Slide
Slide
Slide
banner Gazzetta Italia_1068x155
Bottegas_baner
baner_big
Studio_SE_1068x155 ver 2
Baner Gazetta Italia 1068x155_Baner 1068x155
ADALBERTS gazetta italia 1068x155
FA-1013-Raffaello_GazettaItalia_1068x155_v1

Gazzetta Italia 116 (kwiecień – maj 2026)

0

IX Premio Gazzetta Italia – video

0
fot. Michał Bruzda

 

Francesco Chiamulera: Cortina coraz piękniejsza i nowocześniejsza

0
Evento Una Montagna di Libri

Królowa Dolomitów po 70 latach ponownie gości igrzyska olimpijskie. Biorąc pod uwagę tempo współczesnego świata, to jak cała epoka geologiczna, którą Cortina przeszła z pewnością siebie szlachetnej damy — od pierwszego boomu turystycznego na przełomie lat 50. i 60., symbolizowanego przez komiczną „Różową Panterę” z 1963 roku w reżyserii Blake’a Edwardsa, z Peterem Sellersem w roli inspektora Clouseau i wspaniałą Claudią Cardinale, w dużej mierze kręconą w kotlinie Ampezzo — po Cortinę lat 80., kiedy pod hasłem „wszyscy jesteśmy bogaci” (a jeśli nie byliśmy, to zadłużaliśmy się, by takimi być) stała się sercem zimowego życia towarzyskiego Włoch, uwiecznionego przez Carlo Vanzinę w słynnych komediach „cinepanettone”. O współczesnej Cortinie, która ponownie wita zimowe igrzyska, rozmawiamy z niestrudzonym Francesco Chiamulerą, pomysłodawcą i organizatorem festiwalu literackiego „Una Montagna di Libri”, wybitną postacią społeczności Ampezzo XXI wieku.

Poza ogromnymi korzyściami medialnymi, co konkretnie przynoszą Cortinie igrzyska olimpijskie?

„Igrzyska to niepowtarzalna okazja do rozwoju infrastrukturalnego. Aby mieszkać i pracować w górach, oczywiście potrzebujemy dobrej jakości połączeń i usług. Moją nadzieją, a zarazem przekonaniem, jest to, że te igrzyska będą okazją do obalenia stereotypu, który od 40 lat krąży wokół Cortiny, kiedy przyjaciele i odwiedzający mówią: „piękna, przepiękna, ale trochę spoczęliście na laurach”.

1956–2026: po 70 latach, jaka jest Cortina, która przyjmuje po raz drugi Zimowe Igrzyska?

„Jak zauważył Edward Morgan Forster na początku ubiegłego stulecia, wracając do miejsc wypoczynku, myślimy o poprzednich razach, gdy tam byliśmy; to właśnie na miejscach wakacyjnych spoczywa niewdzięczne zadanie przypominania nam, że czas płynie. Cortina na przestrzeni lat się zmieniła — to górska miejscowość z 5 tysiącami mieszkańców, którzy żyją na tym terenie ze świadomością konieczności sprostania coraz bardziej wymagającej turystyce i starając się nie tracić więzi z przeszłością. A nasz Festiwal, na swój sposób, pomaga podtrzymywać ciągłość historii tego miasta”.

Guido Tonelli, Francesco Chiamulera

Przejdźmy do sedna: jak powstał festiwal literacki „Una Montagna di Libri”?

„Narodził się dla zabawy. W 2009 roku, gdy byłem jeszcze studentem historii na Uniwersytecie La Sapienza, wpadłem na pomysł zaproszenia do Cortiny pisarzy i dziennikarzy, których już znałem. Idąc za mądrą radą przyjaciółki — jeśli coś robisz, rób to dobrze” — i dzięki wsparciu kilku osób z Cortiny, od pierwszej edycji zorganizowaliśmy program z wieloma spotkaniami i prezentacjami. Oczywiście nie mogłem wiedzieć, jak bardzo ten Festiwal później się rozwinie i jak ważną rolę odegra w moim życiu. Podstawową ideą było przywrócenie tradycji ‘Spotkań z autorem’, które w przeszłości sprowadziły do Cortiny takie postacie jak Giovanni Comisso, Dino Buzzati, Ernest Hemingway, Vladimir Nabokov czy Goffredo Parise. Chcieliśmy ponownie połączyć Cortinę z jej kulturalną przeszłością, w której wielkie postacie literatury przyjeżdżały tu na wakacje, ale także po to, by uprawiać rzemiosło pisarskie”.

Festiwal, który przez lata zdobył znaczącą pozycję wśród festiwali literackich.

Podczas ostatnich edycji odnotowaliśmy około 20 tysięcy widzów rocznie. Publiczność ta uczestniczy w około 70 wydarzeniach, zarówno letnich, jak i zimowych, które organizujemy, zapraszając do Cortiny pisarzy i pisarki z całego świata. W tym roku będziemy mieli również specjalny kalendarz związany z Igrzyskami Olimpijskimi i Paraolimpijskimi.

Na łąkach (Alverà, Cortina)

W epoce zdominowanej przez szybkość, fragmentaryczność i pilność bieżących wydarzeń, ile miejsca pozostaje dla literatury rozumianej jako „czas na długą i głęboką refleksję”?

„Na szczęście literatura nadal pozostaje potrzebą, która nie została zapomniana w tych burzliwych czasach, wręcz przeciwnie, prawdopodobnie radzi sobie znacznie lepiej niż dziennikarstwo. Nasz Festiwal jest okazją do przekształcenia przyjemności samotnego czytania w doświadczenie społeczne, polegające na wspólnym spędzaniu czasu wokół książek. I z tego, co zdążyliśmy zauważyć, publiczność śledzi nas z entuzjazmem, wykazując ogromną potrzebę pogłębiania wiedzy”.

Literatura jako przestrzeń refleksji, która pomaga nam lepiej zrozumieć społeczeństwo, w którym żyjemy?

„W czasach naznaczonych straszliwymi wydarzeniami geopolitycznymi czytanie tekstów pozornie bardziej odległych od bieżącej sytuacji staje się sposobem na spojrzenie na nią z innej perspektywy, a także na lepsze zrozumienie teraźniejszości niż tylko poprzez ograniczanie się do codziennych informacji. Najnowszym przykładem tej roli literatury są dwie książki Ukraińca Andrieja Kurkowa „Dziennik inwazji” i „Nasza codzienna wojna”, dzięki którym zrozumiałem, że to, co codziennie czytałem o wojnie na Ukrainie, nie pomagało mi zrozumieć całej sytuacji. Literatura nadal ma swego rodzaju pierwszeństwo w przedstawianiu wydarzeń z dystansem, opowiadając o świecie z lotu ptaka. Dzięki temu literatura przekazuje ci niuanse, których nie dostrzegasz w codziennym, hałaśliwym dziennikarstwie.

Czy zauważasz wśród publiczności Festiwalu „Una Montagna di Libri” rosnące zainteresowanie teraźniejszością? I szczególną chęć głębokiego jej zrozumienia?

„W tym miejscu chciałbym wspomnieć o autorach, którzy analizują teraźniejszość, polecając czytelnikom Gazzetta Italia książkę „What We Can Know”, najnowszą powieść McEwana, której akcja rozgrywa się w dystopijnej przyszłości po katastrofach, zarówno ekologicznych, jak i wojennych. Jeśli chodzi o stosunek publiczności Festiwalu „Una Montagna di Libri” do aktualnych wydarzeń, jedno zauważyłem wyraźnie: ludzie dostrzegają fałsz i oszukańczy charakter systemu talk-show i włoskich programów informacyjnych. My, organizatorzy Festiwali literackich, coraz bardziej czujemy się symboliczną i być może desperacką alternatywą dla fałszywego i winnego systemu informacji telewizyjnej, który w niektórych kluczowych kwestiach, takich jak na przykład wojna w Ukrainie, informuje, skłaniając widza do opowiedzenia się po jednej ze stron w swego rodzaju niedopuszczalnym referendum między stanowiskami, które są przedstawiane jako równe i alternatywne, ale w rzeczywistości nie są wcale równoważne! Stanowisko zgodne z prawem i prawem międzynarodowym jest traktowane na równi z postawą najeźdźców i dyktatorów, jakby wszystko było takie samo, jakby była to żartobliwa sytuacja, w której można się podzielić w zależności od sympatii. Na naszym Festiwalu, który jest różnorodny i zajmuje się mnóstwem tematów, zauważam, że wielu uczestników jest poirytowanych tym, że ograniczając się wyłącznie do informacji telewizyjnych, nie rozumieją nic z rzeczywistości, w której żyjemy. Krótko mówiąc, mamy przestrzeń, w której możemy swobodnie dyskutować i informować o najróżniejszych tematach. Kiedy zaprosiliśmy Anne Applebaum pod Tofane, aby opowiedziała o Europie Wschodniej i demokracji, licznie zgromadzona publiczność słuchała jej, jakby piła z cudownego źródła. Nawet gdy poruszamy tematy pozornie odległe od aktualności, obecni czytelnicy wiedzą, że z każdego spotkania wynoszą koncepcje i refleksje, które pomogą im w przyszłości stworzyć lepszy obraz społeczeństwa, w którym żyjemy. Krótko mówiąc, gdy słuchamy Colma Tòibìna mówiącego o Thomasie Mannie, wyraża on poglądy ponadczasowe, a nie ograniczone do lat dwudziestych ubiegłego wieku. Literatura jest nauczycielką życia”.

Dino Buzzati w Croda Da Lago, Cortina
Ernest Hemingway w Cortinie

Kiedy mówimy o teraźniejszości, nie możemy nie zadać sobie pytania, w jaki sposób sztuczna inteligencja szybko wkracza w nasze życie, a tym samym również w literaturę. Co o tym sądzisz?

„To fascynująca i jednocześnie niepokojąca kwestia, której z pewnością nie należy lekceważyć. Łatwo byłoby udzielić pocieszających odpowiedzi w stylu „ludzka inteligencja jest niezastąpiona”, ale nie możemy być tego pewni. Jedyne, co wiemy, to że sztuczna inteligencja nie jest maszyną. Do tej pory wynajdywaliśmy maszyny, które udzielały przewidywalnych odpowiedzi i działały na polecenie człowieka, nie miały własnej inicjatywy. Dzięki sztucznej inteligencji wkroczyliśmy w nowy wymiar. Istnieją bardzo interesujące książki, między innymi autorstwa pisarza i informatyka Nello Cristianiniego, które opisują, jak to, co wiemy o sztucznej inteligencji, jest mniejsze od tego, czego nie wiemy. Oczywiście, jak twierdzi Emmanuel Carrère, nie możemy bagatelizować tej kwestii, do tego stopnia, że rozważam zorganizowanie spotkania w ramach festiwalu „Una Montagna di Libri”, podczas którego na scenie będziemy rozmawiać ze sztuczną inteligencją. Książka, którą gorąco polecam czytelnikom Gazzetta Italia, to „If Anyone Builds It, Everyone Dies”, w której autorzy Eliezer Yudkowsky i Nate Soares twierdzą, że jeśli powstanie sztuczna inteligencja ogólna, ludzkość zginie, ponieważ potrzeby człowieka będą nieistotne w porównaniu z potrzebami sztucznej inteligencji. Krótko mówiąc, dzisiaj możemy sokratycznie stwierdzić, że wiemy, że nie wiemy nic na temat sztucznej inteligencji.

Francesco Chiamulera

Magiczny wieczór IX edycji Nagrody Gazzetta Italia

0
fot. Michał Bruzda

4 marca 2026 r. w Teatrze Sabat w Warszawie odbyła się IX edycja Nagrody Gazzetta Italia. Nagroda, której pomysłodawcą jest dziennikarz Sebastiano Giorgi, dyrektor polsko-włoskiego czasopisma Gazzetta Italia oraz newslettera informacyjnego Polonia Oggi, ma na celu docenienie osób i firm, które swoją działalnością przyczyniają się do rozwoju relacji polsko-włoskich.

Tegoroczną galę otworzył Ambasador Włoch w Polsce Luca Franchetti Pardo, który pogratulował laureatom oraz podkreślił bliskie relacje kulturowe i gospodarcze między Włochami a Polską, w których kreowaniu ważną rolę odgrywa Gazzetta Italia.

Ceremonia rozpoczęła się wręczeniem Wyróżnień Specjalnych dwóm firmom, będącym doskonałym przykładem tworzenia trwałych relacji polsko-włoskich.

Pierwszą z nich jest De Wave Group: firma o solidnych włoskich korzeniach, z międzynarodową wizją i ważnym zakładem w Lipnie w Polsce. De Wave Group specjalizuje się w projektowaniu, produkcji i realizacji wyposażenia statków wycieczkowych i luksusowych jachtów.

Nagrodę z rąk dyrektora Agencji ICE-ITA w Warszawie Roberto Cafiero odebrał Riccardo Pompili, dyrektor naczelny De Wave Group.

Drugie Wyróżnienie Specjalne otrzymało wydawnictwo Austeria, publikujące książki w siedmiu językach, w tym w języku włoskim, który od dawna odgrywa coraz większą rolę w publikacjach. Kosmopolityczne wydawnictwo ma swoją siedzibę główną w dzielnicy żydowskiej Kazimierz w Krakowie. Jest obecne również w Muzeum POLIN w Warszawie, w Syrakuzach na wyspie Ortigia oraz w Budapeszcie.

Nagrodę z rąk dyrektora Włoskiego Instytutu Kultury w Krakowie, Matteo Ogliariego, odebrali Małgorzata i Wojciech Ornat. 

Następnie przyszła kolej na nagrody indywidualne. Jako pierwszy statuetkę i talerz ze szkła artystycznego Yalos Murano odebrał Andrea Ceccherelli – profesor zwyczajny slawistyki na Uniwersytecie Bolońskim, tłumacz i badacz literatury polskiej. Nagrodę wręczył Fabio Troisi, dyrektor Włoskiego Instytutu Kultury w Warszawie, który był współorganizatorem wydarzenia.

Kolejną nagrodę otrzymała Urszula Rzepczak, dziennikarka z 35-letnim doświadczeniem, od lat relacjonująca dla polskich mediów najważniejsze wydarzenia z Włoch i Watykanu. Nagrodę wręczył dziennikarz Jacek Pałasiński, laureat Nagrody Gazzetta Italia z 2019 roku.

Trzecim nagrodzonym został Sebastian Świderski, wielokrotny reprezentant Polski w siatkówce, przez wiele lat związany z włoską Serie A. Nagrodę wręczyła siatkarka Małgorzata Glinka.

Czwartą nagrodę otrzymała Monika Mariotti – aktorka, wokalistka i scenarzystka polsko-włoskiego pochodzenia. Nagrodę wręczyła producentka i pisarka Katarzyna Kalicińska.

Korzystając z obecności autorki (Katarzyna Kalicińska) i aktorów (Monika Mariotti, Karolina Porcari, Alessandro Parrello), mieliśmy wyjątkową okazję obejrzeć zwiastun polsko- włoskiego serialu Felicità, którego emisja w TVP jest zaplanowana na wrzesień.

Ostatnim nagrodzonym tegorocznej gali był Jacek Cygan – autor tekstów piosenek, poeta, prozaik, scenarzysta i osobowość telewizyjna. Od lat podróżuje po Włoszech i swoją działalnością przybliża do siebie polską i włoską kulturę. W roku 2025 w Wydawnictwie Marginesy w Warszawie ukazała się jego książka „Ciao Goethe. Śladami Goethego w Italii”. Nagrodę Jackowi Cyganowi wręczył pisarz i poeta Jarosław Mikołajewski.

Tegoroczną galę uświetniły trzy występy muzyczne. Najpierw wysłuchaliśmy pięknych dźwięków fortepianu i bandoneonu dzięki występowi włoskiego duetu Duettango. Następnie wystąpił Antoni Figurski, który zagrał na skrzypcach wykonanych we włoskim warsztacie Stefano Trabucchiego. Na zakończenie ceremonii wręczenia nagród gości porwał energetyczny występ Moniki Mariotti.

Na koniec wieczoru bawiliśmy się do polskich i włoskich hitów przy secie DJ-a No Mind.

Serdeczne podziękowania dla Małgorzaty Potockiej, która przywitała naszych gości ze sceny, i całego zespołu Teatru Sabat za gościnę i niepowtarzalną atmosferę. 

Dziękujemy też prowadzącym galę: Karolinie Porcari i Alessandro Parrello, oraz tłumaczce Paulinie Szulim i wręczającej nagrody Klaudii Briss.

Za reżyserię tegorocznej gali odpowiadała Natalia Gadomska.

Catering z najwyższej jakości włoskich produktów zapewniła firma Włoski Mąż, z wybranymi oryginalnymi produktami kalabryjskimi od firmy Muraca.

Organizacja gali nie byłaby możliwa bez naszych sponsorów: AICE Poland, AlfaParf Milano, BNP Paribas, Confindustria Polonia, De Wave Group, Generali, GPoland, Horizon, Mecenat Warszawski, Mutti, Overpartners Poland, Porsche Interauto Polska, Trabucchi, Zignago; sponsorów technicznych: Cagiel Beauty, Faraone, Fattorie del Duca, Ferrero, Hotel Warszawa, Włoski Mąż i jak zawsze YALOS MURANO, firmy o długiej weneckiej tradycji, która wykonuje dla nas nagrody z artystycznego szkła w swoim zakładzie na wyspie Murano.

Dziękujemy wszystkim obecnym za ten wyjątkowy wieczór i za tworzenie z nami polsko-włoskiej społeczności.

Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć autorstwa Michała Bruzdy.

Słowo i milczenie w „Ci, którzy mówią, ci, którzy milczą”

0
Chiara Valerio

Pierwsza powieść Chiary Valerio wydana w Polsce przez wyd. bo.wiem to książka wymykająca się prostym kategoriom. Pozornie przypomina śledztwo i opowieść o niemal obsesyjnym poszukiwaniu prawdy o śmierci członkini małomiasteczkowej społeczności. Z drugiej – jest medytacją o pamięci, próbie zrozumienia świata i własnej tożsamości. Valerio łączy klasyczną narrację z introspekcyjnym strumieniem świadomości, tworząc tekst o mozaikowej strukturze, złożony z fragmentów, wspomnień, niedopowiedzeń i plotek.

Akcja rozgrywa się w latach 90., w mikrokosmosie włoskiej prowincji Scauri, który Valerio odmalowuje z niemal matematyczną precyzją, a każdy detal ma znaczenie. W tym świecie „wszyscy wiedzą wszystko o wszystkich”, ale to, co uchodzi za wiedzę, jest zlepkiem domysłów i niepewnych wspomnień. Na tym tle pojawia się Vittoria – kobieta, która przybyła do miasteczka dwadzieścia lat wcześniej z Rzymu. Towarzyszy jej młoda dziewczyna, Mara, która „wygląda jak jej córka”, ale nie do końca wiemy, jaka relacja łączy kobiety. Vittoria pozbawiona męskiego protektora, niezależna finansowo, samowystarczalna – staje się dla Scauri obiektem fascynacji i niepokoju. Kupuje dom i łódź, żyje na własnych zasadach, intryguje mieszkańców miasteczka. Nie potrzebuje jednak potwierdzenia ze strony mężczyzn, sama decyduje, z kim rozmawia, komu okazuje zaufanie, a od kogo się odcina. Poświęca się swoim pasjom – roślinom, sztuce, towarzyskim spotkaniom, a pod swoją opiekę bierze inne kobiety. W społeczeństwie zdominowanym przez patriarchalne reguły, zdumiewające jest to, że kobieta zyskuje taką władzę. Jak przyznała Valerio podczas premierowego spotkania na targach książki w Krakowie – literatura służy również temu, by tworzyć taki świat, jaki byśmy chcieli. Vittoria uwielbia morze – kąpiele w nim są dla niej rytuałem oczyszczenia, momentem, w którym symbolicznie zrzuca z siebie ciężar konwenansów i oczekiwań. A woda, która przewija się w powieści, może być metaforą jej wolności. Moment, w którym bohaterka zanurza się w morzu, jest estetyczną sceną zapadającą w pamięć – jak syrena, przyciąga wzrok innych, rozbudza pożądanie, ale też niepokój. Vittoria wybiera morze, bo tylko tam może być w pełni sobą. A jej śmierć, choć formalnie uznana za wypadek, ma w sobie gest ostatecznej kontroli – to ona decyduje, kiedy odchodzi, jakby chciała zachować władzę nad własnym losem do ostatniej chwili. 

Sceny z życia Vittorii obserwujemy jak przez dziurkę od klucza już po jej śmierci, podglądając ją tak, jak robią to mieszkańcy miasteczka, którzy przekazują dalej to, co „podejrzane” i „zasłyszane”. A powierniczką całej jej historii staje się czterdziestoletnia adwokatka, Lea Russo, dla której śmierć Vittorii jest wstrząsem i przebudzeniem zarazem. To ona symbolicznie przejmuje kontrolę, przerywając zasłonę milczenia na temat prawdy o kobiecie. Nie bez przyczyny książka rozpoczyna się cytatem Teresy Cremisi „Nikt nie jest w stanie kontrolować siebie w sposób doskonały” oraz „Jak już kogoś raz ogarnie mania kolekcjonowania rzeczy, roślin i wszystkiego, to w końcu przychodzi chęć kolekcjonowania także ludzi” – Mikóla Finzi-Continiego.

Lea Russo prowadzi stabilne życie jako prawniczka, jest żoną profesora i matką dwóch córek. Z pozoru łączy ją niewiele z Vittorią, lecz Valerio konstruuje ich relację jako napięcie między dwiema formami dominacji. Vittoria panowała nad ludźmi, Lea natomiast, po jej śmierci, przejmuje władzę nad opowieścią. To ona zbiera głosy mieszkańców, rekonstruuje przeszłość, decyduje, które wspomnienia zostaną zachowane. Dąży do poznania prawdy o Vittorii i o mieście Scauri. W ten sposób przejmuje rolę narratorki i strażniczki pamięci. 

A Scauri nie jest tu jedynie tłem. To trzeci bohater powieści – żywy organizm, który oddycha, mówi, słucha i milczy. Miasto to wspólnota spleciona z plotek, półprawd i domysłów. O Vittorii mówi się nieustannie, a każde wypowiedziane zdanie buduje kolejną wersję jej historii. W tym sensie Vittoria staje się samym miastem – jego centrum i opowieścią, jego mitem. Była obecna przy wszystkich ważnych wydarzeniach, a jej imię wraca w rozmowach jak echo. Tak jak woda, rozlewa się po pamięci mieszkańców. W ten sposób Valerio znakomicie pokazuje mechanizmy prowincjonalnej władzy – opartej nie na pieniądzach czy instytucjach, lecz na informacji. Wiedza to waluta Scauri. Luigi, mąż Lei, wie wszystko, bo wieczorami słucha opowieści sąsiadów w okolicznym barze czy na ulicy i powtarza je dalej, przekazując niby przypadkiem to, co wszyscy „powinni” wiedzieć. Plotka staje się tu narzędziem utrzymania porządku społecznego. Kobiety i mężczyźni uczestniczą w niej w różny sposób – mężczyźni powtarzają, kobiety przetwarzają. W tym sensie narracja o Vittorii to trochę kobiecy rewanż: to kobieta, Lea, nadaje kształt historii, której mężczyźni nigdy nie rozumieli. Styl Valerio jest magnetyczny. Pisarka rezygnuje z klasycznego dialogu, wprowadzając formę ciągłego przepływu myśli, w którym granice między wspomnieniem, faktem a fikcją są płynne. Buduje narrację, która, podobnie jak jej bohaterki, wymyka się regułom i klasyfikacjom.

Spotkanie z Chiarą Valerio, moderowane przez Sebastiano Giorgi, we Włoskim Instytucie Kultury w Krakowie. Fot. Wojciech Wróbel

„Ci, którzy mówią, ci, którzy milczą” to historia o potrzebie samostanowienia, o emancypacji, która nie zawsze przybiera postać buntu, czasem wyraża się też w milczeniu, w spojrzeniu, w świadomym odchodzeniu. Vittoria jest kobietą, która decyduje o sobie aż do końca; Lea z jej milczenia czyni opowieść. Valerio pisze o tym, że pamięć jest formą władzy, a opowiadanie – aktem przejęcia kontroli. W opowiedzianym przez autorkę świecie nie ma jednej prawdy, są tylko głosy, które się nakładają, znoszą, powtarzają. To właśnie z nich powstaje tkanka miasta i tożsamość bohaterów. W Scauri mieszkańcy „wymieniają się informacjami”, jak pisała autorka – a to, co rośnie z tej sieci, to wspólna historia kobiet, które, mimo ograniczeń, “mówiąc lub milcząc” tworzą własny język i pamięć, a tym samym, własne miejsce w świecie.

Gazzetta Italia 115 (luty – marzec 2026)

0

Cortina, Zimowe Igrzyska Olimpijskie między pięknem a kulturą. Tak brzmi tytuł na okładce numeru 115 Gazzetta Italia. Poświęcamy w nim dużo miejsca pięknej Królowej Dolomitów, przeprowadzając wywiad z jednym z jej najsłynniejszych mieszkańców, Francesco Chiamulerą, pomysłodawcą i organizatorem festiwalu „Una Montagna di Libri”.

W rubryce filmowej przeczytacie o serialu „Potwór z Florencji ” („Il Mostro”), który cieszy się ogromną popularnością na Netflixie, oraz o filmie „La Grazia” wypełniającym polskie sale kinowe. W oczekiwaniu na Sanremo opowiadamy o dwóch artystkach, które zapisały się w historii włoskiej muzyki: Ornella Vanoni i Amanda Lear. Następnie kolej na kuchnię: wywiad ze zwyciężczynią programu Masterchef Polska, Wiktorią Nawarą, która studiuje we Włoszech, oraz artykuł o pistacjach z Bronte. Do tego ciekawe wywiady z „królową polskiego teatru rewiowego” Małgorzatą Potocką i dziennikarzem Remigiuszem Grzelą, który przedstawia nam sylwetkę Oriany Fallaci. Jak zawsze czeka na Was dużo literatury, czyli recenzje książek i dwa artykuły poświęcone Antonio Scuratiemu i Nicoli Lagioia. To wszystko wraz z naszymi stałymi rubrykami. Numer 115 jest naprawdę nie do przegapienia!

CASA POLONIA wizytówką Polski we Włoszech podczas XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan–Cortina 2026

0

Casa Polonia, czyli Mobilny Dom Polski stanie się sercem polskiej obecności podczas XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan–Cortina 2026. To nowoczesna, innowacyjna przestrzeń, w której sportowe emocje spotkają się z polską gościnnością, a kibice, sportowcy, media i partnerzy biznesowi stworzą wyjątkową biało-czerwoną strefę na włoskiej ziemi.
Projekt pełni jednocześnie rolę platformy promocyjnej dla polskich firm i marek, które zaprezentują swój potencjał na międzynarodowej arenie.

Mobilny Dom Polski – Casa Polonia

Casa Polonia to innowacyjny, mobilny Dom Polski zaprojektowany z myślą o kibicach Olimpijskiej Reprezentacji Polski. To miejsce, w którym sportowcy spotkają się z rodzinami i mediami, a kibice będą mogli wspólnie przeżywać najważniejsze olimpijskie momenty. Atmosfera sportowej rywalizacji połączy się tu z polską historią, kulturą i nowoczesnym stylem kibicowania. W trakcie igrzysk Casa Polonia będzie zmieniać lokalizację, podążając za najważniejszymi wydarzeniami olimpijskimi i docierając do różnych grup kibiców.

Strefa muzealna i interaktywna

Parter Casa Polonia zostanie przekształcony w przestrzeń muzealno-interaktywną, prezentującą historię polskiego olimpizmu oraz najważniejsze osiągnięcia naszych sportowców.
Zwiedzający będą mogli zobaczyć: historyczny sprzęt sportowy, medale zdobyte przez polskich olimpijczyków, specjalną wystawę nowej kolekcji marki adidas, stanowisko do nagrywania życzeń i materiałów dopingujących reprezentację.To miejsce, w którym tradycja spotyka się z nowoczesnością, a kibice mogą poczuć dumę z polskich sukcesów.

Media Zone i Fan Zone

W Casa Polonia znajdzie się również Media Zone: profesjonalne studio telewizyjne przeznaczone do realizacji wywiadów, materiałów medialnych i transmisji. Obok studia powstanie przestrzeń dla dziennikarzy, umożliwiająca pracę redakcyjną i obsługę wydarzeń odbywających się w Domu Polskim. Integralną częścią projektu będzie Fan Zone, zlokalizowana w specjalnym namiocie. To tu kibice wspólnie obejrzą transmisje z zawodów, przeżyją sportowe emocje i będą dopingować reprezentację Polski.
W Fan Zone znajdzie się również strefa sportowa z aktywnościami integrującymi kibiców i zachęcającymi do aktywnego spędzania czasu.

Odrobina Polski we Włoszech – lokalizacje Casa Polonia

Casa Polonia odwiedzi trzy włoskie miasta:

Livigno – Strefa Kibica, Via Isola 352
7–8.02.2026 | godz. 14:00–22:00

Mediolan – Strefa Kibica, Via del Burchiello 67
10–12.02.2026 | godz. 14:00–22:00

Predazzo – Strefa Kibica, Corso de Gasperi 8
14–18.02.2026 | godz. 14:00–22:00

Promocja polskiej przedsiębiorczości

Obecność Casa Polonia we Włoszech będzie również doskonałą okazją do promocji polskiej przedsiębiorczości. W Mobilnym Domu Polskim zaprezentują się Małe i Średnie Przedsiębiorstwa z województwa lubelskiego, które pokażą swój potencjał na arenie międzynarodowej. Firmy z regionu przedstawią swoje produkty, usługi i innowacyjne rozwiązania, wzmacniając markę „Made in Poland” oraz wizerunek województwa jako regionu dynamicznego, nowoczesnego i otwartego na współpracę gospodarczą.

Więcej informacji o projekcie Casa Polonia oraz lubelskich przedsiębiorstwach znajduje się na stronie: https://dompolski.pkol.pl/partnerzy/

Casa Polonia w Polsce

22 lutego 2026 roku Casa Polonia pojawi się w Polsce:  OSiR Tomaszów Lubelski, ul. Sportowa 8 | od godz. 18:00.

W programie atrakcje oraz wspólne oglądanie ceremonii zamknięcia ZIO Mediolan–Cortina. Dodatkowo PKOl przygotował całe miasteczko z atrakcjami, które rozpocznie działalność 6 lutego 2026 na Placu Teatralnym przy Centrum Spotkania Kultur. Wspólnie obejrzymy ceremonię otwarcia igrzysk, a w fan zonie będzie można poczuć atmosferę zimowych igrzysk. Wstęp wolny – zapraszamy wszystkich mieszkańców od godz. 18:00.

Artykuł sponsorowany

Język św. Franciszka. O braterstwie, szaleństwie, poezji

0
Stefano Redaelli
Używając tego kodu QR można posłuchać włoskiej wersji artykułu czytanego przez Ludwika Amatore, tłumacza i przewodnika po Muzeum Powstania Warszawskiego

tłumaczenie pl: Dorota Kozakiewicz-Kłosowska

 

W roku św. Franciszka (będzie) słychać powracające pytanie: co zrobiłby, co powiedziałby św. Franciszek, gdyby powrócił dzisiaj, w świecie rozdartym przez wojny (56 trwających konfliktów zbrojnych, najwięcej od czasów II wojny światowej), przemoc (w ciągu roku we Włoszech odnotowano w sieci ponad milion wiadomości zawierających treści nienawiści – skierowane głównie przeciwko obcokrajowcom, kobietom i Żydom), nierówności społeczne (5,7 miliona osób we Włoszech i 2,5 miliona w Polsce żyje w absolutnym ubóstwie), czy krzywdy? 

A jak my zareagowalibyśmy na jego przybycie? To pytanie zadał sobie krytyk literacki Carlo Bo na początku lat osiemdziesiątych w krótkim, acz treściwym tekście zatytułowanym Se tornasse San Francesco Gdyby wrócił Św. Franciszek (wyd. Il nuovo Leopardi, 1982); zadaje je sobie zakonnik Enzo Fortunato w swojej najnowszej książce, która nosi niemal ten sam tytuł: E se tornasse Francesco? A gdyby wrócił Św. Franciszek? (wyd. San Paolo, 2025).

Odpowiedź Carla Bo nie jest optymistyczna: „W większości przypadków, gdy puka do naszych drzwi, udajemy, że nie słyszymy, nie otwieramy i stajemy się narzędziami jego doskonałej radości”. A jeśli już go usłyszymy, odpowiadamy: „Odejdź, jesteś zwykłym idiotą, nie możesz tu przychodzić”. Lub, w najlepszym przypadku, jeśli nie zatykamy uszu, ani nie podnosimy głosu, aby go przepędzić, wykonujemy gest, na który właśnie w tym, poświęconym mu roku, musimy zwrócić szczególną uwagę: „wpuszczamy do naszych domów jego legendę, ale pozostawiamy na zewnątrz jego prawdy, czyli cierpliwość, przebaczenie i miłość”.

W 800. rocznicę jego śmierci ogromna jest pokusa, by przedstawić św. Franciszka jako pacyfistę, ekologa, swego rodzaju łagodnego superbohatera równości i sprawiedliwości (których tak bardzo potrzebujemy). Uproszczenie, czy rzutowanie tej złożonej, wielowymiarowej postaci na ograniczoną przestrzeń, na dwuwymiarową powierzchnię świętego obrazka, okładki książki, gazety, jest najelegantszym sposobem na jej oswojenie. I receptą na niezrozumienie.

Być może jednak Carlo Bo nie był wystarczająco pesymistyczny, może moglibyśmy zareagować jak Wielki Inkwizytor u Dostojewskiego – osądzając i skazując św. Franciszka za jego nieznośny, utopijny model życia, który zmusza nas do ignorowania go, odrzucania, czynienia z niego legendy, przedmiotu kultu, świętego obrazka. Aby zareagować w ten sposób, potrzebna byłaby pewna głębia intelektualna; a wręcz banalnie, przenieślibyśmy te dylematy z poziomu etyki i teologii na poziom zdrowia psychicznego i uznali go za psychiatrycznie zdiagnozowanego szaleńca, a następnie wysłalibyśmy na obowiązkowe leczenie.

Albo potraktowalibyśmy go poważnie, wysłuchali, nauczyli się jego języka, werbalnego i niewerbalnego, na który składają się słowa, gesty, działania. „Całym ciałem mówił” – tak o nim pisano.

Okładka: Diana Wietrzykowska-Pizoń

Jakim językiem mówił Św. Franciszek? 

Językiem braterstwa. 

Oczywiście także językiem pokoju, ekologii, ale przede wszystkim właśnie braterstwa, z którego wynikała cała reszta. Franciszek chciał być bratem wszystkich: każdej kobiety i każdego mężczyzny, zwierzęcia, żywej istoty, słońca, wiatru, wody, ziemi, a nawet śmierci. W pierwszej kolejności jednak chciał być bratem ubogich i chorych. Miał słabość do najbiedniejszych, do najsłabszych słabych. Nie była to filantropia, ale utożsamianie się z nimi. Nie ograniczał się do służenia im, żył z nimi i tak jak oni. Ponieważ byli najbardziej podobni do Chrystusa. Kiedy Franciszek spotyka trędowatego, nie tylko daje mu jedzenie, ale obejmuje go i dzieli się posiłkiem z tego samego talerza.

Językiem szaleństwa. 

Zażyłość z trędowatym, całkowite wyrzeczenie się majątku przed ojcem i sądem kościelnym; konsekwentne wyrzekanie się wszelkich dóbr materialnych i schronienia (aż do śmierci walczył o to, by Reguła zakazywała posiadania domów, ale przegrał); pokojowa wizyta u sułtana w samym środku krucjaty z ewangelicznym przesłaniem miłości i pojednania; kazanie wygłoszone ptakom; rozmowa z wilkiem. Wszystkie te zachowania można by przypisać jednej z (licznych) pozycji z Diagnostycznego i statystycznego podręcznika zaburzeń psychicznych. Psychiatra Vittorino Andreoli poświęca św. Franciszkowi rozdział w książce Follia e santità Szaleństwo i świętość (wyd. Rizzoli, 2005), pokazując, jak te dwie tajemnicze formy mogą współistnieć, nie wyjaśniając siebie nawzajem. Wydaje się tak absurdalny, skandaliczny i nieodpowiedni – ten radykalny wybór bliskości z najbiedniejszymi i bezwarunkowej biedy – że musi on wręcz graniczyć z szaleństwem.

Język poezji. 

Pierwszy wiersz napisany we włoskim volgare jest autorstwa Franciszka (co prawda Indovinello veronese Zagadka Werońska to starszy tekst, ale nie poetycki) i jest to hymn pochwalny. Wiersz błogosławi Boga, stworzenie, ludzkość, ich piękno, ale także przemijalność. Wersety opiewają piękno i sens wszystkiego, co istnieje i łączą każdego człowieka, istotę ożywioną i nieożywioną, w więzi braterstwa. Wszyscy (wszystko) jesteśmy stworzeni, a zatem skazani na przemiany i przemijanie, poddani cyklowi życia i śmierci: piękni również z tego powodu. Piękni i podobni w swoim przeznaczeniu (także w chorobie i śmierci), w możliwości służenia sobie nawzajem. Tak zaczyna się historia literatury w języku włoskim, tymi na wskroś ludzkimi wersami św. Franciszka.

Potraktowanie go na poważnie oznacza powrót do źródeł: do języka poetyckiego, który podkreśla piękno i przemijalność wszystkiego; do języka szaleństwa, z jego lekkomyślnością stawiania wyższego dobra ponad dobrem własnym; do języka braterstwa, który oczyszcza relacje z wszelkich form przemocy, szanuje i traktuje drugą istotę jak równą sobie, z równymi prawami i potrzebami. Oznacza to powrót do źródła tego, co w nas ludzkie: do korzeni.

Jak więc chcemy upamiętnić świętego z Asyżu w 800. rocznicę jego śmierci? Za pomocą serafickich rysów oficjalnej biografii Bonawentury, przywołując legendę? A może to nie wystarczy, trzeba sięgnąć do poprzednich i alternatywnych wersji, które zniknęły na rzecz oficjalnej hagiografii, ale potem ponownie się pojawiły. Wyłania się z nich  św. Franciszek niewygodny, niepozbawiony też sprzeczności, niezrównoważony, po prostu ludzki. Obszernie opisują to Alessandro Barbero w San Francesco (wyd. Laterza, 2025) i Aldo Cazzullo w Francesco. Il primo italiano Franciszek. Pierwszy Włoch. (wyd. HarperCollins, 2025). Gorąco polecam te lektury.

A przede wszystkim, jak chcemy go uczcić, oddać mu cześć? Możemy spróbować ponownie nauczyć się jego języka: braterstwa, szaleństwa, poezji. To obszary, w których staliśmy się analfabetami. Być może dlatego nie rozumiemy się już nawzajem, nie dogadujemy nawet między „podobnymi” sobie, rodakami, członkami rodziny, współlokatorami, zbyt zajęci obroną naszego dobra, naszych idei, naszych interesów. Może dlatego ignorujemy się, ranimy, walczymy, zamrażając nasze serca, zbrojąc się przy naszych granicach.

Smutnym i mrocznym stuleciem jest to, w którym świętujemy św. Franciszka, chyba mroczniejszym wiek, w którym on żył. Franciszek z Asyżu może przywrócić światło i radość: letizia szczęśliwość/błogość, jak ją nazywał.

W ostatniej książce napisanej przed śmiercią, zatytułowanej Gioia Radość (wyd. Einaudi, 2025), wielki psychiatra Eugenio Borgna wyjaśnia, czym jest franciszkańska letizia: „Szczęśliwość, z którą czasami mylona jest radość/wesołość, jest radością franciszkańską, dlatego pozwala nam dostrzegać ludzi w ich jasnej stronie, a nie tylko w tej mrocznej, uświadamiając nam, że w każdym z nas światło i cień przeplatają się, a cienie rozjaśniają się tylko wtedy, gdy potrafimy zwracać się do innych z miłością i wrażliwością”.

Letizia – radość doskonała – kolejny element języka franciszkańskiego. Wystarczyłaby nam nawet niewielka, nawet niedoskonała letizia, aby zapoczątkować nowy sposób komunikowania się, zbliżania się do siebie, odkrywania na nowo, że wszyscy jesteśmy braćmi.