Stefano Colli-Lanzi: technologia i nowe zawody zmienią rynek pracy

0
63

ten artykuł jest dostępny w wersji włoski polski

Stefano Colli-Lanzi jest dyrektorem generalnym międzynarodowej włoskiej firmy Gi Group i wykładowcą na Uniwersytecie Katolickim w Mediolanie. W tym roku został przez Forbes Italia umieszczony na liście „100 przedsiębiorców i menedżerów włoskich, którzy kierują swoimi firmami z dalekowzrocznością właściwą wielkim liderom, zwłaszcza w tym trudnym czasie, w którym żyjemy”. Wyróżnienie to zbiegło się w czasie z poszerzeniem przez GI Group swojego obszaru działań poprzez zakup kilku firm w Stanach Zjednoczonych i Europie. Jedną z tych firm jest polska firma Work Service, zakupiona za pośrednictwem doradców Baker McKenzie, Deloitte, Core.

W momencie międzynarodowej recesji ekonomicznej, spowodowanej pandemią Covid-19, wasza „Grupa” się umocniła. Sprawdza się powiedzenie, według którego w trudnych czasach największe sukcesy odnoszą silne firmy?

Nasza Grupa ma cele średnio- i długoterminowe, których nie podważyły konsekwencje ekonomiczne pandemii, kryzysu, którego negatywne efekty są, moim zdaniem, tymczasowe. Ponadto, paradoksalnie, kryzys przyspieszył pewne procesy – firmy, które miały zostać zakupione w obecnej sytuacji zostały zmuszone do przyspieszenia fuzji z innymi grupami, aby zapewnić sobie lepszą przyszłość. W praktyce, zmiany na rynku pracy w pandemii wzmocniły możliwości rozwoju w kierunku, który wcześniej wybraliśmy.

Stefano Colli-Lanzi

Z różnych zakupów, których dokonaliście, wyróżnia się zakup polskiej firmy Work Service, notowanej na giełdzie, z filiami w 10 innych państwach europejskich. Dlaczego zdecydowaliście się zainwestować na tym rynku?

Uważamy, że w obszarze Europy środkowowschodniej (Polska, Serbia, Bułgaria, Republika Czeska, Węgry itd.) znajdują się młode rynki z ogromnym potencjałem wzrostu, w które warto inwestować. W tym momencie Gi Group jest pod względem wielkości szóstą w swoim sektorze firmą w Europie, jedną z niewielu będących w stanie obsługiwać globalne korporacje. Zakup polskiego Work Service z jednej strony pozwala nam zostać liderem w tym regionie Europy, a z drugiej umożliwi Work Service pewne ożywienie, ratujące miejsca pracy i pozwalające na rozpoczęcie planowania rozwoju w przyszłości. Wejście do Gi Group nada firmie Work Service dodatkową wartość na poziomie jakościowym.

Jesteście grupą, która na poziomie globalnym skupia się na rozwoju rynku pracy i na przekazywaniu wartości osobistych i społecznych. Jakie perspektywy dla rynku pracy po pandemii widzi Pan w tym kontekście? Czy to prawda, że znów konkurencyjne są studia humanistyczne, jak filozofia czy psychologia?

Jeśli chcemy rozmawiać o ewolucji pracy samej w sobie w najbliższej przyszłości, należy zacząć od ogromnego, lecz niewykorzystanego, potencjału technologicznego. To właśnie on sprawi, że w krótkim okresie szereg zawodów rutynowych, o niskiej wartości dodanej zniknie, zastąpiony w procesie automatyzacji, przy równoczesnym wzroście rynku wtórnego związanego z pracami pomocowymi, w którym wartość będą miały zawody o niewielkim obecnie znaczeniu, jak opieka nad osobami starszymi. Sztuczna inteligencja to niesamowite narzędzie służące archiwizacji, nie będące jednak zdolne do działania na poziomie decyzyjnym, zatem to człowiek pozostanie w centrum pracy, ale będzie musiał być w stanie nieustannie adaptować się do nowych warunków. Koncepcja, zgodnie z którą ukończenie studiów gwarantuje nam 30 lat w jednym miejscu pracy jest całkowicie nieaktualna. Jeśli pyta mnie Pan o studia humanistyczne, to na pewno będziemy potrzebować coraz więcej osób dociekliwych i gotowych do nauki, najlepiej z solidnym wykształceniem kulturowym. W skrócie, możemy powiedzieć, że technologię można kupić, ale bardziej pożądana jest osoba zdolna do jej obsługi.

Wszędzie mówi się o pracy zdalnej z domu. Czy szerokie rozpowszechnienie tego trybu pracy będzie jedną z głównych nowości?

Jest to jeden z nowych trybów pracy, ale prawdziwa innowacja polega na sprawieniu, że praca będzie bardziej atrakcyjna, interesująca i satysfakcjonująca. W tym sensie, misją Gi Group jest działanie proaktywne, wychodzące naprzeciw popytowi i potrzebom. Nie wystarczy już tylko przedstawienie możliwych opcji zatrudnienia, wręcz przeciwnie, należy tworzyć nowe możliwości, idealnie dopasowane do osoby i jej potrzeb, które należy zaspokoić.

Wraz z propozycją Zielonego Ładu i rewolucją na rynku pracy, jesteśmy w momencie wejścia w nową epokę?

Tak, dokładnie. Tradycyjne schematy życia i pracy odchodzą, a przed nami potencjał rozwoju nowych zawodów i, w konsekwencji, wiele nowych znaków zapytania, na które trzeba odpowiedzieć. Przykładowo, nie jestem pewny, czy rynek pracy pozostanie najważniejszą formą dystrybucji dochodów. Myślę, że pojawią się nowe argumenty za dochodem podstawowym; tak jak mówił Bill Gates, opodatkujemy tych, którzy będą korzystać z automatyzacji pracy, aby rozdysponować dochody według kryteriów innych niż miejsce zatrudnienia, być może nagradzając pewne indywidualne praktyki. Jeśli chodzi o Zielony Ład, oprócz wprowadzenia idei zrównoważenia, mówimy o kwestii, która będzie miała wpływ na podstawy społeczeństwa, nie tylko te związane z rynkiem pracy. Obok nieco folklorystycznych, choć godnych podziwu, batalii toczonych przez Gretę Thunberg, mamy też kwestię zrównoważonej transformacji naszego życia – zadanie wypracowywania wartości i zasobów bez odbierania ich innym krajom, takiego wypracowywania zasobów dzisiaj, aby nie zużyć zasobów jutra. To ogromne zadanie o gigantycznym znaczeniu polityczno-społecznym. Dla jasności – Stany Zjednoczone zbudowały swoją potęgę utrudniając funkcjonowanie innym krajom i to właśnie takich sposobów myślenia nie możemy już ani powtarzać, ani akceptować. My, jako Gi Group chcemy być liderem w zrównoważonym świecie pracy.

Patrząc na Włochy, skąd bierze się tak ewidentna i głęboko zakorzeniona rozbieżność między wydajnością administracji publicznej i zdolnością do rywalizacji podmiotów prywatnych?

Włochy to kraj o ogromnym potencjale i bogatej kulturze, jednocześnie blokowany przez problemy z tego wynikające, takie jak historycznie uwarunkowany podział, zwłaszcza między Północą a Południem, oraz administracja publiczna, której celem nie jest ogólne dobro. Jeśli chodzi o ten podział, to łatwo zrozumieć, że dzięki współpracy można uzyskać znacznie lepsze rezultaty – przykładowo u nas, w Gi Group, pracuje 6 tysięcy osób, więc gdybyśmy nie współpracowali tak wydajnie, nie moglibyśmy się rozwijać. Odnośnie administracji publicznej – musimy spojrzeć jak to działa w krajach północy, gdzie administracja publiczna jest jednym z czynników umożliwiających rozwój i wzbogacanie się, a nie kulą u nogi. We Włoszech za działaniami administracji publicznej stoi logika opierająca się na dystrybucji pieniądza między zatrudnionymi, a obroną tego celu jest ostatecznym celem osób tam pracujących. Nie rozważa się nawet myśli o wypracowaniu jakiejś wartości dodanej. Dramatyczne konsekwencje takiego podejścia widzimy we wszystkich sektorach, od uniwersytetów, gdzie odmawia się środków Politechnice w Mediolanie, byle tylko zapewnić bezsensowne kursy na innych wydziałach, przez sektor zdrowia, aż do różnych rodzajów przestarzałych infrastruktur, które w najgorszym wypadku załamują się, powodując tragedie. Administracja publiczna powinna być oceniana na podstawie wartości, którą generuje i potrzeb, które jest w stanie zaspokoić, a nie na podstawie pieniędzy, które rozdaje.

tłumaczenie pl: Justyna Bryłka

ten artykuł jest dostępny w wersji włoski polski