Dialekty włoskie w mediach i Internecie

0
443

ten artykuł jest dostępny w wersji włoski polski

Złożone realia językowe Włoch, bogactwo dialektów i lokalnych wariantów języka włoskiego, od wielu lat odzwierciedlane są również przez mass media. Począwszy od Neorealizmu, dialekty zaczęły pojawiać się coraz częściej we włoskim kinie, w ten sposób wierniej przedstawiając rzeczywistość tego kraju. W latach 50. popularny stał się przede wszystkim dialekt rzymski – produkcja filmów skupiała się wokół Cinecittà, wielu z najważniejszych aktorów (np. Alberto Sordi) pochodziło z Rzymu, a filmów których akcja rozgrywała się w stolicy Włoch oczywiście nie brakowało. Oprócz tego rzymski, jako dialekt stosunkowo bliski standardowemu włoskiemu, był zrozumiały dla widzów pochodzących z najróżniejszych regionów Italii, w przeciwieństwie do dialektów bardziej peryferyjnych i hermetycznych, takich jak liguryjski czy sardyński. Dość powszechny we włoskich filmach jest od zawsze również dialekt neapolitański (wystarczy pomyśleć o aktorze Totò).

W latach 60. w kinie zaczęły się częściej pojawiać inne dialekty lub regionalne formy języka włoskiego. Później, w szczególności począwszy od wczesnych lat 80., cechy dialektalne stały się bardzo powszechne w filmach komediowych, między innymi dzięki popularności niektórych aktorów, którzy swe komiczne kreacje opierali na regionalnych stereotypach. Mocny akcent regionalny, w połączeniu z barwnym słownictwem wzbogaconym o wyrażenia dialektalne, zadecydował o sukcesie takich aktorów jak pochodzący z Rzymu Christian De Sica i Carlo Verdone, Apulijczyk Lino Banfi czy Lombardczycy Guido Nicheli i Massimo Boldi. Ciekawe z językowego punktu widzenia są przypadki takich komików jak Jerry Calà (Sycylijczyk, który dorastał w Weronie) czy Diego Abatantuono (urodzony w Mediolanie, ale z apulijskimi korzeniami). W drugiej połowie lat 90., dzięki sukcesowi filmów reżysera i aktora Leonarda Pieraccioniego, bardzo popularny stał się dialekt toskański i  typowe dla tego regionu podejście do komedii i humoru. Szczególnie komedie klasy B, takie jak słynne cinepanettoni, nieustannie wykorzystują stereotypy regionalne, w tym właśnie te dotyczące dialektu. Natomiast we włoskim kinie autorskim można obecnie zaobserwować coraz większą obecność najróżniejszych dialektów – tym razem nie dla komizmu, a w celu lepszego odzwierciedlenia poszczególnych realiów lokalnych.

Korzystanie z dialektalnych akcentów i sformułowań, często opartych na stereotypach, stanowi też podstawę wielu form komedii telewizyjnej, szczególnie w przypadku kabaretu: najsłynniejszym tego przykładem jest program „Zelig” (1996-2016), w którym skecze najpopularniejszych komików były często wzbogacane przez dialekty regionów, z których pochodzili.

Aspekty dialektalne obecne są także we współczesnych włoskich serialach: od sycylijskiego („Komisarz Montalbano”) i neapolitańskiego („Gomorra”) po rzymski („Suburra”). Tak jak dawniej są to głównie dialekty ze środkowych i południowych Włoch, które we włoskim kinie i telewizji są od zawsze bardziej obecne niż te północne (mniej zrozumiałe dla większości Włochów). Kiedy w 2003 r. wyemitowano serial „Elisa z Rivombrosy”, którego akcja toczyła się w XVII-wiecznym Piemoncie, część widzów zwróciła uwagę na fakt, że – w przeciwieństwie do filmów i seriali dotyczących Południa – dialogi były tutaj wyłącznie po włosku. Użycie dialektu piemonckiego uczyniłoby serial bardziej realistycznym, ale zarazem utrudniłoby jego zrozumienie.

Również w przypadku dubbingu, często w zupełnie nieoczekiwanych kontekstach, stwierdzić można obecność dialektów, czy chociaż regionalnych form włoskiego: ciekawym przykładem jest słynny serial animowany „Simpsonowie”, gdzie w dubbingu umieszczono liczne elementy dialektalne w celu zwiększenia komizmu. Policjanci mówią więc po neapolitańsku, czarnoskóry przyjaciel Homera Simpsona wyraża się po wenecku, kierowca autobusu szkolnego ma mocny akcent mediolański, a woźny Willie, gniewny Szkot z bardzo mocnym akcentem, we włoskiej wersji wyróżnia się wymową typowo sardyńską. Z kolei we włoskim dubbingu słynnego amerykańskiego sitcomu z lat 90., „Roseanne”, główna bohaterka nie tylko ma neapolitański akcent, ale przypisano jej nawet włoskie pochodzenie, łącznie z imieniem Annarosa. To samo miało miejsce w przypadku „Pomocy domowej”, innego sitcomu z tamtych lat, gdzie w wersji włoskiej bohaterka Fran Fine nazywa się Francesca Cacace i pochodzi z Frosinone.

W nowym tysiącleciu – dzięki rozwojowi technologii i wszechobecności Internetu – dialekty stały się jeszcze bardziej obecne w wyobraźni młodych Włochów. Nie można nie przytoczyć tutaj zjawiska redubbingów (ridoppiaggi), które od wielu lat są bardzo popularne w serwisie YouTube: chodzi o nagrania zawierające fragmenty znanych filmów z dubbingiem w określonym dialekcie. W ten sposób znaleźć możemy na przykład „Titanica” po neapolitańsku, „Gladiatora” po piemoncku, „Władcę Pierścieni” po sycylijsku czy „Rockyʼego” po kalabryjsku. Dość zaskakujący przypadek – chociaż nie odbiega on specjalnie od tego, co miało miejsce w przypadku „Simpsonów” – stanowi słynna gra online „World of Warcraft”. We włoskiej wersji językowej (dostępnej od 2012 r.) trolle, które w oryginale mówiły z mocnym akcentem jamajskim, wypowiadają się w dialekcie neapolitańskim. Jest to wybór nietypowy i częściowo kontrowersyjny, który nie spotkał się z aprobatą wszystkich graczy, jednak świadczy on po raz kolejny o coraz większej obecności włoskich dialektów w najróżniejszych formach rozrywki.

rys. Dagna Szwaja

Obok kina i telewizji, poszczególne włoskie dialekty pojawiają się dziś bardzo często również w muzyce. Piosenki ludowe, mocno zakorzenione w regionalnym folklorze i tradycjach, były głównie dialektalne (zważywszy na fakt, że standardowy włoski przyjął się faktycznie na poziomie lokalnym dopiero w XX wieku). Poezja i piosenka w dialektach są do dziś częścią kulturowego dziedzictwa poszczególnych regionów Włoch, ale na poziomie krajowym obecność dialektów w muzyce pop jest zjawiskiem stosunkowo nowym. Co najmniej do lat 80. w piosenkach dominował standardowy język włoski: ważnym wyjątkiem jest wydany w 1984 r. album Fabrizia De André „Creûza de mä” (gen. „Nadmorska ścieżka”). Słynny artysta śpiewał na nim w gwarze genueńskiej, wyprzedzając o wiele lat odrodzenie piosenki dialektalnej we Włoszech.

W porównaniu do standardowego języka włoskiego, dialekt jest często bardziej bezpośredni, ma większe bogactwo ekspresji i ludycznej rozrywki – wszystkie te elementy są istotne zarówno dla poezji jak i dla piosenki. Do tego należy oczywiście dodać kwestię tożsamości regionalnej, w której dialekt odgrywa bardzo ważną rolę; po wielu dziesięcioleciach narzucania standardowego włoskiego, w ciągu ostatnich dwudziestu-trzydziestu lat dialekty pojawiły się ponownie, czasami w twórczości muzyków raczej niszowych, kiedy indziej jednak również u tych dobrze znanych i odnoszących wielki sukces. Ciekawym zjawiskiem jest obecność tekstów dialektalnych w gatunkach muzycznych pochodzących spoza Włoch, takich jak rap, reggae, rock itp. Jednym z pierwszych zespołów, które łączyły dialekt z konkretnym gatunkiem była grupa Pitura Freska, działająca już w latach 80. i łącząca muzykę reggae z tekstami w dialekcie weneckim. W 1997 r. zespół wystąpił na Festiwalu w San Remo, wykonując utwór „Papa nero” (wł. „Czarny papież”), dzięki któremu stali się znani w całych Włoszech. Festiwal Piosenki Włoskiej oczywiście zawsze preferował utwory w standardowym języku włoskim, ale na przestrzeni lat były i inne wyjątki, takie jak piosenka „Yanez” na Festiwalu w 2011 r., zaśpiewana po lombardzku przez folkowego cantautore Davide Van De Sfroosa. Należy również wspomnieć o tym, że już w 1992 r. sardyński poprockowy zespół Tazenda wystąpił w San Remo z utworem w swym dialekcie (sardyński został uznany za język dopiero w 1999 r.) pt. „Pitzinnos in sa gherra” (sard. „Dzieci na wojnie”). We wszystkich trzech przypadkach są to grupy i artyści znani prawie wyłącznie z dialektalnych tekstów, którzy mimo wszystko byli w stanie zaistnieć na krajowej scenie muzycznej.

Podobnie jak w kinie i w telewizji, również w przypadku muzyki rzymski i neapolitański były zawsze bardziej obecne niż inne włoskie dialekty. Szczególnie neapolitański jest od wielu lat kojarzony z konkretnym gatunkiem, jakim jest tzw. muzyka neomelodyczna, szczególnie popularna na południu Włoch. Jednym z najbardziej znanych neapolitańskich piosenkarzy jest Nino DʼAngelo, którego kariera sięga drugiej połowy lat 70. Bardzo ważny był również wokalista i gitarzysta Pino Daniele (zm. 2015), którego płyty łączyły pop, blues i piosenkę neapolitańską, a także teksty po neapolitańsku, włosku i angielsku. Piosenka neapolitańska ma wielowiekową tradycję, od muzyki etnicznej i ludowej do muzyki poważnej (Enrico Caruso), jazzu i rock and rolla (Renato Carosone), aż po muzykę popową ostatnich dziesięcioleci.

Oprócz De André, wielu innych artystów śpiewających po włosku stworzyło, na przestrzeni lat, piosenki we własnych dialektach, nieraz mieszanych z włoskim. Enzo Jannacci (zm. 2013) w swej długiej karierze nagrał liczne utwory w dialekcie mediolańskim. Franco Battiato, wszechstronny i oryginalny sycylijski cantautore, napisał kilka utworów w dialekcie. Również pochodząca z Katanii artystka Carmen Consoli nagrała różne utwory po sycylijsku.

Jak wspomniano wyżej, z biegiem lat korzystanie z dialektów związało się we włoskiej muzyce z konkretnymi gatunkami, niekoniecznie powiązanymi z narodową tradycją – szczególnie z rapem i jego różnymi podgatunkami i hybrydyzacjami. Neapolitański zespół 99 Posse, na pograniczu hip hopu i reggae, począwszy od wczesnych lat 90. stworzył wiele utworów w dialekcie neapolitańskim; również z Neapolu – i z tego samego okresu – pochodzi grupa Almamegretta, związana z gatunkiem dub i z muzyką elektroniczną. Z kolei z Apulii pochodzi Sud Sound System, który w swoich utworach korzysta bardzo często z dialektu salentyńskiego. Zespół reggae Train to Roots łączy natomiast w swych tekstach język sardyński, angielski i włoski. Dialekt obecny jest również w różnych podgatunkach muzyki rockowej – są to utwory związane z lokalną kulturą i folklorem, często z przymrużeniem oka: heavymetalowy zespół Longobardeath wykonuje humorystyczne piosenki w dialekcie lombardzkim, natomiast grupa Kurnalcool łączy hard rock i heavy metal z dialektem regionu Marche, a żartobliwe teksty dotyczą głównie alkoholu. Bardzo ironiczny jest również zespół Rumatera, grający punk rock z tekstami w dialekcie weneckim. Często zespoły te znane są głównie we własnym regionie, jednak dzięki obecności internetu niektórym z nich udało się osiągnąć pewną sławę w całych Włoszech, a w niektórych przypadkach nawet za granicą.

ten artykuł jest dostępny w wersji włoski polski