Slide
Slide
Slide
banner Gazzetta Italia_1068x155
Bottegas_baner
baner_big
Studio_SE_1068x155 ver 2
Baner Gazetta Italia 1068x155_Baner 1068x155
ADALBERTS gazetta italia 1068x155
FA-1013-Raffaello_GazettaItalia_1068x155_v1

Strona główna Blog Strona 149

Frecce tricolori (Trójkolorowe Strzały) dumą Włoch

0

Reprezentują Włochy z najlepszej strony, od pięćdziesięciu lat wzbudzają entuzjazm i podziw gdziekolwiek się pojawią. Gdy jadą za granicę, nasz międzynarodowy prestiż wzrasta do najwyższego poziomu. Mamy na myśli narodowy zespół akrobatyczny ,,Pattuglia Acrobatica Nazionale” (PAN): włoskie samoloty Aermacchi MB 339 PAN i włoscy piloci, którzy wraz z całym zespołem stanowią 313 grupę akrobatyczno – szkoleniową z siedzibą w Rivolto (Udine).

Nawet w Polsce PAN odniósł wielki sukces i to nie tylko wśród samych Włochów, którzy tu mieszkają, ale także wśród Polaków, którzy podczas ostatnich pokazów lotniczych w Radomiu w sierpniu 2011 roku postanowili, zachowując miłość do własnego zespołu Biało-Czerwonych ISKIER, cały swój zachwyt przelać właśnie na Frecce Tricolori.

Oddział został stworzony w 1961 w Rivolto z woli Sztabu Generalnego Włoskich Sił Powietrznych, który chciał zebrać w jednym miejscu całe akrobatyczne doświadczenie, aby stworzyć oficjalną grupę, godnie reprezentującą Włochy na oficjalnych imprezach, zwłaszcza za granicą.

Mario Squarcina i jego piloci, musieli bardzo się zaangażować i poświęcić wiele uwagi, aby najpierw latać F84, a następnie Fiatem G91, aby przejść do obecnego modelu Aermacchi MB 339, wersji zmienionej w stosunku do egzemplarzy serii, która z tego powodu nazywana jest skrótem PAN. W Rivolto została założona najliczniejsza na świecie akrobatyczna formacja – aż dziesięć samolotów, które latają jak jeden samolot lub lepiej – jak jeden człowiek. Od tamtej pory w Rivolto pojawiły się dziesiątki pilotów, techników i osób z personelu, którzy towarzyszyli PAN podczas pokazów we Włoszech i za granicą, a pamiętnymi pozostaną transfery do Stanów Zjednoczonych w latach 1986 i 1992.

Zespół dziesiątek mężczyzn i kobiet umożliwia realizację gdziekolwiek 25-minutowego pokazu, który sprawia, że widz nie może od niego oderwać oczu ze zdumienia i podziwu. Dwadzieścia pięć minut, gdy Frecce Tricolori wykonują ewolucje, prezentując spektakularne, ale jednocześnie do tego stopnia precyzyjne figury, że w lipcu 2005 Tricolori Frecce została przyznana właśnie za precyzję w manewrach najbardziej prestiżowa nagroda, tj. Miecz Króla Jordanii, Husseina.

Podczas pokazu, który zaczyna się od dużej pętli przed publicznością, w formacji z figurą ,,diament”, wszystkie dziesięć samolotów (dziewięć plus solista) wykonuje razem ewolucje, aby nagle oddzielić się od siebie i przejść do drugiej figury, nazywanej ,,kardioidą’’, gdzie formacja dzieli się na dwie części (5 + 4). Wówczas także solista opuszcza zespół i od tego momentu występuje sam w synchronizacji z grupą. Jego zadaniem jest pokazanie właściwości samolotu, mogącego wytrzymać nacisk +7 g (tj. siedmiokrotną siłę grawitacji, która powoduje jego przeciążenie, a także przeciążenie pilota). Siedmiokrotnie wykonany jest manewr o nazwie ,,schneider”, gdy samolot rysuje poziomo koło, najniżej jak to jest możliwe. Podczas tego manewru krew ma tendencję do przepływu w kierunku stóp, i jeśli nie jest się do tego przygotowanym, można doświadczyć ,,czarnej wizji”, ponieważ krew nie jest w stanie wpłynąć do siatkówki lub przy -3,5 g podczas tego samego manewru, ale tym razem do góry nogami, pilotowi wydaje się, że wyskoczy on na zewnątrz samolotu, przytrzymywany jedynie pasami i wspomagany przez skafander przeciw przeciążeniowy, który napełnia się powietrzem na brzuchu i na jego nogach, aby uniemożliwić krwi przepływ i kompresję w głowie. W przypadku braku szkolenia, manewr ten powoduje u pilota ,,czerwoną wizję”, ponieważ krew zalewa całą siatkówkę z powodu nadmiernego ciśnienia. Jednak to ,,dzwon” jest manewrem, który sprawia, że 339 jest dumą i chlubą naszego przemysłu krajowego. W tej figurze solista unosi się pionowo, aż do momentu, gdy silnik nie będzie w stanie dalej napędzać samolotu, który po zatrzymaniu w powietrzu nosem do góry, cofa się, spada w przód, kołysze się i wznawia swój upadek, aby odzyskać prędkość i kontrolę pilota. Spytacie, w czym tkwi ta wyjątkowa rzecz? Otóż moi przyjaciele, po prostu silniki odrzutowe, aby pracować muszą zasysać powietrze, bardzo dużo powietrza i gdy samolot zatrzymuje się, cofa… silniki odrzutowe wyłączają się… te Aermacchi MB 339 PAN nie!

Tymczasem formacja dziewięciu samolotów wykonuje ewolucje wielu akrobatycznych figur, które uczyniły ją znaną na całym świecie: beczka w kształcie rombu, zamienia się w kielich, arizonę, serce, potrójną beczkę, otwarcie i skrzyżowanie bomby, dziewięć samolotów w trójkącie wznosi się na wysokość 1800 metrów, aby odlecieć w dziewięciu różnych kierunkach i na komendę lidera oddalają się, ponownie wznoszą się, opadają, zawracają i krzyżują się na oczach widzów, a wszystkie dziewięć jednocześnie pozostawiają ich pełnych podziwu, zaskoczonych i nie mogących złapać tchu.

Solista zamyka swój występ innym spektakularnym manewrem, tj. „szalonym lotem”, który nie ma nic wspólnego z szaleństwem. Oznacza to, że solista wykonuje pięć pionowych sinusoid (tuż nad ziemią), podczas których jednocześnie używa wszystkich sterów, a także rąk i nóg. Jest to kolejny niewątpliwy dowód na możliwość pilota oraz występ samolotu.

Formacja kończy pokaz przelotem dziewięciu samolotów nad publicznością, z wypuszczonym podwoziem, pozostawiając za sobą długi na ponad pięć kilometrów ślad z trójkolorową flagą, która wypełnia niebo ponad publicznością, podczas gdy Luciano Pavarotti śpiewa ,,All’alba vincero” z opery Turandot Giaccomo Pucciniego.

Formacja 2013 proponuje komendanta Jana Slangena na dowódcę po trzech latach bycia przez niego liderem. Rola szefa formacji (Pony 1) jest powierzona kapitanowi Mirco Caffelli, doświadczonemu już członkowi narodowej drużyny akrobatycznej. Natomiast bez zmian pozostają: numer 6 (Lider II sekcji), kapitan Marco Zoppitelli i solista, numer 10, kapitan Fabio Capodanno. W tym roku do formacji dołączają dwaj nowi piloci: kapitan Pierangelo Semproniel, pilot z Tornado, wywodzący się 154 grupy 6 jednostki Ghedi (Brescia) i kapitan Stefano Vit, pilot AMX, wywodzący się 132 grupy 51 jednostki Istrana (Treviso), którzy będą latać z numerami 7 i 9, debiutując w maju. Kapitan Fabio Martin zajmie się natomiast ich szkoleniem akrobatycznym, nadzorując złożone fazy, które pozwolą Frecce Tricolori przygotować się do początku ich 53. sezonu akrobatycznego.

Frecce Tricolori – lot o długości pięćdziesięciu lat, który sprawia, że każdego Włocha rozpiera duma. Dziesięć samolotów, dziesięciu ludzi, którzy na całym świecie prezentują swoje zdolności, serce i duszę każdego z nas, jest to dowód na to, że Włochy, kiedy tylko chcą, są drużyną… i zwyciężają.
Frecce Tricolori, duma Włoch!

Polsko-Włoskie Forum Gospodarcze

0

W dniu 12 października 2012 r. na terenie Centrum Logistycznego firmy Sistema Poland Sp. z o.o. w Bieruniu odbyło się Polsko-Włoskie Forum Gospodarcze. Wśród zaproszonych gości znaleźli się m.in. ambasador Republiki Włoch w Polsce Riccardo Guariglia, minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska, wojewoda śląski Zygmunt Łukaszczyk, marszałek województwa śląskiego Adam Matusiewicz, dyrektor wydziału Rozwoju Regionalnego Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego Małgorzata Staś, burmistrz Bierunia Bernard Pustelnik oraz starosta bieruńsko-lędziński Bernard Bednorz.

W spotkani uczestniczył również prezes zarządu Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej Piotr Wojaczek, dyrektor generalny spółki Argol Villanova Enrico Bazzi, dyrektor generalny Brembo Sp. z o.o. Enrico Bologna, prezes Avio Polska Giacomo Vessia, prezes banku Pekao S.A. Luigi Lovaglio oraz główny ekonomista Pekao S.A Marcin Mrowiec. W rolę gospodarza spotkania i moderatora forum wcielił się Dino Grasso, prezes zarządu Sistema Poland Sp. z o.o.

Celem forum było stworzenie możliwych wariantów współpracy pomiędzy partnerami biznesowymi, sektorem badań i rozwoju oraz władzami wojewódzkimi.

Podczas spotkania polska strona zaprezentowała założenia Regionalnego Programu Operacyjnego dla Śląska na lata 2014-2020, możliwości inwestycji w Katowickiej Strefie Ekonomicznej, udogodnienia jakie oferuje inwestorom region Bieruń – Lędziny a także dokumentację pomocniczą do realizacji nowych inwestycji na poziomie lokalnym. „Udaje nam się znaleźć właściwą równowagę między tradycją a nowoczesnością” – mówił Piotr Spyra, wojewoda śląski. Wśród korzyści jakie region daje przedsiębiorcom zostały wymienione m.in.: doskonała lokalizacja geopolityczna, dobrze rozwinięta infrastruktura logistyczna, wykwalifikowany personel, ośrodki badawcze i rozwojowe, ogromny potencjał i możliwości rynkowe, wysoki poziom industrializacji i urbanizacji jak również inne zachęty inwestycyjne. „Katowicka Specjalna Strefa Ekonomiczna stanowi idealne rozwiązanie dla menadżerów w fazie biznesowych poszukiwań i rozwoju” zagwarantował jej przewodniczący Piotr Wojaczek.

Wiele razy zostało powiedziane, że włoscy przedsiębiorcy są ważnymi partnerami polskiej gospodarki i gospodarki Śląska. Podczas Polsko-Włoskiego Forum Gospodarczego włoska storna była reprezentowana przede wszystkim przez menadżerów i przedstawicieli Brembo Sp. z o.o., Avio Polska, Argol Villanova i Pekao S.A, którzy rozmawiali o rozwoju i inwestycjach w Polsce.

Wymieniając możliwości, jakie oferuje Polska włoskim spółkom, zauważono lokalizacje w środkowej części Europy, konkurencyjne koszty surowców i energii, wyspecjalizowany personel i zachęty, takie jak strefy ekonomiczne, ulgi podatkowe, fundusze europejskie.

Uczestnictwo w Forum dostarczyło inspiracji do działań i dało możliwość podpisania wielu umów i rozwijania różnych form współpracy.

CASA ANGELA… Można zrobić więcej! OŻNA ZROBIĆ WIĘCEJ!

0

Gazzetta Italia przy okazji imprezy dobroczynnej dla dzieci, zorganizowanej w trakcie karnawału, odkryła i poparła chwalebną inicjatywę, która odbyła się w pizzerii Rosso pomodoro w Warszawie.

Dzięki wolontariatowi uczestników, zostały zebrane fundusze na konkretny program, który postaramy się Wam tutaj opisać.

Casa Angela powstała zainspirowana Świętą Angelą Merici, założycielką zakonu Uruszlanek w Brescii.

Zakon sióstr z Gandino z sukcesem zarządza już Casą Betaneą – kompleksem położonym na wsi Nurzec-Stacja, przy granicy z Białorusią.

To tam mogą znaleźć schronienie maltretowane kobiety, nieletnie matki, a ideą jest stworzenie przedszkola dla potrzebujących dzieci z okolic.

Odpowiedzialna za projekt: siostra Laura Boschi

Jeśli masz serce dla Tych, którzy są w potrzebie, złóż datek na adres:

SIOSTRY URSZULANKI N.M.P. z GANDINO

BANK PKO SA 07-100 W Wegrowie

PKO PPL PW

Numer: 68124 0273 11111 0010 1011 7809

Teraz Wasza kolej…

Erasmus w kraju Goethego – studentka italianistyki jedzie do Niemiec

0

Pobyt na zagranicznej uczelni w ramach programu Erasmus to bez wątpienia jedno z doświadczeń, które na trwałe zapadają w pamięć. Powie to każdy, kto w czasie studiów przeżył “erasmusową przygodę”. Jednak, wbrew obiegowej opinii, to nie tylko niekończąca się seria szalonych imprez, wyjść na piwo czy innych rozrywek, lecz także możliwość poznania, w pewnym stopniu, innego kraju, jego języka (no dobrze: w zależności od stopnia determinacji studentów, którzy często otaczają się rodakami albo porozumiewają w języku obcym, który znają lepiej, niekoniecznie będącym językiem kraju, w którym przebywają), kultury, mentalności, zwyczajów.

Erasmus to także szansa na zawarcie międzynarodowych przyjaźni, często wieloletnich, czasem spotkanie miłości, czy też w końcu impuls do podjęcia decyzji o przeprowadzce do innego kraju. Przed Erasmusami otwiera się również możliwość zapoznania się z innym systemem kształcenia uniwersyteckiego. Nieuchronne porównania, które rodzi takie zetknięcie się z odmiennymi tradycjami uniwersyteckimi, dają szerszą perspektywę i mogą zmienić spojrzenie na wiele zagadnień, takich jak, na przykład, sposób prowadzenia zajęć przez nauczycieli akademickich, nauczanie języków obcych, organizacje studenckie, zajęcia sportowe czy oferta kulturalna uniwersytetu.

Na ostatnim roku studiów postanowiłam, być może wybór to dosyć nieoczywisty jak na studentkę filologii włoskiej, wyjechać do Saarbrücken, miasta leżącego przy zachodniej granicy Niemiec, tuż obok Francji. Pierwsze momenty pobytu w nieznanym mieście, w obcym kraju i wśród obcych ludzi nigdy nie należą do najłatwiejszych. Dodatkową barierę może stanowić język, co akurat w przypadku niemieckiego, języka skomplikowanego gramatycznie i fonetycznie, dosyć łatwo sobie wyobrazić. Jak natomiast wyglądają zajęcia na italianistyce, i nie tylko, na niemieckiej uczelni? Otóż w ćwiczeniach czy seminariach należy uczestniczyć dość aktywnie . Dla przykładu, jeden z kursów wybranych przeze mnie, dotyczący zagadnień leżących na pograniczu literaturoznawstwa i językoznawstwa (zatytułowany był „Wielojęzyczność we współczesnej literaturze włoskiej”) wymagał od studentów gruntownego przygotowywania się do zajęć poprzez samodzielną analizę określonych tekstów literackich pod kątem językowym.

Znaczącym jednak cieniem systemu niemieckiego jest samo nauczanie języka włoskiego: jedyna możliwość oferowana studentom przez Uniwersytet Saarlandu, którzy jako jeden ze swoich kierunków wybrali właśnie italianistykę, to kursy ogólnodostępne prowadzone przez centrum języków obcych, w wymiarze dwóch spotkań w tygodniu. Muszę przyznać, że stanowiło to dla mnie spore zaskoczenie – w porównaniu z moją uczelnią, gdzie w czasie pierwszych czerech semestrów włoskiego uczyło się bardzo intensywnie, to naprawdę niewiele. Te braki rekompensuje jednak inne rozwiązanie: jeśli student pragnie w przyszłości zostać nauczycielem języka obcego, na przykład, języka włoskiego, musi spędzić co najmniej sześć miesięcy w kraju, którego języka chce nauczać. Przykładem na to, że taki system świetnie się sprawdza były dla mnie kursy języka angielskiego: moje nauczycielki, Niemki, władały tym językiem doskonale, niczym native speakerzy.

Na przełomie lat 2011-2012 w programie Erasmus wzięło udział 315 polskich uczelni, a w skali Europy ponad 4000. Według ostatnich dostępnych danych Komisji Europejskiej Polska w roku akademickim 2010/2011 wysłała na studia i na praktyki 14 234 studentów, plasując się tuż za Włochami, które wysłały ich 22 031. Na polskie uczelnie przyjechały natomiast 7583 osoby, a na włoskie 19 172. Najpopularniejszym krajem docelowym polskich studentów są Niemcy, gdzie w latach 1998-2011 wyjechało 23 409 Polaków. Do Włoch w tych latach wyruszyło 8 620 studentów z Polski. Ogółem do Polski w tym okresie przyjechało ponad 36 tysięcy studentów Erasmusa, w tym 2 626 z Włoch (w roku akademickim 2010/2011 było to 455 osób).

EMANUELE CERMAN “Essere eclettici in Italia non è visto di buon occhio”

0

Emanuele Cerquiglini in arte Emanuele Cerman, è autore, attore teatrale cinematografico e televisivo  (“Romanzo Criminale 2”, “Don Matteo 8”, “Cronaca di un assurdo normale”, “Bad brains”, “The wrtah of the crows”), regista romano (“In nomine Satan”, “Decanter”, “Welcome to Italy”, “Tenebrae facte sunt”) impegnato civilmente soprattutto nei temi riguardanti la situazione del cinema indipendente italiano e uno tra i fondatori di ‘indicinema’. Insieme a me al caffè in zona San Pietro parla di teatro, del suo ultimo film ispirato al caso di cronaca nera delle “bestie di Satana”, sulla realtà culturale/cinematografica italiana e sui suoi progetti ‘senza frontiere’ con uno sguardo sognante verso la Polonia.

Regista televisivo, cinematografico e teatrale, autore dei testi, sceneggiatore, attore. Quale di questi ruoli ti da più soddisfazione e perché?

“Essere eclettici in Italia non è visto di buon occhio, soprattutto se a quanto già da te elencato, aggiungiamo il fatto che ho co-prodotto alcuni film indipendenti e che ho montato diversi cortometraggi, un programma televisivo e anche il mio ultimo film. Principalmente mi definisco un autore. Ho sempre scritto nella mia vita e questo credo abbia permesso l’evolversi naturale della mia carriera di attore in quella di regista”.

La tua formazione, in maggior parte teatrale da attore, sul metodo Stanislavsky-Strasberg come ha influenzato te come artista/regista di oggi? Ce la puoi spiegare, in cosa consisteva?

“Non ho mai incontrato nelle scuole che ho frequentato insegnanti che ritenessi dei maestri assoluti, ma semplicemente dei bravi insegnanti. Il metodo Stanislavsky-Strasberg mi è stato utile per educare il mio percorso interiore nella costruzione visibile dei personaggi, ma come per qualsiasi altra tecnica, ho preso quello che mi interessava e l’ho fatto mio, senza assecondare falsi dogmi. L’unico e vero maestro è stato il lavoro. Ho avuto la fortuna di farmi le ossa da giovanissimo nel cinema indie con ruoli da protagonista. In quei set non si scherza e un attore non può avere certo il carattere di un “divetto” viziato del piccolo schermo. Ricordo che quando era necessario dovevo aiutare come macchinista, subito prima di interpretare la mia scena e sia gli sforzi fisici e sia quelli di concentrazione mentale, hanno accelerato la mia capacità di esecuzione nel trovare o ritrovare subito il personaggio. Contemporaneamente da giovanissimo ero spesso in scena in teatro. Lavoravo in compagnie composte da attori comici importanti, e autori di livello, alternavo le commedie al teatro sperimentale e contemporaneo, calpestando tanta polvere specialmente nei teatri off di Roma. Mi è stato utile saper bilanciare la capacità innata di far ridere con il mio demone interiore, in modo da sapermi spostare con facilità tra la commedia e il dramma. Se come attore amavo sentire la risata del pubblico, come regista e autore prediligo dare vita ad opere di impatto emotivo più forte, creando situazioni che lasciano talvolta lo spettatore muto, avvolto in un clima sospeso. Uno delle motivazioni che mi spinge a fare cinema è quella dell’esperienza, preferisco evitare quei film che appena finisci di vederli pensi subito ad altro. La società sembra imporre l’assenza dell’esperienza e quindi della conoscenza. Pensiamo di fare tante cose, tutte insieme e in realtà non stiamo facendo nulla che contribuisca alla nostra crescita, alla nostra evoluzione. Essere “multi-tasking ”, significa non distinguere tra attenzione e concentrazione, tra ascoltare e sentire, guardare e osservare. Vorrei poter migliorarmi e arrivare a fare un cinema che fosse capace di creare un’ esperienza che ha bisogno del suo tempo per essere digerita e assimilata”.

L’anno 2012 e 2013 sono degli anni sotto segno di Satana per te. Ovviamente intendo il tuo film “In Nomine Satana”, prodotto da PokerEntertainment e Timeline, ispirato ad una storia vera secondo il testo inizialmente scritto per la televisione da Stefano Calvagna e che tu hai riadattato per il cinema, che dopo essere stato in concorso ufficiale al Riff Festival 2012, si prepara ad uscire nei cinema italiani. Come mai questa tematica? Come potresti spiegare il fenomeno di satanismo, perché è così vivo negli ultimi anni in Italia? Esiste un ‘antidotum’?

“Il film dovrebbe uscire il prossimo autunno, è un film indie, girato in condizioni estreme: solo 10 giorni di riprese, un budget inferiore circa dieci volte al costo di un cortometraggio francese. Un film che è stata una sfida da ogni punto di vista. L’argomento non l’ho scelto, ero stato chiamato come attore ad interpretare un ruolo, il film lo avrebbe dovuto dirigere Stefano Calvagna, io in quel periodo stavo scrivendo un altro film. A soli cinque giorni dalle riprese Stefano ha avuto un problema di salute che non gli avrebbe permesso di seguire le riprese del film con la dovuta attenzione e la sufficiente energia fisica, così ha detto in una riunione con tutti i reparti e il cast, che avrebbe voluto lo sostituissi io alla regia. La cosa è andata bene a tutti, compreso anche il principale finanziatore del film: Mattia Mor.  Io avevo davanti un amico che mi chiedeva di sostituirlo, col rischio che se avessi detto no, tutte le persone chiamate a lavorare sarebbero state mandate a casa con un: ‘ci dispiace ma il film per ora non parte’. Ho accettato la proposta consapevole che mi sarei messo in un mare di guai, ma anche che avrei dato il massimo per realizzare il film. Ho chiesto libertà di mettere le mani sulla sceneggiatura, e ho cambiato alcune cose perché mi sembrava troppo televisiva, ma in cinque giorni fare miracoli era impossibile, inoltre volevo dare alla storia e alla vicenda il mio punto di vista utilizzando il simbolismo e inserendo alcune situazioni e personaggi non scritti nella stesura che avevo avuto modo di studiare quando dovevo recitare uno dei ruoli. In quei cinque giorni, avrò dormito 3 ore a notte, dovevo aggiustare la sceneggiatura, conoscere il cast, assicurarmi alcuni attori all’altezza di certe scene molto difficili e anche interagire con  tutto il reparto produzione per conoscere le location e capire come girare. Una follia se ci ripenso, non so come sia riuscito a tenere fisicamente nei successivi dieci giorni di riprese, ma sono certo che la voglia di molti sul set di partecipare ad un miracolo creativo mi abbia dato una spinta formidabile ed in questo devo dire il reparto fotografia è stato esemplare. Ho trovato un d.o.p. che capendo le difficoltà che avrebbero immobilizzato molti registi inesperti o viziati, vedendomi sereno ha rinunciato egli stesso a lavorare su una base meramente tecnica per assecondare un lavoro di sperimentazione e improvvisazione artistica sulla base del materiale umano che avevamo a disposizione. In questo clima il lavoro precedente fatto con alcuni attori da Francesca Viscardi come coach è stato utile al mio lavoro di regista che adora lavorare con gli attori. Sono riuscito ad amalgamare alcuni attori che ho voluto in ruoli strategici con altri che non conoscevo ma ben preparati e pronti ad entrare nelle corde emotive che ritenevo necessarie, e soprattutto a far diminuire i pericoli di non credibilità che alcuni attori acerbi, già scelti precedentemente prima che fossi chiamato a dirigere il film, avrebbero altrimenti creato se non avessero interagito in un clima di creatività dove i più esperti aiutavano quelli meno a salire di livello. Posso dire quindi, che’l’ascolto’ ha funzionato.  La tematica del film era molto delicata, del caso delle ‘bestie di Satana’ si è parlato e si parla ancora. Non tutta la verità è venuta fuori e individuare colpevoli ed innocenti non è affatto facile se si decide di non guardare le cose con superficialità. Girando avevo una grande responsabilità, perché il film si ispirava a fatti reali, i più cruenti in Italia dal dopo guerra ad oggi. Immaginavo il dolore celato nel cuore dei genitori di quei ragazzi, immaginavo quello dei ragazzi nelle celle, le motivazioni che li aveva spinti ad agire, le responsabilità della società, i possibili misteri non svelati dietro la setta stessa, l’inganno del dualismo. Le sette a sfondo satanico sono un fenomeno in crescita, la maggior parte sono innocue altre possono essere pericolose, rarissime quelle forse controllate da devianze massoniche, certamente le più pericolose, perché chi ne fa parte potrebbe essere soggetto a controllo mentale. Le cause principale della nascita di questo fenomeno ritengo siano due: la mancanza di cultura  e di luoghi di cultura nelle province o nelle periferie “cementificate” sul degrado, e  le sperimentazioni di un qualche potere oscuro spesso legato alla massoneria deviata per fini che non ci è dato conoscere, ma che potrebbero anche talvolta influenzare il futuro di molti se non di un intero paese, ma questo argomento può essere tanto affascinante e veritiero, come meramente fantastico. Ritengo che il culto del diavolo come semplice contrapposizione a dio, sia la conseguenza di un manifesto ben impresso per tenere il popolo nell’ignoranza, allo stesso modo credo che certi fenomeni esistano, che gli esorcismi siano necessari se la decodificazione culturale della vittima è su quella linea d’onda che prevede un certo tipo di intervento per guarire e salvarsi”.

La tua perspettiva lavorativa è internazionale, globale. So che hai già lavorato su un set internazionali in inglese con i registi stranieri e hai vinto dei premi. Raccontaci di queste esperienze e svelaci un tuo prossimo progetto internazional, se ce ne hai uno. Su che cosa parlerà, dove vorresti girarlo, con chi?

“Le esperienze internazionali sono avvenute tutte come attore. L’ultimo film che ho girato con Ivan Zuccon verrà presentato a Los Angeles tra pochi mesi, si intitola’The wrath of the crows’, è un horror molto duro e fuori dai canoni. In quel set ho avuto il piacere di lavorare con tanti bravissimi attori provenienti da vari paesi e con due scream-queen del calibro di Debbie Rochon e Tiffany Shepis. Il prossimo passo vorrei affrontarlo da regista o alcuni soggetti da far visionare a produttori stranieri sia cinematografici che una serie televisiva davvero agghiacciante e grottesca di cui ho scritto la puntata pilota. Nel cassetto tengo sempre ‘So that tomorrow no one will remember’ scritto da Alberto Manca e tratto dal suo romanzo, che vorrei riadattare per una versione cinematografica internazionale. Una storia dalle atmosfere Kafkiane e Orwelliane che girerei volentieri in Europa, magari a Varsavia”.

Varsavia, davvero? Che onore! Come mai sceglieresti la Polonia?

“Varsavia come Cracovia sono città splendide, con diverse influenze architettoniche, dove potrei raccontare molte storie. La Polonia ha una tradizione teatrale importante e ha avuto personalità straordinarie come Jerzy Grotowski. La gente che ho incontrato per strada mi ha dato piacevoli sensazioni. Mi troverei bene a lavorare con attori e tecnici polacchi, dobbiamo solo trovare un produttore polacco interessato a produrre una mia opera allora!

Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu w Auschwitz-Birkenau

0

27 stycznia, w 68. rocznicę wyzwolenia obozu koncentracyjnego w Auschwitz-Birkenau, odbyła się uroczysta ceremonia, w której wziął udział również Ambasador Włoch Riccardo Guariglia. Uroczystość rocznicowa rozpoczęła się w byłym obozie Auschwitz, następnie – w obecności przewodniczącego rosyjskiej Dumy, Siergieja Naryszkina – została otwarta stała wystawa narodowa Federacji Rosyjskiej. W Birkenau odbyła się część ekumeniczna ceremonii, w której wzięli udział, między innymi, byli więźniowie. Włochy były najliczniej reprezentowanym państwem podczas uroczystości. Ich delegacja liczyła bowiem ponad 390 uczniów, w większości uczących się w szkołach prowincji Latina, którym towarzyszyli nauczyciele i kilku burmistrzów. Ambasador Guariglia miał okazję porozmawiać z nimi podczas serdecznego i miłego spotkania.

Francesco Nullo

0

«Włosi w Polsce na przestrzeni stuleci»

(Noty autorstwa Alberta Macchiego przy współpracy dr Angeli Sołtys z Zamku Królewskiego w Warszawie)

W pierwszym miesiącu 2013 roku przypada 150. rocznica Powstania Styczniowego. Był to najdłuższy bunt Polaków, Litwinów i Białorusinów przeciwko Imperium Rosyjskiemu. Powstanie rozpoczęło się 22 stycznia 1863 roku i przedłużyło się aż do 1865 roku, kiedy to niektórzy powstańcy nadal walczyli. Bunt zaczął się spontanicznym manifestem młodych Polaków przeciwko armii rosyjskiej, do którego dołączyli polscy politycy i inni wysocy urzędnicy.

W międzyczasie, w 1863 r. poza granicami Państwa uaktywniała się grupa mężczyzn pod dowództwem Francesca Nullo, która miała pomóc powstańcom. Było to sześciuset ochotników, między innymi Włochów i Francuzów, wśród których około 60 „Czerwonych Koszul”.

Francesco Nullo był synem Arcangelo i Angeli Magno. Urodził się 1 marca 1826 r. w Bergamo, gdzie został właścicielem sklepu tekstylnego. Kierowany duchem patriotyzmu, w 1859 r. wstąpił w, stworzone przez Garibaldiego, szeregi Alpejskich Łowców walczące przeciwko Austriakom. Nullo podążał za bohaterem dwóch światów także podczas Wyprawy Tysiąca, gdzie dokonał odważnych czynów. To właśnie on, 27 maja 1860 r. zawiesił pierwszą włoską flagę w Palermo.

Podczas przeprowadzki z Włoch do Polski, inne grupy polskich łowców na emigracji, razem z tzw. Żuławami Śmierci, kierowane przez porucznika Françoisa Rochebrune’a, dołączyły do francusko-włoskiego legionu. Francesco Nullo zostanie zabity 5 maja 1863 r., podczas bitwy pod Krzykawką, koło Olkusza. Zostanie zastrzelony przez kozaków i tu pochowany.

Bardzo wiele pisało się na temat jego życia, dlatego ja ograniczę się do przypomnienia tego Włocha, wyliczając szereg szczegółów, które go dotyczą i publikując dwa jego zdjęcia – dziewiętnastowieczną rycinę oraz kartkę z początku XX wieku:

– Francesco Nullo jest uznawany w Polsce za bohatera narodowego;

– Kompozytor Giovanni Bottesini skomponował jedną ze swoich fantazji w celu upamiętnienia Nulo

– Polski Rząd przyznał mu stopień generała;

– Polski konsul pojechał do Bergamo, aby oddać hołd pod pomnikiem, wystawionym dla niego przez mieszkańców rodzinnego miasta;

– W Polsce jego imię noszą różne ulice i szkoły;

– Jego imię otrzymał włoski niszczyciel używany w latach 1926-1941;

– Różne włoskie miasta, takie jak Mediolan, Bolonia i Bergamo posiadają ulice nazwane jego imieniem.

_____________________________________________________________________

Cosi quell’eroe, non transigendo mai col dovere, colle convinzioni, colla coscienza, ha consumato fino all’ultimo il sacrificio di sè stesso per la causa dell’umanità ed ha pagato, almeno in parte, il debito che l’Italia aveva pel sangue versato in suo favore dai figli eroici della Polonia. Possa il suo sangne esser fecondo per quella terra e per quella rivoluzione, ch’è in oggi presaga della grande rivoluzione Europea, e far ripullulare, le mille volte più feconda e gigantesca, la grande idea della rigenerazione dei popoli.

Luigi Stefanoni, Milano 1863

_____________________________________________________________________

Signor Stefanoni, accetto la dedica del vostro opuscolo sulla vita del mio caro amico e compagno d’armi — Francesco Nullo — nella certezza che sarà Ispirato dal santo amor di patria e libertà a cui questo prode e valente ufficiale consacrò anima e vita.

Vostro G. Garibaldi. Caprera, I giugno 1863.

_____________________________________________________________________

Fratelli di Polonia! — i nostri padri hanno, voi lo accennate, combattuto sotto gli stessi segni. Illusi dalle stesse speranze, diedero insieme il loro sangue per cemento ad un trono che poteva diventare il trono della civiltà, e non fu che quelto d’ un uomo. Fratelli di Polonia! — qualche cosa ci dice che nelle lotte parziali inevitabili a toccare l’intento comune, noi combatteremo anche una volta insieme. Ma quelle battaglie non c’inganneranno nei risultati, perchè saranno combattute per noi e da noi, perchè saranno te battagtie non d’ un uomo ma d’un Principio.

Giuseppe Mazzini, 1832

_____________________________________________________________________

Alla madre del Generale Nullo, Donna! cui devo affetto di fratello — perdonatemi se mi addentro nel santuario del vostro dolore — perdonatemi s’io vengo ad immischiarmi nell’amor vostro di madre — che un uomo non può apprezzare ma che mi sento il diritto di condividere — perchè anch’io amavo il nato dalle vostre viscere. Io amavo sì, e stimavo il prode dei prodi d’una falange, per cui l’Italia sentirà meno certamente, il peso delle sue vergogne! Egli è caduto da valoroso per una causa santa — e quando gli uomini capiranno tutta l’altezza del sacrificio del vostro Francesco – oh t allora l’umanità potrà decantare senza sacrilegio — Libertà, virtù, eroismo. Sono con tutto l’affetto dell’anima mia.

Vostro G. Garibaldi. Caprera 27 maggio.

_____________________________________________________________________

……………………………….
Del Russo il ferro apersegli

Ampia nel sen ferita

Polonia, Italia uditelo,

Amando in voi spirò.

Conclusione d’una poesia in memoria de Generale Nullo

_____________________________________________________________________

A FRANCESCO NULLO,

BERGAMASCO DI NASCITA ITALIANO DI PRINCIPII DI ASPIRAZIONI

MILITE DEL PROGRESSO DEL MONDO

MORTO GLORIOSAMENTE SUI CAMPI POLACCHI

PEL TRIONFO DELLA DEMOCRAZIA

E LA INDIPENDENZA DEI POPOLI.

IL POPOLO IRPINO.

Al sommo della Porta d’ingresso del Tempio

_____________________________________________________________________

1. VISSE DA PRODE

SOFFRI’ DA MARTIRE

COMBATTÈ COME GL’ ITALIANI SANNO COMBATTERE

MORI’ DA EROE.

2. ROMA, VENEZIA, COMO, VARESE, MARSALA,

SARNICO ASPROMONTE.

POLONIA

FEDE GLORIA MARTIRIO DELLO ILLUSTRE ESTINTO.

3. NULLO

CONSACRO’ LA FRATELLANZA DELLE NAZIONI

COL BATTESIMO DI SANGUE.

NOI COMPIAMOLA COL CULTO DOVUTO AI MORTI PER ESSA.

4. ITALIANI,

SAREMO LIRERI, GRANDI,

AFFRETTEREMO IL TRIONFO DELLA UMANITÀ’ SOFFERENTE

QUANDO VIVREMO.

COMBATTEREMO, MORREMO COME NULLO

ED I SUOI COMPAGNI DI OLKUSZ.

Ai quattro lati del Sarcofago

_____________________________________________________________________

I Russi medesimi onorano la memoria del forte. Per comando del generale russo Szachowski il frale di Nullo è sepolto a Miechow con pompa imponente. Una cassa coverta di velluto rosso, sormontata da un berretto rosso da zuavo e da due spade in forma di croce, lo rinchiude. Alcune signore, pietoso uffizio e gentile! si tolgono il carico di portarne la bara ; due prigiorieri italiani son donati della libertà per rendere gli ultimi onori al loro colonnello; una folla compatta accompagna il feretro sino all’ultima dimora; e quando la salma è deposta nella toniha, un distaccamento di fanteria russa esegue la triplice scarica di uso. O Polonia, prosegui la tua pugna — non passerà tempo, e tu sarai libera al pari di noi. — Dove le arti diplomatiche non giungeranno, arriveranno le nostre braccia, i nostri petti — Polonia! Italia ! voi siete i baluardi della libertà; il vostro trionfo è il trionfo de’ popoli, la vostra mina la loro ruina. Seguitate il vostro cammino, o generose; l’opera del Cristo sarà presto compiuta.

Giuseppe da Forio, Napoli 1863

_____________________________________________________________________

Kartka z XX wieku Rycina z XIX wieku

Sztuka w jednym akcie: EMMA L

0

Neapol, rok 1787. Sir William Hamilton i Emma Lyon (*) w sypialni, gdzie naprzeciw alkowy ustawiony jest pewnego rodzaju podnóżek, który służy za scenę. Odsłonięta kurtyna, na środku, w głębi umieszczona pionowo szeroka drewniana skrzynia, otwarta z przodu, wewnątrz pomalowana na czarno, o wystawnych złotych okuciach na krawędziach, wystarczająco duża, aby pomieścić stojącą ludzką postać. Wszędzie stoją stare kandelabry o różnych kształtach i rozmiarach.

(*) EMMA lub AMY HART lub HARTE LYON lub LYONS EMILY lub AMY EMMA LYONS HAMILTON lub Lady HAMILTON (Great Neston/Cheshire 26/4/1756 – Calais 16/1/1815), słynna brytyjska metresa. W 1783 roku została wysłana do Neapolu, by towarzyszyć Sir WILLIAMOWI HAMILTONOWI, ówczesnemu ambasadorowi Wielkiej Brytanii w Królestwie Neapolu. W 1791 ta dwójka pobrała się, a Neapolitańczycy, z racji temperamentu Emmy, nadali jej przezwisko EMMA LIONA lub ‘A LLIONA (również z racji nazwiska – LYONS, rudych włosów jak grzywa lwa oraz dlatego, że dominowała nad starym mężem jak lwica). Z czasem została kochanką angielskiego admirała HORATIO NELSONA (1758 – 1805). Umarła w Calais we Francji, po popadnięciu w niełaskę, a także spędzeniu kilku lat w więzieniu za niespłacone długi.

EMMA: (Przygotowuje się, ubrana w kolorowe szaty, na czarnym tle skrzyni, w pozłacanej ramie i prezentuje swój piękny wizerunek jako żywa statua, tj. wykonuje jedno ze swoich “attitudes” i “tableaux vivents”, bo takich wyrażeń używa do określenia swoich póz, przebrań historycznych i mitologicznych ) Skarbie, podoba ci się ta gra?

HAMILTON: (Leżąc na łóżku, podziwia Emmę. Z wyrazem znawcy sztuki i dziewcząt, zachwyca się Emmą jak wyjątkowym i kuszącym malowidłem). Jest niezwykła! A do tego ta twoją miękka karnacja o skórze gładkiej jak wosk, tak przyjemna zarówno w dotyku, jak i dla oka. Całe ciało pachnące bałtyckimi magnoliami, z tymi twoimi długimi nogami, delikatnie wygiętymi, białymi jak najczystsze lilie śródziemnomorskie. Z tymi twoimi włosami w kolorze zachodzącego słońca odbijającego się w morzu, godnymi prawdziwej bogini, i szarymi oczami jak u pustynnych kotów. A twoje karminowe usta, które tak wyrażają całą twoją zmysłowość, otaczają jak ramka sznur pereł, które tworzą uśmiech, tak niewinny i tak grzeszny.

EMMA: (Imituje starożytne malowidła pompejańskie oraz te współczesnych mistrzów) A to ci się podoba?

HAMILTON: Do szaleństwa! (Podaje Emmie kilka szat) Teraz przymierz inne stroje. Są jak prawdziwe, bardzo podobne do dawnych ubiorów rzymskich i greckich.

EMMA: Zatem zadeklamuję kilka wersów z „Carmina” łacińskiego poety Katullusa i będę kontynuować z „Afrodytą”, najsłodszą z liryk greckiej poetki Safony. (Przebiera się za westalkę, potem za młodą rzymską służącą i śpiewa wersy Katullusa, przygrywając sobie na lirze, odpływając na miękkich poduszkach pomiędzy kolorowymi tkaninami, srebrnymi sztyletami, złotymi orłami i wieńcami laurowymi).

HAMILTON: (Starszy dżentelmen rozstawia palące się świece tu i tam. Trzymając świecę, wpatruje się w Emmę i podziwiając ją zastyga w zdumieniu.)

EMMA: (Po zakończeniu występu gasi po kolei wszystkie świece. Zapada ciemność. Zakłada greckie szaty. Ponownie zapala świece. Kostium koloru różu pompejańskiego ze złotymi marszczeniami nadaje jej szczególnego uroku. Rozpuszcza włosy i za pomocą kilku chust, zmienia pozy, gesty i wyrażenia. To co zainspirowałoby do tworzenia wiele tysięcy artystów, ona ofiaruje jako rzeczywistość w ruchu, z zadziwiającą sukcesją póz. Na stojąco, na kolanach, siedząca, leżąca, poważna, smutna, złośliwa, lekkomyślna, pokorna, prowokacyjna, groźna, niepewna itp. Jedna poza przechodzi w inną, kolejna zastępuje aktualną. Dla każdej z nich, raz wewnątrz a raz na zewnątrz skrzyni, umie wybrać i zmienić draperię chusty. Za pomocą tych samych szali upina włosy na sto różnych sposobów. Dodatkowo wykazuje się swoimi uzdolnieniami muzycznymi. Następnie układa kiście winogron we włosach i przy akompaniamencie harfy, śpiewa wybrane rymy i wersety Safony.) Czuję, że cieszysz się jak orzeł, który lekko sunie po bezkresie nieba, jak młody wieloryb w niekończących się przestrzeniach oceanów, podczas gdy myśl błąka się w końcu wolna w nieskończoności wszechświata. Czuję, że te moje „attitudes” są urzeczywistnieniem najbardziej pożądanego pragnienia twojego życia. To jest szczęście, które od zawsze sobie wyobrażałam, że otrzymam od Ciebie, kochany mój, lecz dotychczas nieosiągnięte. Czuję, że w końcu przeżywasz najbardziej niezwykłe marzenie twojego życia. Zastanawiam się, czy moja nieskończona miłość nie sprawi, że przyznasz się do całej twojej powściągliwości, całej twojej dumy, a nawet do wstydu!

HAMILTON: Dlaczego miałbym?… powinienem?

EMMA: Nie wiem!.. lecz chciałabym!

HAMILTON: (Przebiera się za Fauna. Trzyma świecę i klęka na kolano w geście podziwu przed Emmą.) Umysł: te ody i wersy łacińskich poetów przenoszą mnie w myślach do otoczonego wawrzynem grobowca Wergiliusza w Neapolu, do groty Sybilli, Portici, Pompei, Herkulanum. Wzrok: ta twoja sylwetka, która porusza się w tej przestrzeni czasu, historii, wśród strojów, świec i wnętrz. Te twoje czerwone długie włosy, nieskazitelna biel twojej skóry, spojrzenie twoich oczu, kolory tkanin, które naprzemiennie wkładasz. (Pauza) Słuch: twój przekonywający głos, który uwodzi pewnymi słowami, które wymówić umiesz tylko Ty, dźwięk instrumentów, na których grasz, twój wyniosły śpiew. (Pauza) Węch: zapach twojego ciała, jest niczym rozpalone kadzidła i olejki eteryczne. (Pauza) Dotyk: chcę muskać twoje nagie piersi, twoje pośladki, twoje nogi. (Pauza) Smak: pozwól mi spróbować nektaru z twoich słodkich warg; przyjdź, zbliż się, niewinna i grzeszna istoto pożądania wszystkich moich zmysłów! (Wyciąga rękę w stronę Emmy jak w geście proszącym, aby dała mu swoje piersi, swoje pośladki swoje nogi, swoje wargi.)

EMMA: Nie teraz, mój Faunie, rozochocony i niecierpliwy!(Gwałtownie się oddala i szybko kuli się w rogu sceny, udając, że jest zakłopotana i onieśmielona. Po czym znów imituje inne antyczne obrazy, piękne profile z sycylijskich monet, a nawet Apolla Belwederskiego.)

HAMILTON: (Odstawia świecę, chwyta amforę, nalewa wina do dwóch kielichów, oferuje jeden z nich Emmie.) Tajemnicza Sybillo z Kyme, podstępna wróżko Kirke i urokliwa Heleno Trojańska czy chcesz skosztować ze mną tego doskonałego czerwonego wina z okolic Wezuwiusza?

EMMA: Pewnie, mój kochany Panie! (Ze sceny. Chwyta kielich i wznosi toast za Hamiltona.)

HAMILTON: (Spoza sceny. Również wznosi kielich w stronę Emmy.) Za nas dwoje, lecz przede wszystkim za to anielskie stworzenie, które mnie upaja bardziej niż wino, a może to diabeł, któż to wie, przybyły z Averno dei Campi Flegrei, z wulkanu siarkowego Pozzuoli, jak rozżarzona lawa z wnętrza wybuchającego Wezuwiusza. (Odstawia kielich, układa się na łożu, zaczyna się rozbierać. Na głowie ma dwa rogi jak u Satyra, a na stopach dwa włochate kopyta.)

EMMA: Oto mój piękny Satyrze, po krótkim wstępie muzycznym z syringą, lub fletem jeśli wolisz, zakończę deklamując „L’Ali d’Amore” (Skrzydła miłości) i „Canzonettę”, dwie słodkie liryki Anny Irène Duclos Parenti, najlepiej znanej żyjącej poetki, mojej ulubionej pasterki arkadyjskiej, pięknej i surowej o francuskim uroku. (Gra na instrumencie. Potem przestaje i śpiewa wersy Duclos Parenti podczas gdy, dotykając palcem przebiega całą alkowę miłości, aż do ciała Hamiltona, teraz zupełnie nagiego.)

HAMILTON: (Łapie Emmę za ramię i wciąga ją pod kołdrę, śmiejąc się przy tym ubawiony jak młodzieniec).

EMMA: (Śmieje się szczęśliwa wraz z Hamiltonem)

ZAPADA CIEMNOŚĆ

L’imposta sulle transazioni di diritto civile (podatek od czynnos?ci cywilnoprawnych) – Parte I

0

Andrea Mazzocchi

 Iniziamo oggi una breve serie dedicata all’imposta sulle transazioni di diritto civile. Questo tipo d’imposta, spesso indicata erroneamente come imposta di registro, viene applicata su diversi tipi di transazioni (vedremo dopo quali) dove nessuna delle parti contraenti è assoggettata all’imposta sui beni e servizi (VAT).

Il testo che regola tale imposta è il Dz.U. 2000 Nr 86 poz. 95 USTAWA z dnia 9 wrzes?nia 2000 r. o podatku od czynnos?ci cywilnoprawnych, e successive modifiche, ed è uno dei tributi meno conosciuti dagli investitori stranieri essendo questo tipo di imposizione poco praticata nei Paesi dell’Unione Europea. Le transazioni che sono soggette a tassazione sono di natura sia materiale che finanziaria e sono elencate di seguito:

1)    contratti di vendita o di scambio di beni e diritti patrimoniali

2)    contratti di prestito in danaro o di beni

3)    contratti di donazione, in parte del beneficiario ad acquistare i debiti e gli oneri o gli obblighi del donatore

4)    contratti di vitalizio

5)    contratti di successione o di comproprietà

6)    ipoteche

7)    Contratti d’uso a titolo oneroso e di servitù

8)    Contratti di deposito irregolare

9)    Contratti (statuti) societari

Da notare che tale imposta è dovuta sia al momento della stipula del contratto che anche nel caso tale contratto venisse modificato in modo tale da aumentarne il valore, non dobbiamo farci indurre in errore dalla terminologia usata dal Legislatore nel formulare la Legge, l’uso del termine “contratto” fa riferimento al Codice Civile dove il contratto non è solo quello stipulato per iscritto ma anche tutte le attività che hanno forma contrattuale compresi gli accordi scritti e le azioni che determinano la volontà di entrare in obbligo contrattuale.

Vi sono però alcune condizioni perchè l’imposta sia dovuta:

1)   I beni o i diritti patrimoniali devono essere presenti sul territorio della Repubblica Polacca

2)   I beni o i diritti si trovano fuori del territorio della Repubblica Polacca ma l’acquirente è residente in Polonia e la transazione è avvenuta sul territorio della Repubblica Polacca

Nel prossimo numero tratteremo delle transazioni che non sono soggette ad imposizione, dei soggetti tenuti a pagare l’imposta e l’entità di tale imposta.

 

Pierwsza edycja wydarzenia “LittlEATaly”

0

Ponad 2500 osób pojawiło się podczas pierwszej edycji LittlEATaly – wydarzenia zorganizowanego przez MRGroup z udziałem gminy Wieliczka, które miało miejsce w dniach od 12 do 14 października 2012 r. w Centrum “Solne Miasto” w Wieliczce i zajmowało powierzchnię 1600 m2. Impreza została podzielona na trzy różne tematy: enogastronomia, biznes skierowany na partnerstwo publiczno-prywatne oraz turystyka i sport.

W strefie przeznaczonej dla enogastronomii zaprezentowały się następujące firmy: Strada del Vino, Icone, Cantina Diomede, Barilla i Magillo. Odwiedzający mogli spróbować różnych produktów gotowych oraz pysznych potraw przygotowywanych w punktach gastronomicznych. Comunicazione Polska wraz z firmą Barilla, wykorzystując multimedialną platformę Pan Geniusz, przygotowały dla najmłodszych interaktywny konkurs na temat Włoch. Strefa przeznaczona dla sportu i turystyki przygotowała liczne atrakcje, między innymi: rozgrywki Jorkyball, lekcje wspinaczki sportowej i turniej piłki nożnej dla dzieci “Piccolini Cup”, zorganizowany przez Juventus Soccer Schools Polska, MRGroup i gminę Wieliczka .

Dla strefy Business zostały przeznaczone cztery sale konferencyjne. W “sali KPMG” przez trzy dni odbywały się liczne prezentacje polskich miast i panele tematyczne prowadzone między innymi przez sponsora imprezy – firmę KPMG, adwokata Domenico Di Bisceglie z kancelarii WKB oraz innych. Należy także wspomnieć o Fundacji Centrum Partnerstwa Publiczno-Prywatnego, która zajmuje się upowszechnianiem wiedzy na temat metod stosowania PPP. W różnych przedsięwzięciach wzięli udział przedstawiciele miast, gmin, województw i regionów całej Polski. W tej samej strefie zostały zorganizowane różnego rodzaju spotkania B2B z ważnymi przedstawicielami włoskich i polskich przedsiębiorstw.

Wśród odwiedzających możemy wymienić: ambasadora Włoch w Polsce S.E. Riccardo Guariglię, członka Komitetu do spraw Stosunków Parlamentu Włoskiego z Europą Nicola Formichella, członka Komisji Spraw Zagranicznych w parlamencie włoskim Guglielmo Picchi, włoskiego Konsula Honorowego w Krakowie Annę Boczar Trzeciak, dyrektora Brytyjsko-Polskiej Izby Handlowej w Polsce Agnieszkę Liburę, Konsula Honorowego Wielkiej Brytanii w Polsce Kazimierza Karasińskiego, wiceprezesa włoskiej Izby Przemysłowo-Handlowej w Polsce Domenico Di Bisceglie.