezioną z zagranicznych wakacji. Zachwycają się czwartkowymi dostawami małż, siorbią ostrygi (nawet jeśli uważają, że smakują jak rybie łzy), a zawinięte macki ośmiorniczki wprowadzają ich w instagramową ekstazę. Druga kategoria to „zwykli zjadacze chleba”, najlepiej ze smalcem, w towarzystwie kotleta schabowego i zasmażanej kapusty, którzy na owoce morza patrzą z trwogą, a gdy pytasz ich, czy kiedykolwiek tego próbowali, z obrzydzeniem kręcą głową odpowiadając, że „tych robali by nie dotknęli”. Na swoją obronę tłumaczą, że są „patriotami”, a ich nacjonalizm przejawia się w zamiłowaniu tylko i wyłącznie do polskiej kuchni (czasem jedynie pozwalają sobie na kebab).  

Wszystko jest kwestą punktu widzenia, ale obie te postawy są, jak dla mnie, nieco niedorzeczne.

W wielu krajach morskie stworzenia, po włosku zwane “frutti di mare”, przez setki lat były podstawą codziennej diety. Spożywało je zarówno pospólstwo, jak i arystokracja. W krajach śródziemnomorskich są one powszechne jak nasze ziemniaki, nikt nie traktuje ich jak czegoś luksusowego, ani tym bardziej snobistycznego. Małże (cozze, vongole), krewetki, kalmary je się na co dzień z makaronem lub ryżem; są idealnym źródłem białka, a przygotowuje się je w sposób szybki i nieskomplikowany. Włoskie bambini z zapałem wysysają resztki z główek skorupiaków, a ulubioną streetfoodową przekąską jest fritto misto, czyli kalmary, krewetki i sardynki w delikatnym cieście, smażone na głębokim tłuszczu. Ceny morskich przysmaków są zależne od sposobu podania i wybranych gatunków i wiadomo, że krab czy homar to delicje, za które trzeba zapłacić. Opisując Wam powyższe chciałam zwrócić uwagę na to, że nie bardzo przystoi lansować się jedząc owoce morza, bo to normalne jedzenie, zresztą coraz częściej dostępne w Polsce, świeże i w przystępnej cenie. Najbardziej zaskakującym prostotą daniem z owocami morza, jakie miałam okazje spróbować, było riso, patate e cozze czyli dosłownie ryż, ziemniaki i małże, potrawka prosto z Bari, która od pokoleń ratowała od głodu, a w dodatku smakuje zaskakująco dobrze. Z drugiej strony jada się też tak egzotycznych mieszkańców morskich głębin, jak np. jeżowce.

Jeśli chodzi o grupę ludzi, którzy uważają, że owoce morza są obrzydliwe, zacytuję moją mamę: „nie musisz tego zjeść, ale spróbuj”. Może się okazać, że nie ma sensu obrzydzać się smutnym spojrzeniem langustynki, a jej smak może nas pozytywnie zaskoczyć. Jeśli zdecydujemy się po raz pierwszy spróbować owoców morza, wybierzmy się do krajów śródziemnomorskich, w których klimat i zapach świeżej, słonej wody dodadzą im aromatu niczym kieliszek dobrego wina. Nie bądźcie mięczakami i spróbujcie mięczaków!

Nie należy zapominać, że w polskiej kuchni zasłużone miejsce zajmuje podobny do owoców morza rak, co prawda nie morski, tylko słodkowodny, ale równie smaczny, obecnie coraz rzadziej spotykany ze względu na zanieczyszczenie akwenów wodnych.

 

GŁODÓWKA: Tak, ale bez przesady!

0
White Plate and Diet

GŁODÓWKA: Tak, ale bez przesady!

Artykuł będzie dość nietypowy jak na rubrykę dotyczącą odżywiania: dziś mianowicie porozmawiamy o “niejedzeniu”, czyli o głodówce. Temat być może i dziwny, ale też nie do końca, z uwagi na to, że wciąż wzrasta zainteresowanie tym zagadnieniem jako praktyką oczyszczania zarówno fizycznego, jak i duchowego. Post przynosi wiele korzyści, jeśli praktykowany w sposób prawidłowy i jako część programu zrównoważonego odżywiania; w przeciwnym razie głodówka może nieść ze sobą poważne ryzyko.

Z organicznego punktu widzenia, dzięki głodówce nasze narządy trawienne (jelita, żołądek, wątroba i trzustka) w końcu otrzymują chwilę zasłużonego odpoczynku. Od wieków post uważany był za jedną z najlepszych leczniczych metod zapobiegania chorobom, natomiast szkoły medycyny naturalnej zgodnie twierdzą, że źródło większości chorób mieści się właśnie w przewodzie pokarmowym. Kiedy poprzez praktykę postu, damy odpocząć naszemu układowi pokarmowemu, wspomożemy wydalenie z organizmu toksyn, nagromadzonych przy procesach przemiany materii.

Jednak przez jak długi czas można nie jeść, a raczej, przez jaki czas należy powstrzymać się od jedzenia, aby zauważyć płynące z tego korzyści? Efekty, jakie później zaobserwujemy zmieniają się w zależności od czasu (godzin bądź dni), jaki przeznaczymy na wstrzymanie się od jedzenia.

Według badań przeprowadzonych na Uniwersytecie w Kalifornii, potwierdzonych także przez inne grona uczonych, w miarę regularna praktyka krótkotrwałej głodówki może zmniejszyć stany zapalne, pobudzić proces odchudzania (utrata tłuszczu) oraz uregulować na jakiś czas metabolizm. Post powinien wówczas być “krótki i przerywany”: około 15 – 18 godzin, po obfitym śniadaniu i lekkim obiedzie. Około godziny 15:00 powinno się wstrzymać od jedzenia aż do poranka dnia następnego, kiedy to także powinniśmy zjeść obfite śniadanie.

Jest to w zasadzie bardzo łatwy w zarządzaniu system, w którym wystarczy tylko nieco przewartościować wieczorną aktywność. Najlepiej, jeśli wówczas położymy się wcześniej spać i prześpimy całą noc. Lepiej więc nie planować postu, jeśli wiemy, że wieczorem będziemy musieli pracować (także umysłowo).

Krótka głodówka pobudza wytwarzanie określonego białka (FSP27), które sprzyja rozpuszczaniu tłuszczu (lipolizie), utrzymując lub zwiększając masę mięśniową. Podsumowując, jeśli planujemy post w celach wyszczuplających, odżywianie niskokaloryczne powinno być ograniczone do kilku godzin i powtórzone nie więcej niż 2 razy w tygodniu, przy regularnym nawadnianiu odpowiednimi ilościami napojów (woda lub niesłodzone herbaty ziołowe).

Jeśli przeraża Was myśl o niejedzeniu, wiedzcie, że największym wyzwaniem nie jest sam głód, ale organizacja nawyków żywieniowych przed i po wstrzymaniu się od jedzenia. Im dłużej jesteśmy na czczo, tym większe jest ryzyko wpadnięcia w pułapkę. Korzyści mogą być zachęcające, ale trzeba mieć pewność, że jest się w stanie sprostać wszystkim związanym z głodówką aspektom.

Po wznowieniu jedzenia po okresie postu, pragnienie, aby wypełnić swój żołądek najgorszą z możliwych żywnością jest bardzo silne. Często rodzi się nieodparta chęć, by zjeść cokolwiek, co może doprowadzić do wybuchu zaburzeń odżywiania: nadmiernego objadania się, karnych głodówek i poczucia winy. Układ pokarmowy, który przez kilka dni mógł odpocząć oraz organizm, który podjął się eliminacji toksyn, nie lubi i niezbyt dobrze znosi agresywny atak niewłaściwych pokarmów.

Sara Cargnello (dietetyk i autorka wielu książek) pisze na swoim blogu MissVanilla: “Powstrzymywanie się od spożywania pokarmów, całkiem lub częściowo, jest aktem skrajnym. Ja porównuję to do kołysania się na huśtawce. Głodówka oznacza rozkołysanie aż do najwyższego punktu, więc siłą rzeczy nieuchronnie prowadzi do przeciwnego ruchu na naszej huśtawce. Co, mówiąc krótko, oznacza niekontrolowane objadanie się zaraz po zakończeniu postu. Nikt przed podjęciem tak ekstremalnych kroków, zwłaszcza po raz pierwszy, nie jest w stanie ocenić jak trudno jest utrzymać równowagę żywieniową po dniach dobrowolnej głodówki. To zadanie trudne, zupełnie jak zatrzymanie huśtawki palcami stóp, gdy porusza się ona z wielką szybkością w drugą stronę, czyli znajduje się w szczytowym momencie swojego ruchu w przeciwnym kierunku. I rzeczywiście, wysiłek jaki wkładamy w utrzymanie odpowiedniej diety po poście, powstrzymując się ze wszystkich sił, aby nie rzucić się na dowolny produkt jaki znajduje się w lodówce, jest równoważny temu, gdy próbujemy zatrzymać rozpędzoną huśtawkę za pomocą palców stóp. Każdy, kto chce spróbować podjąć się głodówki, powinien być świadomy związanych z nią trudności, nie tylko podczas postu, ale przede wszystkim po nim. Osoby te powinny zapoznać się jak najlepiej z tym zagadnieniem i zwrócić do specjalisty, aby ten pomógł odzyskać i utrzymać równowagę żywieniową po zakończeniu głodówki.”

Na szczególną uwagę zasługuje głodówka 24-36 godzinna, zalecana w praktyce Ekadashi. Eka oznacza 1, a Dashi 10, czyli w sumie 11. Ekadashi odpowiada w kalendarzu tradycji wedyjskiej (hinduskiej) jedenastemu dniowi ubywającego księżyca i jedenastemu dniowi półksiężyca (księżyc wzrastający). Innymi słowy, zgodnie z nauką jogi to idealny dzień na głodówkę, bowiem podczas tych dwóch dni cyklu księżycowego następuje przemiana układu limfatycznego w naszym organizmie.

Terminy kalendarza księżycowego z dniami Ekadashi są łatwo dostępne w Internecie. Każda głodówka musi być poprzedzona jednym dniem przygotowania, w którym zaleca się spożywanie warzyw (głównie surowych) oraz owoców sezonowych. Odradza się spożywanie wówczas nabiału, węglowodanów oraz pokarmów o wysokiej zawartości skrobi, kawy, soli, cukru, białka zwierzęcego oraz żywności przetworzonej, która wymaga większego wysiłku układu pokarmowego w celu jej strawienia. Natomiast dzień po poście jest dniem odpoczynku: rozpoczynamy spożywanie pokarmów od spożycia owocu sezonowego, stopniowo dodając kolejne rodzaje żywności, utrzymując przy tym jednak dietę warzywną do końca dnia.

Bez jedzenia, ale nigdy bez napojów! Podobnie jak wszystkie inne, nawet praktyka postu Ekadashi przewiduje spożycie dużej ilości wody, najlepiej z dodatkiem cytryny i (dla tych bardziej odważnych) ze szczyptą soli.

Jeśli temat ten Cię zaintrygował, technologia, jak zwykle, nadciąga z pomocą. Gdy zerkniecie do App Store w Waszym telefonie, będziecie zaskoczeni jak wiele jest aplikacji poświęconych temu tematowi! Na przykład, aplikacja Ekadashi Reminder przypomina ile dni pozostało do kolejnej głodówki według kalendarza księżycowego. Co więcej, możecie także ustawić przypomnienia.

Na koniec wskazówka: głodówka działa oczyszczająco w (prawie) każdej postaci, jeśli wykonujemy ją od czasu do czasu przez niezbyt długi okres czasu. Jednak w przypadku występowania chorób, patologii organicznych (zwłaszcza, jeśli dotyczą układu trawiennego) lub psychiatrycznych, w przypadku wyjątkowych stanów fizjologicznych (ciąża, karmienie piersią), w okresie młodzieńczego wzrastania lub w przypadku osób w podeszłym wieku, stosowanie terapeutycznej głodówki jest niewskazane.

Polonia Oggi: Firmato il contratto per l’acquisto del sistema Patriot

0

Questa notizia è tratta dal servizio POLONIA OGGI, una rassegna stampa quotidiana delle maggiori notizie dell’attualità polacca tradotte in italiano. Per provare gratuitamente il servizio per una settimana scrivere a: redazione@gazzettaitalia.pl

La Polonia avrà due batterie di Patriot, ovvero i missili terra-aria per la difesa aerea. Mercoledì 28 marzo il ministro della difesa polacco Mariusz Błaszczak, in presenza del Presidente Andrzej Duda e del primo ministro Mateusz Marowiecki, ha firmato il contratto per l’acquisto del sistema di difesa antimissile americano, che fa parte del più vasto programma di difesa aerea e anti-missile a medio raggio Wisła (Vistula). Il sistema Patriot, insieme al sistema di gestione del campo di battaglia IBCS, costerà nella prima fase 4 miliardi 750 milioni di dollari. Il ministro della difesa ha rivelato che in precedenza si parlava di oltre 10 miliardi di dollari e, quindi, il prezzo finale è da considerare soddisfacente. Ha anche osservato che grazie all’implementazione di questo sistema l’esercito polacco sarà coordinato a quello degli Stati Uniti. Inoltre, ha annunciato un immediato avvio delle trattative per la seconda parte del piano Wisła.

Fonte: pap.pl

Polonia Oggi: Orły 2018, il film “Cicha Noc” è il vincitore assoluto

0

Questa notizia è tratta dal servizio POLONIA OGGI, una rassegna stampa quotidiana delle maggiori notizie dell’attualità polacca tradotte in italiano. Per provare gratuitamente il servizio per una settimana scrivere a: redazione@gazzettaitalia.pl

Si è svolta domenica al Teatro polacco di Varsavia la cerimonia di premiazione per la 20^ edizione del Premio Orły, l’Oscar polacco che viene consegnato dalla Polska Akademia Filmowa. La serata è stata condotta dall’attore Maciej Stuhr. Il vincitore indiscusso di quest’anno è stato il film “Cicha Noc” di Piotr Domalewski, che ha portato a casa 9 delle 11 statuette per cui era in nomination. Tra queste, “Cicha Noc” ha vinto nelle categorie miglior film, miglior sceneggiatura e miglior regia. Il lungometraggio di Domalewski ha dovuto battere la concorrenza di “Pokot” di Agnieszka Holland e di “Twój Vincent” di Dorota Kobiela e Hugh Welchman, film sicuramente più accreditati sul piano internazionale. La qualità di “Cicha Noc” è stata apprezzata anche dagli spettatori, che infatti gli hanno assegnato il premio del pubblico. Gli altri film che hanno ottenuto una statuetta sono “Sztuka Kochana. Historia Michaliny Wisłockiej” di Maria Sadowska e “Twój Vincent”. All’attore Jerzy Stuhr è stato consegnato il premio alla carriera, mentre “Il pianista” di Roman Polanski si è aggiudicato il riconoscimento come miglior film polacco degli ultimi 20 anni.

Fonte: pap.pl

Polonia Oggi: Caso Skripal, la Polonia espelle quattro diplomatici russi

0

Questa notizia è tratta dal servizio POLONIA OGGI, una rassegna stampa quotidiana delle maggiori notizie dell’attualità polacca tradotte in italiano. Per provare gratuitamente il servizio per una settimana scrivere a: redazione@gazzettaitalia.pl

Per dimostrare solidarietà nei confronti della Gran Bretagna, la Polonia ha deciso di espellere quattro diplomatici russi, dichiarandoli personae non gratae. A comunicarlo è stato il Ministro degli Esteri Jacek Czaputowicz. Il Ministro non ha rivelato i nomi dei diplomatici, ma non ha escluso che essi siano “coinvolti in attività illegali in territorio polacco”. La decisione è stata presa come reazione all’avvelenamento di Sergej Skripal e di sua figlia Julia, avvenuto il 4 marzo a Salisbury con un agente chimico conosciuto come Novichok. Czaputowicz ha detto che “la Gran Bretagna è diventata l’obiettivo di un attacco senza precedenti, ovvero del primo utilizzo di armi chimiche in territorio europeo dopo la fine della seconda guerra mondiale”. Il Ministro degli Esteri polacco ha anche espresso la convinzione che l’avvelenamento di Skripal costituisca solo una delle azioni intraprese dalla Russia per destabilizzare l’ordine internazionale. Czaputowicz ha detto che in questa situazione è necessario elaborare una risposta comune insieme agli altri paesi. Ieri sedici Stati membri dell’UE hanno deciso di allontanare dai loro paesi un totale di 33 diplomatici russi e il Presidente Trump ha deciso di espellerne 60 dagli Stati Uniti. Anche l’Italia ha espulso dal suo territorio due rappresentanti del Cremlino.

Fonte: pap.pl

Polonia Oggi: Expo 2020 a Dubai, parte il concorso per il padiglione polacco

0
Questa notizia è tratta dal servizio POLONIA OGGI, una rassegna stampa quotidiana delle maggiori notizie dell’attualità polacca tradotte in italiano. Per provare gratuitamente il servizio per una settimana scrivere a: redazione@gazzettaitalia.pl
Sono in corso i preparativi per l’esposizione universale di Dubai 2020, il cui filo conduttore sarà rappresentato da tre parole chiave: opportunità, sostenibilità e mobilità. A questo proposito, la PAiH (Agenzia polacca per gli investimenti e il commercio) ha bandito il concorso per il progetto del padiglione polacco. Per la prima volta il concorso riguarda sia la costruzione del padiglione, sia il contenuto della mostra. Tomasz Pistula, presidente della PAiH, ha detto che lo scopo deve essere la promozione della Polonia, dei suoi prodotti e dei suoi servizi. Pistula ha dichiarato che il padiglione dovrà concentrarsi sull’economia e ha assicurato che la PAiH farà di tutto per rendere la presenza polacca altamente visibile. L’EXPO di Dubai sarà la prima in un paese dell’area geografica che racchiude il Medio Oriente, l’Africa e l’Asia meridionale.

 

Sycylia (nie)banalnie

0
SONY DSC

Sycylia (nie)banalnie

Sycylia jest gorącą piaskową kroplą w basenie Morza Śródziemnego: jej rozległe plaże przyciągają turystów, a niekończące się pola drzew oliwnych i miasteczka, małe “paesini”, na wzgórzach ciekawią i zachwycają przyjezdnych. Dymiąca Etna intryguje wszystkich, łącznie z mieszkańcami wyspy, przyzwyczajonymi już do jej cichych pomrukiwań.

Najbardziej wyjątkowy obraz Sycylii wyłania się jednak w miejscach, gdzie przestaje być ona oczywista, gdzie asfaltowa droga się kończy lub przerywa, w oddali widać piękne, opuszczone kamienne domostwa, a przy krętej jezdni pasie się stado puszystych, białych owiec.

W pełni lata sycylijskie pola nabierają miodowych odcieni, a na okalających dolinę wzgórzach kręcą się ospale olbrzymie skrzydła wielkich wiatraków. Te ospałe giganty, umieszczone na szczytach wzgórz, wydają się osłaniać linię horyzontu, wręcz znajdować się na krańcu świata.

O prawdziwości Sycylii i o ceramice

Jedna z tych gładkich, krętych dróg prowadzi do miasteczka Mineo, położonego w prowincji Katania w środkowo-wschodniej części wyspy. W miastach takich jak Mineo to każdy zamiejscowy jest obiektem zainteresowania, jako oczywisty przybysz z zewnątrz. Gościnność sycylijczyków jednak nie pozwala nikomu czuć się obco. Miejscowi przekonani o wyjątkowości wyspy pragną uczynić wszystko, aby każdy odwiedzający ich przyjezdny także mógł poczuć tę wyjątkowość i doświadczyć codzienności w ich rodzinnym mieście tak, jak doświadczają jej oni, czyli czując się jak u siebie w domu.  

Sycylijski upał zupełnie inaczej odczuwalny jest w środkowej części wyspy, gdzie wszystkie nadmorskie wiatry dawno się rozwiały. Powietrze staje się cięższe i gęstsze, a w oddali można dostrzec tworzące się niewielkie wiry powietrzne, które z wolna przemieszczają się wzdłuż miejscowych dróg, aby po chwili zupełnie zniknąć, dotarłszy do szeroko rozciągających się gajów oliwnych.

W odległości około 16 kilometrów od Mineo kręta droga prowadzi do Caltagirone, miasta, którego centrum historyczne zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Caltagirone słynie przede wszystkim z zachwycających wyrobów ceramicznych, a część z nich, podobnie jak w Rawennie, wplecionych jest także w architekturę miasta. Piękne, stylowe ceramiczne wykończenia można podziwiać m.in. na moście św. Franciszka. Jednak perłą miasta i głównym miejscem spotkań są monumentalne schody Scalinata di Santa Maria del Monte, znajdujące się w centrum miasta i prowadzące do Bazyliki Świętej Marii z Gór. Każdy pojedynczy stopień schodów wykończony jest pięknie zdobioną ceramiką i cieszy oczy zarówno zmierzających do bazyliki turystów, jak i przesiadujących na nich miejscowych.

Katania pod protekcją słonia

Sercem prowincji, do którego zmierzają wszystkie lokalne drogi jest jednak położona na wschodnim wybrzeżu wyspy Katania. Zagadkowym symbolem miasta jest słoń o imieniu Liotru, którego możemy podziwiać na Piazza del Duomo. Fontanna ze słoniem wykonana została przez Giovanniego Battistę Vaccariniego w pierwszej połowie XVIII wieku, natomiast historia posągu zwierzęcia pozostaje owiana tajemnicą. Został on wykonany ze skały lawowej, jednak na temat jego pochodzenia istnieje wiele teorii. Według jednej z nich, statua została wykonana za czasów panowania Kartagińczyków, a przez mieszkańców Katanii miała być uważana za posąg magiczny, mający chronić miasto przed erupcjami Etny.

Magiczna moc opieki Liotru została wystawiona na próbę niejednokrotnie, zwłaszcza podczas jednej z najpotężniejszych erupcji wulkanu w drugiej połowie XVII wieku, kiedy to lawa, docierając do morza, utworzyła ponad kilometr nowego wybrzeża. Dziś na przemienionej w kamień lawie, która całkowicie zmieniła obraz linii brzegowej i nadała mu zupełnie nowy kształt, przesiadują i wylegują się mieszkańcy miasta, spragnieni chłodnej morskiej aury z dala od dusznego centrum. A Etna? Cicho mruczy od czasu do czasu, przypominając o swojej obecności.

 

Życie w La Spezia: fainà, muscoli, sgabei, focaccia i pesto

0

Aby zrozumieć filozofię tego miejsca, warto przytoczyć zdanie, które doskonale pasuje do tego miasta: Men bato ir belin.

Jest to motto życiowe dla wielu mieszkańców La Spezia, które oznacza: żyj pełnią życia bez przywiązywania wagi do tego, co się stanie.

Przeciętny mieszkaniec La Spezia zajmuje się własnymi sprawami, zawsze z nutką niezadowolenia i narzekania, lecz wewnątrz jego osobowość jest wielopłaszczyznowa.

Nad zatoką każdy pochłonięty jest własnymi sprawami, pogrążony we własnych myślach, które nie mieszczą się w żadnych ramach czasowych. La Spezia to port otoczony górami o ostrych rysach na szczycie i schodzących łagodnie w kierunku morza. A jej mieszkańcy? No cóż, z zewnątrz sprawiający wrażenie szorstkich i odosobnionych, lecz mających zawsze coś błyskotliwego do powiedzenia i o głębokiej, zasługującej na uwagę, osobowości.

W Spèza (La Spezia) dialekt jest już prawie na wymarciu, nieużywany przez nikogo za wyjątkiem rodowitych mieszkańców La Spezia od pokoleń, których można znaleźć zawsze na molo łowiących ryby, grających w warcaby na ławkach Alei Morin lub na targu, gdzie łatwo usłyszeć łamańca językowego w dialekcie tego rejonu: a tò ito oto èti in totaneti, tuti tagià a tocheti, które oznacza  powiedziałem osiemdziesiąt deko kalmarów, pokrojone na kilka kawałów.

Jednakże istnieją słowa w dialekcie, które każdy mieszkaniec La Spezia zna i używa dumnie, które są wyrazem jego istnienia i przynależności do La Spezia – pae, mae, soela  i  frè  co oznacza ojciec, matka, siostra i brat.

Język lokalny jest kultywowany również przy stole. W La Spezia nie zjemy cecina tylko farinata (włoska potrawa przyrządzana na bazie mąki z ciecierzycy o orzechowym, łagodnym smaku) lub w dialekcie zwana fainà. W restauracji nie poprosimy o cozze (małże) tylko muscoli, przyrządzone na różne sposoby: nadziewane, gotowane na patelni lub gotowane na parze, pochodzące zawsze z zatoki. Tutaj nie znajdziemy gnocco smażonego na patelni (rodzaj pasztecika).W La Spezia króluje Jego Wysokość Sgabeo, smażony nie na smalcu, lecz na oleju, serwowany z sardelkami, wędlinami lub lokalnymi serami.

Il foresto, czyli turysta, musi wtopić się w tłum, w powolny rytm zatoki, zanurzyć się w atmosferę dawnych czasów. To tak jak z przyrządzaniem pesto (sos na bazie orzeszków piniowych, bazylii i czosnku): powinien być przyrządzany powoli i bez pośpiechu w marmurowym moździerzu za pomocą drewnianego tłuczka, a nie w mikserze.

Picie kawy też ma swój rytuał. Najgłębszy smak ziaren zostaje wydobyty tylko wtedy, kiedy spożywamy napój powoli i bez pośpiechu przy kawałku placka na słono fugassa, czyli po włosku focaccia w towarzystwie dobrego przyjaciela, zwanego często frè, czyli brat.

A tüto gh’è remedio, fea che a l’osso der colo co przetłumaczone z dialektu oznacza  na wszystko znajdzie się lekarstwo za wyjątkiem kręgu szyjnego, czyli śmierci. Oznacza to, że nie warto przejmować się problemami doczesnymi, z biegiem czasu wszystko da się rozwiązać, czy to dzięki pomocy przyjaciela czy też focacci.

Przyjaciele i wspólne spędzanie czasu, słynne rytuały spotykania się młodzieży fanti i fantèle, chłopców i dziewcząt w wyznaczonych miejscach w centrum miasta, na placach – to tradycje żywe od pokoleń.

Zatłoczone popołudniową porą przez młodych ludzi uliczki (zwane po włosku  le vasche) na ulicy Prione i Alei Cavour, ogrody miejskie, wyjścia na plaże od Lerici i Tellaro aż do Portovenere i kierując się w stronę Cinque Terre, niezapomniane chwile dla kogokolwiek, kto tam mieszkał; miejsce-teatr, którego aktorem był ten, kto dorastał w tym miejscu, jednoczą pamięć tego niezwykłego regionu.

W La Spezia żyje się kontrastami i oddycha się morskim powietrzem spoglądając na góry z zatoki. Aby ją zrozumieć, nie ma innego sposobu, jak tylko ją odwiedzić i żyć nią, powoli.

La mia Roma

0

La mia Roma

Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Moje ścieżki również mnie tam zaprowadziły, kiedy któregoś lata postanowiłam odkryć prawdziwe oblicze Wiecznego Miasta. Pojechałam sama, żeby nikt nie mówił mi gdzie iść i co robić. Chciałam powoli delektować się miastem i korzystać w każdej chwili z luksusu zmiany planu zwiedzania. Wróciłam zimą i wiosną. Brakowało jedynie jesieni do kolekcji, ale nie to było moim celem (choć cudownie jest obserwować jak światło różnych pór roku zmienia oblicze miasta). Rzym celnie trafił w moje serce. Okazało się, że oprócz zabytków, które znają wszyscy, każda uliczka opowiada swoją historię, za każdym rogiem kryje się niespodzianka, która odbiera ci mowę. Poza tym warto wiedzieć, że ten, kto zwiedza miasto w pojedynkę, spotyka najdziwniejsze osobistości na swojej drodze. Rzym w ogóle pełen jest dziwaków, ale samotni turyści szczególnie ich przyciągają, jakby na czole mieli napisane: mam czas, opowiedzcie mi swoją historię. W ten sposób poznałam Anioła (dosłownie i w przenośni, ale to materiał na oddzielne opowiadanie), pana, który, nieprzypadkowo rzecz jasna, recytował mi utwory Mickiewicza. Spotkanie na ulicy nazwanej imieniem wielkiego polskiego wieszcza do czegoś zobowiązuje. Poznałam także staruszka przekonanego, że pochodzę z Francji i usilnie mówiącego do mnie w tym języku. Niestety, nie udało mi się wyprowadzić go z błędu.

Nie jestem pewna, czy wystarczyłoby mi miejsca do opisania wszystkich spotkanych osobliwości, w każdym razie lista jest długa.

Patrząc na Rzym z perspektywy turysty chłoniesz wszystko i wszystko ci się podoba: zapachy, smaki, zabytki, fakt, że dosłownie jesteś zanużony w antycznej historii, podoba ci się nawet dialekt rzymski! Mimo wszystko czułam niedosyt, nie wystarczyło mi turystyczne i tłoczne rzymskie oblicze. Chciałam tam zamieszkać i poczuć jego prawdziwą atmosferę. Znalazłam kurs krytyki filmowej, który i tak od jakiegoś czasu planowałam rozpocząć, spakowałam walizki i wyjechałam. Pamiętam słowa przyjaciela, który popierał gorąco moją decyzję i uważał, że wyjazd będzie z pewnością wspaniałym doświadczeniem, ale niejako przestrzegł mnie również, że odwiedzać Rzym turystycznie i mieszkać w nim, to dwie oddzielne kwestie. Nie bardzo wiedziałam wówczas, co chciał mi przez to powiedzieć.

Wyjechałam z umysłem i sercem otwartymi na nowe i nieznane, z konkretnym planem, którego nie pozwoliłam nikomu zburzyć. Pierwszą trudnością, na jaką trafiłam, było wytłumaczenie ludziom, dlaczego się przeprowadziłam: wszyscy stąd wyjeżdżają, a ty postanowiłaś tu zamieszkać, zwariowałaś?! – Być może. Bez względu na ogólne niezrozumienie i sceptyczne nastawienie wszystkich wokół, zaczęłam zdobywać miasto, tak jak ono zdobyło mnie. Oczywiście kosztowało mnie to sporo wysiłku. Dużo energii poświęciłam na znalezienie pracy, która pozwoliłaby mi się utrzymać i połączenie jej z moimi prawdziwymi pasjami. Nie było to łatwe. Żeby rozwijać swoje pasje, trzeba znaleźć zajęcie, które ci to umożliwi. Wszystko dodatkowo komplikuje komunikacja miejska: wiecznie spóźnione autobusy, strajkujący przynajmniej raz w miesiącu transport publiczny. Męczące i błędne koło. Dopiero te doświadczenia sprawiły, że zrozumiałam słowa przestrogi mojego przyjaciela.

Mimo wszystko nie poddałam się i udało mi się zbudować swój świat. Zdobyłam doświadczenie zawodowe, o którym nawet nie marzyłam i przede wszystkim spotkałam przyjaciół, bez których wszystko to, co zrobiłam nie miałoby sensu. To chyba ogólnie obowiązująca reguła: to właśnie ludzie tworzą dane miejsce i sprawiają, że czujesz się jak w domu! Dzięki nim masz podwójną satysfakcję, kiedy uda Ci się pokonać przeszkody i stworzyć własną przestrzeń w obcym kraju (a później satysfakcja jest potrójna, gdy udaje Ci się po raz kolejny, a potem raz jeszcze…).

A kiedy po wszystkich wzlotach i upadkach spacerujesz wzdłuż Forum Romanum i obok Koloseum, sytuacja wydaje Ci się odrobinę surrealistyczna i nie wiesz, czy cofnęłaś się w czasie, czy nadal żyjesz chwilą obecną. Każda dzielnica kryje zakamarki, które przywołują wspomnienia i emocje. Dopiero wówczas czujesz, że możesz powiedzieć: la mia Roma.