W dniach 5-7 września w Hotelu Gołębiewski w Karpaczu odbędzie się XXXII Forum Ekonomiczne. Tematem przewodnim tegorocznej edycji jest „Nowe wartości Starego Kontynentu – Europa u progu zmian”. Wydarzenie organizowane jest przez Fundację Instytut Studiów Wschodnich od 1992 roku. Pierwotnie odbywało się w Krynicy-Zdroju, od 2021 jego stolicą jest Karpacz. Z kameralnego spotkania o charakterze głównie krajowym, forum stało się z najistotniejszych miejsc spotkań liderów życia politycznego, gospodarczego i społecznego z Europy, Azji i Stanów Zjednoczonych. Misją Forum jest tworzenie korzystnego klimatu dla rozwoju współpracy politycznej i gospodarczej. W tegorocznej edycji przewidziano ponad 350 debat, paneli dyskusyjnych, spotkań autorskich i wydarzeń kulturalnych w których udział planuje 5000 osób. Gazzetta Italia, jak co roku, jest partnerem medialnym forum.
Rafał Siwek na setnym Festiwalu Arena di Verona
Śpiewak operowy specjalizujący się w interpretacji ról Verdiowskich. Jeśli chodzi o śpiew, czuje się wychowankiem szkoły bułgarskiej, ponieważ swoje umiejętności wokalne doskonalił pod kierunkiem maestro Kałudiego Kałudowa. Regularnie występuje na najważniejszych scenach na świecie, we Włoszech można go było zobaczyć m.in. w Teatro alla Scala w Mediolanie, Operze Rzymskiej, Teatro Comunale w Bolonii, Teatro Regio w Turynie, Teatro del Maggio Musicale we Florencji, Teatro Regio w Parmie, Teatro Lirico di Cagliari, Teatro Massimo w Palermo oraz na festiwalach: w Arena di Verona, Terme di Caracalla i Torre del Lago. Do kompletu wymarzonych ról basowych brakuje mu Don Kichota z opery Julesa Masseneta. Prywatnie miłośnik Steviego Wondera i włoskiej kuchni.
Oprócz Akademii Muzycznej (obecnie Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina) w Warszawie, Siwek ukończył zarządzanie i marketing w Szkole Głównej Handlowej i, jak sam opowiada, śpiewem zajął się trochę przez przypadek. „Kiedy miałem 12 lat, przyjechał do naszej szkoły z koncertami Bernard Ładysz, wielki polski bas i bardzo mi się spodobało, jak śpiewał. W czasach szkolnych śpiewałem też w chórach i bardzo dobrze sobie radziłem. W drugiej klasie szkoły średniej kolega ze szkoły muzycznej spytał, czy nie zdecydowałbym się zdawać na śpiew, gdyż mam taki ciekawy, niski głos. Okazało się, że jest już po terminie składania dokumentów. Jednak kierownik sekcji wokalnej zaakceptował je, a po egzaminach przyjął mnie do swojej klasy. I tak się zaczęło. Zakochałem się w śpiewie i w operze. Jak się robi to, co się kocha, to nigdy się nie pracuje.”

Jak ważne w pana studiach były Włochy i włoska opera?
Włochy były obecne od samego początku mojej drogi artystycznej. To w Accademia di Santa Cecilia w Rzymie zadebiutowałem w 2005 roku w „Requiem” Verdiego, prowadzonym przez Maestro Zubina Mehtę i transmitowanym na cały świat. To we Włoszech miało miejsce większość z moich debiutów w rolach Giuseppe Verdiego, których mam 17 w repertuarze. To tu występowałem w 27 miastach i właściwie we wszystkich najważniejszych teatrach, za wyjątkiem weneckiego Teatro La Fenice. Moja dyskografia też związana jest głównie z Włochami i włoskim repertuarem. Italia jest moją drugą ojczyzną, a jeśli mówimy o karierze, to pierwszą.
We Włoszech jest pan znany bardziej niż w Polsce, jeśli chodzi o operę?
Na pewno, bo w Polsce bardzo rzadko można mnie usłyszeć. Teraz zaśpiewałem dwa koncerty w Filharmonii Narodowej, miałem też propozycję koncertu w Teatrze Wielkim, „Requiem” Verdiego w rocznicę wybuchu wojny w Ukrainie, ale odbywał się w przeddzień mojego pierwszego występu w Operze Królewskiej w Londynie, więc musiałem odmówić.

Czy, ze względu na właściwości systemu fonicznego, język polski ułatwia pracę śpiewaków operowych?
Myślę, że nie. Wydaje mi się, że największą łatwość mają Włosi i Rosjanie, bo to najbardziej śpiewne języki, w których naturalnie mówi się na różnych wysokościach. Najwięcej wielkich śpiewaków, zarówno basów, jak i tenorów, to właśnie Włosi. Język polski nie tyle pomaga w wymowie, co nie przeszkadza. Za to języki takie, jak francuski, japoński czy angielski są niewokalne.
Czy poza rolami Verdiowskimi, są inne szczególnie panu bliskie?
Poza Verdim to na pewno Borys Godunow, arcydzieło Modesta Mussorgskiego. Wielka rola, marzenie każdego basa. Miałem przyjemność występować jako tytułowy Borys otwierając sezon 2018/19 w Teatrze Bolszoj w Moskwie. 24 lutego zeszłego roku, zaraz po wybuchu wojny w Ukrainie odwołałem zaplanowane tam występy. Rola Godunowa jest bardzo złożona, wymaga pięknego śpiewu oraz olbrzymiego wkładu emocjonalnego i aktorskiego. Jest nieporównywalnie bardziej angażująca, niż inna wielka partia basowa, Filipa II w „Don Carlosie” Giuseppe Verdiego. Potrzebna jest jeszcze szersza paleta środków wykonawczych, by oddać emocje bohatera, które są wyrażone zarówno w partii wokalnej jak i warstwie orkiestrowej. Z kolei w listopadzie tego roku będę miał przyjemność zadebiutować w Teatro Lirico w Cagliari jako Mefistofele w operze pod tym samym tytułem Arriga Boito. To moja kolejna wymarzona rola. Jest wymagająca aktorsko, wokalnie i również kondycyjnie, gdyż tytułowy bohater prawie cały czas jest na scenie. Pozostałe ukochane role to Verdi: Filip II w „Don Carlosie”, moja wizytówka – Zachariasz w „Nabucco”, tytułowy Attyla, czy Fiesco z opery „Simon Boccanegra”.

Reżyserzy, z którymi wyjątkowo lubi pan współpracować?
Niewątpliwie Hugo de Ana, argentyński reżyser, z którym miałem przyjemność pracować nad moim pierwszym Filipem II w Teatro Regio w Turynie, później spotkaliśmy się jeszcze przy „Lunatyczce” w Teatro Verdi w Trieście i przy „Aidzie” w Madrycie. Wspaniały reżyser, który wykonuje całą pracę od scenografii, poprzez kostiumy, reżyserię, światła, ruch sceniczny. Praca z nim bardzo dużo mnie nauczyła. Ale muszę powiedzieć, że od strony warsztatowej, dwaj reżyserzy, którzy mnie ukształtowali i mieli największy wpływ na moją pracę, to Polacy, Marek Weiss-Grzesiński i Ryszard Peryt. Miałem to szczęście, że w ciągu pierwszych lat moich scenicznych występów mogłem uczyć się od nich teatru. Zeszłoroczna praca z włoskim reżyserem Stefano Podą, w Teatro Colon w Buenos Aires, też była bardzo inspirująca. Cieszę się, bo w tym roku będzie wystawiał „Aidę” z okazji setnej edycji Festiwalu Operowego w Weronie. Istnieje tam już pięć różnych wersji tej opery i co roku jedna lub dwie wersje są prezentowane w Weronie, oczywiście każda innego reżysera. To bardzo ciekawy element Festiwalu.

Opera jest formą artystyczną, która trwa w swojej oryginalnej formie od lat, czy jednak ewoluuje?
Ewoluuje, chociaż dużo zależy od kraju. Na przykład we Włoszech lub w Hiszpanii, publiczność jest bardziej konserwatywna i zbyt uwspółcześnione inscenizacje mogą spotkać się z nieprzychylną reakcją, z buczeniem włącznie. Natomiast w Niemczech prawie w ogóle nie ma klasycznych przedstawień. Najważniejsze, według mnie, jest to, aby szukając nowych treści, zachować spójność logiczną spektaklu. Natomiast jeżeli odchodzi się zupełnie od tekstu i brak jest przekazu, to wtedy staje się trudna w odbiorze. W moim odczuciu ważne jest, żeby opera jako gatunek, rozwijała się szanując zarówno pracę kompozytora, jak i librecisty.

Jakiej muzyki słucha pan w wolnym czasie?
Słucham przede wszystkim dobrej muzyki. Częściowo tego, czego słuchają moje dzieci, czyli Amy Winehouse, Adele lub klasyki: Tony Bennett, czy nawet Elvis Presley. Mając trójkę dzieci siłą rzeczy jestem na bieżąco z tym, czego się obecnie słucha. Rozbrzmiewa nawet Aretha Franklin czy, mój ulubiony, Stevie Wonder. Lubię również słuchać klasyki i jazzu. Z racji zawodu opery słucham tak dużo, że w wolnych chwilach staram się sięgać po inne gatunki.
Jeśli miałby pan okazję żyć we Włoszech, to w jakim mieście?
Jak jestem w Weronie to zawsze zatrzymuję się w Colombare nad Jeziorem Garda, niedaleko Sirmione. Odkąd zacząłem regularnie śpiewać w Weronie, czyli od 2014 roku, wynajmuję tam mieszkanie i spędzam ponad miesiąc. Uwielbiam też Dolomity, regularnie jeżdżę do San Vito di Cadore. Trudno wybrać jedno miejsce. Włochy i włoskie smaki są wspaniałe. Kawa nigdzie nie smakuje tak dobrze, a najciekawsze rozmowy toczą się po spektaklu lub po próbie, kiedy ośmiu Włochów debatuje nad różnymi sposobami przygotowania jednego dania. Kuchnia włoska jest wspaniała. Moje dzieci, które od urodzenia spędzały we Włoszech kilka miesięcy w roku też ją uwielbiają. Mają swoje ulubione dania, desery i restauracje, gdzie można zjeść najsmaczniej.
Festiwal w Camogli
„Pamięć, to pragnienie pozostawienia po sobie śladu, ale też połączenia się z tymi, co już żyli i co dopiero żyć będą, potrzeba przynależności do czegoś większego niż my, przekraczającego nasze wymiary przestrzenno-czasowe, to wezwanie rzucone śmierci i zapomnieniu.” – piszą organizatorzy dziesiątej już edycji Festiwalu Mediów i Komunikacji (Festival della Comunicazione), który co roku na początku września odbywa się w liguryjskiej miejscowości Camogli. Wydarzenie zainaugurowane w 2014 roku pod auspicjami Umberta Eco i kontynuowane po jego śmierci dzięki pasji i wytrwałości Rosangeli Bonsignorio i Danco Singera sprowadza do uroczej nadmorskiej miejscowości elitę kulturalną i tłumy słuchaczy. Uczestnictwo jest darmowe, ale trzeba zarezerwować miejsca na stronie internetowej. W tym roku tematem wykładów i spotkań jest PAMIĘĆ, w kontekście indywidualnym, zbiorowym, historycznym, biologicznym i szeroko pojętym znaczeniu naukowym, z aktualnym tematem sztucznej inteligencji włącznie. Wśród zaproszonych gości dziennikarze, pisarze, badacze, lekarze, psycholodzy, przedsiębiorcy i
ekonomiści. Biznesmen i „filozof codzienności”, twórca sieci delikatesów Eataly Oscar Farinetti, popularny psycholog Massimo Recalcati, matematyk i badacz Wszechświata Piergiorgio Odifreddi oraz ceniony dziennikarz i ekspert do spraw stosunków międzynarodowych Federico Rampini, a także komicy Claudio Bisio oraz Fiorello… to tylko niektórzy z wielkiej puli „znanych i lubianych”. Należy do nich również Neri Marcorè wszechstronnie utalentowany aktor i showman, który odbierze w tym roku nagrodę camoglijskiego festiwalu, wręczaną corocznie za szczególne zasługi na polu komunikacji, propagowania wiedzy oraz krytyki społecznej. W przeszłości nagrodzeni zostali m.in. znany z filmu Życie jest piękne Roberto Benigni, ukochany przez Włochów autor programów popularnonaukowych Piero Angela oraz celnie komentująca rzeczywistość satyryczka Luciana Littizzetto.
Sprawna organizacja spotkań odbywających się równolegle w różnych zakątkach miasteczka: na placach, w kawiarniach i w zabytkowym teatrze, nieformalna atmosfera, bogaty program wykładów i zajęć dla dzieci to elementy składające się na wysoką jakość wydarzenia. Festiwal można śledzić na bieżąco online, gdzie są też zarejestrowane
wszystkie jego poprzednie wydania i podcasty, na stronie www.festivalcomunicazione.it.
Tekst i tłumaczenie: Agnieszka Poczyńska-Arnoldi

Polska Stacja Polarna
Na północnych krańcach Ziemi, pomiędzy zimnymi wodami Morza Grenlandzkiego a surowymi, chropowatymi ścianami fiordu Hornsund na Spitsbergenie w Archipelagu Svalbard, znajduje się niewielkie skupisko budynków. Należą do Polskiej Stacji Polarnej Hornsund, wysuniętego najdalej na północ polskiego ośrodka badań naukowych. Tutaj prowadzi się badania ruchu płyt tektonicznych, ewolucji lodowców, atmosfery i pola magnetycznego Ziemi, które pomagają zrozumieć, jak zmienia się klimat naszej planety. Narzędzia i dane gromadzone przez stację są niezwykle cenne, nie tylko dla polskiego środowiska naukowego, co oczywiste, ale też dla reszty świata. Właśnie dlatego to odległe miejsce jest w rzeczywistości światowym centrum, które umożliwia kontakt naukowców i instytucji ze wszystkich zakątków Ziemi z licznymi stacjami badawczymi należącymi do różnych krajów, w tym do Włoch. Jedno z najzimniejszych miejsc na świecie jest gorącym centrum dyplomacji naukowej.
Międzynarodowy wymiar nauki
Ten międzynarodowy wymiar badań naukowych nie powinien nas zaskakiwać. Nauka ze swej natury jest nie tylko wiedzą zbiorową, opartą na nieustannym dialogu między członkami społeczności naukowej, ale też wynikające z niej korzyści technologiczne przekraczają granice państw, a struktury potrzebne do pogłębiania wiedzy są coraz bardziej wyrafinowane i kosztowne. „Dzisiaj nie można myśleć, że jakiś naród może być samowystarczalny w dziedzinie badań naukowych. Nawet najbardziej rozwinięte kraje nie miałyby wystarczającego budżetu, aby ponieść takie koszty”. Ponadto istnieją obszary badań, które powstają w odpowiedzi na globalne wyzwania, a zatem wymagają danych gromadzonych na całym świecie i podejścia ponadnarodowego. „Z tego powodu, na przykład Polska, umożliwia dostęp do swoich stacji arktycznych zespołom naukowców z Włoch, Francji, Niemiec, inicjując prawdziwą, bezpośrednią współpracę w celu kontynuowania badań nad lodem i zmianami klimatu”.
Wydarzenie
Rozmawiamy z prof. Moniką Szkarłat z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, ekspertem dyplomacji naukowej w Polsce i Europie, gościem spotkania poświęconego międzynarodowemu wymiarowi nauki, zorganizowanego przez Włoski Instytut Kultury w Krakowie. Razem z nią są Giacomo Destro, wykładowca dyplomacji naukowej na specjalizacji Komunikacja Naukowa „F. Prattico” w Międzynarodowej Wyższej Szkole Studiów Zaawansowanych (SISSA) w Trieście oraz dr Dariusz Ignatiuk, prezes Polskiego Konsorcjum Polarnego. We troje wyjaśniają plany i perspektywy, w których spotykają się i jednoczą naukowe interesy Włoch i Polski, wykorzystując biegun północny jako przykład tej nie do końca uchwytnej, ale mocnej sieci naukowców, instytucji, współpracy i umów, którą nazywamy dyplomacją naukową.
Skomplikowana definicja
W rzeczywistości nie jest łatwo podać dokładną definicję pojęcia dyplomacji naukowej. W książce Ragione di stato, ragione di scienza (Codice Edizioni, 2023), Giacomo Destro wychodzi od jednej z pierwszych prób naszkicowania jej oficjalnego portretu, przedstawiając ją jako jedność trzech różnych obszarów
działania. Po pierwsze, naukowcy opracowują dokumenty, które służą jako punkt odniesienia dla polityki rządu. Przykładem są raporty Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC), które mają informować decydentów na całym świecie o stanie wiedzy w zakresie zmian klimatu oraz o możliwych działaniach, uzasadnionych naukowo, które mogą złagodzić skutki tych zmian. Drugi rodzaj działalności ma miejsce, gdy rozpoczyna się międzynarodowa debata polityczna, która kończy się opracowaniem porozumienia lub traktatu na temat wskazany przez naukowców. Najbardziej charakterystycznym przykładem jest Protokół Montrealski – dokument stworzony w celu wprowadzenia zakazu używania substancji odpowiedzialnych za zubożenie warstwy ozonowej, doskonały przykład pracy dyplomacji naukowej, ponieważ sytuacja w tym obszarze faktycznie powoli się poprawia. Trzecia, ostatnia sytuacja, to ta, w której nauka inicjuje proces, który z czasem skłania do prowadzenia dialogu narody, spierające się w każdej innej dziedzinie. Tutaj ważnym przykładem jest laboratorium badawcze SESAME w Jordanii, w którego zarządzie zasiadają – i współpracują – Izraelczycy, Palestyńczycy, Irańczycy, Turcy i Kurdowie.
Dyplomacja naukowa we Włoszech i w Polsce
Jeśli spojrzeć na dyplomację naukową prowadzoną przez instytucje, Włochy są jednym z najbardziej zaawansowanych krajów europejskich. „Włoskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zawsze koncentrowało się na inicjatywach dwu- i wielostronnych”, a więc na umowach o współpracy między dwoma lub więcej krajami w celu osiągnięcia konkretnych celów, „a nauka doskonale nadaje
się do nawiązywania tego typu powiązań”, mówi Giacomo Destro. „Z drugiej strony, jako dziedzina studiów dyplomacja naukowa jest mało popularna w środowisku akademickim”.
A w Polsce?
„Większość inicjatyw tworzona jest w środowisku akademickim, w ośrodkach badawczych, przez zespoły badawcze, a nie ma wyspecjalizowanej struktury instytucjonalnej w całości poświęconej dyplomacji naukowej”, wyjaśnia prof. Monika Szkarłat. Według niej jest to punkt, nad którym warto byłoby pracować, usprawniając koordynację między naukowcami i wykorzystanie funduszy, przeznaczonych na projekty międzynarodowe oraz zapoznając się z działaniami innych krajów. „Kraje o większych tradycjach dyplomatycznych stanowią przydatne źródło inspiracji, chociaż nie możemy zapominać, że każdy z nich ma określoną historię i strukturę gospodarczą, do której dostosowuje się zawsze modele i praktykę działania”.
Opowieści o nauce, opowieści o ludziach
Tradycje, struktury, praktyki, które są inne w każdym państwie, sprawiają, że obraz dyplomacji naukowej jest niezwykle zróżnicowany, dlatego też zamknięcie jej w ramach jednej definicji staje się bardzo trudne. Może więc lepiej byłoby przedstawić ją poprzez zbiór historii, które się spotykają i zderzają. To wybór dokonany przez Giacomo Destro w Ragione di Stato, ragione di scienza – nie jest to esej w klasycznym znaczeniu, ale zbiór historii, które próbują opisać znaczenie i złożoność dyplomacji naukowej. Niektóre z nich są przykładami wybitnej współpracy, która może pojawić się w miejscach odległych i niemal zapomnianych, jak stacje badawcze na biegunach. Inne mówią o szpiegostwie, odrażających eksperymentach, broni masowego rażenia. „Nauka jest działalnością człowieka” mówi Giacomo Destro. „I jak w wypadku wielu innych ludzkich spraw, nie powinniśmy zadawać sobie pytania, czy jest ona sama w sobie dobra czy zła, ale jak chcemy ją wykorzystać”.
Tłumaczenie pl: Beata Sokołowska
Matteo Ogliari: Kraków sercem Europy
Matteo Ogliari, nowy dyrektor Włoskiego Instytutu Kultury w Krakowie, jest w Polsce od zaledwie sześciu miesięcy, a już zdążył się tu zadomowić.
Przeprowadziłem się do Krakowa po około dwóch latach pracy w Departamencie IX Dyrekcji Generalnej ds. Promocji Kraju Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Współpracy Międzynarodowej. Zajmowałem się tam kwestią dwustronnej współpracy naukowej. Byłem odpowiedzialny za zarządzanie siecią attaché naukowych (a więc pracowników naukowych „zaangażowanych” w dyplomację naukową oraz w służbę we włoskich ambasadach i konsulatach za granicą) na całym świecie i za promocję włoskiej dyplomacji naukowej. Były to dwa ekscytujące lata, które miały fundamentalne znaczenie nie tylko dla lepszego zrozumienia „machiny” ministerialnej, lecz także dla zgłębienia tajników sektora badań naukowych i technologicznych, który we Włoszech może poszczycić się osiągnięciami na skalę światową. Promowanie tych dokonań, włączając w to pracę nad tworzeniem konkretnych produktów, takich jak wydanie specjalne komiksu popularnonaukowego poświęconego dyplomacji naukowej, było pasjonującą pracą, szczególnie dla mnie, przedstawiciela nauk humanistycznych. Z wykształcenia jestem w końcu historykiem, chociaż studia ukończyłem z dwiema pracami magisterskimi na temat kulturowej historii technologii, a także przeprowadziłem badania i mam na swoim koncie kilka publikacji dotyczących lokalnej historii Toskanii. Zanim udało mi się zwyciężyć w konkursie MAECI (Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Współpracy Międzynarodowej), przez cztery lata uczyłem w szkole średniej w Pesci (w prowincji Pistoia).
Jaka była twoja reakcja, kiedy dowiedziałeś się o decyzji ministerstwa o mianowaniu cię dyrektorem w Krakowie i jakie wrażenie wywarło na tobie miasto zaraz po przybyciu?
Bardzo zależało mi na znalezieniu się właśnie w Krakowie, ze względu na jego piękno i wyrazistość oraz dlatego, że łączy w sobie historię (to dawna stolica Królestwa Polskiego, jedno z kluczowych miast średniowiecznej Europy) z kulturowym rozmachem i dynamizmem młodego, uniwersyteckiego miasta. Co
nie mniej ważne, Włoski Instytut Kultury w Krakowie opuszczał mój poprzednik i jednocześnie znajomy, Ugo Rufino, po prawie ośmiu latach owocnej pracy. Miałem zatem przywilej otrzymania istotnego dziedzictwa oraz przejęcia samego Instytutu w znakomitej formie, wraz z misją ich maksymalnego wykorzystania. Dyrektorzy są przydzielani na podstawie odpowiedniego zgłoszenia swojej kandydatury, które musi zawierać informację na temat trzech bądź czterech wybranych placówek. Nic nie jest więc pewne aż do samego końca. Nie mogłem czuć się bardziej szczęśliwy, gdy zobaczyłem opublikowaną listę przydziałów, wraz z oficjalną decyzją o wybraniu mnie do Instytutu krakowskiego. Oprócz tego, że Kraków jest niewątpliwie przepiękny, jest też miejscem, w którym Włochowi stosunkowo łatwo poczuć się jak w domu. Tuż po przyjeździe, moim pierwszym dużym zaskoczeniem było odkrycie, jak wielu Polaków decyduje się na naukę języka włoskiego, a ci, którzy to robią, naprawdę szybko zaczynają posługiwać się tym językiem na bardzo satysfakcjonującym poziomie.
Włochy to światowa potęga we wszystkich wymiarach kultury, ale czy są jakieś szczególne obszary bądź tematy, którymi jesteś wyjątkowo zainteresowany i które chciałbyś rozwijać podczas swojej kadencji?
Jak słusznie zauważyłeś, Włochy stanowią potęgę kultury, ale zamiast ubiegać się o tytuły, które według mnie koniec końców są „puste” (jak na przykład bycie krajem z największą liczbą wpisów na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO), uważam za ważniejsze, aby skupić się na tym, co Włochy mają do zaoferowania światu w najróżniejszych dziedzinach. To prowadzi do istoty mojej misji: nie chodzi o promowanie kultury włoskiej tylko na jeden sposób, ale o pobudzanie
dialogu między kulturą włoską a kulturą kraju goszczącego. W Polsce obserwuje się wiele dynamicznych i intrygujących sektorów – od muzyki po sztuki performatywne, od sztuki współczesnej po teatr i kino. Jednocześnie, Polska jest krajem, w którym zainteresowanie Włochami oraz włoską kulturą jest żywe i silne już od dawna. Wszystkie te elementy stanowią składniki przepisu na głęboki i konstruktywny dialog, któremu zawsze przyświeca idea współdziałania (zarówno Włochy, jak i Polska to dwa potężne kraje Unii Europejskiej) oraz przede wszystkim sympatia i coraz lepsze poznawanie się wzajemnie. Jeśli chodzi o główne obszary moich zainteresowań, uważam za niezbędne osiągnięcie równowagi pomiędzy tym, co na przestrzeni lat stało się najbardziej kojarzone z naszym Instytutem (mówię o tym, co najbardziej interesuje naszych odbiorców, czyli na przykład muzykę klasyczną i operową) a otwarciem się na to, co nowe, ale potencjalnie bardzo interesujące. Chciałbym dzielić się wizerunkiem Włoch jako kraju nie tylko silnie przywiązanego do swoich tradycji kulturowych, lecz także zdolnego do rozwijania innowacji w oparciu o te tradycje. Chcę promować kraj zdolny do zaproponowania podejść i rozwiązań dla wielkich wyzwań naszych czasów. Promowanie nauki i technologii to przykład „mniej ważnych” obszarów w ofercie instytutów, a są to obszary wyjątkowo bliskie mojemu sercu. Włochy mogą pochwalić się wybitnymi osiągnięciami w tych dziedzinach, o czym świadczy chociażby niedawna wystawa „We Love Science” w Krakowie oraz w Warszawie, a także wystawa „Looking Beyond”, zorganizowana w grudniu ubiegłego roku we współpracy z Telespazio. Kolejnym intrygującym obszarem jest ten modowy, sektor „włoski” w pełnym tego słowa znaczeniu, ale jednocześnie coraz bardziej otwarty na eksperymentowanie i innowacje.
Kraków jest w Europie historycznym centrum kultury, w którym znajdują się liczne instytucje kulturalne. Jaką rolę w tym kontekście pełni Włoski Instytut Kultury?
Na przestrzeni lat Instytut zdołał całkowicie zintegrować się z tkanką kulturową Krakowa. Nawiązaliśmy dialog ze wszystkimi głównymi instytucjami kulturalnymi i festiwalami, z których słynie miasto, przyczyniając się do zapraszania na ich sceny najważniejszych włoskich artystów i artystek. Reputacja godnego zaufania i uznanego partnera jest najcenniejszym kapitałem, jakim obecnie rozporządzamy, a moim celem jest zwiększanie go w miarę upływu czasu. Pierwszym krokiem ku temu było niedawne podpisanie listu intencyjnego z Krakowskim Biurem Festiwalowym, zgodnie z którym obie nasze instytucje zobowiązują się do wzajemnego wsparcia w realizacji celu, jakim jest promowanie tego, co najlepsze w krakowskiej kulturze współczesnej. Na kanwie tych ustaleń język włoski znajdzie się w przyszłym roku wśród oficjalnych języków projektu Translatorium, programu mentorskiego dla młodych tłumaczy i tłumaczek literatury, organizowanego przez Kraków Miasto Literatury UNESCO, z celem wspierania włoskiej branży wydawniczej w Polsce poprzez kształcenie nowego pokolenia tłumaczy. Zamierzamy zatem nieprzerwanie wspierać główne instytucje kulturalne, kierując się zasadą wzajemności. Ponadto, nasza praca sięga również poza granice Krakowa. Instytut jest odpowiedzialny za sześć województw w środkowo-południowej części Polski. Jesteśmy więc zobowiązani do promowania wizerunku Włoch w szerokim zakresie. Zorganizowaliśmy i będziemy organizować wydarzenia oraz obchody w wielu polskich miastach, współpracując z lokalnymi instytucjami oraz władzami.
Jakie aspekty życia w Polsce oraz tutejszej kultury wywarły na tobie największe wrażenie?
Wszyscy ci, którzy mieszkają poza granicami własnego kraju, bez zastanowienia zaczynają szukać podobieństw i różnic w kraju, do którego się przeprowadzili. Jeśli chodzi o Polskę, udało mi się zaobserwować sporo zarówno jednych, jak i drugich. Doświadczyłem pierwszego „szoku” kulturowego podczas spotkania ze studentami italianistyki na jednym z krakowskich uniwersytetów. Gdy przedstawiałem studentom kilka propozycji kulturowych skierowanych do – jak mi się wydawało! – ludzi młodych, takich jak wystawa sztuki cyfrowej czy koncert muzyki elektronicznej, zostałem zapytany przez studentkę z pierwszego lub drugiego roku, kiedy Instytut sprowadzi do Krakowa operę Donizettiego. Nauczyłem się nigdy więcej nie lekceważyć miłości Polaków do muzyki operowej. Mówiąc ogólnie, myślę że istnieje wiele podobieństw pomiędzy kulturami naszych narodów, ze względu na podobne doświadczenia wynikające z historii. Zarówno Włosi, jak i Polacy, przez długi czas byli zdominowani przez zewnętrzne mocarstwa, dlatego pomagali sobie wzajemnie w czasie zjednoczenia (zarówno tego włoskiego, jak i polskiego). Efektem tego są dwa narody łączące w sobie skrajnie odmienne wpływy i tradycje, w których tożsamość kulturowa pełni o wiele ważniejszą rolę niż wyznaczone granice państwa. Kultura żydowska, tragicznie doświadczona zagładą podczas drugiej wojny światowej, represjonowana najpierw przez władze carskie, a później sowieckie, odcisnęła trwałe piętno na kulturze powszechnej w Polsce (wystarczy pomyśleć o jej wpływie na polską kuchnię). We Włoszech podobnie starano się stworzyć naród, kształtując wspólną tożsamość kulturową – rozwijaną wówczas przy pomocy szkoły, telewizji oraz służby wojskowej – która miała być niezależna od tysięcy różnic regionalnych. Nigdy nie jest możliwe ukończenie w pełni projektu o takiej skali, ale zarówno we Włoszech, jak i w Polsce, bogactwo tkwi w różnorodności.
Tłumaczenie pl: Eliza Kmiecicka
ŚWIEŻO WYDANE
Blanco „Innamorato”
Po skandalu na tegorocznym Festiwalu w San Remo z udziałem Blanco (w wyniku złego odsłuchu w słuchawce, wokalista wpadł w szał, rozbijając na scenie elementy scenografii) nie ma już śladu. Przypadek czy element rozgłosu przed długo oczekiwaną drugą płytą jednego z
najgorętszych przedstawi- cieli włoskiej sceny muzycznej, tego się nigdy nie dowiemy. Jedno jest pewne, gwiazda zeszłorocznego hitu „Brividi”, nagranego z Mahmoodem broni się doskonałą płytą. Jego fenomen polega na połączeniu elementów rapu, wpadających w ucho linii melodycznych i wspaniałych refrenów. Jak sugeruje tytuł krążka, Blanco jest zakochany i prezentuje dwanaście listów miłosnych: do życia, do rodziny, do obecnej dziewczyny Martiny (jest też piosenka dedykowana byłej miłości, Giulii) i do muzyki. Na drugiej płycie idzie krok dalej, swoje ostre, rapowe, czy wręcz punkowe, utwory przeplata dźwiękami klubowymi rodem z dyskoteki. Wykrzykiwane słowa miękną w połączeniu z syntezatorami i dają kolaż szorstki i anielski zarazem. A na koniec najważniejsze. Na albumie pojawia się legendarna, ukrywająca się od ponad czterech dekad w Szwajcarii, Mina. Muzyczna ikona, która w momencie największego sukcesu usunęła się w cień i choć nagrywa kolejne albumy, to konsekwentnie stroni od mediów i kontaktu z branżą. Jeśli sposobem na tworzenie muzyki jest miłość, to poproszę jej więcej.
Bais „Disco due”
Oto drugi rozdział projektu muzycznego piosenkarza, autora tekstów i muzyka, ukrywającego się pod pseudonimem Bais. Druga płyta, jak określa sam muzyk, to nowa wizja siebie, bardziej wolnego i gotowego do
dzielenia się. Wątkiem łączącym wszystkie piosenki jest wolność, którą mogą dać tylko podróże, a także dzielenie się przeżyciami z drugim człowiekiem. Morze, fale, woda, podróż zawsze były fundamentalnymi elemen- tami dla artysty, dającymi poczucie prawdziwej wolności, co słychać na albumie w różnych utworach. Owo dzielenie się jest obecne już w pierwszym nostalgicznym utworze, który mówi o egzystencjalnej pustce. Tematy są tu naprawdę poważne, a pytania iście szekspirowskie, pełne romantyzmu, jak to ze środka płyty, w którym Bais zastanawia się, jak nie umrzeć za każdym razem, gdy się zakochuje. Z drobiazgową spontanicznością i lekkością wtłacza w muzykę głębszą część każdej myśli, którą tworzy. Muzycznie są to popowe piosenki buntownika z wyboru, ale z gitarami, takie chłopięce, żeby nie powiedzieć beatlesowskie. Może właśnie takie melodie grałaby czwórka z Liverpoolu w 2023 roku?
Giuse The Lizia „Crush”
Kolejnym przedstawicielem młodego pokolenia jest Giuse The Lizia, prezentujący właśnie debiutancki krążek „Crush”. Giuse podobnie jak Bais ostro rozlicza się ze swoim okresem dojrzewania i pierwszych miłości. Prezentuje
nam 10 utworów, napisanych i skomponowanych z pomocą wielu przyjaciół, w których piosenkarz (a także autor tekstów) obnaża się, opowiadając o konfliktach i cierpieniach, które często dominują w najbardziej intymnych relacjach. Pesymizm to uczucie, które dominuje na płycie i często kryją się za nim, momentami bolesne, ale prawdziwe dywagacje na temat dzisiejszego pokolenia młodych ludzi. Muzycznie dużo przyjemnych melodii, które stanowią oddzielne przeboje (z singlowym letnim „Lato A, Lato B”) i tworzą całość. Jak mówi sam wokalista: „Na płycie starałem się eksplorować różne dźwiękowe światy, przechwytując wszystko to, co muzycznie mnie fascynuje, ale starając się pozostać wiernym tematowi, który jest niczym innym jak moim życiem.”
Il Sogno di Varsavia zwycięzcą 10. Turnieju Piłki Nożnej Włochów w Polsce
W dniach 1-2 lipca 2023 roku odbyła się 10. edycja Turnieju Piłki Nożnej Włochów w Polsce, największej włoskiej imprezy sportowej w Polsce, organizowanej przez Comites Polonia i Gazzetta Italia przy współpracy Stowarzyszenia Shardana i Domenico Lopriore. Osiem drużyn z różnych polskich miast rywalizowało ze sobą w okazałej konstrukcji stadionu Nazione Rugby w Gdyni, każda mogła wystawić do 3 „nie-Włochów”. Zwycięstwo przypadło Il Sogno di Varsavia, które pokonało A.C. Wawa 2014, trzecie miejsce dla Krakowa, czwarte dla Warszawa United, 5. Bella Poznań, 6. FC KTM Łódź, 7. Włosi we Wrocławiu, 8. Ital3miasto. Najlepszy zawodnik Gennaro Caputo, najlepszy bramkarz Matteo Pegoraro, najlepszy strzelec Fredryk Kokot. Wydarzenie, w którym zawsze uczestniczyła włoska społeczność, rozpoczęło się przesłaniem wysłanym przez włoskiego ambasadora Lucę Franchetti Pardo, po którym nastąpiło przesłanie twórcy Turnieju Amedeo Piovesana, któremu dedykowano tabliczkę z podziękowaniami. Wśród gości honorowych był także sędzia Michał Listkiewicz, który był sędzią liniowym w światowym finale Italia 90 pomiędzy Niemcami a Argentyną. Kolejna edycja odbędzie się w Łodzi w 2024 roku.
(szerszy artykuł w 100 numerze Gazzetta Italia, sierpień-wrzesień 2023)
fot. Luca Aliano
Ośrodek Kondensacji Formy – Stefan Krygier
W Wenecji zaplanowano koncert Zygmunta Krauzego – wybitnego polskiego kompozytora awangardowego oraz pokaz prac studentek ASP, laureatek konkursu im. Władysława Strzemińskiego. Wydarzenie jest objęte patronatem honorowym Instytutu Polskiego w Rzymie.
Wystawa „Ośrodek Kondensacji Formy – Stefan Krygier”, która cieszy się dużym powodzeniem wśród publiczności i krytyki, wkracza w drugą fazę projektu wystawienniczego, który obejmuje wydarzenia towarzyszące.
Wystawa „Ośrodek Kondensacji Formy – Stefan Krygier” została otwarta 19 maja we wspaniałej przestrzeni CREA Cantieri del Contemporaneo na wyspie Giudecca w Wenecji. Wydarzenie towarzyszy 18. Biennale Architektury.
„Ośrodek Kondensacji Formy – Stefan Krygier” to jubileuszowa (w setną rocznicę urodzin) wystawa malarstwa, obiektów przestrzennych i projektów architektonicznych Stefana Krygiera (1923-1997), zorganizowana przez Muzeum Sztuki w Łodzi, zaliczana jest do wielkich wystaw międzynarodowych, w Nowym Jorku, w Muzeum Architektury we Wrocławiu, w Muzeum Narodowym w Warszawie, w Veranneman Stichting w Belgii, poświęconych twórczości Stefana Krygiera – czołowego łódzkiego artysty awangardowego.
Muzeum Sztuki w Łodzi należy do najstarszych muzeów sztuki współczesnej na świecie, obecnie działa na rzecz wprowadzenia współczesnego odbiorcy w dialog z twórczością artystyczną minionych i obecnych pokoleń. Instytucja promuje sztukę jako ważny element życia społecznego, który może uczynić ludzką egzystencję pełniejszą i cenniejszą. Związek bliskiego sąsiedztwa między działalnością miejsca ekspozycji a ruchami awangardy artystycznej zawsze charakteryzował historię Muzeum, wyznaczając w swojej działalności szczególny nacisk na promowanie i upowszechnianie postępowych zjawisk artystycznych oraz tworzenie relacji współpracy i synergii z ich twórcami.
Na 12 lipca w przestrzeni wystawy prac Stefana Krygiera zaplanowano koncert Zygmunta Krauzego.
Zygmunt Krauze, znany na całym świecie jako twórca pierwszych w Polsce kompozycji przestrzenno-muzycznych i autor unizmu w muzyce, wystąpi przy fortepianie we wspaniałej lokalizacji gdzie współistnieją sztuka i rzemiosło – CREA Spazio del Contemporaneo, zlokalizowanej na wyspie Giudecca. Przestrzeń CREA rozwija się z jednej strony aż do Fondamenta, zwróconej w stronę panoramy większej części Wenecji, od San Marco do obszaru Marittima. Z drugiej wychodzi na poetycką środkową lagunę, a dalej w kierunku laguny południowej.
Wśród decydujących aspektów lipcowych wydarzeń, które przyczyniają się do uatrakcyjnienia tej dużej i dobrze zorganizowanej Wystawy, należy podkreślić dwa:
pierwszy – związany z muzyką awangardową, można wywnioskować z tego, co bezpośrednio pisze Krygier: „Twórczość artystyczna, niezależnie od swego charakteru i związku z określonymi nurtami, istnieje poprzez formę. Sposób, w jaki odczuwamy i rozumiemy ten fakt, podlega ciągłym zmianom, ale wewnętrzny związek między formą a treścią dzieła jest trwałym warunkiem jego istnienia. Uważam, że umiejętność wchodzenia w dialog z widzem jest nieodzownym aspektem komunikacji artystycznej, niezależnie czy jest to malarstwo, architektura, rzeźba, muzyka itp.”;
drugi – związany jest z relacją Krygiera z jego uczniami i z uwagą, jaką artysta przykłada do świata młodzieży w ogóle. Wystawie „Ośrodek Kondensacji Formy” od 12 lipca towarzyszyć będzie bowiem wystawa prac studentek łódzkiej ASP, laureatek konkursu im. Władysława Strzemińskiego 2023. Prace wybrał Andrzej Biernacki, dyrektor Muzeum Sztuki w Łodzi i kurator wystawy.
Wystawa prac Stefana Krygiera w Wenecji eksploruje trzy najważniejsze prace malarza, architekta i profesora łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych, a także ucznia i współpracownika Władysława Strzemińskiego. Prezentowane na wystawie obiekty, to monumentalne kompozycje przestrzenne o zmiennych układach składowych (fraktale). Nowatorska idea tych kompozycji zasadza się na ich interaktywnym charakterze swobodnej gry rozprzestrzeniających się elementów, której zakres działania jest funkcją aktywności i wrażliwości przypadkowych jej uczestników.
Wystawa będzie miała jeszcze jeden uroczysty moment połączony z największym i najpopularniejszym festiwalem weneckim: Festa del Redentore, podczas którego budowany jest most pontonowy łączący Fondamenta delle Zattere z kościołem Redentore na Giudecca, zaledwie kilka metrów od miejsca, gdzie wystawę i ze wszystkimi mieszkańcami w udekorowanych łodziach słynny pokaz fajerwerków.
KRÓTKI ŻYCIORYS
Stefan Krygier urodził się w 1923 roku i zmarł dokładnie 20 lat temu. Był profesorem PWSSP w Łodzi i na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej. Był malarzem i architektem, uczniem Władysława Strzemińskiego. Początkowo Krygier nawiązywał do kubizmu, później odnajdywał indywidualne środki artystycznego wyrazu. Znakiem rozpoznawczym prac Krygiera jest przenikanie się płaszczyzn w jego obrazach – stąd u niego wrażenie czwartego wymiaru.
INFORMACJE O WYSTAWIE:
STEFAN KRYGIER – „Ośrodek Kondensacji Formy” od 19 maja do 31 lipca 2023
ARCHITEKTURA
SZTUKA WSPÓŁCZESNA
LOKALIZACJA
CREA Cantieri del Contemporaneo
Wenecja, Giudecca 211 – Sestiere Dorsoduro, (VE) PRZYSTANEK VAPORETTO:
REDENTORE
GODZINY OTWARCIA
Od wtorku do niedzieli: 11:00 – 18:00
Strona internetowa
https://msl.org.pl/osrodek-kondensacji-formy-stefan-krygier/
Kurator
Andrzeja Biernackiego
Współpraca
Monika Krygier
Projekt wystawy
Włodzimierza Pietrzyka
Koordynacja wystawy
Andżelika Bauer, Martyn Kramek, Agata Szynkielewska, Tomasz Wendland, Angelina
Wieliczko-Skinder
Montaż wystawy
Łukasz Janicki, Mariusz Krężel, Ireneusz Szymarek, Dariusz Śmiechura
WYDARZENIE 12 LIPCA 2023
19:30 – pokaz prac studentek Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi – laureatek konkursu
Władysława Strzemińskiego 2023
20:00 – Koncert Zygmunta Krauzego
Jubileuszowa (100 – lecie urodzin) wystawa malarstwa, obiektów przestrzennych i projektów architektonicznych Stefana Krygiera (1923-1997), towarzysząca Biennale Architektury w Wenecji od 18 maja do 31 lipca
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego































































