Slide
Slide
Slide
banner Gazzetta Italia_1068x155
Bottegas_baner
baner_big
Studio_SE_1068x155 ver 2
Baner Gazetta Italia 1068x155_Baner 1068x155
ADALBERTS gazetta italia 1068x155
FA-1013-Raffaello_GazettaItalia_1068x155_v1

Strona główna Blog Strona 138

Zakazany owoc

0

Emiliano Caradonna

Nie ma tu potrzeby dywagować. Czytając słowa “zakazany owoc” natychmiast myślimy o lśniącym jabłku, które ugryzła Ewa i które przyczyniło się do wygnania nas z Raju. Dziwne przy tym jest jednak to, że w Biblii nie wspomina się o jabłku. Nigdy. Alcimus Ecdicius Avitus, arcybiskup Vienne w latach 494-523, zyskuje pewną sławę literacką dzięki poematowi zatytułowanemu “De spiritualis historiae gestis”, mówiącym o tematach biblijnych, poczynając od grzechu pierworodnego a kończąc na przejściu przez Morze Czerwone. Na nowo zinterpretował wydarzenia biblijne, wyjaśniając je, i chciał uzupełnić niektóre braki. Do braków tych należał owoc z drzewa poznania dobra i zła; w rzeczywistości nazwa owocu nie jest wymieniana aż do momentu, gdy arcybiskup, pouczony przez swoich zwierzchników, pod wpływem genialnej intuicji, napisał po raz pierwszy: “Jedno z jabłek z tego nieszczęsnego drzewa, spowite słodkim zapachem, skusiło Ewę swoim podstępnym westchnieniem”. Kościół w tamtym okresie walczył z heretyckimi barbarzyńcami i opojami namiętnie pijącymi cydr (winorośl za Alpami słabo się przyjmowała) i wtedy to na drzewie grzechu pojawiło się soczyste Royal Gala, albo, powiedzmy, jabłko z Kampanii, piękne, czerwone Annurca (nazywane też Królową Jabłek, jabłko typowe dla południowych Włoch). I tak oto, za sprawą odpowiednio dobranego owocu, barbarzyńców zaczęto postrzegać jako postaci demoniczne, a jabłka zaczęły mieć niedobrą reputację, stając się owocem zguby. Nawet Pliniusz w swojej “Naturalis Historia” opisuje potworne stworzenia żywiące się tylko zapachem jabłek, które nazywa Trispithami. Nie był w tym jednak sam: także alchemik Vincet de Baeuvais w księdze “Speculum Naturale” twierdził, że owoc, który się powiększa dojrzewając, zamiast tracić na wadze, może być tylko diabelskim dziełem. Zdawałoby się więc, że zawiązał się prawdziwy spisek przeciwko owocowi, który zjadany raz dziennie pozwala cieszyć się dobrym zdrowiem (wtedy o tym nie wiedziano). Jednakże zniesławienie tego owocu w chrześcijaństwie nie przyczyniło się do spadku jego spożycia, ostrzegło jedynie nowonawróconych przed niebezpieczeństwami heretyckich doktryn. Według chrześcijańskiego mitu osoby jedzące jabłka wręcz – już w doczesnym życiu – torowały sobie drogę do bram piekielnych. Stewart Lee Allen w dowcipnej i uszczypliwej książce “In the devil’s garden” (ang.: w ogrodzie diabła) z 2002 r. mówi o spotkaniu z mnichem na górze Athos, który potrafił mądrze wyjaśnić, dlaczego, poza faktem, że barbarzyńcy jedli jabłka, owoc ten został wybrany do roli kozła ofiarnego. Mnich, który go ugościł, ukroił dwa cieniutkie plasterki jabłka i podając jeden z nich swojemu gościowi, pokazał mu, że czerwona skórka jabłka przypomina kobiece usta, a biały środek – kobiece zęby. Następnie przekroił jabłko na pół i pokazał pestki, zauważając, że kiedy w ten sposób na nie patrzymy, to jabłko może mgliście przywodzić na myśl żeńskie organy płciowe. Ale to nie koniec. Aby przedstawić ostateczny dowód, przekroił nowe jabłko w poprzek i pokazał, że powstała w ten sposób pięcioramienna gwiazda: oczom Allena ukazał się pentagram, znak Szatana. Cóż można było jeszcze dodać, kiedy gołym okiem widać było, że jabłko to najbardziej grzeszny z owoców? Brakowało jeszcze smaku. Ten słodki, pyszny, cukrowy smak pieści nasze kubki smakowe, a gdy tylko językiem dotkniemy miąższu, szybko przechodzi w smak kwaśny, kłujący, lekko ostrawy, stojąc w wyraźnej opozycji do początkowych wrażeń. Tak też i diabeł początkowo łagodnie nam się przypochlebia, a potem wiedzie nas w gorycz grzechu. Oliwy do ognia dolewa analogia pomiędzy jabłkiem a kobietą. To przecież Ewa doprowadziła Adama do grzechu, a nie na odwrót. Króko mówiąc, związek “jabłko plus kobieta”, według kościoła chrześcijańskiego, nie mógł doprowadzić do żadnego innego miejsca, poza piekłem. Walt Disney również uczcił grzeszność jabłka dając je do zjedzenia niewinnej królewnie Śnieżce, i także tym razem to kobieta (zła wiedźma) częstuje tym owocem. Gdyby więc jakaś kobieta chciała was poczęstować pyszną szarlotką – przepis podam tylko osobom, które skontaktują się ze mną osobiście – a wy, niczym Adam, nie trzymalibyście się swoich zasad, i przyjęlibyście poczęstunek, popełnilibyście grzech… łakomstwa, oczywiście. I zaczęłoby się wasze zstępowanie do piekieł. Ale prawdziwą tajemnicę, sprawę najdziwniejszą w historii owocu grzechu, postanowiłem pozostawić na sam koniec. Chcę na koniec postawić pytanie, które może podważyć wasze dotychczasowe przekonania. Według muzułanów tak na prawdę owocem grzechu jest figa. Można to wyczytać również w Księdze Rodzaju (3,7). Figowiec to w rzeczy samej jedyne drzewo wymienione w opisie ogrodów Edenu. A czym przesłonili się nasi nieszczęsni prarodzice, gdy zdali sobie sprawę ze swojej nagości? Właśnie liśćmi figowca. Może dlatego, że byli pod nim po to, żeby popełnić grzech?

“Emocje tanga

0

Lucia Morgantetti

Monika Pastuszak to kobieta o tysiącach pomysłów i zajęć. Poza swoją pracą i ważną rolą mamy Krzysia, pielęgnuje swoje hobby, zawsze dając z siebie wszystko. Gra, tańczy, ale przede wszystkim uwielbia utrawalać swoje emocje za pomocą obiektywu aparatu fotograficznego, aby móc je przekazać innym. Jej nowa wystawa, która rozpocznie się 26 października b.r., tym razem będzie poświęcona tangu. Tango narodziło się na przedmieściach Buenos Aires około 1880 roku. Nie wiadomo nic na temat tego, jak ono powstało, nawet etymologia nazwy nie jest zupełnie jasna. Nie ma też nazwiska, daty czy szczególnego wydarzenia, które były by powiązane z jego początkiem. Tango pojawiło się nagle, jako rodzaj wspólnego języka mieszkańców Buenos Aires: tłumów imigrantów włoskich, hiszpańskich, niemieckich, rosyjskich polskich, węgierskich. Wiele rodzin imigranckich mieszkało w wielkich conventillos (hiszp., tłum: domy współdzielone przez imigrantów, powstawały w Argentynie pod koniec XIX w. ), a rozbrzmiewające na ich podwórzach dźwięki muzyki, wraz z krokami tańca, łączyły ludzi o wiele łatwiej, niż nieskładny hiszpański, w którym każdy usiłował coś powiedzieć. Tak więc tango powstało za sprawą uchodźców, wspomnień o innych tańcach, rytmach i melodiach, za sprawą mieszaniny kultur, które przypominały o wcześniejszym życiu. Ci emigranci, pochodzący z Europy, ale również z innych kontynentów, przybyli do ogromnego kraju, który potrzebował ich rąk, żeby się rozwijać. Wielu z nich zatrzymało się na obrzeżach Buenos Aires, dynamicznie rozwijającej się stolicy, i tam spotkało się z miejscową ludnością, także zepchniętą na margines. W tym właśnie miejscu, tej Wieży Babel, obie grupy nieuchronnie musiały ze sobą żyć. Pierwotna Argentyna została zastąpiona innym krajem, i brak jej było określonej tożsamości, czy też silnych wspólnych wartości. Tango staje się więc mitem założycielskim, na którym opiera się tożsamość narodowa, który jednocześnie obejmuje i zawiera w sobie wszystkie poszczególne tożsamości narodowe, określając wieloraką tożsamość. Punktem zwrotnym, który doprowadził do rozpowszechnienia się tanga na całym świecie, było dotarcie tego tańca do Paryża, stolicy szyku oraz lustra pluralistycznego społeczeństwa, do pewnego stopnia radosnego i wolnego od przesądów. We wczesnych latach XX w. ten przywieziony z Argentyny zmysłowy taniec zaczyna zajmować miejsce walca i polki. Po tym jak kościelne władze Paryża zażądały wprowadzenia zakazu tańczenia tanga, uważanego z taniec skandaliczny, papież Pius X ponoć zarządził, żeby para tancerzy tanga odtańczyła je przed nim, aby mógł ocenić bezpośrednio i osobiście skandaliczność tego tańca. Po prywatnym pokazie tańca najwyższy Kapłan rzekł ponoć:

“Wydaje mi się, że piękniejszy jest taniec forlana [przyp. tłum.: żywytaniec włoski wrytmie na 6/8 lub na 6/4], ale nie widzę nic bardzo grzesznego w tym nowym tańcu!”

Zarządził więc odwołanie kościelnych kar przewidzianych dla osób tańczących tango. Zdarzenie to było też źródłem inspiracji dla znanego wiersza (Tango e Furlana) Trilussa.

Moniko, jak zrodził się pomysł opowiedzenia o tańcu poprzez fotografie?

Pomysł zrobienia tych zdjęć narodził się w zeszłym roku, gdy byłam w Trapani na wakacjach. Jako że uwielbiam argentyńskie tango, wpadłam na pomysł, żeby zorganizować wspólnie z moim przyjacielem, tancerzem tanga, wieczór wina i tanga. Wino i tango to razem dwa “upojne” składniki. Chciałam pokazać osobom, które jeszcze nie spróbowały tanga, jakie emocje wzbudza ta muzyka i jakie namiętności uwalniają się, gdy do niej tańczymy. To jedyne w swoim rodzaju namiętności i emocje, trudne do ujęcia w słowa. Tangiem przekazujemy równowagę i delikatność w związkach miłosnych, a jednocześnie wyrażamy głęboką zmysłowość, której nie da się znaleźć w żadnym innym tańcu.

Kiedy pokochałaś tango?

Zakochałam się w tangu dwa lata temu. Na początku to był dla mnie tylko taniec. Prawdopodobnie nie byłam wtedy gotowa i nie potrafiłam zrozumieć tego wszystkiego, co tango ma nam przekazać i co przekazuje. Po pewnym czasie, słuchając muzyki Astora Piazzoli, tzw. tang milonga, i tańcząc do niej wieczorami, udało mi się zrozumieć jej przekaz… Gdy zamykałam oczy, zaczęłam czuć się zespolona z muzyką. Za sprawą tanga, jego ruchów i kroków, całe ciało stapia się z muzyką i partnerem, a tancerze przenoszą się do magicznego świata, w którym wrażenia, emocje oraz samą namiętność można wyrazić bez skrępowania.

Tango to argentyński taniec. Byłaś już w Ameryce Południowej?

Nie, jeszcze nie byłam w Argentynie, ale mam nadzieję, że kiedyś tam pojadę, żeby zobaczyć taniec profesjonalnych tancerzy argentyńskich, a przede wszystkim nacieszyć się nim. Kiedy nadejdzie ten dzień, uda mi się zrealizować w pełni moje dwa marzenia, dwie pasje: tango i zdjęcia.

Co chcesz przkazać publiczności poprzez swoją nową wystawę?

Projekt “Emocje tanga” jest zadedykowany wszystkim osobom, które kochają muzykę i taniec. Zdjęcia trzech cudownych par sycylijskich tancerzy opowiadają o podróży rozpoczętej o świcie, a zakończonej o północy. Podobnie jak rodzi się dzień, a później stopniowo się rozwija, aby zakończyć się nocą, tak rodzą się uczucia i miłość. Miłość do tanga, ale także miłość wobec siebie samych i wobec innych. Uważam, że tango argentyńskie to tajemniczy świat, do którego każdy powinien spróbować wejść przynajmniej jeden raz. Świat pochodzący prosto z serca i prowadzący do serca. Mam nadzieję, że w mojej wystawie każdy widz znajdzie coś dla siebie, coś co rozjaśni jego dzień oraz codzienność i wzbogaci je pasją i uczuciem. Tak jak sycylijskie słońce, muzyka i taniec rozgrzały i rozjaśniły moje.

Wystawa zdjęć Moniki Pastuszak, która odbędzie się w Szkole Tanga Argentyńskiego “Złota Milonga”, przy ul. Długiej 44/50, wejście od strony Ogrodu Krasińskich w Warszawie, rozpocznie się 26 października o godzinie 18 i będzie czynna przez miesiąc.

Zapraszamy!

Warsaw Lights & Music

0

Ewa Solonia

Kto się lubi muzykę, sztukę i taniec niech uważnie czyta. Wyjątkową noc dla wielbicieli “inteligentych” rytmów klubowych, połączonych z artystycznymi atrakcjami przygotował w tym miesiącu klub Znajomi Znajomych w Warszawie. 12 października Couscouskuskus kolekty organizuje w tym miejscu jedyną europejską odsłonę nocy Lights & Music. Impreza ta odbywa się cyklicznie w Tokio. Jej celem jest prezentacja muzyków oraz targ rękodzieła. W polskiej odsłonie wystąpią tacy muzycy jak Piotr Bejnar, Lutto Lento, Nut Cane, Filip Lech, RRRKRTA, MKO, QBS i Richard Hade. Lista wystawców jest jeszcze otwarta, ale z pewnością będzie można kupić sobie coś ładnego. Gwiazdą wieczoru będą oczywiście legendarny Tadashi Yabe i DJ Quietstorm – gospodarze japońskiego “Lights & Music”.

Warsaw Lights & Music

Tadashi Yabe i DJ Quietstorm:

12.10.2013 Znajomi Znajomych,

ul. Wilcza 58A, Warszawa

g 20:00, wstęp wolny

 

WAKCJE POLAKÓW I WAKACJE W POLSCE

0

Środek lata, piękna pogoda, wszyscy marzą o wakacyjnym wyjeździe. Jednak gdzie i jak najchętniej wypoczywają Polacy? Jak zmieniła się turystyka w Polsce w ostatnim czasie? Które miejsca warto odwiedzić? Zobaczmy.

Według najnowszych danych (badania przeprowadzone dla Mondial Assistance) tegoroczny wyjazd wakacyjny planuje 16 milionów Polaków, w tym prawie 6 milionów spędzi urlop za granicą. Biura podróży proponują coraz ciekawsze miejsca i kraje, kuszą cenami i atrakcjami, a wszystko po to, aby zachęcić do skorzystania z oferowanych usług jak największą liczbę klientów.

Mimo że najczęściej wybieranymi przez wczasowiczów kierunkami są Chorwacja, Hiszpania, Włochy, Grecja i Turcja, to niebywale szybko wzrasta również liczba dalekich egzotycznych podróży do Tajlandii, Indonezji czy Chin. Ponadto nie trudno zaobserwować nowy trend w samym sposobie wypoczywania. Coraz więcej osób zamienia leniwe wylegiwanie się na plaży na aktywną formę rekreacji. Żeglowanie, nurkowanie, wędrówki po górskich szlakach, czy wyprawy rowerowe to tylko niektóre z przyjemnych i cenionych przez turystów sposobów na czynne spędzanie wolnego czasu podczas wakacyjnego urlopu. Dzięki licznym letnim festiwalom powoli popularność zyskuje także turystyka kulturowa, a festiwale muzyczne, filmowe i sztuki co rok odwiedza coraz więcej turystów w wielu miastach.

Co ciekawe, rośnie liczba Polaków, którzy wyjazd organizują na własną rękę, bez pośrednictwa biur podróży. Dlaczego? Otwarte granice, znajomość języków obcych, tanie loty, ale przede wszystkim Internet, który jest obecnie kopalnią informacji, umożliwiają stosunkowo szybką i dostosowaną do indywidualnych potrzeb organizację wakacyjnego urlopu.

Ci, którzy nie wybierają się za granicę, ale też nie mają zamiaru bezczynnie siedzieć w domu, na pewno znajdą coś odpowiedniego dla siebie spośród wielu atrakcji turystycznych w Polsce. Na szczęście nie brakuje miejsc mało znanych, nie występujących w popularnych krajowych przewodnikach, gdzie z dala od zatłoczonych szlaków i tłumów plażowiczów można z łatwością połączyć relaks wraz ze zwiedzaniem oraz aktywnością fizyczną. A oto kilka propozycji dla tych, którzy jeszcze nie zaplanowali swojego letniego urlopu:

 

Giże

Miejscowość w województwie warmińsko-mazurskim położona wśród malowniczych pól, gęstych lasów i przejrzystych jezior. Idealne miejsce dla miłośników sportów wodnych, wędkarzy, a przede wszystkim dla wszystkich, którzy chcą spędzić wolny czas na łonie natury. Dzięki niedawno otwartemu lądowisku to także wymarzona baza dla posiadaczy motolotni oraz lekkich samolotów (do 6 ton).

Pałac Krzyżtopór w Ujeździe i Bałtowski Kompleks Turystyczny

Ruiny pałacu (mylnie nazywanego zamkiem) o niezwykłej budowie: składa się on z 365 okien (tyle, ile dni ma rok), 52 pokoi (liczba tygodni), 12 ogromnych sal (liczba miesięcy) i 4 wież (liczba pór roku). A to niespełna 50 km od Bałtowa, miejsca pełnego atrakcji dla całej rodziny: jura park, zwierzyniec, park rozrywki, spływy tratwami i wiele innych z pewnością dostarczą niezwykłych emocji.

Śląskie kopalnie

Miejsce inne niż wszystkie znane atrakcje turystyczne. Kopalnia „Guido” w Zabrzu położona jest na dwóch głębokościach: 170 i 320 metrów. Dzięki licznym ekspozycjom i sali kinowej można zobaczyć, jak dawniej wyglądała praca ludzi i koni przy wydobyciu węgla, odbywając przy tym niezapomnianą podziemną wycieczkę. Z kolei trasę Zabytkowej Kopalni Srebra w Tarnowskich Górach częściowo pokonamy płynąc łódką.

Orla Perć

To propozycja jedynie dla doświadczonych turystów. Wysokogórski szlak turystyczny, będący najtrudniejszym szlakiem nie tylko w Polsce, ale całej Europie, położony jest w samym sercu Tatr. Trasa, która biegnie wśród urwisk i przepaści wymaga odpowiedniego przygotowania i formy. Jednakże tajemniczość i piękno Orlej Perci warte są każdego wysiłku.

 

Doświadczenie w Legambiente

0

Julia Szawłowska

Tego lata po raz kolejny postanowiłam wyruszyć na wakacyjny wolontariat za granicą. Tym razem za cel obrałam sobie Włochy i projekt ekologiczny. Po załatwieniu wszystkich koniecznych formalności byłam gotowa do wyjazdu. Po wylądowaniu w Bergamo i przeprawie przez pół Lombardii, w końcu udało mi się dotrzeć do małej wioski Rovato. To jednak nie był cel mojej podróży. Wystarczyło spojrzeć w górę, by zobaczyć mój dom przez najbliższe trzy tygodnie. Znajdował się na jedynej górze w okolicy, z czego wzięła się jej nazwa – Monte Orfano (Osierocona Góra). Wspinaczka na szczyt nie była łatwa i zajęła pół godziny. Kiedy dotarłam na miejsce, zapoznałam się ze stałymi mieszkańcami domu. Stopniowo zaczęli też napływać pozostali wolontariusze. Dwie osoby z Korei Południowej, dwie z Czech, dwie Ukrainki, dwie Rosjanki, dwóch Portugalczyków, Chinka i jeszcze jedna osoba z Polski – w sumie było nas trzynaścioro. Po kolacji (na której oczywiście podana została pizza) zostaliśmy wprowadzeni w szczegóły naszej pracy, która miała rozpocząć się następnego ranka. W typowym dniu pracy budziki rozdzwaniały się już przed siódmą rano. O ósmej mieliśmy zaczynać pracę. W jej zakres wchodziło oczyszczanie ścieżek i szlaków rozsianych po całej górze, wycinanie zbyt rozrośniętych krzewów i drzew oraz usuwanie łuszczącej się farby z zapuszczonych ławek i malowanie ich na nowo. Niektóre tablice informacyjne też wymagały odświeżenia. I tak mijały kolejne dni, spędzone na malowaniu, wyrywaniu chwastów i pomocy w ogródku mnichów, mieszkających w klasztorze sąsiadującym z naszym domem. Czasami w naszych codziennych obowiązkach wspierali nas mieszkańcy przyklasztornego ośrodka wychowawczego – młodzi chłopcy w konflikcie z prawem. Kończyliśmy zwykle około godziny 13, kiedy słońce grzało tak mocno, że dalszą pracę czyniło niemożliwą. Popołudniami jeździliśmy nad pobliskie jeziora żeby zasmakować zasłużonego odpoczynku. Wieczory przegadywaliśmy nawet do 3 w nocy, obserwując z góry cztery otaczające nas miasteczka – Rovato, Coccaglio, Cologne i Erbusco. Podziwiając widoki pod nami, dyskutowaliśmy ze sobą świetnie się bawiąc, pomimo tego, że jeszcze kilka dni wcześniej nie wiedzieliśmy o sobie zupełnie nic.

Całemu projektowi patronowała organizacja Legambiente we współpracy z lokalną Il dito e la luna. Legambiente to najbardziej rozpowszechnione i największe stowarzyszenie ekologiczne we Włoszech, z dwudziestoma oddziałami regionalnymi i ponad 115 tysiącami członków. Organizacja działa już od niemal trzydziestu lat, a jej główne przesłanie to uświadamianie ludziom, że poprzez lokalne zmiany, które łatwo można zaprowadzić, da się stworzyć lepsze środowisko dla nas wszystkich w skali globalnej.

I tu nasuwa się pytanie, czy poprzez naszą pracę, faktycznie zaprowadziliśmy lokalne zmiany. Myślę, że tak. Morte Orfano rozbłysła swoim blaskiem na nowo, tym razem już bez chwastów i z nowymi szlakami. A satysfakcja i duma, z jaką patrzy się na efekty swojej pracy, jest nieporównywalna z niczym innym.

 

Polonia Under 17 femminile Campione d’Europa!

0

L’interesse verso il calcio femminile da parte dei tifosi non è decisamente proporzionale ai successi che ottengono le giovani calciatrici polacche. Lo scorso 28 giugno le ragazze della nazionale polacca U-17, mentre le loro compagnie di classe finivano l’anno scolastico, hanno vinto in Svizzera il primo Campionato Europeo nella storia del calcio femminile polacco. Queste ragazze diciassettenni hanno profuso sul campo il massimo impegno, giocando un calcio bello e grintoso. Appena un mese dopo la fine dei Campionati Europei, la nazionale femminile di calcio Under 17 ha dovuto iniziare le qualificazioni per il prossimo torneo continentale, che si terrà in Inghilterra. Le giovanissime polacche, dopo aver vinto le partite d’esordio con il Kazakistan e l’Azerbaigian a Brzeg, hanno centrato il passaggio alla seconda fase delle qualificazioni. Le calciatrici e il loro allenatore Zbigniew Witkowski sono stati intervistati in esclusiva da Gazzetta Italia. Sulle emozioni legate alla vittoria ha parlato soprattutto Magdalena Gozdecka, che milita nelle file del AZS UJ Kraków.

Magda, come ci si sente ad avere vinto il Campionato Europeo venendo poi premiate dal Segretario Generale UEFA, Gianni Infantino?

“È un’emozione indescrivibile: aver avuto la possibilità di essere premiate da Gianni Infantino, che spesso si vede in TV in occasione dei sorteggi o delle riunioni dell’UEFA, è stato davvero bello. Peccato che non fosse presente Michel Platini che partecipava al matrimonio del figlio di Boniek. Per questa ragione a Nyon è mancato pure il presidente della PZPN.”

Come è iniziata la vostra carriera?

“Molte ragazze hanno iniziato a giocare a calcio da bambine con i loro amici maschi. Quando si sono rese conto che il gioco le rendeva felici e che talvolta battevano i ragazzi, hanno deciso di iscriversi in un club. Poi la nostra carriera è andata avanti in modo molto semplice.”

Come conciliate gli obblighi della nazionale con i vostri impegni scolastici?

“Penso che se uno ci tiene a realizzare i propri sogni, allora dà sempre il meglio per organizzarsi le giornate. La maggior parte di noi frequenta le scuole sportive, quindi gli insegnanti sono più comprensivi nei nostri confronti e consapevoli del fatto che abbiamo dei doveri verso la nazione e il club.”

Il calcio vi ha dato la gioia del gioco e l’ebbrezza della vittoria. Ma cosa vi ha tolto?

“Sicuramente a causa dei numerosi allenamenti non abbiamo abbastanza tempo da dedicare ai nostri genitori, ai fratelli o agli amici. Dal momento della vittoria dei Campionati in Svizzera, a casa mia ho passato soltanto quattro giorni. Sono sempre stata in viaggio prima in occasione dei Giochi della Gioventù e poi per il ritiro della nazionale in vista delle due partite di qualificazione.”

La Polonia ha grandi possibilità di essere scelta come paese organizzatore dei prossimi Campionati Europei di calcio femminile, nel 2017.  Che ne pensate?

“Sicuramente ci piacerebbe tantissimo. La gioia sarebbe doppia se questo servisse a promuovere l’immagine del calcio femminile nel nostro paese, perché al momento sembra che l’interesse dei tifosi sia rivolto quasi esclusivamente verso il calcio maschile.”

Cosa pensate del calcio italiano?

“So che anche in Italia le ragazze giocano bene. Una volta ho partecipato all’Italy Cup e mi è piaciuto molto. È un torneo internazionale che viene giocato ogni anno nei pressi di Rimini.”
Durante le partite svoltesi a Brzeg ho potuto parlare anche con l’artefice del successo della rappresentativa femminile polacca di calcio under 17, l’allenatore Zbigniew Witkowski. Ricordatevi questo cognome, perché questo allenatore potrà garantire ai tifosi polacchi molti momenti di gioia.

Ha fatto il dottorato di educazione fisica presso l’Istituto di Fisiologia e di Sviluppo dei Bambini e degli Adolescenti dell’Accademia Formativa Russa a Mosca.  In che modo questa istruzione la aiuta nella gestione della squadra giovanile?

“La mia istruzione e il fatto che insegno a un’università mi danno la possibilità di consultare la più recente letteratura e i materiali formativi e di essere aggiornato su questo sport. La gestione di questo squadra non è così difficile perché le ragazze sono ormai mature. Questa è una squadra di atlete molto disciplinate e umili, consapevoli del fatto che in giro ci sono centinaia di altre giocatrici che potrebbero benissimo occupare il loro posto.”

Lei gestisce un gruppo di ragazze fantastiche. È stato molto difficile selezionere le undici titolari?

“È importante dire che all’interno della nostra squadra venga sottolineato il ruolo anche delle giocatrici di riserva. Loro sanno che quando entrano in campo non indeboliscono la squadra, anzi contribuiscono molto positivamente al gioco.”

Il Comitato Esecutivo della UEFA a Venezia ha stabilito che a partire dal Campionato 2013\14 prenderanno parte alla fase finale soltanto otto squadre. Questo renderà ancor più difficile il vostro compito?

“Questa è senza dubbio la composizione più difficile tra tutti i tornei giocati nell’ambito della UEFA. Adesso è molto simile a quella delle squadre Under 19.”

Durante una conferenza stampa Lei ha detto di voler continuare il lavoro anche nella categoria Under 19.  Possibile?

“Tutto dipende dalla PZPN. Non sono io a decidere su questa cosa ma penso che solo il lavoro duraturo e sistematico potrà portare a qualche risultato. Questo modello è il migliore per l’allenatore, visto che così potrebbe seguire le ragazze a partire dall’under 15, poi nell’under 17 per due anni, per poi infine concludere il ciclo nell’Under 19. Solo in questo modo, dopo sei anni, sarà possibile valutare il lavoro di un allenatore, valutando le sue scelte e i suoi risultati, anche in base al numero delle giocatrici che poi faranno parte della nazionale maggiore.”

Lei intende guidare un giorno un club maschile oppure preferisce rimanere nel calcio femminile?

“Non escludo in futuro la possibilità di allenare una squadra maschile. Nel frattempo vorrei lavorare con la rappresentativa Under 19, dal momento che vedo in questa squadra enormi prospettive. Ho guidato queste ragazze per quattro anni e abbiamo vinto assieme i Campionati Europei. Abbiamo lavorato su certi schemi e automatismi del gioco, che adesso vengono eseguiti alla perfezione.”

Si dice che il calcio italiano per via della sua tattica rappresenti una vera e propria sfida per un allenatore. Lei condivide quest’opinione?

“Penso che nel calcio di oggi le differenze tra i sistemi e gli stili di gioco siano molto esigue. Si sa che in Europa la preparazione tattica delle squadre è stata da sempre al massimo livello e non solo in Italia. Per quanto riguarda il Bel Paese, posso solo dire che è stato in Italia che ho visto giocare  il  miglior giocatore che abbia mai visto. Sto parlando di Diego Maradona che era bravissimo e giocava meglio di Messi.”

Esattamente come le polacche anche le giocatrici italiane Under 17 hanno superato la prima fase dei preliminari. Le italiane hanno vinto con la Macedonia 6 a 0, con la Bulgaria 10 a 0  e con la Svizzera 5 a 1, occupando la prima posizione del loro girone.

Paparazzi Warszawski Teatr Akt podbił Sycylię

0

Teatr Akt jest jedną z nielicznych offowych grup teatralnych w Polsce konsekwentnie uprawiających od wielu lat swój autorski teatr na profesjonalnym poziomie. Wyrósł z tradycji polskiej szkoły pantomimy, ale szybko zaczął wypracowywać własny język teatralny i wzbogacać technikę o doświadczenia współczesnego teatru poszukującego. Absurdalne poczucie humoru jest niemal znakiem rozpoznawczym spektakli Aktu. Ich lekkie, żartobliwe „Płonące Laski 4” („Chick-Stick”) z miejsca stały się sztandarowym elementem repertuaru Teatru i otworzyły mu wiele międzynarodowych drzwi. Artyści wystawili je na Festiwalu Teatrów Ulicznych Ibla Buskers w Ragusie w 2007 roku. Tak rozpoczęła się ich sycylijska przygoda!

To właśnie w Ragusie nawiązała się znajomość między członkami Teatru a Augustem Schuldes i Amelią Bucalo Triglia, z którymi artyści współpracują do dziś. Schuldes jest organizatorem Festa del Fuoco na Stromboli, natomiast Bucalo Triglia – organizatorką festiwalu Teatro del Fuoco, odbywającego się na Wyspach Liparyjskich oraz w Palermo na Sycylii, gdzie na karnawale w 2012 roku nie zabrakło za jej sprawą artystów Aktu.

Założycielami Teatru są Agnieszka Musiałowicz, Marek Kowalski i Tomasz Musiałowicz. W późniejszych latach do zespołu dołączyli Marta Suzin, Tomasz Dusiewicz, Janusz Porębski i Krzysztof Skarżyński, którzy do dziś stanowią jego filar. Teatr organizuje przedstawienia sceniczne, plenerowe, parady uliczne, pokazy ogniowe, a w swoje spektakle wplata działania interaktywne i happeningowe, oparte na bezpośrednim kontakcie z widzami. Odwołuje się przy tym do tradycji wędrownych komediantów, teatru jarmarcznego, cyrku oraz commedia dell’arte.

W tym roku Teatr zagrał na Sycylii w sumie 5 spektakli: 25 i 26 lipca „Dreamers” w Teatro al Castello na wyspie Lipari, 27 lipca „Sparks in Pandora” w Terme na wyspie Vulcano oraz 30 i 31 lipca – „Burning Desire” w Villa Filippina w Palermo. Ten ostatni został przygotowany we współpracy z innymi artystami, m.in. rodowitymi palermitańczykami oraz grupą Anta Agni ze Słowacji.

Teatr Akt zawita na Sycylię również w przyszłym roku, potwierdzając niejako swoją wyrobioną już pozycję na tamtejszej scenie. Otrzymał także zaproszenie na festiwal do Chin na przełomie stycznia i lutego, i prowadzi rozmowy dotyczące kilku innych wydarzeń na skalę światową. Jak co roku, Teatr wystąpi także na wielu festiwalach w Polsce. Z uwagi na ich plenerowy charakter, spektakle mogą być podziwiane przez polskich widzów od maja do października.

 

 

Trendy Warszawa Beauty Bar a Zoliborz!

0

Innovativi concept store crescono a Varsavia. Un po’ gabinetto estetico e un po’ bar, centro massaggi ma con un angolo vendita che presenta sfiziosi abiti, in gran parte italiani. È il nuovo Beauty Bar “Dziewczyny Mickiewicza”, semplice quanto piacevole, autentico paradiso per la mamma polacca, sfiziosa proposta per una ragazza che prepara un sabato roboante o addirittura l’addio al nubilato, ma allo stesso tempo rilassante centro massaggi per il businessman che in attesa del servizio può sorbirsi al bar un soft drink, rigorosamente polacco, tra un via vai di indaffarate ragazze e clienti. Un nuovo concept store in ulica Mickiewicza 27, aperto tutti i giorni, ideato e gestito da due autentiche zoliborzesi, amiche fin dai tempi della scuola, Patrycja D?awichowska e Kasia Jobda. “Ci siamo ritrovate qualche tempo fa, Kasia era cliente al mio centro estetico dove”, racconta Patrycja “durante le sedute parlavamo dei nostri progetti, del nostro sogno di aprire un luogo che offrisse una serie di servizi estetici. Finchè un giorno ci siamo date appuntamento a pranzo al Ristorante da Aldo qui a Zoliborz, abbiamo deciso di fare un Beauty Bar e poi uscite dal ristorante passeggiando per ulica Mickiewicza abbiamo visto questo posto vuoto e ci siamo dette: sarebbe perfetto aprire qui il nostro Beauty Bar”. Detto fatto. Sul locale, che un tempo ospitava il parrucchiere-centro estetico Izis, l’amministrazione di Varsavia fa un concorso di idee per vedere a chi affittarlo ed a vincere sono le Dziewczyny Mickiewicza! “Abbiamo ricevuto le chiavi lo scorso febbraio e ci siamo buttate a pesce sul restauro coinvolgendo tutti: genitori, famiglia, amici. A marzo eravamo già aperte. Quello che vedete oggi è il risultato, è stato fatto tutto con grande passione e con pochi soldi. Davvero ti piace lo stile dell’arredamento? La gran parte dei mobili, il tavolo e le sedie le abbiamo portate via dalle nostre case! Ahaha!”

Ed il segreto del successo di questa iniziativa risiede proprio nella semplicità, passione e disponibilità delle titolari. “Abbiamo iniziato in tre a marzo ed ora lavoriamo già in sette. E l’ecletticità dei nostri servizi è determinata dagli stessi clienti, ovvero noi li abbiamo accontentati. C’erano le mamme che volevano fare sedute estetiche ma dovevano badare ai figli, e allora abbiamo organizzato la domenica delle mamme.” Cioè? “Dalle 11 alle 13 di ogni domenica offriamo servizio di baby sitter ai nostri clienti, capita di avere così bambini che giocano in negozio o qualche nostra ragazza che spinge il passeggino fuori del Beauty Bar mentre le mamme si fanno belle. Un altro servizio che offriamo spesso è per gli addii al nubilato. Le ragazze vengono qui a prepararsi, bere e ballare, scaldandosi un po’ prima di andare nei locali del centro. Un gruppo d’amiche invece volevano andare dall’estetista assieme, così abbiamo organizzato la colazione estetica, ovvero mentre attendevano il proprio turno facevano colazione con i nostri gustosi spuntini.”

Non c’è che dire c’è della genialità in questo approccio delle Dziewczynny Mickiewicza e dopotutto avrei dovuto capirlo al volo quando alla Targi Sniadowe di Zoliborz mi hanno offerto un massaggio alle mani che ho amato a tal punto che il giorno seguente ho dovuto provare il massaggio di un’ora: meraviglia!

 

Te same obowiązki, inne prawa. Brak zintegrowania systemów emerytalnych w Europie.

0

Omar Jaber

W ostatnim trzydziestoleciu europejskie systemy ubezpieczeń społecznych były przedmiotem wielu krytyk wskazujących na konieczność przeprowadzenia reform, które na nowo określiłyby zakres stosowania systemów i zagwarantowałyby długotrwałą równowagę finansową państwom członkowskim UE. W szczególności w ostatnich latach europejskie systemy ubezpieczeń społecznych były również przedmiotem różnego rodzaju nacisków, które z jednej strony zdeterminowały wzrastający podział między nowymi potrzebami a ryzykiem, które wymagają ochrony zagwarantowanej przez istniejące programy, a z drugiej przyniosły wzrost kosztów finansowania programów wydatkowania.

Kryzys systemów ubezpieczeń społecznych uderzył przede wszystkim w systemy emerytalne, nie tylko pod względem niewystarczalności dostępnych środków, stając się kryzysem o naturze gospodarczej i finansowej, lecz także jeśli chodzi o sferę społeczną i polityczną, podważając cele, które każdy model państwa opiekuńczego zamierza osiągnąć. Spoglądając na systemy emerytalne z punktu widzenia wielu filarów, gdzie – pierwszy służy administracji publicznej do zapewnienia minimalnych emerytur i zwalczania ryzyka ubóstwa, drugi służy zarządzaniu mieszanemu i jest złożony przede wszystkim z funduszy emerytalnych o charakterze zbiorowym, a trzeci składa się z indywidualnych planów emerytalnych o charakterze całkowicie prywatnym – ustawodawca europejski wydaje się mieć większy margines działania w drugim filarze, przede wszystkim ze względu na coraz ważniejszą rolę jaką fundusze odgrywają na rynkach gospodarczych i finansowych poszczególnych państw członkowskich.

Chociaż reformy z lat 90. ujednoliciły w wielu państwach ubezpieczenia społeczne z drugiego filaru, jeśli chodzi o metodę finansowania i rodzaj podatków, to można zauważyć znaczące różnice w składkach członkowskich i wysokości kapitału funduszy.

Państwa tradycyjnie pozytywnie wyróżniające się pod względem rozwoju ubezpieczeń z drugiego filaru, takie jak Holandia, Dania i Wielka Brytania, mają wysokie składki członkowskie, dzięki czemu fundusze mają wysoki kapitał, który w niektórych przypadkach przewyższa nawet krajowy PKB.

Ten element przynosi stabilność funduszom i generalnie rynkom kapitałowym, pozwalając w ten sposób na realizację inwestycji o niewielkim ryzyku i przede wszystkim zwiększoną przejrzystość dla członków, a także pełną świadomość opłacalności przystąpienia do tego rodzaju oszczędności emerytalnych. W krajach, w których ten sposób rozwinął się na poziomie normatywnym w opóźnieniu, tj. na „Zachodzie” Europy, we Włoszech i w Hiszpanii, składki są nadal bardzo niskie, żeby nie wspomnieć o rozmiarze kapitału funduszy. Ponadto rynki finansowe w tych krajach mocno odczuły ostatni kryzys finansowy, tak stało się przede wszystkim w Hiszpanii, gdzie napompowana przed kryzysem bańka inwestycji w nieruchomości uwydatniła ostatecznie negatywny efekt na rykach finansowych i nie tylko.

Interwencja Unii z ostatnich lat nie była wystarczająca, aby zahamować narastający kryzys w sektorze emerytalnym. Narzędzia takie jak „otwarta metoda koordynacji”, „zielona księga” i „biała księga” dotyczące emerytur nie pozwoliły osiągnąć zamierzonych celów, takich jak rozwój systemów emerytalnych, zrównoważonych z finansowego punktu widzenia, dzięki którym udzielono odpowiednich świadczeń w celu zwalczania biedy wśród populacji w wieku emerytalnym. Wśród głównych przyczyn tego niepowodzenia możemy przytoczyć brak „siły normatywnej” tych działań wynikający głównie z trudnej sytuacji, w której znajdują się instytucje wspólnotowe, przestrzegające podstawową zasadę pomocniczości, która z jednej strony pozostawia szeroką, prawie całkowitą, zdolność decydowania państwom członkowskim w zakresie emerytalnym, a z drugiej potrzebę rozwiązania problemów uznawanych za najistotniejsze, takich jak starzenie się społeczeństwa, bezrobocie i ogólny brak efektywności rynku pracy.

Obecnie, ujednolicenie funduszy emerytalnych mogłoby być brakującym elementem do udoskonalenia i przyspieszenia trwającej od dziesięcioleci integracji gospodarczej i finansowej między państwami członkowskimi. Może nadszedł moment, aby ośmielić się coś zmienić, może tworząc europejskie fundusze emerytalne, które zagwarantowałyby te same zasady działania i warunki członkostwa w różnych państwach UE, tak aby wspierać stosowanie jednego narzędzia, zdolnego nawet do integracji i wzmocnienia wspólnego rynku finansowego i zmniejszenia nieefektywności na rynkach pracy poszczególnych państw.

Rba design – mistrzowie włoskiej kreatywności

0

Kiedy zobaczyłem nowe logo Gazzetta Italia, poczułem się wyjątkowo dumny.

Jedna z najbardziej prestiżowych włoskich firm z siedzibą w Mediolanie, która otworzyła również nową siedzibę w Polsce, w całości zaprojektowała nowe logo i nowy wygląd Gazzetta Italia. Po upływie trzech długich lat i opublikowaniu ponad trzydziestu wydań miesięcznika nadszedł moment, aby odświeżyć nasz wizerunek.

Nowe logo. To ono towarzyszy nowemu formatowi Gazzetta Italia. Jest ono, jak sądzimy, przejrzyste, proste i bardzo eleganckie, a do trzech kolorów włoskiej flagi odwołuje się w sposób syntetyczny, niebanalny. Przede wszystkim zaś jest owocem pogłębionych badań nad grupą docelową naszego miesięcznika.

Początkowo, gdy udaliśmy się do właścicieli firmy Rba w Mediolanie, poczułem się naprawdę malutki. Pomyślcie tylko, że to ta firma jest projektantem, który zwyciężył oba konkursy na stworzenie logo Serie A, TIM i Serie B. Ponadto Rba od lat troszczy się o różne marki włoskiego giganta Campari. Jej dziełem jest również cała strona wizualna alkoholu Spritz.

W czasie rozmowy z szefem, Fabrizio Bernasconim, nie wyczuwa się u niego jakiejkolwiek arogancji czy poczucia wyższości, wręcz przeciwnie – woli, z dużą dozą pokory, próbować zrozumieć naszą strategię komunikacji i niezbyt chętnie przyjmuje prawione mu przeze mnie komplementy dotyczące dwudziestoletniej działalności firmy oraz ponad czterdziestu pracowników.

Stefano Fabrucci, drugi właściciel firmy, ma dziesięcioletnie doświadczenie w branży dystrybucyjnej i zadaje mi całą serię pytań na temat polskiego rynku, na którą odpowiadam z pewną trudnością.

U obu z nich dostrzega się pozornie banalne przekonanie, które jednak leży u podstaw sporej części włoskiego sukcesu: opakowanie się sprzedaje.

Przytoczę tu zdanie z ich strony internetowej, które, jak mi się zdaje, doskonale streszcza misję firmy.

…Promować markę, sprawić żeby była lepiej dopasowana, żeby stała się bardziej pewna i trwała. Wzmocnić ją błyskotliwą kreatywnością oraz zaskakującym wykonaniem. Nasza misja to poszukiwania zdolności marki do ewoluowania, jej indywidualności, znaczenia. A w centrum tego wszystkiego znajduje się definicja strategii, która ma stać za wyborami związanymi z designem. Poszukujemy doskonałej prostoty, eliminujemy to, co zbędne i koncentrujemy się na istocie rzeczy. Sztuka ujmowania, która jest samą istotą designu.

Naszym życzeniem, oraz całej redakcji Gazzetta Italia, jest osiągnięcie ambitnych celów. Aby je zrealizować nasz profesjonalizm łączymy z zaangażowaniem i wybieramy partnerów reprezentujących najlepsze firmy w kategorii “Made in Italy”, która według nas wciąż stanowi wzór dla całego świata.