Język włoski w Polsce na przestrzeni wieków

0
523

ten artykuł jest dostępny w wersji włoski polski

Jeszcze trzydzieści lat temu był to bardzo odległy kraj dla Włochów, odseparowany przez niedostępną „żelazną kurtynę”, która dzieliła Europę na dwie przeciwstawne części. Mimo wszystko relacje między Włochami a Polską rozwijały się nieprzerwanie od niepamiętnych czasów i dzięki temu, język włoski w tym kraju jest jednym z najpopularniejszych. Kontakty włosko-polskie zaczęły się już w XII wieku, kiedy w Polsce, jako pierwsi z półwyspu Apenińskiego, pojawili się legaci papiescy. W XIV wieku przybyli natomiast pierwsi kupcy, wszyscy z Genui, którzy zajmowali się handlem m. in.  solą, skórami, niewolnikami. W większości przypadków porozumiewano się szczątkami łaciny, ale bez wątpienia liczni Genueńczycy, obecni w Poznaniu, Krakowie i Lwowie, używali czasami terminów należących do lokalnych dialektów, używanych wówczas na półwyspie. 

W pierwszych latach XV w. napływ Włochów do Królestwa Polskiego znacznie wzrósł: Genueńczyków było coraz mniej, ale pojawili się Toskańczycy, Lombardczycy i mieszkańcy Wenecji Euganejskiej. Jednak dopiero w szesnastym wieku mamy do czynienia z prawdziwym, masowym najazdem Włochów. Jak dobrze wiemy to czasy, kiedy w Polsce rozwijała się epoka Renesansu. Nowy styl pochodzący z Włoch, bardzo szybko zastąpił niemiecki gotyk, który do tej pory był bardzo popularny w Królestwie. Szlachta polska najpierw zaczęła jeździć do Włoch, żeby się kształcić; ideałem były uniwersytety w Padwie i Bolonii. Po kilku latach owa szlachta wracała do kraju z bagażem kulturowym i ze znajomością języka włoskiego. To właśnie w ten sposób pobyt we Włoszech niektórych Polaków stał się bardzo inspirujący dla ich twórczości literackiej. Wystarczy pomyśleć o takich utworach jak „Fraszki” Jana Kochanowskiego czy „Dworzanin polski” Łukasza Górnickiego, opierających się na modelu „Dworzanina” Baldassare Castiglione. Niektórzy po studiach we Włoszech obejmowali katedry na Uniwersytecie Jagiellońskim, czyli Padwa i Bolonia (do których później dołączyła również Ferrara, Rzym, Siena, Wenecja i Neapol) były doskonałym dopełnieniem ich drogi kształcenia. Z jednej strony umacniały się kontakty uniwersyteckie między Polską a półwyspem włoskim, z drugiej profesorzy różnych przedmiotów (ale nie języka włoskiego) na Uniwersytecie Jagiellońskim mieli okazję do tego, aby przekazać studentom to, czego sami nauczyli się we Włoszech, czyli kulturę włoską i język. Poza tym już od piętnastego wieku udokumentowana jest obecność wykładowców pochodzących z Włoch. Jako przykład można podać Tomasa di Andrea i Giovanniego de Sakis de Papia «egregius magister artium et medicinae doctor». Jednak nauka języka włoskiego w Polsce pozostawała przywilejem szlachty, inteligencji i duchownych, którzy pobierali prywatne lekcje u polskich nauczycieli dobrze znających ten język. 

Bardzo ważne dla języka były kontakty dynastyczne między dworem polskim a włoskim, obecne już za Jagiellonów i mające pełny rozkwit za czasów królowej Bony Sforzy. Szczególnie ważnym wydarzeniem był ślub Bony z królem Polski Zygmuntem Starym (1518 r.). Wraz z królową zjechali do Polski architekci, rzeźbiarze, malarze, filozofowie i inni. Językiem urzędowym była łacina, ale na dworze język włoski był równie popularny. Potwierdza to historyk Marcin Kromer (1512 – 1589), który podkreślał popularność języka włoskiego w otoczeniu króla, powodem tego była nie tylko tłumna obecność Włochów lecz także łatwość z jaką Polacy uczyli się tego języka: “Complures libenter peregrinantur […] Itaque linguas earum gentium, ad quas pervenerint, cupide et facile discunt”. 

Język włoski był uważany przez Polaków (i nie tylko przez nich) jako ten dający prestiż, ponieważ reprezentował geniusz artystów renesansowych, a poza tym był ucieleśnieniem podziwianego i zdolnego, włoskiego kupca.

Po tak masowych przyjazdach Włochów do Polski, między późnym średniowieczem a renesansem, można się było spodziewać ogromnego napływu włoskich słów do języka polskiego. W rzeczywistości wcale tak nie było: zapożyczenia z włoskiego pojawiały się jedynie w językach ściśle specjalistycznych jak architektura, kuchnia włoska, ubrania, muzyka i życie na dworze królewskim. Modelowym przykładem są tu nazwy warzyw, które pojawiły się w Polsce wraz z przyjazdem królowej Bony, wśród najpopularniejszych znajdziemy na przykład kalafior cavolfiore, cebula – cipolla, szpinak – spinaci, cykoria – cicoria, pomidor – pomodoro, itd.

W kolejnych wiekach nauka języka włoskiego nadal pozostawała przywilejem szlachty. Istnieje dokumentacja, która mówi o włoskich królach (od Władysława IV po Poniatowskiego), którzy znali podstawy włoskiego, niektórzy wysyłali też dzieci na studia do Włoch i Francji. Również żony królów, na przykład Maria Kazimiera żona Jana III Sobieskiego, znały ten język i używały go do korespondencji oficjalnej i prywatnej. 

Metody nauczania ograniczały się do tłumaczeń, często czytano teksty w oryginale i tłumaczono je, żeby w ten sposób zrozumieć ich sens. Jako narzędzia wspomagającego naukę używano glosariuszy wielojęzykowych, które były przodkami słowników. 

W siedemnastym wieku opublikowano pierwsze dwie gramatyki włoskie dla Polaków, jedna została napisana przez François Mesgnien – Menińskiego po łacinie (1649 r.), druga natomiast (1675 r.), autorstwa Adama Styły i zatytułowana „Grammatica Polono – Italica” (tytuł skrócony), była pierwszą gramatyką włoską napisaną po polsku. Chodziło oczywiście o narzędzia dla samouków uzupełnionych wspomnianymi wcześniej glosariuszami. Obydwie gramatyki były ściśle wzorowane na modelach łacińskich.

W XVIII wieku, w czasach Oświecenia, językiem dominującym w Europie był francuski, mimo wszystko dzięki tłumnej obecności Włochów na dworze króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, w Warszawie często można było usłyszeć włoski. Poza tym właśnie wtedy rozwijał się w Polsce teatr i większość grup teatralnych obecnych w stolicy składało się głównie z Włochów. Sam król Stanisław August rozumiał ten język, ale, podobnie jak wielu jego poprzedników trudność sprawiało posługiwanie się nim. W tym okresie wpływy języka włoskiego ograniczają się jedynie do sektora teatralnego. 

Pod koniec osiemnastego wieku Polska zniknęła z mapy, podzielona między trzy mocarstwa: Austrię, Prusy i Rosję. Szereg buntów i powstań, a także okrutnych represji i ich licznych ofiar, doprowadziły do wielu przymusowych emigracji. Kto brał udział w powstaniach, zmuszony był do wyjazdu z ojczyzny i szukanie schronienia we Francji, Wielkiej Brytanii czy właśnie we Włoszech. To tam, z nadzieją na odzyskanie niepodległości, niektórzy z wygnańców założyli Legiony polskie, inni natomiast widzieli w Italii cel podróży i ucieczki przed smutną rzeczywistością okupowanej przez zaborców Polski. I to właśnie w czasach romantyzmu polskiego, kraj ten utożsamiany był z Piekłem Dantego. Zgodnie z interpretacją romantyków, piekło nie znajdowało się w czeluściach ziemi lecz na jej powierzchni, właśnie na dręczonych ziemiach polskich. Epoka romantyzmu (i nie tylko) odwoływała się do Boskiej komedii: wspominając o niej używano włoskich terminów, które znajdziemy w utworach na przykład Adama Mickiewicza czy Juliusza Słowackiego. Czytanie “Boskiej komedii” było sposobem na naukę włoskiego. W tym kontekście w 1856 roku opublikowano pierwszy słownik dwujęzyczny włosko-polski, polsko-włoski zatytułowany „Dokładny słownik włosko-polski, polsko-włoski”, którego autorem był Erazm Rykaczewski, polski wygnaniec, który podczas pobytu we Włoszech uczestniczył również w upadku Republiki Rzymskiej. W drugiej połowie XIX wieku, na ziemiach zaborów polskich wprowadzono reformę szkolnictwa; język włoski nie znalazł się wśród tych obowiązkowych – w zależności od obszaru był nim język rosyjski i niemiecki, dodatkowo francuski i gdzieniegdzie angielski – mimo wszystko w niektórych liceach obecność włoskiego jest udokumentowana. Najbardziej sprzyjającym dla włoskiego był obszar Galicji austro-węgierskiej, z uwagi na mało przychylny stosunek do rosyjskiego i niemieckiego na tych terenach. Ważny wkład miały tutaj uniwersytety we Lwowie i Krakowie, gdzie już pod koniec dziewiętnastego wieku studenci filologii romańskiej mieli zajęcia praktyczne z języka włoskiego. Również w Galicji publikowano większość gramatyk włoskiego dla Polaków, podczas gdy w Warszawie, ze względu na trudności związane z rosyjską cenzurą, często trzeba było sięgać po dzieła zachodnich autorów tłumaczone na język polski. Na terenach zaboru rosyjskiego istniały jednak ważne ośrodki nauczania włoskiego w Wilnie i w liceum w Krzemieńcu na Wołyniu. 

Nauka języka włoskiego na uniwersytetach kojarzyła się z konkretnymi nazwiskami: we Lwowie ogromny wkład wniósł Edward Porębowicz, profesor, a później rektor, Uniwersytetu Jana Kazimierza, poeta i tłumacz “Boskiej komedii” (chodzi o pierwsze pełne tłumaczenia na język polski), podczas gdy w Krakowie do rozwoju studiów nad językiem włoskim przyczynił się, pochodzący z Toskanii, ojciec Fortunato Giannini z zakonu pijarów. Duchowny wprowadził lektoraty z języka włoskiego na Uniwersytecie Jagiellońskim zwiększając tym samym liczbę zainteresowanych językiem studentów. Giannini był również autorem kilku gramatyk języka włoskiego i dwujęzycznego słownika, który osiągnął sukces wydawniczy w pierwszej połowie XX w. 

Nauka języka włoskiego nadal była popularna: w polskim wyobrażeniu, zjednoczone już Włochy, były siostrzanym krajem, również walczącym o niepodległość. Owa sympatia była odwzajemniona, trzeba bowiem przypomnieć, że na początku XX wieku powstał we Włoszech Komitet Pro Polonia, który zrzeszał inteligencję i polityków wspierających Polaków w ich dążeniach do niepodległości. Kwestia polska, niezwykle wspierana przez społeczeństwo włoskie, sprawiła, że Polacy nadal interesowali się Italią i w konsekwencji również językiem i literaturą włoską. Innym czynnikiem, który utrzymywał wysokie zainteresowanie Bel Paese były podróże. Wielu zamożnych Polaków wyjeżdżało, aby zwiedzać pozostałości antycznych budowli greckich i rzymskich, i żeby złożyć hołd na grobach Dantego i Wergiliusza. Wszystko to miało również charakter patriotyczny, podczas gdy języka uczono się w celach praktycznych. 

Tuż po odzyskaniu przez Polskę niepodległości (1918 r.) w Warszawie powstała włoska placówka dyplomatyczna, a na początku lat dwudziestych po raz pierwszy pojawiła się Società Dante Alighieri. Pierwszy oddział powstał w Krakowie, następnie otworzono kolejne we Lwowie, w Wilnie, Poznaniu i Katowicach. W latach trzydziestych wszystkie te instytucje zostały zamknięte, a w Warszawie i Krakowie rozpoczęły swoją działalność Włoskie Instytuty Kultury, na uniwersytetach natomiast, wyzwolonych spod kontroli zaborców, prężnie rozwijała się tradycja nauczania języka włoskiego w ramach filologii romańskiej. 

Pierwsze lata po wojnie były trudne z uwagi na represyjną politykę stalinowską, ale kontakty między Polską a Włochami zostały wznowione wraz z Odwilżą. W latach sześćdziesiątych i częściowo również siedemdziesiątych XX wieku, w Polsce nadal królowała tradycyjna metoda nauczania języka włoskiego. Niewątpliwie nie bez znaczenia były tu polityka reżimu Europy środkowo-wschodniej, zakaz wyjazdów turystycznych i brak dostępu do zachodnich modeli dydaktycznych. 

W tamtych latach w Polsce rozpowszechniony był podręcznik „La lingua italiana per stranieri” (1972 r.) Katerina Katerinova, który stał się jednym z najważniejszych tekstów dydaktycznych języka włoskiego w Polsce. Jak doskonale wiadomo do popularności danego języka przyczyniają się, oprócz jego piękna, również istotne wydarzenia geopolityczne z kraju. Pod koniec lat siedemdziesiątych, wraz z wyborem na papieża Karola Wojtyły, zainteresowanie Włochami i językiem włoskim znacznie wzrosło. I tak oprócz zainteresowania czysto literackiego i filologicznego, dołączył również aspekt stricte komunikacyjny potrzebny wielu Polakom, którzy wybierali się na pielgrzymki do Włoch.

W 1989 roku, wraz z otwarciem granic i wymiany handlowej, wzrosła liczba podręczników do języka włoskiego dla Polaków, a także ilość kursów językowych, poza tymi szkolnymi i uniwersyteckimi.

Dzisiaj język włoski w Polsce można studiować na uniwersytetach w Krakowie, Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu, Toruniu, Łodzi, Szczecinie, Katowicach, Lublinie i w Zielonej Górze. Kraków i Warszawa mają więcej niż jeden uniwersytet, który posiada katedrę italianistyki, ale włoskiego można  uczyć się również na innych wydziałach, na przykład na wydziale nauk śródziemnomorskich. Poza tym, studenci innych filologii chętnie wybierają włoski jako drugi język. Można zatem przyznać, że włoski ma się bardzo dobrze na polskich uczelniach. To samo dotyczy sytuacji w liceach, włoski jest obecny w każdym mieście średniej wielkości, w niektórych większych miastach, jest również w szkołach podstawowych. W większych miastach można zaobserwować pierwsze próby, ze strony pewnych organizacji i fundacji, tworzenia kursów języka włoskiego – lub spotkań, podczas których rozpowszechnia się ten język – dla najmłodszych, pochodzących zwłaszcza z rodzin mieszanych, których jest w Polsce coraz więcej ze względu na prężny rozwój ekonomiczny kraju i atrakcyjną ofertę pracy. Wracając do liceów, warto wspomnieć o konkursie języka włoskiego Bel paese, który odbywa się co roku we Wrocławiu w liceum nr 9. Mogą w nim uczestniczyć wszyscy uczniowie z liceów w Polsce, w których naucza się języka włoskiego, którzy wykazują się znajomością języka i kultury włoskiej. Natomiast profesorzy z wydziałów italianistyki z całej Polski stworzyli też Stowarzyszenie Italianistów Polskich, które zajmuje się dalszym rozwojem naukowym języka włoskiego i literatury włoskiej.

Bardzo ważna jest też obecność instytucji włoskich: w Warszawie i Krakowie znajdują się Włoskie Instytuty Kultury, które organizują kursy na różnych poziomach. Poza kursami istnieje możliwość udziału w różnorodnych spotkaniach i konferencjach promujących kulturę włoską. Poza tym znacząca jest również wznowiona kilka lat temu działalność Società Dante Alighieri, która ma trzy siedziby: w Krakowie, we Wrocławiu i w Katowicach. Te organizacje, dzięki wolontariatowi i zbiórce pieniędzy, organizują konferencje, koncerty i przeglądy filmowe, a także kursy językowe. Na terenie Polski można również zrobić certyfikaty CELI i PLIDA. Obecność dwumiesięcznika Gazzetta Italia też zachęca do nauki języka i kultury włoskiej, zwłaszcza że wszystkie artykuły, dotyczące głównie interesujących tematów kulturowych, napisane są po polsku i po włosku. Wszystkie cytowane instytucje biorą aktywny udział w Tygodni Języka Włoskiego, który świętowany jest na całym świecie. W tym roku w dniach od 15 do 21 października odbędzie się jego XVIII edycja. 

Nauka języka włoskiego w Polsce ma długą historię. Mieliśmy możliwość zaobserwowania, jak w różnych okresach zmieniały się sposoby nauki i pogłębiania wiedzy językowo-kulturowej, ale główną motywacją pozostaje niezmiennie piękno i muzykalność języka włoskiego.

 

ten artykuł jest dostępny w wersji włoski polski