Slide
Slide
Slide
banner Gazzetta Italia_1068x155
Bottegas_baner
baner_big
Studio_SE_1068x155 ver 2
Baner Gazetta Italia 1068x155_Baner 1068x155
ADALBERTS gazetta italia 1068x155
FA-1013-Raffaello_GazettaItalia_1068x155_v1

Strona główna Blog Strona 150

Polska: tamten fatalny 1939 rok

0

Wśród wkładów wniesionych przez włoską historiografię w debatę na temat tak szeroki i zasadniczy, jakim jest przyczyna II wojny światowej, znaczącą pozycję zajmuje publikacja ,,Polska 1939: wyzwanie rzucone Trzeciej Rzeszy”. Książka została napisana przez uczoną z Florencji, Sandrę Cavallucci, profesora historii Europy Wschodniej na Wydziale Nauk Politycznych ,,Cesare Alfieri” we Florencji i eksperta w sprawach dotyczących Polski w okresie między dwiema wojnami światowymi. Dzieło, opublikowane przez Rubbettino, jest wynikiem szczęśliwego współdziałania, tym bardziej godnego uznania, ponieważ bardzo rzadko spotykanego: pogłębionej wiedzy historycznej autorki oraz jej znajomości języka polskiego. Miałem przyjemność poznać tę wybitną badaczkę osobiście w czerwcu ubiegłego roku w Rzymie przy okazji historycznej konferencji poświęconej paktowi Ribbentrop-Mołotow. Celem, jaki postawiła sobie Sandra Cavallucci jest odtworzenie fatalnych wydarzeń z lat 1938-1939 z punktu widzenia Warszawy. Profesor Cavallucci stara się przedstawić alternatywne i bardziej zrównoważone ujęcie kwestii, która często była krytykowana przez badaczy tego okresu i uważana za “lekkomyślną” politykę zagraniczną II Rzeczypospolitej. Uczona nie starała się w swojej publikacji usprawiedliwiać polskiej klasy rządzącej, ani przekazywać na siłę historiograficznych interpretacji tradycyjnie w polonocentrycznym ujęciu, ale zaproponować nową wizję dyplomatycznych działań Warszawy, o wiele bardziej zróżnicowaną i pozwalającą zrozumieć potrzeby i lęki Polaków tej epoki, ustawiając ich w szerszym kontekście. Wgląd do trudno dostepnych źródeł dokumentacji, pozwolił autorce w sposób oryginalny i wyczerpujący odtworzyć splot wydarzeń, które rozwijały się w miesiącach przed pamiętnym wrześniem 1939 roku, wydobywając na światło dzienne aspekty często pomijane, ale znaczące na arenie międzynarodowej tamtego okresu.

„Podczas moich przygotowań do zmierzenia się z tą tematyką – wyjaśnia Sandra Cavallucci – chciałam dowiedzieć się, dlaczego polska elita w 1939 roku podjęła pewne decyzje. Wielu historyków ocenia politykę Warszawy drugiej połowy lat trzydziestych jako wynik szaleństwa w stylu wielkiego mocarstwa i niepohamowanych ambicji małej grupy niewykształconych polityków. Ówczasnej klasie rządzącej często zarzucano orientację pro-niemiecką i rewizjonistyczną, która następnie nieuchronnie skończyła się i obróciła przeciwko samej Polsce. Twórca tej polityki, minister spraw zagranicznych Józef Beck, był zwykle oceniany w sposób bardzo negatywny. Wówczas zastanowiło mnie, czy te wybory miały logiczne i racjonalne podstawy, a nie były wyrazem szaleństwa lub ślepoty politycznej. Z moich badań wynika, iż w rzeczywistości stało się tak, iż: sposób prowadzenia polskiej polityki z pewnością był wynikiem racjonalnej logiki i świadomości możliwych skutków własnych wyborów.”

Uczona z Florencji w szczególności podkreśla, że Polska w 1939 roku była jedynym krajem europejskim, który jasno powiedział „nie” Hitlerowi, zdając sobie sprawę, że naraża się na konflikt. Odrzucenie propozycji dyktatora (powrót Miasta Gdańska do Rzeszy i budowa eksterytorialnej autostrady, która przez Polski Korytarz połączyłaby Prusy Wschodnie z resztą Niemiec w zamian za antysowiecki sojusz niemiecko-polski) było spowodowane świadomością, że ustąpienie Trzeciej Rzeszy oznaczałoby, iż Polska stałaby się krajem-satelitą, ekonomicznie zależnym i narażonym na nastroje niemieckiej polityki. Rekonstrukcja wydarzeń zaprezentowana przez Sandrę Cavallucci pokazuje, że polska decyzja została podjęta niezależnie, na podstawie ocen podyktowanych wyłącznie interesem narodowym i nie była, jak uważa wielu historyków, konsekwencją spóźnionych i nie przynoszących żadnych skutków gwarancji angielsko-francuskich. W rzeczywistości Warszawa od 1938 roku wyrażała zdecydowany sprzeciw wobec wszelkich decyzji w kwestii Gdańska (ustanowionego na mocy Traktatu Wersalskiego w Wolnym Mieście pod auspicjami Ligi Narodów), które godzą w polskie interesy nad Bałtykiem, ale pozostawiała przestrzeń do kompromisu, którym Hitler nie wykazał zainteresowania. A priori wykluczając wojskowy sojuszu z ZSRR, którego obawiano się ze względu na ekspansjonistyczne cele i możliwość zakażenia ideologią komunistyczną, Polsce nie pozostawało nic innego, jak polegać na obietnicach pomocy dwóch największych demokracji zachodnich: Wielkiej Brytanii i Francji. Jednak gwarancje oferowane przez oba kraje okażą się wówczas pozbawione trwałej praktyki, przede wszystkim ze względu na odległość geograficzną obu „opiekunów”. Ten stan rzeczy okaże się tragiczny w sytuacji, gdy we wrześniu 1939 roku Polska znalazła się zupełnie sama w obliczu napaści Trzeciej Rzeszy, co zakończyło się kolejnym rozbiorem kraju, tym razem podzielonego między Niemcy a Związek Radziecki na mocy tajnych zapisów zawartych w pakcie Ribbentrop-Mołotow z dnia 23 sierpnia 1939 roku. W świetle tego, jak zostało słusznie zauważone, był to prawdopodobnie najbardziej poważny błąd w ocenie popełniony przez polskiego przywódcę: nie przewidział bowiem możliwości połączenia interesów między dwoma mocarstwami podzielonymi walką ideologiczną, ale których ,,Realpolik” (polityka realna) będzie nieuchronnie prowadzić do zawarcia porozumienia ,,na skórze” Polski. Poprzez dokładną rekonstrukcję reakcji Warszawy na inicjatywy największych potęg, aż do wybuchu II wojny światowej, „Polska 1939: wyzwanie rzucone Trzeciej Rzeszy” w taki właśnie sposób opisuje ogólny obraz sytuacji Europy w 1939 roku. Jest to błyskotliwa i wywierająca duży wpływ ,,włoska” publikacja, zawierająca fundamentalną treść dotyczacą historii i ważne narzędzie przeznaczone do ugruntowania wiedzy na temat kraju, który w coraz większym stopniu znajduje się w centrum Europy.

La Belle Aurore, Najsłodsza i najbardziej fantazyjna cukierna kreatywna made in Italy

0

Kto nigdy nie widział ich produktόw, nie uwierzy, lecz mogę was zapewnić, iż ich słodkości nie przypominają żadnego do tej pory znanego wam wytworu cukierniczego. To prawdziwe dzieła sztuki – najpierw uczta dla oka, a dopiero potem dla podniebienia. Ich torty są jedyne w swoim rodzaju, idealne na każdą okazję w każdym wieku: na urodziny czy ślub! La Belle Aurore powstały w tym roku w Rzymie jako wynik genialnego pomysłu trzech przyjaciόł: Aurory Bonafede, malarki i rzeźbiarki, absolwentki Akademii Sztuk Pięknych, Massimiliana D’Orso, złotnika z dyplomem Instytutu sztuki, którego wielką pasją są ciasta oraz Cristiny Bonafede, projektantki wnętrz i florystki, ekspertki od dobrego gustu i poczucia humoru. Dwie siostry i jeden mężczyzna – trio, ktόremu nie można zarzucić braku wyobraźni… Posłuchajmy, co sami o sobie mόwią…

Aurora, Cristina, Massimiliano, nadszedł moment prawdy… Kto z was jako pierwszy wpadł na pomysł stworzenia cukierni plus chic du monde?

Aurora: „Cristina, już od lat szukała upustu dla swojej wyobraźni… Poza tym chciałabym wyjaśnić, iż my nie mamy zwykłej cukierni, pracujemy na zamόwinie, a Cake Designer nie jest zwykłym cukiernikiem. Cake Design to pewien rodzaj filozofii i przejaw sztuki, w ktόrych nasze słodkie zachcianki przybierają rόżne fantazyjne formy”.

Ile czasu zajmuje przygotowanie tak wyszukanego tortu i jak dzielicie się obowiązkami, kto projektuje, kto kucharzy, kto organizuje sesje fotograficzne etc.?

Cristina: „Stanowimy zgrany team, przez co zbliżamy się do perfekcji. Każdy z nas uzupełnia pracę tego drugiego. Aurora zajmuje się modelingiem, Massimo dba o strukturę wewnętrzną tortόw i tym podobne, a ja dopieszczam całość, oceniając jej przystępność z typową dla mnie drobiazgowością”.

Aurora: „Zdjęciami zajmuje się Cristina, lecz podkreślam, każdy z nas wnosi taki sam wkład w przygotowanie produktu… Stworzenie ciasta trwa od dwόch dni do tygodnia”.

Wasze wyroby cukiernicze są najpiękniejszymi z tych, ktόre do tej pory widziałam!!! Co was inspiruje? Skąd biorą się te wspaniałe i zabawne pomysły?

(Śmieją się) Massimiliano: „Nie wiem, same pojawiają się w naszej wyobraźni. Może dlatego, iż nadal czujemy się dziećmi… Na szczęście!”.

Organizujecie też kursy Cake Design! Jesteście prawdziwą rewolucją na rynku cukierniczym! Kto z was jest najlepszym nauczycielem? Ile trwa taki kurs i na czym on polega? Kto i gdzie może się zapisać na wasze zajęcia?

Massimiliano: „Wszyscy jesteśmy tak samo zdolni i pracując razem mamy niezłą zabawę, co nie znaczy, iż brakuje nam powagi”.

Cristina: „Na nasze kursy może się zapisać każdy, czy to dziecko, czy osiemdziesięciolatka, ponieważ wyobraźnia nie zna ograniczeń…”.

Aurora: „Nasze kursy organizujemy zarówno w Rzymie, jak i w Ladispoli… Najbliższe grudniowe kursy z Christmas day oraz z modelingiem Christmas Cake odbędą się w Rzymie, Mediolanie i Ladispoli.

Jakie było wasze najdziwniejsze zamόwienie?

(Śmieją się) Aurora: „Wszystkie są zabawne, ale to ktόre najbardziej nas zaszokowało przedstawiamy na załączonym niżej zdjęciu”.

Jakie są wasze plany na przyszłość? Chcielibyście poszerzyć waszą ofertę o inne kraje? Zdradźcie nam jakiś sekret…

Cristina: „Joanno, nic ci nie wyjawimy… Nie lubisz niespodzianek?”. (Śmiech)

Aurora: „Oczywiście chcielibyśmy rozwijać się za granicą… Może kiedyś taki dzień nadejdzie… Na razie, na włoskim rynku cukierniczym, istniejemy dopiero od 5 miesięcy, ale i tak dajemy sobie nieźle radę, prawda?”.

Zakopane atrakcyjne turystycznie cały rok

0

Ilona Rupiewicz

Zakopane to jedno z najbardziej atrakcyjnych turystycznie miejsc Małopolski, położone w otoczeniu malowniczych Tatr przy granicy ze Słowacją. Miasto, którego klimat jest niepowtarzalny, a na którego charakter wpłynęło położenie geograficzne, bogata historia oraz ludzie, którzy do niego przybyli. Zakopane zostało założone w XVI wieku, ale prawa miejskie otrzymało dopiero w 1933 roku. Miasto charakteryzuje się niepowtarzalnym stylem zakopiańskim, zapoczątkowanym pod koniec XIX wieku przez Stanisława Witkiewicza (ojca). Architektura, regionalna kuchnia, a także ludowa gwara, kultura oraz stroje tworzą rozpoznawalny w całej Polsce folklor zakopiański. Zakopane zamieszkiwali także wybitni polscy artyści: muzycy, architekci, rzeźbiarze i poeci, jak chociażby: Stanisław Witkiewicz, Karol Szymanowski, Jan Kasprowicz, czy Kazimierz Przerwa-Tetmajer. Czerpali oni inspirację w miejscu, w którym także dziś każdy znajdzie dla siebie coś interesujacego i będzie mógł spędzić czas na wiele sposobów. Warto podkreślić (bo przecież już niedługo zawita do Polski kalendarzowa zima), że Zakopane jest nazywane nieoficjalną zimową stolicą Polski. I nie ma w tym nic dziwnego, skoro to właśnie w Zakopanem rozgrywają się często zimowe zawody sportowe, na przykład mistrzostwa świata w skokach narciarskich (miasto posiada trzy profesjonalne skocznie), czy też mistrzostwa w narciarstwie klasycznym i alpejskim. Ale miasto mierzy o wiele wyżej i postanowiło zaproponować swoją kandydaturę w walce o organizację Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2022 roku. Zakopane może przecież pochwalić się dużą bazą noclegową, licznymi stokami i wyciągami narciarskimi, które co roku przyciągają rzesze turystów z całej Polski oraz z zagranicy. Wielu Polaków wybiera właśnie Zakopane jako miejsce swojego urlopu (tak zimą jak i latem) lub postanawia przeżyć niezapomnianą noc sylwestrową w urokliwym otoczeniu Tatr. Bo nie trzeba chyba przekonywać nikogo, że po całym zimowym dniu spędzonym na stoku narciarskim lub na górskich szlakach, nie ma nic bardziej przyjemnego niż wieczór w przytulnej karczmie góralskiej, przy ciepłym kominku, dźwiękach góralskiej muzyki oraz przy grzańcu (podgrzane wino, piwo lub miód z przyprawami) i obfitym posiłku (np. żeberka w sosie lub karkówka). A przecież Zakopane jest atrakcyjne nie tylko zimą. Również w sezonie letnim miasto tętni życiem i daje turystom wiele możliwości na spędzenie wolnego czasu. Każdy, kto odwiedzi Zakopane latem, może wybrać się na jeden z wielu górskich szlaków, wspinać się na szczyty Tatr (Kasprowy Wierch, Giewont), wędrować po pobliskich dolinach (np. dolina Chochołowska), udać się nad Morskie Oko (przepięknie usytuowane jezioro znajdujące się w Dolinie Rybiego Potoku na wysokości 1395 m n.p.m.) lub odwiedzić Tatrzański Park Narodowy. Możliwości jest mnóstwo, do wszystkich tych miejsc można dotrzeć małymi busami, które ruszają z wielu punktów w Zakopanem, a przejazd nimi jest niedrogi. Warto również podkreślić, że już pod koniec XIX wieku słynny lekarz, Tytus Chałubiński odkrył, iż Zakopane ma duże właściwości uzdrowiskowe ze względu na swój specyficzny klimat., dlatego też pobyt w Zakopanem zalecany jest osobom, które chcą zregenerować organizm i wyleczyć się z przewlekłych chorób lub dolegliwości (już pod koniec XIX wieku w Zakopanem istniały sanatoria, w których leczono np. gruźlicę). Miasto ma do zaoferowania także sporo atrakcji dla osób lubiących zwiedzać zabytki i zapoznawać się z dorobkiem kulturalnym. Na szlaku turystycznym zwiedzający napotka liczne wille wybudowane w stylu zakopiańskim (np. willa Koliba, Atma), zabytkowy cmentarz na Pęksowym Brzysku, galerię sztuki Władysława Hasiora oraz teatr im. Stanisława Ignacego Witkiewicza (gdzie można wybrać się na sztukę tego wybitnego dramaturga). Zakopane oferuje tak wiele atrakcji, że trudno jest wymienić je wszystkie (te zimowe, jak również te letnie), dlatego każdy z pewnością znajdzie w nim i wybierze dla siebie inną formę wypoczynku. Warto zatem odwiedzić to miasto choć raz, aby przekonać się, że trzeba wrócić do niego ponownie i odkrywać je ciągle na nowo. Jako osoba, która często bywa z Zakopanem i zajmuje się zarówno turystyką miejską, jak i górską, mogę szczerze polecić to miasto wszystkim turystom polskim i zagranicznym.

Silna i strategiczna relacja między Włochami a Polską Ambasador Riccardo Guariglia opowiada o pierwszym roku swojej pracy

0

Gdy mówimy Włochy i Polska, od razu myślimy o dawnym wpływie kultury włoskiej na ziemię Kopernika, poprzez katolicyzm oraz liczne wymiany naukowe i artystyczne, które urzeczywistniły się w setkach zapożyczeń językowych przejętych z języka polskiego. Relacja, która trwa od wieków i nie urwała się nawet wtedy, gdy Włochy i Polska walczyły o niepodległość z Adamem Mickiewiczem o obronę Republiki Rzymskiej oraz z garybaldczykiem Francesco Nullo o polską wolność. Więź, która trwa od Odrodzenia po Romantyzm, a także od czasu Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, gdzie Fiat 126 był polskim symbolem, po dzisiejszą Polskę – bohaterkę Zjednoczonej Europy, w której niektóre z ważniejszych symboli rozwoju, np. wieżowiec Złota 44 podpisany przez Libeskind oraz druga linia metra, która będzie przebiegała pod Wisłą do centrum Warszawy – są tworzone przez włoskie firmy. Intensywność kontaktów włosko-polskich potwierdza Ambasador włoski w Polsce, Riccardo Guariglia, który niedługo będzie świętował pierwszą rocznicę objęcia urzędu w Ambasadzie na placu Dąbrowskiego. „To był rok intensywnej pracy, a także satysfakcji, ponieważ dla ambasadora widok tak silnie przeplatającej się dwustronnej relacji oznacza, że oba kraje dobrze się między sobą porozumiewają. W pierwszym roku mojej pracy uczestniczyliśmy w spotkaniach w wielu instytucjach. Takie spotkania nie odbywały się już od dłuższego czasu. Przykładem jest majowy szczyt włosko-polski, zeszłoroczna oficjalna wizyta Prezydenta Republiki Włoskiej Giorgia Napolitano, listopadowa wizyta polskiego Prezydenta w Neapolu, a także wszystkie pozostałe spotkania na wysokim szczeblu z ministrami spraw zagranicznych i obrony narodowej. Poza tym nie można zapomnieć, że Włochy były honorowym gościem Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach. Powiedziałbym zatem, że relacja między Włochami a Polską nie jest intensywna, ale strategiczna”.

Z uprzywilejowanego punktu obserwacji, jak ten ambasadora, można zrozumieć – choć w momencie aktualnego kryzysu ekonomicznego – w jakim stopniu zachodzi wymiana pomiędzy obydwoma państwami.

“Pomimo kryzysu, relacje ekonomiczne między Włochami a Polską są bardzo pozytywne i korzystne. Fakt przybycia prezydenta Napolitano z wizytą do Polski, podczas gdy równolegle odbywało się włosko-polskie forum biznesowe, w którym poza ministrami i przedsiębiorcami uczestniczyli przywódcy obu państw, oznacza, że uwaga poświęcana relacjom ekonomicznym jest duża. Mogę podać także dane, które ukazują wagę stanu, o którym mowa. Aktualnie w Polsce działa 850 włoskich firm, które dają zatrudnienie 85 tysiącom ludzi. Włochy to trzeci z kolei partner handlowy i piąty bezpośredni inwestor. Obecność Włochów jest widoczna również w decydujących sektorach, takich jak branża samochodowa i infrastruktura. Symbolami tej obecności są: budowa wieżowca Zlota 44 oraz drugiej linii metra. Moi włoscy znajomi potwierdzają, że w 2012 r. żadne obce państwo nie miało tak głębokich relacji z Polską, jak Włochy”.

To mnogość relacji, która jednak nie odpowiada realnej ilości włochów mieszkających w Polsce?

Z danych zebranych podczas Powszechnego Spisu Ludności wynika, że w Polsce mieszka około 3500 Włochów, ale jasne jest, że ilość Włochów, którzy mają stały kontakt z tym krajem jest wyższa”.

Wśród Włochów działających w Polsce są przedsiębiorcy z różnych sektorów, między innymi także tacy, którzy tak jak my pracują poprzez wymianę informacji, przede wszystkim poprzez Gazzetta Italia i Polonia Oggi, nad promocją relacji między tymi dwoma państwami.

Ma pan także doświadczenie jako pracownik biura prasowego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Jak pan ocenia tę pracę?

„Praca, którą wykonujecie jest bardzo ważna, ponieważ komunikacja jest fundamentem każdego typu relacji.

Kontakt włosko-polski nie może być nawiązywany jedynie między rządem i instytucjami, ale musi być także relacją, która zakorzenia się w społeczeństwie zarówno poprzez stałą i uważną komunikację, jak i inicjatywy kulturalne. Dlatego cieszę się, że mogę podkreślić wprowadzenie inicjatyw kulturalnych, które zainteresowały i przyciągnęły Polaków. Pamiętam wystawę Canaletta w Zamku Królewskim w Warszawie, wystawę malarstwa włoskiego w Poznaniu podczas Euro 2012, ekspozycję sztuki współczesnej w Toruniu sponsorowaną przez Unicredit oraz koncert włoskiej muzyki jazzowej organizowany w tym miesiącu przez Włoski Instytut Kultury. Także rok 2013 będzie szczególnie interesujący ze względu na inicjatywy kulturalne, ponieważ przypada w nim dwustulecie narodzin Verdiego i 150. rocznica śmierci garybaldczyka patrioty Francesca Nullo, który przybył z Włoch do Polski, aby pomóc polakom w walce przeciw Rosji. To bohater, któremu prezydent Napolitano złożył w czerwcu tego roku hołd, odwiedzając jego pomnik w Warszawie”.

Jest pan synem dyplomatów urodzonym w Chicago. Może los wybrał dla pana Polskę?

„Tak, faktycznie urodziłem się w amerykańskim mieście, w którym było dużo polskich emigrantów, dlatego często żartuję z polskimi znajomymi, że urodziłem się w najbardziej zachodniej części Polski”.

W jakim państwie najlepiej urodzić się w 2013 roku? W Szwajcarii. Włochy 21., Polska 33.

0

Economist Intelligence Unit przedstawił porównanie 80 krajów świata, które mogą zagwarantować dziecku najlepsze perspektywy do zdrowego, bezpiecznego i pomyślnego życia. Polska znalazła się na 33. miejscu w tym specjalnym rankingu, opublikowanym przez prestiżowy tygodnik „The Economist”, który wskazał Szwajcarię, Australię i Norwegię jako państwa, w których najlepiej urodzić dziecko w 2013 roku. Economist Intelligence Unit oferuje klucz do zrozumienia globalnego biznesu, poprzez analizę i prognozę orientacji politycznych, gospodarczych i rynkowych około dwustu państw, które realizowane są dzięki pracy setek ekspertów. Aby stworzyć tę klasyfikację eksperci oparli się na bardzo wielu kryteriach badawczych, niektórych subiektywnych, jak na przykład zadowolenie obywateli z życia, ich zaufanie do instytucji publicznych, poczucie stabilności na rynku pracy, a także obiektywnych, jak średnia długość życia, wysokość dochodu na osobę i stabilność rządów. Analiza EIU nie może być uznawana jedynie za „fotografię” aktualnej sytuacji gospodarczej świata, gdyż bierze również pod uwagę zachodzące zmiany i, jak zauważa sam instytut na swojej stronie internetowej, jest ona także przewidywaniem długoterminowym, które rozciąga się aż do 2030 roku, tj. roku w którym dzieci urodzone w 2013 będą już dorosłe. Z analizy wynika, że Rosja, Bułgaria i Ukraina uplasowały się najgorzej wśród krajów europejskich. Włochy znalazły się na 21. miejscu i tym samym wyprzedziły w rankingu państwa takie jak Francja, Wielka Brytania, Hiszpania i Portugalia. Analitycy zwracają również uwagę, jak w ciągu tylko jednego pokolenia znacząco zmieniła się pozycja niektórych państw pod względem jakości i warunków życia. Dwadzieścia pięć lat temu, np. trzy państwa zwycięskie nie znajdowały się w pierwszej dziesiątce ówczesnego rankingu, a Włochy zajmowały czwartą pozycję. Również pozycja Polski zmieniła się z biegiem lat, niestety na gorsze. Porównując poprzednie badanie z 1988 roku odkrywamy, że Polska pomimo głębokiego i przedłużającego się kryzysu zajęła pozycję o dziesięć oczek wyższą od tej tegorocznej. Rok 1988 w Polsce będzie pamiętany przez kroniki jako „rok strajków”, przeprowadzonych przez pracowników pod przywództwem związkowców z „Solidarności”, aby przezwyciężyć reżim komunistyczny. Należy podkreślić, iż w tym specyficznym kontekście historycznym, w Polsce stopa bezrobocia była relatywnie niska, obciążenia podatkowe nie wydawały się zbyt wysokie, a produkcja przemysłowa koncentrowała się w dużych miastach. Co ciekawsi mogliby zapytać o przyczyny takiego spadku pozycji Włoch i Polski w rankingu. Biorąc pod uwagę szczegółową analizę zmian na geopolitycznej mapie świata od 1988 roku aż po dzień dzisiejszy, wydaje się być co najmniej naiwne i ryzykowne skuteczne porównanie tych dwóch klasyfikacji. Dwadzieścia pięć lat temu sytuacja polityczna na świecie pod wieloma względami różniła się od aktualnej; w międzyczasie miały miejsce zmiany o znaczeniu historycznym, w szczególny sposób w Europie, tak jak np. zniknięcie niektórych państw (Jugosławia i ZSRR), a następnie reorganizacja geopolityczna ich terytoriów. Od 1988 do dziś gospodarki niektórych krajów umocniły swoją pozycję, a inne rozwinęły się od nowa, w szczególności te azjatyckie i północnoeuropejskie. Zmniejszył się obszar terenów zielonych na skutek procesów urbanizacji i pustynnienia; liczba mieszkańców planety wzrosła znacząco, z pięciu miliardów zarejestrowanych w połowie lat 80. aż po imponującą liczbę siedmiu miliardów w 2012. Jest zatem zrozumiałe, że wzrost demograficzny oraz zjawiska migracyjne z nim związane wpłynęły na rozmieszczenie bogactwa wśród różnych narodowości świata. Także globalny kryzys ekonomiczny, który od 2007 roku osłabił wiele światowych gospodarek, z pewnością wpłynął na przydział pozycji w rankingu, w szczególności obniżając pozycję państw należących do strefy euro. Polska z pewnością zapłaciła wysoką cenę za przejście z gospodarki centralnie sterowanej na gospodarkę wolnorynkową. Przejście to, z jednej strony otworzyło Polsce drogę do dynamicznego rozwoju gospodarczego, uwalniając ją z żelaznych ograniczeń politycznych i społecznych, typowych dla komunizmu, lecz z drugiej strony przyczyniło się do stopniowego wygenerowania się dysproporcji ekonomicznych między gospodarstwami domowymi, które w związku z tym nie mogą zapewnić jednakowych warunków rozwojowych wszystkim dzieciom, które dopiero się urodzą. Ostatnie migracje pracowników z Polski do bogatszych państw, takich jak Niemcy czy Norwegia, wyraźnie wskazują na to, że Polki i Polacy coraz chętniej chcą rodzić i wychowywać swoje dzieci poza ich ojczystym krajem.

 

Yurj Buzzi i nowa kampania reklamowa Martini 2013

0

Czerwone czy białe? Firma Martini powstaje w 1847 roku w Turynie i nie trzeba jej przedstawiać. Jest jedną z najbardziej znanych włoskich marek na świecie. Wymarzony drink „pełen smaku i życia” został wynaleziony przez dwόch niezłomnych ekseprymentatorόw, tj. Alessandra Martini, sprzedawcy win i Luigiego Rossi, herbaciarza. Martini krąży po świecie razem ze swoimi niezapomnianymi reklamami. Przypomnijmy zatem całą ich historię. W latach 1847-1912 markę Martini promuje slogan „Szczęście pomaga odważnym”, w latach 1930-1960 „Jet Set. Z lodem”, w latach 1960-1999 „La dolce vita… Zawsze i wszędzie”, a od roku 2012 „Luck is an attitude”. Martini, zawsze eleganckie i z klasą, stopniowo staje się międzynarodową ikoną, gdyż jest kojarzone z takimi twarzami gwiazd światowego showbusinessu jak Charlize Theron, Naomi Campbell, Sharon Stone czy George Clooney.

Ostatnim testimonialem międzynarodowej kampanii reklamowej Martini jest Yurj Buzzi. Kim jest Yurj? Aktor teatralny, urodzony w Vigevano, ktόry po wielu występach w telewizyjnych spotach reklamowych, np. dla Telecom Italia lub dla Tim z Elisabettą Canalis, czy filmach/serialach („Distretto di polizia”, „Oggi sposi” (2009) w 2012 roku stał się twarzą marki Martini (reż. Peter Thwaites, spot Martini Royale reż. Jordan Scott). Rok 2013 Martini rozpoczyna od reklamowej niespodzianki, wypuszczając już w okresie świątecznym nowy spot z Yurjim oraz z udziałem new entry, przesłodkiej hiszpańskiej aktorki, Barbary Gonzalez. O tym i innym, bezpośrednio z Londynu,w ramach exsclusive dla Gazzetta Italia, rozmawiam z Yurjim Buzzim.

Białe czy czerwone…? – uśmiecham się porozumiewawczo. Oczywiście Yurj nie ma problemu z odczytaniem mojego poczucia humoru i bez wahania odpowiada:

“Martini Royale…”

Czy Martini drink będzie ci rόwnież towarzyszyć prywatnie podczas zabawy sylwestrowej 2012/2013?

„Tak. Będzie to drink złożony z Martini prosecco i Martini White z lodem, limonką i miętą (uśmiecha się dumnie)”.

Jesteś aktorem, poetą… Opowiedz nam o Twoich wielkich sukcesach zanim zostałeś twarzą Martini?

„Zanim zrealizujemy swoje marzenia musimy przejść pewną drogę, rozkoszować się nią i doświadczeniami, ktόre tworzą nasz profesjonalny background. Zacząłem od teatru, potem udzielałem się w kinie i we włoskiej telewizji (zdecydowanie za mało miejsca poświęca się w niej początkującym), wydałem rόwnież zbiόr poezji, który zawierał teatralny monolog, pt. ‘Moje życie na kaktusie’, ktόry stał się słodką autoterapią, a dopiero potem zacząłem realizować marzenia z brandem Martini, stałem się ich międzynarodowa twarzą. Stąd moja decyzja o przeprowadzeniu się do Londynu, umotywowana pracą i chęcią polepszenia mojego angielskiego, by znόw mόc ‘wybiegać z marzeniami’ coraz dalej”.

Yurj, zostałeś wybrany. Opowiedz nam, na czym polegał konkurs? Dlaczego wygrałeś właśnie Ty?

„Martini kisser casting był konkursem międzynarodowym. Brand szukał nowej twarzy, ktόra uosabiałaby ich nowe przesłanie ‘luck is an attitude’. Pierwszym etapem było wysłanie 60 sekundowego wideo z autoprezentacją (razem z moim przyjacielem, wybitnym reżyserem, przygotowaliśmy je w formie czarno-białego spotu); ta wizytόwka pozwoliła mi wejść do finału, ktόry to odbył się podczas bezpośredniego castingu z reżyserem reklamy, Peterem Thwaitesem. Spośrόd 35 finalistόw, pochodzących ze wszystkich stron świata, wygrałem ja! Dlaczego!? (uśmiecha się tajemniczo). Po prostu dlatego, iż mimo wielu wcześniejszych porażek miałem zawsze siłę, by dalej prόbować, aż w końcu nadszedł mόj moment!”

Czy miałeś okazję poznać twojego poprzednika George’a Clooney’a? Na pewno byłeś z nim niejednokrotnie porόwnywany…

„Porόwnywano mnie często do Clooney’a, którego ja nigdy jednak nie spotkałem. Mój spot to zupełnie inna historia, nie traci smaku zmysłowości, a wręcz przeciwnie wszystko jest potęgowane przez nasze nastawienie, nasze ‘attitude’, ktόre każdy z nas może odkryć w sobie i podzielić się nim z innymi”.

Jak podsumowałbyś miniony rok z Martini? Co dało ci to doświadczenie?

„Był to rok pełen podrόży, kolorόw, nowych smakόw i emocji. To doświadczenie pozwoliło mi dojrzeć zawodowo (porównując się z międzynarodowymi artystami) oraz na poziomie osobistym (spotkania z rόżnymi kulturami pozwoliły mi poznać samego siebie). Teraz, również pod względem ekonomicznym czuję się pewniejszy, nie przejmuję się już, tak jak w przeszłości, wygόrowanym czynszem za wynajem mieszkania (śmieje się)”.

Nowy konkurs Martini wygrała Barbara Gonzalez. Możesz nam coś więcej o niej powiedzieć?

„Zasiadałem w jury tego nowego konkursu Martini Royale Casting Milan, więc miałem możliwość poznać większość uczestniczek, wśrόd ktόrych znalazła się także Barbara Gonzalez, Hiszpanka, była gimnastyczka. Po wygranej w konkursie automatycznie stała się nową kobiecą twarzą brandu”.

Odłóżmy teraz na bok testimonial Martini i porozmawiajmy o Twoich projektach. Widziałam na Twojej stronie, iż pracujesz nad nowym projektem zatytułowanym ‘Stąd nie zejdę’. Zdradzisz nam o nim coś więcej?

„‘Stąd nie zejdę’ jest monologiem napisanym w 2008 roku, który stanowi część mojej wcześniej cytowanej książki. Monolog w ciągu tych lat zmieniał się, ewoluował, zaczynając od kwestii ‘dziecka w nas tkwiącego’, ktόre czuje się zaniedbane, nie umie się bawić jak to miało kiedyś w zwyczaju, kończąc na ciszy, ktόra nas odnawia, ale i na więzi, strachu przed szczęściem, miłosnymi rozczarowaniami oraz wyzwoleniem się od wszystkiego rozumianym jako nasze wielkie odrodzenie, czy chęć skończenia ze wszystkim… ‘Wyrzucenie z siebie’ tych emocji jest konieczne, by potem znόw zacząć żyć, być szczęśliwym – na pewno nie w samotności, ale dzieląc się nimi z innymi, aby przynajmniej raz poczuć się blisko szczęścia”.

Obecnie mieszkasz w Londynie. Jakbyś go opisał? Na decyzję o przeprowadzce wpłynęła tylko praca, czy kryje się za nią coś jeszcze?

„Londyn nic się nie zmienił, odkąd bylem w nim po raz pierwszy jakieś 11 lat temu. Wciąga cię i w tym samym momencie odcina się od ciebie, ‘dokucza’ twoim marzeniom, stymulując je, prosi cię każdego dnia o podsumowania, nie zostawia cię w spokoju, taki z niego impertynencki typ (śmieje się). To wszystko właśnie pozwala ci wyrazić twoje ‘ja’, uwierzyć, że wszystko jest w zasięgu twojej reki, wystarczy zaryzykować i mocno wierzyć w siebie. Zdecydowałem się na przeprowadzkę do Londynu po długim okresie refleksji, podsumowałem sobie cały miniony rok, okresy ‘złej energii’ , ktόra niestety emanuje we Włoszech ze wszystkich stron (w teatrze, kinie, muzyce, handlu, nauce itd…). Przeszkadza mi ‘niedbalstwo’ zawodowcόw, ktόrzy nie dają możliwości wykazania się młodym, ktόrzy z kolei mają silną potrzebę wyrażenia siebie. Bez tego pierwszego kroku, ktόry nazywam wolnością ekspresji i bez pracy, ktόra pozwala godnie żyć, cała reszta staje się bolesną wewnętrzną śmiercią… Ja tego nie chciałem i wyjechałem…! Życzę wszystkim odnalezienia tej właściwej drogi do własnej wolności słowa…”.

W jakich miejscach w Londynie bywasz najczęściej, mam na myśli te, ktόre skradły ci duszę?

„Uwielbiam kontaminacje typu Brixton Market (south London), gdzie można odnaleźć ‘niektόre korzenie’ jakby z twojej własnej historii (kolory, obrazy, dźwięki raggae, jazz jam session). Natomiast ekskluzywne kluby Londynu od BromtonClub do Play Boy Club tworzą atmosferę jakby wziętą z nierealnego i magicznego filmu (uśmiecha się). A propos, uwielbiam odnajdywać filmy, gdzie indziej nie do odnalezienia, w BFI (British Film Institute) i napawać się nimi w świętym spokoju na mojej kanapie, to taka moja mała przechadzka next to the river ‘tube Waterloo’… ! Jeśli chodzi o duszę, (po tym jak już dokarmię ją obrazami, emocjami i energią tych wspaniałych miejsc) skrada mi ją zawsze mόj obecny londyński dom w south London, w ktόrym pisze lub medytuję…”.

Nie brakuje ci Rzymu, czy Apulii, gdzie studiowałeś i gdzie żyją Twoi rodzice? Zmienisz jeszcze miejsce zamieszkania, czy zamierzasz osiąść w Londynie na stałe?

„Zacytuję Carmelo Bene, człowieka, ktόrego bardzo szanuję… ‘Jesteśmy tym, czego nam brak’… !!! To w tej nostalgii ‘człowieka, który czuje brak’, znajdujemy siłę, by żyć w innych miejscach, ja teraz w jestem w Londynie, przez dziesięć lat żyłem w Rzymie, ale nie wiem gdzie będę żył dalej? Potem być może ‘zabraknie mnie’ jeszcze gdzieś indziej… (śmieje się)”.

Czym jest dla Ciebie aktorstowo?

„Jest dla mnie przeżywaniem, bez definiowania ‘jestem aktorem’! Uprawia się zawόd aktora, by potem wrόcić do życia bez potrzeby ciągłego definiowania siebie samego”.

Spośrόd rόżnych typόw teatru wspόłczesnego, który wybrałbyś jako aktor i widz: teatr symboliczny, teatr awangardowy, teatr epicki Brechta, Cricot 2 Kantora, teatr absurdu Becketa i Ionesca, teatr poetycki D’Annunzia, czy wreszcie teatr w teatrze Pirandella… lub coś innego?

„Nie zwracam uwagi na rodzaj, mając na uwadze fakt, iż słowo teatr pochodzi z greckiego théatron, ktόry oznacza spektakl oraz od czasownika théaomai, ktόry oznacza ‘widzę’… Uwielbiam obserwować wszelkie przekazy na żywo, niezależnie od tekstu, czy formy!”.

Wcześniej zacytowałeś swoją pierwszą książkę wydaną w 2008 przez G. Laterza i zatytułowaną ‘Moje życie na kaktusie’, zawierającą 32 poezje i monolog teatralny. Co oznacza tytuł i od kiedy piszesz poezje? Zacytujesz nam coś?

„Zacząłem pisać jakieś 10 lat temu z konieczności… Miałem wielką potrzebę uzewnętrznienia wrażeń, ktόre wcześniej wyrażałem tylko przed samym sobą na głos…! To zadecydowało o mojej terapii, ktόra uzdrowiła mnie, wyleczyła ze stanόw niestabilnych. Książka jest zbiorem myśli, o ‘życiu – kaktusie’, na ktόrego nabijamy się każdego dnia i otrzepujemy z kolcόw, czy też ktoś nas na niego wrzuca i otrzepujemy się z kolcόw… (kolcόw miłości, rozczarowań, przyjaźni, relacji rodzice-dzieci, nieporozumień, sukcesόw i zwykłych ‘odkryć/rad’ jak ta: ‘Jeśli posiadasz wiele kluczy, lecz nie ma żadnych drzwi przed tobą, wyrzuć je, nie będą ci ciężarem’- YB”.

Yurj, poezje większości poetόw mόwią o miłości. Dla Lorki ‘umierają z miłości konary drzew’, gdy myśli o kąpiącej się w rzece Lolicie, dla Baudelaire’a miłość to tortura lub ‘operacja chirurgiczna’, Neruda umiera z miłości dla jednego jej uśmiechu, a dla ciebie, czym jest MIŁOŚĆ?

„Miłość jest dla mnie ‘nie myśleniem o niej, zakończyć jej intensywnie’…”.

Powiedziałeś, że pisanie jest twoim terapeutycznym hobby. Co piszesz w tym momencie? Co chciałbyś napisać w przyszłości?

„Napisałem, lecz nie opublikowałem jeszcze ‘książki, ktόrą napiszę’… Na razie mam tylko szereg myśli bez tytułu i bez spisu treści… Spis treści leży w naszych rękach (uśmiecha się) jak książka, jak życie!”.

Twoje imię ma rosyjskie korzenie, czyżby twoja mama była zakochana w Doktorze Żivago Pasternaka?

„Nie, była po prostu zafascynowana przestrzenią i Yurim Gagarinem”.

Byłeś kiedykolwiek w Polsce? Pracowałeś kiedyś z polskimi aktorami np. z Kasią Smutniak?

„Niestety nie, nigdy nie byłem w Polsce, lecz będę szczery, bardzo chciałbym ją odwiedzić i jestem przekonany, iż wspόłpraca z polskimi aktorami byłaby bardzo interesująca”.

Gdybyś musiał rozpocząć wszystko od zera, kim zostałbyś ‘jak dorośniesz’? Czy też, kim chciałbyś jeszcze zostać? Zdradzisz nam jakieś Twoje marzenie z szuflady?

„Udzielając tego wywiadu tak naprawdę już zacząłem od zera (uśmiecha się). Przypomniałem sobie moje początki i teraz, czytając siebie samego, odnajduję w sobie ‘wieczne dziecko’, ktόre nie wie, co chce robić; może wszystko, gdy jest zadowolone lub nic, gdy marudzi… czy też chciałoby po prostu jeszcze trochę pomarzyć, że jak już otworzy tę szufladę, znajdzie w niej jeszcze dużo miejsca…!”.

Metan pomoże? Przeoczenie w postanowieniach protokołu z Tokio, które waży miliony ton CO2

0

Edoardo Zarghetta

Parafrazując znaną reklamę firmy Italgas z lat dziewięćdziesiątych, wydaje się, że metan nie pomaga środowisku, przynajmniej według UNEP (Program Środowiskowy Organizacji Narodów Zjednoczonych) i IPCC (Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu), dwóch agend ONZ działających w zakresie ochrony środowiska. Debata dotyczy układów z Kioto i Doha, opierających się na prognozie wzrostu cząstek CO2 w atmosferze, która jednak nie uwzględnia emisji metanu, zachodzącej na skutek topnienia lodowych czap polarnych spowodowanego ociepleniem planety

Wszystko za sprawą zanieczyszczenia atmosferycznego: kiedy spalamy paliwa kopalne produkujemy dwutlenek węgla, który z kolei, za sprawą efektu cieplarnianego, ogrzewa atmosferę i oceany, prowadząc do topnienia wiecznych lodowców na biegunach. Dziś odkrywamy, że problem uwalniającego się wtedy metanu nie jest błahy. Bieguny funkcjonują jak chłodnia: w czasie tworzenia się lodu (podczas ostatniej epoki lodowcowej), zakumulowały obecny wtedy w atmosferze metan, zachowując go w swojej strukturze aż do obecnego topnienia. Nie trzeba przypominać, że gaz ten, będąc dwadzieścia razy bardziej skutecznym w zatrzymywaniu ciepła w atmosferze, jest również analogicznie bardziej szkodliwy dla środowiska, z powodu efektu cieplarnianego, który wywołuje.

Przez wiele lat, z powodu kosztów i zawiłych procesów monitorowania wymaganych na poziomie wewnątrzrządowym, badania nad fenomenem emisji metanu z lodu z biegunów nie były właściwie rozwijane. Wśród krajów, które dzielą się arktycznym terytorium, znajdują się gospodarki wschodzące (Rosja i Chiny), które nie są zbytnio wrażliwe na problem ocieplenia planety. Aktualnie, dzięki badaniom wspomnianych wyżej agend, zaczynamy rozumieć, że emisje metanu wywołane przez ocieplenie planety mogą stanowić równowartość 135 Gt CO2 w 2100 r. (1 gigatona to miliard kilogramów) lub też 39% wszystkich emisji. Ponadto, pojawienie się tych nieoczekiwanych emisji pokrywa się z nowym historycznym rekordem produkcji CO2, która wynosi 390,9 (ppm-części milionowych), zarejestrowanym przez Światową Organizację Meteorologiczną (WMO).

Niemniej jednak, naukowcy radzą żeby nie tracić zaufania do postanowień Protokołu z Kioto. Warto tu przypomnieć słowa wypowiedziane przez Andreę Correa do Lago, szefa brazylijskiej grupy negocjatorów: „Jeśli kraje bogate, mające środki finansowe, technologię, stabilny poziom zaludnienia, liczną klasę średnią, nie zajmą się sprawą zmniejszenia emisji, aby ograniczyć globalne ocieplenie, to jak można pomyśleć, że kraje rozwijające się zdołają to zrobić?”.

Z tego powodu Protokół z Kioto powinien nadal obowiązywać, w przeciwnym wypadku skończylibyśmy na „dzikim zachodzie”, nie zmniejszając nigdzie szkodliwych emisji.

Miejmy zatem nadzieję, że dzięki danym, które naukowcy dostarczają przywódcom ONZ, w najbliższych światowych porozumieniach nie będzie jak poprzednio znaczących „pominięć emisji”.

Stany Zjednoczone karetą Kopciuszka?

0

Matteo Massari

Rola państwa w gospodarce rynkowej od zawsze była przedmiotem zaciętych dyskusji. Zrealizowanym i ugruntowanym demokracjom udało się stworzyć dwa odmienne modele państwa: pierwszy to skandynawski, w którym państwo ma wiele obowiązków, a drugi – amerykański, gdzie wymaga się od państwa, żeby robiło niewiele, możliwie jak najmniej.

Było tak aż do wybuchu kryzysu, to znaczy do 2008 roku, kiedy to w obliczu spadku wskaźników liczby zatrudnionych i rocznego PKB, niezwykle ważnych dla klasy politycznej, zaczęło się wymagać od państwa zwiększonej interwencji. Dużo większej niż można to sobie wyobrazić, polegającej na ratowaniu całych sektorów przemysłowych (np. produkcji samochodów w Stanach Zjednoczonych), zapewnieniu gwarancji całemu sektorowi finansowemu (pośrednikom bankowym i systemom płatności), zwiększeniu zakresu pomocy socjalnej (dotacje i ulgi podatkowe).

Jakakolwiek byłaby opinia na temat wyniku próby tej ekspansywnej polityki gospodarczej – poglądy nie mają takiego znaczenia, pokazując, że ekonomia, to nie fizyka – jedyną pewną rzeczą jest to, że koszty poniesione przez aparat państwowy, w postaci zwiększonego deficytu, muszą zostać pokryte. Zwiększenie deficytu Stanów Zjednoczonych wyraża się poprzez gwałtowne przyspieszenie stanu zadłużenia, które już zbliżyło się do poprzedniego limitu nominalnego wyznaczonego przez prawo (ceteris paribus, nowy limit zostanie osiągnięty mniej więcej na przyszłą wiosnę).

Świadomi tej dynamiki, a na podstawie niemile widzianego downgrade, amerykański rząd przygotował automatyczne mechanizmy naprawcze – przy braku innych wskazań ustawodawcy – automatycznie zostaną wdrożone w 2012.

Ten rodzaj reakcji wymuszonej przez konieczność wydatków można dla wygody podzielić na trzy typy: 1) automatyczne redukcje wydatków publicznych na obronę narodową; 2) automatyczne redukcje wydatków publicznych na sektory inne niż obrona narodowa oraz redukcja wynagrodzeń w niektórych filarach opieki zdrowotnej; 3) zlikwidowanie licznych (ponad 80) ulg podatkowych różnej formy i typu; 4) zlikwidowanie niektórych zasiłków dla bezrobotnych oraz kilku ulg odliczanych od dochodu za pracę (opodatkowanie wynagrodzenia pracownika zostało obniżone z 6,2% do 4,2% w latach 2011-2012).

W związku z brakiem innego porozumienia politycznego, te automatyczne działania naprawcze, miały stać na straży publicznego budżetu poprzez ograniczanie kosztów i zwiększanie wpływów przewidzianych na 2013 rok mniej więcej do 500 miliardów dolarów.

Jednak, wraz z wdrożeniem tych automatycznych mechanizmów naprawczych budżetu, zorientowano się, że wykradanie 500 miliardów dolarów z budżetu nie pozostawia obojętnym sektora prywatnego i wpływa na poziom całkowitej aktywności państwa.

Rodzi się fiscal cliff, czyli rodzaj urwiska, dysproporcji na poziomie dwóch wskaźników – poziomu zatrudnienia i PKB – zagrażający wiarygodności klasy politycznej. Wskaźniki te są ważniejsze od obrony wypłacalności budżetu publicznego na którą, jak się wydaje, zawsze jest czas. Mówi się nam, że finansowa przepaść zostanie załatana z końcem 2013 r. poprzez zatrudnienie mniejszej ilości osób (około 3,4 mln miejsc pracy) i osiągnięcie niższego PKB (spadek o 2,9%). Próba odłożenia nie została by wytrzymana. Jakby nie było, w dokumentach dotyczących analizy Congressional Budget Office, czytamy, że w przypadku każdego z 500 miliardów dolarów deficytu do spłacenia, PKB wzrośnie średnio o 300 miliardów dolarów (tak zwany moltiplikator finansowy, oszacowany na 6.0).

Każde z chronionych miejsc pracy będzie kosztować około 4 milionów dolarów do spłacenia, czyli nie tak najgorzej. W bajkach, północ pozostaje północą, a kareta Kopciuszka staje się dynią. Natomiast w przypadku Stanów Zjednoczonych realność przekracza fantazję, a odłożenie decyzji zostanie jeszcze uzgodnione. Bal nadal trwa.

Ref: Congressional Budge Office – Economic Effects of Policies Contributing to Fiscal Tightening in 2013 – November 2012

DMP – wernisaż między sztuką a prawem

0

Sztuka i prawo to interesujący dwumian wybrany przez międzynarodową kancelarię Derra, Meiers & Partners (DMP) na otwarcie nowych biur przy ulicy Żurawiej 26, w samym sercu Warszawy. Wernisaż Johna Abbagnale, zaprezentowany w nowej siedzibie DMP, oferującej także pomoc prawną w języku włoskim, był dla adwokata Roberta Lewandowskiego okazją do przedstawienia dużej grupie menedżerów, przedsiębiorców i kolegów, którzy przyjechali z niemieckiej siedziby DMP, możliwości kancelarii Derra, Meier and Partners, która w ostatnich dniach otrzymała ,,ACQ Law Awards 2012” – nagrodę roku dla najlepszej kancelarii prawniczej w Polsce. Dla włoskiego malarza była to natomiast okazja do zaprezentowania po raz pierwszy w Warszawie swoich obrazów, które zawierają wpływy sztuki współczesnej – od surrealizmu i kubizmu po abstrakcjonizm. John Abbagnale, urodzony w Castellammare di Stabia, po długich wędrówkach, które miały wpływ na jego malarstwo, szukając nowych wpływów i inspiracji zatrzymał się w Warszawie, która wielokrotnie skłoniła go do namalowania krajobrazu współczesnej europejskiej stolicy. Entuzjazm i silną ekspresję, które wyłaniają się z prac włoskiego artysty, można wyrazić jego słowami: „Najgorszą rzeczą” – zwykł mawiać Abbagnale – „jest zmarnowany talent. Jeśli ktoś ma talent, powinien wydawać go jak miliarder, który chce zbankrutować”.

 

“Jak jest zbudowany plemnik”

0

“Jak jest zbudowany plemnik” – to tytuł konferencji, która odbyła się we wtorek, 4 grudnia w Instytucie Kultury Włoskiej.

Wyjątkowym prelegentem na tej konferencji był Massimo Mazzini, profesor zwyczajny zoologii na Uniwersytecie Tuscia, aktualnie eskpert ds. naukowych przy Włoskim Instytucie Kultury w Warszawie.

Profesor Mazzini, używając prostego i jasnego języka, zabrał licznie zgromadzoną publiczność w odkrywczą podróż po świecie męskich komórek rozrodczych. Swój wykład rozpoczął od przedstawienia obserwacji poczynionych przez holenderskiego naukowca Antoniego van Leeuwenhoek’a, który w 1677 r., obserwując przez prymitywny mikroskop próbkę nasienia pacjenta chorego na kiłę, jako pierwszy opisał to, co on sam nazwał “mikroskopijnymi protistami”.

Prawie 300 lat później, wraz z nadejściem mikroskopu elektronicznego, możliwe stało się dokładniejsze badanie plemników, ich morfologii oraz funkcji.

Od początku lat 70′, profesor Mazzini korzystając z nowych technologii, oddał się badaniom nad komórkami rozrodczymi w świecie zwierzęcym. Opowiadając o swoich badaniach rozpoczętych w Sienie pod kierownictwem profesora Baccetti i kontynuowanych na różnych uniwersytetach włoskich, profesor zaprezentował wiele pięknych obrazków, wśród których znalazły się także i te jego autorstwa. Było to pewnego rodzaju porównanie wielu rodzajów plemników obecnych w świecie zwierzęcym, poczynając od klasycznego modelu plemnika. Prelegent przedstawił procesy ewolucyjne, które doprowadziły do powstania plemnika pozbawionego wici oraz plemnika z dwoma wiciami, czyli takich które są nieruchome, a także i takich, które przyjmują anormalne formy. Zróżnicowana morfologia, wewnętrzna struktura, defekty oraz zniekształcenia wielu plemników reprezentujących wszystkie typy systematyki organizmów.

Na koniec wykładu pojawiło się wiele pytań, niektóre bardziej techniczne, inne powodowane zwykłą ciekawością. Skłoniły one słuchaczy do refleksji nad procesem ewolucji tej komórki w czasie i przede wszystkim nad negatywnymi efektami, jakie wywierają na nią zmiany środowiska powodowane przede wszystkim zanieczyszczeniem przez metale ciężkie takie jak ołów, rtęć i aluminium. Zmiany te wpływają na funkcjonowanie plemników i mogą nawet w znaczny sposób zagrażać płodności kobiety.

Była to interesująca i bogata w informacje konferencja, prowadzona w zachęcający i budzący sympatię sposób, co umożliwiło zainteresowanej i uważnie słuchającej publiczności poznanie tej podstawowej dla naszego życia komórki.