Dlaczego w Bolonii żyje się długo i szczęśliwie?

0
244

ten artykuł jest dostępny w wersji włoski polski

W Bolonii można zobaczyć historyczne centrum: 2 wieże, Bazylikę San Petronio, Sanktuarium Madonna di San Luca. Całe miasto przejdziesz w pół godziny, ale najpiękniejsze jest to, że albo na tym poprzestaniesz, albo zostaniesz na całe życie.

Wybrałam sobie nie lada zadanie: zachwycić turystów z Polski miastem z czerwonej cegły! Całkiem przystępny rozkład lotów daje możliwość pobytu przez kilka dni. I tak źle, i tak niedobrze. Ani temu blisko do pół godziny, ani tym bardziej do całego życia, czyli z automatu jestem na straconej pozycji. Być może jeszcze przed zarezerwowaniem biletów, a na pewno przed wejściem na pokład samolotu przeczytacie, że na Bolonię warto przeznaczyć co najwyżej 2 dni. Pierwszy na spacer po centrum, drugi na wycieczkę do położonego na wzgórzu sanktuarium San Luca, chociaż i to nie jest propozycja dla wszystkich, bo daleko (najdłuższe arkady na świecie!), pod górę, bez sensu (dziś pielgrzymujący na kolanach Bolończycy to legenda, kiedyś to przynajmniej ludzie w coś wierzyli!), i na zmianę fa caldo (jest za ciepło), albo fa freddo (zimno, a w okresie jesienno-zimowym jeszcze mgliście!). Przynajmniej w barach jest zawsze dobra pogoda.

Nie przyjeżdżajcie nigdy do Bolonii w sierpniu! To najsmutniejsze miasto świata. Muszę to podkreślać na każdym kroku, bo wszystkim wydaje się, że tylko żartuję i przesadzam, jak zwykle, a to naprawdę jest rada płynąca prosto z serca. Wszystko pozamykane, Włosi nad morzem, studenci nad morzem, miasto jest wymarłe i umiera się z gorąca. Mówi ta, co kocha upał.

Jak widzicie, trzeba dużo wiedzieć, zanim się tu przyjedzie. Ale turysta z definicji, zwykle nie jest wystarczająco poinformowany, dlatego nie sposób od was takiego przygotowania wymagać! Przyjeżdżając na kilka dni, na pewno prędzej czy później miasto się wam znudzi i wskoczycie w sieć zaskakująco dobrze funkcjonującego transportu kolejowego, odwiedzając Rimini, Ravennę czy Ferrarę. W tym tkwi cały szkopuł. Prawdopodobnie zakochać się bez pamięci w Bolonii można… tylko w niej mieszkając.

Processed with VSCO with m5 preset

Według klasyfikacji włoskiego dziennika Sole 24 Ore z 2020 roku, Bolonia jest najlepszym miastem do życia we Włoszech, pokonując dotychczasowego mediolańskiego faworyta. Czym to wytłumaczyć? Po pierwsze, bez problemu przemierzycie całe miasto pieszo. Ekologicznie, bez korków i samochodu, co najwyżej dla sportu możecie wskoczyć na rower. Po drugie, całkiem dużo rzeczy tutaj dobrze funkcjonuje. Po trzecie, to kulinarna stolica Półwyspu. Każdy Włoch powie, że jedzenie pochodzące z jego regionu jest najsmaczniejsze, ale odrobina szczerości wobec siebie samego wystarcza, żeby przyznać, że tagliatelle al ragù i tortellini są najlepsze na świecie. Po… czwarte (?), coś co zachwyca mnie najmocniej na świecie, to wolność i panująca w mieście atmosfera sprawczości. Prawdopodobnie zasługa tysięcy studentów, wolnych umysłów, inżynierów, marzycieli, pisarzy i obcokrajowców, to poczucie, że możesz być kimkolwiek chcesz, że jesteś piękny/a w swojej osobie. Po ulicach Bolonii błąka się duch Resistenza, co przetłumaczone na polski jako “ruch oporu”, moim zdaniem całkowicie nie oddaje istoty sprawy. Dzień bez protestu w Bolonii to dzień stracony, ale nie mylcie tego wydarzenia z rozróbą i niepokojem. Po piąte, po szóste, po siódme, można mnożyć powody. Nie poznałam jeszcze żadnego mieszkańca Bolonii, który by na nią narzekał. A bolończycy czystej krwi, których szukać ze świecą w ręku, (lub ewentualnie na Piazza Santo Stefano?) są tacy dumni ze swojego miasta! Mają wszystko i nic.

Są w Bolonii rzeczy niewytłumaczalne. Delikwenci na Piazza Verdi i zaparkowany kilka metrów dalej policyjny radiowóz. Buchające w twarz opary marihuany i napędzająca region wydajność. Lewackie podejście do życia i wciąż silna pozycja Kościoła. Z niezrozumienia czasem rodzi się niechęć. Mimo wszystko Bolonii żyje się długo i szczęśliwie, musicie zaufać mi na słowo. Wiem, nie każdy po takiej deklaracji będzie gotowy pakować walizki. Dla tych, którzy nie boją się zaryzykować, piszę i opowiadam. Tak jak widzicie, z serca, chaotycznie, próbuję pokazać wam kontekst, doradzić jak się poruszać po mieście, fizycznie i metafizycznie. O tym jak przez chwilę bolońsko żyć, opowiada mój e-book. Miłej lektury!

ten artykuł jest dostępny w wersji włoski polski