Kierunek Piemont!

0
132
Panorama Turynu z Monte dei Cappuccini

ten artykuł jest dostępny w wersji włoski polski

Gdy pomyślimy o typowych turystycznych kierunkach podróży do Włoch, najszybciej przyjdą nam do głowy miasta takie jak Wenecja, Florencja, Rzym lub Mediolan, a do szerzej znanych regionów zaliczymy pewnie Toskanię oraz Sycylie, zimą może i Trydent. Niestety niewiele osób jako cel swoich byłych lub przyszłych podróży podaje Piemont, a szkoda.

Historycznie region ten był zawsze bardziej związany z Francją, nawet jeśli to pod rządami piemonckiej dynastii Sabaudzkiej wszedł do Zjednoczonych Włoch i zanim ktokolwiek myślał o Rzymie, stał się ich pierwszą stolicą. Wpływy francuskie widać bardzo wyraźnie w architekturze Turynu oraz w dialekcie piemonckim. Mimo że niewiele osób wie, co było pierwszą stolicą Włoch, pozostałości po Dynastii Sabaudzkiej i randze regionu możemy zobaczyć na każdym meczu reprezentacji: błękitny, oficjalny kolor rodziny Dynastii Sabaudzkiej.

Sacra di San Michele

Turyn został założony przez Rzymian jako obóz poświęcony Oktawianowi Augustowi, jednak największy rozkwit widoczny jest od XVIII wieku i nie przypomina estetyką typowego włoskiego miasta. Chodź zachowała się tam dzielnica rzymska, to tylko ona przypomina nam, że jesteśmy we Włoszech a architektonicznie możemy porównać miasto do Wiednia albo Paryża. Dynastia Sabaudzka pozostawiła po sobie liczne pałace rozsiane po całym regionie. Pod samym Turynem w malutkich miejscowościach takich jak Racconigi, Stupinigi czy Venaria Reale czekają na nas ukryte pałacowe perełki z wielohektarowymi ogrodami.

By zwizualizować sobie w jakiś sposób styl oraz bogactwo rezydencji królewskich, możemy zwiedzić Pałac Królewski znajdujący się w samym centrum miasta. Dla dużej części turystów sam Pałac jest jedynie dodatkiem do głównej atrakcji znajdującej się w kompleksie. Większość z nich swoje pierwsze kroki skieruje najpierw do Duomo, w którym znajduje się słynny Całun Turyński. Przydatną informacją dla wielu może być fakt, że najprawdopodobniej nie uda im się obejrzeć Całunu w formie, w której zwykli go oglądać na zdjęciach, gdyż na co dzień jest przykryty specjalnym zabezpieczającym materiałem.

Przez wielu Turyn jest uważany za najbardziej mistyczne miasto w całych Włoszech i to nie tylko z powodu Całunu. Ze względu na liczne odniesienia do magii w architekturze, miasto to emanuje mistycyzmem. Już samo położenie na mapie ma wyznaczać jeden z trzech wierzchołków trójkąta czarnej magii (razem z San Francisco i Londynem). Według miejskich podań to właśnie w Turynie, przy kościele Gran Madre został ukryty Święty Graal.

Castello di Racconigi

Jako kolejne przepełnione duchowością miejsce musimy wymienić Mole Antonelliana: serce miasta widoczne z każdego zakątka. Początkowo budynek miał być synagogą, lecz z powodu trudności wynikających z finansowania budowy Mole nigdy nie stała się świątynią w klasycznym tego słowa znaczeniu. Miasto zapłaciło za dokończenie prac budowlanych, a w latach 1908-1938 otworzyło tam Muzeum Zjednoczenia Włoch. Obecnie, od 2000 roku, Mole mieści w sobie Narodowe Muzeum Kina, będąc tym samym świątynią sztuki filmowej. Każdego roku w Turynie odbywa się Festiwal Filmowy i Mole Antonelliana z centrum Turynu zmienia się w centrum światowego kina.

Pozostając w temacie muzeów należałoby również wspomnieć o Muzeum Egipskim, znajdującym się w Pałacu Guariniego, które, zaraz po kairskim, jest najważniejszym na świecie muzeum gromadzącym zbiory egipskie.

Jeśli od zwiedzania budynków wolicie podziwianie krajobrazów, to i tu Turyn was nie zawiedzie. Oprócz punktu widokowego na szczycie Narodowego Muzeum Filmu, w mieście znajdują się jeszcze dwa wspaniałe miejsca pozwalające cieszyć się panoramą miasta. Pierwsze z nich znajduje się w centrum miasta. Po przekroczeniu przecinającego miasto Padu możemy wejść na Wzgórze Kapucynów, na którym znajdziemy zabytkowy kościół oraz Muzeum Górskie. Alternatywa dla tego punktu obserwacyjnego znajduje się trochę dalej od centrum, ale oferuje też lepszy widok. Bazylika na wzgórzu Superga jest drugą najważniejszą budowlą w mieście. Jej architekt Filippo Juvarra zbudował również Pałac Królewski. Ponieważ budowla jest położona ok 660 metrów n.p.m. już samo dotarcie do niej stanowi swego rodzaju rozrywkę. Na wzgórze można dotrzeć zabytkową kolejką. W kryptach budowli z XVIII wieku znajdują się groby rodziny królewskiej. Historia Supergi jest nierozerwalnie związana ze światem włoskiego sportu. 4 maja 1949 roku w wypadku samolotowym na wzgórzu zginęła cała drużyna słynnego klubu piłkarskiego „Torino”. Niestety klubowi nie udało się odbudować rangi, jaką miał przed tragedią. Zaistniała sytuacja pozwoliła na wybicie się słynnej drużynie „Juventus”. Oba kluby istnieją do dziś i cały czas rywalizują ze sobą o miano najlepszego w Derbach.

Jeśli planujecie wyjechać, by pozwiedzać też region, a nie tylko jego stolicę, polecam wam wycieczkę do Sagra di San Michele. Jest to imponujące opactwo Benedyktynów, wznoszące się na górze Pirchiriano (900 metrów n.p.m.) nad doliną Susa. Budowla została  zapoczątkowana jeszcze przez rzymian, którzy założyli tam obóz wędrowny. Początki opactwa są owiane tajemnicą. Szacuje się, że założono je miej więcej w IX wieku, ale w ręce Benedyktynów dostało się później. Niektórzy skojarzą budowlę z filmem „Imię Róży”, gdyż to właśnie tu nakręcono zewnętrzne ujęcia klasztoru. Wycieczka do Sagra di San Michele może być alternatywą dla wcześniejszego miejskiego zwiedzania. Decydując się na piesze pokonanie góry mamy zapewniony porządny, rekreacyjny spacer.

Często zapominamy, że włoskie krajobrazy to nie tylko morze i plaża a przez to, że Piemont
nie ma bezpośredniego dostępu do morza, zapominamy i o nim. A to właśnie w tym regionie możemy rozpocząć sobotę rano od spaceru po Alpach, a wieczorem pić aperitif nad jeziorem. Znaczna część regionu wchodzi w skład Parku Narodowego Gran Paradiso, gdzie powierzchnie górskie to 710 metrów kwadratowych. Szczyt, od którego bierze swoją nazwę park „Gran Paradiso” wznosi się na 4000 metrów i jest jedyną górą o tej wysokości położoną całkowicie na powierzchni Włoch. Jeśli nie gustujecie w górskich wycieczkach i brakuje wam przechadzek nad wodą, wystarczy zmienić kierunek i odwiedzić jedno z jezior. Lago Maggiore należy do najbardziej znanych i największych jezior włoskich, ale w niczym nie ustępują mu mniej znane i mniej oblężone turystami jezioro Orta albo Sirio. Uważam, że relatywnie niewielka ilość turystów w regionie, w porównaniu do np. Toskanii, przemawia na korzyść Piemontu. Dzięki temu możemy cieszyć się widokami i atrakcjami, które na nas czekają bez niekończących się kolejek i tłumów.

Torino

Kuchnia Piemontu nie odzwierciedla ściśle śródziemnomorskich wzorców. Nie mając dostępu do morza tradycyjne dania nie opierają się na rybach czy skorupiakach. Oczywiście znajdziemy restauracje, które serwują fenomenalne dania rybne, ale będąc w danym miejscu zawsze dobrze odkryć to, co ma do zaoferowania i zostawić w spokoju pizzę i arancini. Piemont jest regionem rolniczym, uprawia się tu wiele gatunków warzyw oraz hoduje zwierzęta, dlatego tradycyjne regionalne dania opierają się właśnie na tym. Do klasycznych potraw warzywnych możemy zaliczyć peperonatę i „bagnà ‘nt l’oil”, a ze świetnych mięs vitello tonnato lub surową kiełbasę z Bra’. Ciekawym odkryciem mogą być kremy jak „bagna cauda” i „bagnet verd”, które sprawdzą się jako dodatek lub sos.

Nie możemy również zapomnieć, że Piemont to też wspaniałe wina. Zostawcie na chwilę Sycylię i Toskanię. Do Piemontu trzeba przyjechać dla samych winnic Langhe wpisanych na listę UNESCO. Enoturystyka ma się tu naprawdę wspaniale. Miasteczka takie jak Barolo czy Alba (od których nazwy wzięły znane wina: Barolo i Barbera d’Alba) mają naprawdę długą winiarską tradycję. To prawdziwa przyjemność wybrać się tam do restauracji by spróbować fenomenalnego włoskiego wina i dobranych do niego lokalnych dań.

Piemont to nieodkryty klejnot Włoch, który ma wiele do zaoferowania. Pośpieszcie się i skorzystajcie z tego zanim odkryją go inni.

foto: Kinga Jabłońska

ten artykuł jest dostępny w wersji włoski polski