Slide
Slide
Slide
banner Gazzetta Italia_1068x155
Bottegas_baner
baner_big
Studio_SE_1068x155 ver 2
Baner Gazetta Italia 1068x155_Baner 1068x155
ADALBERTS gazetta italia 1068x155
FA-1013-Raffaello_GazettaItalia_1068x155_v1

Home Blog Page 212

Polonia Oggi: Polonia e Germania divise sul Nord Stream 2

0

Questa notizia è tratta dal servizio POLONIA OGGI, una rassegna stampa quotidiana delle maggiori notizie dell’attualità polacca tradotte in italiano. Per provare gratuitamente il servizio per una settimana scrivere a: redazione@gazzettaitalia.pl

Venerdì scorso il Primo Ministro Mateusz Morawiecki è stato a Berlino per incontrare la Cancelliera tedesca Angela Merkel. Durante la conferenza stampa congiunta, i due Capi di Governo hanno parlato dei buoni rapporti economici che intercorrono tra i due paesi e dei modi per mantenerli. Merkel ha affermato che “le relazioni polacco-tedesche sono molto intense e sono strette in termini di cooperazione economica”. A sua volta, il Premier Morawiecki ha sottolineato che Polonia e Germania possono rappresentare “una locomotiva di crescita e di cambi positivi per l’intera Unione europea”. I due hanno discusso anche della possibile rivitalizzazione del Triangolo di Weimar, un sistema di cooperazione istituzionale che include anche la Francia. Altri punti in comune hanno riguardato il sostegno al mercato unico europeo e la necessità di una collaborazione nel settore della cybersecurity. Un elemento di divergenza è invece costituito dal progetto del gasdotto Nord Stream 2, sul quale Germania e Polonia hanno opinioni differenti: Merkel ritiene che la pipeline non minacci la diversificazione energetica, mentre Morawiecki ha ricordato che si tratta “di un gas proveniente dalla stessa fonte, ma attraverso una rotta diversa”. Nord Stream 2 è un gasdotto che collegherà la Germania con la Russia attraverso il Mar Baltico. Il timore di Varsavia, di Kiev e dei paesi baltici è che il gasdotto aumenti la dipendenza dell’Europa dal gas russo e tagli fuori l’Ucraina dai diritti di transito del gas verso il continente.

Fonti: pap.pl e energiaoltre.it

Cudze chwalicie, swego nie znacie… Toruń

0

TORUŃ

Toruń to drugie co do wielkości miasto w województwie kujawsko-pomorskim, kojarzone z postacią Mikołaja Kopernika oraz ze sztandarowym produktem, jakim są pierniki. Słynie z gotyckiej zabudowy. Mieszka tutaj duża liczba studentów, na co dzień można spotkać wielu turystów, ale także obcokrajowców mieszkających tu na stałe. Mówi się, że wśród wszystkich obcokrajowców w Toruniu to właśnie Włosi odnaleźli się tutaj najlepiej. W mieście Kopernika obecnie mieszka stosunkowo duża włoskojęzyczna społeczność, wielu jej przedstawicieli z sukcesem prowadzi działalność, rozwijając przedsiębiorstwa, restauracje, hotele czy działając na rynku nieruchomości.

Liczba Włochów, którzy dobrze odnajdują się w Toruniu nadal rośnie, można zauważyć wiele inicjatyw, które przejawiają się w nawiązywaniu kontaktów zarówno z mieszkańcami, jak i ze swoimi rodakami. Spotykają się w barach, komunikują się za pomocą grup i forów na portalach społecznościowych. Ostatnią  ich inicjatywą były lekcje polskiego dla Włochów.

Z powodzeniem realizowane są wymiany czy wizyty studyjne włosko-polskie, zarówno te studenckie, jak i młodzieżowe. W Toruniu włoski można studiować na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika, gdzie od kilku lat prężnie działa Katedra Italianistyki kierowana przez prof. Cezarego Bronowskiego i jego współpracowników, także pochodzących z Włoch, którzy dbają o rozwijanie włoskich pasji wśród swoich studentów. Dzięki bogatej ofercie wyjazdów ERASMUS, w Toruniu średnio co pół roku można spotkać nowych miłośników tego miasta. Studenci przyjeżdżają tutaj na semestr i często mają ochotę zostać na dłużej, miasto stwarza im bowiem doskonałe warunki do nauki oraz zabawy, począwszy od atrakcji gastronomicznych, lokali rozrywkowych czy kulturalnych (Teatr Baj Pomorski, Centrum Sztuki Współczesnej czy Teatr Wilama Horzycy). Oprócz tego język włoski stał się popularny w liceach: można się go uczyć w IV, VII oraz VIII LO, gdzie uczniowie są przygotowywani do matury. Uczniowie toruńskich liceów mieli okazję gościć u siebie rówieśników z Włoch.

W obrębie miasta działa kilka firm, które prowadzone są przez Włochów. Najpopularniejsze z pewnością jest konsorcjum składające się z Aster Astaldi S.p.A i Termodinamica Ecologia S.p.A, których celem było zbudowanie spalarni śmieci dla miasta. Torunianom znany jest także ItalBuild, firma zajmująca się budową mieszkań, a poza tym w Toruniu na Jakubskim Przedmieściu włoski deweloper zbudował tzw. Pałac Milano. Innymi włoskimi firmami znanymi w Toruniu są Riello, która zajmuje się usługami grzewczymi oraz Beretta, która wykonuje kotły grzewcze w Polsce na bazie projektów włoskich. Ponadto dużą popularnością cieszy się włoski fryzjer i jego zakład w centrum miasta o nazwie Ricci & Capricci.

Władze miasta nawiązują współpracę między miastami na zasadzie miast partnerskich we Włoszech z Bolonią, a na poziomie całego województwa z regionem Veneto. Natomiast podczas realizacji projektu „Gen – Y City – Get into the swing of the City!” współpracowano także z Genuą.

Toruń kusi wszystkich nie tylko swoim malowniczym położeniem, ale przede wszystkim jest jednym z większych miast, w którym utrzymanie nie jest koszmarnie drogie i pozwala rozwijać się tutaj przedsiębiorcom oraz małym i większym firmom.

W zakamarkach duszy Neapolu

0

W zakamarkach duszy Neapolu

Założony przez Greków w VII wieku p.n.e, Neapol zyskał miano jednego z najważniejszych miast Wielkiej Grecji, do czego przyczyniło się korzystne położenie wśród bujnych dolin chroniących port, oraz łagodny miejscowy klimat. Przemierzając niezliczone biegnące wąsko jedna obok drugiej uliczki, jesteśmy świadkami spotkania się akcentów architektonicznych typowych dla licznych kultur, które panowały w Neapolu na przestrzeni lat. W 1734 roku miasto za siedzibę obrała królewska dynastia Burbonów, która odtąd sprawowała pieczę nad ogromnymi zbiorami dzieł sztuki i zabytkami archeologii. Jest to uzasadnienie wpisu Neapolu na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO.

Przemierzając ulice Neapolu, wpadamy w wir ludzi i gwar odgłosów miasta, które wkrótce zaczyna dzielić się z nami opowieściami. Usłyszy je ten, kto przystanie na chwilę i będzie potrafił z dyskrecją wsłuchać się w to spontaniczne skrzypienie szeptanych opowiadań z życia codziennego. To pierwszy obraz, który maluje przed nami “porowate” miasto, którego tkanka socjo-antropologiczna wypisana jest na twarzach mieszkańców, zbyt często postrzeganych w ramach nieaktualnych już stereotypów.     

Państwo-miasto opisywane przez licznych podróżników Grande Tour; miasto stworzone z biegnących według osi pionowej warstw, miasto “nieskąpane przez morze” i wielokrotnie “zranione niemal do śmierci”, w którym współistnieją ze sobą odwieczne przeciwieństwa, ale gdzie mieszka też nieporównywalne piękno, które wprawia w osłupienie widza podziwiającego krajobraz na zatokę. Zanim zanurzymy się w jego prawdziwe czeluście, stworzone przez place, kościoły i zabytki, radziłbym rozpocząć od wspięcia się na wyżyny San Martino i spojrzenia stamtąd na zatokę: stąd można podziwiać dwa symboliczne zabytki, które nic sobie nie robią z upływu czasu i czujnym okiem czuwają nad metamorfozą, którą przechodzi Neapol: zamek Sant’Elmo i klasztor San Martino.

Z wysokości wzgórza najlepiej można dostrzec gęsty układ lawiny ulic, rozciągających się od Posillipo w Pizzofalcone (gdzie początkowo biło serce greckiego Neapolis od V wieku p.n.e.) aż po skonstruowany na przestrzeni czasu układ stratyfikacji architektonicznej, która nadaje kształt dzisiejszej metropolii.

Stąd możemy zagłębić się już w splot ulic przemierzając cadri i decumani (tak nazywane są najstarsze miejskie ulice) docierając do ulicy Toledo, która przecina hiszpańską część miasta, a której charakterystyczny układ geometryczny tworzą ciasno splatające się i osnute tajemnicą dzielnice quartieri spagnoli. Rozwikłanie ich supła budzi ciekawość zwiedzającego, który odtąd nie może nie zatrzymać się na każdym rogu wobec miliona niespodzianek.

W ten sposób docieramy do podziemnej części miasta, gdzie na odkrycie czeka wiele tajemnic Napolu, by po chwili wrócić znów na powierzchnię i zobaczyć na własne oczy cuda rzeźbiarstwa, jak choćby Cristo velato autorstwa Sammartino w osnutej tajemnicą Kaplicy Księcia San Severo. Wyruszając w dalszą wędrówkę z placu San Domenico Maggiore, należy koniecznie zatrzymać się na pyszną kawę w zabytkowej cukierni Scaturchio, a wreszcie pobłądzić między zaułkami San Gregorio i San Lorenzo, gdzie kwitnie królestwo tradycji rzemieślniczej szopki bożonarodzeniowej.

Wybierając wśród przepychu niezliczonych tradycyjnych pizzerii i gospód, miejsc idealnych na przerwę obiadową, najlepiej zatrzymać się na moment w pizzerii Di Matteo. Wystarczy obserwować przez chwilę tłum oczekujących na stolik gości zgromadzonych już przed lokalem, by przekonać się, że jedyny rodzaj rezerwacji, jak tu działa, to krzyknięcie na głos swojego własnego imienia! Między uliczkami poruszamy się niczym bohaterowie opowiadania, którego wielowątkowa fabuła powoli znajduje swoje rozwiązanie u stóp ulicy Mezzacannone, gdzie siedzibę ma jeden z najstarszych uniwersytetów w Europie, założony w 1224 roku przed Federico II oraz pełna książkowych perełek sztuki i architektury biblioteka Casa del Salvadore, której wejścia chroni zabytkowy,  jedyny w swoim rodzaju renesansowy dziedziniec.

Podczas spaceru główną ulicą przecinającą miasto docieramy do Duomo oraz połączonej z nim kaplicy San Gennaro, poświęconej patronowi neapolitańczyków; symbolu kultu sacrum i profanum zastrzeżonego dla wiernych i laików. Podziwiać tam można również bogatą kolekcję sztuki rzeźbiarskiej (w złocie i brązie), wspaniały skarb zaklęty w czasie, zachowany dzięki datkom możnych i władców. Spacerujemy z tego miejsca w kierunku Maschio Angioino, który stanowi symboliczną reprezentację miejscowej władzy królewskiej, a którego zmieniająca się nazwa (np. na Castel Nuovo) podążała śladem losów kolejnych zasiadających na tronie Neapolu dynastii. Kilka kroków od zamku i już jesteśmy u stóp Palazzo Reale: radzę wejść do środka schodami Picchiatti, aby następnie zwiedzić pełne przepychu wnętrza i w końcu dotrzeć do Biblioteki Narodowej z widokiem na zatokę. I tak nie można zapomnieć o wizycie w znajdującym się naprzeciwko Gallerii Umberto I Teatro San Carlo, jednym z antycznych teatrów europejskich, osławionym dzięki swojej historii muzycznej i pięknie architektonicznym. W tej urokliwej enklawie, mijając malutki plac Trieste e Trento, docieramy do Piazza Plebiscito, skąd możemy podziwiać rzucającą się w oczy ramę portyku z kopułą kościelną poświęconą San Francesco di Paola.

Nieodłączny punkt wizyty to spacer wzdłuż morza ulicą Caracciolo. W końcu można poczuć zapach morskiej bryzy, podziwiać z oddali wyspę Capri, a następnie udać się do Borgo Marinari, wysepki, której strzeże potężny Castel dell’Ovo, w którym zmarł ostatni cesarz rzymski Romulus Augustus w 476 roku n.e, pozbawiony władzy przez Odoakra. To posępna data, wieszcząca upadek Imperium Rzymskiego. Przebywając w tamtej jakby zawieszonej na wodzie części miasta, można docenić w pełni miejscową sztukę kulinarną, przebierając wśród niezliczonych restauracji. Już sam zapach wydobywający się z kuchni zachęca do przyjęcia zaproszenia.

Poza zaproponowanym szlakiem turystycznym, istnieją jeszcze tysiące innych! Jakkolwiek ekscentryczna byłaby prawda, jaką opowiada nam o sobie miasto, zawiera się w niej wiele przekrzykujących się nawzajem wątków narracyjnych, które niestrudzenie odkrywają przed nami niezliczone odcienie tamtejszej rzeczywistości, zawsze zmiennej, utkanej z głosów i kolorów ciągle odznaczających się swoją specyfiką i których “ciągle jest się spragnionym”, jak śpiewa jeden z najbardziej trafnych i oryginalnych tłumaczy ich specyfiki, Pino Daniele.

Venzone w Friuli –Wenecji Julijski: Wśród średniowiecznych murów, mumii i dyń

0

Venzone  w Friuli –Wenecji Julijski: Wśród średniowiecznych murów, mumii i dyń

Kiedy jedzie się do Włoch przez Klagenfurt, pierwszą miejscowością, jaką napotykamy wjeżdżając do Bel Paese jest Tarvisio, miasto słynne jako ośrodek narciarski, geograficzny i etniczny punkt spotkań trzech wielkich światów europejskich: łacińskiego, germańskiego i słowiańskiego.  Minąwszy Tarvisio można wyjechać z autostrady i aż do Udine poruszać się zwykłą szosą w kierunku Pontebbana, długą widokową drogą, rozciągającą się pomiędzy Alpami Julijskimi a Dolomitami. Trasa ta usiana jest malowniczymi wioskami, alpejskimi pastwiskami, rzekami o krystalicznych wodach, ale również starymi trasami kolejowymi, fortyfikacjami z pierwszej wojny światowej i opuszczonymi po upadku żelaznej kurtyny koszarami wojskowymi. Mniej więcej po godzinie jazdy pośród malowniczo pięknego krajobrazu dojeżdża się do miasteczka Venzone, w którym naprawdę warto zrobić postój. O uroku tego miejsca zapewnia nas znak informacyjny z napisem „zabytek narodowy”. Venzone, zaludnione przez około dwa tysiące mieszkańców, to gmina należąca do rejonu Carnia, niedaleko nieco większej  miejscowości  Gemona. Już na samym wjeździe zwiedzający zostaje przywitany wspaniałym pasem murów obronnych, które obejmują całe miasteczko, otoczone także fosą, dziś wypoczynkowym obszarem zieleni. Na antycznej, głównej bramie wejściowej, powiewa flaga Friuli, na niebieskim tle rzymski orzeł, upamiętniający ślady pozostawione przez Imperium w tym regionie: nazwa Friuli pochodzi z łacińskiego Forum Iulii.  Uważny obserwator z pewnością zauważy, że miasteczko jest bardzo zadbane, nawet w najmniejszych szczegółach. By zrozumieć ten fakt należy cofnąć się do roku 1976, który dla Venzone był swoistym początkiem, startem od zera. Wieczorem, 6 maja około godziny 9, silny wstrząs ziemi zniszczył około dziesięciu miasteczek Friuli; wśród nich ucierpiało także Venzone. Miasteczko, nazwane w 1965 roku narodowym zabytkiem, przetrwało dwie wojny światowe bez zniszczeń, pozostając przy starej, słabej strukturze zabudowy domów. Venzone podczas trzęsienia zostało praktycznie zrównane z ziemią, a to, co pozostało po pierwszym wstrząsie, runęło doszczętnie po dwóch kolejnych, które miały miejsce dwa miesiące później, we wrześniu. Dzięki wytrwałości i upartości friulijskiej ludności, ale także dzięki międzynarodowemu wsparciu, zaledwie w kilka lat, stare miasteczko odrodziło się  praktycznie  w  takie, jakie było wcześniej; wrócił blask przepięknego średniowiecznego centrum stając się ponadto jednym z najsłynniejszych przykładów odbudowy na polu architektonicznym i artystycznym na świecie. „Odrodziło się tam, gdzie było”, mówią jego dumni mieszkańcy. Dzisiaj Venzone jest jedynym w  Friuli-Wenecji Julijskiej miastem mającym mury obronne z XIII wieku. Można zwiedzić go i zakochać się od pierwszego wejrzenia. Zaraz za wieżą, która znajduje się w głównej bramie po lewej stronie można zauważyć pozostałości kościoła, nigdy nie odbudowanego. Jego fasada, cudem utrzymująca się jeszcze, mieści w sobie pustą rozetę, bez witraży, razem z marmurowymi podłogami, bez pokrycia dachowego: jest lakonicznym „memento”, które nawołuje nas do przemyśleń nad zaistniałą tragedią. Życie jednak idzie naprzód, stąd kilkadziesiąt metrów dalej mieści się główny plac, pulsujące serce miasteczka. Na prawo możemy podziwiać wspaniały budynek Urzędu Miasta, wykonany w stylu weneckim. Budowla mocno ucierpiała podczas trzęsienia, dlatego też została całkowicie rozebrana i wiernie odbudowana kawałek po kawałku. Mamy tu do czynienia ze wspaniałą konstrukcją w stylu późnego gotyku, z wpływami toskańsko–weneckimi. Na wieżyczce można dostrzec lwa Św. Marka, antyczny symbol dominacji weneckiej. Obowiązkowa przerwa w kawiarni Caffé Vecchio, gdzie w miłej friulijskiej atmosferze można zjeść obiad (zimą przy pięknym kominku) lub po prostu napić się dobrej kawy albo cappuccino przy barze, w towarzystwie życzliwej, pełnej ciepła friulijskiego, kelnerskiej obsługi.

Na ulicy prowadzącej do Katedry znajduje się wiele pięknych, rzemieślniczych sklepów, ale także sklep lokalnej mleczarni, gdzie można zakupić pyszne regionalne sery, wśród nich najdoskonalszy Montasio. Z głównego placu widać dzwonnicę Katedry, która zachwyca nas bielą swoich kamieni i uwodzi wdziękiem. Kościół w połowie został zniszczony przez majowe trzęsienie ziemi, natomiast dzwonnica cudownie ocalała pozostając nienaruszona, by kolejno we wrześniu rozsypać się w piach. Budynek ten na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych został szczegółowo zrekonstruowany poprzez anastylozę, czyli odbudowę przy użyciu oryginalnych fragmentów. Dzisiaj powrócił do swojej poprzedniej chwały, stał się symbolem odbudowy Venzone. Już z paru zewnętrznych szczegółów można odczytać pewne wpływy szkoły wenecko–bizantyjskiej. W jego wnętrzu zachował się cykl fresków z XIV wieku, podczas gdy te kolejne z późniejszych lat zostały utracone na zawsze. Również we wnętrzu kościoła mieści się kamień nagrobny księcia Bolesława Bytomskiego z dynastii Piastów z Bytomia, który to wyjechał razem z imperatorem Karolem IV na koronację, lecz nigdy z niej nie powrócił. Bogato zdobiona płyta nagrobna została zniszczona przez trzęsienie ziemi; dzisiaj po kompetentnie odbytej konserwacji na nowo można ją podziwiać w całej okazałości. W 1647 roku, podczas prac konserwatorskich kościoła, odnaleziono w jego podziemiach mumie. Okazało się, że za zaistniałe zjawisko odpowiedzialny jest grzyb, który wegetuje w grobach Katedry: powoduje on szybkie wysuszanie skóry martwych, zmieniając ją w jakby pergamin. Mumie stały się tak znane, że sam Napoleon podczas przejazdu swojej kampanii w tej okolicy chciał je zobaczyć. Początkowo było ich około 40, niektóre z nich zostały przewiezione do Padwy, Paryża i Wiednia w celu poddania badaniom naukowym. Dzisiaj pięć z nich jest udostępnionych dla zwiedzających: znajdują się w podziemiach byłej kaplicy św. Michała, mieszczącej się obok Katedry. Ciekawy jest sposób, w jaki należy zakupić bilety, by obejrzeć mumie: przy wejściu do kaplicy nie ma żadnej kasy z biletami, ponieważ przestrzeń, na jakiej są eksponowane jest zbyt mała, dlatego też pomyślano o drzwiach obrotowych na żetony, które można zakupić w różnych sklepach i kawiarniach w mieście. To sposób na oszczędność, ale również na przyciągniecie turystów do lokalnych działalności oraz poczucie się jak w domu dzięki życzliwości i przyjaźni miejscowej ludności. Oprócz spacerów pośród kamiennych uliczek, które wiją się wzdłuż średniowiecznych murów, można wyjść poza granice miasteczka i wspiąć się po górach starym, celtyckim szlakiem, łączącym piętnastowieczne kościółki znajdujące się w okolicy.  Atmosfera staje się jeszcze bardziej średniowieczna, kiedy przyjeżdża się do Venzone pod koniec października, podczas Święta Dyni. Wtedy to miasteczko wypełnia się wojownikami, szlachciankami i rycerzami, wszyscy bawią się wesoło, ale przede wszystkim uroczyście świętuje się dynię, przygotowując i gustując wytworne z niej potrawy. To cudowne miasteczko, jak wiele innych, jakie oferują nam Włochy, godne odwiedzenia, niepowtarzalne w swojej opowieści, którą przekazują nam jego stare kamienie…

Polonia Oggi: LOT aumenta l’offerta per la stagione estiva

0

Questa notizia è tratta dal servizio POLONIA OGGI, una rassegna stampa quotidiana delle maggiori notizie dell’attualità polacca tradotte in italiano. Per provare gratuitamente il servizio per una settimana scrivere a: redazione@gazzettaitalia.pl

La compagnia di bandiera LOT ha annunciato che durante l’estate aumenterà la frequenza di alcune tratte. Saranno disponibili più collegamenti tra Varsavia e Berlino, Cracovia, Budapest, Praga, Los Angeles, Tokyo e Tel Aviv, così come tra Cracovia e Chicago. In totale, si tratta di 130 voli alla settimana in più rispetto alla scorsa stagione estiva. LOT ha anche annunciato la comparsa di 12 nuove rotte, che collegheranno l’aeroporto Chopin di Varsavia con Singapore, Billund, Dubrovnik, Kaunas e Mosca Domodedovo. Nel 2017 la compagnia di bandiera polacca ha servito oltre 6,8 milioni di persone, ovvero 1,5 milioni in più rispetto al 2016 e 2,5 milioni in più rispetto al 2015. L’obiettivo di LOT è raggiungere quota 10 milioni di passeggeri all’anno entro il 2020. L’anno scorso la flotta è stata ampliata con quattro nuovi aerei: due Boeing 787 Dreamliner e due B737 MAX 8. Nel 2018 si verificherà un’ulteriore espansione.

Fonte: pap.pl

GAZZETTA ITALIA 67 (febbraio-marzo 2018)

0

Gazzetta Italia 67 vi aspetta negli Empik e in molti punti InMedio, con in copertina una splendida veduta di Firenze! Della città di Dante si parla ampiamente in questo numero che nella sezione viaggi racconta la meraviglia delle ville palladiane vicentine e le bellezze umbre di Assisi e Perugia. Arte, teatro e cinema sono trattati attraverso le interviste allo straordinario pittore italo-polacco Robert Stpiczyński, capace di riprodurre in modo perfetto i capolavori dei grandi maestri del Rinascimento, alla infaticabile attrice Małgorzata Bogdańska che insieme al marito Marek Koterski sta lanciando il format del teatro in valigia, mentre per il cinema Jerzy Gruza ci racconta con umorismo le sue contraste avventure italiane. Ma su questo numero si parlerà anche di moda e dei marchi polacchi e italiani che hanno sfilato alla Berlin Fashion Week e poi ancora degli italiani a Cracovia e Wrocław e come sempre di cucina, vino, lingua e cultura con tutti gli appuntamenti degli Istituti Italiani di Cultura in Polonia.

Polonia Oggi: Mostra di kimono al museo Manggha di Cracovia

0

Questa notizia è tratta dal servizio POLONIA OGGI, una rassegna stampa quotidiana delle maggiori notizie dell’attualità polacca tradotte in italiano. Per provare gratuitamente il servizio per una settimana scrivere a: redazione@gazzettaitalia.pl

Il museo di arte e tecnologie giapponesi Manggha di Cracovia ha inaugurato ieri una mostra sui kimono tradizioni provenienti dal paese del Sol Levante. Si tratta di capi regalati al museo dalle collezioni private di Reiko Nagakura e Małgorzata Olejniczak. La curatrice Joanna Haba ha detto che si potranno ammirare vari tipi di kimono, fatti a mano o a macchina. L’elemento fondamentale della mostra è rappresentato dalla diversità, ottenuta grazie ai vari tipi di tessuti e alle differenti decorazioni che abbelliscono l’abito tradizionale giapponese. Con il miglioramento delle tecniche e il contributo degli stilisti, il kimono ha ottenuto un posto di diritto tra le più belle forme dell’arte nipponica. I temi raffigurati sui vestiti sono legati alle stagioni e al mondo naturale, con piante, animali, acqua, onde, nuvole e fiocchi di neve. L’esposizione è visitabile fino al 4 aprile.

Fonte: pap.pl

Rośliny strączkowe: nie tylko fasola

0

ROŚLINY STRĄCZKOWE: NIE TYLKO FASOLA

Rośliny strączkowe są wielkim nieobecnym we współczesnej diecie.  Jednak gdy mówię o tych roślinach zawsze znajdzie się ktoś kto powie: „Pewnie, jadam fasolę, szczególnie smakuje mi w sałatkach!”

Ale częścią rodziny roślin strączkowych jest nie tylko fasola i wszystkie te rośliny mogą być spożywane w innej postaci, a nie tylko w sałatkach (które, szczerze mówiąc, smakują mi najmniej). Oczywiście możemy je jadać w postaci zupy, ale także w formie burgerów, klopsów czy kanapek, a nawet, czemu nie, w słodyczach!

Ich spożycie powinno być częstsze i bardziej fantazyjne. W ostatnich latach stały się symbolem kuchni ubogiej i tradycyjnej, a szkoda, biorąc pod uwagę ich właściwości odżywcze. Mają one nadzwyczajne korzyści dla zdrowia (dieta bogata w rośliny strączkowe pomaga obniżać poziom cholesterolu i redukuje ryzyko zachorowania na raka), dużą zawartość białka o wysokiej wartości biologicznej (ponieważ składa się z niezbędnych aminokwasów), niski indeks glikemiczny oraz minimalną zawartość tłuszczu (zawartego głównie w soi lub orzechach arachidowych).

Oto powód, dla którego FAO ustanowiło rok 2016 Międzynarodowym Rokiem roślin strączkowych, określonych jako „półprodukty dla zrównoważonej przyszłości”. Z tej okazji organizowany będzie szereg pożytecznych zajęć i projektów, które mają na celu zwiększenie świadomości oraz spożywania tych produktów, które w końcu cieszą się takim zainteresowaniem, na jakie zasługują!

Jest wiele rodzajów roślin strączkowych, ale te najczęściej spożywane to zdecydowanie fasola borlotti i biała, zaraz za nimi jest fasola czarna, czerwona i fasolnik chiński. Następnie soczewica, ciecierzyca zwykła i czarna, groszek, bób, soja. Mało kto zna łubin, groszek siewny czy roveję. Do roślin strączkowych należą również orzechy arachidowe, mimo że zaliczane są do owoców suchych!

Dlaczego są tak cenne? Mają one potężne działanie przeciwutleniające, są bogate w białko, sole mineralne, błonnik i witaminy. Zawierają też żelazo, potas, magnez, fosfor i witaminy grupy B, dostarczają ważnej dla organizmu energii oraz są dobrym źródłem kwasu foliowego.

Ciecierzyca jest szczególnie polecana dla anemików oraz w czasie ciąży, by uzupełnić poziom żelaza czy wapnia. Bób i soczewica mają właściwości mineralizujące. Soczewica stymuluje produkcję mleka, natomiast soja ma wysoką zawartość białka i niezbędnych aminokwasów.

Rozsądnym jest zawsze łączyć rośliny strączkowe ze zbożem, by dostarczyć odpowiednie wartości odżywcze dla organizmu, gdyż te dwa produkty spożywcze uzupełniają się nawzajem. Zaufajmy więc daniom tradycyjnym, takim jak makaron z fasolą czy ciecierzycą i ryż z groszkiem!

Suszone, mrożone czy w puszcze? W sklepach znajdziemy wiele form: świeże (tylko w sezonie), głęboko mrożone, gotowe w puszce lub słoiku (zakonserwowane w wodzie z solą i cukrem) albo suszone.

Z punktu widzenia zachowania właściwości organoleptycznych i walorów odżywczych, najlepsze rośliny strączkowe to te świeże, następnie te mrożone, suche i na końcu te w puszce, które są niesamowicie przydatne w „nagłych wypadkach” lub gdy trzeba na szybko zrobić kolację!

Świeże rośliny strączkowe potrzebują trochę czasu, by nasiąknąć, aby były miękkie i nawodniły się. Te świeże nie muszą leżeć w wodzie, a te mrożone nie muszą być rozmrażane przed gotowaniem.

Mycie: jeśli używacie suszonych roślin strączkowych, należy przede wszystkim umyć je pod bieżącą wodą, by wyeliminować ewentualne odpadki z przerobu (fragmenty strączków, szypułek itd.), zabrudzenia lub wady (kurz,  ciemne ziarna, kawałki kamienia, itd.).  

Jeśli chodzi o rośliny suszone, namaczanie jest bardzo ważne, gdy chcemy, aby były dobrze przygotowane. Zawarte w nich skrobia i błonnik rozpuszczalny, jeśli wystawione bezpośrednio na działanie ciepła, stają się jeszcze twardsze, a zatem ciężkie do zjedzenia.

Czas przygotowania różni się w zależności od wielkości i rodzaju ziarna: od kilku godzin dla soczewicy po aż nawet dzień dla fasoli. W razie wątpliwości, zawsze lepiej gotować je dłużej, a dłuższy czas namaczania też im nie zaszkodzi.

Woda użyta do namaczania powinna być w temperaturze pokojowej, w ilości do 3cm powyżej poziomu zanurzonych ziaren. Co ważne, nie możemy jej zastosować do późniejszego gotowania.

Świetnie byłoby dodać łyżkę sody, by stały się one jeszcze bardziej miękkie i lekkostrawne.

Rośliny strączkowe należy wsypać do dużej ilości zimnej wody (co najmniej dwa razy więcej niż ziaren) i gotować wolno i długo na małym ogniu. Podczas gotowania można dodać liść laurowy czy szałwii, by nadać smak i zapach, i dzięki czemu nasiona będą jeszcze lepiej strawne i unikniemy dokuczliwych wzdęć czy obrzęków.

Co do „efektów niepożądanych” jeśli nie jesteście przyzwyczajeni do częstego jadania roślin strączkowych, dobrze jest zwiększać ich spożycie stopniowo, zaczynając od tych najmniejszych. Jedząc je za często, organizm przyzwyczai się do trawienia ich w krótkim czasie i pojawi się problem obrzęku!

Aby zachować ważne składniki odżywcze podczas przygotowania, gotowanie powinniśmy zastąpić parowaniem poprzez zdjęcie pokrywki z garnka, aby woda mogła wyparować.  Bardziej praktyczną metodą jest użycie szybkowaru, który skróci czas przygotowania o połowę.

Pamiętajcie, że sól zawsze dodajemy na końcu, aby skórka nie zrobiła się twarda.

A teraz na stół… Tylko jak je podać?

  • Jako przystawka – humus z ciecierzycy: ugotowaną cieciorkę miksujemy z czosnkiem, pietruszką, solą, papryką i oliwą z oliwek extravergine aż do otrzymania gładkiego kremu, podajemy z grzankami lub jako farsz do warzyw.
  • Zupa z mieszanych roślin strączkowych – ugotowane bezpośrednio w rosole z pokrojonymi drobno warzywami i zbożami.
  • Coś dla amatorów egzotycznych smaków – spróbujcie Cholay: ugotujcie ciecierzycę dodając do niej torebkę czarnej herbaty, po czym duście pod przykryciem z cebulą i pomidorami.
  • I coś, aby wprawić wszystkich w zdumienie – ugotujcie białą fasolę z dodatkiem orzechów laskowych, gorzkim kakao błyskawicznym, cukrem, odrobiną mleka roślinnego i dodatkiem zmielonych wiórków kokosowych. Uzyskacie delikatny krem do smarowania, który wcale nie ustępuje słynnemu kremowi czekoladowemu!

Biella i okolice, między architekturą a tradycją

0

Biella i okolice, między architekturą a tradycją

Biella to miejscowość położona w Piemoncie, należąca do metropolii Turynu i znana na całym świecie jako „miasto wełny”. Tradycja produkcji tkanin sięga okresu średniowiecza, a od rewolucji przemysłowej na początku XIX wieku zaczęła się prawdziwa ekspansja w tej dziedzinie, dzięki działaniom firm takich jak Cerruti, Piacenza, Piana, Sella i Zegna. Wśród przędzy z Bielli możemy wymienić choćby kaszmir i rodzaj wełny świeżej tzw. fresco lana.

Tradycja włókiennicza jest głęboko zakorzeniona na terytorium Piemontu, zdominowanym przez niezliczoną ilość fabryk, które zaczynają dominować w całej okolicy już od 50-kilometrowej trasy znanej jako „La strada della lana” (wełniany szlak), „drogi biegnącej przez doliny i położone w niej miejscowości, która zbudowana została przez DocBI-Centro Studi Biellesi i przez Politechnikę w Turynie, z myślą o promowaniu dziedzictwa architektonicznego manufaktur, pochodzących z XIX i XX wieku w rejonie Bielskim”. Trasa pokazuje antyczne i nowoczesne przedsiębiorstwa zajmujące się produkcją i przetwarzaniem wełny oraz systemy terytorialne i społeczne z nimi powiązane, takie jak wydeptane przez robotników ścieżki w dolinach między wzgórzami porośniętymi lasami, które prowadzą do miejsc pracy, konstrukcje hydrauliczne związane ze strumieniami, które zasilały fabryki, łącznice elektryczne oraz typowe zabudowania mieszkalne, takie jak domy robotników, szkoły, żłobki czy miejsca rekreacyjne, do których można udać się po pracy. Od końca lat 90tych w sektorze tekstyliów zaczęła się powolna recesja, jednakże odnotowano wzrost zainteresowania dystrybucją dóbr luksusowych. Obecnie wiele fabryk przemysłowych zostało zamkniętych, a część z nich została wykorzystana i przekształcona w muzea, centra kultury lub ośrodki sportowe.

Ważnym elementem życia lokalnej społeczności jest woda, która dzięki swoim właściwościom  chemiczno-fizycznymi oprócz spełniania swej podstawowej funkcji odgrywa ważną rolę w przemyśle tekstylnym. Dzięki strumieniom Elvo i Cervo, tutejsza woda przez wieki przyciągała poszukiwaczy złota nie tylko z Włoch, ale i z całego świata. Woda bielska jest bez wątpienia źródłem lokalnych tradycji żywieniowych, wśród których prym wiodą te nabiałowe. Wśród marek, które przyniosły światową sławę produktom regionalnym są przede wszystkim dziennik Il Biellese, siedziba slow food, masło z doliny Valle Elvo, tradycyjny ser Maccagno oraz Paletta di Coggiola (prosciutto z części grzbietowej wieprza). Innymi typowymi produktami są ser Toma biellese i ryż Baraggia – oba chronione certyfikatem DOP. Produktem, który rozsławił Biellę na całym świecie jest piwo Menabrea z wody Lauretańskiej.

Na talerzu odwiedzającego Biellę nie może zabraknąć oryginalnej polenty concia, czyli potrawy z dodatkiem sera oraz bagna cauda, czyli rodzaju sosu typowego dla tego regionu. Oczywiście mało prawdopodobne, że znajdą się one w tej samej potrawie, biorąc pod uwagę konsystencję obu dań!

Miasto Biella swoje początki bierze już z czasów wczesnochrześcijańskich. Dawniej miasto leżało w obszarze Biella Piazzo, doliny stanowiącej dzielnicę Biella Piano. Właściwa miejscowość narodziła się w 882 roku za panowania biskupa Uguccione di Vercelli, który prawdopodobnie nadawał przywileje osobom chcącym zamieszkać w tamtym miejscu tak, aby ułatwić założenie Gminy (co rzeczywiście miało miejsce w 1245 roku). Pod koniec tworzenia diecezji, stała się ona schronieniem podczas wojny gwelfów bielskich z gibelinami z Vercelli. Wykorzystano tutaj naturalne położenie w dolinie i ochronę przez mury Piazzo – jednej z dzielnic miasta, która rozwinęła się bardzo szybko i zyskała popularność oraz stała się centrum życia kulturalnego i administracyjnego Bielli. W 1370 Biella poddała się dominacji dynastii Sabaudzkiej, a w 1722 okupacji francuskiej, następnie została podniesiona do rangi siedziby biskupstwa, tym samym kładąc kres zależności duchowej od Vercelli. Zostało zniesionych wiele przywilejów feudalnych, dzięki którym Piazzo mogło rozwijać własne instytucje miejskie i zwiększać swój obszar aż do granic Biella Piano – drugiej znaczącej dzielnicy, która odnotowuje swój rozwój przemysłowy od XVIII wieku aż do dzisiaj. Od końca XVI wieku udokumentowana jest obecność społeczności żydowskich na terenie Piazzo, a na początku XVII wieku, podobnie jak w wielu innych miejscowościach Piemontu, zostało założone getto. Dzisiaj Piazzo wraz ze swoją średniowieczną zabudową tworzy fascynujący element historycznej części miasta, także dzięki charakterystycznym restauracjom, serwującym typowe przysmaki z Bielli oraz poprzez liczne wydarzenia artystyczne i teatralne, które nadały nowego tchnienia życiu kulturalnemu dzielnicy. Wszystko jest tutaj połączone licznymi szlakami i ścieżkami, a oprócz tego kursuje mała kolejka, która jest w stanie przewieźć na raz 25 osób. Od momentu jej uruchomienia w 1885 roku została jednym z symboli Piazzo.

Od 1911 do 1958 roku istniało połączenie tramwajowe między Oropą, miejscowością, która w drugiej połowie XIX wieku posiadała jeden z pierwszych ośrodków hydroterapeutycznych we Włoszech, będących celem podróży wielu znamienitych postaci takich jak Carducci, D’Annunzio, Marconi, Duse czy książęta Sabaudzcy. Wśród wielu atrakcji, jakie ma do zaoferowania Oropa, najsłynniejsze jest sanktuarium, które jest najważniejszym sanktuarium maryjnym w Alpach, usytuowanym na wysokości 1200 metrów. Zyskało sławę w IV wieku dzięki działaniom świętego Euzebiusza. W tamtym czasie dla wędrowców przemieszczających się ze wschodu w kierunku Valle d’Aosta najważniejsze były kościoły św. Marii i św. Bartłomieja. Z biegiem lat miejsce przeszło wiele zmian i stało się najważniejszym celem pielgrzymek dziękczynnych i wotywnych, w jednej z nich w 1989 roku brał udział papież Jan Paweł II. Serce sanktuarium mieści się w Basilica Antica, zbudowanej w 1600 roku w ramach powiększenia daru wotywnego, jaki złożyło miasto Biella po wybuchu epidemii w 1599 roku. Bazylika wznosi się na miejscu, gdzie wcześniej stał kościół Santa Maria i zachowuje swoje wnętrze Sacello eusebiano, w którym mieści się statua Czarnej Madonny – symbol Sanktuarium w Oropie. Według opowieści, św. Euzebiusz przyniósł posąg z Palestyny w IV wieku, gdy uciekał przed prześladowaniami ariańskimi i ukrył ją między skałami, gdzie obecnie wznosi się Cappella del Roc.

Na koniec warto wspomnieć o innym miejscu, wzbudzającym zainteresowanie kulturalne w prowincji, czyli osadzie Ricetto di Candelo, która ostatnimi czasy została wyróżnione przez ANCI, czyli krajowe stowarzyszenie samorządów włoskich, dzięki któremu miasteczko od 2002 roku wchodzi w skład Club dei Borghi piu’ belli d’Italia, czyli zostało wpisane na listę najpiękniejszych grodów we Włoszech, a następnie w 2007 roku zostało odznaczone przez Touring Club Italiano marką jakości Bandiera Arancione.

Struktura miasteczka złożona jest z późnośredniowiecznych fortyfikacji (sięgają XIII-XIV wieku), stworzonych przez społeczność chłopską. Główną funkcją murów była obrona dóbr wspólnoty takich jak plony, zboża i wino; tylko w skrajnych przypadkach zagrożenia schronienia szukał tam lud. Schron swym kształtem przypomina pięciokąt, zajmuje powierzchnię około 13 000 m.kw., jest otoczony murami obronnymi zbudowanymi z kamieni rzecznych, których ułożenie w sposób jodełkowy  gwarantował skuteczną obronę czterech okrągłych wież. Wykorzystanie tego miejsca tylko przez rolników doskonale zakonserwowało budowlę, dzisiaj jedną z najlepiej zachowanych w Europie. Osada stała się obiektem wnikliwych badań wielu uczonych z całego świata. W ciągu roku ma tu miejsce wiele wydarzeń artystycznych oraz różnorodnych targów, takich jak np. Candelo in fiore lub wydarzeń enogastronomicznych Vinincontro al Ricetto.

Breslavia proclamata European Best Destination 2018

0

Questa notizia è tratta dal servizio POLONIA OGGI, una rassegna stampa quotidiana delle maggiori notizie dell’attualità polacca tradotte in italiano. Per provare gratuitamente il servizio per una settimana scrivere a: redazione@gazzettaitalia.pl

La città di Breslavia si è aggiudicata il titolo di migliore destinazione turistica del 2018 al concorso intitolato European Best Destination, indetto ogni anno dall’omonima organizzazione internazionale impegnata nella promozione della cultura e del turismo in Europa. Quest’anno Breslavia è stata l’unica città polacca ad aver partecipato alla gara. In ben 146 paesi sono state espresse preferenze per Breslavia, che è stata votata anche dai suoi abitanti e da turisti in visita. Il sindaco Rafał Dutkiewicz si è detto estremamente orgoglioso del risultato e ha ringraziato tutti coloro che hanno contribuito con il loro voto a far vincere Wrocław, che tra l’altro è riuscita a battere Bilbao, Colmar, Lèsina, Riga e Milano. Wioletta Samborska, direttrice dell’Ufficio comunale per la promozione della città e del turismo, ha sottolineato che la città è stata ammessa al concorso perché gli organizzatori ne hanno riconosciuto il grande sviluppo negli ultimi anni, confermato da grandi momenti quali la nomina di Capitale europea della cultura nel 2016 e l’edizione dei Giochi mondiali del 2017. Samborska ha aggiunto che ogni anno la capitale della Bassa Slesia è visitata da 4-5 milioni di turisti, ma sicuramente il titolo di European Best Destination 2018 aumenterà l’appeal della città e avrà un impatto molto positivo sul settore alberghiero e della ristorazione cittadino.

Fontehttp://pap.pl