Home » Panorama Polonia » The Great Sicilian Escape. Daga Szolc w rozmowie z Gazzetta Italia

The Great Sicilian Escape. Daga Szolc w rozmowie z Gazzetta Italia

Thre Great Sicilian Escape to projekt autorstwa Dagi Szolc, pasjonatki biegania i słonecznej Italii, mieszkającej w Warszawie. Jest to próba ustanowienia rekordu – najszybszego obiegnięcia Sycylii po obwodzie. Start 1.10.2018 w miejscowości Sciacca (Agrigento) i tam też meta 30 dni później.

Skąd u Ciebie ta pasja do biegania?

– Samo bieganie zaczęło się u mnie na poważnie 6 lat temu, kiedy przechodziłam w życiu ciężki czas. Świetna odskocznia i forma terapii. W bieganiu można znaleźć ulgę dla wielu bolączek.

A teraz czemu w ogóle biegniesz naokoło Sycylii? Żeby sprawdzić siebie i swoją wydolność, żeby sobie coś udowodnić? Charytatywnie?

– Jest kilka powodów. Chciałabym, żeby to z czasem stało się wydarzeniem cyklicznym. Żeby ktoś chciał pobijać ten rekord, który, mam nadzieję ustanowić na wysokim poziomie. Poza tym wiążę z tym biegiem plany zawodowe. Planujemy razem z Pawłem, moim trenerem, otworzyć szkółkę. Z tym że nie będzie to szkółka stacjonarna, a raczej mająca na celu propagowanie biegania w różnych warunkach: np. na plaży, połączyć wydolność z treningiem funkcjonalnym i fizjoterapią. Chcemy też zaangażować w to studentów, kobiety w ciąży, mamy z wózkami. Wiesz, jaki jest przekaz: kiedy nie ma przeciwskazań, każdy może biegać. Na obozy zimą planujemy zawsze jeździć do Włoch, trochę połączyć to zintegrować z turystyką. W okolicach Agrigento, Memfi są fantastyczne warunki do biegania. To również bieg charytatywny. Chciałam,aby moje „Amazonki” skorzystały z mojej akcji, chcę biegać dla chorych kobiet.

Czy ten bieg jest drogim przedsięwzięciem? Ciężko było zdobyć sponsorów?

– Tak, to droga impreza. Trzeba przeliczyć ceny transportu, noclegów, kuriera z bagażami, obsługi (kamerzysta, quad, który będzie za mną jeździł, mój trener), jedzenia. Razem powinniśmy zamknąć się w ok 50 tysięcy złotych, ale to się okaże po podliczeniu wszystkiego. Włosi niestety prognozują większe koszty. Na szczęście część wydatków pokrywam z innych źródeł. Na przykład kamerkę Go Pro, z którą będę biegła dostałam od p. Borzyna, burmistrza Drohiczyna, mojej rodzinnej miejscowości. Zachował się naprawdę fajnie, za co mu bardzo dziękuję. Sponsorów jest bardzo ciężko zdobyć. W zasadzie poruszyłam niebo i ziemię, ale się udało. Włosi szukali na miejscu, a ja we własnym zakresie w Polsce. Można zobaczyć sponsorów na moim blogu The Great Sicilian Escape. Jest to na pewno przedsięwzięcie dla wytrwałych. Tak, jak i samo bieganie… Bardzo cieszą mnie patronaty na poziomie instytucjonalnym. Np. Ambasady Włoch, i Polski. To dla mnie wiele znaczy.

Wspomniałaś, że towarzyszy Ci Twój trener. Jak wyglądają przygotowania do takiego ogromnego wysiłku? Na ile wcześniej trzeba zacząć się przygotowywać?

– Biegam codziennie. Dużo. Uczestniczę też w licznych biegach zorganizowanych, maratonach i półmaratonach. Ważny jest też trening motoryczny i fizjoterapia. To właśnie zapewnia mi trener Paweł. Fizjoterapię należy zacząć wraz z rozpoczęciem regularnych treningów, na mniej więcej rok przed tym największym wysiłkiem. Profilaktykę najlepiej prowadzić cały czas. Czyli codzienne masaże, tejping, rozciąganie z pomocą Pawła. Zawsze lepiej jest skorzystać z asysty drugiej osoby.

Czy miałaś jakieś kontuzje?

-Tak, miałam złamaną stopę w dwóch miejscach, kontuzję kolana i problem z biodrem. Ale, jak widać, biegam. Przy dużej determinacji, naprawdę można. To, że ja sobie pobiegam, to jest jeszcze nic. Dodatkowo jest szereg przygotowań, ciężkich i regularnych treningów, których nie można odpuszczać.

A co z jedzeniem? Będziesz kosztować przepysznych lokalnych potraw, czy tylko koło nich przebiegniesz?

– Będę jadała normalne kolacje! Wiadomo, bez większej ilości mięsa i ciężkich sosów. Ale jedzenie sycylijskie jest o tyle dobre, że jest mało przetworzone. Bogate w produkty węglowodanowe (makaron, ryż) i ryby. Muszę się jednak suplementować, przy takim obciążeniu organizmu ciężko jest uzupełnić straty kaloryczne zwykłym jedzeniem. Ważne jest też nawadnianie organizmu. Sama woda z cytryną (choć sycylijskie cytryny są najlepsze!) niestety nie wystarczy.

Czy ciężko było załatwić wszelkie formalności związane z Twoim projektem?

– Ciężko, ale dało radę. Jest to skomplikowane pod względem formalnym, załatwianie dokumentów, papierów. Ale łatwo się z Włochami rozmawia, są zapaleni do tego projektu. Pomocni na przykład pod względem marketingu. Obiecano mi pomoc w rozpromowaniu eventu i tak faktycznie się stało. Plus oczywiście dokumenty związane z ustanawianiem rekordu. Dużo biurokracji.

A co z przebieganiem przez prywatne plaże?

– Ja się nie będę zatrzymywać na prywatnych plażach. Będę robić przystanki w wybranych miastach, ciekawych również pod względem turystycznym. Będziemy się starać zahaczyć o ciekawe miejsca, żeby je też trochę przybliżyć pod względem turystycznym, np. w Menfi i innych.

Powiedziałaś, że biegniesz z kamerką? A Czy Twój bieg będzie nagrywany?

– Tak, będzie ekipa nagrywająca, nagrania dla Canal + przed biegiem i po powrocie.

Co zaważyło o doborze czasu na bieg?

Październik jest najlepszym okresem na bieganie na Południu. Słońce świeci, ale nie jest już tak gorąco. Nie ma tylu turystów. Poza tym październik jest miesiącem walki z rakiem piersi. Jestem honorowym członkiem Stowarzyszenia Amazonki i wolontariuszką w Centrum Onkologii. Więc część środków od sponsorów kierujemy na konto Onkologii w Warszawie na profilaktykę i leczenie raka piersi.

To szczytny cel.

– Tak jest. To dla mnie bardzo ważne.

Życzymy zatem powodzenia i trzymamy mocno kciuki. Po biegu porozmawiamy o wrażeniach!

Daga Szolc. Autorka bloga i całego projektu Great Sicilian Escape. Na co dzień prowadzi działalność w branży beauty i jest trenerem personalnym. Pasjonuje się również dietetyką i układa jadłospisy według zasady „clean eating”. Zakochana po uszy w słońcu, Sycylii i bieganiu.

Tags