Maserati 250F – Do tanga trzeba dwojga

0
43

ten artykuł jest dostępny w wersji włoski polski

Tango jest tańcem bardzo wymagającym, nie będzie porywającym widowiskiem. gdy zabraknie pełnego zrozumienia i zaangażowania tańczącej pary. Każde spojrzenie powinno oddawać iskrzące między partnerami napięcie, każdy gest podkreślać, jak są ze sobą nierozerwalnie związani. Synchronizacja, precyzja, eksplodujące emocje i uwodzące zmysły szczegóły to jego kwintesencja. Taniec narodził się w XIX w. w środowisku europejskich emigrantów w Argentynie i nadal jego stolicą pozostaje Buenos Aires. W tej samej prowincji w mieście Balcarce 21 czerwca 1911 w rodzinie włoskich emigrantów z Abruzji przyszedł na świat Juan Manuel Fangio „El Maestro” – legenda wyścigów F1.

Od 13 roku życia pracował jako pomocnik mechanika, zdobywając praktyczną wiedzę o budowie samochodów i ich możliwościach. Przygodę z rajdami zaczął w wieku 25 lat, ale dopiero w 1940 i 1941 zdobył mistrzostwo kontynentu, odnosząc sukcesy także w morderczych rajdach – maratonach, jak Gran Premio del Norte, kiedy w 15 dni kierowcy przemierzyli dystans ok. 10 tys. km.

Achille Varzi, legenda wyścigów motocyklowych i świetny kierowca, cieszący się olbrzymią popularnością w Argentynie, widząc jak jeżdżą tamtejsi zawodnicy postanowił założyć zespół wyścigowy Scuderia Achille Varzi. Na jego zaproszenie Argentyńczycy zaczęli ścigać się także w Europie, niestety Varzi ginie w 1948 na torze w Bernie. Fangio powrócił do Europy w 1949 kiedy wygrał swoje pierwsze GP [San Remo], a cały cykl zawodów zamknął drugim miejscem, czym zdobył szacunek wśród konkurentów oraz zaproszenie do startów dla Alfa Romeo. W 1950 FIA zorganizowało po raz pierwszy wyścigi Formuły 1, ustanawiając reguły rywalizacji oraz ustalając liczbę startów GP w jednym sezonie, początkowo były to wyścigi na sześciu torach europejskich i jednym w USA, co usprawiedliwiało nazwę imprezy jako Mistrzostwa Świata Kierowców. Pierwszą edycję zdominował zespół Alfa Romeo z trójką Panów F w roli kierowców, byli to w kolejności na końcowym podium G. Farina, J.M. Fangio i L. Fagioli. W kolejnym roku także z Alfą Romeo Fangio sięgnął po swój pierwszy tytuł mistrzowski. W 1952 Fangio przechodzi do Maserati, niestety ulega bardzo poważnemu wypadkowi na torze Monza, co wyeliminowało go z dalszej rywalizacji. Powrócił już rok później i mimo kłopotów ze starzejącym się modelem Maserati 6C zajął drugie miejsce za Alberto Ascari i jego fenomenalnym Ferrari 500F2.

Na kolejny sezon w 1954 podpisał umowę z zespołem Mercedesa, jednak ze względu na opóźnienie organizacyjne, Niemcy pozwolili, aby w pierwszych dwóch GP Fangio wystartował z Maserati. Wygrał w wielkim stylu oba wyścigi, gdyż to wtedy prowadził po raz pierwszy 250F pełną temperamentu, wręcz zmysłową włoską wyścigówkę – idealną partnerkę do tanga dla wymagającego Argentyńczyka.

Maserati swój cudowny wygląd zawdzięczało Medardo Fantuzzi, jednak wtedy najważniejszy był silnik i inne części mechaniczne. Prace nad silnikiem rozpoczął Gioacchino Colombo, którego później zastąpili Vittorio Bellentani i Giulio Alfieri. Zawieszenie, skrzynia biegów oraz układ hamulcowy skonstruował Valerio Colotti. To, co może się wydać dziwne zwykłym użytkownikom aut, dla których najbardziej liczy się prędkościomierz, to fakt że w samochodach wyścigowych był on zbyteczny. Najważniejsze wskazanie podczas wyścigu podaje obrotomierz a Juan Manuel Fangio był mistrzem w panowaniu nad nim. Resztę sezonu już autami Mercedesa kończy na pierwszym miejscu. Obeznany w zależnościach pomiędzy wszystkimi elementami napędu potrafił w sposób maksymalnie wydajny je wykorzystywać. Obsługujący jego samochody mechanicy często ze zdumieniem twierdzili, że gdyby wyścig trwał o jedno czy dwa okrążenia dłużej auto by tego już nie wytrzymało. Fangio często ingerujący w ich pracę był zachwycony współpracą z Niemcami, którzy każdemu kierowcy ze swojej stajni przypisali trzech wyłącznie im dedykowanych mechaników. Mistrz od zawsze rozumiał i szanował pracę ludzi parających się obsługą samochodów, doceniał ich determinację i poświęcenie, trud walki pod presją czasu. Dzięki świetnej organizacji zespołu oraz rewelacyjnemu modelowi 196 kolejne zwycięstwo stało się faktem. Niestety w tym samym 1955 miała miejsce tragedia w Le Mans [Gazzeta Italia nr.79], po której Mercedes wycofał się z wyścigów.

Wobec braku możliwości startu z Mercedesem El Maestro w 1956 postanowił jeździć dla Ferrari.

Apodyktyczny Enzo Ferrari nie lubił, gdy pracujący u niego kierowcy chcieli mieć decydujące słowo co do zestrojenia jego czerwonych bolidów, więc początki były trudne. Stawka była jednak na tyle wysoka, by przekonać il Commendatore do racji Fangio, czym ten odwdzięczył się trzecim tytułem mistrzowskim dla Ferrari oraz kolejnym własnym. Napięcia pomiędzy dwoma tak wielkimi osobowościami skłoniły czterokrotnego mistrza świata, aby wrócić do Maserati. Tam czekała 250F, którą od trzech lat firma oferowała głównie prywatnym amatorom wyścigów, wśród których wzbudzała ogromne zainteresowanie. Dzięki tej maszynie w 1958 Maria Teresa de Filippis jako pierwsza kobieta wystartowała w Formule 1. W tym samym roku nasza wspaniała para opuszcza „parkiet” Formuły 1, Fangio znowu wygrywa GP Argentyny, ale po nieudanym starcie w GP Francji kończy karierę i powraca do ojczyzny by nadrobić czas spędzony z dala od rodziny. Natomiast 250F okazało się ostatnim autem F1 wyprodukowanym przez Maserati, firma ponownie targana problemami finansowymi raz na zawsze rezygnuje z własnego zespołu wyścigowego.

Do dzisiaj największe tuzy motosportu uważają Fangio za najlepszego kierowcę F1 wszechczasów, pomimo że już dwóch kierowców może się poszczycić aż siedmiokrotnym tytułem, nie umniejszając ich sukcesom musimy pamiętać, że potrzeba było aż 46 lat [co przy rozwoju technologii w tym sporcie oznacza wieczność], aby M. Schumacher zdobył swój 6 tytuł pobijając rekord El Maestro. Drugi z nich L. Hamilton, najmłodszy zdobywca tytułu w historii, w dzisiejszych realiach nie będzie zapewne także najstarszym pośród nich. Ten tytuł na zawsze pozostanie J.M. Fangio, gdyż odbierał go skończywszy 46 lat, a było to w czasach gdy taki sukces musiał zostać okupiony ogromnym wysiłkiem kierowcy, dla którego wsparcie zespołu, w porównaniu z tym co widzimy dzisiaj, było niemal symboliczne. Równie mało prawdopodobne jest, by w przyszłości ktoś mógł zdobyć mistrzostwo z czterema różnymi zespołami, a tego dokonał Fangio z Alfą Romeo, Mercedesem, Ferrari i Maserati przy okazji bijąc kolejny rekord: 24 zwycięstwa na 52 starty w F1 czyli 46,15% [Hamilton 35,71%, Schumacher 29,55%].

Na koniec pozostawiłem sezon 1957, gdy Fangio wraz z 250F doprowadzili swój taniec do perfekcji, na każdym kolejnym torze czarowali kibiców jakby frunęli przez parkiet, płynnie zmieniając figury od sacada przez barrida, calesita, caricias po espejo i finałowe corte na mecie. Na siedem wyścigów [nie licząc USA, gdzie zawsze startowali tylko amerykanie] cztery razy wygrali i dwa razy zajęli drugie miejsce. Do legendy przeszedł wyścig z 04.08.1957 o Grand Prix Niemiec na torze Nürburgring, gdzie Fangio już dwukrotnie triumfował [1954 i 1956]. Tym razem pierwsze trzy okrążenia należały do aut Ferrari Collinsa i Hawthorna, później prowadzenie przejął El Maestro i stopniowo powiększał dystans. Sytuacja uległa radykalnej zmianie, gdy Fangio zjechał na wymianę opon jak się wydawało z bezpieczną przewagą 22 sekund. Niestety błąd obsługi wydłużył całą operację z 20 sekund do ponad minuty. Przez kolejne okrążenia Argentyńczyk pędził jak szalony, by nadrobić stratę do prowadzących ferrari, wtedy 10 razy pobił rekord toru, by ostatecznie minąć metę na 3 sekundy przed Hawthornem. Po wyścigu, który przyniósł J.M. Fangio piąty tytuł Mistrza Świata, powiedział „Nigdy do tej pory nie jechałem tak szybko i nie sądzę bym kiedykolwiek w przyszłości to powtórzył”, dodajmy, parafrazując opinię wielu osób, że było to również najpiękniejsze tango w dziejach Formuły 1.

Juan Manuel Fangio 1911-1995 / Maserati 250F 1954-1958

Model zbudowany przez bezkompromisową jeżeli chodzi o jakość firmę CMC z idealnie wyskalowanych 1387 elementów jest arcydziełem. Niewiarygodna wręcz dbałość o najdrobniejsze szczegóły oraz ilość i różnorodność użytych materiałów, na przykład skórzany fotel czy drewniana kierownica, sprawiają że mam wrażenie, iż po wlaniu do jego baku 0,034 litra paliwa [w skali 1:1 mieścił aż 200 l.], silnik zaraz ożyje. Wersja z numerem startowym 32 [J.M. Fangio zwycięzca Grand Prix Monaco 1957] jest limitowana do 2000 szt., a Nederlandse Algemene Miniatuur Auto Club [NAMAC] przyznało mu tytuł Najlepszy Model 2005.

Lata produkcji: 1954-1958
Ilość wyprodukowana: 13 egz.
Silnik: Liniowy 6 cylindrów
Pojemność skokowa: 2494 cm3
Moc/obroty: 240-270 KM / 7200-8200
Prędkość max: 290 km/h
Liczba biegów: 4
Masa własna: 670-630 kg
Długość: 4050 mm
Szerokość: 1980 mm
Wysokość: 950 mm
Rozstaw osi: 2280-2225 mm

foto: Piotr Bieniek

ten artykuł jest dostępny w wersji włoski polski