Kasia Smutniak, polska gwiazda nowego kina włoskiego

0
551
Kasia Smutniak, fot: ©Andrea Pattaro/Vision

ten artykuł jest dostępny w wersji włoski polski

Artykuł został opublikowany w numerze 69 Gazzetty Italia (czerwiec-lipiec 2018)

Spotykamy się z Kasią Smutniak w kinie Muranów w Warszawie podczas Cinema Italia Oggi, przeglądu filmów włoskich, który odniosł ogromny sukces w Polsce. Elegancka i fascynująca, zdecydowana, ale jednocześnie wrażliwa, Smutniak opowiada o radości z bycia kobietą w pełni zrealizowaną miedzy Polską a Włochami.

„To dwa kraje bardzo podobne pod względem kulturowym, Polacy o tym dobrze wiedzą, wystarczy sięgnąć do naszej przeszłości i od razu odnajdziemy Włochy, od Bony Sforzy poprzez nasz hymn, aż po artystów i architektów, którzy przez wieki pracowali w polskich miastach. To raczej Włosi nie wiedzą, jak dużo mamy wspólnego.”

Kasia Smutniak, fot: ©Andrea Pattaro/Vision

Zaczęłaś karierę jako modelka, by potem odnieść sukces jako aktorka. Kino było twoim marzeniem?

Po pierwszych doświadczeniach jako modelka zdecydowałam się zrobić sobie rok przerwy we Włoszech, to idealny kraj, żeby odpocząć i pomyśleć. Te refleksje poszły tak dobrze, że rok przedłużył sie do dwóch lat, później do trzech i w końcu… na całe życie. Kino nie było moim marzeniem, powiedzmy że trafiło się przez przypadek i to był wspaniały zwrot w mojej karierze. Kino i moda to obszary, które stale się przeplatają, a ja cały czas współpracuję z niektórymi projektantami, dlatego również moda wciąż jest częścią mojego życia.

Patrząc z Rzymu na Polskę, jakie masz przemyślenia?

Czuję się tak samo Polką, jak i Włoszką, to ogromne bogactwo czuć przynależność do dwóch kultur. Ostatnio poczułam jak bardzo się zitalianizowałam, kiedy na planie „Volterry”, nowego polskiego filmu w reżyserii Jacka Borcucha, nie potrafiłam dostosować się do polskich godzin posiłków! Potrzebowałam włoskiego grafiku i makaronu! Żarty żartami, ale film jest niezwykle intrygujący, akcja toczy się we Włoszech i krąży wokół postaci polskiej poetki, laureatki Nagrody Nobla, granej przez Krystynę Jandę. Poetka prowadzi spokojne życie w toskańskim miasteczku Volterra, kiedy pewnego dnia otrzymuje szokującą wiadomość, która na zawsze odmieni jej życie. Emocje, jakie wywołała niespodziewana informacja ujawniają się podczas ceremonii przyznania tytułu honorowego obywatela miasta Volterra, zamiast wyrazić wdzięczność, poetka wygłasza bardzo niepoprawną politycznie mowę, co wywołuje wielki skandal. Więcej wam nie opowiem! Koniecznie idźcie go zobaczyć, wśród aktorów są Antonio Catania, Lorenzo de Moor, Vincent Riotta, Robin Renucci i ja w roli córki poetki.

Wracając do pytania, muszę powiedzieć, że z perspektywy Rzymu Polska jawi się z jednej strony jako kraj prężnie rozwijający się ekonomicznie, z drugiej to miejsce, w którym kobiety często muszą wychodzić na ulicę, żeby bronić swoich praw. Zawsze byłam dumna z emancypacji w Polsce, już od czasów powojennych kobiety były czynne zawodowo i społecznie, to była dużo dalej posunięta emancypacja niż ta włoska, ale od paru lat mam wrażenie, że ta sytuacja zaczyna się odwracać. We Włoszech kobiety stają się coraz silniejsze i zdobywają coraz większą pozycję w społeczeństwie, podczas gdy w Polsce plon zbiera wizja konserwatywna, która widzi kobietę tylko w środowisku rodzinnym. Życzę sobie również, żeby w moim kraju zrozumiano konieczność pozostania w Europie, która otwiera Polskę na inne kultury i jest źródłem rozwoju ekonomicznego.

Czy zgodzisz się, że w filmie “Made in Italy” grasz rolę włoskiej kobiety, która jest silniejsza i bardziej zdecydowana w stawianiu czoła problemom codzienności od swojego męża?

Tak. I jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam pracować obok dwóch tak wielkich postaci jak reżyser Ligabue oraz aktor Stefano Accorsi w filmie, który przedstawia prawdziwe, życiowe historie. Włochy są z pewnością krajem z wieloma problemami, ale dzięki codziennemu zaangażowaniu zwykłych ludzi i wielu kobiet pojawia się nadzieja na odrodzenie absolutnie niezwykłego państwa.

Włochy i Polskę łączy również renesans jeśli chodzi o sukcesy w dziedzinie kinematografii?

Tak, zgadzam się. Wiele nowych filmów włoskich wchodzi na rynki międzynarodowe, potwierdza to chociażby sukces na polskim rynku filmu „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie” i przeglądu Cinema Italia Oggi. Jeśli chodzi o polską kinematografię, są reżyserzy, których bardzo cenię jak Szumowska czy Pawlikowski, ale myślę też, że do robienia dobrych filmów potrzeba dzisiaj dużo odwagi i determinacji, żeby pokonać ewentualną presję ze strony systemu.

Pamiętasz doświadczenie jako gospodyni Międzynarodowego Festiwalu w Wenecji?

Oczywiście! To było w 2012 roku, bardzo dobrze się bawiłam, wspaniałe doświadczenie. Zawsze z chęcią wracam do Wenecji.

Plany na wakacje?

W czerwcu pracuję nad nowym projektem filmowym, w lipcu natomiast jadę do Nepalu ze Stowarzyszeniem Pietro Taricone, nazwanej tak na cześć mojego zmarłego kilka lat temu pierwszego męża. Stowarzyszenie rozwija i wspiera projekty mające na celu udostępnienie edukacji dla dzieci potrzebujących. Pierwszym etapem pracy jest budowa szkoły dla dzieci z miasteczka Mustang w Nepalu, to część projektu skoncentrowanego na pielęgnowaniu i zachowaniu ich dziedzictwa kulturowego, które w przeciwnym razie mogłoby całkowicie zaniknąć.

tłumaczenie pl: Agata Pachucy

Kadry z filmu „Made in Italy”:

ten artykuł jest dostępny w wersji włoski polski