Slide
Slide
Slide
banner Gazzetta Italia_1068x155
Bottegas_baner
baner_big
Studio_SE_1068x155 ver 2
Baner Gazetta Italia 1068x155_Baner 1068x155
ADALBERTS gazetta italia 1068x155
FA-1013-Raffaello_GazettaItalia_1068x155_v1

Strona główna Blog Strona 143

Splot przyjaźni i miłości Polki we Włoszech (Część 2)

0

Joanna Ewa Janusz

Trudne początki zarówno pod względem językowym jaki i ze względu na odległość od domu. Płacz do telefonu i rozdarcie. Tylko dzięki moim rodzicom oraz naszym przyjaciołom nie popadam w przygnębienie. Czym byłoby życie bez rodziny i przyjaciół? To dzięki nim nasze życie nabiera pogody ducha, radości i pewności. Było to doświadczenie, które nauczyło mnie czym jest rodzina i przyjaźń. Gdybym nie podjęła się tego wyzwania, prawdopodobnie nie odkryłabym do końca co znaczy być naprawdę kochaną przez tak wiele osób, które podtrzymywały mnie na duchu i otaczały troską na każdym kroku. Do dziś przechowuję wszystkie listy, które regularnie otrzymywałam od moich rodziców, krewnych i przyjaciół. Dużo pisałam, przelewając moje odczucia na papier. Czułam, że otwieram się na ludzi. Nasz Aroldo nie raz stwierdzał: “za ciasno ci było w tej twojej mieścinie”. Dzięki moim rodzicom i za sprawą Arolda nie zniechęcam się do dalszej nauki pomimo pewnych trudności z niektórymi przedmiotami. Studia dają mi ogromną satysfakcję i silną motywację. Studiowanie poza granicami kraju pomaga mi w zrozumieniu świata, a nabyta wiedza w odnalezieniu się w nowej kulturze odmiennej od tej, do której byłam przyzwyczajona, pomaga mi uporać się z nostalgią poza domem w Polsce, bo obecnie mam przecież dwa domy. Czuję jak bardzo mi brak mojego braciszka, ale na szczęście mam możliwość powrotu do domu co 3 miesiące. Ważne chwile na przemian przeplatane są radością i smutkiem, ale chęć ukończenia studiów dodaje mi siły w dążeniu do celu. Przyjaźnie zawarte w tym czasie i kontynuowane do dzisiaj dodają mi skrzydeł i sił. Wynik pierwszego egzaminu jest dla mnie ogromną satysfakcją. Udało się, ale to dopiero początek. Przede mną jeszcze wiele lat. Buduję mój własny świat na obczyźnie. Oczywistym jest, że nie brak trudnych chwil, ale jeśli mamy przy sobie osoby, które darzą nas uczuciem jak własną córkę i siostrę, wszystko wtedy staje się prostsze do przejścia. Czuję, że moja osobowość się zmienia i uczę się pokory. Wiem co oznacza otrzymać pomoc, żyć w rzeczywistości odmiennej od tej, do której przywykłam, być zrozumianą i poznać istotę tolerancji. Są to odczucia, dzięki którym powoli pozbywam się mojego nie zawsze dobrego charakteru. Moje studenckie życie posuwa się naprzód i koniec studiów wydaje się być już realny i bliski, aż tu nagle pewne nieszczęście spotyka naszego Arolda. Dostaje on poważnego udaru mózgu właśnie w tedy, kiedy zapada tytuł mojej pracy magisterskiej. Czas bolesny, przede wszystkim dla członków rodziny, jak i licznych przyjaciół. Mariadele nie opuszcza na krok swojego małżonka i nie daje nigdy odczuć cierpienia, z którym boryka się dzień w dzień. Nieustannie i z wyrazem anielskiej cierpliwości na twarzy towarzyszy małżonkowi w jego doli. Jest to niezwykła a zarazem prawdziwa miłość pomiędzy małżonkami. Moja praca magisterska posuwa się naprzód za sprawą jednego z synów Arolda, który bierze na siebie obowiązek ojca, pragnącego wspomagać mnie podczas pisania pracy. Wspólnie porządkujemy dokumenty, które skrupulatnie zebraliśmy z Aroldem jeszcze przed udarem mózgu. Nie mogę zawieść człowieka, który miał tyle serca nie tylko dla mnie, ale dla wielu innych osób. Ileż łez wylaliśmy przez tą przykrą sytuację. Aroldo, tak pomocny do tej pory, teraz jest przykuty do łoża nieruchomy. Praca magisterska prawie gotowa, jeszcze wydrukowanie i mogę oczekiwać na upragniony dzień obrony. To niesamowite, że niedługo będę mogła powrócić do mojego utęsknionego domu. Wszystko zostanie gdzieś za mną. Zostawię już niedługo mój świat stworzony na obczyźnie: przyjaciele, rozrywki, zainteresowania itd. Moje serce odczuwa smutek, ale chęć bycia przy rodzinie zaważy na wyborze i rychłym powrocie do domu. Wiem, że i tak prawdziwi przyjaciele pozostaną na zawsze, gdziekolwiek bym nie była. Będę mogła zawsze na nich liczyć i utrzymywać z nimi kontakt telefoniczny czy listowny. Przebywanie za granicą to piękne doświadczenie, ale moją ojczyzną jest Polska.

Nastaje dzień obrony. Towarzyszą mi najbliżsi przyjaciele, którzy nieustannie towarzyszyli mi podczas studiów (Daniela i Fabio, Alba z Daniele, Teresa z całą swoją rodziną), mój brat Wiktor, który specjalnie przyjechał z Polski aby mnie wspierać w tym jakże ważnym dla mnie dniu oraz wiele innych osób obecnych duchem. Kolejne emocje: radość i wzruszenie mieszające się ze smutkiem. Coś zostawiam, a jednocześnie coś zaczynam. Pełna optymizmu wsiadam z bratem do pociągu, który rusza w stronę domu. Przyjaźnie zawarte we Włoszech okazują się jeszcze bardziej zażyłe na odległość. Irmi, którą poznałam w pociągu podczas moich licznych podróży do Polski, Marì i wiele innych osób, z którymi pozostaję w kontakcie. Wkrótce rozpocznie się nowy rozdział w moim życiu z nową rzeczywistością. Mam mój upragniony dyplom a przy sercu liczne przyjaźnie oraz doświadczenia. Decyduję się na obranie drogi tłumacza. Zostaję przyjęta do biura tłumaczeń świadczącego usługi dla Fiata. Stawiam pierwsze kroki w zakładzie, gdzie nie wystarcza już moje przygotowanie literackie, a zatem muszę się przyłożyć i poznać słownictwo z branży samochodowej. Uczestniczę w wymianie informacji pomiędzy różnymi krajami. Moja dusza romantyczki jest znowu usatysfakcjonowana, bo śmiech i nowe spotkania to coś, czego nie może mi zabraknąć. Moje życie pełne entuzjazmu i wiary w przyszłość przekształca się w bajkę, kiedy w niespełna dwa lata od obrony poznaję mojego męża Włocha. Znowu moje życie musi obrać inny kierunek, lecz tym razem będzie to kierunek powrotu do Włoch. Kolejny raz opuszczam moją Ojczyznę, jednak tym razem dla miłości. W rok po ślubie na świat przychodzi nasza córeczka. Żyjemy radościami i przeciwnościami włoskiej rzeczywistości, która mnie otacza już nie jako studentkę, ale matkę i żonę cudzoziemkę. Przypadki życia są naprawdę tajemnicze i nieodgadnione. Nigdy nie wiemy, w którym momencie nabyte wcześniej doświadczenie zaowocuje tak, jak to stało się w moim przypadku. Po kilku latach przychodzi na świat nasz drugi aniołek, chłopczyk i teraz jest nas czworo. Włochy są dla mnie jak druga ojczyzna, ale Polska to Ojczyzna, do której ciągle wzdycham. Kto wie może kiedyś tam powrócimy.

 

“Offri se puoi e ricevi se vuoi”

0

Dawid Dura

Nonostante una discussione accesa scoppiata qualche tempo fa su internet, dopo che le prime caffetterie hanno aderito all’iniziativa de “Il caffè sospeso”, oggi questo genere di caffè è disponibile in più di 40 città in Polonia. Il progetto è piaciuto così tanto che la gente ormai “sospende” biglietti per l’ingresso ai teatri, bicchieri di vino o minestre calde.

L’iniziativa, che ha come scopo quello di rafforzare i legami sociali e di donare un po’ di gioia a un estraneo, è stata descritta molto bene dallo scrittore italiano Luciano De Crescenzo, nel suo libro “Il caffè sospeso”: «Quando un napoletano è felice per qualche ragione, invece di pagare un solo caffè, quello che berrebbe lui, ne paga due, uno per sé e uno per il cliente che viene dopo. È come offrire un caffè al resto del mondo…».

Anche Tonino Guerra, poeta, scrittore e sceneggiatore italiano scomparso qualche anno fa, ha menzionato di quest’usanza napoletana nella sceneggiatura del film “Matrimonio all’italiana”, scritta per Vittorio De Sica. Una volta in un caffè a Napoli ha sentito un povero uomo chiedere: “Avete qualche caffè sospeso?”.

Il 10 dicembre 2011 a Napoli è stata condotta un’azione sociale intitolata “Il giorno del caffè sospeso” che doveva portare alla rinascita di questa tradizione un po’ dimenticata. Essa è nota pure in Canada, Repubblica Ceca, Gran Bretagna, Russia e qualche altro Paese.

L’idea del caffè sospeso è arrivata in Polonia tramite… l’Ucraina. Il suo ideatore e coordinatore è Aleksander Ka?urin, originario di Kiev, che da tempo vive a Cracovia. Incantato dall’idea della condivisione del caffè (ma anche del pane, dei libri e delle medicine) in Ucraina, ha deciso di convincere i proprietari dei locali polacchi a sostenere questo progetto. Alla fine dello scorso mese di febbraio di quest’anno le bevande prepagate erano accessibili in otto locali, mentre adesso l’iniziativa de “il caffè sospeso” coinvolge già 115 partecipanti in tutta la Polonia. Il maggior numero dei locali che aderiscono si trova nelle grandi città come Varsavia, Cracovia e Breslavia, ma non mancano all’appello anche quelle più piccole, come Andrychów, Pszczyna o Bi?goraj. I locali che sostengono l’idea sono contrassegnati con il logo di due mani sovrapposte nei colori dell’arcobaleno. Di solito sulle tavole si trova un foglio informativo per i clienti e vicino al bancone è appeso un cartello, sempre aggiornato, con i prodotti “sospesi” disponibili, ma il modo di comunicare alla clientela i prodotti “sospesi” dipende esclusivamente dalla fantasia dei proprietari.

La cosa più importante è che finora nessuno ha rinunciato a quest’idea e che il numero di fan su Facebook continua a crescere: l’idea sul social network è piaciuta a quasi 13.000 persone. Insomma, chiunque abbia voglia di prendere un caffè può farlo grazie a questa iniziativa, visto che in questo modo oggi sarai tu ad averlo offerto da qualcuno, mentre domani magari sarai tu ad offrirlo a un altro.

Quest’usanza potrebbe essere modificata in modi diversi, a seconda delle preferenze individuali. Tuttavia sono i proprietari dei locali a decidere se sarà “sospesa” tutta l’offerta del menù o soltanto degli specifici alimenti o bevande. Invece di un caffè possiamo “sospendere” un dolce, un tè caldo, un’insalata o un intero pranzo.

Nonostante il successo, non mancano le critiche verso l’iniziativa; secondo alcuni infatti questo genere di solidarietà non arriva a chi ne avrebbe più bisogno, ovvero i poveri e gli emarginati. Altri detrattori dell’iniziativa invece sostengono che “il caffè sospeso” non sia altro che una scaltra strategia di marketing delle caffetterie, che intascano facilmente i soldi dei clienti senza dichiarar nulla all’ufficio fiscale. A fronte delle critiche, la tendenza si continua a diffondere come un virus e le idee non finiscono: un ristorante di Breslavia, ad esempio, ha aderito all’iniziativa modificando l’idea di partenza, proponendo “una zuppa da un vicino”.

 

“The Appointment” Gianpiera Alicchio debiutuje w Los Angeles

0

Gdy będziecie czytać ten wywiad Gianpiero Alicchio, młody i obiecujący włoski aktor znany ostatnio z reklamy Alcatel Touch, będzie prawdopodobnie w Los Angeles odbierać nagrodę jury festiwalu Comedy Fest za swόj film krótkometrażowy “The Appointment” nakręcony w “wiecznym mieście” lub też będzie kręcić jego kontynuację kinematograficzną. Tymczasem, Gianpiero spotkany przeze mnie w maju na Piazza Navona, jednym z najbardziej magicznych i romantycznych miejsc Rzymu, ekskluzywnie dla GAZZETTY ITALIA opowiada o swoim debiucie reżyserskim oraz, ze wzrokiem “szczęśliwie zakochanego”, dodaje kilka własnych przemyśleń na temat randek w ogόle.

Gianpiero, końcem kwietnia 2013 zakwalifikowałeś się do Festival Fest Comedy z Los Angeles jako jeden z finalistόw konkursu. Opowiedz coś wiecej na ten temat.

“To juz trzynasta edycja tego festiwalu, jednego z najważniejszych, jeśli chodzi o komedię w Stanach Zjednoczonych. Organizuje się go w Los Angeles, niedaleko Hollywood. Uczestniczą w nim wszystkie kraje z całego świata i tylko nieliczni zostają wybrani. “Spotkanie” (tudzież Randka) zostało oficjalnie wybrane i zostanie pokazane w kinach w Los Angeles 12 maja o godzinie 20.30 jako amerykańska premiera”.

O czym opowiada “Spotkanie”?

“Para przyjaciόł, około trzydziestki, zaprasza swoje dwie rόwieśniczki na kolację poza domem. Zgodnie z regułami prawdziwej randki, pozwalają zadecydować kobietom co do wyboru lokalu i czynią je swoimi gośćmi. Wybόr pada na wegetariańską restaurację, według nich niezbyt ekonomiczną. Mężczyźni odgrywają galantόw cały wieczόr. Niczego nie żałują, panie czują się w swoim żywiole i proponują kolejne spotkanie. Panowie obiecują, lecz w momencie pożegnania, coś idzie nie tak. Wszystko się zmienia…”.

Film otwiera zdanie Nietzsche’go. Jak jego refleksja ma się do treści?

“Utarło się mόwić, iż to mężczyzna, płeć silna, każe cierpieć kobiecie w miłości, lecz ja sądzę, iż jest pewna rόwność w tej kwestii. Każdemu z nas zdarzyło się znaleźć w niewygodnej sytuacji, w ktόrej wybόr padł na “bycie kimś innym” niż “bycie sobą”. O wiele prościej jest wydawać się zakochanymi, by coś uzyskać, niż być nimi i wrόcić do domu z pustymi rękami, przynajmniej z pozoru tak jest. Lubię zagłębiać się w meandry miłości i drapać jej powierzchnię, by odkryć za każdym razem coś nowego lub by znaleźć odpowiedzi. Sądze, iż by mόc mόwić o miłości trzeba najpierw jej zasmakować, ale tutaj rozmawiamy o pierwszym spotkaniu, pierwszej randce”.

Tłem filmu jest “wieczne miasto”, Rzym. To wybόr przypadkowy, czy celowy?

“Wybόr padł na Rzym, jak najbardziej miasto romantyczne, lecz głόwnym powodem, dla którego został wybrany był budget [śmieje się]”.

Z kim pracowałeś i jak wspominasz waszą pracę?

“Cast został wybrany spośrόd przyjaciόł i kolegόw po fachu, ktόrych bardzo szanuję, są to profesjonaliści. Każdy z nich ma wielki talent i powinien zostać doceniony przez showbusiness. Zespόł techniczny był wspaniały, w sposόb natychmiastowy zaspokajał moje potrzeby. Aktorzy…to wariaci jak ja [śmieje się], ale naprawdę bardzo dobrzy”.

W tym “krótkometrażowcu” jesteś zarόwno reżyserem jak i aktorem. Jak pogodziłeś ze sobą te dwie role?

“To było moje pierwsze doświadczenie reżyserskie i muszę przyznać, nie było łatwo, ale za to bardzo wesoło. Poza tym dodaj, że miałem szczęście bycia także aktorem, czegόż więcej chcieć [śmieje się]. Moim zdaniem, gdy jest się aktorem we własnym filmie, jest się w niego bardziej zaangażowanym niż jedynie w roli reżysera”.

I co dalej? Jedziesz do Los Angeles?

“Myślę, iż nadszedł właściwy moment, by tak jak Kolumb odkryć Amerykę [uśmiecha się]”.

Jako reżyser, przygotowujesz nowe projekty?

“Tak, zajmuję się teraz, nie jednocześnie, trzema projektami, jednym z nich jest napisanie ciągu dalszego The Appointment”.

A jako aktor?

“Wystąpię w spektaklu teatralnym w Neapolu (Capo Miseno) końcem czerwca, na początku lipca. Nie mogę nic więcej powiedzieć, ale zapewniam was, iż będzie to sztuka naprawdę sugestywna. Nie przegapcie jej, jeśli będziecie w tym czasie w Neapolu”.

A propos spotkań, randek… twoje kolejne spotkanie?

“A propos spotkań, muszę uciekać… [uśmiecha się]

Jeśli chcecie odwiedzić stronę internetową Gianpiera, wejdźcie na www.gianpieroalicchio.com

Luigi Galante nominato presidente del Consiglio d’Amministrazione della Fiat Auto Poland S.A.

0

Il 15 marzo a Bielsko-Bia?a si è tenuta l’Assemblea Generale dei Soci della Fiat Auto Poland S.A che ha confermato il rendiconto finanziario del Consiglio d’Amministrazione per l’esercizio relativo al 2012. Le entrate annue della società provenienti dalla vendita sono ammontate a 14.113.720.042,27 z?oty. Nel 2012 la società ha realizzato un profitto per l’importo di 106.769.822,44 z?oty che è stato destinato interamente al capitale di riserva della società.

L’Assemblea Generale dei Soci della Fiat Auto Poland S.A ha nominato membri del Consiglio d’Amministrzione le seguenti persone:

Luigi Galante – presidente del Consiglio d’Amministrazione

Czes?aw ?wistak – membro del Consiglio d’Amministrazione

Andrzej Pi?tka – membro del Consiglio d’Amministrazione

Antoni Gre? – membro del Consiglio d’Amministrazione

Marek Kisz – membro del Consiglio d’Amministrazione.

Luigi Galante, presidente della Fiat Auto Poland, ha 60 anni e si è laureato in Ingegneria Meccanica all’Università di Roma; è entrato a far parte del gruppo Fiat nel giugno del 1980, collaborando all’attivazione della struttura Sevel-Atessa. Ha occupato molte posizioni legate ad una sempre maggiore responsabilità negli stabilimenti di Fiat Group Automobiles in Italia, come ad esempio a Mirafiori, Cassino, Pomigliano e Sevel, acquisendo una significativa esperienza nella gestione degli impianti, nelle tecniche e nella pianificazione della produzione. Dal mese di dicembre del 2011 Luigi Galante è responsabile della produzione delle macchine (Vehicle Manufacturing) nella regione EMEA, acronimo che indica Europa, Medio Oriente e Africa.

 } else {

JAN CHRZCICIEL LAMPI

0

JAN CHRZCICIEL LAMPI (Romeno/Trydent ur. 31 grudnia 1751 r. – Wiedeń zm. 11 lutego1830 r.). Czternaste dziecko malarza Matthiasa Lampiego oraz Chiary Margherity Lorenzoni, zmarłej z powodu powikłań po porodzie zaledwie w cztery dni po jego narodzinach. We wczesnym dzieciństwie będzie się nim opiekowała najstarsza siostra Isabella.

Jan Chrzciciel uczy si? pierwszych podstaw malarstwa od ojca, jednak w 1768 r. zostaje posłany do Salzburga do swojego kuzyna, malarza Pietra Antonia Lorenzoniego. Ten?e umieszcza go w jednej z miejskich pracowni, portrecisty F.X. Königa, który ze swojej strony kieruje go do znacznie bardziej uznanego mistrza, F.N. Streichera, nadal w Salzburgu.

W wieku dwudziestu lat decyduje się na powrót do Romeno, aby rozpocząć samodzielną działalność portrecisty. W 1773 r. osiedla si? w Weronie stając się protegowanym markiza Giuseppego Sagramoso. Czerpie z artystycznej spuścizny Giambettina Cignaroliego, malarza któremu był obcy wenecki rysunek malarski, a bliskie było obrazowanie bolońskie i rzymskie. Uczęszcza ponad to do szkoły naśladowców Tiepola, malarstwa techniką woskową i poetów oraz pracowni Francesca i Dantego Lorenzich. 27 grudnia 1773 r. zostaje mianowany profesorem honorowym. Żeni się z Anną Marią Franchi di Cloz, z którą ma już córkę Annę Marię Margheritę. W 1775 r. przychodzi na świat jego drugie dziecko Jan Chrzciciel (młodszy). W 1776 r. otwiera nową pracownię w Trydencie.

W następnym roku maluje obraz świętego Alojzego Gonzagi do kościoła świętego Krzyża w Bleggio. 11 kwietnia tego samego roku rodzi się mu trzecie dziecko, Vincenzo Melchiorre, które jednak umrze zaledwie kilka miesięcy później. Tymczasem umarł również jego ojciec.

W 1779 r. jest w Rovereto, ale już pod koniec roku przebywa w Innsbrucku. Tutaj w 1781 r. wykonuje portret arcyksiężnej Marii Elżbiety Habsburg-Lotaryńskiej, która właśnie przeniosła się do Innsbrucka. Pozytywny odbiór obrazu otworzy mu drogą na dwór Habsburgów. I rzeczywiście: arcyksiężna Marianna zaprasza go już do Klagenfurtu, aby i ją uwiecznił za pomocą swojego pędzla. W tym mieście malarz postanawia zitalianizował swoje nazwisko Lamp zmieniając je na Lampi, żeby w całej Europie łatwiej było rozpoznać w nim Włocha. Jest ambitny i wie, że jako jednoznacznie włoski malarz ma większe szanse na zdobycie uznania zagranicą.

Jednakże prawdziwymi celami Jana Chrzciciela Lampiego są dwór wiedeński i rosyjski. Do Wiednia dotrze wraz z rodzin? w 1783 r. Tuż po przyjeździe do stolicy Austrii dostaje zlecenie sportretowania młodej Elżbiety Wilhelminy Wirtemberskiej, narzeczonej arcyksięcia Franciszka.

Na dworze cesarza Austrii Józefa II jest przyjęty z wszelkimi honorami i prędko zostaje wyróżniony tytułem profesora Akademii Sztuk Pięknych. Wykonuje okazały naturalnej wielkości portret Józefa II.

27 sierpnia 1788 r. Francesco Casanova posyła Marcellowi Bacciarellemu, nadwornemu malarzowi polskiego króla, list polecający sławnego już Lampiego, powiadamiając go o rychłym przyjeździe włoskiego malarza do Warszawy. Po przyjeździe do polskiej stolicy Lampi natychmiast otrzymuje różnorakie zlecenia. Zostaje przyjęty z wszelkimi honorami przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, którego później uwieczni na kilku portretach.

W czasie około trzyletniego pobytu w Polsce maluje różne obrazy, przede wszystkim portrety. Z roku 1789 pochodzi portret hrabiny Józefiny z Mniszchów Potockiej oraz jej męża Stanisława Szczęsnego Potockiego z dziećmi. Później maluje portrety Izabeli z Lasockich Ogińskiej, Urszuli Dembińskiej, marszałka Sejmu Stanisława Małachowskiego czy też Heleny z Przeździeckich Radziwiłłowej.

Zwracaj? si? do niego zarówno członkowie stronnictwa królewskiego, jak i spiskowcy, którzy w przyszłości przystąpią do konfederacji targowickiej, tacy jak hetman Ksawery Branicki oraz generał artylerii koronnej Stanisław Szczęsny Potocki sportretowani ze swoimi dziećmi, każący się uwieczniać w heroicznych pozach feudalnych rycerzy. Lojaliści natomiast wolą pojawić się w zachodnim stroju lub w tradycyjnym kontuszu, tak jak patriota Paweł Grabowski.

Wraca do Wiednia i prezentuje swoich siedem obrazów na wystawie akademickiej w 1790 r. Tutaj te? maluje ukazujący całą postać portret nowego cesarza Leopolda II. W międzyczasie ukończy kilka obrazów, które zaczął malować w Polsce, m.in. portret Zofii Wittowej jako westalki, obecnie przechowywany w Trydencie w zamku Buonconsiglio.

Następnie przeprowadza się do Jassów w Rumunii, do Mołdawii i do Sankt Petersburga, aby wykonać kilka portretów tamtejszych dygnitarzy.

11 lutego 1795 r. umiera jego żona, która pozostała w Wiedniu z dziećmi.

W czasie gdy nadal pracuje w Rosji 16 listopada dostaje wiadomość o śmierci władczyni i z tego powodu postanawia wrócić do Austrii, w pełni świadom tego, że na zawsze opuszcza swój wymarzony świat.

W Wiedniu pozostanie aż do śmierci.

Oto jego najważniejsze dzieła wykonane podczas pobytu w Polsce przechowywane w Muzeum Narodowym w Warszawie: portrety Stanisława Augusta, Teresy z Ossolińskich Potockiej z wnukiem Alfredem, Julii z Lubomirskich Potockiej, Korduli z Komorowskich Potockiej, Nieznanej, Urszuli z Morsztynów Dembińskiej, Pawła Grabowskiego, Józefy z Radziwiłłów p. v. Massalskiej, s. v. Grabowskiej, Józefiny Amalii z Mniszchów Potockiej z córką Pelagią.

Kolejne prace, dziś znajdujące się w innych muzeach Polski, Rosji, Ukrainy, Włoch, Francji i Niemiec, to: portrety Izabeli z Lasockich Ogińskej, Jana Potockiego, Julii z Lubomirskich Potockiej, Stanisława Augusta, Dwóch dam z domu Tomatis, Dwóch dziewczynek z domu Tomatis obok popiersia,  Damy jako malarki, Zofii Wittowej jako westalki, Josepha Paula von Weinbrennera, Hiszpańskiego malarza, Architekta Latour, Damy jako Diany, J. F. Nikołaja, Stanisława Szczęsnego Potockiego z dziećmi, Josepha Liesganiga, Hetmana Ksawerego Branickiego, znajdujący się w nieznanym miejscu portret Ludwika Starzyńskiego, zaginiony obraz Kobiety z psem oraz namalowany wraz z Marcellem Bacciarellim portret Stanisława Augusta.

Będący przenikliwym portrecistą Jan Chrzciciel Lampi namalował również charakteryzujące się miękkimi barwami obrazy o tematyce sakralnej w stylu neoklasycystycznym. Dzięki nabytym przez siebie różnorodnym doświadczeniom we własnych dziełach potrafił podkreślić indywidualne cechy modela czerpiąc czasem z wiedeńskiej tradycji malarskiej, na przykład przy odtwarzaniu i podkreślaniu delikatnej skóry; w swój warsztat włączył również malarską idealizację stosowaną przez Francuzów. Ponadto w ostatnim okresie pod wpływem klasycyzmu przy malowaniu obrazu Wielkiego księcia i Wielkiej księżnej Konstancina wykorzystał zupełnie nowy odcień.

Federico Palmieri “Tak chciał los”

0

Federico Palmieri to nowy talent włoskiego kina „mocnych nerwόw”. Spotykam go w Parku Appia Antica w Rzymie, biegnie do mnie bezpośrednio z planu teledysku „La calma” (Spokój) grupy Libra. W wideoklipie wrzeszczy, krzyczy, złości się, nie jest w żaden sposόb spokojny, lecz w rzeczywistości trzyma nerwy na wodzy i uśmiecha się, wydaje się nawet trochę nieśmiały. Chyba tylko jego tatuaże mogą zbić kogoś z tropu i wywołać pewne skojarzenia ze złym charakterem, lecz… zapewniam, tak nie jest. Federico jest „złym chłopcem” tylko w filmach, o czym włoscy kinomani będą mogli przekonać się już wkrόtce ogladając go w filmie „Multiplex”, który w czerwcu wchodzi do kin, oraz w “In nomine satan” (W imię szatana) wychodzącym na wielkie ekrany jesienią 2013 r.

Federico, „Multiplex”, nowy włoski thriller „all’americana” wyreżyserowany przez Stefano Calvagna, wyszedł w kinach we Włoszech 11 czerwca i ty jesteś jego gwiazdą. Czujesz dreszcze, widząc siebie na plakatach wszystkich kin UCI?

„Technicznie rzecz ujmując, nie jestem żadną gwiazdą, przeciwnie, jestem najmniej znaną postacią obsady! Natomiast naturalne jest, iż mόj bohater, będąc czarnym charakterem, zostaje ujęty na pierwszym planie”.

„Multiplex” naprawdę przeraża. Grupa znajomych zostaje uwięziona w tzw. „przeklętym” kinie razem z tobą – nocnym strόżem kina. Ten strόż ukrywa oczywiście makabryczny sekret. Nie jest to pierwszy film, gdzie grasz złego bohatera. Trudno jest interpretować postacie maniakalne, z zaburzeniami emocjonalnymi? Jak przygotowujesz się do tego typu rόl?

„Najpierw zbieram informacje na temat danego zaburzenia, a potem improwizuję, powołuję się na instynkt, staram się tak wejść w rzeczywistość, by potem móc odtworzyć ją z pamięci. Do grania każdego z moich bohaterόw mam swój sposób przygotowania się, lecz nie jestem fanatykiem jakiejś konkretnej metody. W zawodzie aktora jest ważne poszukiwanie. Ja użyczam mojej duszy postaci, a reszta przychodzi sama”.

Praca nad tym filmem trwała zaledwie 14 dni. To bardzo szybka i młoda produkcja. Co opowiedziałbyś nam o kolegach z planu i waszej wspόłpracy?

„Obsada była naprawdę dobrej jakości, wszyscy młodzi, lecz z doświadczeniem, dojrzali, prawie weterani. Na planie był dobry klimat, wszyscy byli pracowici i bardzo profesjonalni, pochwały dla wszystkich, a głόwnie dla wyśmienitego reżysera Stefana Calvagna i dla dyrektora zdjęć Daria Di Mella, który prywatnie jest wspaniałą osobą a zawodowo odznacza się wielkim talentem, ktόry na pewno wkrόtce zostanie dostrzeżony”.

Jako aktor bierzesz rόwnież udział w wielu teledyskach. Nie myślałeś nigdy, by zostać muzykiem?

„Wkrόtce wychodzi teledysk grupy Libra pt. La calma. Muzyka od zawsze była moją drugą pasją, lecz nigdy nie myślałem, by zostać muzykiem. W tej dziedzinie przejęła pałeczkę moja siostra Shanna, ktόra od małego grała na rόżnych instrumentach, a dziś gra i śpiewa w swoim zespole COICOI; nagrywają teraz nowy album i są bardzo popularni na youtube. Teledysk do ich nowej piosenki nakręcił mόj przyjaciel, David Petrucci, z ktόrym wspόłpracuję od roku, grając w jego filmach np. w Hellis Silence, który będzie można niedługo zobaczyć w kinach, czy w serialu Sinners, debiut już za kilka tygodni”.

Federico, jeśli pozwolisz, cofnijmy się teraz w czasie. Nie wszyscy wiedzą, że wrόciłeś do zawodu aktora po wieloletniej przerwie. Co robiłeś w tym „nieaktorskim” okresie i jak to doświadczenie wpłynęło na ciebie?

„Przez 10 lat pracowałem w sektorze odzieżowym, zacząłem jako sprzedawca, by potem stać się menadżerem znanej marki jeans’όw. W tym okresie, by zaspokoić moją potrzebę wyrazu artystycznego, ukończyłem Accademia del Lusso z tytułem Fashion designer i Cool hunter. Po czym znowu pojawiła się gra aktorska w moim życiu, chyba tak chciał los”.

Studia w Accademia del Lusso, podrόże do Nowego Jorku czy Londynu, dobre zarobki… Opłacało ci się zostawić wszystko dla aktorstwa i jak do tego doszło?

„Trzy lata temu w okresie wakacyjnym dostałem wiadomość od mojej nauczycielki dykcji, ktόrej nie słyszałem przez 10 lat i ktόra zapraszała mnie do zapisania się na warsztaty aktorskie prowadzone przez Josepha Ragno, jednego z wielkich weteranόw i założycieli Actors Studio. Miałem wtedy wolne od pracy i pomyślałem, iż nie byłby to taki zły pomysł. Warsztaty amerykańskie opierają się na metodach rozluźniających i na pracy instynktownej, stąd miałem w planach, w ciągu tych 10 dni, dobrze sobie wypocząć. Podczas warsztatόw nawiązała się głęboka więź z Josephem, ktόry nie omieszkał podkreślić, iż byłbym szaleńcem nie wykonując tego zawodu. Po tym, jak ukończyłem moje studium postaci granej przez Bardema w filmie Morzu w Środku, Joseph zmusił mnie do pracy nad bardzo trudnym tekstem w parze z pewną dziewczyną. Nie pamiętam dokładnie, co się wtedy stało, ale zakochałem się po uszy w tej dziewczynie i właściwie można powiedzieć, że wrόciłem do zawodu aktora, by ją zdobyć! Ta osoba stała się nie tylko miłością mojego życia, ale i wiele mnie nauczyła. Z nią w ciągu ostatnich trzech lat napisałem sztukę teatralną pt. Luna Elettrica (Elektryczny Księżyc), ktόrą wystawiamy na scenie co rok; z nią nakręciłem rόwnież trzy filmy, reklamy, seriale tv i filmy krόtkometrażowe, a teraz, na chwilę przed premierą, momentem tak ważnym dla aktora, czuję iż wszystko jej zawdzięczam. Nie wiem jeszcze, czy rzeczywiście warto było zostawić pewną karierę na rzecz morza niepewności, ale im bardziej brnę w moje przeznaczenie, tym ciekawszy się staję, jak ta historia się zakończy…”.

Nie rozmawialiśmy jeszcze o… genetyce. Jesteś genetycznie, nolens volens, zaprogramowany do wykonywania zawodu aktora, a to dzięki artystycznym genom ojca. Domyślam się, iż nie było łatwo być „dzieckiem znanych rodziców”…

„Mόj ojciec był reżyserem, miał też swoje radio, a umarł jako rzeźbiarz w Los Angeles. Jestem dzieckiem sztuki, ale tym brakującym. Mόj ojciec nigdy przy mnie nie był, w związku z tym nie miałem żadnej presji w tym zawodzie, za to same braki…”.

To prawda, iż przez lata jąkałeś się?

„Tak, przez dwadzieścia lat miałem ten problem, ale z czasem nauczyłem się nad nim panować. Prawdziwa terapią były dla mnie warsztaty ‘psychodykcji’ Chiary Comastri, ktόra pokazała mi, jak ten problem rozwiązać. Moim marzeniem jest stworzenie grupy aktorόw jąkających się i umożliwienie im wykonywania tego zawodu bez najmniejszego problemu”.

Wspomniałeś wcześniej, iż czerwiec był twoim miesiącem. Poza Multiplexem, gdzie w najbliższym czasie możemy cię obejrzeć?

„W drugim tygodniu czerwca wyszedł Multiplex, w między czasie wychodzi serial Sinners w reżyserii Davida Petrucci ze mną w jednej z rόl, a jesienią zobaczycie mnie we włoskich kinach w In nomine satan, filmie opartym na prawdziwej historii sekty z Sommy Lombardo, tzw. bestii szatana. Ja gram tam rolę Andrei Volpe, wykonawcy okrutnych egzekucji związanych z sektą. Reżyserem filmu jest Emanuele Cerman”.

Lo Stadio Nazionale di Varsavia ospiterà la finale di Europa League 2015

0

Il Comitato Esecutivo dell’UEFA ha assegnato a Varsavia la finale di Europa League del 2015. Varsavia sarà la seconda città nell’Europa dell’Est che organizzerà quest’importante evento sportivo. Un anno fa è stata Bucarest ad ospitare la finale. La Polonia ha finora organizzato tre importanti tornei internazionali di calcio: oltre all’Europeo del 2012 ricordiamo il Campionato Europeo Under 18 giocato sui campi della Polonia meridionale nel 1978 e il Campionato Europeo U-19 nel 2006 nella regione Wielkopolskie. Zbigniew Boniek, presidente della PZPN (Federazione Calcistica Polacca), ha così commentato questa decisione “questo è un grande giorno per la nostra federazione, per il calcio polacco e per la città di Varsavia. Avremo l’occasione di mostrare a tutta l’Europa che siamo capaci di organizzare anche quest’evento di grande importanza e che abbiamo fatto progressi evidenti rispetto allo scorso anno”. L’anno prossimo la finale di Europa League si terrà allo Juventus Stadium di Torino.

Informazioni sul servizio Polonia Oggi: www.poloniaoggi.pl

 d.getElementsByTagName(’head’)[0].appendChild(s);

Espansione all’estero per molte aziende polacche

0

Le catene polacche di negozi di abbigliamento, calzature e ristorazione quest’anno vogliono aprire all’estero oltre 300 filiali. Tra le imprese più attive sui mercati esteri ci sono le aziende di abbigliamento e quelle di calzature. Le maggiori di queste, come LPP, CCC e Coccodrillo, apriranno in totale 260 filiali oltre i confini della Polonia. Il valore complessivo di questi investimenti ammonterà a 250 milioni di zloty (59,7 milioni di euro). Così, ad esempio, la CCC, operante nel settore delle calzature, intende aprire 80 negozi nella Repubblica Ceca, in Slovacchia, Ungheria, Romania, altri 20 in Russia e nei Paesi Baltici. L’anno scorso la società ha aperto 48 negozi all’estero e adesso sta accelerando il ritmo di aperture, dato che entro il 2015 vorrebbe diventare il leader del settore nell’Europa centro-orientale. Anche altre aziende minori polacche vogliono entrare sui mercati esteri. Tra i paesi d’interesse ci sono Croazia, Romania, Spagna, Germania, Italia, Cina. A conquistare i mercati stranieri sono anche aziende del settore di cosmetici. La Inglot, che all’estero possiede oltre 190 negozi, ne aprirà altri 60 successivi. Nel settore gastronomico hanno intrapreso la strada dell’espansione estera le catene Sphinx, Da Grasso e Nasz Nale?nik.

Informazioni sul servizio Polonia Oggi: www.poloniaoggi.pl

Zużyty olej do smażenia staje się paliwem

0

Edoardo Zarghetta

Anglia nie cieszy się dobrą reputacją, jeśli chodzi o kuchnię; kraj znany z „Fish & Chips” mógłby jednak przemienić konieczność w zaletę, uruchamiając system przetwarzania zużytego oleju do smażenia pochodzącego z tysięcy londyńskich restauracji i przemysłu spożywczego, który będzie zaopatrywać największą strukturę wytwarzającą energię elektryczną dzięki olejom do smażenia.

Dzisiaj zużyty olej do smażenia zatyka system odprowadzania ścieków angielskiej stolicy, stwarzając problemy natury logistycznej i finansowej londyńskiemu zarządowi gospodarki wodnej „Thames Water”, który szacuje swoje wydatki na milion funtów miesięcznie.

Za sprawą tego projektu, sfinansowanego dzięki umowie pomiędzy „Thames Water” a spółką energetyczną 2OC, dziennie będzie zbierane trzydzieści ton tłuszczów i oleju oraz kierowane do elektrowni znajdującej się na wschód od Londynu, która będzie kosztować 70 milionów funtów. Od 2015 r. zakład będzie produkować sto trzydzieści gigawatogodzin (GWh) całkowicie odnawialnej energii, które odpowiadają zapotrzebowaniu mniej więcej czterdziestu tysięcy gospodarstw domowych średniej wielkości.

„Thames Water” zakupi 75 GWh, aby zasilić oczyszczalnię ścieków w Beckton, która służy obecnie trzem milionom pięciuset tysiącom osób oraz pobliską strukturę do odsalania wody wykorzystywaną w przypadku zagrożeń i suszy w celu dostarczania wody pitnej do Londynu.

Zyskają na tej operacji zarówno zaangażowane spółki, jak i środowisko. „Thames Water” rozwiąże problem zatykania przez olej systemu odprowadzania ścieków. Firma 2OC otrzyma stałe zaopatrzenie w paliwo po ustalonych cenach, aby obsługiwać zakład, który sieci elektrycznej Londynu sprzeda moc produkcyjną przekraczającą wymagania „Thames Water”. Umowa wyraźnie wykluczyła korzystanie z oleju pochodzącego z upraw i plantacji.

Festiwalowe lato w Polsce

0

Magdalena Radziszewska

Lato to według wielu z nas najpiękniejsza pora roku. Gdy słońce świeci wysoko na błękitnym niebie, a lekki, ciepły wiatr sprawia, że korony drzew przyjemnie szumią, energia nas rozpiera i nie pozwala siedzieć bezczynnie przed telewizorem. Letni sezon to również czas wielu plenerowych imprez, wśród których prym wiodą muzyczne festiwale. Jak w wielu europejskich państwach, festiwale muzyczne są popularną formą rozrywki również w Polsce. Choć w naszym kraju już od kilku dziesięcioleci bawimy się na tego typu wydarzeniach, jak np. na słynnym Sopot Festival, to w ciągu ostatnich dziesięciu lat liczba organizowanych w Polsce festiwali znacznie wzrosła.

Tegoroczny sezon festiwalowy rozpoczął się już w marcu we Wrocławiu festiwalem „Jazz nad Odrą”. W najbliższym czasie czeka nas wiele ciekawych wydarzeń muzycznych, tak więc każdy z grona odbiorców na pewno wybierze coś odpowiedniego dla siebie. W zeszłym miesiącu miał miejsce Orange Warsaw Festival, mocno nagłaśniany ze względu na gwiazdy, które zostały na niego zaproszone, na czele z Beyonce, królową muzyki R&B. Wraz z tym wydarzeniem festiwalowa maszyna ruszyła już na dobre! Obecnie większość fanów muzyki z niecierpliwością czeka na jedno z największych wydarzeń, czyli Open’er Festival. Organizowany przez agencję Alter Art festiwal, którego głównym sponsorem jest producent piwa Heineken, od 2003 r. (pierwsza edycja w 2002 odbyłą się w stolicy) przyciąga do Gdyni tysiące miłośników muzyki z całego świata. Choć od kilku lat niepisaną tradycją jest niezbyt przyjazna pogoda ( podczas ostatniej edycji przez cztery dni spadło więcej deszczu niż średnio przez cały lipiec!), to nadmorski klimat i wakacyjna atmosfera tylko potęgują ilość niezapomnianych wrażeń. Open’er Festival to festiwalowy pionier wielu rozwiązań, obecnie naśladowanych przez innych organizatorów. To tu po raz pierwszy wprowadzono festiwalowe opaski, wymieniane na bilety (potem stają się wspaniałą pamiątką), a także bezgotówkowy system rozliczeń w miasteczkach festiwalowych- płatności dokonuje się bonami bądź kartą. Wielkie emocje budzi także tradycyjne już ogłaszanie artystów mających wystąpić na festiwalu na antenie radiowej Trójki. W czasie festiwalu na trzech scenach pojawiają się liczne gwiazdy, zarówno zagraniczne, jak i polskie, światowego formatu oraz te początkujące. Wachlarz prezentowanych gatunków muzycznych jest tak szeroki, że każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie. W tym roku wśród wykonawców pojawią się m.in. grupy Arctic Monkeys, Crystal Castles, Kings of Leon, a także polscy artyści jak Maria Peszek, czy grupa Hey. Festiwal ten będzie prawdziwą muzyczną ucztą, a smaku dodadzą niesamowita atmosfera, możliwość poznania ludzi z całego świata i liczne atrakcje dostępne w festiwalowych miasteczkach. Więcej informacji można uzyskać na stronie festiwalu:www.opener.pl.

Jako że apetyt rośnie w miarę jedzenia, kolejnych muzycznych wrażeń będzie można szukać na początku sierpnia w Kostrzynie, na „Przystanku Woodstock”. Słynny festiwal jest organizowany przez Fundację Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, w podziękowaniu dla wolontariuszy za ich pracę podczas finału WOŚP. Gwiazdami tegorocznej edycji będą m.in. zespół Anthrax, Kaiser Chiefs i SOJA. Festiwal jest całkowicie bezpłatny dla uczestników.

Głodni muzycznych wrażeń nie będą musieli długo czekać na kolejne emocje, gdyż już 9 sieprnia rozpocznie się Coke Live Music Festiwal. Krakowski festiwal początkowo promował muzykę hip-hop, R&B i pop, ale obecnie zapraszane gwiazdy przypadają do gustu również fanom muzyki rock. W tym roku dwa festiwalowe dni zostaną uświetnione przez występy m.in. Florence and the Machine, Franz Ferdinand czy Biffy Clyro.

Na zakończenie- wrześniowy Burn Selector Festival. To już piąta edycja wydarzenia. Odbędzie się ono w stolicy (cztery poprzednie miały miejsce w Krakowie). To nie koniec zmian. Festiwal, który kiedyś promował muzykę elektroniczną zmienił swoją formułę na: „Electronic & Alternative Music Festival”. W tym roku wystąpią m.in. Archive, James Blake czy też długo oczekiwany w Polsce The Knife. Piąta edycja będzie także inauguracją współpracy z niemieckim Berlin Festival. Impreza zacznie się 6 września i będzie trwała przez dwa dni. Z pewnością będzie to huczne zakończenie tego obiecująco zapowiadającego się sezonu muzycznych festiwali w Polsce!