Slide
Slide
Slide
banner Gazzetta Italia_1068x155
Bottegas_baner
baner_big
Studio_SE_1068x155 ver 2
Baner Gazetta Italia 1068x155_Baner 1068x155
ADALBERTS gazetta italia 1068x155
FA-1013-Raffaello_GazettaItalia_1068x155_v1

Strona główna Blog Strona 104

W stylu włoskich samochodów jest dusza narodu artystów i wynalazców

0

Artykuł został opublikowany w numerze 46 Gazzetty Italia (luty 2015)

„Innowacje, odwaga, osobowość: to są i będą musiały być 33 cechy włoskich samochodów. Naród bogaty w pomysły, żeby zwyciężyć, nie może być konserwatywny.”

Włodzimierz Zientarski, fot. Piotr Suzin

Włodzimierz Zientarski, redaktor naczelny pisma „Auto Moto Sport” nie ma wątpliwości: „w życiu zwycięża ten, kto jest gotowy na zmiany. Naród włoski od zawsze chciał coś zmienić, mimo iż ostatnimi czasy włoska motoryzacja skupia się bardziej na globalizacji finansowej niż na wprowadzaniu przełomowych zmian w sektorze”.

Zientarski w 1985 roku zdobył prestiżową nagrodę telewizyjną – „Wiktora”, jest wiodącą postacią na polskiej scenie motoryzacyjnej. Gospodarz programów telewizyjnych takich jak „Jarmark”, „Auto Moto Fanklub”, „4×4”, „Auto Świat TV”, „Pasjonaci” i radiowych. Wraz z córką Joanną prowadzi audycję „Odjechani” na antenie Antyradia. Od 2007 roku prowadzi także transmisję dedykowaną Formule 1 w telewizji Polsat.

„Polacy z włoską motoryzacją związani są od czasów poprzedzających drugą wojnę światową. Fiat jest oczywiście najbardziej znaną marką, lecz Polacy znają też doskonale inne – Lancię czy Alfa Romeo. W ostatnich latach pozycja grupy Fiat osłabiła się na polskim rynku, co jest związane trochę z wszechobecnym kryzysem, ale także ze zmianami wewnątrz samej grupy. Mam na myśli to, że kiedyś, gdy kupowało się Fiata, Alfę czy Lancię, wiadomo było, o co chodzi; teraz wraz z fuzją z Chryslerem zrobiło się lekkie zamieszanie. Oprócz tego Marchionne zakończył produkcję Alfy Romeo 159, modelu, który według mnie był jednym z najlepszych tej marki. Dlaczego? W porównaniu z autami niemieckimi podobnej klasy Alfa 159 była piękna i jedyna w swoim rodzaju. Oczywiście jeżeli mowa tutaj o strefie rynkowej czy finansowej, to fuzja Fiata z Chryslerem jest jak najbardziej zrozumiała, lecz automatycznie nasuwa się parę pytań: czy takie fuzje i zmiany zostaną przyjęte przez kupujących? Czy Włosi, którzy kochają sercem, ale i okiem, zaakceptują mieszankę italian style z american style?”

Z czym kojarzy się Polakom włoski samochód?

Włoski samochód kojarzy się przede wszystkim z tym, że jest to auto inne. Polacy potrafią szybko dostrzec w tłumie Fiata czy Alfę Romeo. Włoscy projektanci samochodowi są bardzo odważni, co podoba się w naszym kraju. Dobrym przykładem jest Fiat Multipla, którego osobiście testowałem. Gdy po raz pierwszy ujrzałem ten samochód, w ogóle mi sie nie spodobał, lecz gdy zacząłem go używać, zmieniłem zdanie na jego temat. Karoseria Multipli została zaprojektowana z nie lada odwagą, auto to ma także doskonały silnik i aktualnie jest modelem bardzo poszukiwanym na polskim rynku. W Polsce zmagamy się jednak nadal ze stereotypem, by nie kupować aut na „F”: Fiat, Ford i francuskich, nic bardziej mylnego! Wystarczy rzucić okiem na rankingi niezawodności, aby się przekonać, że to właśnie te samochody są często lepsze od innych.

fot. copyright Fiat Auto Polska

A co Pan sądzi o włoskich samochodach?

Dla mnie Włochy są dla motoryzacji tym, czym Paryż dla mody. Wyznaczają światu kierunek w sztuce projektowania samochodów i najważniejsze jest to, by teraz Włosi potrafili obronić tę jakże ważną rolę. Auto włoskie jest dla mnie odzwierciedleniem włoskiej historii sztuki: w zarysie karoserii oraz wnętrz możemy znaleźć niepokój i brutalność Caravaggia, geniusz Leonarda da Vinci i całe piękno renesansu. Gdy myślę o Lanci Thesis, o jej karoserii i ogólnym wyglądzie, przychodzi mi na myśl majestat rodu Borgiów. Auto, które miało co prawda problemy z elektryką, lecz estetycznie jest boskie.

Który samochód według Pana odzwierciedla najbardziej italian style?

Takich samochodów jest wiele. Mogę zacytować 600 multipla, Fiat Coupè spod ręki projektanta Chrisa Bangle, wówczas w Centro Stile Fiat i Pininfarina. Nie można nie wspomnieć również o Cinquecento.

Jeżeli patrzymy na Włochy jako ziemię designu samochodów, które biuro projektowe jest lepsze: Pininfarina czy Giugiaro?

Powiedziałbym raczej, że jestem za I.D.E.A. (Institute of Development in Automotive Enigneer), która projektuje bardzo ładne samochody i – z tego, co mówił mi Justyn Norek – pozostawia swym inżynierom wiele swobody w projektowaniu. Wybór pomiędzy Pininfariną i Giugiaro jest bardzo trudny; obydwie mają w swoim dorobku doskonałe projekty.

Jaki jest według Pana samochód przyszłości?

fot. Piotr Suzin

Na rynku zwycięża ten, kto jako pierwszy wyobrazi sobie samochód jutra. Według mnie samochód przyszłości musi być hybrydowy i ekologiczny, ważną cechą będzie też niska awaryjność. Z bólem przyjąłem oświadczenie pana Marchionne, który podczas jednej z konferencji w Genewie stwierdził, że koncern Fiat nie zamierza koncentrować się na konstrukcji samochodu elektrycznego czy hybrydowego. Inne wielkie światowe marki idą w tym kierunku i aktualnie można powiedzieć, że jesteśmy w epoce wielkich zmian. Piękne samochody z przeszłości, nie tylko tej dalekiej, już nie wrócą, a następujące aktualnie zmiany wprowadzą na rynek samochody kompletnie inne.

Czy według Pana te technologie sprawiły, że dużo straciła także Formuła 1?

Na pewno za czasów Laudy, Hunta czy Regazzoniego człowiek był o wiele ważniejszy od maszyny. W Polsce Formułą 1 interesowało się dużo osób za czasów Roberta Kubicy, dziś F1 można oglądać w polskiej telewizji tylko dzięki właścicielowi telewizji Polsat. Zygmunt Solorz-Żak, mimo słabej oglądalności, nadal wykupuje prawa telewizyjne do transmisji, ponieważ sam jest ogromnym pasjonatem motoryzacji.

tłumaczenie pl: Szymon Przyjemski

Compagnie de Calza, prawdziwy duch karnawału weneckiego

0

“Bawić, bawiąc się” – oto motto “I Antichi”, ostatnich nadal aktywnych dziedziców Compagnie de Calza, grup zrzeszających żywiołowych wenecjan, które w XV wieku organizowały zdumiewające biesiady i spektakle, zwłaszcza podczas karnawału, mogąc się poszczycić najświetniejszymi talentami swojej epoki: aktorami i reżyserami, muzykami i scenografami, tancerzami i akrobatami, a także malarzami i architektami, takimi jak Carpaccio czy Palladio.

W tym duchu i wedle pomysłu antykwariusza Paolo Zancopè, w 1980 roku (data odrodzenia karnawału weneckiego) założona została Compagnia de Calza “I Antichi”, składająca się z członków 25 rodzin ze wszystkich klas społecznych. Od tamtej pory minęło 35 lat, w ciągu których “I Antichi” organizowali niezliczone biesiady, spektakle, potyczki poetyckie, wykłady, machiny sceniczne, ale przede wszystkim dostarczali rozrywki tysiącom osób, poczynając od siebie samych – lubiących bawić się przełamywaniem tradycyjnej dychotomii między aktorami a widzami, między występującymi a oglądającymi, między tym, kto się trudzi i tym, kto naraża się na nudę. A że “I Antichi” fatygi nie znoszą, to też nie występują, a i widzowie nie mają okazji się znudzić, przemieniając się w bohaterów uroczystości.

Ale jak i dlaczego narodziły się Compagnie de Calza? W Wenecji u szczytu jej wielkości ekonomiczno-politycznej były one swego rodzaju klubami, w których co żywsze osobistości spotykały się, aby dać upust swojej żądzy rozrywki, organizując pełne przepychu i nieco bezczelne zabawy. W czasach renesansu istniało ponad czterdzieści Compagni, które prześcigały się w organizowaniu coraz to głośniejszych celebracji, do których zatrudniano najlepszych artystów. W roku 1542 roku jedna z Compagni de Calza powierzyła Vasariemu kuratelę nad scenografią do przedstawienia Talanty w reżyserii Pietro Aretino; kolejny przykład to rok 1564, kiedy to Andrea Palladio skonstruował dla Compagni degli Accesi drewniany amfiteatr przypominający Koloseum.

Rozmach tych wydarzeń nie powinien naszego Czytelnika dziwić, jeśli pomyślimy, że przez wieki Wenecja była niezwykłą stolicą kultury; miastem, które gościło książąt, władców, szlachtę, artystów, literatów, a także uciekinierów z całego znanego wówczas świata, którzy w Wenecji stykali się z najbardziej wyrafinowanym, a zarazem pełnym występku społeczeństwem europejskim, w którym celebracjom i zabawie nie było końca. Punkt kulminacyjny osiągały one naturalnie w czasie karnawału, który mógł trwać nawet kilka miesięcy. W takich okolicznościach rola Compagni de Calza była kluczowa. Do tego stopnia, że nawet sam rząd Republiki Serenissima często wynajmował Compagnie do przyjmowania prestiżowych osobistości z Europy, które przybywały na Lagunę.

Ale dlaczego „Compagnie de Calza”? Dlatego, że to właśnie calza (renesansowe spodnie) świadczyła o przynależności do danej Compagni. Zazwyczaj lewa noga była monochromatyczna, prawa natomiast pokryta wieloma kolorami, które nawiązywały do symboli Compagni.

Co dziś pozostało z tego antycznego ducha zabawy dla ludu? Obecnie, w czasie bardzo już skomercjalizowanego karnawału, “I Antichi” utrzymują przy życiu weneckiego ducha profanacyjnej zabawy bez obaw o obrazę czci do tego stopnia, iż mówi się, że Compagnia de Calza „budzi miłość w ludzie i obawę w możnych”. Dzięki tej szalonej i nieokrzesanej trupie widzieliśmy nieświadomych niczego przechodniów wchodzących na scenę, aby czytać fragmenty „Milione” Marco Polo, braliśmy udział w surrealistycznych sztukach teatralnych o bliźniaczym bracie Casanovy, a także w makabrycznych tańcach czy potyczkach kulinarnych i wreszcie w nieodzownym Festiwalu Poezji Erotycznej, organizowanym co roku w dniu „tłustego wtorku”. Jeśli chcecie odkryć niezliczone wydarzenia w kalendarzu “I Antichi”, polecamy Wam odwiedzić ich stronę: www.iantichi.org, a jeśli jesteście akurat w Wenecji, udajcie się do przepięknego Circolo de “I Antichi” w dzielnicy Dorsoduro. Być może teraz jakiś beztroski Czytelnik, zachęcony czynami tych weneckich prowokatorów, będzie podświadomie odczuwał chęć dołączenia do “I Antichi”. Cóż, musicie wiedzieć, że nie ma możliwości zapisania się do grupy! Możliwość stania się jednym z compagni di calza zależy wyłącznie od kaprysu starszego (priore) Compagni. Na dzień dzisiejszy panuje tu swego rodzaju diarchia w osobach Luki Colferai i Roberto Bianchina, którzy z uczestników organizowanych przez siebie wydarzeń, po długich i pogłębionych badaniach nad stopniem Waszej zabawowości, oceniają, czy posiadacie cechy potrzebne do stania się częścią “I Antichi”, a jeśli odpowiedź okaże się twierdząca, zapraszają Was do siebie. Wyobraźcie sobie więc moje zdumienie, gdy kilkanaście lat temu, w środku dzikiej zabawy u boku przybyszek z Brazylii tańczących salsę, ówczesny „Priore” podszedł do mnie, mówiąc: „A więc kiedy zorganizujesz przyjęcie z okazji dołączenia do ‘I Antichi’?”

Najpyszniejsza zabawa na świecie!

Karnawał wenecki, wydarzenie, które co roku przyciąga tysiące odwiedzających, odbędzie się w tym roku od 7 do 17 lutego z tradycyjnym prologiem w weekend poprzedzający (31 stycznia – 1 lutego). Tematem tegorocznej edycji jest „Najpyszniejsza zabawa na świecie!”, czyli świąteczna odsłona EXPO 2015. Wystawa ogólna pt. „Wyżywić planetę, energia dla życia” ma od maja 2015 zwrócić międzynarodową uwagę na kwestię wyżywienia planety, produkcji żywności oraz waloryzacji tradycji kulturowych. Najintensywniejszym punktem Karnawału będzie “tłusty” tydzień, od 12 do 17 lutego. Również w tym roku wydarzenia wieczorne odbywać się będą we wspaniałych wnętrzach Arsenału. Więcej informacji na temat programu karnawału 2015 na stronie: http://www.carnevale.venezia.it/

0

Nie tylko pistacje stanowią bogate źródło wartości odżywczych, także orzechy włoskie, laskowe, ziemne, piniowe, nerkowce i migdały. W codziennej diecie każdego z nas powinna znaleźć się porcja orzechów, które uważane są za remedium na tak zwane choroby cywilizacyjne, jak cukrzyca, hipercholesterolemia czy otyłość.

Przy zakupie nasuwa się więc pytanie, które z nich wybrać: łuskane, siekane, prażone…? Bez wątpienia te w opakowaniu kuszą bardziej, ale uwaga! Nawet jeśli znajdują się w szczelnie zamkniętych pojemnikach, aby być wprowadzonymi na rynek, wymagają dodania soli i sztucznych przeciwutleniaczy, które zapobiegają jełczeniu tłuszczy i przedłużają czas przechowywania. Najlepiej więc kupować orzechy jeszcze w skorupkach.

Pomimo licznych walorów odżywczych, orzechy są – niestety! – wysokokaloryczne. Powinny być zatem spożywane jako zamiennik (a nie dodatek!) produktów o wysokiej zawartości złych tłuszczów m.in. pochodzenia zwierzęcego. Przede wszystkim należy zmienić nawyk sięgania po tę smaczną przekąskę pod koniec posiłku. Doskonale natomiast sprawdzą się jako dodatek do dania głównego, m.in. do jogurtu na śniadanie, do sałatki, do makaronu w postaci kremu czy też do mięs i ryb.

Rozsądna porcja orzechów nie powinna przekraczać 50 g dziennie (mniej więcej garść).

Dlaczego orzechy są tak ważnym składnikiem w naszym odżywianiu? W szczególności ze względu na zawarte w nich tłuszcze występujące w postaci nienasyconych i wielonienasyconych kwasów tłuszczowych (omega-3 i omega-6), które przyczyniają się do obniżenia poziomu cholesterolu we krwi.

Istotna jest także znacząca zawartość białka, która w przypadku orzechów i orzeszków laskowych wynosi około 13%, natomiast orzeszków ziemnych i piniowych do 30%. Jest to bardzo wysoki procent, który jednak nie niesie za sobą przeciwwskazań (w odróżnieniu od białek zwierzęcych). Ponadto orzechy są bogate w liczne składniki mineralne, w witaminę B i słynną ze swych właściwości przeciwutleniających witaminę E.

Wracając do naszych pistacji – plasują się one w czołówce orzechów z wyjątkowo dużą zawartością żelaza (7,3 mg na każde 100 produktu), wapnia (131 mg), fosforu (500 mg) i potasu (972 mg). Świetny wybór!

Pietro Bembo i jego ,,Rozprawy o mowie pospolitej’’

0

Częścią natury każdego języka są różnice występujące między jego odmianą mówioną i pisaną. Jest normalnym, że język wysoki, literacki czy kultury jest inny niż ten będący w potocznym użyciu. Jednak we Włoszech tak zwana ,,kwestia językowa’’ nabrała bardzo specyficznego charakteru, a to ze względu na wyraźny i długotrwały partykularyzm administracyjny, a także na używaną przez Włochów paletę odmian języków i dialektów neołacińskich (których użycie wynika często z głęboko zakorzenionych, lokalnych tożsamości).

16Osobom pytającym: ,,Czym jest język włoski?” byłoby bardzo trudno udzielić jednoznacznej i natychmiastowej odpowiedzi. Faktycznie, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że jednym z uproszczonych sposobów określenia danego języka jest upodobnienie go do wariantu mówionego i pisanego (zarówno ludu, jak i całego państwa),  to zauważymy, że w przypadku Włoch napotkamy w tym zakresie na poważne trudności. Dowodem na to niech będzie chociażby, że żaden Włoch nie ma wątpliwości, iż Dante, urodzony w 1265 roku we Florencji, był najważniejszym włoskim pisarzem, ale weźmy też pod rozwagę fakt, że zjednoczenie Włoch nastąpiło dopiero w 1861 roku, kilkadziesiąt lat po słynnych ,,Narzeczonych’’ Manzoniego.

Od początków XIV wieku na różnych dworach Półwyspu Apenińskiego stopniowo tworzyły się wędrowne społeczności uczonych i literatów. Starając się omijać problemy natury lingwistycznej, zaczęto posługiwać się językiem dworskim, który był mało stabilny i – jak miało się okazać – zupełnie nieodpowiedni w zetknięciu z nowym zagadnieniem praktycznym końca XV wieku: z silnie rozwijającym się przemysłem drukarskim wymagającym ujednolicenia języka i precyzji gramatycznej.

To właśnie w drukarni największego ówczesnego księgarza – Aldo Manuziego, Pietro Bembo, zajmując się na początku XVI wieku innowacyjnymi edycjami dzieł Dantego i Petrarki, zaczął opracowywać własną propozycję lingwistyczno-literackiego zjednoczenia języka włoskiego. Uważał, że może to nastąpić jedynie na gruncie wielkiej tradycji literackiej z wykorzystaniem metod stosowanych w przypadku klasycznej łaciny:  wzorowaniu się na Cyceronie (w przypadku prozy) i na Wergiliuszu (jeśli chodzi o poezję).

W 1525 roku wenecjanin Bembo dzięki swoim ,,Rozprawom o mowie pospolitej’’ – traktatowi, który stał się fundamentem historii włoskiej literatury i lingwistyki – przekonał literatów i uczonych do posługiwania się toskańską odmianą języka literackiego jako włoskiego” (oczywiście jedynie w piśmie). Jako modelowe dla stylu i języka liryki wskazał ,,Canzoniere’’ Petrarki (który wzorował się na Wergiliuszu), a dla prozy ,,Dekamerona’’ Boccaccia (który z kolei naśladował Cycerona). 

tłumaczenie pl: Dorota Bazylczyk

Włoska kuchnia: najczęstsze błędy

0

Zachwyceni smakami włoskiej kuchni chętnie włączamy makaron do swojego menu. Szczególnej odwagi dodaje nam fakt, że włoskie dania oparte są na prostych, zupełnie nieskomplikowanych recepturach. By przygotować włoską pastę, nie potrzebujemy również wielu wyszukanych składników. Wystarczy makaron z pszenicy durum (choćby jeden z gatunków oferowanych przez zadomowioną na polskim rynku Barillę), oliwa i ząbek czosnku. Ten zestaw to punkt wyjściowy do niemal wszystkich włoskich past. Co więcej, właśnie tyle trzeba, by przygotować najskromniejsze danie z makaronu, znane we Włoszech jako aglio-olio.

A jednak, nie zawsze udaje się przygotować prawdziwie włoskie danie. Powód tkwi w często popełnianych błędach, które powodują zawód u naszych włoskich przyjaciół, gdy w dobrej wierze próbujemy ich podjąć którymś z ich dań narodowych. Stopień zażyłości nie gra tu wtedy żadnej roli, górę bierze rozczarowanie i ból malujący się na twarzy Włocha, któremu podano rozgotowane fusilli.

W trosce o relacje polsko-włoskie, dobre trawienie i doskonałą atmosferę przy stole, wymienimy najczęstsze pomyłki-wpadki, jakich należy bezwzględnie unikać, chcąc serwować prawdziwie włoskie dania:

  1. Oszczędzanie na składnikach. Włoska kuchnia jest nieskomplikowana, a sekret jej powodzenia tkwi w jakości ingrediencji, dlatego gotując po włosku używajmy oryginalnych makaronów (tylko z pszenicy durum), prawdziwego parmezanu i aromatycznej oliwy.
  2. Rozgotowany makaron. Tylko makaron al dente jest wart włoskiego podniebienia.
  3. Stosowanie zbyt małej ilości wody do gotowania. Makaron do gotowania potrzebuje dużo wody, w przeciwnym razie ryzykujemy uzyskanie kleistego bloku.
  4. Hartowanie ugotowanego makaronu zimna wodą. Makaron musi być gorący w chwili łączenia z sosem, by w pełni wydobyć smak pasty i składników zawartych w dodatkach.
  5. Polewanie makaronu sosem na talerzu. Makaron z sosem łączymy na patelni, dzięki czemu oba składniki odpowiednio przenikają się smakiem i zapachem.
  6. Odgrzewanie makaronu. Włoską pastę podajemy zawsze niezwłocznie po przygotowaniu!
  7. Łamanie spaghetti lub krojenie makaronu nożem. Kształty pasty są odpowiednio dopasowane do dań, dlatego muszą pozostać niezmienione od momentu otwarcia opakowania, do momentu ich zjedzenia.

Autor: Luiza Wyganowska

Studniówk@, koprodukcja włosko-polska, od dzisiaj do obejrzenia w kinach w całej Polsce

0

Czy komedia dla nastolatków w stylu włoskim odniesie sukces również w Polsce? To pytanie, które od razu nasuwa się po pokazie premierowym Studniówki w reżyserii, debiutującego w tej roli, Alessandro Leone, Włocha od wielu lat mieszkającego w Warszawie. Leone, pracujący dotychczas jako producent (ma na swoim koncie między innymi filmy Bitwa o Wiedeń, Tłumacz, Closer to the moon), odważnie wybrał dla polskiej publiczności rodzaj filmu, do którego nie jest przyzwyczajona, we Włoszech natomiast ma on długą tradycję, wystarczy wspomnieć film „Notte prima degli esami” (Noc przed maturą). Studniówka to bal, który odbywa się w polskich szkołach średnich na sto dni przed maturą i wokół przygotowań do tego wydarzenia toczy się fabuła filmu. Oprócz grupy młodych, rozpoczynających karierę aktorów, grają w filmie znane polskie gwiazdy: Robert Gonera, Daniel Olbrychski, któremu towarzyszy żona Krystyna Demska-Olbrychska (doskonale debiutując jako aktorka), Jadwiga Jankowska-Cieślak, Beata Tyszkiewicz, Piotr Rogucki. Studniówk@ to sympatyczna i lekka komedia, celowo utrzymana w niezobowiązującym tonie, żeby opowiedzieć o uczuciach i niepokojach maturzystów w kosmopolitycznej Warszawie, gdzie spotkać można angielskich nauczycieli, japońskich uczniów oraz włoskich handlowców i tancerzy.

GAZZETTA ITALIA 66 (grudzień 2017-styczeń 2018)

0

Gazzetta Italia 66! W najnowszym numerze jedynego całkowicie dwujęzycznego magazynu polsko-włoskiego znajdziecie nowy layout okładki i więcej stron do czytania. Jak zwykle poruszyliśmy mnóstwo tematów, od podróży (Mediolan, Bazylikata, Dolomity, Tuscia) po kuchnię, język, historię i modę. Wśród wywiadów na szczególną uwagę zasługuje ten z ambasadorem Włoch w Polsce, z trenerem siatkarek Alessandro Chiappinim (aktualnie trener drużyny Trefl Proxima Kraków) oraz Folco Terzanim, synem wielkiego dziennikarza i pisarza, Tiziano Terzaniego, jednego z ulubionych włoskich pisarzy Polaków. Dzięki Gazzetcie odkryjecie również kim są i co porabiają Włosi mieszkający we Wrocławiu, a także które włoskie drużyny z Serie A mają swoje fankluby w Polsce. Tak więc, jeśli macie ochotę dowiedzieć się czegoś więcej na temat żywych relacji polsko-włoskich, poszukajcie nowego numeru Gazzetta Italia w salonach Empik oraz w punktach Relay inMedio! Na okładce widnieje wspaniała akwarela polskiego malarza Janusza Roguskiego.

Premiera filmu

0

15 grudnia będzie miał swoją premierę film „Italian Race” w reżyserii Matteo Rovere, ze znakomitymi Stefano Accorsim i Matyldą De Angelis w rolach głównych. Spośród licznych nominacji i zdobytych nagród, warto wymienić 6 statuetek David di Donatello oraz 3 Nastri D’Argento. Polskim dystrybutorem filmu jest Spectator – więcej niż kino, a Gazzetta Italia jest jego patronem medialnym.

Film inspirowany jest prawdziwą historią kierowcy rajdowego Carlo Capone i opowiada o rodzinie De Martino, dla której rajdy samochodowe to pasja i sposób na życie. To historia o 17-letniej utalentowanej pilotce rajdowej, Giuli i jej bracie Lorisie, doskonałym kierowcy, którego karierę zaprzepaściło uzależnienie od narkotyków. Rodzeństwo, w wyniku śmierci ojca, będzie musiało uczyć się siebie na nowo i współpracować, również zawodowo, co okaże się dość skomplikowane. Jak przyznaje sam reżyser: „Italian race to film akcji, połączenie komedii z dramatem, w którym równie ważni są bohaterowie: pełnokrwiści, niejednoznaczni, prawdziwi (…) chciałem oddać legendarną atmosferę, którą wykreował w swoich opowieściach stary mechanik, Antonio Dentini”.

Zwiastun filmu: https://www.youtube.com/watch?v=qgSIYEMrmlk&feature=youtu.be

 

Spotkanie w Mediolanie „Invest in Poland”

0
Businessman pressing a Business concept button.

Invest in Poland: Włoska firma w Polsce a możliwości, jakie dają specjalne strefy ekonomiczne

W środę 29 listopada br. odbędzie się w Mediolanie seminarium pt.  L’impresa italiana in Polonia e le zone economiche speciali – opportunità da cogliere e gestire (Włoska firma w Polsce a możliwości , jakie dają specjalne strefy ekonomiczne) organizowane przez Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polskiej w Mediolanie wraz z kancelariami prawnymi De Berti Jacchia Franchini Forlani z Mediolanu i Domański Zakrzewski Palinka z Warszawy. Patronat nad wydarzeniem objęły Włoska Izba Handlowo-Przemysłowa w Polsce oraz Promos – biuro Mediolańskiej Izby Handlowej do spraw internacjonalizacji przedsiębiorstw.

Podczas spotkania, którego początek zaplanowano na godzinę 16:15, odbędą się następujące prelekcje: dr Adrianna Siennicka, Konsul Generalny RP w Mediolanie oraz Bartosz Skwarczyński,  Wicekonsul przedstawią aktualną ogólną sytuację gospodarczą naszego kraju. W dalszej kolejności dr Raffaello Benetti z agencji Promos omówi niezbędne narzędzia internacjonalizacji przedsiębiorstw. Przewidziano ponadto panele, podczas których adwokaci z kancelarii z Mediolanu i Warszawy przybliżą zagranicznym słuchaczom kwestie o charakterze prawniczo-podatkowym. Szczególny nacisk natomiast, zostanie położony na możliwości, jakie oferują również włoskim przedsiębiorcom specjalne strefy ekonomiczne w Polsce. Na zakończenie spotkania przewidziano czas na dyskusję i ewentualne pytania.

Miejsce: Sala Liberty, Kancelaria prawna De Berti Jacchia Franchini Forlani, Mediolan, Via San Paolo 7

Wstęp wolny po uprzedniej rezerwacji pod adresami e-mail: eventi@dejalex.com lub mediolan.kg.sekretariat@msz.gov.pl . Liczba miejsc ograniczona.

Zwroty, które koniecznie musisz znać, aby mówić po włosku jak Włosi!

0

Umiejętności językowe każdego człowieka są różne. Niektórym opanowanie języka obcego zajmuje niewiele czasu i następuje naturalnie, podczas gdy inni muszą aktywnie angażować się w naukę, aby osiągnąć zadowalające rezultaty. Jednak pewnym jest, że większość osób uczących się języków obcych marzy o tym, aby mówić jak native speaker. Często, niektórzy uczą się języków przez wiele miesięcy z książek lub innych materiałów dydaktycznych, nigdy jednak nie wchodząc w kontakt z żywym językiem, używanym przez daną wspólnotę językową. Jak zatem można zbliżyć „wyuczone” umiejętności językowe do tych naturalnych, stosowanych przez native speakerów, aby nie wypaść dziwacznie w oczach innych rozmówców? Przede wszystkim należy podkreślić, że w komunikacji ustnej nasza uwaga koncentruje się bardziej na osobie mówiącej niż na określonych regułach, a zatem mamy większą swobodę wypowiedzi, gdyż nie przykłada się dużej wagi do poprawności gramatycznej czy składniowej.

W przypadku języka włoskiego, język mówiony bardzo ulega wpływom zjawiska uproszczenia językowego, polegającego na rezygnacji z bardziej złożonych form na rzecz tych prostszych. W rezultacie, mowa jest swego rodzaju procesem, podczas gdy język pisany stanowi jego produkt. Komunikacja ustna odbywa się w czasie rzeczywistym, a co za tym idzie, niemożliwym jest szersze zaplanowanie jej przebiegu, ponieważ w większości przypadków zachodzi spontanicznie, a język mówiony jest ulotny i nieusuwalny, w przeciwieństwie do języka pisanego, który jest przemyślany, opracowany, niekiedy poprawiany i ogólnie rzecz biorąc charakteryzuje się  mniejszą częstotliwością redundancji. Jak już zostało wspomniane w artykule opublikowanym w poprzednim numerze, włoski mówiony różni się od pisanego pod wieloma względami, ale musimy podkreślić, że różnice te nie wynikają z istnienia różnych gramatyk, ale raczej sytuacji wypowiedzi, w zależności od których zostają wybrane określone zastosowania językowe. Możemy wyróżnić kilka cech charakteryzujących język pisany, te typowe dla języka mówionego, a wreszcie także takie, które odnajdziemy w obydwu rodzajach komunikacji.

Najbardziej znaczącą różnicą pomiędzy tekstem pisemnym i komunikatem ustnym jest „gęstość słów”, które są używane do przedstawienia konkretnej informacji. Istotnie, język pisany charakteryzuje się wykorzystywaniem bogatszego słownictwa, w odróżnieniu od mówionego, który z kolei przedstawia większą złożoność gramatyczną. Często w języku włoskim, głównie mówionym, można wyróżnić kilka wyrażeń bądź terminów, które wzmacniają sens tego, co mówimy, a ich znaczenie zmienia się w zależności od sposobu i intonacji z jaką są wymawiane. Mowa o elementach językowych zdolnych do przekazania pewnego konceptu w szczególnie skuteczny sposób, bez uciekania się do zbędnych opisów i które nabierają szczególnego znaczenia w zależności od umiejscowienia w wypowiedzi, ale również w zależności od kontekstu, w którym zostały użyte. Poniżej proponujemy kilka zwrotów, dzięki którym Wasze wypowiedzi będą bardziej naturalne i zbliżone do autentycznego języka używanego na co dzień przez Włochów.

Addirittura: pierwotne znaczenie tego słowa to „prosto, od razu, bezpośrednio”:

Andiamo addirittura (= direttamente) al mare, senza prima lasciare i bagagli.

Chodźmy prosto nad morze, bez zostawiania wcześniej bagaży.

Obecnie jednak, zwrot „addirittura” częściej funkcjonuje jako wyraz zdumienia używany do podkreślenia lub wzmocnienia innego słowa i którego znaczenie zbiega się z „nawet, wręcz”, „bez wątpienia”, „absolutnie”, „co więcej”.

 

L’allievo alla fine è diventato addirittura (= perfino) più bravo del suo maestro.

Uczeń ostatecznie stał się nawet lepszy od swojego nauczyciela.

 

In democrazia ci si confronta, è addirittura (= senz’altro) elementare.

W demokracji się dyskutuje, to wręcz podstawa.

 

Un simile atteggiamento è addirittura (= assolutamente) inaccettabile!

Takie zachowanie jest absolutnie niedopuszczalne!

 

Ha addirittura (= per di più) osato insultarmi davanti a tutti!

Co więcej, ośmielił się obrazić mnie na oczach wszystkich!

 

Zwrot „addirittura” może mieć także wymowę ironiczną, ale nie obraźliwą, na przykład w odpowiedzi, której udzielamy komuś, kto chwali się, iż udało mu się osiągnąć bardzo prosty lub niepoważny cel, ale również wyrażenia tego możemy użyć chcąc wyrazić zdziwienie pomieszane z podziwem w jednym słowie.

 

Ieri sera ho bevuto 10 birre! Ostatniego wieczoru wypiłem 10 piw!

Addirittura! No co ty!

 

Spesso mi dicono che sembro più giovane, mi danno al massimo 30 anni. Często słyszę, że wyglądam młodziej, nie dają mi więcej niż 30 lat.

Io te ne darei anche 25. Ja bym ci dał 25.

Addirittura! Co ty nie powiesz!