Na Zanzibarze: mówiąc po polsku i jedząc po włosku

0
2674

ten artykuł jest dostępny w wersji włoski polski

Artykuł został opublikowany w numerze 52 Gazzetty Italia (wrzesień 2015)

Mityczna wyspa przypraw, na której urodził się Freddy Mercury. Antyczny węzeł handlowy, w którym od wieków mieszają się ludy, religie i kultury afrykańskie, arabskie i azjatyckie. Raj o nieskażonej faunie i florze, a także nowa Mekka dla pasjonatów kitesurfingu. To i wiele więcej oferuje Zanzibar, egzotyczna destynacja idealna na wakacje łączące wypoczynek, przygodę i sport, które w moim przypadku wzbogaciły się niespodziewanie o dwa kluczowe elementy: Włochy i Polskę. Włochy – te kulinarne  – odnalazłem w daniach romantycznego i spokojnego resortu Twisted Palms Lodge&Restaurant, której właścicielem jest Carlo Mazzuccato z regionu Wenecja Euganejska. W swojej tawernie na palach, która rozciąga się aż do miejsca, gdzie piasek plaży Bwejuu styka się z wodą, serwuje dania w stylu włoskim, wzbogacone miejscowymi połowami, np. przepyszne spaghetti krabowe!

W Twisted Palms spędziłem z córką Matilde pełne relaksu dni wypełnione spacerami po miękkiej, białej plaży lub na wyprawach o kilkaset metrów od brzegu w stronę raf, kiedy niski poziom morza odsłaniał skały pełne rozgwiazd, rybek „Nemo” i kłujących jeżowców. Dni spędzone na słodkiej beztrosce, z dala od najbardziej uczęszczanych kurortów wyspy, wypełnione masażami w cieniu palmy, podczas gdy moja córka robiła sobie tatuaże z henny. Przed naszymi oczami ciągnęła się niczym nieskażona plaża, która to wydłużała się, to znowu skracała o kilkaset metrów, zależnie od humoru przypływów i odpływów. Miejscowe kobiety podwijały spódnice i ręcznie zbierały skorupiaki i inne jadalne gatunki.

Odświeżeni, przenieśliśmy się do eleganckiego resortu trzech niezwykłych Polaków: Radka Mrokwy z Bytomia, poznanego w czasie przesiadki w Dubaju, i Kazimierza Topora z córką Kamilą z Łapszy Niżnych. Cudowne, entuzjastyczne, zakochane w Zanzibarze osoby, które pozwoliły nam poznać najodleglejsze zakątki wyspy, jak dzielnica Stone Town, w której znajduje się kilka bloków z wielkiej płyty. A to dlatego, że w latach 70-tych w czasie zimnej wojny Tanzania (do roku 1964 nazywana Tanganiką, dopiero po zjednoczeniu z Zanzibarem stała się Tanzanią) była w bliskich stosunkach z blokiem sowieckim. I tak oto ówczesne Niemcy wschodnie (NRD) zaoferowały wybudowanie w Stone Town kilku bloków w stylu sowieckiej peryferii. Bloki te są w całości zamieszkane i nadal istnieją jako świadectwo niezapomnianej karty w historii.

Wróćmy jednak do naszych polskich przyjaciół, właścicieli wspaniałego Cristal Resort w Paje, nad samym brzegiem jednej z najpiękniejszych plaż Zanzibaru. Czarująca lokalizacja z bungalowami rozproszonymi wśród palm, uroczym basenem i świetną restauracją, gdzie wieczorem można często podziwiać tańce ludowe i rytualne ofiary autentycznych Masajów.

To właśnie plaża Cristal Resort jest jednym z najlepszych miejsc na świecie do nauki jazdy na kite’cie. Od brzegu do rafy rozciąga się wszerz na kilometr i wzdłuż na kilka kilometrów coś w rodzaju niebiańskiego basenu z letnią, turkusową wodą, bez skał na dnie, okalanego przez sześć miesięcy w roku przez stałe wiatry: raj dla kitesurferów! Na tej plaży znaleźć można wiele włoskojęzycznych szkół kitesurfingu, dzięki Toskańczykowi, który oferuje kursy ze świetnym sprzętem, oraz polskojęzycznych, dzięki Agacie Dobrzyńskiej, młodej i pięknej dziewczynie z Gdańska, która nauczyła się jazdy na kite’cie na Półwyspie Helskim, a potem sama została instruktorką i zaczęła jeździć po świecie ze swoim partnerem w poszukiwaniu najlepszych plaż do uprawiania kitesurfingu.

Spośród wielu wycieczek podczas tych wakacji miło wspominam spływ kajakowy wzdłuż zatoki z wybrzeżem namorzynowym, wypad na głębsze morze, nurkowanie i pływanie z delfinami, spacer wśród przyjaznych miejscowych małp, a także pełną atrakcji podróż na samą północ Zanzibaru na piękną plażę Nungwi. Niesamowite miejsce, które w szczycie sezonu, czyli w ciągu Bożego Narodzenia, jest kultową destynacją dla Włochów, do tego stopnia, że w każdym sklepiku z lokalnymi produktami znajdziemy ironiczne szyldy po włosku, a każdy sprzedawca potrafi targować się w języku Bel Paese. Nungwi wyróżnia się ponadto piękną plażą bez bariery koralowej, gdzie o kilka metrów od brzegu przepływają typowe drewniane dhowy z rybakami i turystami na pokładzie.

Ale Zanzibar ma do zaoferowania dużo więcej. Fantastyczne wakacje, które dla Włochów i Polaków mogą stać się naprawdę wyjątkowym doświadczeniem. Jeśli ciekawi Was to miejsce, rzućcie okiem na filmiki Kamili Topór (kanał na YouTube’ie: ZanziRaj), młodej Polki, która wyruszyła do Zanzibaru, aby odwiedzić ojca, została tam i w kilka miesięcy nauczyła się języka suahili. Zdecydowała się mieszkać i pracować na wyspie przypraw, przechrzczonej przez nią właśnie na ZanziRaj.

tłumaczenie pl: Katarzyna Kurkowska
foto: Matilde Giorgi

ten artykuł jest dostępny w wersji włoski polski