Kino według Leo Ortolaniego

0
70

ten artykuł jest dostępny w wersji włoski polski

Choć najważniejszym dziełem Leo Ortolaniego jest seria „Rat-Man”, będąca prawdziwym kamieniem milowym włoskiego komiksu, na przestrzeni wielu lat autor ten stworzył niemałą liczbę innych historii, często (choć nie zawsze) związanych z uniwersum, w którym rozgrywają się przygody jego najsłynniejszej postaci. W większości przypadków są to parodie wielkich hitów współczesnego kina, takich jak saga „Gwiezdne Wojny” czy „Harry Potter”, nie zapominając o klasyce sprzed dziesięcioleci.

Będąc wielkim pasjonatem kina, Ortolani rysował swoje pierwsze parodie, w tym komiksową wersję „Szczęk” Stevena Spielberga, już jako nastolatek. Inne przeróbki znanych filmów sięgają końca lat 80. – są to „Jorango” (parodia „Rambo”) oraz „Il Cercatore” („Poszukiwacz”  -opowieść, która mieszała „Indianę Jonesa” z fantasy à la Tolkien). Dzieła te nie są specjalnie dojrzałe ani pod kątem rysunków, ani fabuły, jednak widać w nich ogromną pasję młodego rysownika do siódmej sztuki. W 1989 roku Leo narysował pierwszą przygodę Rat-Mana, będącą oczywistą parodią Batmana, zainspirowaną filmem Tima Burtona z tego samego roku. W latach 1995-97 w samodzielnie wydawanej przez autora serii „Rat-Man” ukazywały się inne komiczne przeróbki, takie jak „Dal futuro!” („Z przyszłości!”, parodia „Terminatora”) czy „The R-File” (zabawny hołd dla niezwykle popularnego w tamtych latach serialu „Z Archiwum X”).

W latach 90. Ortolani wydał wreszcie swą parodię filmu Spielberga, zatytułowaną „Squalo” (czyli „Rekin”, 1996), a także „La lunga notte dell’investigatore Merlo” („Długą noc detektywa Merlo”, 1997). Ten ostatni komiks powstawał jako parodia gatunku noir, zainspirowana głównie filmem Carla Reinera „Umarli nie potrzebują pledu” (z kolei nazwisko głównego bohatera, Merlo, wzorowane jest na Philipie Marlowe, słynnym detektywie stworzonym przez Raymonda Chandlera). Wraz z rozwojem fabuły „Długa noc…” zamienia się jednak w ukłon w stronę absolutnej klasyki kina, jaką jest „Casablanca” Michaela Curtiza.

W kolejnych latach Ortolani, już jako pierwszoplanowy autor wydawnictwa Panini, stworzył wiele innych parodii znanych filmów i seriali. Często były to pojedyncze odcinki drukowane w dwumiesięczniku „Rat-Man”, jak np. „Operazione Geode” („Operacja Geoda”, parodia przygód agenta 007), „Cinzia la barbara” („Cinzia barbarzynka”, wzorowana na „Conanie barbarzyńcy” Johna Miliusa), “Rat Man: 1999” (zainspirowany brytyjskim serialem z lat 70., „Kosmos 1999”) lub „La gabbia” („Klatka”, parodia „Star Treka”). Piękny hołd złożony „2001: Odysei kosmicznej” Arthura C. Clarke’a i Stanleya Kubricka, zatytułowany „La Sentinella” („Strażnik”), wydany został oczywiście w 2001 roku, a w 2004 ukazał się „Rat-Max”, parodia trylogii „Matrix”. Bohaterem wszystkich tych opowieści jest sam Rat-Man, a większość z nich jest częścią continuity (ciągłości fabularnej) głównej serii komiksowej.

Wiele innych filmowych parodii ukazało się w osobnych tomach, tak jak słynne „Star Rats” (będące oczywiście parodią „Gwiezdnych Wojen”), wydane w 1999 roku, czy „Il Signore dei Ratti” („Władca Szczurów”), zainspirowany tolkienowską trylogią Petera Jacksona, opublikowany w roku 2004. Kontynuacją sagi „Star Rats” były kolejne trzy epizody (w których Ortolani parodiował prequelową trylogię George’a Lucasa) w latach 2005, 2014 i 2015. Ciekawym eksperymentem był komiks w 3D „Avarat”, który ukazał się w 2010 roku i był oczywiście oparty na „Avatarze” Jamesa Camerona, natomiast w roku 2012 wydany został „Allen”, parodia sagi „Obcy” Ridleya Scotta, a w szczególności filmu „Prometeusz”, który pojawił się w kinach kilka miesięcy wcześniej. Wszystkie te historie, choć osadzone w innych fikcyjnych uniwersach, wciąż przedstawiają jako głównych bohaterów Rat-Mana i inne postaci z głównej serii – a przynajmniej ich alternatywne wersje.

W roku 2007 Ortolani wydał na łamach „Rat-Mana” dwuczęściową opowieść „299+1”, czyli humorystyczną wersję słynnego komiksu Franka Millera z 1998 roku „300” i jeszcze bardziej znanego filmu Zacka Snydera. W tym przypadku – nawet bardziej, niż w poprzednich dziełach – widoczna jest miłość Leo do pierwowzorów swoich komiksów, które reinterpretuje w sposób ironiczny i zdecydowanie niebanalny. Historia ta, zrealizowana w formacie „widescreen” identycznym jak w powieści graficznej Millera, została później wydana w kolorze i w dużym formacie; do dziś jest to być może – z grafi cznego punktu widzenia – najpiękniejsze dzieło Leo Ortolaniego. Spośród innych parodii, które ukazały się pierwotnie na łamach serii „Rat-Man”, warto wspomnieć o trylogii „Il grande Magazzi” („Wielki Magazzi”, zainspirowany „Harrym Potterem”, ale i sagą „Zmierzch”), wznowionej później w osobnym tomie, a także o „Ratto” (kolejnej parodii „Rambo”), „I sacrifi cabili” („Zbytecznych”, opartych na filmie „Niezniszczalni” z 2010 roku) czy jeszcze o „The Walking Rat” (jest to oczywiście parodia serialu „Żywe trupy”). W 122 numerach „Rat-Mana”, które ukazały się w latach 1997-2017 nie brakuje też wielu innych hołdów dla kina z różnych epok: niejedna okładka wzorowana jest na słynnych filmach, takich jak „Egzorcysta”, „Ojciec chrzestny”, „Powrót do przyszłości” czy zdecydowanie późniejsze „Avengers”.

Począwszy od roku 2012 Leo udostępniał na swoim blogu „CineMah” wiele komiksowych recenzji filmów, które właśnie się ukazywały, skupiając się głównie na produkcjach science fiction i superbohaterskich. Recenzje te, często mocno ironiczne czy wręcz sarkastyczne, zostały później zebrane w tomie „Il buio in sala” („Ciemno na sali”) w 2016 roku. W ostatnich latach Ortolani powrócił do uniwersum „Star Rats”, tworząc składającą się z sześciu zeszytów miniserię „Eredità” („Dziedzictwo”, 2020), której źródłem inspiracji była najnowsza kinowa trylogia „Gwiezdnych Wojen”. W roku 2021 ukazała się druga sześcioczęściowa mini-seria, „Matana”, będąca hołdem dla klasycznych „spaghetti westernów” Sergia Leone. Jednocześnie w latach 2020-21 Leo powrócił do korzeni, publikując narysowane od nowa wersje „Jorango” (pod nowym tytułem „Rango”) i „Il Cercatore”.

foto: Sławomir Skocki, Tomasz Skocki

***

Interesuje Cię historia włoskiego komiksu? Kliknij tutaj, aby przeczytać więcej artykułów z serii „Komixando”.

ten artykuł jest dostępny w wersji włoski polski