Home » Arte » Polska z wycinanki

Polska z wycinanki

tłumaczenie: Katarzyna Kurkowska

Kolorowe koguty, tradycyjne ludowe wzory ręcznie wycinane z papieru, a wśród nich Pałac Kultury, lalka Barbie, hipsterzy. Folkowe modernistyczne wycinanki autorstwa Kasi Kmity podbijają europejskie galerie, a artystka została zakwalifikowana do finału prestiżowego międzynarodowego konkursu Arte Laguna w Wenecji.

Twoja wersja polskiej wycinanki ludowej zrobiła furorę we Włoszech.

Rzeczywiście, moSułek - Polska z wycinanki (5)je prace podobają się za granicą i ich odbiór jest bardzo pozytywny, a ja cieszę się z udziału w konkursie Arte Laguna w Wenecji, to naprawdę niezwykłe wyróżnienie. Wycinanka jest elementem zaczerpniętym z polskiej tradycji, a połączenie jej z motywami popkultury nadaje całości charakteru czytelnego dla odbiorców nie tylko w Polsce. Nie wiem, jak dokładnie odbierają ją Włosi; czy wiedzą, że to jest nasze, polskie, łowickie. Dla mnie jest to połączenie tradycji z nowoczesnością, kultury polskiej z zachodnioeuropejską, do której wszyscy już teraz należymy i coraz mniej się od siebie różnimy.

 

 

Wycinanka jest jednak nasza, polska, odrębna, trochę folkowa i trochę współczesna.

Jesteśmy w Unii Europejskiej razem z wieloma innymi krajami i każdy z pewnością, szczególnie teraz, pragnie się wyróżniać na tle innych i zachować swoją odrębność i tradycje. Gdy w 2004 roku zaczynałam tworzyć pierwsze prace bazujące na wycinankach, Polacy nadal byli na etapie wkraczania na Zachód i chyba wstydzili się tej „cepeliady”. A ja czułam, że wchodząc do Europy, nie możemy się tego wstydzić, bo stanowi to o naszej odrębności i oryginalności. Tego typu sztuka powstawała na wsiach polskich, wszystko było wykonane z dbałością o szczegóły i było wizualnie przepiękne. To nie jest obciach, ale powód do dumy. Myślę, że ten wstyd przed folklorem powoli odchodzi. Wystarczy wspomnieć polski pawilon na EXPO w Pekinie, który powstał właśnie z wycinanki. Jej motywy pojawiają się nawet na kubkach w Empiku. Weszła masowo do popkultury.

Twoje prace też dotykają popkultury. W serii „Must Have It” oscylujesz wokół problemu przemian estetycznych, które dokonały się w Polsce po 1989 roku. Jak ty widzisz te zmiany w polskiej estetyce?

Urodziłam się w 1972 roku, więc bardzo dobrze pamiętam komunę, a zwłaszcza otaczającą nas szarość i siermiężność. I nasze marzenia, zarówno dzieci, jak i dorosłych, o normalnym życiu, bez granic, z dostępem do zdobyczy współczesności. Pamiętam, jak zbierało się puszki po słodkich napojach z Zachodu czy reklamówki. Zdobywałam adresy do osób, które mogły mi wysłać naklejki z butelek po Coca Coli – jako symbole Zachodu, który wówczas wydawał się jakimś odległym, lepszym światem. I te rzeczy to była jego namiastka. Polska bardzo się zmieniła, jest całkowicie odmienna od tej, którą pamiętam z dzieciństwa. Nie ma już granic, które kiedyś były bardzo wyraźne. Nastąpił ogromny przełom, również wizualny, a ja mam możliwość opowiedzenia o tych przemianach za pomocą obrazu.

W jaki sposób łączysz tradycyjną ludową formę sztuki z estetyką współczesności?

Sztuka ludowa, taka jak wycinanka, daje według mnie najlepszą możliwość wyrażenia tego, że Polska się zmieniła. Dawniej myśląc o Polsce, widzieliśmy koguty, pola i kwiaty. Dziś – modnie ubranych młodych ludzi, miasta pokryte graffiti. Miejsce kogutów zajęły symbole współczesności – reklamy, logotypy. Moje prace to ilustracja zmieniającego się świata – z szarego w kolorowy.Sułek - Polska z wycinanki (6)

 

Twoje prace są pełne radości, patrząc na nie, czujemy się dobrze. Czy to celowy zabieg?

To jest radość przemiany, bo wszystko się tu zmieniło – ludzie, ulice, mieszkania, świadomość, też ta dotycząca estetyki.

 

Czy wybierając technikę, uczyłaś się jej na wsiach, studiowałaś sztukę ludową?

Przekształcam tradycyjną wycinankę w nowocześniejszą formę. Jako dziecko kochałam Cepelię – urzekały mnie kolory, unikatowość każdego obiektu i to, że był ręcznie robiony. Doceniam tę rzemieślniczość, która zawsze towarzyszy sztuce ludowej. Wycinanki uczyłam się sama, nie naśladuję tych, które powstają w Łowiczu, a jedynie się nimi inspiruję. Nie trzymam się kurczowo techniki, myślę raczej o ogólnym efekcie, który pragnę osiągnąć, i przekraczam ramy rękodzieła – chodzi mi o nową jakość. Wszystko tworzone jest ręcznie, tak jak obraz. Na czarne wycięte tło nakładam wzory z kolorowych papierów, które sama rysuję, wycinam nożykiem lub nożyczkami. Podobnie jak miesza się farby, ja dobieram fragmenty papierów – dla mnie są to plamy kolorów, podobnie jak na obrazie. Sama też przygotowuję papiery, malując je farbami akrylowymi. Skończyłam malarstwo i techniki, które wykorzystuję, wywodzą się z tej dziedziny sztuki.

Podczas wystawy finałowej Arte Laguna zaprezentowałaś pracę „Mężczyźni”. O czym ona mówi?

Jest to zmultiplikowana postać mężczyzny, tworząca grupę. To jest nowe polskie pokolenie, które bardzo mi się podoba, bo nie ma na nim żadnych obciążeń. Młodzi są otwarci, znają języki, żyją jak ich rówieśnicy na Zachodzie, bez skrępowania i kompleksów. Świat daje im nieskończone możliwości, a oni z tego czerpią garściami. Mogą lecieć do Włoch, zjeść pizzę i wrócić jeszcze tego samego dnia.

Zazdrościsz?

Nie, raczej cieszę się, że mogę to obserwować i sama też z tego wszystkiego korzystać. Lubię w sobie to, że pamiętam, jak było, a dzięki temu doceniam to, co dziś mam. Mam świadomość przemiany i tego, że jest coraz lepiej, i wiem, że nie chcę wracać do przeszłości.

Sułek - Polska z wycinanki (3)

Spędziłaś ostatnio trochę czasu w Wenecji. Czy jest we Włoszech coś, co szczególnie ci się podoba?

Czuję się tu jak u siebie. Tu znajdują się korzenie Europy, pierwsze zalążki kultury, języka, sztuki. Świat włoski przesiąknięty jest pięknem – sztuką, modą, architekturą; to świat, który kształtuje umysły wyczulone na estetykę. We Włoszech panuje szczególna wrażliwość – nie jest to przypadek, że to kraj mody i pięknych samochodów. W Wenecji trudno jest znaleźć coś, co byłoby brzydkie, nawet zniszczenia są urokliwe. Wszystko tu jest estetyczne – ludzie, budynki, jedzenie.

Wenecja jest przepiękna i urokliwa. Szczególnie podoba mi się nocą, bez turystów, wtedy, gdy ludzie zasypiają i można poczuć samo miasto. Wspaniała jest też Florencja i marzę o wyjeździe do Rzymu – jeszcze tam nie byłam. Poza tym kocham włoskie kino i podoba mi się idea dolce vita – cieszenia się życiem. Mam wrażenie, że Włosi od pokoleń czerpią siłę z otaczającego ich piękna, jest to głęboko zakorzenione w ich podświadomości. Dlatego właśnie kultura jest ważna, bo polepsza jakość życia i zmienia podejście człowieka do świata.

Tags