Slide
Slide
Slide
banner Gazzetta Italia_1068x155
Bottegas_baner
baner_big
Studio_SE_1068x155 ver 2
Baner Gazetta Italia 1068x155_Baner 1068x155
ADALBERTS gazetta italia 1068x155
FA-1013-Raffaello_GazettaItalia_1068x155_v1

Strona główna Blog Strona 144

Europa – bankructwo czy renesans?

0

Emiliano Caradonna

W ostatnich tygodniach powróciła na pierwszy plan hipoteza o kryzysie w strefie euro i o powrocie części lub wszystkich 27 państw do ich narodowych walut, inaczej mówiąc o „Euro Break up”.

Niewiarygodne, że to uratowanie Cypru podważyło zapewnienia „Piotrusia Pana”, które zaczęły się zakorzeniać w umysłach Europejczyków. Spójrzmy jednak co się stało.

Uratowanie Cypru było nie do uniknięcia, ale pewni ekonomiści powiedzą dziś, że chodziło o nowy test przeprowadzony, aby zweryfikować czy rynki to wytrzymają.

Uratowanie Cypru było nieuniknione, bo spowodowane z jednej strony krótkowzrocznością systemu bankowego Cypru, małego giganta z nogami z „fety”, a z drugiej „schizofrenicznym” zarządzaniem kryzysem w Grecji przez „trojkę” (MFM, CBE, UE), której sukces w zarządzaniu kryzysem jest na widoku wszystkich.

W rzeczywistości, „sprytni” cypryjscy dyrektorzy wypełnili konta swoich banków greckimi obligacjami rządowymi, które w tym przypadku były bardziej odpowiednie niż innych krajów europejskich, a wszyscy widzieliśmy dlaczego. Natomiast „trojka” zdecydowała, po wydaniu setek miliardów euro na ocalenie Grecji, że faktycznie kraj ten nie upadł lecz posiadacze papierów dłużnych zainkasowali jedynie 30% lub nawet mniej.

Banki cypryjskie znalazły się w sytuacji, kiedy musiały stawić czoła ogromnym stratom, większym nawet od tych irlandzkich banków, jeśli zostałyby policzone proporcjonalnie do gospodarki państwa.

Tym razem jednak do ratowania nie użyto majątku państwa, na przykład w postaci zasobów gazu, które wydaje się, że znajdują się w tej części basenu morza Śródziemnego, ale raczej zdecydowano się na dokonanie wywłaszczenia.

Podjęto zatem decyzję, która świadczy o pogardzie dla demokracji, nieposzanowaniu prawa i totalnym braku etyki. Zdecydowano przelać ze wszystkich kont bankowych pewną kwotę (procent) aby jeszcze raz zapłacić za błędy kilku bankierów i za niekompetencję krajowych i ponadnarodowych instytucji kontrolnych. Jest to antydemokratyczne, nielegalne i nieetyczne po prostu dlatego, że rachunki bieżące w Europie są ubezpieczone i chronione na poziomie krajowym i wspólnotowym. Niestety, jak widać funkcjonuje to tylko wtedy, kiedy wszystko idzie dobrze.

Przyznaję, że łatwo jest komentować i krytykować tych, którzy podejmują trudne decyzje polityczne, stojąc przed koniecznością interwencji.

Problemem jest to, że aby zachować system takim jaki jest obecnie podejmuje się decyzje, które negują jego prawa i zasady oraz które chwieją jego stabilnością.

Historia nauczyła nas co dzieje się, kiedy zaczyna się naginać prawo i zasady według uznania. Prawa i zasady stanowią podstawę demokracji, dlatego bez nich nie ma demokracji.

Dokonane wywłaszczenie jest dalekie od bycia „demokratycznym” środkiem, również dla powagi kryzysu euro w ciągu ostatnich trzech lat. Ponadto ponownie udowodniło nieudolność rządzących.

Bezpośrednim i najważniejszym skutkiem tego działania jest znaczący wzrost możliwości rozpadu strefy euro jaką obecnie znamy.

W obliczu nowych precedensów dotyczących warunków ratowania banków i kontroli kapitału, prędkość z którą sytuacja może wymknąć się spod kontroli w krajach zagrożonych jest dziś znacznie wyższa i znacznie trudniejsza do kontrolowania.

Tak jak miało to miejsce w Irlandii w 2010 r., odpływ środków z depozytów może nastąpić bardzo szybko.

We wrześniu 2010 r. posiadacze kont bankowych (przede wszystkim obcokrajowcy) zaniepokojeni sytuacją wycofali z banków z siedzibą w Irlandii 31 miliardów euro.

W październiku ta cyfra wynosiła już 67 miliardów.

W listopadzie zainterweniowała trójka.

Po wydarzeniach na Cyprze posiadacze kont bankowych w krajach o słabej gospodarce opróżnią swoje konta jeszcze szybciej przy pierwszym niepokojącym sygnale. Możliwość rozpadu strefy euro nigdy nie była aż tak wysoka jak teraz, a jego powodem będzie brak wiarygodności w systemie.

O przyszłości po rozpadzie strefy euro wypowiedziało się już wielu, napisano wiele słów i naszkicowano najdoskonalsze przewidywania, jednak moim zdaniem ważne jest, aby nie określać co stanie się następnego dnia, bowiem i tak będzie panował ogromny chaos.

Prawdziwym problemem jest to, co stanie się w następnych tygodniach i miesiącach, z pewnością będziemy mieli do czynienia z niekontrolowanym wzrostem cen i wzrostem poziomu bezrobocia w sektorze prywatnym. Jednak problemy pojawią się także na poziomie instytucjonalnym, na przykład obowiązek ponownego negocjowania wszystkich gwarancji, które każde pojedyncze państwo dostarczyło, aby zasilić dotacje, fundusze i struktury dofinansowania UE.

Pozytywną wiadomością, o której dowiaduję się z wielu różnych źródeł jest to, że wiele rządów zaczyna zdawać sobie sprawę, że nie stoi na wysokości zadania. Zatem może któregoś pięknego dnia przestaną podejmować decyzje dyktowane niekompetencją, strachem czy chęcią zachowania systemu i pozostawią miejsce osobom, które są gotowe zmienić system i pozwolić naszej Europie ponownie przeżyć Renesans.

 

W rok po Euro 2012

0

Karolina Kij

Dokładnie rok temu, 8 czerwca, rozpoczynało się wielkie święto fanów futbolu, ale także całej Polski – organizowane przez Polskę i Ukrainę Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej 2012. Po raz pierwszy Polska była gospodarzem wydarzenia sportowego o takiej randze i o takim prestiżu. Całe to wielkie przedsięwzięcie potraktowano przede wszystkim jako swoisty sprawdzian – należało m. in. wybudować drogi, stadiony, wyremontować dworce, poszerzyć infrastrukturę hotelarsko-gastronomiczną – którego wynik miał dowieść, że UEFA nie popełniła błędu wybierając oba kraje na gospodarzy Euro 2012. I rzeczywiście Polska, pomimo pewnych niedociągnięć infrastrukturalnych, test przeszła pomyślnie – mistrzostwa okazały się sukcesem.

Co jednak, oprócz wymiernych korzyści w postaci pieniędzy pozostawionych przez kibiców oraz nowych inwestycji, mistrzostwa przyniosły i przyniosą Polsce? Ważną i cenną spuściznę po piłkarskim wydarzeniu stanowi wizerunek kraju na arenie międzynarodowej. Biorąc pod uwagę fakt, że 81% odwiedzających Polskę w trakcie mistrzostw zadeklarowało chęć powrotu, 90% chciało ją rekomendować znajomym, a 84% pozytywnie oceniło samą organizację imprezy, Polacy niewątpliwie mają powody do zadowolenia. Na tzw. „efekt barceloński”, czyli znaczne i trwałe wzmożenie ruchu turystycznego po wielkim wydarzeniu np. sportowym, o ile tenże nastąpi w przypadku Polski, trzeba będzie jeszcze poczekać. Jednakże już w zeszłym roku, w dużej mierze właśnie za sprawą Euro 2012, w Polsce odnotowano najwyższy w przeciągu pięciu lat napływ zagranicznych turystów (14,8 mln). Poza tym mistrzostwa były świetną okazją do promowania poszczególnych polskich miast, zresztą nie tylko tych w których rozgrywano mecze. O entuzjazmie, jaki wywołały wśród części kibiców goszczące ich miasta może świadczyć fakt, że np. w irlandzkiej reklamie Renault pojawił się Poznań.

Oczywiście jest jeszcze zbyt wcześnie, aby, zaledwie w rok po Euro 2012, mówić o długofalowych skutkach tego wydarzenia czy to dla turystyki, czy dla gospodarki w ogóle. W każdym razie możemy powiedzieć, że Polska dzięki mistrzostwom Euro 2012 zyskała ogromny kapitał, także społeczny. To, czy i jak go wykorzysta zależy już tylko od niej.

 

Enrico Letta spotyka Donalda Tuska

0

Letta patrzy na Europę, ale jest zmuszony myśleć o Italii. Większość w rządzie, którą reprezentuje spieszy się, zatem premier Letta, który kontynuuje swoją międzynarodową trasę i dociera do Warszawy, wyznacza pewne ważne punkty. Potrzeba czasu, aby przeprowadzić reformy, najbardziej powszechne, ale również o możliwie największym poparciu. Z tego powodu przywołuje wszystkich do pragmatycznego i koniecznego realizmu. Na początek dekret dotyczący podatku od nieruchomości IMU. Nie ma mowy o żadnym definitywnym rozwiązaniu lecz o tymczasowym ruchu mającym na celu całkowite przekształcenie ram prawnych.

Letta zapewnia, że wszystkie normy będą docenione i poparte przez wszystkich, że porozmawia ze wszystkimi i wszystkich wysłucha. Stara się nie słyszeć krzyków ze strony Pd i Pdl na temat wymiaru sprawiedliwości, podsłuchów i niewybieralności Berlusconiego. Musi zachować dobrą minę do złej gry, znajdując się naprzeciw nacisków ze strony dwóch głównych partii swojej większości w rządzie, którym przypomina, że najpierw należy zająć się punktami programu, który został zatwierdzony przez parlament.

Wśród priorytetów lwią część stanowią te dotyczące gospodarki. Letta przypomina o konieczności zahamowania wzrostu bezrobocia, wzywając całą Europę do podjęcia wspólnych działań. Wszystko to bez obciążania finansów publicznych. U boku polskiego premiera Tuska w pełni popiera linię działania Hollande’a – żadnych układów przeciw Niemcom. Należy jednak podjąć słuszne decyzje zgodne z podjętymi zobowiązaniami. Przede wszystkim mówi stanowcze „nie” dla nowych długów. Ponadto, aby pozyskać nowe zasoby będzie trzeba pociągnąć dźwignię cięć wydatków publicznych.

 

Comenius 2013 – Spotkanie włoskich i polskich uczniów w Kowalia

0

Program Comenius jest programem europejskim z zakresu Lifelong Learning, obejmującym wszystkie etapy edukacji szkolnej – od przedszkoli i szkół podstawowych aż po licea. Jest on skierowany do osób zaangażowanych w działalność szkolną – przede wszystkim uczniów i nauczycieli, lecz także władz lokalnych, przedstawicieli rad rodzicielskich, organizacji pozarządowych, jednostek doskonalenia zawodowego nauczycieli oraz uczelni wyższych.

Działania programu Comenius, będące częścią Europejskiego programu kształcenia ustawicznego, mają na celu ułatwienie młodzieży oraz kadrze nauczycielskiej rozumienia znaczenia różnorodności kultur, języków i wartości europejskich. Pomagają one również młodym ludziom w zdobyciu podstawowych kompetencji i umiejętności życiowych niezbędnych do osobistego rozwoju, zdobycia przyszłego zatrudnienia oraz aktywności obywatelskiej.

Liceum im. Tommaso Fiore w Altamurze (Bari), którego dyrektorem jest pani Eufemia Patella, uczestniczy w Projekcie Comenius zatytułowanym „Różne historie, różne języki, te same korzenie” wraz z 9 innymi europejskimi partnerami: Vevelstadaasen skole w Langhus (Norwegia), ST Gregory’s Catholic Primary school w Northampton oraz Gorsemoor Primary school w Cannock (Wielka Brytania), Escola el Farell w Caldes de Montbui (Hiszpania), Szkoła z klasami od 1 do 8 w Tutova (Rumunia), Szkoła Podstawowa im. gen. Antoniego Hedy w Kowali (Polska), Muzaffer Altintas ilkogretim Okulu Kocaeli (Turcja), École Élémentaire Thérèse Roméo w Nicei (Francja) oraz Szkoła Thesio Drepanau w Patras (Grecja).

Ten projekt, który rozpoczął się w październiku 2012 r. w Hiszpanii, a zakończy w 2014 r. w Grecji, ma na celu odkrycie wspólnych korzeni i wartości kulturowych z innymi państwami poprzez wymianę pewnych wartości zaczerpniętych z tradycji. Trzej włoscy nauczyciele: Lucia Maiullari, Giacinto Moramarco i Lucia Morgantetti oraz czterej uczniowie 3. klasy sekcji A, C i E wezięli udział w czwartym spotkaniu projektu, które zostało zorganizowane w Polsce w dniach 20-26 maja w szkole w województwie świętokrzyskim.

Partnerska szkoła z Polski to publiczna szkoła podstawowa, której uczniowie mają od 6 do 13 lat i do której należy także przedszkole dla dzieci w wieku 3-5 lat. Znajduje się ona w miejscowości Kowala, w gminie Sitkówka-Nowiny w województwie świętokrzyskim. Miejscowość znajduje się przy drodze krajowej nr 7 łączącej Warszawę z Krakowem. Gmina Sitkówka-Nowiny jest obszarem oddalonym o 12 km od centrum Kielc i atrakcyjnym ze względu na swoją lokalizację na terenie Chęcińsko-Kieleckiego Parku Krajobrazowego.

Szkoła podstawowa w Kowali rozpoczęła swą działalność jeszcze przed I Wojną Światową, mając wtedy za siedzibę mały drewniany budynek, który kilka lat później zastąpiono ceglanym. Dziś jest to nowoczesny budynek, w którym mieści się osiem sal lekcyjnych, sala gimnastyczna, pracownia komputerowa, biblioteka, świetlica oraz dwie duże sale dla przedszkolaków. W szkole mieści się także specjalna sala, która pełni funkcję teatralnej garderoby. Uczniowie mogą zapisać się do Szkolnego Koła Teatralnego, które działa od ponad 10 lat i organizuje nawet do dziesięciu spektakli rocznie. Mogą oni również uczestniczyć w zajęciach judo, grupie harcerskiej, a młodsi w nauce tańca tradycyjnego oraz jazdy konnej. Wszyscy uczniowie mają cotygodniowe, obowiązkowe lekcje pływania.

W trakcie partnerskiego spotkania, które odbyło się w maju, polscy uczniowie zaprezentowali sztukę teatralną opowiadającą legendę o smoku wawelskim. Goście mogli poznać miejscowość, w której znajduje się szkoła oraz jej okolice, przedstawicieli władz lokalnych, popływać w miejscowym basenie oraz zwiedzić ruiny zamku królowej Bony. Uczniowie z różnych krajów zaprezentowali swoje narodowe tańce, wzięli udział zajęciach ruchowych, a także spotkali się z miejscową grupą taneczną. Uczniowie z Włoch niecierpliwie czekali na spotkanie z goszczącymi ich polskimi rodzinami, z którymi już wcześniej wymieniali listy oraz e-maile. Spotkanie to było wspaniałym doświadczeniem dla obu krajów i z pewnością zaowocuje współpracą wychodzącą poza ramy projektu Comenius.

Upomnę się u człowieka o życie człowieka

0

Jedynie ten kto jest dawcą życia, ma prawo też je odebrać. W Księdze Rodzaju Stwórca wyraźnie przypomina tę prawdę każdemu, kto uzurpuje sobie władzę panowania nad życiem: „Upomnę się też u człowieka o życie człowieka i u każdego – o życie brata” (Rdz 9, 5).

„Prawo do życia jest fundamentalnym prawem człowieka, na którym wyrastają wszystkie jego pozostałe prawa”. Tymi słowami zaczyna się dokument, w którym biskupi polscy wypowiedzieli się na temat poszanowania życia ludzkiego i życia dziecka. Już sam tytuł – O wyzwaniach bioetycznych, przed którymi stoi współczesny człowiek – zdradza, jak trudna jest to kwestia dla dzisiejszego społeczeństwa, które często ma różne zdanie na ten temat. Jako bezpośrednią przyczynę tego dramatycznego podziału opinii podaje się „brak wrażliwości na wyjątkowość oraz wartość każdego ludzkiego życia”, czego następstwem jest relatywizm przejawiający się w mentalności „bezwzględnego panowania silniejszych nad słabszymi, dorosłych nad nienarodzonymi, zdrowych nad chorymi”.

Na głos hierarchów w kwestii obrony życia wierni długo czekali z nadzieją, a o ich wielkim zainteresowaniu świadczy fakt, że w miesiąc po ukazaniu się dokumentu, pojawił się on jako dodatek do jednego z najpoczytniejszych tygodników opinii w kraju. Tym samym dostał się pod dachy polskich domów, co stworzyło okazję, by wzrosła świadomość społeczeństwa na temat trudnych zagadnień takich jak aborcja, eugenika czy też metoda zapłodnienia in vitro.

Dotychczas rozmowy na temat zagadnień bioetycznych najgłośniej toczyły się w mediach, podlegając wielu uproszczeniom lub przekłamaniom. Obecnie, z wielką korzyścią dla treści merytorycznej, debata przenosi się na grunt naukowy. Tutaj właśnie prawda znajduje swe naturalne wytłumaczenie, które w prosty sposób przedstawił w dokumencie abp Henryk Hoser (lekarz medycyny) wraz z zespołem specjalistów. Pokrótce opisują oni źródła zagrożeń dla życia, akceptowanych obecnie przez szerokie koła wpływowych ludzi oraz polityków zasiadających w parlamencie. Jest to ważnym elementem całego dokumentu, gdyż naukowe argumenty przemawiające za życiem są podstawą porozumienia z osobami niewierzącymi. Biskupi, z apelem o aktywne wspieranie postaw pro-life, zwracają się w dokumencie bioetycznym wprost do chrześcijan, przypominając o tym, co jest napisane w przykazaniach. Prawdą jednak jest, że każdy człowiek jest wezwany do zaangażowania się w obronę życia ludzkiego, bez względu na wyznanie lub jego brak!

Treść dokumentu dostępna jest na stronie internetowej Episkopatu Polski:

http://episkopat.pl/dokumenty/pozostale/5066.1,O_wyzwaniach_bioetycznych_przed_ktorymi_stoi_wspolczesny_czlowiek.html

Civis Polska

0

W środę 15 maja w siedzibie ambasady Włoch w Warszawie odbyła się prezentacja działalności spółki Civis Polska. Ta historyczna włoska firma,działająca w obszarze ochrony osób i mienia, wchodząca w skład Cittadini dell’Ordine i należąca do marki Civis, od lat rozwija się na rynkach zagranicznych, takich jak np. Węgry czy Rumunia. Civis Polska od kilku lat obecna jest również w Polsce, gdzie ma już trzy siedziby, dzięki czemu jest w stanie oferować swoje usługi na terenie całego kraju. W prezentacji Civis Polska uczestniczył ambasador Włoch w Polsce Riccardo Guariglia i szerokie grono polskich i włoskich przedsiębiorców oraz liczni dziennikarze.

Sztuka polska na 55. Biennale di Venezia

0

Michał Fopp

W 55. Biennale di Venezia weźmie udział rekordowa jak dotychczas liczba polskich artystów. Poza Pawilonem Polonia w którym można będzie obejrzeć monumentalną instalację Konrada Smoleńskiego „Everything Was Forever, Until IT Was No More” polscy artyści i kuratorzy będą pojawiać się niezwykle często.

Massimiliano Gioni, główny kurator biennale, zaprosił czterech polskich artystów do głównej wystawy „Pałac Encyklopedyczny”. „Pałac Encyklopedyczny” to opatentowana w połowie lat 50-tych przez artystę-samouka Marino Auritiego koncepcja muzeum wszelkiej ludzkiej wiedzy; muzeum eksponującego największe osiągnięcia ludzkości. Gioni chce stworzyć przestrzeń, w której dzieła sztuki współczesnej wejdą w inteakcję z artefaktami historycznymi i object trouves. Do współpracy zaprosił między innymi Pawła Althamera, Mirosława Bałkę, Jakuba Juliana Ziółkowskiego i Artura Żmijewskiego – kuratora generalnego ostatniego Biennale w Berlinie.

W Pawilonie Rumunii na wystawie zbiorowej prezetowane będą prace Karoliny Breguły, a w organizowanym przez Tomasza Wendlanda „Pawilonie 0” prace kilku innych polskich artystów.

Karatorem Pawilonu Gruzińskiego została niezależna kuratorka Joanna Warsza a Estońskiego – Adam Budak z Hirshhorn Museum and Sculpture Garden w Waszyngtonie.

Niezwykle duży udział Polaków w 55. Biennale di Venezia świadczy o coraz żywszym zainteresowniu polską sztuką w środowisku międzynarodowym i o jej rosnącym prestiżu. Zaznacza się w ten sposób także wyraźna zmiana w strukturze międzynarodowego świata sztuki, gdzie zamiast wyłaniania się nowego centrum na wzór Paryża, Nowego Jorku czy Berlina dochodzi raczej do coraz silniejszej dominacji peryferiów, które zasilają centrum.

W tym kontekście niezwykle istotna wydaję się mająca miejsce w trakcie Biennale inauguracja inicjatywy „Peryferia Europy, Eropa peryferiów” pod nazwą Ambasada Peryferiów. Projekt ma dwa cele – głęboką analizę warunków i mechanizmów obecnego systemu sztuki i stworzenia nowego, mniej hermetycznego i zhierarchizowanego środowiska. Za punkt wyjścia organizatorzy – Fundacja Propagadna – przyjęli widoczną tendencję do dominacji peryferii nad centrum. Efektem ma być zdecentralizowana sieć działaczy i instytucji służąca wymianie pomysłów, narzędzi i strategii. Co ważniejsze każdy zainteresowany przemianą kształtu obecnego świata sztuki jest zaproszony do udziału. Niezwykle otwarta i różnorodna struktura przedsięwzięcia umożliwia włączenie się na wielu poziomach. Wystarczy zarejestrować się na stronie www projektu skupiającej jej partnerów i sympatyków.

Konieczność zmiany paradygmatu sugeruje także prezentowana w Pawilonie Polonia praca Konrada Smoleńskiego „Everything Was Forever, Until IT Was No More”. Jury oceniające projekt akcentowało jego głęboką dwuznaczność: ogromne dźwiękowe konstrukcje wypełnią nieomal klaustrofobicznie całą przestrzeń Pawilonu Polonia, koncentrując energię, wywołując nieomal cielesny rezonans w widzach-słuchaczach. Instalacja zbudowana z dwóch potężnych dzwonów z pracowni braci Kruszewskich w Węgrowie oraz metalowych szafek ma ewokować poczucie emocjonalnego niepokoju i napięcia, problematyzując kwestie akumulacji, klasyfikacji oraz porządkowania wiedzy, stawiając problem niedoboru i przesytu informacji, a także jak piszą kuratorzy: „spowalniania historii, zawieszenia jej biegu”. Projekt stanowi kontynuację dotychczasowych poszukiwań Konrada Smoleńskiego, który w centrum swoich zainteresowań stawia właśnie dźwięk. Jego realizacje łączą punkrockową estetykę z precyzją i elegancją typową dla minimalizmu. Korzystając zarówno z istniejących w obszarze kultury, jak i konstruowanych samodzielnie obiektów dźwiękowych, bada za ich pośrednictwem przepływy i funkcje energii. Eksploruje działanie prądu, fal dźwiękowych i systemów nagłośnienia, manipulując znaczeniami przedmiotów, które zwykle wiązane są z kulturą rockową.Tytuł wystawy został zapożyczony z tytułu książki Alexeia Yurchaka, „Everything Was Forever, Until It Was No More. The Last Soviet Generation”.

Duet kuratorski Daniel Muzyczuk i Agnieszka Pindera łączą dźwiękową instalację Konrada Smoleńskiego z głównym encyklopedycznym tematem budowy totalnej narracji w sposób silnie krytyczny: „Musimy przyznać, że ten temat mieliśmy równolegle w głowach, kiedy myśleliśmy o naszym projekcie i jego konceptualnym wymiarze. Natomiast postawiliśmy akcent na zatrzymaną chwilę, różne aspekty prac Konrada, które manipulują nie tyle z poczuciem czasu, co z opóźnianiem. Stąd zaangażowanie fizyka Juliana Barboura, zajmującego się koncepcją, którą w skrócie i trochę infantylizując, można określić jako koncepcję, według której czas tak naprawdę nie istnieje. To ludzka psychika jest tak skonstruowana, że potrzebuje kazualności, a więc następstwa chwil, które są równoległe. Stąd wykorzystanie dzwonu, instrumentu czy idiofonu, który tradycyjnie wyznacza czas oraz perwersyjne manipulacje i deformacje, którymi ten dźwięk będzie poddawany i opóźniany, były dla nas kluczowe. Jeśli założymy, że narracja czy kazualność, stosunki przyczynowo-skutkowe nie istnieją, musimy również założyć, że nie ma narracji. A więc maksymalistyczne dążenia Massimiliano Gioniego do stworzenia Pałacu Encyklopedycznego są – by użyć właściwego słowa – zbyt maksymalistyczne.”

 

W poszukiwaniu straconego czasu

0

Ten kto dziś żyje w Warszawie, lub generalnie w Polsce, odczuwa pewne namacalne napięcie społeczne, które można by podsumować, cytując Marcela Prousta, jako „poszukiwanie straconego czasu”. Jest to szalony pęd do nadrobienia opóźnienia lub może lepiej do zniwelowania podziału, który druga wojna światowa a następnie długi okres komunizmu stworzyły między Polską a kulturą europejską, której kraj Chopina od zawsze stanowił część. Poszukiwanie straconego czasu przebiega dziś prawie „mechanicznie” poprzez rosnącą gospodarkę, której ewidentnym symbolem są wieżowce, w stylu tych na Manhattanie, którymi usiane jest centrum Warszawy. Jednak, aby móc całkowicie wsiąść do tego „pociągu kulturowego” starej Europy, który pomimo niskoordynowanych działań instytucji europejskich jest nadal najbardziej złożonym i interesującym na ziemi, nie wystarczy mieć jedynie sprawnych mechanizmów. Aby nadrobić stracony czas należy wrócić do momentu podziału z 1939 r., należy wziąć kulturowy przykład z kosmopolitycznej i dumnej Polski, która z odwagą patrzyła na świat. Odzyskanie czasu poprzez kulturę i obecność żydowską jest w tym sensie zasadniczym elementem, pozwalającym osiągnąć poziom społeczny reszty Europy. Otwarcie Muzeum Historii Żydów w Polsce, które nastąpiło 16 kwietnia, w 70. rocznicę wybuchu powstania w warszawskim getcie, ma ogromne znaczenie jako formalny krok w procesie uzupełniania pamięci. Kiedy wojska nazistowskie rozpoczęły okupację Polski, w kraju żyły trzy miliony Żydów. W Warszawie Żydzi stanowili 30% populacji miasta i pod względem liczebności stanowili drugą grupę w Europie. W stolicy obecność żydowska była ugruntowana dzięki setkom żydowskich szkół i bibliotek, 130 dziennikom a także niezliczonej liczbie kółek sportowych i teatralnych. Wśród warszawskich Żydów z lat 30. możemy wymienić takie znane postacie jak Izaak Bashevis Singer, zdobywca Nagrody Nobla w 1978 r., który będąc jeszcze w Warszawie przed ucieczką do Stanów Zjednoczonych przetłumaczył na język jidysz powieść „Rozkosz” Gabriela d’Annunzio, jak również kompozytor Władysław Szpilman i wielka aktorka Ida Kamińska. Są to ważne postacie, które stanowią jedynie niewielki ułamek w tysiącletniej obecności żydowskiej w Polsce, w państwie które w przeszłości było bardziej otwarte i tolerancyjne niż inne państwa europejskie. To właśnie przez pryzmat tej utraconej kultury chcielibyśmy wyobrażać sobie nową kosmopolityczną przyszłość Polski. Jej odnaleziona potęga gospodarcza, jeśli nie byłaby wspomagana przez odzyskiwanie pamięci i kultury w najszerszym tego słowa znaczeniu, nie wystarczyłaby do rozładowania napięcia poszukiwania straconego czasu.

Varsavia Italiana: Bernardo Bellotto – VIDEO

0

Bernardo Bellotto (Venezia, 30 gennaio 1721 — Varsavia, 17 ottobre 1780) è stato un pittore e incisore italiano.

Bernardo Bellotto dimostra un talento precoce nella pittura vedutistica, che sa rendere fresca e gradevole. Nel 1738 è iscritto alla corporazione dei pittori veneziani. Al seguito dello zio Antonio Canal, viaggia in Veneto, a Roma, Firenze, Torino, per poi tornare a Venezia per breve tempo.

Nei primi tempi della propria emancipazione professionale, maturata intorno al viaggio a Roma nel 1742, Bellotto si appoggiò al più famoso nome dello zio. Non a caso, nei paesi di lingua tedesca e in alcuni limitrofi, ancora oggi è indicato come „Bernardo Bellotto, genannt Canaletto” Le differenze caratteristiche del più giovane sono una più esatta osservazione e resa delle architetture, un trattamento più dinamico del cielo e dell’acqua, e chiaroscuri più drammatici, oltre naturalmente a una quantità assai più varia di luoghi ritratti. Il suo stile si arricchì ulteriormente sotto l’influenza dei grandi paesaggisti olandesi seicenteschi. Nel secondo suo soggiorno sassone virò, momentaneamente, verso una sorta di verismo descrittivo, nel quale la realtà venne riportata con una fedeltà fotografica.”Le muse”, De Agostini, Novara, 1964, Vol.II, pag.173

Palermo – miasto, którego trzeba zasmakować

0

Zwiedzanie Palermo i jego prowincji utwierdziło mnie w przekonaniu, że jest to miejsce, które skrywa nieocenione skarby artystyczne, przyrodnicze i gastronomiczne. Urzekły mnie miejscowości takie jak Monreale ze swoją słynną katedrą, Cefalù które jest kurortem o międzynarodowej renomie, Bagheria – magiczny plan filmowy i ulubione miejsce arystokracji do letniego wypoczynku, a także ruiny starożytnego miasta Solunto, gdzie można wybrać się na spacer po historii, i miejscowość Corleone, od której pochodzi nazwisko słynnego bohatera „Ojca chrzestnego” i która jest dziś symbolem walki z mafią. Jednak głównym ośrodkiem wokół którego wszystko się kręci jest właśnie Palermo, kolorowa mozaika historii i folkloru o greckich, rzymskich, arabskich, normandzkich, hiszpańskich i francuskich korzeniach.

foto: Heidi Polizzy Carbonelli
foto: Heidi Polizzy Carbonelli

Jedną z największych przyjemności, jakie oferuje Palermo jest jego niezwykła kuchnia, bowiem smaki i zapachy kulinarnej tradycji tego miasta odzwierciedlają jego bogatą przeszłość, sprawiając że trzeba go po prostu spróbować. Spacerując ulicami historycznego centrum miasta można poczuć zachęcające aromaty, czasem silne a czasem delikatne, które są wszechobecne jak wrzawa mieszkańców i turystów. Na całej Sycylii, lecz przede wszystkim w Palermo, kuchnia uliczna stanowi część dziedzictwa kulturowego i starożytnej tradycji, która pozostaje niezwyciężona wobec znanych sieci amerykańskich restauracji, które nie mają tutaj łatwego życia. A właśnie – wszyscy doskonale wiemy czym jest „fast food”, jednak może nie wszyscy wiemy, że pierwsze „fast foody” w historii powstały pośród antycznych ulic Palermo. Ciepły klimat wyspy sprawił, że w ciągu stuleci powstał zwyczaj spożywania posiłków na świeżym powietrzu. W ten sposób powstały wędrowne stragany sprzedające coś, co dziś nazywamy „street food”, czyli ulicznym jedzeniem na każdą kieszeń. Wśród najczęściej sprzedawanych produktów można wymienić „arancine”, czyli słynne smażone pulpety ryżowe wypełnione sosem ragù lub serem, smażone warzywa w cieście, „sfincione” – gruba i miękka pizza, oraz „panino con panelle e crocchè”, tj. kanapka z cienkimi smażonymi płatkami z mąki z ciecierzycy i pietruszką oraz zwykłymi krokietami z ziemniaków.

Dwoma innymi znanymi specjałami, których jednak nie mogłam spróbować są „stigghiola” – grillowane szaszłyki mięsne, i kanapka „panino con la milza di vitello” nazywana w dialekcie mieszkańców Palermo „pane ca’ meusa”. Chleb jest tak dobry, że może być jedzony bez żadnych przypraw. Mnie bardzo smakowały mięciutkie bułeczki brioche, które można jeść na słodko, na słono lub z lodami. Osobiście wolę je bez niczego lub wypełnione nutellą albo kremem pistacjowym. Wśród pierwszych dań zdecydowanie najsmaczniejsze są zapiekane w piecu „anelletti”, „risotto di mare” przygotowane na bazie świeżej ryby, makaron z brokułami (kalafiorki smażone na oleju z cebulką oraz z dodatkiem orzeszków piniowych i rodzynków) i na koniec makaron z sardynkami (doskonały przepis na bazie sardynek i dzikiego kopru). Wszystkie te kuszące pyszności, zgodnie z globalnym rankingiem opracowanym przez VirtualTourist i opublikowanym przez magazyn Forbes, pozwoliły Palermo na zdobycie miana europejskiej stolicy „Street Food”, tj. „ulicznego jedzenia”.

Włosi uwielbiają często powtarzać z ironią: “dulcis in fundo” dlatego też to właśnie, opowiadając o słodyczach i niezwykłych cukierniach Palermo chciałabym zakończyć ten artykuł. W stolicy Sycylii sztuka wyrobu słodyczy zrodziła się w pałacach emirów, a następnie rozwinęła się w domach arystokracji i w klasztorach. Cukiernie z Palermo są bez wątpienia jednymi z najbogatszych i najbardziej fantazyjnych na świecie – wystarczy wejść do jakiegokolwiek baru, aby znaleźć się przed niesamowitą różnorodnością łakoci, odmiennych w zależności od pory roku; np. zimą palermianie uwielbiają zajadać się słodyczami na bazie ricotty, takimi jak „cassata” czy „cannolo” lub tymi z masy migdałowej jak np. „frutta martorana”. Na wiosnę można zjeść “sfinci di San Giuseppe”, czyli miękkie racuchy pokryte kremem z ricotty, lub „pecorelle pasquali” – wielkanocne baranki z masy migdałowej. Natomiast latem bary oferują niewiarygodną różnorodność orzeźwiających granit i pysznych lodów serwowanych w obfitych porcjach.

Muszę przyznać, że gdy po raz pierwszy kupowałam lody w Palermo bardzo zdziwiła mnie wielkość nałożonej porcji, ponieważ byłam przyzwyczajona do tych serwowanych w Warszawie. Jesienią cukiernicy przygotowują małe figurki w całości wykonane z cukru, którymi zazwyczaj obdarowuje się dzieci w dniu Wszystkich Świętych. Mogłam na własne oczy zobaczyć jakimi łasuchami są palermianie. Jednak trudno im się dziwić, skoro żyją wśród tych wszystkich łakoci, którym ciężko się oprzeć! Radzę każdemu spróbować specjalnego tortu nazywanego “torta sette veli”, wymyślonego kilka lat temu pośród wąskich uliczek zabytkowej części miasta i składającego się z siedmiu warstw różnej czekolady. To ciasto, dostępne dziś w różnych smakach, np. pistacjowym, kawowym i ze świeżymi owocami, jest tak pyszne, że wygrało już liczne międzynarodowe nagrody. Bardzo trudno jest opisać żywiołowość ulic stolicy Sycylii, ale mam nadzieję, że wędrowaliście ze mną w wyobraźni przez jej wąskie uliczki, jej słoneczne place, pośród straganów głośnych bazarów Vucciria, Capo i Ballarò przyciągnięci zapachami jedzenia, które tradycyjnie przygotowuje się i spożywa na ulicy.