Matteo Brunetti: dzięki programowi MasterChef odkryłem swój talent

0
74

ten artykuł jest dostępny w wersji włoski polski

Ponad trzy lata temu z Rzymu do Polski sprowadziła go kulinarna przygoda. Matteo Brunetti – Włoch o polskich korzeniach i finalista 6. edycji MasterChefa opowiedział nam o swoim życiu w Polsce i o sukcesie, który odniósł dzięki pasji kulinarnej.

Przeprowadziłeś się do Polski ponad 3 lata temu, to była zaplanowana czy spontaniczna decyzja?

To był zdecydowanie przypadek, do Polski przyleciałem specjalnie dla programu MasterChef. Zawsze chciałem zgłosić do niego mamę, która świetnie gotuje, ale ona nie była przekonana, tłumacząc że wiązałoby się to ze zbyt dużym stresem. Postanowiłem wtedy namówić do udziału w programie kulinarnie uzdolnionego i starszego ode mnie o 6 lat brata, ale on też nie był przekonany do tego pomysłu. Wtedy postanowiłem, że to ja wystąpię w programie. Szukałem w sieci castingów do włoskiego MasterChefa, nie wiedząc wtedy jeszcze, że istnieje polska wersja programu. Z czystej ciekawości wpisałem w wyszukiwarkę „MasterChef Polska” i okazało się, że zrealizowano już 5 edycji konkursu. Akurat trwały castingi, jako że wtedy jeszcze nie potrafiłem dobrze pisać po polsku, wypełniłem ankietę z pomocą mamy. Po 2 tygodniach otrzymałem odpowiedź z zaproszeniem na casting w Polsce i tak zaczęła się moja przygoda.

Czyli gotowanie to rodzinna pasja?

Tak, lubimy gotować i nie tylko! Mimo że nie wszyscy radzą sobie dobrze w kuchni, każdy członek rodziny docenia smaczne jedzenie i lubi dobrze zjeść. Pamiętam okres, kiedy co tydzień siadaliśmy wspólnie przy rodzinnym stole. Często przygotowywałem dania na te spotkania. Do momentu udziału w kulinarnym show nie wiedziałem jednak, że moja wiedza o gotowaniu jest tak duża. Dzięki programowi MasterChef odkryłem swój talent.

A pamiętasz swoje pierwsze kulinarne wyzwanie?

Jako małe dziecko przygotowywałem naleśniki, a jako nastolatek miałem swój ulubiony popisowy deser – semifreddo z białej czekolady. Pamiętam, jak co tydzień przynosiłem go na nasze rdzinne obiady.

Od udziału w MasterChefie minęły ponad 3 lata. Jak zmieniło się Twoje życie po programie?

Moje życie bardzo się zmieniło. Z perspektywy czasu wiem, że to była jedna z najlepszych decyzji, i gdyby taka możliwość pojawiła się znowu, to chętnie bym z niej skorzystał. Dużo osób, które bierze udział i wygrywa w MasterChefie, nic z tym dalej nie robi. Ja postanowiłem wykorzystać ten moment, żeby zbudować swój wizerunek.  Wymagało to ode mnie dużo samodzielnej pracy, ponieważ nie miałem obok siebie osób, które mogłyby mi pomóc, czy doradzić. W rodzinie tylko ja zajmuję się pracą medialną, a w Warszawie, na początku, nie miałem za dużo kontaktów.

Powiedziałeś kiedyś, że nie ma przypadków i to my kreujemy naszą rzeczywistość. Twój sukces to efekt ciężkiej pracy?

Tak jest, choć z zewnątrz może wydawać się inaczej. Ludzie widzą tylko końcowy rezultat całej pracy, a na nią składa się znacznie więcej. Sam przygotowałem plan swojej kariery, a następnie włożyłem dużo wysiłku, aby go zrealizować. W prowadzeniu własnego biznesu potrzebna jest samodyscyplina. To jest praca na pełny etat bez chwili wytchnienia. W moim przypadku pomocne okazało się ukończenie studiów ekonomicznych. Zdobytą wiedzę wykorzystałem w organizacji początkowego biznesplanu, dzięki któremu byłem w stanie być konsekwentny i nie popełniać prostych błędów.

Wspominając MasterChefa często mówisz, że teraz chciałbyś wcielić się w rolę jurora, a nie uczestnika?

Tak, teraz mam na tyle duże doświadczenie w branży medialno-kulinarnej, że mógłbym pełnić rolę jurora, to z pewnością byłaby ciekawa przygoda, szczególnie w towarzystwie Magdy Gessler, Anny Starmach, Michela Morana i Mateusza Gesslera.

Facebook, Instagram, Tik Tok, You Tube, to za pomocą tych mediów społecznościowych komunikujesz się z odbiorcami?

Tak, cały czas aktywnie działam w Social Mediach. Już na początku emisji programu stwierdziłem, że będzie mi to bardzo pomagać w budowaniu wizerunku. W dzisiejszych czasach dla ludzi medialnych to konieczność.

W komunikacji łączysz życie zawodowe i prywatne. Uważasz, że to złoty środek?

Myślę, że złoty środek jest dla każdego inny, bo każdy ma inny charakter i wyznacza własne granice. Ja nie zdradzam wszystkiego z mojej prywatności w Social Mediach. Są sfery mojego życia, o których nie mówię, żeby utrzymać równowagę i zachować przestrzeń, w której mogę czuć spokój.

Wśród publikowanych przez Ciebie materiałów dominują kreatywne treści, skąd czerpiesz inspiracje na co dzień?

Jestem osobą, która lubi się uśmiechać, żartować, znajdować ciekawostki. W życiu potrzebny jest dystans i trochę humoru, nie można być cały czas poważnym, bo na dłuższą metę byłoby to męczące. Kreatywne pomysły czerpię z codzienności, ale też od osób, które mnie inspirują.

Masz na myśli jakieś konkretne nazwiska?

Uwielbiam włoskiego prezentera Paolo Bonolisa, który jest dla mnie inspiracją i wydaje mi się, że mamy wiele wspólnego. Jeśli chodzi o inspiracje kulinarne to mam mnóstwo książek kucharskich, ale mogę policzyć na palcach jednej ręki przypadki, w których całkowicie skorzystałem z przepisu. Bardzo często przepis jest tylko inspiracją do zrobienia potrawy w moim stylu.

Jaka jest Twoja ulubiona polska potrawa?

Mam kilka, ale mój faworyt to schabowy. Zawsze jak nie wiem, co zamówić albo jestem bardzo głodny i w pobliżu jest polska restauracja, to wybór pada właśnie na ten polski przysmak. Uwielbiam też potrawy świąteczne, pierogi z kapustą i grzybami oraz zupę grzybową. Z czasem zacząłem poznawać regionalne polskie smaki takie jak oscypek czy metka, czyli kiełbasa z drobno mielonego mięsa z przyprawami. To są miłe odkrycia, bo mogę je wykorzystać i urozmaicić swoją kuchnię polskimi elementami.

Czyli w twojej domowej kuchni dominują włoskie smaki?

Oczywiście, jak u prawdziwego Włocha, prawie codziennie serwowany jest makaron w różnych odsłonach. Pizza jest weekendowa i na wyjścia ze znajomymi.

Dużo czasu spędzasz w kuchni?

Zdecydowanie. Najczęściej sam gotuję, szczególnie włoskie dania. Do restauracji chodzę, jeśli w danym miejscu serwują coś, czego sam nie potrafię przygotować. Jeżeli chodzi o włoską kuchnię to, np. pizzę, potrafię zrobić samodzielnie, ale ze względu na to, że jest to czasochłonne, wolę zjeść ją na mieście.

Jak oceniasz ofertę włoskiej kuchni w Polsce?

Uważam, że w Polsce można coraz częściej trafić do dobrej włoskiej restauracji i to prawie w każdym mieście. Najczęściej przebywam w Trójmieście i Warszawie, czasami w Krakowie, Poznaniu i we Wrocławiu – w każdym z tych miejsc jest co najmniej jedna dobra włoska restauracja.

Czy dostrzegasz różnice w życiu codziennym w Polsce i we Włoszech?

W Polsce czuję się bardzo bezpiecznie, co często nie zgadza się z opinią Polaków. W porównaniu do Włoch, widoczna jest duża różnica w infrastrukturze, nie ma dziur na drogach, a do tego transport publiczny świetnie działa. Uważam też, że biurokracja w Polsce jest nieco szybsza.

A jak przyjęli cię ludzie w Polsce?

Pamiętam, że zaraz po przyjeździe pomyślałem, że trudno się tu dogadać z ludźmi, ale zauważyłem, że w prywatnych kontaktach Polacy są bardziej otwarci. Zmniejszam dystans, opowiadając najpierw o sobie, dopiero później zadaję pytania. Jak ludzie widzą, że osoba jest szczera, to są milsi. Po udziale w MasterChefie zdarza się, że jestem rozpoznawany na ulicy, proszony o autograf, często dostaję też wiadomości na portalach społecznościowych.

Myślisz czasami o powrocie na stałe do swojego rodzinnego Rzymu?

Aktualnie życie i praca w Polsce bardzo dobrze się rozwija i nie chciałbym z tego rezygnować. Brakuje mi tutaj włoskiego słońca i ludzi, i kilku świeżych składników, które trudno znaleźć w Polsce.

Zdradzisz nam, jakie są Twoje plany na najbliższe miesiące?

Najbliższy czas zapowiada się dosyć chaotycznie, ponieważ z tygodnia na tydzień pojawia się coraz więcej projektów. Trudno powiedzieć, co wydarzy się w przyszłości. Na pewno będzie mnie dużo w mediach społecznościowych. Przede mną wiele ciekawych projektów, które póki co wolę zachować w tajemnicy.

ten artykuł jest dostępny w wersji włoski polski