Slide
Slide
Slide
banner Gazzetta Italia_1068x155
Bottegas_baner
baner_big
Studio_SE_1068x155 ver 2
Baner Gazetta Italia 1068x155_Baner 1068x155
ADALBERTS gazetta italia 1068x155
FA-1013-Raffaello_GazettaItalia_1068x155_v1

Strona główna Blog Strona 155

Korsyka, Sardynia i Sycylia, morze bogactwa naturalnego

0

Na wstępie powiem, że uważam się za rdzennego Sycylijczyka i wydaje mi się trudne pozostanie obiektywnym jeśli chodzi o ocenę mojej ostatniej podróży motocyklem, dzięki której odkryłem Korsykę oraz Sardynię jakich nie znałem.

Kontynuując tradycję podróży motocyklowych i podążając dalej tą wytyczoną ścieżką, która prowadzi niejednego VNP (very normal people) do podjęcia pewnych małych wyzwań, w tym roku, zrezygnowawszy z podróży do Armenii, Gruzji i Azerbejdżanu ( przesunięta data podróży pozostaje do ustalenia), przekonałem moją partnerkę Annę do rozpoczęcia pełnej przygód podróży na pokładzie mojej wiernej Hondy Transalp, nareszcie wyposażonej w opony Metzeler, która przewiezie nas przez trzy cudowne wyspy: Korsykę, Sardynię i właśnie Sycylię.

Wyjechaliśmy z szarej Warszawy 5 sierpnia. Po przerwie w Graz i przejechaniu 900 kilometrów, jestem dumny, że mogę pokazać mojej partnerce Annie Wenecję, miasto które pobudza uczucia, pasje, jest jedyne w swoim rodzaju i nie można go nie podziwiać za jego architektoniczne piękno.

Dzięki redaktorowi Gazzetta Italia jestem gościem w pewnym iście magicznym mieszkaniu w Dorsoduro, dzielnicy bardzo ekskluzywnej dla wenecjan, położonej tak bajkowo jakby była scenografią jakiegoś filmu.

Dość wygórowane ceny w restauracjach skierowały mnie do supermarketu, abym mógł zaopatrzyć się w całą masę pyszności: sałatkę z ośmiornicy, sery mozzarella i burrata oraz kiełbasy, które oferuje kuchnia włoska, absolutna królowa wśród kuchni świata.

Zakończywszy piękny epizod w byłej republice zamorskiej, dobrze przygotowani ze względów bezpieczeństwa, przemierzamy gorące autostrady pełne turystów, którzy w drodze na wakacje podjadają w AutoGrillach.

Przepływamy z Livorno i wkraczamy na ziemię francuską do chaotycznej Bastii. Cudem znaleziony hotel dzięki stronie booking.com jest przyjemny, wyposażony w klimatyzację oraz basen, który od razu mnie uwiódł.

Jeśli zdarzy się Wam pojechać na Korsykę, nie zapomnijcie zwiedzić części północnej wyspy w pobliżu Calvi, która znajduje się pomiędzy zapierającymi dech w piersiach zakrętami i pocztówkowymi widokami. Pod wieczór, po przejechaniu 130 km po wyboistych drogach, przejeżdżając przez tereny górzyste, przeraziłem się kiedy przez drogę przebiegł dość potężny zwierz, który mógł zrzucić mnie z motoru: był to dzik.

W podróżach fascynują mnie przygotowania. Uwielbiam poszukiwania informacji w sieci i pamiętam, że kiedy przeczytałem o pustyni Agriates na Korsyce, moja ciekawość jeszcze wzrosła. Można się tam dostać tylko jeepem oraz motocyklem enduro.

Jeszcze w Polsce trenowałem, aby polepszyć moją technikę jazdy na powierzchniach piaskowych. W momencie prawdy, wydaje mi się, że pięknie zdałem egzamin przejeżdżając 24 kilometry po różnego rodzaju kamienistych nawierzchniach oraz innych pułapkach, gdyż dojechałem oblany potem na upragnioną plażę.

Korsyka oferuje całą masę pięknych pejzaży o bardzo gęstej roślinności. Ceny podczas sezonu letniego są dość wygórowane, ale właściwie jedyną prawdziwą skazą na wizerunku Korsyki od północy aż po południe jest kuchnia, która nigdy nie staje na wysokości zadania, nawet w modnych restauracjach w porcie.

Przepłynięcie promem z Bonifacio do Santa Teresa di Gallura trwa mniej niż godzinę, a zachód słońca na Sardynii w momencie przyjazdu jest bardzo malowniczy. Podczas spaceru ulicami Alghero, myślę sobie, że przemierzyłem świat wzdłuż i wszerz, ale nigdy nie odwiedziłem perełki, którą jest Sardynia, dziedzictwo mojego kraju.

Tereny od razu wydają się być bardziej odkryte niż na Korsyce, ale bardzo czyste i zadbane. Zapach sosen informuje nas, że zbliżamy się do Porto Conte, gdzie Franco L. ugości nas na pokładzie swojego 15- metrowego statku.

Ogromne dania rybne to cecha charakterystyczna pobytu na Sardynii. To co mnie zaciekawiło i o czym muszę się więcej dowiedzieć to dlaczego dialekt z regionu Alghero jest tak podobny do katalońskiego. Po zwiedzeniu grot Neptuna z 645 trudnymi do przejścia schodkami nadszedł czas, aby udać się na wschód do groty VIP-ów, na Szmaragdowe Wybrzeże. W Porto Rotondo jesteśmy gośćmi jeszcze jednego Włocha mieszkającego w Warszawie, tj. Mattea P. Jego wspaniała rodzina wykazuje tę szczerą gościnność, która sądzę, że jest zawarta we włoskim DNA.

Podziwiamy piękny widok na Porto Cervo i wcześnie idziemy spać w oczekiwaniu na jutrzejszy dzień, który przewiduje 6 godzin spędzonych na statku aż do Civitavecchia a potem 900 km do przejechania w upale aż do Syrakuz. Grzecznie odmawiamy zaproszenia Matteo na nocne tańce w towarzystwie elity i pięknych kobiet ozdobionych biżuterią, ale od czasu do czasu nawet motocyklista musi poświęcić się, aby doprowadzić do końca rozpoczęte wyzwanie.

Pozostałą część historii opowiem Wam w kolejnym numerze… Jeśli Bóg pozwoli.

PS: Wzbudziłem u Was chęć do podróżowania?

Fabio Cavallucci: „Kraj, który szanuje sztukę, inwestuje w swoją przyszłość”

0

Podczas gdy w Europie debatuje się nad egzystencjalnymi udrękami, Polska wykazuje dobre wyniki nie tylko jeśli chodzi o wskaźnik PKB, ale także jeśli chodzi o kulturę.

„Dzisiaj Polska jest jednym z najbardziej interesujących krajów Europy i jest to dla mnie prawdziwa przyjemność być tutaj” opowiada Fabio Cavallucci, dyrektor Zamku Ujazdowskiego, Centrum Sztuki Współczesnej, na stanowisku od prawie dwóch lat. „Oczywiście, bycie pierwszym Włochem, który kieruje tą historyczną polską instytucją, to ogromna satysfakcja”.

Czy Warszawa mogłaby stać się jedną z nowych stolic kulturowych Europy?

„O tym kraju mówi się dużo zwłaszcza ze względu na jego dobre wyniki gospodarcze podczas głębokiego kryzysu ekonomicznego, ale według mnie Polska zdumiewa coraz bardziej z punktu widzenia artystycznego. Kultura, a w szczególności sztuki wizualne realizowane tutaj, są jednymi z ciekawszych w Europie razem z tymi realizowanymi w Anglii. Tu w Polsce pociąg do „Critical Art” nadal funkcjonuje u młodych pokoleń, podczas gdy w innych krajach już się wyczerpał”.

Dyskusja na temat sztuki współczesnej odbywa się nie tylko w środowisku krytyków, właścicieli galerii lub zainteresowanych tym sektorem, czyli w tzw. kółkach zainteresowań, ale może być także formą ekspresji, docierającą do większej publiczności.

„Cóż w Polsce mamy do czynienia z wyjątkową sytuacją jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że w zeszłym roku Zamek odwiedziło 278 tys. osób. Są to wyniki prawie stadionowe o jakich we Włoszech marzymy. W tym kraju potwierdza się wysoki poziom kultury, silna uwaga ze strony publiczności, a w konsekwencji możemy stwierdzić, że sztuka współczesna jest tutaj bliska ludziom”.

Trudności gospodarcze jakie dotknęły wiele państw sprawiają, że wraca dyskusja na temat wszystkich dóbr kontynentu europejskiego. Po tym jak próbowano stworzyć Unię opartą tylko na gospodarce, może to właśnie kultura wypełni pozostałą pustkę stając się prawdziwą cechą Unii Europejskiej?

„Kultura i sztuka są narzędziem do odkrywania nowości, możliwością do zrozumienia i wyprzedzenia czasów. Kiedy Leon Battista Alberti w 1435 roku opisywał perspektywę, nieświadomie wyprzedził to co miało się zdarzyć ponad wiek później za sprawą Kartezjusza i Galileusza, ich myśl filozoficzną. Idee rodzą się najpierw w sztuce, ale trzeba w nie wierzyć, aby móc je realizować, bo kto ma odwagę to zrobić, zapewnia sobie przyszłość. Polska, na szczęście, nadal wierzy w kulturę i nawet polityka w nią wierzy, co wykazują programy wyborcze niektórych partii, które pozostawiają kulturze ważną do odegrania rolę. W tym kontekście, Polska mogłaby być przykładem dla innych krajów europejskich”. W swojej karierze, Cavallucci ma tak ważne doświadczenia jak posada kuratora w Trydencie i Carrarze, ale jak Włoch stał się dyrektorem jednej z najważniejszych instytucji kultury polskiej?

„Wynika to z serii pozytywnych zbiegów okoliczności. Instytut Adama Mickiewicza w 2000 roku zaprosił kilku kuratorów, w tym mnie, do Polski. Od razu zachwycił mnie poziom jakości sztuki i zacząłem zapraszać polskich artystów do Włoch i w ten sposób poznałem Katarzynę Kozerę, która obecnie jest moją partnerką. Od tego momentu związek z Polską stał się oczywiście bliższy, a kiedy zwolniła się posada dyrektora na Zamku, wziąłem udział w konkursie i wygrałem go. Przyznam, że z mojej strony wybór tego kraju uważam za słuszny. Tu na Zamku dobrze się czuję, pracuję z około 85 osobami i udaje nam się zrealizować wiele inicjatyw na wysokim poziomie dzięki współpracy publiczno-prywatnej. W mojej pracy, biorąc pod uwagę rolę Polski jako prawdziwego inkubatora artystycznego Europy, kładę nacisk na tematykę związaną ze środowiskiem oraz ekologią, starając się wynieść sztukę poza pałace, do ludzi, czego przykładem jest projekt „Zielony Jazdów”.

 

Recordati: przejęcie polskiej firmy Farma-Projekt

0

Spółka Recordati informuje, iż zostało sfinalizowane przejęcie 100% udziałów Farma-Projekt Sp. z o.o., polskiej firmy farmaceutycznej z siedzibą w Krakowie, które zapowiedziane było na2 sierpnia. Wartość transakcji szacowana jest na 71 milionów złotych, z których 50,8 milionów zostało wpłacone przy closingu transakcji. Pozostała suma po części zostanie uiszczona w transzach o określonych terminach, a po części zostanie pokryta poprzez przejęcie długu spółki.

Farma-Projekt, która jest obecna na polskim rynku farmaceutycznym od 2003 roku, rozprowadza leki z różnych dziedzin terapeutycznych, w szczególności te kardiologiczne, urologiczne oraz suplementy diety. Spółka zatrudnia około 135 osób, wśród których 84 związane są ze sprzedażą i marketingiem. Wartość sprzedaży w 2011 roku wyniosła około 47 milionów złotych. Bilans finansowy przejętej firmy zostanie włączony w bilans grupy Recordati 31 sierpnia, natomiast rachunek zysków i strat będzie konsolidowany od 1 września 2012 roku.

Firma Recordati jest już obecna na polskim rynku poprzez swoją filię Recordati Polska Sp. z o.o., założoną w 2011 roku.

„Przejęcie spółki Farma-Projekt jest kolejnym krokiem strategii, mającej na celu wzmocnienie naszej obecności na rynkach Europy Środkowej i Wschodniej, które odnotowują ciągły wzrost gospodarczy” powiedział Giovanni Recordati, prezes i dyrektor generalny firmy, dodając, iż „Polska jest drugim co do wielkości rynkiem farmaceutycznym w Europie Środkowo-Wschodniej o wysokiej liczbie mieszkańców oraz silnym zapotrzebowaniu na leki. W ciągu ostatnich pięciu lat polski rynek farmaceutyczny wzrastał średnio o 6,8% na rok, zaś rynek związany z „samoleczeniem” zwiększał się średnio o 11,2%”.

„Retrospektakl”, czyli spektakl retrospekcji

0

Podczas moich poszukiwań nowych brzmień muzycznych, natknęłam się ostatnio na intrygujący zespół. „Retrospektakl”, bo tak się on nazywa, oczarował mnie swoimi piosenkami, dzięki którym można przenieść się do świata emocji, magicznych miejsc, ulotnych kadrów oraz prostych historii opisanych w tekstach. Chcąc dowiedzieć się czegoś więcej o tej niezwykłej muzyce i jej autorach postanowiłam przeprowadzić wywiad z Marią Holką i Aleksandrem Baszunem, dwójką młodych i utalentowanych muzyków, którzy są założycielami zespołu „Retrospektakl” oraz którzy wspólnie stanowią jego serce i duszę. Maria zajmuje się tworzeniem muzyki poważnej i rozrywkowej, jest improwizatorką, muzykologiem, wokalistką a także wspaniałą pianistką. Aleksander natomiast układa piosenki, pisze poezję, śpiewa oraz gra na saksofonie i gitarze.

Na początek powiedzcie od kiedy razem gracie?

„Wszystko zaczęło się od momentu, w którym zaczęliśmy być razem. Mamy bardzo ładną historię. Poznaliśmy się w 2003 roku na Kościelcu, w Tatrach. Po upływie kilku miesięcy poznawania się, nasza znajomość naturalnie przekształciła się w związek, a ponieważ oboje jesteśmy muzykami wkrótce zaowocowała też powstaniem zespołu. Można powiedzieć, że idea naszego wspólnego grania powstała bardzo wcześnie, zważywszy, że obydwoje doskonale się uzupełniamy artystycznie. W pierwszych miesiącach znajomości mieliśmy okazję pokazać sobie i porównać naszą twórczość z wcześniejszych lat, odkrywając z zadowoleniem, że kompozycje pasowały do siebie stylistyką i nastrojem”.

Gracie tylko w duecie czy zdarza się, że dołączają do was także inni muzycy?

„Zespół stworzyliśmy we dwoje. Jesteśmy autorami muzyki, słów, aranżacji i głównymi wykonawcami. Stworzyliśmy już tak dużo piosenek, że wystarczyłoby na nagranie dwóch płyt. Na scenie umiemy i możemy być samowystarczalni, ale od pewnego czasu grają z nami skrzypek Joachim Łuczak i wiolonczelistka Kamila Wyrzykowska. Ponadto w najbliższym czasie planujemy dołączyć do naszego wyposażenia koncertowo- nagraniowego kilka nowych instrumentów, które ostatnio nabyliśmy”.

A jakie to instrumenty?

„Są to różnego rodzaju bębny, szałamaja, lira korbowa, akordeon, harmonia, flety i lutnia marokańska, która akurat już z nami „występuje”.

Bardzo zaciekawiła mnie nazwa waszego zespołu. Kto ją wymyślił? Skąd taki oryginalny pomysł?

„Nazwę wymyśliłem ja” – odpowiada Aleksander Baszun. „Fajnie brzmi i oddaje naszego ducha twórczego. „Retrospektakl to parafraza dwóch słów: „retrospekcja”, ponieważ obydwoje lubimy poruszać tematy, które gdzieś tam odżywają w naszych wspomnieniach i „spektakl” bo nasze koncerty to taki właśnie spektakl retrospektywny”.

W jakim gatunku muzyki czujecie się najlepiej?

„Myślę, że najlepszą odpowiedzią na to pytanie będzie stwierdzenie „w gatunku muzyki własnej”. Zupełnie nie utożsamiamy się ze światem poezji śpiewanej, chociaż można nas do niego w pewien sposób przypisać. Czasem bliżej nam jest do aspektów folkowych, ale także i w tym przypadku nie do końca spełniamy kryteria tego gatunku. Jeśli ktoś chciałby nas porównywać do znanych artystów poezji śpiewanej, to zdecydowanie bliżej nam do Grechuty niż do Kaczmarskiego. Nasz styl, jak często lubimy mówić, „jest trochę z wczoraj, a trochę z jutra”.

Co jest dla Was inspiracją przy tworzeniu kompozycji?

„Świat, różne sytuacje z życia codziennego” – wyjaśnia Maria Holka. „Nawet zwykły spacer po mieście, jeden kadr mogą obudzić wenę, która przychodząc nagle każe przelewać na papier nasze emocje. Nasze teksty są pewnego rodzaju opowieściami o ludziach, lirycznych i bajkowych motywach, historiach „wydarzonych” i takich, które nigdy nie miały miejsca. Mnie miasto daje szczególny impuls do pisania. Według mnie Warszawa, którą uwielbiamy i z której oboje pochodzimy, jest zarówno miejscem współczesnym, jak i tym z legend Or-Ota. Natomiast Alka bardziej inspiruje wieś i jej sielankowe klimaty”.

Słyszałam, że jesteście w trakcie wydawania pierwszej pyty. Jak idą prace nad nią? Macie już singiel?

„Jesteśmy właśnie w trakcie nagrań, a sam materiał powinien być gotowy pod koniec stycznia lub na początku lutego. Singiel też już jest. Mamy nadzieję, że będzie można go niedługo usłyszeć w radio. Niestety bez jakiejkolwiek promocji nie mamy szans na zaistnienie, ponieważ w Polsce dosyć łatwo jest wydać nową płytę lecz dużo trudniej ją wypromować i sprzedać. Chcemy przedstawić już gotowy materiał, ponieważ boimy się, że ktoś będzie chciał nam narzucić własną koncepcję tak, jak to już miało miejsce w wielu przypadkach”.

Gdzie można was posłuchać na żywo? Koncertujecie tylko w Warszawie czy również w innych miastach?

„Na razie koncertujemy w Warszawie, ale mamy w planach odwiedzić także inne miasta. Tutaj mamy swoją grupę fanów, pewne audytorium. Jednak z powodu niedostatecznej promocji frekwencja w innych miastach nie jest już duża. Jesteśmy w Internecie, na Youtube, ale chcielibyśmy dotrzeć do publiczności w całej Polsce”.

Wiem, że zostaliście laureatami III nagrody XXXVIII Ogólnopolskich Spotkań Zamkowych „Śpiewajmy Poezję”, które odbyły się na Zamku Olsztyńskim. Pewnie zostaliście zauważeni również podczas innych występów. Czy macie w najbliższych planach udział w jakimś konkursie?

„Nie na razie nie planujemy udziału w żadnym festiwalu. Jednak możemy zrobić wyjątek dla Opola” – informuje Aleksander Baszun.

Jakie dwie piosenki zasugerowalibyście osobom, które nie znają waszego repertuaru, aby zachęcić je do jego poznania?

„Myślę, że byłyby to piosenki „Wino” i „Studnia”, chociaż są one na razie dostępne tylko w wersji koncertowej. Również „Listopad” i „Ballada majowa” zasługują na szczególną uwagę” – zapewnia Maria Holka.

Wewnętrzne dokumenty spółek z całej Polski w cały Świat – szybko, anonimowo i z sukcesem

0

Spółka PLUS IURIS Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie we współpracy z Kancelarią Prawną Studio Prawne z Warszawy dostosowała swój produkt profesjonalnej informacji o przedsiębiorcach i osobach fizycznych działających w Polsce do potrzeb włoskiego rynku.

Aby sprawdzić nie tylko standing finansowy, ale również transparentność działań organów, zidentyfikować ewentualne konflikty wewnętrzne w spółce zarówno na poziomie wspólników, jak i członków zarządu, jak i w celu dodatkowej analizy ewentualnego tworzenia łańcuchów spółek została uruchomiona usługa SCOPRI L’IMPRESA dla podmiotów włoskich.

Dzięki naszej strukturze złożonej z 21 biur, znajdujących się przy każdym sądzie rejonowym KRS w Polsce, i ponad 100 analitykom, możemy zapewnić szybkie i efektywne działania polegające na pozyskiwaniu i przesyłaniu on-line akt wewnętrznych podmiotów wpisanych do KRS (statuty, protokoły zgromadzeń wspólników, uchwały, bilanse, sprawozdania finansowe, listy wspólników, adresy członków zarządu, ich wzory podpisów, informacje o „ukrytych wspólnikach” nie ujawnionych w odpisie z KRS, jako nie posiadających więcej niż 10 % udziałów itp.)

Posiadamy również dostęp do historycznych dokumentów podmiotów wpisanych do „starych” rejestrów RHB, RSA, RF (przed 2001), jak i do rejestrów Funduszy Inwestycyjnych.

UWAGA: dostęp NIE JEST SCENTRALIZOWANY, ale dzięki nam możesz mieć dostęp on-line do wewnętrznych dokumentów podmiotów, które zostały złożone w polskich rejestrach.

Dzięki profesjonalnemu wsparciu naszych prawników oferujemy również usługę ANALIZY STANDINGU W JĘZYKU WŁOSKIM.

Dlaczego nie wystarczy zwykły odpis z KRS?

Większość spółek przed podpisaniem umowy prosi tylko o okazanie kopii odpisu z rejestru przedsiębiorców KRS. Sam odpis nie daje gwarancji kontraktowej i należy dokonać również dodatkowych kontroli. Koszt takiej operacji jest dużo mniejszy od ewentualnych szkód, dodatkowo może być odciągnięty jako koszt podatkowy.

Pomóż sobie w procesie

Dokumenty z rejestrów KRS mogą zostać użyte w postępowaniach sądowych zarówno w Polsce jak i za granicą.

Przykład: Nie zawsze osoba wpisana do KRS jako członek zarządu faktycznie sprawuje tą funkcję. Mandat często musi zostać przedłużony, gdyż co do zasady wygasa wraz z odbyciem zwyczajnego zgromadzenia wspólników i zatwierdzenia sprawozdania finansowego. W takiej sytuacji podpisane umowy mogłyby okazać się nieskuteczne.

Tego nie znajdziesz w odpisie z KRS. Nie powie Ci tego również zwykła wywiadownia gospodarcza. Informacja jest do ustalenia w dokumentach rejestrowych spółek, jak i do zgłębienia w analizie STANDINGU FINANSOWEGO.

Dlaczego my?

Wartość pozyskiwanych przez nas informacji jest dużo większa od danych przekazywanych „automatycznie” przez wywiadownie gospodarcze gdzie przeważają bilanse i analizy tabelkowe, bez badania wielu dodatkowych informacji niezbędnych dla oceny ryzyka biznesowego.

Naszym klientom przedstawiamy również informacje o wewnętrznych konfliktach w analizowanych podmiotach, o możliwości pozywania członka zarządu, który mógłby uwolnić się od odpowiedzialności za zobowiązania spółki przedstawiając we właściwym czasie wniosek o ogłoszenie upadłości.

Dane dostarczamy w ciągu kilku dni roboczych, co pozwala Ci zaoszczędzić czas i pieniądze.

Przygotowujemy dokumenty spółek do zagranicznych postępowań sądowych: uwierzytelnienia, apostille, legalizacje i tłumaczenia przysięgłe.

Uwaga na konkurencję

Konkurencja nie śpi. Zbiera Twoje dane, jak i dane innych podmiotów działających na rynku. Dzięki temu często ma głębszy wgląd w sytuację ekonomiczną, sprawdza również Twoje możliwości ofert i usług, jak i strategie rozwoju.

Nie zostawaj w tyle. Aby poznać rynek musisz poznać jego graczy. Dzięki nam możesz to zrobić anonimowo.

KONTAKT:

Plus Iuris Sp z o.o. Al. Solidarności 95/99 lok. 39, 00-144 Warszawa, NIP 525 247 65 03, Regon 142 35 24 76 , KRS 0000351414 Wpisana do SR dla M.ST Warszawy XII wydział KRS, Kapitał zakładowy 50.000 PLN tel. 0048 22 403 80 55, www.okkrs.pl biuro@okkrs.pl, contatto@okkrs.pl

 

Międzynarodowa Nagroda Arte Laguna okazją dla polskich artystów

0

W Wenecji ma miejsce jedna z największych międzynarodowych wystaw sztuki współczesnej. Dzieje się tak każdego roku za sprawą międzynarodowego konkursu Arte Laguna, który oferuje artystom z całego świata otwartą rywalizację, podzieloną na pięć sekcji: malarstwo, rzeźba i instalacja, sztuka fotograficzna, sztuka filmowa i animacje, sztuka wirtualna. Konkurs ten, który w tym roku odbywa się po raz siódmy, zdobył uznanie międzynarodowe, ponieważ oferuje zwycięzcom i finalistom, uczestniczącym w wystawie zbiorowej w Wenecji, możliwość zaistnienia na scenie światowej. W poprzedniej edycji konkursu uczestniczyli artyści pochodzący ze 105 krajów. Nagroda, której łączna wartość to 170 tysięcy euro, jest podzielona pomiędzy zwycięzców każdej z sekcji konkursu (po 7 tysięcy euro na osobę). Siódma edycja Międzynarodowej Nagrody Arte Laguna, która odbywa się w Wenecji, we Włoszech, jest otwarta dla artystów w każdym wieku i pochodzących ze wszystkich krajów. Poza możliwością uczestnictwa w zbiorowej wystawie w marcu 2013 roku w Arsenale, zwycięzcy i finaliści konkursu mogą między innymi otrzymać możliwość przebywania w rezydencjach sztuki, uczestniczenia w innych wystawach zbiorowych i indywidualnych, publikowania w oficjalnym katalogu Arte Laguna. Konferencja prasowa dla polskich mediów specjalistycznych przewidziana jest na wrzesień i odbędzie się na Zamku Ujazdowskim, jednym z najważniejszych centrów sztuki w Polsce.

Zapisy na konkurs Międzynarodowa Nagroda Arte Laguna zostaną zamknięte 8 listopada 2012 roku, wszelkie informacje dotyczące zapisów na konkurs można znaleźć pod adresem:

http://www.artelagunaprize.com/index.php/art-prize-2012/polski.html

W celu otrzymania dodatkowych informacji można skontaktować się z firmą Comunicazione Polska Al. Jana Pawła II 80 lok.75 XVºp. 00-175 – +48.22.84.22.080 – www.comunicazionepolska.pl

 

Miki Biasion, gwiazda IVECO w Opolu

0

„Rzecz, która sprawiła mi największą przyjemność? Fakt, że wielu polaków pamięta moje osiągnięcia w rajdach samochodowych”. Ostatecznie wszyscy miłośnicy motoryzacji i wyścigów z całego świata pamiętają wielkiego mieszkańca z Vicenzy, Mikiego Biasiona, dwukrotnego mistrza świata, który jeździł Lancią. Kierowca od 1997 roku bierze udział w wyścigach ciężarówek terenowych, odnosząc również w tej dziedzinie znaczące sukcesy. Ostatnie szóste miejsce na Mistrzostwach Świata Ciężarówek Terenowych zostało zdobyte przez Biasiona wraz z zespołem IVECO, którego dwaj inni kierowcy wywalczyli pierwsze i drugie miejsce. Biasion był w ostatnim czasie gwiazdą zlotu Master Truck w Opolu, który w pierwszych dniach lipca przyciągnął setki tysięcy pasjonatów oraz ekspertów w tej dziedzinie. Czy ciężarówki to zupełnie inny świat w porównaniu z autami osobowymi? „Jeśli chodzi o mechanikę są na pewno bardziej skomplikowane, pod względem zależności skrzyni biegów, silnika i amortyzatorów. Jeśli chodzi o rajd z zespołem IVECO w Dakarze, niestety problem ze sprzęgłem spowodował, że miałem opóźnienia, ale jako zespół pojechaliśmy bardzo dobrze”.

Samochody i motocykle, dziedzina której Włochy są niejako kolebką, dziś jest jednak przemysłem, który cierpi. „Przeżywamy trudny okres gospodarczy, którego skutki odczuwa również sektor samochodowy. Jakkolwiek wydaje mi się, że tutaj, w krajach nowej Europy, prosperuje on dobrze. Dlatego też wierzę,” komentuje Biasion „że Włochy mogą odegrać jeszcze rolę pierwszoplanową na tych rynkach o ile przy pomocy dobrego marketingu będą umiały efektywnie wykorzystać swój wizerunek, historię, jak i związek z Polską, krajem, w którym takie modele jak FIAT 126 były prawdziwymi ikonami. Natomiast Włochy, razem ze swoim wizerunkiem, dysponują również prawdziwymi perłami w zakresie poszukiwań i innowacji nowych technologii jak FIAT Power Train, który testuje i wprowadza je na całym świecie, poczynając od Niemiec.”

Warszawa latem

0

Jest wiele osób, które z różnych względów nie będą mogły wyjechać w tym roku na wymarzony urlop w kraju bądź za granicą, spędzając letnie miesiące w mieście. Czy to jednak oznacza, że są skazani na nudę? Nie, takie wakacje wcale nie muszą być nieciekawe, zwłaszcza w Warszawie, ponieważ władze stolicy oraz prywatne instytucje przygotowały cały szereg atrakcji dla tych, którzy nie zdecydują się na wyjazd poza miasto.

Na początek można się wybrać do warszawskiego La Playa Music Baru, czyli wakacyjnego centrum stolicy, otwartego od maja do 25 września, znajdującego się po praskiej stronie Wisły nad samym brzegiem rzeki. Z plaży La Playa Music Baru rozpościera się przepiękny i niepowtarzalny widok na Stare Miasto i Zamek Królewski. Miejsce to oferuje wszystkim spragnionym czynnego wypoczynku weekendy z kursami salsy i samby, ponieważ taniec to doskonała forma spędzania wolnych chwil oraz świetna zabawa w gronie znajomych. Nauka tych tańców odbywa się na skąpanej słońcem nadwiślańskiej plaży. Ponadto na terenie La Playa Music Baru wszyscy plażowicze mogą korzystać z dwóch boisk do siatkówki plażowej, które mogą być także wykorzystane do gry w badmintona. Cały niezbędny sprzęt do uprawiania siatkówki plażowej, badmintona, bule oraz frisbee można bezpłatnie wypożyczyć w barze. Do tego fantastycznego miejsca można się dostać nie tylko tradycyjnymi środkami transportu takimi jak autobus czy samochód, ale również tramwajem wodnym czy specjalnym promem.

Kto natomiast w te gorące letnie dni chciałby spędzić trochę czasu na wodzie, będzie mógł skorzystać z szerokiej oferty przygotowanej przez Fundację „Ja Wisła”, która oferuje krótkie rejsy drewnianymi łodziami, kultywując tradycje i obyczaje warszawskich żeglarzy i przewoźników. Przewodnicy fundacji odkryją przed turystami piękno i tajemnice Wisły, opowiadając o historii, dziedzictwie kultury i wartościach przyrodniczych doliny Wisły. Rejsy Fundacji, w których może uczestniczyć jednorazowo maksymalnie dziesięć osób, są realizowane w ramach odpłatnej działalności statutowej fundacji. Ponadto w każdą sobotę i niedzielę do końca sierpnia pełnoletni mieszkańcy stolicy będą mogli wziąć udział w bezpłatnych spływach, które poprowadzą instruktorzy z Fundacji Promocji Rekreacji „KiM” w ramach projektu współfinansowanego przez władze Warszawy. Wszyscy zainteresowani tymi jednodniowymi spływami spotykają się w soboty i niedziele o godz. 9.00 przy ul. Zaruskiego w Porcie Czerniakowskim. Wioślarze po krótkim szkoleniu na wodach portu wypłyną na Wisłę; podczas spływu będzie można np. zobaczyć i przepłynąć śluzą im. Inż. Tillingera do Kanału Żerańskiego. Spływy kończą się około godz. 15.00 przy bazie KS Spójnia. By wziąć udział w spływie, wystarczy wypełnić odpowiedni formularz zgłoszeniowy dostępny na stronie: www.fundacjakim.pl/index.php?pid=294.

Również miłośnicy natury znajdą dla siebie coś ciekawego w Warszawie, gdyż niemal ¼ obszaru stolicy stanowią parki, skwery i ogrody. Uzupełnieniem historycznych parków, stanowiących oprawę królewskich i magnackich rezydencji, takich jak Ogród Saski, Łazienki czy Wilanów, są inne zielone miejsca, których przykładem mogą być nowoczesny ogród na dachu Biblioteki Uniwersyteckiej i Pole Mokotowskie stanowiące enklawę zieleni i jedno z ulubionych miejsc mieszkańców Warszawy i turystów. Ogród na dachu BUW-u, który rozpościera się na powierzchni ponad 1 hektara, jest jednym z największych i najpiękniejszych ogrodów dachowych w Europie. Ogólnie dostępny ogród, aczkolwiek ogrodzony i zamykany, stanowi doskonałe miejsce wypoczynku nie tylko dla studentów czy pracowników naukowych, ale także wszystkich warszawiaków poszukujących miejsca na relaks. Ogród składa się z części górnej i dolnej, które połączone są strumieniem z kaskadowo spływającą wodą. Można w nim podziwiać rozmaite gatunki i odmiany roślin, posadzone w trzech odmiennie skomponowanych częściach, a z mostków i tarasu widokowego przyjrzeć się panoramie Warszawy.

A jeśli natura, woda i plaże nie będą wystarczające, Warszawa może Was zaskoczyć innymi atrakcjami. Najodważniejsi będą mieli okazję świetnie się bawić kilka metrów nad ziemią, bowiem w stolicy istnieją dwa parki linowe: „Park Linowy Warszawa” i „Park Linowy Bielany”. Te parki to specjalnie przygotowany teren do zabaw z użyciem lin rozmieszczonych na drzewach, gdzie mogą bawić się wszyscy, bez żadnego doświadczenia na linach, zarówno dzieci, młodzież jak i dorośli. Do pierwszego parku można dostać się tradycyjnymi środkami transportu lub dopłynąć tramwajem wodnym, ponieważ znajduje się on w niedalekiej odległości od Baru La Playa. Park zapewnia niezapomniane wrażenia, adrenalinę, wysiłek na świeżym powietrzu oraz widoki na panoramę Wisły i Starówki. Wszyscy głodni przygód, po przybyciu na miejsce, są wyposażani w profesjonalny sprzęt asekuracyjny, a następnie pouczani o zasadach posługiwania się nim. W obu parkach można odczuć smak ryzyka bez ryzyka, ale za to z dużą dawką adrenaliny. A jeśli ktoś chciałby znaleźć się jeszcze wyżej? Już od kilku tygodni warszawiacy i turyści mogą podziwiać panoramę miasta z balonu zakotwiczonego w Orange Stacja Balon, która znajduje niedaleko Stadionu Narodowego. Jest to miejsce, w którym każdy będzie mógł przeżyć ekscytującą przygodę polegającą na pionowym locie helowym balonem na wysokość 160 metrów, w którym jednorazowo zmieści się nawet 30 osób. Orange Stacja Balon jest otwarta codziennie w godzinach 9:00-22:00, a w weekendy do 24:00.

Ci, którzy chcą poczuć smak XIX-wiecznej Warszawy, mogą wybrać się na przejażdżkę konnym omnibusem lub dorożką po Starówce. Natomiast ci, którzy chcą cofnąć się do lat 50. XX wieku, powinni wybrać się na przejażdżkę zabytkowym tramwajem linii „T”, który będzie kursował przez centrum miasta oraz jego prawobrzeżną część do 30 września, we wszystkie weekendy oraz dni świąteczne. Jego trasa rozpoczyna i kończy się na Placu Narutowicza. Podczas przejażdżki tym promocyjnym tramwajem można podziwiać Warszawę przez okno lub też wysiąść na wybranym przystanku, aby zwiedzić znajdujące się na trasie liczne zabytki i atrakcje. W środku tego niezwykle oryginalnego pojazdu o stylowym, drewnianym wnętrzu znajdują się: pianino, system nagłośnienia, monitory LCD, a także istnieje możliwość połączenia się z Internetem za pomocą WIFI. Na podróżnych czekają takie atrakcje jak: konkursy z nagrodami, podróże tematyczne oraz minikoncerty fortepianowe w wybrane weekendy.

W lipcu będzie można wziąć udział w festiwalu Warsaw Summer Jazz Days, który powstał na początku lat 90. z potrzeby konkurowania z Festiwalem Jazz Jamboree. Dziś pozycja warszawskiego festiwalu jest niepodważalnie silna w muzycznym środowisku Europy. Wielu muzyków z całego świata doskonale wie, że podczas Warsaw Summer Jazz Days można prezentować odważną i innowacyjną muzykę, ku uciesze mediów, publiczności czy mecenasów państwowych i prywatnych. Na przestrzeni lat główne założenia Warsaw Summer Jazz Days pozostały niezmienne: promocja jazzu współczesnego, prezentowanie tego co w nim najnowsze i najbardziej kreatywne. Innym znanym festiwalem o podobnej tematyce jest XVIII Międzynarodowy Plenerowy Festiwal „Jazz na Starówce”, który rozpoczął się 30 czerwca a zakończy się 25 sierpnia. Tegoroczna edycja tradycyjnie upłynie pod znakiem międzynarodowych gwiazd i jazzowych odkryć. To jeden z najdłuższych i najstarszych festiwali jazzowych w Europie, podczas którego, publiczność ma okazję bezpłatnie wysłuchać gwiazd z Europy i Stanów Zjednoczonych. Ten festiwal od lat obecny jest w najważniejszych polskich mediach.

Antica Murrina gość honorowy Ambasady Włoch w Warszawie

0

Proces internacjonalizacji firmy Antica Murrina, historycznej marki włoskiej powiązanej z biżuterią oraz artystycznym wyrobem szkła, dzięki któremu Antica Murrina jest coraz częściej obecna na rynkach Europy wschodniej, jest kontynuowany.

W czerwcu eleganckie sale Pałacu Szlenkierów, w którym mieści się siedziba Ambasady Włoch w Warszawie, gościły jedną z wystaw zorganizowanych przez Antica Murrina w ramach road-show, które firma zdecydowała się przedsięwziąć, by zaprezentować światu sztukę artystycznego wyrobu biżuterii ze szkła, kontunuowaną bez przerwy od ponad pięćdziesięciu lat.

Wydarzenie to wpisuje się w projekt rozwoju firmy na rynkach Europy wschodniej, rozpoczęty przez Antica Murrina we współpracy z Global Strategy, firmą konsultingową z siedzibą w Mediolanie i w Warszawie.

Podczas wieczornego spotkania, w którym uczestniczyli ważni przedsiębiorcy polscy oraz klienci z sektora mody i biżuterii, Roberto Ciotti, dyrektor zarządzający, Elena Voltolina, dyrektor artystyczny i Antonella Taiariol, manager eksportu, przedstawili, w obecności ambasadora Riccardo Guariglia, najnowsze kolekcje weneckiej marki.

Bohaterem wieczoru był szklany klejnot, wykonany ręcznie, który łączy w sobie tysiącletnią tradycję oraz współczesne poszukiwania nastawione na współczesną modę. Dzięki takiemu połączeniu składników każdy klejnot marki Antica Murrina jest niepowtarzalny i jest przykładem włoskiej doskonałości na skalę światową, dzięki której ręcznie wykonany produkt jest dostępny dla konsumentów z całego świata.

Antica Murrina jest obecna na rynkach międzynarodowych, posiada 800 punktów sprzedaży we Włoszech oraz 2300 sklepów na świecie. Sytuację tą firma zawdzięcza przede wszystkim zmianie modelu zarządzania: w ciągu ostatnich trzech lat Antica Murrina przekształciła się z typowej rodzinnej firmy w strategiczną strukturę menedżerską, pozostającą w perfekcyjnej harmonii z rynkiem oraz wymaganiami sieci dystrybucyjnej. Dobrze ukształtowany proces internacjonalizacji pozwolił firmie Antica Murrina zaznaczyć swą obecność na rynkach dojrzałych, na przykład na rynku europejskim, jak również zaistnieć na wschodnich rynkach wschodzących, które odgrywają coraz bardziej znaczącą rolę dla rozwoju tej marki.

 

 

Solonia City – Rajd przez miasto (nie?)znane

0

Ewa Solonia

Essere o non essere (być albo nie być) – czy jest ktoś, kto w tę porę roku boryka się z takim dylematem? Ja na pewno nie. W ten oto letni czas męczyć się można jedynie z upałem. Poddając się tej słodkiej torturze pojawiam się na łamach Gazzetta Italia.

Kim Jestem? Polką, blogerką, miłośniczką mody, czcicielką życia i animatorką kultury. Bywam nazywana „kulturalną wojowniczką” i „stylową higienistką”. Mieszkam i tworzę w Warszawie, dlatego na powitanie zapraszam na rajd po nietypowych, nowych i sezonowych zakątkach tego miasta, gdzie można odpocząć i dobrze się zabawić. Mam nadzieję, że jazda Wam się spodoba i, że znajdziecie coś dla siebie.

Kulturalnie na dzień dobry. Zaczynamy od Centrum. Uwaga – to wycieczka pełna skrajności, a miejsca odwiedzacie na własną odpowiedzialność.

Cafe Lorentz – piknik pod Muzeum Narodowym.

Jest to miejsce, które zostało otwarte na początku lipca tego roku, w budynku Muzeum Narodowego. Jeśli chcecie napić się drinka i coś przekąsić w atmosferze eleganckiego pikniku, to tylko tu – do dyspozycji są koce, leżaki i kosze z różnymi grami. W weekendy odbywają się tu nocne imprezy – jednak lepiej nie zakładać szpilek.

Adres: Dziedziniec im. Stanisława Lorentza Muzeum Narodowego, Aleje Jerozolimskie 3 http://www.facebook.com/CafeLorentz

Po starcie w Centrum przenosimy się spacerkiem nad Wisłę.

Park Odkrywców – naukowo i romantycznie w każdym wieku.

Na to oryginalne miejsce, znajdujące się na tyłach Centrum Nauki Kopernik wpadłam niedawno. Klimat naukowy i odkrywczy zapewniają dziwne konstrukcje – można przyjść z dziećmi, a nawet na randkę, bo sączy się tu z głośników przyjemna muzyka i są projekcje ciekawych filmów. Można wyciągnąć się na leżaku lub bajecznie pofalowanym zboczu i marzyć, marzyć, marzyć…

Adres: ul. Wybrzeże Kościuszkowskie 20

http://www.kopernik.org.pl

Fajnie, fajnie, ale jeść się chce… Przenosimy się więc na chwilę na Powiśle ponieważ nowe miejsce kusi zapachem świeżości, a ja uwielbiam sprawdzać nowości.

Wars and Sawa – akcent polskiej wsi w samym środku stolicy.

Lokal ten został otwarty na początku lipca 2012. Tuż przy parkingu stoi chatka z gankiem i płotkiem, na którym brakuje tylko kota, bo garnki już są. Restauracja urządzona jest w stylu rustykalnym, jest dość skromna a zarazem przytulna. Można tu zjeść lekki obiad przygotowany przez właścicieli: Igę i Marcina.

Adres: ul. Dobra 14/16

http://www.facebook.com/WarsandSawa

Wróćmy jednak nad Wisłę. Życie rozrywkowe kwitnie tu zaledwie od kilku lat. Aż łezka kręci mi się w oku na tę myśl, bo jako szalona artystka brałam udział w pierwszych imprezach, mających na celu pozytywne „zaczarowanie” nadwiślańskiej przestrzeni i przygotowanie gruntu pod przyszłe życie kulturalne. Projekt Most Wanted Teresy „Blask” Tyszowieckiej, o którym mówię, obejmował m.in. koncerty, performance i happeningi. Pewnego razu na szczyt filaru Mostu Świętokrzyskiego wniesiono wzmacniacz, z którego wydobywały się dźwięki medytacyjne Tybetańskiego Lamy.

Bliżej centrum miasta, niedługo przed otwarciem Centrum Nauki Kopernik (które z nim graniczy) w 2010 roku, pojawił się cud…

Cud nad Wisłą, czyli romantycznie i tanecznie.

To miejsce oczarowało mnie swoim wystrojem, będąc tam odnosi się wrażenie, że jest się na statku. Oświetlenie i aranżacja przestrzeni tworzy artystyczny, niezobowiązujący klimat, przez co przyciąga rzesze artystów i… nocnych rowerzystów, bo położone jest tuż przy nadwiślańskiej ścieżce rowerowej.

Adres: ulica Wybrzeże Kościuszkowskie 20

http://www.facebook.com/CudownieNadWisla

Każdy szanujący się koneser życia nocnego wie, że wraz z upływem nocy, kluby należy zmieniać. Trzeba wiedzieć tylko gdzie się udać, by nie trafić na pusty parkiet.

Plac Zabaw – klub po horyzont.

Tutaj pusto robi się dopiero w południe. Klub powstał w zeszłym roku i natychmiast podbił serca warszawiaków. Parkiet i bar, ulokowane w parku, zdobywają coraz większe rzesze fanów. W zeszłym roku oblegany był raczej przez studentów, dziś natomiast cieszy się popularnością bardzo zróżnicowanego wiekowo towarzystwa.

Adres: ul. Myśliwiecka 9

http://www.facebook.com/pages/Plac-Zabaw/163951410325348

Na koniec pozostaje przywitanie dnia na obrzeżach Warszawy.

Miasto Cypel, Mazury w Warszawie.

To niezwykłe miejsce mieści się na Cyplu Czerniakowskim. Będąc w miejscu oddalonym od Centrum zaledwie o 15 minut taksówką, ma się wrażenie, że jest się gdzieś bardzo daleko. Bar, restauracja, dyskoteka i pole namiotowe, las i rzeka… prędzej czy później cała Warszawa się tu spotka… Może również i my? Do zobaczenia!

Adres: ul. Zaruskiego 6

http://miastocypel.eu/

Dla 4 osób, które na moim blogu znajdą posta pt. „Gazzetta Italia” i w komentarzach napiszą swoje wrażenia na temat tego artykułu, mam bilety do Muzeum Narodowego w Warszawie i jeden makijaż, który wykona wizażystka Ola Kozińska. Pozdrowienia.

www.soloniacity.com