Wypad do Turynu? Czemu nie!

0
1529

ten artykuł jest dostępny w wersji włoski polski

W tym numerze, oprócz polityki, ekonomii i kultury, podsycimy Waszą ciekawość  i możemy Wam zagwarantować, że w listopadzie nie będziecie się nudzić. Nieznane wcześniej kwestie polityczne, kulturowe i społeczne pewnego miasta na północy Włoch, usytuowanego w regionie, o którym często się nie mówi (i nie jest to Molise), w listopadzie ujrzą światło dzienne, nawet jeśli słońca w listopadzie jest niewiele.

Przedstawiamy Wam 50 twarzy Turynu! W tym dziale znajdziecie ich tylko 49, ostatnią pozostawiamy Waszej wyobraźni.

W przeciągu kilku miesięcy, Turyn od miasta zapomnianego i niedocenianego, stał się miastem, w którym serce Włoch bije najgłośniej (tego stwierdzenia chyba żaden Wenecjanin mi nie wybaczy). Miejsce, którego historia miesza się z teraźniejszością i którego niezwykłości nie odkryjesz, dopóki nie zaczniesz w nim żyć. Miasto o wielu twarzach i odcieniach, których nie ma nawet w gamie systemu Windows. Stefano Benni w swojej powieści zatytułowanej „Bar pod morzem”, opowiada historię mężczyzny, który schodzi do baru znajdującego się pod wodą i spotyka tam 23 tajemnicze osobistości i każda z nich, zarówno kucharz, jak i pies, opowiada swoją własną, niezwykłą historię.  Także i my, drodzy czytelnicy, zanurkujemy do Turynu, tak samo jak główny bohater powieści, aby posłuchać głosów historii, które Turyn skrywa od wieków.

Ktoś kiedyś powiedział: „zamiast narzekać na ciemność, lepiej zapalić światło”. Tym kimś był Konfucjusz i trzeba przyznać, że miał rację. Jak prawdziwi turyści, pierwszą rzeczą, której szukamy po przyjeździe, jest plan miasta. W Turynie nie będzie wam potrzebny. Pierwszą rzeczą, jaką zauważycie po przybyciu do miasta jest niesamowita obsesja piemontczyków na punkcie porządku.  Wystarczą dwa kroki w stronę Starego Miasta lub widok z Mole Antonelliana, aby pojąć urok precyzji, tak nietypowy dla jakiegokolwiek miasta w trzecim tysiącleciu swojej świetności. Aby wzmocnić wyobrażenie ładu, jakie unosi się nad miastem, możemy łatwo dostrzec jednolitość architektoniczną budynków, zharmonizowanych pod względem rozmiaru, formy i koloru, umiejscowionych w sposób quasi maniakalny. Owa mania porządku to efekt żelaznej reguły, która w XVII wieku nakazywała, aby wszystkie budynki posiadałaby jednakową wysokość 21 metrów i ani centymetra więcej!

Jak każde miasto, także i Turyn posiada niezliczone legendy. Wspomniałam już o Mole Antonelliana? Otóż z tym zabytkiem związana jest pewna ciekawa historia. Ludzie bowiem szepczą między sobą, tak głośno jednak, że nie sposób nie usłyszeć i już wszyscy o tym prawdopodobnie wiedzą, że żaden student nie powinien wchodzić na szczyt Mole Antonelliana, w przeciwnym razie nigdy nie zdobędzie tytułu naukowego. Mówią też, ci co weszli i się nie obronili, iż widok zapiera dech w piersiach (spokojnie, miałam okazję podziwiać go osobiście i mogę Was  zapewnić, że jeszcze oddycham!). Równie imponujący widok możemy kontemplować z Kościoła Santa Maria al Monte. Oceńcie sami, który widok bardziej Wam imponuje!

Spacerując ulicami dzielnicy Vanchiglia, zauważycie z pewnością budowlę tak dziwną, iż można pomyśleć, że to żart ze strony architekta. Chodzi o piętrowiec o wysokości 16 metrów, długi na 5, a szeroki na, uwaga… 57 centymetrów! Od kiedy się pojawił, a było to 170 lat temu, mieszkańcy Turynu nazywają go „plasterkiem polenty”. Dlaczego dostał takie imię? Dlatego, że kształt budynku przypomina właśnie plasterek tego typowego dania włoskiego. Obecnie w środku znajduje się Galeria Sztuki Współczesnej.

Jesteście jeszcze głodni przygód i macie ochotę kontynuować naszą podróż w poszukiwaniu innych dziwnych miejsc lub potraw? Plasterek polenty to wcale nie taki zły pomysł, jeśli jednak o niego poprosicie w październiku, włosi krzywo będą się na Was patrzeć. Zamiast rozsmakowywania się w polencie, odwiedźcie slow fastfood, M**Bun, który pomimo swojej burzliwej historii osiągnął sukces w mieście. To taki Mc Donald w wersji turyńskiej. Znajdziecie tu wszystko to, czego tylko zapragnie Wasz żołądek, najciekawsze jest jednak, że nazwy kanapek i dań są w dialekcie piemonckim. Dlatego nie proście tu o hot-dog’a, w M**Bun możecie rozkoszować swoje podniebienie „Can Caud”(gorący pies=hot dog).

W listopadzie, kiedy mróz zacznie Was szczypać w policzki, spróbujcie specjalności kuchni piemonckiej: la bagna cauda (gorący sos) przygotowana na bazie sardeli, czosnku i oliwy, serwowana z gotowanymi i surowymi warzywami. Z wyglądu niezbyt zachęcające, ale w rzeczywistości to niezwykle wyborne danie.

Piemont nie byłby Piemontem, gdyby nie słodycze. Czekoladki i cukierki turyńskie cieszą podniebienia Włochów i nie tylko. Wyprawy od jednej cukierni do drugiej to jedna z najprzyjemniejszych części dnia w trakcie przerwy w nauce. Tu, w Turynie wszystkie czekoladki i ciasteczka są mikroskopijnych rozmiarów (nie oczekujcie cukierni, które znajdują się na Sycylii i gdzie ciastka są wielkości kanapek). Oprócz słynnej marki cukierków Leone, której siedziba mieści się właśnie w Turynie, powstała także czekoladka w kształcie wywróconej łódki: witamy w ojczyźnie Gianduiotti i Bicerin i innych wyśmienitości na bazie cukru!

Czy pingwiny są na wyginięciu? Nie w Turynie! Będąc we Włoszech nie należy opuszczać kraju bez spróbowania dwóch lodów: Cucciolone(w formie ciastka) i Pinguino(na patyku). Pinguino narodził się w głowie pewnego neapolitańczyka Domenico Pepino, który w 1884 przyjechał do Turynu. Naprzeciwko Museo del Risorgimento, kiedy nasze głowy parują od nadmiaru informacji, możemy się ochłodzić lodem na patyku, Pinguino.

Co do tego, że Turyn to tajemnicze miasto, nie mamy wątpliwości. W mieście nie tylko mury mają uszy. Mury mają także oczy, usta, nos a czasami nawet i rogi. Są to bowiem wielkie maski, które przypominają istotę ludzką, diabła, figury groteskowe. Jak już napotkacie je na swojej drodze, będą się wpatrywać w Was kamiennym wzrokiem. Znajdują się przy wejściu do bram, pod balkonami, nad oknami. Jeśli już jesteśmy w temacie masek i figur, wyjaśnię Wam krótko kult Byka w Turynie. Może nie wszyscy wiecie jak zatłoczone jest miasto przez te istoty. W całym mieście możemy znaleźć setki wizerunków Byka (nawet na stadionie). Toret ( małe byki, byczki) to fontanny z wodą pitną w kształcie byka, z których każdy może skorzystać i ugasić pragnienie po długim spacerze.

Teraz zadam Wam pytanie: jaka jest najsłynniejsza para, która mieszka na Via delle Scienze 6? Są bardzo szczęśliwi i postanowili pozostać w Turynie na zawsze. Nawet jeśli czasami doskwiera im tęsknota i myślą o rozległych piaszczystych pustyniach, o dzieciach, które zostały w Egipcie… Tak, to małżonkowie Kha i Merit, pochodzą z Deir El-Medina i czasami zdarza im się opowiedzieć swoją historię tysiącu podróżnikom i turystom z całego świata, którzy specjalnie dla nich przyjeżdżają do Turynu, w celu odwiedzenia Muzeum Egipskiego, drugiego w kolejności po Kairze.

A historia miłosna? Jest ukryta między wierszami artykułu. Jakaś historia miłosna rodzi się na podniebieniu każdego Włocha czy też nowego przybysza, który próbuje słodyczy turyńskich, i w sercu każdej osoby, która przyjeżdża do Turynu w celu poznania miasta. Turyn to miasto do tego stopnia tajemnicze, iż wywołuje emocje takie, jakbyśmy uczestniczyli w przedstawieniu. Jesteś tylko Ty i Turyn. W tym mieście każdy kamień ma swoją historię, która chciałaby zostać odkryta i wysłuchana, tak samo jak wsłuchujemy się w dźwięk akordeonu dobiegającego z Via delle Scienze 6. Są teatry, życie kulturowe tryska bogactwem i różnorodnością spektakli, są wspaniałe kościoły, są kina. Przyjeżdżasz do Turynu i już od pierwszego kontaktu z miastem chciałbyś je odkryć i poznać, tak samo kiedy chcesz poznać charakter nowo spotkanej osoby. To jest moja miłość: miłość do Turynu. Ulice miasta zabierają Cię w podróż, towarzyszą Ci w czasie Twojej wędrówki. Turyn to miasto, które posiada duszę. Wyobraź sobie teraz, że spacerujesz sam ulicami Turynu. Ulice towarzyszą Ci do miejsca, które nazywa się Chiesa al Monte. Spoglądasz na góry i kontemplując ten niesamowity widok słyszysz szept: “Podobają Ci się?” I zakochujesz się w kimś, kto ma więcej niż tysiąc lat. Wiek w tym momencie się nie liczy! Turyn już skradł Ci serce, a myśl, iż za kilka miesięcy opuścisz miasto, wywołuje głęboki smutek.

Pozostawię Turyn tak, jak zostawia się osobę, którą się kocha, ze świadomością jednak, że będzie tu zawsze na mnie czekać, za każdym razem, kiedy zechcę wrócić i żeby zabrał mnie w nieznane mi dotąd miejsca i opowiadał nieznane mi dotąd historie. Oczy pełne zachwytu, serce pełne wdzięczności.

ten artykuł jest dostępny w wersji włoski polski