Slide
Slide
Slide
banner Gazzetta Italia_1068x155
Bottegas_baner
baner_big
Studio_SE_1068x155 ver 2
Baner Gazetta Italia 1068x155_Baner 1068x155
ADALBERTS gazetta italia 1068x155
FA-1013-Raffaello_GazettaItalia_1068x155_v1

Strona główna Blog Strona 116

Paulina Wagner

0

 Paulina Wagner, malarka, portrecistka, autorka techniki cityllage’u. Obserwuje wielkomiejskie ?ycie i z dystansem, humorem, czasem z ironi? doskonale uchwytuje to, co dzieje si? w najwi?kszych metropoliach. Poprzez malarstwo podejmuje dialog z odbiorcami. Prowadzi stron? internetow?, dzi?ki której mi?o?nicy sztuki z wielu krajów mog? obserwowa? jej prace. Mo?na je ogl?da? tak?e na Facebooku i Twitterze. Jak mówi, ma w sobie niewyczerpane ?ród?o pomys?ów na nowe obrazy, o czym ostatnio mo?na by?o si? przekona? w jednej z galerii w centrum Warszawy. W niedalekiej przysz?o?ci prace Pauliny pojad? na wystawy zbiorowe do W?och; do Turynu, a pó?niej do Ravenny.

 

Dlaczego zdecydowa?a? si? po?wi?ci? swoje ?ycie sztuce?

To przysz?o bardzo naturalnie; od w[cml_media_alt id='113512']D?browska - Paulina Wagner (11)[/cml_media_alt]czesnego dzieci?stwa mia?am potrzeb? wyra?ania tego, co my?la?am, pocz?tkowo poprzez rysunek. Sztuka by?a obecna w moim ?yciu od zawsze. Moja mama cz?sto odwiedza?a galerie i zawsze zabiera?a mnie ze sob?, ka?da wizyta budzi?a ogromne emocje. Dziadkowie równie? cenili pi?kno i kunszt. W domu rodzinnym nie brakowa?o pi?knych przedmiotów i dzie? sztuki – w takiej atmosferze wyros?am. Chcia?am malowa?, a rodzice, widz?c mój talent, pos?ali mnie na zaj?cia plastyczne. Moja mama ma w domu wiele prac z tamtych lat, tak?e rze?by, które teraz doceniam, bo s? naprawd? na bardzo dobrym poziomie i tym samym utwierdzam si? w przekonaniu, ?e jestem na w?a?ciwym miejscu. Szybko, bo po pierwszej podró?y do W?och w wieku 10 lat odkry?am, ?e to kraj, który musz? pozna? dog??bnie. W liceum plastycznym mia?am ju? swój okre?lony styl i najch?tniej malowa?am W?ochy. Kocham ?ycie dynamiczne, lubi?, jak co? si? dzieje, doceniam miejsk? architektur?, ceni? te? w?oski design.

 

Czym jest cityllage?

Trzy lata temu, zafascynowana wielkomiejskim ?yciem, stworzy?am cityllage (ang. city – miasto) – w?asn? technik? plastyczn?, malarstwo w po??czeniu z kola?em, aby jak najlepiej odda? klimat ka?dego urzekaj?cego mnie miasta. Oprócz malarstwa na moich obrazach komentuj? to, co dzieje si? w danym mie?cie, sygnalizuj? pewne zjawiska; co jest modne i lubiane; to, o czym my?l? ludzie i co ich martwi. Pocz?tkowo malowa?am Rzym, potem by? Nowy Jork i Miami, mam prace z Gda?skiem, Wroc?awiem i ?odzi?, a ostatnio z Warszaw? i Mediolanem.

 

Co jest dla ciebie ?ród?em inspiracji?

Moj? inspiracj? jest miasto. Ka?de kojarzy mi si? z innymi kolorami, Rzym z zieleni? i szaro?ci?, Warszawa z b??kitami, Nowy Jork z czerni?, Berlin z ultramar[cml_media_alt id='113514']D?browska - Paulina Wagner (12)[/cml_media_alt]yn?. Mam prace mniej i bardziej barwne, w zale?no?ci od tego, jak? por? roku maluj?, czy jest to wieczór czy poranek. Fotografuj?, robi? wiele szkiców, cz?sto wracam w to samo miejsce, aby jeszcze raz dok?adnie wszystkiemu si? przyjrze?, nast?pnie dobieram odpowiednie napisy, nag?ówki z gazet i komponuj? ca?o??. Jestem pewna, ?e w ka?dym mie?cie, niezale?nie czy by?oby to Tokio czy Lizbona, odnalaz?abym miejsce, które chcia?abym pokaza? na obrazie. Tworzenie cityllage’u jest wieloetapowe, samo malowanie zostawiam na koniec. Zazwyczaj maluj? kilka prac jednocze?nie. Wiem, ?e talent to dar, ka?dy pomys? rodzi si? z natchnienia.

 

To w?a?nie w du?ych metropoliach czujesz si? najlepiej?

Kiedy? zastanawia?am si? nad tym, czy mog?abym mieszka? za miastem, i raczej nie jest to mo?liwe. Jestem przyzwyczajona do tego, co oferuje du?e miasto. Potrzebuj? do ?ycia miejskich atrakcji i ludzi. Uwielbiam neony, wysokie budynki i zabytki. To w?a?nie stanowi moj? codzienn? inspiracj? do ?ycia. By? mo?e kiedy? si? to zmieni i zamieszkam w domku np. w Buggiano, ale teraz mieszka? mog? tylko w du?ym mie?cie.

 

Masz w?asn? definicj? sztuki?

To bardzo trudne pytanie. Sztuka jest tre?ci? mojego ?ycia, chyba do ka?dej dziedziny ?ycia podchodz? artystycznie, przecie? sztuk? mo?e by? równie? gotowanie, któremu po?wi?cam du?o uwagi. Podziwiam wielu artystów i uwielbiam w?osk? architektur?. Nie wyobra?am sobie ?ycia bez muzyki. Sztuka to wszystko to, w co wk?adamy serce i talent. Uwa?am te?, ?e sztuka powinna wyzwala? w nas dobro.

 

Z jakimi reakcjami odbiorców spotykasz si? najcz??ciej?

Spotykam si? z bardzo dobr? ocen? moich prac, równie? za granic?. Ludzie podchodz? do cityllage’u z zaciekawieniem. Zadaj? wiele pyta? odno?nie samych prac lub miejsc, które pojawi?y si? na obrazach, pytaj? te? o napisy. Zale?a?o mi na tym, aby ludzie, patrz?c na moje prace, przenosili si? do danego miasta, i wydaje mi si?, ?e osi?gn??am cel. S?ysz? cz?sto, ?e moje obrazy oddaj? prawdziw? atmosfer? malowanych miejsc.

[cml_media_alt id='113513']D?browska - Paulina Wagner (13)[/cml_media_alt]

Tytu? twojej pracy magisterskiej brzmi „Obraz Rzymu i dworu papieskiego w XVI wieku w ?wietle pami?tników Benvenuta Celliniego”. Sk?d zainteresowanie W?ochami?

Kultur? W?och interesuj? si? od dawna. Dojrza?y w?oski renesans to moja ulubiona epoka. Ogrom w?oskich zabytków pochodzi z tamtego okresu, tak?e przepi?kne „palazzi”, w których jestem zakochana, jak np. rzymskie Palazzo Farnese – obecnie Ambasada Francji, Palazzo del Quirinale – siedziba prezydenta W?och, urzeka mnie fasada Palazzo Spada, gdzie mie?ci si? galeria. Historia Rzymu i dworu papieskiego jest nadzwyczajnie interesuj?ca. Dlatego polecam pami?tniki Benvenuta Celliniego, to zreszt? jedno z najwi?kszych osi?gni?? literatury autobiograficznej w Europie w XVI w. W?ochy to dla mnie wymarzone miejsce, odpowiada mi w?oski klimat, lubi? upa?y i s?o?ce, w?oskie jedzenie, muzyk?, samochody i skutery, ceni? w?oskich aktorów i kino, a w?oskie miasta mnie zachwycaj?! Przyznam, ?e najbardziej lubi? pó?nocn? cz??? W?och i wszystkie regiony na górze w?oskiego bucika. Podoba mi si? w Ligurii, lubi? Piemont i kibicuj? Juventusowi Turyn, uwielbiam Jezioro Como, Mediolan, Wenecj?, wyj?tkowo mocno jestem zwi?zana z Toskani? i kocham Rzym… Wymienienie wszystkich miejsc trwa?oby zbyt d?ugo.

 

A gdyby nie sztuka, czym by? si? zajmowa?a?

By?abym kucharzem (?miech), bardzo lubi? gotowa?. A tak powa?nie, to mo?e uczy?abym historii, w m?odo?ci chcia?am by? przewodnikiem, ale wtedy mog?oby mi brakowa? pracy twórczej. Wiele lat pracowa?am w telewizji. Jestem pracowita i chyba nie mia?abym problemu, ?eby odnale?? si? w innym zawodzie.

Polska z wycinanki

0

tłumaczenie: Katarzyna Kurkowska

Kolorowe koguty, tradycyjne ludowe wzory ręcznie wycinane z papieru, a wśród nich Pałac Kultury, lalka Barbie, hipsterzy. Folkowe modernistyczne wycinanki autorstwa Kasi Kmity podbijają europejskie galerie, a artystka została zakwalifikowana do finału prestiżowego międzynarodowego konkursu Arte Laguna w Wenecji.

Twoja wersja polskiej wycinanki ludowej zrobiła furorę we Włoszech.

Rzeczywiście, mo[cml_media_alt id='113505']Sułek - Polska z wycinanki (5)[/cml_media_alt]je prace podobają się za granicą i ich odbiór jest bardzo pozytywny, a ja cieszę się z udziału w konkursie Arte Laguna w Wenecji, to naprawdę niezwykłe wyróżnienie. Wycinanka jest elementem zaczerpniętym z polskiej tradycji, a połączenie jej z motywami popkultury nadaje całości charakteru czytelnego dla odbiorców nie tylko w Polsce. Nie wiem, jak dokładnie odbierają ją Włosi; czy wiedzą, że to jest nasze, polskie, łowickie. Dla mnie jest to połączenie tradycji z nowoczesnością, kultury polskiej z zachodnioeuropejską, do której wszyscy już teraz należymy i coraz mniej się od siebie różnimy.

 

 

Wycinanka jest jednak nasza, polska, odrębna, trochę folkowa i trochę współczesna.

Jesteśmy w Unii Europejskiej razem z wieloma innymi krajami i każdy z pewnością, szczególnie teraz, pragnie się wyróżniać na tle innych i zachować swoją odrębność i tradycje. Gdy w 2004 roku zaczynałam tworzyć pierwsze prace bazujące na wycinankach, Polacy nadal byli na etapie wkraczania na Zachód i chyba wstydzili się tej „cepeliady”. A ja czułam, że wchodząc do Europy, nie możemy się tego wstydzić, bo stanowi to o naszej odrębności i oryginalności. Tego typu sztuka powstawała na wsiach polskich, wszystko było wykonane z dbałością o szczegóły i było wizualnie przepiękne. To nie jest obciach, ale powód do dumy. Myślę, że ten wstyd przed folklorem powoli odchodzi. Wystarczy wspomnieć polski pawilon na EXPO w Pekinie, który powstał właśnie z wycinanki. Jej motywy pojawiają się nawet na kubkach w Empiku. Weszła masowo do popkultury.

Twoje prace też dotykają popkultury. W serii „Must Have It” oscylujesz wokół problemu przemian estetycznych, które dokonały się w Polsce po 1989 roku. Jak ty widzisz te zmiany w polskiej estetyce?

Urodziłam się w 1972 roku, więc bardzo dobrze pamiętam komunę, a zwłaszcza otaczającą nas szarość i siermiężność. I nasze marzenia, zarówno dzieci, jak i dorosłych, o normalnym życiu, bez granic, z dostępem do zdobyczy współczesności. Pamiętam, jak zbierało się puszki po słodkich napojach z Zachodu czy reklamówki. Zdobywałam adresy do osób, które mogły mi wysłać naklejki z butelek po Coca Coli – jako symbole Zachodu, który wówczas wydawał się jakimś odległym, lepszym światem. I te rzeczy to była jego namiastka. Polska bardzo się zmieniła, jest całkowicie odmienna od tej, którą pamiętam z dzieciństwa. Nie ma już granic, które kiedyś były bardzo wyraźne. Nastąpił ogromny przełom, również wizualny, a ja mam możliwość opowiedzenia o tych przemianach za pomocą obrazu.

W jaki sposób łączysz tradycyjną ludową formę sztuki z estetyką współczesności?

Sztuka ludowa, taka jak wycinanka, daje według mnie najlepszą możliwość wyrażenia tego, że Polska się zmieniła. Dawniej myśląc o Polsce, widzieliśmy koguty, pola i kwiaty. Dziś – modnie ubranych młodych ludzi, miasta pokryte graffiti. Miejsce kogutów zajęły symbole współczesności – reklamy, logotypy. Moje prace to ilustracja zmieniającego się świata – z szarego w kolorowy.[cml_media_alt id='113506']Sułek - Polska z wycinanki (6)[/cml_media_alt]

 

Twoje prace są pełne radości, patrząc na nie, czujemy się dobrze. Czy to celowy zabieg?

To jest radość przemiany, bo wszystko się tu zmieniło – ludzie, ulice, mieszkania, świadomość, też ta dotycząca estetyki.

 

Czy wybierając technikę, uczyłaś się jej na wsiach, studiowałaś sztukę ludową?

Przekształcam tradycyjną wycinankę w nowocześniejszą formę. Jako dziecko kochałam Cepelię – urzekały mnie kolory, unikatowość każdego obiektu i to, że był ręcznie robiony. Doceniam tę rzemieślniczość, która zawsze towarzyszy sztuce ludowej. Wycinanki uczyłam się sama, nie naśladuję tych, które powstają w Łowiczu, a jedynie się nimi inspiruję. Nie trzymam się kurczowo techniki, myślę raczej o ogólnym efekcie, który pragnę osiągnąć, i przekraczam ramy rękodzieła – chodzi mi o nową jakość. Wszystko tworzone jest ręcznie, tak jak obraz. Na czarne wycięte tło nakładam wzory z kolorowych papierów, które sama rysuję, wycinam nożykiem lub nożyczkami. Podobnie jak miesza się farby, ja dobieram fragmenty papierów – dla mnie są to plamy kolorów, podobnie jak na obrazie. Sama też przygotowuję papiery, malując je farbami akrylowymi. Skończyłam malarstwo i techniki, które wykorzystuję, wywodzą się z tej dziedziny sztuki.

Podczas wystawy finałowej Arte Laguna zaprezentowałaś pracę „Mężczyźni”. O czym ona mówi?

Jest to zmultiplikowana postać mężczyzny, tworząca grupę. To jest nowe polskie pokolenie, które bardzo mi się podoba, bo nie ma na nim żadnych obciążeń. Młodzi są otwarci, znają języki, żyją jak ich rówieśnicy na Zachodzie, bez skrępowania i kompleksów. Świat daje im nieskończone możliwości, a oni z tego czerpią garściami. Mogą lecieć do Włoch, zjeść pizzę i wrócić jeszcze tego samego dnia.

Zazdrościsz?

Nie, raczej cieszę się, że mogę to obserwować i sama też z tego wszystkiego korzystać. Lubię w sobie to, że pamiętam, jak było, a dzięki temu doceniam to, co dziś mam. Mam świadomość przemiany i tego, że jest coraz lepiej, i wiem, że nie chcę wracać do przeszłości.

[cml_media_alt id='113504']Sułek - Polska z wycinanki (3)[/cml_media_alt]

Spędziłaś ostatnio trochę czasu w Wenecji. Czy jest we Włoszech coś, co szczególnie ci się podoba?

Czuję się tu jak u siebie. Tu znajdują się korzenie Europy, pierwsze zalążki kultury, języka, sztuki. Świat włoski przesiąknięty jest pięknem – sztuką, modą, architekturą; to świat, który kształtuje umysły wyczulone na estetykę. We Włoszech panuje szczególna wrażliwość – nie jest to przypadek, że to kraj mody i pięknych samochodów. W Wenecji trudno jest znaleźć coś, co byłoby brzydkie, nawet zniszczenia są urokliwe. Wszystko tu jest estetyczne – ludzie, budynki, jedzenie.

Wenecja jest przepiękna i urokliwa. Szczególnie podoba mi się nocą, bez turystów, wtedy, gdy ludzie zasypiają i można poczuć samo miasto. Wspaniała jest też Florencja i marzę o wyjeździe do Rzymu – jeszcze tam nie byłam. Poza tym kocham włoskie kino i podoba mi się idea dolce vita – cieszenia się życiem. Mam wrażenie, że Włosi od pokoleń czerpią siłę z otaczającego ich piękna, jest to głęboko zakorzenione w ich podświadomości. Dlatego właśnie kultura jest ważna, bo polepsza jakość życia i zmienia podejście człowieka do świata.

WARSAW INTERNATIONAL ART EXPO | malarstwo, fotografia, video, rze?ba, instalacja

0

WARSAW INTERNATIONAL ART EXPO | malarstwo, fotografia, video, rze?ba, instalacja

23.06 – 07.07.2015 r. | Galeria DAP

Dom Artysty Plastyka Warszawa, Mazowiecka 11A 

wernisa? 25-tego czerwca, godz.19

Kurator: Pamela Cento

 

WIA Expo- Warsaw International Art Expo, wystawa zorganizowana przez Cento Productions Arte & Comunicazione przy wspó?pracy z Janem Kozaczukiem, pod patronatem W?oskiego Instytutu Kultury w Warszawie. Wydarzenie artystyczne potrwa od 23 czerwca 2015 r. do 7 lipca 2015 r. (wernisa? 25-tego czerwca, godz.19) w renomowanej galerii DAP1 i DAP2 w OWZPAP (Okr?gWarszawski Zwi?zku Polskich Artystów Plastyków).

WIA Expo ma na celu ukazanie przekroju nowoczesnej sztuki w?oskiej w Warszawie. Wystawa powstanie w celu przedstawienia grupy artystów w?oskich, ?yj?cych we W?oszech, jak równie? za granic? oraz innych zwi?zanych ze wspó?czesn? sztuk? w?osk?. Wysoki poziom artystyczny, jak i jego mi?dzynarodowy charakter przypominaj?cy Targi Sztuki, umo?liwi bez problemu, ka?demu arty?cie zaprezentowanie si? w swoich pracach (w medium) jak najbardziej reprezentatywne osobiste ?cie?ki poszukiwania siebie w sztuce.

Przedstawione prace b?d? równie? dotyczy? wykorzystania ró?nych mediów w sztuce: pocz?wszy od tradycyjnego malarstwa (z my?l? o przysz?o?ci, zarówno w technice i tre?ci)- Federica Pisciotta, do ,,zapisu automatycznego”w malarstwie (oznakowanie nieformalne)- Maria Rita Bertuccelli. Zobaczymy: badania nad obrazowanym znakiem, wychodz?cym poza granice twórczo?ci Brunona Biondi; geometri? codziennych przestrzeni Stefano Boschetti; materia?y i tkaniny Tani Welz; intuicyjn? dominacj? kodów graficznych Giulio Cesare Matusali; inscenizacj? z wykorzystaniem staro?ytnej techniki malarskiej , Claudia Giacchetti; wizjonersk? rzeczywisto?? w grafitowej pracy Massimo Ezio Domenico Costanzo; miasto Giovanni de Michele, które oko musi by? w stanie je dostrzec; tematy z brakiem perspektywy Bee Elemiah; prace Box Light Alfonso Iuliano, które ??cz? si? obrazowo i nieformalnie; lini? Emanuela Mezzadri, która wyra?a ruchy duszy i zewn?trznego ?wiata; opalizuj?ce twarze Francesco Olivieri; uwodzenie Francesco Mangiaracina, które unosi si? pomi?dzy rzeczywisto?ci? cierpienia, samotno?ci i ch?ci; fotografi? Rositi Delfino, oddaj?c? istot?, cz?sto ulotnych tematów; zwi?zek pomi?dzy byciem cz?owiekiem a natur? Liany Fides Frappa; wahania kobiet twardo st?paj?cych po ziemi Giselli Sorrentino; twarze osób, które dominuj? w nas, z ich oczami i ich wygl?dem Giulio Speranza; bogactwo kontrastów Giovanna La Falce; twarze s?cz?ce ból lub pe?ni? swobodnego oddechu Martina Rigoli; chwile codziennego ?ycia Danieli Bombelli; cyfrowe ?wiaty Sary Radaelli; zwi?zek pomi?dzy tym co rzeczywiste a urojone Roselli Roselli; twarze zak?ócone przez piksel, form? i tre?? Enrico Frusciante; rytm w sztuce cyfrowej Ernesta Galicji; prace Viora ze znakami poddanymi ekstremalnej syntezie, sztuk? JD Doria zrealizowan? w kilku etapach (zarówno pod wzgl?dem technicznym i j?zyka); film Borinquen Gallo, w którym skoncentruje si? na tematyce recyklingu i ponownego wykorzystania; telewizj?, jako medium i jej zawarto?? w pracach Patrizi Bonardi; nasz? to?samo?? w wideo Francesci Lolli; w portrecie wideo Deborah Vrizzi trudno?? nierozwi?zanych relacji rodzinnych.

Jeden z najbardziej reprezentatywnych polskich artystów swojego pokolenia (ur.1953) Krzysztof M. Bednarski zainauguruje otwarcie wystawy Wia Expo projekcj? wideo. Krzysztof M. Bednarski mieszka i pracuje we W?oszech od ko?ca lat 80-tych, jednak mimo znacznej odleg?o?ci jest w sta?ym kontakcie z polskim ?rodowiskiem artystycznym (wystawy w polskich galeriach sztuki, wyk?adowca ASP).Oprócz wielu wystaw, w których bra? udzia? od 1978 roku, wspó?pracowa? równie? z Teatrem Laboratorium Jerzego Grotowskiego, jako autor wszystkich plakatów projektów parateatralnych tego okresu.

Natomiast Marco Angelini, po udziale w 2011 roku w 54. Biennale w Wenecji, którego wystaw? sztuki nowoczesnej mo?na by?o zobaczy? w tym samym roku w Instytucie Kultury W?oskiej w Warszawie, powraca do Stolicy z nowymi obiektami sztuki nowoczesnej dzi?ki WIA Expo. Prace Marco Angeliniego mogli?my równie? podziwia? podczas indywidualnej wystawy w 2013 r., której kuratorem by? prof. Ryszard ?ugowski, w galerii XX1 w Warszawie.

Dyrektor Artystyczny: Pamela Cento

Koordynator wystawy oraz Biuro Prasowe: Jan Kozaczuk

Patronat honorowy: W?oski Instytut Kultury w Warszawie

Patronat medialny: Artinfo.pl, Stolica, Art. Imperium,Format.

Wsparcie techniczne: Polsko- Japo?ska Akademia Technik Komputerowych

Arty?ci: Krzysztof M. Bednarski, Marco Angelini, Maria Rita Bertuccelli, Bruno Biondi, Daniela Bombelli, Patrizia Bonardi, Stefano Boschetti, Massimo Ezio Domenico Costanzo, Giovanni de Michele, Rosita Delfino, J. D. Doria, Bee Elemiah, Liana Fides Frappa, Enrico Frusciante, Ernesto Galizia, Borinquen Gallo, Claudia Giacchetti, Alfonso Iuliano, Giovanna la Falce, Francesca Lolli, Francesco Mangiaracina, Giulio Cesare Matusali, Emanuela Mezzadri, Francesco Olivieri, Federico Pisciotta, Sara Radaelli, Martina Rigoli, Rosella Roselli, Gisella Sorrentino, Giulio Speranza, Viora, Debora Vrizzi, Tania Welz.

Dom Artysty Plastyka

Mazowiecka 11A

00-052 Warszawa

Tel.: 22 827 64 13

Fax.: 22 826 23 61

Email.: owzpap@owzpap.pl

Wszystkie galerie Domu Artysty Plastyka czynne s? 7 dni w tygodniu w godzinach:

11.00-19.00.

Bezp?atne wej?cie

 www.wiaexpo.net

[cml_media_alt id='112732']WIA expo logo[/cml_media_alt]

Tropea

0

tekst i foto: Karolina Romanow

 

Żar z nieba

Mimo że przyjechaliśmy rankiem, słońce już dawało się we znaki. Stojąc na rozgrzanym parkingowym asfalcie, rozglądałam się za odrobiną cienia. Żałowałam, że nie wzięłam bardziej zakrytych butów. Mimo delikatnych powiewów nadmorskiego wiatru nawet maszerując,[cml_media_alt id='113592']SAMSUNG CAMERA PICTURES[/cml_media_alt] czułam, jak słońce opala mi do czerwoności skórę rąk i stóp. Ruszyliśmy po kamiennych schodach ku centrum miasta, które sprawiało wrażenie, że przygląda się nam z góry. Ociężałe i odporne na upał, wyrastało powoli przed naszymi oczami zza zakrętów. Wysokie budynki osadzone trwale na zboczach zdawały się przylegać do nich tak solidnie, jak gdyby od zawsze stanowiły z nimi jedność. Zupełnie jakby te strome skały dały się świadomie usidlić człowiekowi, aby ten mógł postawić na nich własne domostwa.

Gwar i sprośne statuetki

Ciężko jest znaleźć pięknie położone nadmorskie miasta, które nie byłyby skażone przez turystykę i jednocześnie przez nią utrzymywane. Na ulicach mijamy kramy, sklepy z pamiątkami i lokalną żywnością. Przy publicznych fontannach ustawiają się kolejki spragnionych orzeźwienia spacerowiczów. Czerwone papryki mienią się w słońcu wraz z czerwonymi cebulami, ktoś nas zaczepia i pyta, czy nie mamy ochoty na rejs na pobliskie wyspy. Z miejscowego portu kursują bowiem statki wycieczkowe na wulkaniczne Wyspy Eolskie. Dziękujemy, ale nie tym razem. Centrum Tropei w ciągu dnia jest gwarnym skupiskiem miejscowych i przyjezdnych, jedni chcą coś komuś sprzedać, inni w szale zwiedzania chcą zajrzeć do każdego sklepu, aby później targać za sobą torbę wypchaną żywnością, dzbankami i bransoletkami z bazaru. A jeszcze inni – otępieni upałem – po prostu mkną ku wybrzeżu.

Zatrzymujemy się przy stoisku z ceramiką, a kobieta uśmiecha się do nas i każe nam zajrzeć do małej szufladki ukrytej pod wielką maską. Zaglądamy więc i w środku znajdujemy wyroby (domyślam się, że wykonane przez nią własnoręcznie) w kształcie męskiego przyrodzenia! Miejscowa ucieszyła się bardzo ze sprośnego żartu, jaki nam zgotowała, a jej radość wzrosła dodatkowo, gdy przez ramię zaczęła zaglądać nam zadowolona grupa dzieciaków.

Kościół na (nie)wyspie i kształt plaż Tropei

Dochodzimy do punktu widokowego, z którego rozpościera się panorama na wybrzeże i malowniczy klif, który stał się tłem wielu wykonanych w tamtym momencie fotografii. U podnóża widnieje najbardziej charakterystyczna budowla Tropei – kościół Santa Maria dell’Isola – zbudowany na wysokim wzniesieniu na wysuniętym w morze krańcu wybrzeża, przez co sprawia wrażenie, że znajduje się na wyspie. Plaże z kolei są gęsto podziurawione parasolami jak wykałaczkami, które wyginają się na boki targane nadmorskim wiatrem.

Podobną ścieżką, którą wspinaliśmy się ku centrum miasta, następnie schodzimy znowu ku wybrzeżu. Sierpniowe słońce nie daje za wygraną nawet w cieniu drzew i gdy docieramy na plażę, czuję się jak po całodziennym marszu po pustyni. Zejście do morza jest łagodne, drobny[cml_media_alt id='113593']SAMSUNG CAMERA PICTURES[/cml_media_alt] piasek otula nam delikatnie stopy i pozwala zapaść się ku falom. Kształt wybrzeża sprawia, że plaża jest szeroka, a morze przez długi czas pozostaje płytkie, jednak tworzące się na nim fale są wystarczająco silne, aby odciągnąć cię w mgnieniu oka od brzegu. Dryfujemy tak przez moment, zmęczeni słońcem, które nawet późnym wieczorem nie traciło na sile.

Tartufo, Bonaparte i ognista ziemia

W drodze powrotnej zatrzymujemy się w Pizzo, aby wgryźć się w słynne lodowe tartufo, czyli wypełniony gorzką czekoladą orzechowy lód w formie kuli lub serca, otulony posypką z ciemnej czekolady. Leżący na jednym z balkonów pies przygląda się nam leniwie, jakby w półśnie. Także on wydaje się zmęczony gorącem. Oprócz tartufo w Pizzo przydarzył nam się piękny zachód słońca z widokiem na port i zamek Murat, który, jak się później dowiaduję, swoją nazwę zawdzięcza przetrzymywanemu w nim niegdyś więźniowi, Gioacchio Muratowi, władcy Neapolu i szwagrowi Napoleona Bonaparte.

Kalabryjskie noce są spokojne, jakby ociężałe. Ziemia zdaje się łapać oddech po gęstym gorącu, które w ciągu dnia sprawia wrażenie, że przenika wszędzie. Pewnej nocy, jadąc samochodem, przyuważyliśmy pożar w lesie na jednym ze wzgórz. Wielkie płomienie powoli wcinały się w mrok nocy. Były dobrze widoczne nawet z odległości paru kilometrów, w jakiej się znajdowaliśmy. Samozapłony lasów, zwłaszcza latem, są zjawiskiem ponoć dość częstym. Choć będąc jeszcze na Sycylii, słyszałam też historię o piromanach, którzy świadomie wzniecają ogień aby zrównać lasy z ognistą i tak już ziemią.

Giacomo Casanova i jego teatr

0

tłumaczenie: Bożena Gandor

Poeta, tłumacz, kompozytor, autor sztuk teatralnych, pisarz we włoskim środowisku literackim Repubblica delle Lettere, przyjęty na dworze królewskim w Warszawie przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego.

Giacomo Casanova w październiku 1765 roku, w wieku 40 lat, znany już na dworach królewskich połowy Europy, kieruje się z Petersburga do Warszawy. Podaje się za hrabiego Jakuba Kasanowa, do nazwiska dodając jeszcze to należące do swojej matki – De Farussi. Jest ona w mieście bardzo rozpoznawalną aktorką, zapamiętaną ze swego niezwykle udanego debiutu, który odbył się tam przed laty. Casanova zabiera ze sobą dwa bagaże: jeden ze swoimi doświadczeniami i drugi ze swoją twórczością, szczególnie tą teatralną. Sam określa siebie mianem poety-improwizatora, recytatora utworów poetyckich, komika, aktora, komediografa, dramaturga, tłumacza, pisarza, baletmistrza menuetów, kompozytora muzyki – krótko mówiąc: to aktor teatralny w pełnym tego słowa znaczeniu! I tak właśnie opowiada on wszystkim o swoich wystąpieniach w salonach literackich; o tym, że stąpał po deskach połowy europejskich teatrów, jak jego ojciec i matka.

Jednak w rzeczywistości był zaledwie w Trieście, gdzie – jak miał w zwyczaju – gościł w salonach wyższych sfer. Po tym, jak oczarował i prawdopodobnie uwiódł różne kobiety, podając się za kierownika trupy, założył z nimi pewnego rodzaju kompanię teatralną składającą się z amatorów, dzięki czemu mógł wystawić sztukę w domu barona Königsbrunna.

Casanova miał istotnie pewne doświadczenie jako pisarz teatralny, zdobyte w 1752 roku w Paryżu z pomocą swojego przyjaciela Antonio Ballettiego. To tam słynny włoskojęzyczny teatr Comédie-Italienne wystawił sztukę „Les Thessaliènnes ou Arlequin au sabat” – farsę poprzedzającą jego kolejne dzieła, którą napisał we współpracy z François Le Prévost.

Do jego utworów należą: przekład na włoski francuskiej tragedii „Zoroaster”, wydanej w Dreźnie w 1753; utwory: „Kozia wełna” z 1772 roku i „Dzieje niepokojów w Polsce” z 1774; komedie w trzech aktach: „La Moluccheide, o sia i gemelli rivali” z 1753 oraz „La forza della vera amicizia” z 1773 roku, wystawiona w tym samym roku w Trieście przez kompanię teatralną komika z Mediolanu, Onofrio Paganinniego, a rok później w teatrze Bandeu we włoskiej Gorycji.

Wśród dzieł politycznych wyróżniają się natomiast dwa utwory pisane wierszem: „Ode per la Passione di Cristo” i „Sonetto sulla Redenzione”, napisane we Frascati, w pobliżu Rzymu w 1771 roku. Jeden z nich został nawet wystawiony w Rzymie z okazji Wielkanocy.

Giacomo Casanova jako poeta jest członkiem Arkadii, rzymskiej akademii literackiej, w jej oddziale w Parmie pod pseudonimem „Eupoleme Pantaxene”, a ponadto członkiem akademii literackiej Infecondi w Rzymie. Również jego brat Giovanni – malarz, rysownik, litograf – jest poetą Arkadii, piszącym pod pseudonimem „Saurio Trocense”.

Casanova opuszcza Warszawę w kwietniu 1776 i kieruje się na Podole po tym, jak został postrzelony w ramię z rewolweru podczas słynnego pojedynku, w którym oprócz niego poszkodowani zostali też hrabia Branicki, zraniony w biodro, hrabia Carlo Tomatis, lekko draśnięty pociskiem, oraz hrabia Moszyński, trafiony prosto w twarz.

Giacomo Casanova kontynuował pisanie przeróżnych dzieł, w szczególności tych teatralnych, aż do śmierci. Wymienione tutaj zostaną jeszcze dwa z nich: „La felicità di Trieste”, uroczysty utwór na trzy głosy z 1774 roku i „Le Polemoscope ou la calomnie démasquée par la prèsence d’esprit”, tragikomedia po francusku, wydana pośmiertnie w 1886 roku w Paryżu.

Mimo że ten doświadczony mistrz szpady dołożył wszelkich starań, by pokazać się jako godny przeciwnik również w pojedynku na słowa, zarówno obecnie, jak i dawniej uczeni i krytycy kwestionują znaczenie i wartość historyczną wielu z jego dzieł literackich. Wszyscy natomiast zgodnie potwierdzają, że – pomijając utwory autobiograficzne – cała reszta jego twórczości nie odniosła żadnego sukcesu, ani za życia, ani po śmierci twórcy.

Jeżeli więc uzyskał on jakąkolwiek aprobatę, to jedynie dzięki swoim utworom autobiograficznym, stworzonym z większą precyzją i entuzjazmem. Dziwi jednak fakt, że sukces ten dał się zauważyć dopiero w latach po śmierci autora, kiedy to fascynująca postać tego legendarnego poszukiwacza przygód i niestrudzonego uwodziciela powoli i stopniowo odchodziła w niepamięć.

Łatwo jest pić, ale…

0

tłum. Karolina Romanow

Wypicie lampki wina dla przyjemności jest czynnością bardzo prostą, do której nie przywiązuje się raczej większej wagi, ale sommelierzy, degustatorzy czy po prostu miłośnicy i smakosze doskonale wiedzą, że degustacja napojów wymaga zupełnie innego podejścia i większej uwagi (dotyczy to zarówno wina, napojów destylowanych, piwa, a także oliwy czy nawet wody!).

Znaki i ruchy wykonywane przez ekspertów, które niekiedy budzą ciekawość i rozbawienie, w rzeczywistości podyktowane są wymaganiami zmysłowymi i smakowymi, które sprawiają, że podążamy konieczną drogą gestów oraz poświęcamy odpowiednią ilość czasu na degustację oraz przerwy w kosztowaniu. Powodów jest wiele, a wszystkie czynności są wykorzystywane do oceny jakości, typowych cech, braku wad i smakowitości produktu, w celu wyrażenia opinii i aby w pełni móc korzystać z chwili przyjemności, jaką produkt ten jest w stanie nam zaoferować.

Jeśli chodzi o wina, istnieją trzy etapy oceny: ocena aspektu wizualnego, aspektu zapachowego, a także smakowo-zapachowego.

Aspekt wizualny: Gdy dysponujemy odpowiednim kieliszkiem i odpowiednim oświetleniem, przechodzimy do obserwacji przejrzystości i koloru wina (najpierw unosimy nieco kieliszek, następnie go opuszczamy i odchylamy lekko do przodu), jego konsystencji, bąbelków (w przypadku win musujących), a także kropli i łuków utworzonych po zawirowaniu cieczy. Wszystkie te obserwacje dają nam wiele informacji na temat rodzaju wina, zawartości alkoholu, sposobu wytwarzania, a także rocznika. To na początek. Każdy aspekt jest następnie weryfikowany podczas specjalnego badania, w poszukiwaniu spójności organoleptycznej, jaką powinien mieć produkt dobrej jakości.

Aspekt zapachowy: Zbliżenie nosa na krótką, a następnie nieco dłuższą chwilę do kieliszka pozwoli nam docenić intensywność i złożoność zapachów, wyodrębniając nuty zapachowe, które rozpoznajemy, i „rodziny”, d[cml_media_alt id='113581']Lamponi - In vino veritas (3)[/cml_media_alt]o których nuty te należą. Mogą to być aromaty kwiatowe, owocowe, ziołowe, mineralne, aromaty przypraw i tak dalej. Zapachy te mówią nam o rodzaju winogron, metodach przetwarzania, osobowości wina i elegancji, którą ono wyraża. Wnioski te wzbogacają nasze doświadczenie i stanowią drugi etap naszych badań.

Aspekt smakowo-zapachowy: W tym momencie nie pozostaje nam już nic innego, jak tylko skosztować; mały łyczek, aby zamoczyć usta, a następnie kolejny, badawczy. Ze smaku wina możemy uzyskać informacje na temat jego jakości i uzyskać potwierdzenie (lub nie) sądów zrodzonych podczas wykonywanych przez nas wcześniejszych czynności, w spójności i równowadze wszystkich jego składników, wraz z końcowymi wrażeniami zmysłowymi i w harmonii z uzyskanymi dotychczas spostrzeżeniami.

Czynności opisane przeze mnie do tej pory zostały przedstawione pobieżnie i w wielkim skrócie. Przebieg degustacji jest procesem znacznie dłuższym i szczegółowym, skomplikowanym i momentami bardzo zabawnym. Mam nadzieję, że udało mi się wzbudzić w Was odrobinę zainteresowania enogastronomią, bardzo popularnym wśród młodych tematem, docenianym także na rynku pracy.

European Glass Experience w Muzeum Szkła z Murano

0

Międzynarodowy projekt European Glass Experience (EGE), stworzony w celu promowania ręcznych wyrobów ze szkła w sztuce współczesnej, zagościł w Wenecji po zakończeniu europejskiego tournée, w ramach którego odbyły się wystawy w Finlandii, Hiszpanii i Portugalii. W Muzeum Szkła z Murano do 7 czerwca 2015 roku otwarta jest dla zainteresowanych ekspozycja, uważana obecnie za najważniejszą pod względem zarówno rekordowej liczby wystawionych dzieł, jak i renomy wybranej dla niej lokalizacji. Opiekę nad ekspozycją sprawuje dyrektor muzeum, pani Chiara Squarcina. Zobaczyć tu można 40 dzieł i projektów już wcześniej wybranych przez komitet naukowy na wystawy w Finlandii, Hiszpanii i Portugalii. Około 20 ze wspomnianych szkiców zostanie zrealizowanych przez mistrzów szklarstwa ze stowarzyszenia Consorzio Promovetro Murano, objętego koncesją marki Vetro Artistico® Murano.

[cml_media_alt id='112692']Mixing, 2013, by Sona Trestikova x[/cml_media_alt]Będą one wykonane zgodnie z technikami obróbki szkła z wyspy Murano. Tego typu niepublikowane nigdy wcześniej dzieła stanowią główną ideę całego projektu EGE: świat sztuki, przemysłu szklarskiego i zdobyczy techniki, które bazują na sobie nawzajem i współpracują ze sobą w celu stworzenia czegoś wyjątkowego. Projekt EGE zrodził się jako wynik współpracy Wenecji ze stowarzyszeniem Consorzio Promovetro Murano oraz Muzeum Szkła z Murano – fundacją Musei Civici di Venezia, a także dzięki nadzorowi naukowemu, którym zajęła się pani Cornelia Lauf. W projekcie biorą udział 22 państwa Europy, które przedstawią 78 dzieł młodych artystów (od 18 do 40 lat) pochodzących z Austrii, Czech, Finlandii, Francji, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Włoch, Litwy, Holandii, Polski, Szwecji, Niemiec i Węgier, a także z całego świata, jak choćby z Argentyny, Izraela czy Turcji.

[cml_media_alt id='112691']Avian Flu, 2012 by Luke Jerram x[/cml_media_alt]

Manuel Barbieri i street fashion

0

Drodzy Czytelnicy,

W tym numerze mam przyjemność przedstawić Wam projektanta wnętrz i mebli Manuela Barbieri z Werony. Ma 25 lat, od trzech lat mieszka i pracuje w Mediolanie, gdzie przeprowadził się od razu po ukończeniu studiów z Designu Wnętrz w Instytucie Wzornictwa w Weronie.

Przekonacie się, że dla Manuela moda ma wyjątkowe znaczenie…

Zapraszam do lektury,

Wasza korespondetka z Mediolanu,

Magdalena Makowska

(makowska@gazzettaitalia.pl)

MM: Czym zajmujesz się na co dzień?

W 2012 roku otworzyłem w Mediolanie swoje studio pod nazwą . Zapewniam firmom, dzięki specjalnie wyselekcjonowym partnerom, pełne usługi, od projektowania produktu aż po stworzenie marki. W tych pierwszych miesiącach 2015 roku moja działalność przekształciła się w firmę „MM Direzioni Creative”, w której pracujemy razem z moim partnerem Marco Magalinim.

Ponadto, aktualnie[cml_media_alt id='113497']Makowska - Barbieri (1)[/cml_media_alt] współpracujemy z takimi firmami jak: Scandola Marmi, Chimento Projektowanie i Ecoepoque, której jestem dyrektorem kreatywnym, Projekty, Purapietra, Margraf i Linia Zero.

Jako designer prowadzę także magazyn online o designe, modzie i jedzeniu pod nazwą „Designspeaking”, którego jestem założycielem i dyrektorem. Magazyn powstał w 2012 roku jako narzędzie informacji i komunikacji zorientowanej na międzynarodowe firmy w zakresie projektowania, ze szczególnym naciskiem na start-up’y młodych projektantów i samodzielne formy działalności. Poza rozprzestrzenianiem treści redakcyjnych, Designspeaking organizuje „temporary store” i wystawy zbiorowe (dotychczas zaprezentowane w Weronie, Mediolanie i Mantui) oraz wspiera nowe pomysły młodych projektantów w zakresie handlu, komunikacji i wizerunku. W związku z tym w 2013 roku zorganizowałem „Manifest Talentów”, który przeszedł już do czwartej edycji, a którego celem jest wspieranie młodych talentów w projektowaniu produktu. Od września 2014 jest również dostępny w Internecie „Press Cloud”, którego jestem współzałożycielem wraz z Guendaliną Perelli. Owa platforma 2,0 jest innowacyjnym serwisem relacji medialnych, która łączy firmy z dziennikarzami i stylistami na poziomie międzynarowodym.

MM: Jak opisałbyś swój styl?

Mój styl jest prosty, uwielbiam symetrię i liniowość. Nie przepadam za kolorami, lubię zwłaszcza eleganckie i sztywne materiały. Mój codzienny look tworzą ciemne dżinsy, koszula, sweter i allacciatina, wszystko w kolorze total black. Przełamuję tę prostotę, zakładając okulary i fajną kurtkę, jakiej nikt nie ma. Uwielbiam kolorowe skarpetki, zwłaszcza we wzory.

MM: Czym jest dla Ciebie moda?

Oznacza projektowanie, planowanie, badania i poświęcenie. Moda jest przede wszystkim ciężką pracą, a dopiero później określiłbym ją jako kreatywność i frywolność.

Jeszcze w tym roku chcę zaprojektować własną linię męskich płaszczy… Lubię zajmować się nowymi projektami i nowymi pomysłami. Jestem jednym z przedstawicieli pokolenia slash i moja szuflada pragnień jest zawsze pełna kreatywnych projektów, w której design jest słowem kluczowym.

NATO: dowództwo misji patroli lotniczych nad Bałtykiem powierzone Włoskim Siłom Powietrznym

0

tłumaczenie: Katarzyna Kurkowska

NATO: dowództwo misji patroli lotniczych nad Bałtykiem powierzone Włoskim Siłom Powietrznym

 

  1. Kwiecień 2015, Bałtyk: międzynarodowy wojskowy port lotniczy Šiauliai. Za pomocą czterech wielozadaniowych myśliwców przechwytujących typu Eurofighter “Typhoon” z 36. Szturmu z Gioia del Colle, z 4. z Grosseto oraz z 37. z Trapani-Birgi rozmieszczonych na Litwie, włoskie lotnictwo wojskowe od 1 stycznia prowadzi misję NATO Baltic Air Policing, aby chronić bezpieczeństwo Litwy, Łotwy i Estonii właśnie w Šiauliai,, które podczas zimnej wojny było jednym z najważniejszych sowieckich wojskowych portów lotniczych.

Rotacja przewidziana była na maj. Na wyraźną prośbę Litwinów, którzy poczuli się pewniej dzięki obecności Włochów na Bałtyku, minister obrony Pinotti przedłużył do sierpnia dowództwo misji powierzone płk. Marco Bertoliemu, któremu podlegają również cztery inne myśliwce MiG 29 z 23. Taktycznej Bazy Powietrznej w Mińsku Mazowieckim, przekazane do dyspozycji Polski, która, jak wiadomo, od 12 marca 1999 jest członkiem NATO, a od 1 maja 2004 także Unii Europejskiej.

Polskim oddziałem powietrznym, który spędził z nami na Litwie Wielki Tydzień w strefie bałtyckiej zimnej wojny, dowodzi major Grzegorz Czubski, nie bez kozery dumny z bycia zastępcą komendanta tego znakomitego oddziału specjalnego, jakim okazał się on w wyniku testów gotowości reakcyjnej przeprowadzonych przez SHAPE, centralę NATO w Europie.

Przyjaźń między Polską a Włochami ma wielowiekowe korzenie, co potwierdzają wzmianki w hymnach narodowych państw. W czasach renesansu od roku 1518 przez trzydzieści lat królową Polski była księżna Bari Bona Sforza, która poślubiła Zygmunta I Starego. W roku 1863 w czasie Zjednoczenia Włoch stronnik Garibaldiego z Bergamo, Francesco Nullo, dzielnie walczył u boku Polaków w powstaniu przeciwko carskiej Rosji. Zmarł na polu bitwy i stał się bohaterem narodowym.

Nasze [włoskie – przyp. tłum.] lotnictwo wojskowe w zeszłym roku upamiętniło podczas międzynar[cml_media_alt id='113490']Losito - NATO (1)[/cml_media_alt]odowej ceremonii na wysokim szczeblu polskich pilotów, którzy w roku 1944 wyruszyli z Brindisi, aby nieść pomoc warszawskim patriotom w powstaniu przeciwko nazistom. Historia i kultura pozostają nadal bardzo ważne, szczególnie w stosunkach dwustronnych.

Poza powiązaniami kulturowymi, do zacieśniania stosunków dyplomatycznych między stronami przyczyniają się sukcesy włoskich firm. Alenia Aermacchi z Venegono Superiore (Varese) wygrała w zeszłym roku ważny międzynarodowy przetarg na zaopatrzenie Polski w osiem samolotów M-346 do szkoleń na poziomie zaawansowanym. Możliwe jest domówienie kolejnych dwóch poprzez rozszerzenie kontraktu.

Polscy i włoscy piloci obecnie trwającej misji NATO stacjonują zaledwie o kilkadziesiąt kilometrów od innej strefy pamiętającej czasy, gdy Rosjanie i Amerykanie przez prawie pół wieku straszyli się nawzajem widmem Mutual Assured Destruction (Wzajemnego Zagwarantowanego Zniszczenia). W Plokštinė, dokładnie w miejscu, gdzie Związek Radziecki zlokalizował pierwszy podziemny poligon dla rakiet jądrowych, zaprojektowany w latach 50-tych, znajduje się muzeum zimnej wojny. Wiedziało o nim tylko kilku najwyższych rangą przedstawicieli moskiewskiej nomenklatury, a to stamtąd miały ewentualnie zostać wystrzelone pociski R 12 z głowicą atomową, które usunięto dopiero w czerwcu 1978 roku. Cel ataku zmieniał się co 3-4 lata, a w zasięgu rakiet znalazły się Norwegia, Zachodnie Niemcy, Anglia, Hiszpania, Turcja oraz państwa śródziemnomorskie, w tym Włochy.

Spokój państw bałtyckich zakłóca obecnie zadziwiająca liczba zanotowanych w 2014 roku przypadków wkroczenia przez rosyjskie samoloty na ich terytorium, wynik cztery razy większy w porównaniu do roku poprzedniego wg raportu European Leadership Network. Takie wtargnięcia na obce terytorium stanowią zagrożenie także dla lotnictwa cywilnego, zwłaszcza jeśli samoloty mają wyłączone transpondery, aby uniemożliwić identyfikację za pomocą kodu samolotu, a więc lecą również bez zgłaszania planu lotu. Jeśli dodamy do tego agresywną presję wywiadu według nowej strategii wojskowej Putina (która doprowadziła do głośnych aresztowań wysokich urzędników państw NATO, których procesy nadal trwają w Wilnie i Warszawie, oskarżonych o przekazanie poufnych informacji w zamian za łapówki), taki scenariusz bardzo przypomina zimną wojnę.

Podczas gdy Kreml czuje, że jego interesy są zagrożone obecnością państw NATO u swoich granic, świat zachodni odpiera ten zarzut, wskazując na zintensyfikowaną obecność wojsk rosyjskich zarówno na Bałtyku, jak i na Oceanie Arktycznym; w tym ostatnim przypadku ze względu na bogate złoża ropy i gazu. W tle pozostaje ciągle kontrowersyjna aneksja Krymu oraz bolesne wydarzenia na Ukrainie.

W tym kontekście osadzona jest nadal trwająca misja patrolowa Baltic Air Policing. Piloci pod dowództwem płk. Bertoliego są w ciągłej gotowości do startu w przeciągu kilku minut (od pięciu do siedmiu od momentu uruchomienia alarmu), w celu identyfikacji i weryfikacji intencji samolotu, który wkroczył na terytorium chronione prawem międzynarodowym. Takie zdarzenia miały miejsce nawet bezpośrednio przed Wielkanocą i w co najmniej dwudziestu innych przypadkach (tylko od czasu, kiedy włoscy piloci dotarli na Litwę), które jednak zostały bezbłędnie rozwiązane przez siły Baltic Air Policing.

Na poziomie międzynarodowym n[cml_media_alt id='113491']Losito - NATO (5)[/cml_media_alt]a chwilę obecną dialog między państwami przypomina rozmowę ślepego z głuchym, co przywołuje najgorsze obawy z lat zimnej wojny, wraz z możliwością zaistnienia nawet nieumyślnego wypadku, który okaże się katastrofalny w skutkach.

Z Moskwy minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow potępia nadmierną ekspansję NATO na granicy z Rosją jako niebezpieczny błąd zagrażający stabilności w Europie. Z drugiej strony rzeczniczka Sojuszu Północnoatlantyckiego Oana Lungescu kontruje, mówiąc, jakoby nie istniało żadne zagrożenie dla Rosji i że nadal poszukiwane będą drogi konstruktywnego dialogu z Moskwą, zgodnie z przepisami prawa międzynarodowego.

I tak, jak z jednej strony sekretarz generalny NATO Stoltenberg namawia państwa europejskie do zwiększenia wydatków w zakresie obronności, przewodniczący Komisji Obrony Senatu Stanów Zjednoczonych, John McCain, ostrzega, że jeśli nie zostanie wzmocniona amerykańska obecność w misjach na Bałtyku, niemożność zapobieżenia neoimperialistycznej ekspansji Rosji będzie oznaczała koniec samej istoty Sojuszu.

Jakkolwiek by nie było, wszyscy niestety wiemy, że gdy zaczynają się rozmowy o pozycjonowaniu i wysyłaniu wojsk, perspektywy wojny stają się coraz mniej zimne. Staną się jeszcze bardziej gorące, jeśli mądrość nie zwycięży nad powrotem przestarzałych strategii. Zanim zaczną powracać najgorsze sceny z widzianego już przez nas złego filmu, który powinien pozostać tylko na indeksie. Tam, gdzie już raz umieściła go historia.

NATO: dowództwo misji patroli lotniczych nad Bałtykiem powierzone Włoskim Siłom Powietrznym

Red velvet cupcakes

0

tłum. Zuzanna Maksajda

Składniki na babeczki dla 6-8 osób

Ciasto:

250 g mąki typu 00

½ łyżeczki proszku do pieczenia

½ łyżeczki soli

20 g gorzkiego kakao

115 g miękkiego masła

300 g cukru

2 duże jajka

250 ml tłustego mleka

1 łyżeczka soku z cytryny

1 łyżeczka białego octu winnego

1 łyżeczka sody oczyszczonej

czerwony barwnik spożywczy w żelu

Krem:

340 g kremowego serka typu Philadelphia

1 laska wanilii

250 ml śmietany kremówki

60 g cukru pudru

Do dekoracji:

czerwona masa cukrowa

Przygotowanie:
W dzbanku wymieszaj mleko z sokiem z cytryny i pozostaw całość na 30 minut w temperaturze pokojowej – w ten sposób powstanie maślanka. Po upływie tego czasu dodaj kilka kropli barwnika spożywczego.

Mąkę, kakao, proszek do pieczenia i sól przesiej do miski i wymieszaj. W drugiej misce ucieraj mikserem masło z cukrem do uzyskania puszystej masy, a następnie pojedynczo dodaj delikatnie ubite jajka.

Do otrzymanej masy dodawaj na przemian kolorową maślankę i mieszankę z mąką. W filiżance zmieszaj sodę z octem i wlej płyn do ciasta, a całość wymieszaj.

Wyłóż formę do muffinek papilotkami a następnie wypełnij je ciastem.

Piecz babeczki w 175°C przez około 20 minut.

Upieczone babeczki wyjmij z piekarnika i odstaw do ostygnięcia. Już chłodne przełóż na talerz.

Przygotuj krem: w misce ubij serek z cukrem pudrem i miąższem wanilii, dodaj zimną śmietanę i ubijaj całość aż do uzyskania sztywnej piany.

Przełóż masę do rękawa cukierniczego z ozdobną końcówką. Udekoruj babeczki obfitą porcją kremu i tak przygotowane odstaw do lodówki. Możesz ozdobić babeczki według uznania kwiatkami albo sercami z masy cukrowej lub czerwonymi cukierkami.