Ferrari F50 – brzydkie kaczątko z laguny

0
118

ten artykuł jest dostępny w wersji włoski polski

Wszystkim zdarzają się gorsze dni, nie mamy wtedy na nic ochoty a świat wokół staje się przytłaczający i brzydki. Gdy dopadł mnie właśnie taki dzień pomyślałem o najbrzydszym modelu wśród wszystkich ferrari. Więc do dzieła i miejmy to już za sobą!

Mocnym pretendentem do tego tytułu może być model 410 SA z 1956, ferrari ze skrzydłami cadillaca, okropne! Na szczęście firma szybko zarzuciła ten sposób na przypodobanie się amerykańskiej klienteli. Nie grzeszą także urodą wszystkie modele Mondial z lat 80-tych zeszłego stulecia, tak samo jak Dino 308 GT4 z 1973 , chociaż akurat jemu udało się zauroczyć samego króla rock & roll’a Elvisa Presleya. Samochód mimo, że nabyty z drugiej ręki przetrwał do dzisiaj i jest pokazywany w Auto Museum w Graceland. Zostając przy Elvisie , wspomnijmy że mniej szczęścia miało jego inne włoskie auto – De Tomaso Pantera z 1971, które Król osobiście i dosłownie rozstrzelał, gdy uparcie nie chciało zapalić. Tutaj pomijając kilka udziwnionych prototypów ferrari, naszą ,,Listę brzydali” moglibyśmy zamknąć [nieźle jak na ponad 150 modeli wypuszczonych w przez ostatnie 70 lat], gdyby nie F50 z 1995 roku. Tak właśnie to auto wygrywa lub jak kto woli przegrywa ten ranking. Dla jednych F50, które miało ukoronować 50 lat działalności Ferrari powstało zbyt wcześnie, do okrągłej rocznicy brakowało bowiem jeszcze dwóch lat, inni uważają jednak, że zbyt późno gdyż produkcja dochodowych modeli wieloseryjnych opóźniła jego premierę o dwa lata. Nieco dziwne podejście do obchodzenia urodzin, prawda?

Auto, którego pomysłodawcą i głównym promotorem był syn Enzo Ferrari – Piero miało stać się godnym następcą ikonicznego F40. Samochód miał być pokazem i potwierdzeniem technologicznych możliwości oraz osiągnięć Ferrari na torach wyścigowych.

Poczynając od skorupowej konstrukcji wykonanego z kompozytów nadwozia a kończąc na gumowym baku paliwa, ile tylko się dało ściągnięto z rozwiązań przetestowanych w Formule 1 – w praktyce powstał bolid F1, którym można było jeździć po zwykłych drogach. 

Pinin Farina a właściwie jego projektant Pietro Camardella kształt nadwozia musiał dostosować do zastosowanych technologii i wymogów jezdnych wyznaczonych autu przez szefów projektu. Stąd ta falująca forma podziurawiona licznymi obłymi wlotami powietrza oraz niezbędne, olbrzymie a w sumie koszmarne spoilery. Ostentacyjny – to zapewne było zamierzone, ale że przy okazji stał się aż nachalny,  tego już raczej nie planowano. Był to jednak samochód ekstremalnie szybki, świetnie trzymający się drogi, miał jak na tamte czasy olbrzymią moc 514 KM, choć wyglądał jakby użądliło go dokładnie tyle samo szerszeni, wszystkie te braki wizualne nadrabiał sportowym charakterem: 3,7 sekundy do ,,setki”, zwinny, bezprecedensowy, był jak bożyszcze Neapolu, mowa o Diego Armando Maradonnie jednym z pierwszych właścicieli F50 , choć tym naprawdę pierwszym był inny champion – Mike Tyson. 

Trzymając się zasady założyciela firmy Enzo Ferrari mówiącej o tym, że na rynku dóbr luksusowych popyt musi zawsze przewyższać podaż zapowiedziano produkcję 350 szt. F50, jednak ze specjalnie przygotowanej dla niego linii montażowej zjechało o jedno auto mniej. Kto pozostał z kwitkiem, jest tajemnicą firmy oraz … pechowego klienta. Wszystkie 349 egzemplarzy zostało sprzedanych dokładnie wyselekcjonowanym nabywcom jeszcze zanim ruszyła produkcja, a poza oficjalną listą zrealizowano kolejnych 6 szt. zamówionych przez Sułtana Brunei, cóż takim klientom się nie odmawia.

Firma Ferrari świetnie potrafi godzić zaawansowane technologie i niebywałe osiągi z pięknymi liniami nadwozi. W przypadku F50 to się jednak nie udało, samochód z biegiem czasu nie wyszlachetniał, niestety nie przemienił się z brzydkiego kaczątka w dostojnego łabędzia, chociaż… Zakładam, że większość naszych Czytelników odwiedziło przepięknie położoną na lagunie Wenecję [Jeżeli nie, to natychmiast to zróbcie, tylko błagam nie jednym z tych gigantycznych wycieczkowców!], ale gdy zapytam kto zwiedzał centrum tego cudownego miasta samochodem, raczej nie zobaczę żadnej podniesionej ręki. Tego nie da się pogodzić, no chyba że znamy niejakiego Livio de Marchi. Ten wenecki artysta ręcznie zbudował drewnianą replikę F50, którą następnie pływał po Canal Grande szokując wszystkich wokół. Tak więc samochód którego profil kojarzy się z wzbierającą  i opadającą falą, a w wersji ze zdjętym dachem nazywany jest ,,barchetta” czyli łódeczka, znalazł jednak swoje idealne miejsce w tamtejszej scenerii. 

Nucąc pod nosem ,,Always look on the bright side of life” Monty Pythona dochodzę do wniosku, że F50 dzisiaj na pewno mniej by na siebie zwracało uwagę, gdyby nie było… po prostu czerwonym Ferrari.

Na koniec jeszcze krótkie zestawienie aut z których Włosi nie są raczej dumni, a pomijając ,,ładne inaczej” ostatnio wypuszczone przez nich SUV-y, mamy Alfa Romeo Arna [1983] zgodnie okrzyknięta najbrzydszą Alfą wszechczasów, Lamborghini Silhouette [1976], który na szczęście szybko zniknął z rynku, Maserati 5000 GT Touring [1966], kilka powstałych na zamówienie egzemplarzy było równie luksusowe, co szpetne. Lancia Beta Trevi [1980], koszmarny wygląd zewnętrzny to nie wszystko, angielska prasa jej deskę rozdzielczą nazwała ,,szwajcarskim serem”. Niekwestionowanym królem tego niechlubnego zestawienia jest jednak Fiat Multipla I [1997], którego widok sprawia, że nasze oczy po prostu cierpią. Przy okazji, prosząc o wybaczenie, pozdrawiam przesympatyczny Klub Multipla Polska. 

Model w skali 1/18 tutaj prezentowany to budżetowy produkt włoskiej firmy Bburago. Ze względu na to, co zostało napisane powyżej nie szukałem jakiejś lepszej opcji. Bburago nigdy nie grzeszyli jakością, choć trzeba przyznać, że od kiedy odzyskali licencję na produkcję modeli Ferrari powoli nad tym pracują.

Lata produkcji: 1995-97
Ilość wyprodukowana: 349 + 6 szt.
Silnik: V-12 65°
Pojemność skokowa: 4698 cm3
Moc/obroty: 514 KM / 8500
Prędkość max: 325 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h (s): 3,6
Liczba biegów: 6
Masa własna: 1230 kg
Długość: 4480 mm
Szerokość: 1986 mm
Wysokość: 1120 mm
Rozstaw osi: 2580 mm

foto: Piotr Bieniek

ten artykuł jest dostępny w wersji włoski polski