|
Ktokolwiek spędzi choć parę dni w polskiej stolicy jest pod wrażeniem jej żywiołowości, zarówno w dziedzinie kultury i sztuki współczesnej, jak i pod względem życia nocnego. Zamieszkiwana przez duży odsetek młodych Warszawa oferuje szeroki przekrój możliwości w zakresie życia nocnego, które być może nie jest tu zbytnio wyrafinowane, ale wybór różnych opcji gwarantuje dobrą zabawę. Polacy, którzy generalnie nie cieszą się opinią szczególnie zadowolonych z życia, gdy zapada zmrok wyzwalają swoją euforyczną chęć rozerwania się i tańczą, śmieją się, i znowu tańczą, aż do białego rana, zanurzeni w subtelnych oparach alkoholu. Sporządzenie mapy warszawskich lokali to niełatwe zadanie, ponieważ są rozrzucone po całym centrum. Spróbuję więc podzielić je na strefy. Jedną z części miasta, w której ostatnio wyrosło najwięcej lokali o atrakcyjnym wnętrzach i luźnej atmosferze, jest ta wokół ulicy Poznańskiej – jedna z niewielu okolic, która może się jeszcze pochwalić całkiem pokaźną liczbą uroczych budynków, których historia sięga lat 20-tych XX wieku. Zacznijmy od “Koszyków” (ul. Koszykowa 63), sympatycznego baru stworzonego we wnętrzach starego budynku, który gościł swego czasu miejscowy targ. Możemy tu spróbować pysznych aperitiwów, a potem skierować się do “Kraken Rum Bar” (ul. Poznańska 12), sugestywnej rumiarni serwującej doskonałe owoce morza. Następnie do sąsiedniego “Beirut Hummus Bar”, miejsca prowokującego swoim położeniem naprzeciwko “Tel Aviv Cafè” (ul. Poznańska 11), która oferuje kusząco pyszne bliskowschodnie przekąski i smaczne koktajle. W tej okolicy polecam też miejsce “Znajomi Znajomych” (ul. Wilcza 58a), tętniący życiem lokal, gdzie napijemy się piwa, a także świetną piwiarnię “Kwadrat” (ul. Poznańska 7). Dziesięć minut spacerem od Poznańskiej leży plac Zbawiciela, uroczy okrągły plac ozdobiony eleganckimi portykami, gdzie znajdują się jedne z najbardziej „cool” barów w mieście: nie można tu pominąć “Charlotte”, świetnego miejsca na aperitif na bazie różowego wina i kanapki z serem kozim (to dobry wybór także na śniadanie: w tym wypadku radzę spróbować świeżo wyjętych z pieca croissantów i bagietek), “Warszawska”, mały, ale zawsze przepełniony bar, przystrojony w środku różnymi symbolami miasta, oraz “Plan B”, prawdziwa instytucja nocnego życia Warszawy. Jeśli natomiast macie ochotę na coś bardziej klasycznego i zdecydowanie żywiołowego, polecam wstąpić na ulicę Foksal, niewielkie skrzyżowanie z leżącym w samym centrum Nowym Światem, gdzie znajdziecie w zasięgu kilku metrów miejscowe „evergreeny”, czyli lokale typu “Sketch”, zawsze pełny ludzi disco-bar, “Foksal XVIII” i “Cafè Foksal”. Po rozgrzewce na Foksal, kto chce kontynuować wieczór na mieście, może udać się w kierunku hałaśliwej ulicy Mazowieckiej (na tyłach hotelu Victoria Sofitel), gdzie znajdują się liczne kluby, takie jak między innymi “Enklawa” czy “Bank”, w których aż roi się od młodych osób. W niewielkiej odległości od Mazowieckiej jest także “Platinium” (ul. Fredry 6) oraz Opera Club (pl. Teatralny), znajdujący się dosłownie w podziemiach Opery Narodowej w Warszawie! Pałac Kultury i Nauki, poza byciem atrakcją turystyczną samą w sobie, spełnia rolę centrum wielofunkcyjnego odkąd gości w swoich podwojach – oprócz kina wielosalowego, dwóch teatrów, muzeum, centrum rekreacji dla dzieci, sali kongresowej, sal koncertowych i wielu pięter biurowych – dwa z „najgorętszych” barów Warszawy: “Cafè Kulturalna” i “barStudio”. Oba te miejsca były z początku kawiarniami przy dwóch teatrach mieszczących się wewnątrz Pałacu, ale z biegiem czasu stały się niezależne: pierwsze, charakteryzujące się oryginalnym umeblowaniem z lat 50-tych (data budowy budynku) stało się trampoliną dla najbardziej znanych alternatywnych zespołów muzycznych w Polsce, podczas gdy drugie, niedawno wyremontowane, stało się głównym punktem spotkań dla młodych architektów i projektantów w mieście. Nieco oddalony od wyżej wymienionych okolic, jednak wciąż w ścisłym centrum na Powiślu, jest “Syreni Śpiew” (ul. Szara 10) – nie do przegapienia. Usytuowany wewnątrz oryginalnego dwupiętrowego budynku, powstałego jako „centrum rekreacji” dla wyższych sfer ówczesnego PZPR, lokal zachował osobliwości polskiej architektury i designu lat 60-tych. Oferuje niezwykle szeroki wybór whisky, a także wieczorne potańcówki, na których króluje swing, grany przeważnie na żywo przez znakomite młode polskie zespoły. |
Nocne życie Warszawy
“My American way” z klasycznymi włoskimi piosenkami
Matteo Mazzucca
My American way to tytuł ostatniego “wykroczenia” Renza Arborego, znanego pieśniarza, showmana i włoskiej osobowości telewizyjnej. Na płycie zebranych jest 15 utworów należących do włoskiej tradycji muzycznej, przetłumaczonych na angielski dla potrzeb międzynarodowego rynku. Przy tworzeniu albumu pracowała Isabella Rossellini, która śpiewa, na pograniczu naiwności i złośliwości, angielską wersję “Materaca”, znanego hitu Renza Arborego. Te piętnaście piosenek to, według artysty, utwory “nostalgiczne” – z rodzaju tych, które Amerykanie nazywają evergreen, piosenki przeznaczone do nowych adaptacji, indywidualnych wykonań, reinterpretacji, tak jak się dzieje w przypadku jazzu, który karmi się “ponadczasowym” repertuarem. W niedawnym wywiadzie Arbore oświadczył: “Moich piosenek jest dużo, z racji mojego wieku. Rozpoczynają się od tych neapolitańskich (które “reinterpretowałem” wiele razy), a kończą na amerykańskich, meksykańskich, francuskich, kubańskich i pewnych piosenkach włoskich.”
“Jeśli chodzi o te ostatnie – wyjaśnia Arbore – mogę stwierdzić, że poza piosenkami neapolitańskimi, typowymi “Made in Italy”, bardzo fascynujące są również włoskie ballady, napisane przez naszych kompozytorów, którzy mieszali ze sobą uwielbienie dla jazzu, wielką amerykańską muzykę oraz typowo włoską melodyjność i uczuciowość”. Spośród wielu artystów, którym Renzo Arbore chciał złożyć hołd na tej płycie, przypomnijmy Domenica Modugno, Tony’ego Renis, Cesare Andrea Bixio, Carla Alberta Rossiego. Były takie czasy, kiedy to Amerykanie nawiązywali do włoskiego repertuaru. Wystarczy przypomnieć dwóch gigantów jak Nat King Cole, który śpiewał “Non dimenticar” (wł. nie zapomnij) i “Signorina Capuccina” oraz Frank Sinatra, z piosenkami “Luna Rossa” (wł. czerwony księżyc) i “Anema e core” (dialekt neapolitański: dusza i serce). Aby więc “nie zapomnieć” wielkich włoskich pieśniarzy z przeszłości, posłuchajmy nowego albumu Arborego “duszą i sercem”.
Dlaczego warto zainwestować w Polsce ? – aspekty podatkowe i nie tylko
Prowadzenie działalności w kilku państwach Unii Europejskiej może powodować skomplikowanie rozliczeń podatkowych. Jest to jednak także szansa na zmniejszenie obciążeń podatkowych w znacznym stopniu. Warto zwrócić uwagę, że w Polsce podatek dochodowy od osób prawnych oraz podatek dochodowy od osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą wynosi 19% i jest jednym z najniższych poziomów w UE. Stawka podatku w wysokości 19% obowiązuje również w zakresie dywidend i innych dochodów (przychodów) z tytułu udziału w zyskach osób prawnych mających siedzibę na terytorium Polski. W przypadku podatników z innych państw członkowskich UE zastosowanie ma jednak zwolnienie od podatku dochodowego u źródła w odniesieniu do dochodów z dywidend wypłacanych przez polskie spółki.
Firmy włoskie prowadzące działalność produkcyjną lub usługową, nawet posiadające siedzibę w innym kraju UE (np. we Włoszech), mogą istotną część swoich dochodów poddać opodatkowaniu w Polsce, poprzez stworzenie odpowiedniej struktury podatkowej. Wymierne korzyści finansowe takiego działania mogą wynikać także ze stosowania rozlicznych zwolnień podatkowych jakie obowiązują w Polsce. Szczególnie korzystne podatkowo może okazać się prowadzenie działalności w specjalnych strefach ekonomicznych, czyli oznaczonych obszarach Polski, w których działalność nie podlega de facto opodatkowaniu. Poza tym podatnicy mogą wybrać uproszczony system wpłat zaliczek na podatek, polegający na tym, że wysokość miesięcznych zaliczek odpowiada 1/12 dochodów z poprzedniego roku podatkowego. Ponadto istnieje możliwość odliczenia od dochodu 50% wydatków na nabycie od jednostek naukowych nowych technologii, to jest wiedzy technologicznej stosowanej nie dłużej niż od 5 lat.
Tak zwani „mali przedsiębiorcy”, którzy rozpoczynają prowadzenie działalności gospodarczej mogą skorzystać z kredytu podatkowego. Polega on na zwolnieniu z obowiązku wpłaty zaliczek na podatek i odroczeniu zapłaty podatku, która następuje w 5 równych ratach rocznych począwszy od roku bezpośrednio następującego po roku, za który podatek jest rozliczany.
Poza korzyściami podatkowymi nie sposób nie wspomnieć o kolejnej transzy środków unijnych, które zostaną niebawem uruchomione dla Polski w ramach nowego budżetu unijnego. Szczególny rozwój przewidywany jest w obszarze zielonej energetyki w związku z założeniami pakietu klimatycznego, jakie mają obowiązywać od połowy lipca 2013 r. w Polsce. Jest to naprawdę dobry moment na inwestycję w Polsce, i co ważne coraz więcej przedsiębiorców, szczególnie z Włoch, zdaje sobie z tego sprawę i podejmują działania w tym właśnie kierunku.
Autor:
Paweł Bębenek, Doradca podatkowy
Partner Zarządzający w Kancelarii Prawnej i Podatkowej „Ferretti & Bębenek”, specjalizującej się w międzynarodowej obsłudze klientów.
Informatici polacchi tra i migliori al mondo
Gli informatici polacchi sono tra i migliori del mondo, scrive l’Agenzia radiofonica di informazione. A Varsavia domenica scorsa si è conclusa la XVII edizione della Gara polacca di programmazione per studenti universitari. Il presidente della commissione di gara, il professor Krzysztof Diks, dice che le multinazionali sono a “caccia” dei futuri informatici polacchi già durante gli studi universitari. “Gli studenti non mandano il curriculum alle aziende, sono le aziende che vengono agli atenei e vogliono parlare con studenti” commenta lo studioso. Il professor Diks dice che non rimarrebbe sorpreso se tra i giovani informatici polacchi ci fosse un nuovo Bill Gates o Steve Jobs. “Nell’ultimo decennio gli studenti dell’Università di Varsavia sono stati due volte campioni del mondo in programmazione. L’anno
scorso l’Università di Varsavia ha occupato il 6° posto nel mondo, l’Università Jagellonica l’8°. I polacchi sono nella “top” mondiale” aggiunge Diks. Durante la gara, a cui hanno partecipato 52 team composti da 3 persone, rappresentanti dei migliori atenei polacchi, si sono fatti 11 compiti complessi, e per trovare le soluzioni si sono dovuti scrivere programmi speciali. Ha vinto una squadra dell’Università di Varsavia, di cui facevano parte Tomasz Kociumak, Jakub O?wiej e Jaros?aw B?asiok. Al secondo posto si è posizionata una squadra dell’Università Jagellonica, al terzo un’altro team dell’Università di Varsavia. La gara in questione è il concorso di programmazione per studenti universitari più importante della Polonia. (fonte: Polonia Oggi)
Vuoi ricevere ogni giorno le 10 notizie più importanti sulla Polonia? Abbonati al servizio Polonia Oggi, clicca qui per informazioni.
Cortona & Czechowice-Dziedzice. Italia e Polonia: si apre una nuova porta verso l’Europa
Giovedì 10 ottobre 2013 una rappresentanza della città polacca di Czechowice-Dziedzice guidata dal Sindaco Marian Blachut ha visitato ufficialmente la città di Cortona. La delegazione è stata ricevuta nel palazzo Comunale dal Sindaco di Cortona Andrea Vignini.
Czechowice-Dziedzice è una città di oltre 40mila abitanti, ubicata nel sud della Polonia, vicino a Cracovia.
Obiettivo dell’incontro è stato quello di verificare la possibilità di avviare collaborazioni e scambi culturali tra le due città.
“Ancora una volta la nostra città, ha dichiarato il Sindaco Vignini ricevendo il collega Marian Blachut, si apre al mondo e percorre strade nuove. La Polonia è una nazione molto vicina all’Italia culturalmente e socialmente. Le opportunità che si possono generare da un rapporto tra Cortona e Czechowice-Dziedzice sono enormi. Abbiamo trovato un grande entusiasmo negli amici polacchi, una grande ammirazione e voglia di scoperta. Nei prossimi mesi valuteremo tutta le possibilità e cercheremo di creare concrete opportunità di scambio e crescita per tutti.”
Patrizia Fagiani intervistata da Sebastiano Giorgi
Sebastiano Giorgi di Gazzetta Italia intervista l’artista Patrizia Fagiani all’inaugurazione della sua mostra „Traiettorie quotidiane, collisioni possibili” all’Istituto Italiano di Cultura di Varsavia.
Su Report di Rai Tre si parla di Wroc?aw
Ieri, 14 ottobre 2013, nella puntata di Report su Rai Tre si parla di Polonia, per la precisione Wroc?aw.
Został wybrany nowy Zarząd Włoskiej Izby Handlowo-Przemysłowej w Polsce
3 października 2013 r. odbyło się Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Członków Włoskiej Izby Handlowo-Przemysłowej w Polsce. To ważne spotkanie miało miejsce w historycznej siedzibie przy ul. Kredytowej 8 w Warszawie na prośbę ponad połowy firm członkowskich Włoskiej Izby, a wśród nich największych włoskich inwestorów w Polsce, w tym Brembo, PZL Agusta Westland, Pirelli, Ferrero, Generali, Indesit, Civis, Manuli i Cooper Automotive Industries.
Na dzień dzisiejszy Włoska Izba zrzesza 77 członków i na Walnym Zgromadzeniu były obecne 43 firmy. Walne Zgromadzenie było potrzebne w świetle serii wydarzeń, które miały miejsce po ostatnim Walnym Zgromadzeniu w dnia 26 czerwca; wydarzeń, które koniecznie wymagały wypowiedzenia się członków Izby.
Podczas Walnego Zgromadzenia niektórzy członkowie podkreślili nieprzestrzeganie niektórych formalności podczas wybierania Zarządu wybranego w dniu 26 czerwca, które mogą przeszkodzić w pełnym uznaniu przez Assocamerestero. Dyskusja na Walnym Zgromadzeniu w rezultacie doprowadziła do odwołania mandatu aktualnego Zarządu, prawie jednogłośną decyzją obecnych tam firm członkowskich.
Potem został wybrany nowy Zarząd, który będzie sprawował swoje funkcje do 2015 r., w skład którego wchodzą: Enrico Bologna, Antoni Brański, Piero Cannas, Elisabetta Caprino, Antonio Carvelli, Donato Di Gilio, Andrea Fabbri, Joanna Lesiewska, Enrico Mariotti, Cristiano Pinzauti, Ermanno Truppa i Alessandro Vanzi.
Nowy Zarząd zebrał się tego samego wieczoru i dokonał wyboru Prezesa i Wiceprezesów z następującym wynikiem: Prezes: Piero Cannas; Wiceprezesi: Enrico Bologna, Elisabetta Caprino, Antonio Carvelli, Donato Di Gilio, Cristiano Pinzauti; Członkowie: Antoni Brański, Andrea Fabbri, Joanna Lesiewska, Enrico Mariotti, Ermanno Truppa, Alessandro Vanzi
“Chcę podziękować wszystkim zebranym, a w szczególności Donato Di Gilio ponieważ dzięki jego bezinteresownej pracy nasze zrzeszenie przezwyciężyło ten bardzo trudny i bolesny moment” powiedział Piero Cannas po wyborze na stanowisko prezesa Włoskiej Izby Handlowo-Przemysłowej. Potem dodał „Zwołam walne zgromadzenie najszybciej jak będzie to możliwe, aby przedstawić program, którego głównymi założeniami będą pełna przejrzystość i bezwarunkowe przestrzeganie Kodeksu Etyki podyktowanego przez Assocamerestero”.
DJ SPIKE (Break Da Funk)(SiłaDźwięQ!)(Funkkrok)
Jest DJem i grafficiarzem, działającym w trio Break Da Funk. Jego muzykę można sklasyfikować jako beatbreakin’ funk, ze względu na „połamane” brzmienia. Występuje w większości klubów w Warszawie, ale także w całej Polsce. Niemniejsze sukcesy odnosi jako grafficiarz, projektując nadruki na koszulki czy nawet całe scenografie do koncertów dla gwiazd pokroju Run DMC.
Jak to się wszystko zaczęło? Wyglądasz bardzo młodo, ale słyszałam, że brałeś udział w poważnych projektach już w latach 90-tych.
Gram od ponad piętnastu lat i brałem udział w różnych przedsięwzięciach, ale już sam o nich nie pamiętam. Kiedy jestem w trakcie jakiegoś projektu, poświęcam mu się w 100 procentach, a po jego zakończeniu raczej go nie wspominam, nie żyję nim.
Krótko mówiąc żyjesz chwilą?
Tak, można tak powiedzieć. Nie dokumentuję przeszłych wydarzeń, ciągle szukam nowych wyzwań.
A czemu wybrałeś akurat taki gatunek muzyki? Skąd czerpiesz swoje muzyczne inspiracje?
Czerpię je od ludzi, których napotykam na swojej drodze jako DJ. Mój styl ewoluuje w ten sposób w różnych kierunkach. Moja muzyka jest dość elastyczna, dużo z nią eksperymentuję. To samo tyczy się malowania. Wychowywałem się na wsi, spędzałem czas biegając z siostrą po łąkach, polach, lasach. Miałem dużo styczności z naturą, co dało mi wielki spokój ducha.
Dostęp do zagranicznej muzyki nie był tam utrudniony?
Nie, szczerze mówiąc mnie w tamtych czasach muzyka w ogóle nie interesowała. Jedyną moją stycznością z nią była audycja Lata z Radiem.
Czyli z tych dwóch sztuk to jednak malowanie jest na pierwszym miejscu?
Nie, nie chciałbym tego tak określać. Po prostu lubię zajmować się rzeczami, które pochłaniają mnie w 100 procentach i w których mogę odnaleźć spokój. Jest to pewien rodzaj medytacji. Natura była dla mnie zawsze wielką inspiracją.
A jaki jest Twój pseudonim jako grafficiarza? Gdzie można te Twoje prace obejrzeć? Gdzie możemy Cię złapać?
Moja ksywka to Tamse24, bo maluję tam, gdzie chcę i przez 24 godziny na dobę. Sam nie wiem, gdzie można moje prace obejrzeć. Zaprojektowałem kiedyś lampkę z dwóch deskorolek z napisem ‘Break Da Funk’. Ktoś kupił ją na aukcji, nawet nie wiem kiedy, dowiedziałem się o tym dopiero później. Jeśli śledzicie mój fanpage na Facebooku, to wiecie, gdzie mnie znaleźć. Jako DJ gram w takich miejscach jak np. Mono bar, 55, Cud nad Wisłą, a ostatnio też w pizzerii Inferno przy moście Poniatowskiego. Super miejsce, świetny klimat i pyszna pizza.
Masz grono wiernych fanów?
Moi fani to ludzie, którzy utożsamiają się z muzyką, którą gram i z moim stylem. Mam też grono znajomych grafficiarzy, z którymi znam się od lat 90-tych. Spotykamy się na różnych dżemach i zjazdach, albo imprezach, na których ja gram, a oni malują. To jest taka grupa niezmienna od lat, która stara się też być autorytetem dla młodszego pokolenia. Bo zauważyłem, że w ostatnich latach subkultura hiphopowa zaczęła upadać.
To znaczy?
Ludzie skupieni są na robieniu pieniędzy, na takim owczym pędzie za nie wiadomo czym. Zatracili gdzieś chęć robienia czegoś dla samej idei, dla „zajawki”. Nie ma już spontanicznie organizowanych imprez, jak to było kiedyś. Zbijało się scenę z desek, parkiet ze starych szaf i slalom z puszek po piwie, i już mieliśmy frajdę na cały dzień! Ten klimat się gdzieś zatracił, aczkolwiek odnajduję jeszcze starą gawiedź, która nadal chce organizować tego typu akcje. Ostatnio miałem zaszczyt grać na otwarciu skate parku w Piasecznie, które było inicjatywą MC Rufina. On jest taką gwiazdą świecącą na scenie hip-hopowej, która pokazuje drogę młodym. A propos, myślę czy nie kupić synowi teleskopu, co by zaszczepić moją miłość do astronomii także jemu.
Masz tysiąc pomysłów na minutę! Podoba mi się to.
Czy ja wiem… Dla mnie to normalne. Żałuję, że dzisiaj ludzie nie mają takich zajawek. Jak spotykam np. hipsterów, to te dzieci zazwyczaj mają dwie lewe ręce. Są świetnie odstawione, ale nic poza tym. Jedyną ich zajawką jest chlanie i ćpanie. Ja zostałem nieco inaczej wychowywany.
Na szczęście nie wszyscy tacy są. Dziękuję Ci i życzę dalszych sukcesów.
A ja zapraszam na koncert. Średnio raz na miesiąc jestem w Inferno. Wszystkie informacje o konkretnych datach znajdziesz na fanpage’u.
I Cortei Storici Medievali a Gravina
Lucia Morgantetti
Siamo a Gravina in Puglia, cittadina a pochi chilometri da Bari, situata sul torrente Gravina.
A Gravina, città orgogliosa della sua storia – è stata il centro del vasto feudo dei Principi Orsini e ha dato i natali a Papa Benedetto XIII – e delle sue tradizioni, ancora oggi si ricorda e si celebra il passato, un’epoca importante, il Medioevo. Incontro nella sede della sua Associazione Beppe Rubini (consigliere dell’Associazione) che mi illustra il significato e l’importanza della manifestazione che ha luogo ogni anno a fine settembre.
“Con il Raduno Internazionale dei Cortei Storici Medievali, quest’anno giunto all’XI edizione, che annualmente si svolge la 3^ settimana di settembre, il Centro Studi Nundinae si colloca nel Programma delle Attività Culturali promosse dalle Regione Puglia ed è il gruppo di rievocazione storica rappresentativo della Provincia di Bari.
L’evento, di portata internazionale, vede presenti nei 3 giorni rievocativi, gruppi provenienti da diverse città italiane ed estere (tra cui, Germania, Spagna, Francia, Polonia, Rep.Ceca), trovando ampio consenso ed unanime approvazione anche dalla Stampa Europea (FEST), con numerose recensioni su testate giornalistiche specializzate.
Dal 1° gennaio 2005, a seguito delle numerose iniziative storico – culturali svolte nel campo della ricerca e della rievocazione storica, il Centro Studi e Ricerca Nundinae aderisce al C.E.R.S. (Consorzio Europeo Rievocazioni Storiche).
Nel 2007 l’associazione riceve a Cracovia (Polonia) il prestigioso riconoscimento quale „Benemerito del Turismo e dell’ospitalità – una vita per il Turismo „.
Nel 2007 i figuranti del centro studi hanno accolto presso la sede della Provincia di Bari il presidente Russo Putin in visita in Italia.
L’Associazione opera in una sede sita nel centro storico di Gravina dove è allestita una mostra permanente di abiti, armature ed utensileria riferiti al periodo medievale e, precisamente al XIII secolo, oltre ad una ricca esposizione di iconografie delle manifestazioni realizzate.
Il Centro Studi e Ricerca Nundinae dispone di circa 300 figuranti in abiti medievali realizzati con ricerche effettuate su iconografie originali del XIII secolo, con sezioni raffiguranti il popolo, i nobili, i borghesi, i cavalieri e gli ordini monastici.
La parola “nundinae”, ci rimanda ad un passato antichissimo, e dimostra, insieme ai numerosi reperti archeologici rinvenuti nella zona di Petramagna, come il territorio di Gravina (la Silvium di epoca romana) fosse, fin dall’età antica, un importantissimo centro di scambi commerciali e culturali. La posizione geografica, che la metteva al centro della ricca ed efficiente rete viaria collegando i porti adriatici e ionici con l’entroterra appenninico, la natura fertile del suo territorio e la bontà della sua abbondante produzione agricola fecero della Gravina medievale un’ambita terra di conquista da parte di Bizantini, Longobardi, Saraceni, Normanni, Angioini, Aragonesi.
Federico II di Svevia, fu un grande estimatore della città (a lui la tradizione attribuisce il motto “Grana dat et vina, urbs opulenta Gravina”, riportato in parte dal gonfalone cittadino), al punto da costruirvi un castello-rifugio di caccia in cui alloggiare durante le soste dove si dilettava con la falconeria. Intorno al 1270, i membri dell’ordine monastico-cavalleresco dei Templari, fecero di Gravina il quartier generale delle loro attività nell’entroterra pugliese ed uno dei luoghi di transito e di ristoro per i pellegrini, diretti al santuario di San Michele del Gargano, e di lì, attraverso i vari porti della costa pugliese, alla volta di Gerusalemme.





















