Slide
Slide
Slide
banner Gazzetta Italia_1068x155
Bottegas_baner
baner_big
Studio_SE_1068x155 ver 2
Baner Gazetta Italia 1068x155_Baner 1068x155
ADALBERTS gazetta italia 1068x155
FA-1013-Raffaello_GazettaItalia_1068x155_v1

Strona główna Blog Strona 126

Ambasador Riccardo Guariglia kieruje słowa pożegnania na zakończenie swojej misji w Polsce

0
S.E. Riccardo Guariglia, Ambasciatore d'Italia in Polonia

„Drodzy Rodacy i Internauci odwiedzający strony Ambasady Włoch w Warszawie,

nieuchronnie zbliża się dzień mojego definitywnego wyjazdu z warszawskiej Placówki i powrót do Rzymu, dokąd udaję się powołany, by piastować nowe funkcje, toteż pragnę skierować do Was z serca płynące, przyjacielskie, i jeśli pozwolicie, bratnie słowa pożegnania.

Żegnając się z Wami chciałbym przede wszystkim złożyć podziękowania wszystkim tym, którym w czasie mojego pobytu i kierowania Ambasadą Włoch w Warszawie, zawdzięczam z jednej strony zachętę do realizowania zadań, będących – mam nadzieję – odpowiedzią na autentyczne potrzeby Was wszystkich, a z drugiej strony przekazanie – poprzez włączenie mnie we własne doświadczenia życia w Polsce – wartości, także w wymiarze ludzkim, według mnie, bezcennych.

Niniejsze pożegnanie ma być też jednocześnie wyrazem uznania dla pozycji, jaką wszystkim mieszkającym w Polsce Włochom udało się osiągnąć w rozmaitych przedsięwzięciach, w kontekście coraz większej i lepszej integracji europejskiej oraz zachętą, by darzyć Polskę – ten nadzwyczajny Kraj, który posiada umiejętność patrzenia w przyszłość i, który nade wszystko w nią wierzy – coraz większym zaufaniem.

Te wspólnie spędzone dwa i pół roku to czas, kiedy doszło do nowego, zdecydowanego ożywienia w strategicznych relacjach między Włochami i Polską, które, co widać, są dojrzałe i dynamiczne. W wymiarze politycznym trudno doprawdy policzyć, ile odbyło się wizyt i rewizyt oraz spotkań: spośród nich chciałbym przypomnieć Oficjalną Wizytę Prezydenta Napolitano i aż dwa Szczyty międzyrządowe, jeden w Rzymie i jeden w Warszawie. Na płaszczyźnie gospodarczej, liczne włoskie firmy zdobyły ważne zlecenia, a wiele innych z powodzeniem weszło na polski rynek. W dziedzinie kultury nie sposób przeoczyć mnóstwa inicjatyw zrealizowanych na terenie całej Polski: na czele z nadzwyczajną , przygotowaną przez Muzeum Narodowe w Warszawie, wystawą poświęconą Guercino, uznaną nawet przez „New York Times” za jedną z najpiękniejszych wystaw wówczas prezentowanych.

Wreszcie, kieruję te słowa pożegnania z życzeniami, by owocna więź, jaką miałem z Wami przez te lata, czy to w ramach zwykłych kontaktów poznawczych, czy też szerszej współpracy (dziękuję przy tej okazji wszystkim tym, którzy radą lub niekiedy też konstruktywną krytyką, wnieśli swój wkład w prowadzenie działalności Ambasady) w nadchodzącym czasie mogła się dalej rowijać, przy zaangażowaniu i udziale wszystkich, bo wszystkim to cenne współdziałanie służy.

Wszystkiego najlepszego, Drodzy włoscy i polscy Przyjaciele, również w imieniu mojej żony, podziękowania z całego serca za gościnność, z jaką nas u siebie przyjęliście i której z pewnością nie zapomnimy!

Riccardo Guariglia”

Europie przed wybuchem I wojny światowej

0

W dniu 27 lipca, w rocznicę ostatniego dnia pokoju w Europie przed wybuchem I wojny światowej, fala muzyki rozlała się po całym świecie. W odpowiedzi na propozycję Włoch, w tym samym dniu, trębacze z licznych krajów uczestniczących w tym konflikcie zaintonowali Ciszę by upamiętnić wszystkich poległych: był to akt należny im, pamięci i hołdu wyrażonych w jedynym języku powszechnie używanym i uznanym jakim jest muzyka. Rai Storia skomponowała, ze wszystkich zarejestrowanych w dniu 27 lipca wykonań, jedną wspóną Ciszę, której prapremiera światowa została wyemitowana w dniu 3 sierpnia, dniu, w którym sto lat temu, ta wojna stala się światowa.

Międzynarodowy projekt, powstały z pomysłu dziennikarza i pisarza Paola Rumiza, z udziałem ze strony Włoch trembacza i kompozytora Paola Fresu, jest propagowany i koordynowany przez biuro ds rocznic o znaczeniu narodowym przy Kancelarii Rady Ministrów, we współpracy z Ministerstwem Spraw Zagranicznych.

Paolo Fresu, w hołdzie ofiarom Wielkiej Wojny, zagrał Ciszę o godzinie 14 we Włoszech na wyżynie Folgarii, która rozległa się także w innyh krajach – Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych, Grecji, Portugalii, Bułgarii, Węgrzech, Rumunii, FYROM (Byłej Jugosłowiańskiej Republice Macedonii), Czarnogórze, Australii, Rosji, Serbii, Albanii i Polsce – w wykonaniu innych muzyków.

Mauro di Silvestre, malarz straconego czasu

0

Dla tych, którzy zostają w mieście w okresie wakacyjnym, Mauro Di Silvestre, włoski malarz, proponuje poprzez swoje wystawione w galerii rzymskiej z2o oniryczne obrazy w mocnych kolorach (technika kolażu) podróż metaforyczną, odległą, wgłąb samych siebie. Podróż w przeszłość, którą – jak mówi w wywiadzie zarejestrowanym w Rzymie – stara się “uwiecznić razem z osobami, przedmiotami, przestrzeniami i sytuacjami skazanymi w przeciwnym wypadku na zniknięcie”. Jak K.I. Gałczyński, polski poeta XX w., chce “ocalić od zapomnienia” swoją sztukę, swoją pamięć i najbliższe mu osoby. Wielokrotnie nagradzany (Premio Lissone, Premio Celeste), uczeń cenionego artysty amerykańskiego Franka Guana, odkryty przez znanego krytyka sztuki Achille Bonito Olivę, Mauro Di Silvestre dla Gazzetta Italia wyjawia swoją “szaloną i poruszoną” duszę artysty, nie ukrywając również, iż sposród wszystkich krajów świata to właśnie Polska jest miejscem, które historycznie interesuje go najbardziej.

Twoje obrazy to kolaże ze stałym tematem: wspomnienie przeszłości ukryte za wydarzeniami, osobami, miejscami. Ta przeszłość jest osobista, intymna, twoja. Kim są twoi bohaterowie i dlaczego przeszłość jest dla ciebie tak ważna?

Moje dzieła są dla mnie intymnym dziennikiem, w którym notuję ważne dla mnie rzeczy, te, które chciałbym, żeby nie zniknęły, żeby nie zostały nigdy zapomniane. Chciałbym, żeby mnie kiedyś przeżyły, tak jak inne wielkie dzieła sztuki w historii. To one będą mówić moim następcom o mnie i o epoce, w której przyszło mi żyć. Często koncentruję się na przeszłości, gdyż ta dostarcza mi emocji i sądzę, iż każdy z nas powinien zajmować się w życiu i w pracy rzeczami, które go pasjonują. Przeszłość i mijający czas, który nigdy nie wróci, są rodzajem obsesji. Ja usiłuję ponownie przeżyć utracony czas i uwiecznić, na zawsze, osoby, przedmioty, przestrzenie i sytuacje skazane w przeciwnym razie na zniknięcie.

Twoja pierwsza wystawa osobista została zaprezentowana przez Achille Bonito Olivę w 2007. Jak do tego doszło?

Spotykałem często Achille w słynnym Barze della Pace, w centrum historycznym miasta, a w restauracji obok wielu artystów i aktorów. Często właściciel lokalu rozpieszczał nas wszystkich przysmakami [cml_media_alt id='113192']Longawa - Di Silvestre (1)[/cml_media_alt]neapolitańskimi. Rozmawialiśmy tam przy jednym stole o tym i owym, aż pewnego dnia Achille, po tym jak zobaczył moje obrazy, obiecał mi, iż zaprezentuje moją pierwszą osobistą wystawę. Doszło do tego po około pięciu latach, wtedy zapytałem go, czy pamięta o danej obietnicy. Przyszedł do mojego studia i zadecydowal się napisać wstęp do mojego katalogu.

Gdzie wystawiałeś twoje dzieła? Starasz się zawsze być na wystawach osobiście? Konfrontujesz się ze swoją publicznością?

Wystawiałem w wielu galeriach i w jednym muzeum, głównie we Włoszech. Staram się zawsze być obecnym na inauguracjach. To dla mnie święto, ale również potwierdzenie i gest sympatii skierowanej do osób, ktore przychodzą na mój wernisaż. Staram się konfrontować nie tylko z publicznością, ale i moimi kolegami oraz pracownikami.

Jakie kraje są dla ciebie nadal nieznane i które chciałbyś odwiedzić?

Podróżowalem wiele, ale nie widziałem jeszcze wszystkiego. Czasami przez przypadek zdarza się, że wracam w to samo miejsce wielokrotnie, lecz ciekawość popycha mnie w nowe miejsca, jak na przykład ku Polsce, która z punktu widzenia historycznego bardzo mnie interesuje.

Spośród wszystkich dzieł, jaki obraz wzrusza cię najbardziej i dlaczego?

To, co mnie porusza, jak powiedzieliby Anglicy, to co porusza we mnie emocje i wzrusza w chwili patrzenia na obraz, to nie zawsze same dzieło w sobie, ale dramatyzm, który nadaje dziełu artysta lub też wzruszam się wiedząc, kto jest autorem obrazu. Van Gogh zadedykował całe swoje życie malarstwu, wyrzekając się wszystkiego, chorując aż do śmierci. Świadomość, iż nie został nigdy zrozumiany i nie sprzedał żadnego obrazu w całym swoim życiu, porusza mnie i kiedy podziwiam jakiekolwiek z jego dzieł, na żywo czy w książce, myślę właśnie o tym, nie umniejszając wielkości jego malarstwa.

Większość artystów jest kojarzona z nałogami i ekstrawagancją. Jaki jest prawdziwy Mauro di Silvestre?

Artysta jest otoczony przez wspólne miejsca prawdziwe lub wymyślone; literatura i kino je kreują. Niektórzy artyści w nie wnikają i czują się w swoim żywiole, inni próbują się od nich oddalić. To co jest prawdziwe, być może, to to, iż artyści sztukę stawiają ponad wszystko i nieraz mają problem z integracją z rzeczywistością, z normalnością.

Urodziłeś się w Rzymie i tu zostałeś. Wyobrażasz sobie życie gdzieś indziej? Co to znaczy dla ciebie bycie rzymskim artystą?

Tak naprawdę żyłem trzy lata w Los Angeles, gdzie uczyłem się malarstwa od Franka Gauna, utalentowanego malarza, acz mało znanego (nie ufa galeriom); potem mieszkałem w Londynie i nawet w Zimbabwe, wykonując przeróżne p[cml_media_alt id='113193']Longawa - Di Silvestre (1)[/cml_media_alt]race. Cały czas wyobrażam sobie swoje życie gdzieś indziej, lecz chyba nigdy nie mógłbym tak do końca zostawić Rzymu, przynajmniej nie teraz. Bycie artystą rzymskim oznacza bycie “zanieczyszczonym” tym miastem, jego historią, tą dalszą i bliższą, jego chaosem i pięknem, które niektorzy umieją odseparować od chaosu i podziwiać.

Z tego, co zostało do tej pory powiedziane na twój temat, jakiej opinii nigdy nie zapomnisz?

Nie zostało napisane aż tak wiele – mimo mojego dojrzałego wieku, jestem młodym artystą – lecz spośród różnych opinii ta wyrażona przez rzymskiego dziennikarza utkwiła mi w pamięci: “obrazy Maura Di Silvestre są melancholijnie szczęśliwe”; właśnie, uważam, że w tych dwóch słowach ujęta została cała moja praca.

Rozmawialiśmy o przeszłości, a teraz przejdźmy do teraźniejszości i przyszłości. Nad czym pracujesz i gdzie możemy zobaczyć twoją przyszłą wystawę?

Od jakiegoś już czasu pracuję nad rycinami i reprodukcjami do pewnego chińskiego projektu oraz w tych dniach zacząłem pracę nad moją przyszłą wystawą, którą będzie można zobaczyć jak zawsze w galeri z2o.

“By uczynić rzeczywistość znośną, jesteśmy zmuszeni do pielęgnowania w nas jakiegoś małego szaleństwa”. Zgadzasz się z twoim kolegą, jak ty “poszukującym straconego czasu”, malarzem słowa, Marcelem Proustem? Co jest twoim “małym szaleństwem”?

Bycie artystą już samo w sobie jest szaleństwem, od zawsze nim było. Ciągłe “poszukiwanie utraconego czasu” w świecie stale spogladającym w przyszłość, nastawionym na innowacje, “rozwój”, to też jest szaleństwo.

CouchSurfing – podróżować serfując po…kanapach?

0

Nareszcie nadeszło długo wyczekiwane lato. Wielu z nas, czując na skórze gorąc słońca i patrząc na niebieskie niebo, planuje już wakacyjne podróże. W zeszłym roku, w letnim numerze Gazzetta Italia, opowiedziałam Wam o stronie internetowej „Blablacar”, która zajmuje się carpoolingiem i dzięki której można znaleźć osoby, które za niewielkie pieniądze zaoferują nam „podwózkę”.

Tym razem chciałabym zaprezentować Wam kolejną innowację dla podróżników, dzięki której moje podróże we Włoszech były pełne przygód, nowych przyjaźni i z pewnością nigdy ich nie zapomnę – CouchSurfing.

CouchSurfing, co dosłownie dosłownie oznacza „Serfowanie po kanapach”, jest to portal społecznościowy, który zajmuje się wymianą gościny między swoimi użytkownikami. Jest to projekt, który narodził się w 2003 roku jako dzieło amerykańskiego programisty Caseya Fentona w celu skontaktowania osób, które mogą „wymienić się gościną”. CouchSurfing jest darmowym portalem i aktualnie jest on największą tego typu stroną internetową pod względem liczby aktywnych użytkowników.

Przed moim Erasmusem to była cała moja wiedza na temat tego portalu. Ale przebywając we Włoszech przez 10 miesięcy chciałam wykorzystać jak najlepiej ten czas i zobaczyć jak najwięcej miejsc na całym Półwyspie. Biorąc pod uwagę fakt, iż razem z moimi przyjaciółmi – podróżnikami wszyscy jesteśmy studentami, staraliśmy się organizować nasze wycieczki w sposób bardzo oszczędny. Dlatego też zazwyczaj przemieszczaliśmy się między włoskimi miastami za pomocą portalu „Blablacar”. Natomiast jeśli chodzi o zakwaterowanie, zaczęliśmy korzystać z „CouchSurfingu”. Strona ta funkcjonuje w sposób bardzo podobny do tego, w jaki prowadzone są inne portale społecznościowe. Można się tam zarejestrować wpisując adres mailowy i wymyślając hasło lub poprzez Facebooka, dając w ten sposób innym użytkownikom więcej informacji na swój temat, i tym samym, ułatwiając poszukiwania „kanapy”. Na portalu, a może lepiej byłoby powiedzieć w społeczności CouchSurfing znajdują się ci, którzy poszukują gościny – Couch Surfers, oraz Ci, którzy ją oferują – Couch Hosts. Rejestrując się na portalu można zdefiniować własne możliwości goszczenia innych – ile osób można przyjąć, czy mogą przyjechać ze zwierzętami, gdzie dokładnie znajduje się nasz dom, czy jesteśmy w stanie być przewodnikami dla naszych gości podczas ich pobytu, itp. Poszukiwania rozpoczynają się od zdefiniowania kierunku naszej podróży oraz daty pobytu. Następnie ukazuje nam się lista osób, które mogą gościć Couch Surferów na obszarze, który nas interesuje. Możemy zobaczyć profil każdego, czytając informacje na ich temat, na temat ich mieszkań, odbytych podróży, zainteresowań, itp. Wysyłając wiadomość z zapytaniem o możliwość skorzystania z gościny dodaje się krótki opis własnej osoby (wiek, zatrudnienie, hobby) oraz opisuje się w kilku słowach cel podróży. Ważnym do dodania jest to, iż nie tylko studenci podróżują w ten sposób (jednego razu gościłam w moim domu w Bolonii całą czteroosobową rodzinę!).

Podczas mojego pobytu we Włoszech skorzystałam wiele razy z portalu CouchSurfing (zarówno jako Couch Surfer, jak i Couch Host). I muszę przyznać, że to właśnie dzięki temu portalowi moje podróże stały się tak interesujące! Fakt, iż pobyt w danym miejscu nic nie kosztuje jest najmniej ważny. Użytkownicy portalu są bardzo szczególnymi osobami: są bardzo otwarci, czasem podróżują po całym świecie, często znają więcej niż pięć języków i są zawsze głodni nowych przygód!

Taki sposób podróżowania polecam wszystkim tym, którzy chcą sprawić, aby ich podróże stały się niezapomniane, którzy chcą przeżyć niesamowite przygody i zawiązać przyjaźnie z ludźmi z całego świata!

Kasia Pisarska, bohaterka wśród bojowników o prawa zwierząt mówiąca po włosku

0

Mamy lato, okres w roku, w którym najwięcej psów zostaje porzuconych. Ludzie po miesiącach, a nawet latach posiadania w domu zwierzęcia, które przywiązało się i pokochało swoich właścicieli, porzucają je przy drodze jak gdyby było workiem śmieci, którego można się tak po prostu pozbyć bez większych wyrzutów sumienia. Okrucieństwo nasila się latem, kiedy to dla niektórych wyjeżdżających na wakacje pies, z codziennej rozrywki, staje się niepotrzebnym ciężarem. Zarówno we Włoszech, jak i w Polsce jest wiele osób, stowarzyszeń, a także instytucji, które walczą przeciwko porzucaniu psów. Plaga, na którą pierwszym i najbardziej skutecznym środkiem zapobiegawczym jest to, aby decydując się na posiadanie psa zaadoptować go ze schroniska dla bezdomnych zwierząt, a nie kupić. Potwierdza to Kasia Pisarska, obrończyni zwierząt, która od lat poprzez akcje indywidualne oraz inicjatywy publiczne walczy ratując opuszczone psy i nauczając o znaczeniu adopcji.

Zacznijmy od tego, że nie wszyscy muszą mieć psa. Posiadanie go nie jest lekarstwem na bycie “dupkiem”. Trzeba czuć, że jest się w stanie o niego zadbać, a jeśli czujecie się gotowi musicie pomyśleć, że wasz pies już jest i czeka na was… w schronisku!

Jaka jest sytuacja bezpańskich psów w Polsce?

W Polsce nie ma wielu bezpańskich psów, ale aż 100 tysięcy psów jest w schroniskach (we Włoszech 150 tysięcy), poza tym około 2 miliony psów żyje uwiązanych na łańcuchu, na wsi, gdzie sytuacja jest znacznie poważniejsza. Ważne, aby wyjaśnić dzisiaj czytelnikom, że w Polsce obowiązuje prawo zezwalające na handel psami, czyli sprzedawanie oraz kupowanie ich, ale pod warunkiem, że pies posiada rodowód, jeśli natomiast pies jest rasowy, ale nie posiada rodowodu – jest to zabronione. Dodam również: głupie i niemoralne! Kupujecie niekiedy podrabiane torebki we włoskich miastach od nielegalnych sprzedawców? To niemoralne, ponieważ takie torebki są produkowane przez niedostatecznie opłacanych pracowników, którzy pracują w strasznych warunkach, jest to handel prowadzony przez organizacje przestępcze. I tak też kupowanie rasowego psa bez odwiedzenia hodowli, bez zobaczenia kim są jego rodzice, a następnie bez posiadania rodowodu jest tak samo niemoralne, jak kupowanie podrobionej torebki. Absolutnie nie należy kupować psów przez portale internetowe, nie należy wierzyć, kiedy piszą „jest psem rasowym, ale że jest ostatnim psem z miotu nie posiada rodowodu”. Nie ma ani wyprzedaży ani okazji. Proszę, nie stańcie się wspólnikami tych, którzy rozmnażają psy jak kurczaki w hodowli tylko dla handlu poza jakimikolwiek regułami i kontrolą! Poza tym, żeby było jasne: pies bez rodowodu, nawet jeśli wydaje się rasowy, to właśnie „wydaje się”, ale taki nie jest. Jest kundelkiem. Więc jeśli chcesz psa są tylko dwie możliwości: albo adoptuj, albo kup rasowego z poważnej hodowli. Nie ma alternatyw.

Jak się rozpoczęła Twoja krucjata w obronie psów?

Po wielu latach życia za granicą, pomiędzy Francją i Italią, wróciłam, żeby zamieszkać niedaleko Warszawy. Był rok 2008 i tamta stabilizacja pozwoliła mi na posiadanie psa. Przyjaciółka poradziła mi, żeby wziąć go ze schroniska. Poszłam na „Paluch”, blisko lotniska, było tam 2000 psów (dzisiaj jest 1500). Obejrzałam i wybrałam, ale wolontariusz, który pracował w schronisku powiedział mi „mam psa odpowiedniego dla Pani”. Trafił w dziesiątkę! Pokazał mi psa z kręconymi włosami, podobnie jak moje, i w tym samym kolorze, co moje włosy! Bardzo słodki pies, miał trzy i pół roku i był opuszczony od 8 miesięcy. Nazwałam go Rocky i dzięki niemu zaczęłam walczyć na rzecz psów. Wszędzie mówiono mi „Jaki piękny pies! Co to za rasa?” – „Jest kundelkiem, wzięłam go ze schroniska”, odpowiadałam, a ludzie byli zaskoczeni. To było czynnikiem decydującym o tym, że zostałam aktywistką na rzecz zwierząt, która pomaga psom, wszystkim psom, żeby miały szczęśliwe życie. Po Rockym wzięłam innego psa ze schroniska w Jastrzębiu Zdroju, białego, ale też z lokami i nazwałam go Hacker, mając nadzieję, że będzie jak wirus, który zaraża ludzi miłością do porzuconych psów. Świeżo po tym przybył trzeci. Stawił się sam przed moimi drzwiami pewnego zimowego dnia, kiedy temperatura wynosiła 20 stopni poniżej zera. Jego nazwałam Joker, ma charakterek, ale kocham go mimo to.

Krucjatę na rzecz psów Kasia prowadzi w telewizji, w prasie, w internecie, na ulicy, uzbrojona w swoją międzynarodową kulturę, swoje niewątpliwe zdolności komunikacyjne oraz ludzi, którzy towarzyszą jej w misjach takich jak ta, której celem było uratowanie psa w Grecji.

Para Polaków, która miała już cztery psy, wróciła z wakacji w Grecji, zrozpaczona po spotkaniu na plaży dużego, czarnego i niedożywionego psa. Ostatecznie zorganizowaliśmy misję i pokonaliśmy sześć tysięcy kilometrów w obie strony, żeby przywieźć go do Polski gdzie został szczęśliwie adoptowany. W następnym tygodniu wróciłam do Grecji, żeby przywieźć kolejnego szczeniaka do Polski. Również on został uratowany przez Polaków, którzy go zaadoptowali. Ale ważne są także akcje, które mają na celu uczulić opinię publiczną na potrzeby psów, tak jak ostatnia inicjatywa w Łodzi, podczas której sklepom podarowano miski na wodę do wystawienia przed wejściowymi drzwiami. To również sygnał dla tych, którzy mają psy uwiązane na łańcuchu, żeby pamiętali o tym, że muszą one mieć przynajmniej świeżą i czystą wodę 24 godziny na dobę! Akcja odniosła taki sukces, że właśnie powtarzamy ją w innych miastach.

Kolejną piękną inicjatywą, którą wymyśliłaś jest pies – maskotka, globtroter „Pocker – The Polish DogTrotter”.

Jest to pluszowy pies kupiony za 1 euro w sklepie z używanymi rzeczami w Piasecznie i w ten sposób powstała najtańsza na świecie akcja społeczna. Każdy może zarezerwować kilka dni z nim, wystarczy zagwarantować, że zrobi mu jedno zdjęcie dziennie i porozmawia z inną osobą o tym, jak ważna jest adopcja psów. Pocker jest w ciągłej podróży przez świat, objechał pół Europy i dojechał aż do Australii, Ameryki, a niebawem pojedzie do Kambodży, Tasmanii oraz Kenii. Jeśli ktoś z was chciałby zaadoptować go na kilka dni musi poczekać aż do października, ponieważ jest już zarezerwowany!

Kasia jest prostolinijną osobą, która mówi co myśli bez owijania w bawełnę, więc nie mogę się doczekać, aby spytać ją o osiem lat spędzonych we Włoszech.

Ehhh… przeważnie mieszkałam w Wenecji Euganejskiej. Włochy miały swoje blaski i cienie, czasami były ciężkim doświadczeniem, kiedy tam byłam, ale na pewno doceniam to, że obecnie mieszkam w Polsce. Głęboka Wenecja Euganejska często charakteryzuje się ludźmi, którzy pracę, porządek, zwyczaje i czystość mają za najważniejsze wartości w życiu, mi brakowało kultury i odrobiny anarchii. Spora część ludzi posługuje się dialektem i ja, która mówiłam już po włosku czułam się zagubiona, ponieważ odpowiadano mi tylko w dialekcie. Poza tym wiele zwyczajów, dotyczących jedzenia czy ubierania (wełna czy bawełna: wy[cml_media_alt id='113178']Giorgi - Kasia Pisarska (6)[/cml_media_alt]bór nie zależał od pogody i stopni, ale od kalendarza) sprawiało, że czułam się jakbym robiła wbrew sobie, ponieważ jestem inna, wolna od utartych schematów. Doświadczyłam na własnej skórze wielu banałów, które krążyły na temat Polski, typu że Kraków, Praga czy Warszawa są trzema miastami mniej więcej podobnymi do siebie w dalekiej, wschodniej Europie, że w Polsce mówi się po rosyjsku czy też że komunizm tak naprawdę się nie skończył. Ale po powrocie do Warszawy, po pierwszym okresie całkowitej miłości (odczuwałam dużą nostalgię do mojego kraju) zdałam sobie sprawę, że brakuje mi wielu rzeczy z Wenecji, być może dlatego, że “so anca mi un fià veneta” (wyrażenie w dialekcie weneckim, oznacza “ja też jestem trochę wenecka”). Zaczynając od zdrowego rozsądku, na przykład jeśli w Polsce do jakiejś osoby powiesz, że musi podlewać rośliny trzy razy w tygodniu, będzie robić to zawsze, nawet jeśli dopiero co padało rano (nie mówię tego tylko po to, żeby mówić, zdarzyło mi się to kiedy mieszkałam w Warszawie). Następnie jeśli wyjaśniasz coś Włochowi, on to zrozumie w lot i dzień później nie musisz tłumaczyć jemu jeszcze raz, natomiast często Polak zrozumie i dzisiaj zrobi tak jak mu powiedziałeś, ale jutro, jeśli mu nie powtórzysz, nie zrobi tego. Tak jest przykładowo z obsługą w restauracjach, która każdego dnia otrzymuje takie same zamówienia od klientów, we Włoszech wystarczy, że podniesiesz wzrok, a kelner już wie czego potrzebujesz, natomiast tutaj w Polsce kelnerzy zachowują się, jakby spadli z księżyca. Co do Polski, Włosi tutaj mają dzisiaj do wszystkiego inne podejście, są ciekawi, uważni, przygotowani.

To są te nieuniknione pozytywne i negatywne zdarzenia, które przydarzają się temu, kto ma odwagę poszerzać swoją wiedzę i doświadczenie?

Tak, dokładnie, kiedy zaczniesz kosztować kulturę i różne kraje, później potrzebujesz tego wszystkiego dobrego, co widziałeś, a im więcej podróżujesz – coraz bardziej rośnie ochota na lepszą jakość życia. Ale nie ma alternatywy, sensem życia jest właśnie poznawanie, rozwijanie się, uczenie się, kochanie… a zwłaszcza kochanie porzuconych psów!

Magia Kalabrii

0

Malownicze wybrzeże o niezwykle różnorodnej formie. Złociste plaże o drobnym piasku, ustępujące miejsca skalistym klifom łagodnie opadającym ku morzu lub wpadającym wprost do krystalicznej wody, tworząc małe barwne groty. To właśnie Kalabria! Wraz z licznymi ośrodkami turystycznymi, białymi, czystymi plażami, granitowymi klifami, urokliwymi starówkami i bogatą ofertą lokalnych produktów, przygotowuje się właśnie na przyjęcie turystów w rozpoczynającym się sezonie letnim.

Region ten jest niezwykle obfity w walory przyrodnicze i krajobrazowe. Aby je chronić, utworzono trzy parki narodowe: Pollino, Sila i Aspromonte. Ponadto miasteczka Cirò Marina, Roccella Jonica i Torre Melissa otrzymały odznaczenie „la Bandiera Blu”, przyznawane przez Foundation for Environmental Education.

Liczne parki morskie i kurorty, w połączeniu z nieskażonym i dzikim krajobrazem, sprawiają, że jest to idealne miejsce dla każdego turysty.

Orlando Fazzolari, członek zarządu i rady nadzorczej Rai Cinema od 2010 roku oraz burmistrz Varapodio, miasteczka leżącego na równinie Gioia Tauro na Wybrzeżu Tyrreńskim w prowincji Reggio Calabria, przesyła Polakom specjalne zaproszenie do tej magicznej części Włoch.

«Chciałbym wyrazić swoją ogromną sympatię dla polskiego społeczeństwa, które miałem okazję poznać podczas ustanawiania miast partnerskich w Polsce. Inicjatywa nie doszła jednak do skutku z powodu kończącej się kadencji władz obu gmin. W Polsce zaskoczyła mnie przede wszystkim serdeczność, z jaką spotkałem się podczas pobytu na południu kraju. Dokładnie taka[cml_media_alt id='113173']Franco - Calabria (4)[/cml_media_alt] sama, jaką zauważyć można w Południowych Włoszech. Chciałbym zachęcić Polaków do spędzenia wakacji właśnie w Kalabrii, gdyż region ten ma bardzo wiele do zaoferowania, zarówno pod względem walorów przyrodniczych, jak i atrakcji turystycznych. Ponadto można cieszyć się tu obecnością morza i gór jednocześnie. Ideą wakacji jest odkrywanie nowych miejsc, zupełnie innych niż te, w których żyjemy na co dzień. U nas Polacy mogą znaleźć wszystko to, czego szukają, a czego nie ma w ich własnym kraju. A atrakcji tu nie brakuje. Począwszy od Tropei, najchętniej odwiedzanego przez turystów kalabryjskiego miasta, słynącego ze swoich krystalicznych wód i przepięknych plaż, a kończąc na Scilli. Jest to urokliwe miasteczko o bogatej historii i kulturze, uznawane za perłę Costa Viola. Ale lista jest znacznie dłuższa. Od Wybrzeża Tyrreńskiego do Jońskiego, wybór miejsc godnych uwagi jest wprost przytłaczający.

Warto wymienić na przykład Pizzo, Gerace, Palmi, Bagnara Calabra, Capo Vaticano, Isola Capo Rizzuto, Locri, Siderno, Soverato czy Riace Marina. Ta ostatnia miejscowość zasłynęła na całym świecie rzeźbami z brązu (Bronzi di Riace) odnalezionymi u jej wybrzeży.

«Mamy także doskonałe produkty lokalnej gastronomii, takie jak wędliny, sery, oliwy, chleb, przyprawy, warzywa, produkty rybne i słodycze. Wszystko naturalne i ekologiczne. Autentyczne smaki, przepisy z tysiącletnią tradycją, aromatyczne wyroby najwyższej jakości», dodaje burmistrz, właściciel miejscowego biura doradztwa finansowego i handlowego.

Co więcej, Varapodio zasłynęło ostatnio na szczeblu ogólnokrajowym. Stało się tak dzięki udziałowi w programie „Mezzogiorno in Famiglia”, transmitowanym w każdy weekend na kanale Rai Due. Widzowie docenili dziedzictwo przyrodnicze, artystyczne i kulturowe miasta, które biło na antenie rekordy popularności przez dobrych kilka tygodni.

«Uczestnictwo w programie – podkreśla burmistrz – dało nam szansę wypromowania regionu poprzez marketing turystyczny i terytorialny. Była to okazja, aby pokazać się, opowiedzieć historię naszego miasta oraz przybliżyć tradycje związane z lokalnymi produktami, kulturą i rzemiosłem».

Orlando Fazzolari, burmistrz Varapodio i doradca Rai Cinema, angażując cały swój entuzjazm, pasję i energię, radykalnie zmienił oblicze miasta. Zagospodarował przestrzeń miejską oraz poprawił sytuację miasta, kierując się zasadami solidarności i wzajemnego wsparcia. Pełnił urząd burmistrza Varapodio od roku 1996 do 2007, funkcję wiceburmistrza od 2007 do 2012, a w 2012 roku został ponownie wybrany burmistrzem. Od zawsze zaangażowany w politykę, ma na swoim koncie udział w licznych wyborach na szczeblu lokalnym, regionalnym i krajowym.

ANCE w Warszawie

0

Wloskie Zrzeszenie Przedsiebiorstw Budowlanych ANCE zorganizowalo w Polsce druga juz misje, w ciagu ostatnich trzech lat, pod przewodnictwem Prezesa miedzynarodowej grupy malych i srednich firm zrzeszonych w ANCE , Gerarda Biancofiore, z udzialem przedstawicieli ponad czterdziestu firm wloskich róznej wielkosci .
Ambasada, wraz z warszawskim biurem wloskiego Instytutu Handlu Zagranicznego ICE, zorganizowala dwudniowe spotkanie robocze z przedstawicielami polskich wladz centralnych i lokalnych, banków wloskich dzialajacych w Polsce oraz przedsiebiorstwami i organizacjami zrzeszajacymi przedsiebiorstwa róznych kategorii budowlanych.
Seminarium dalo wspaniala mozliwosc przedstawienia zrzeszeniu ANCE poglebionego i uaktualnionego obrazu mozliwosci jakie ofeuje polski rynek, szczególnie w sektorze infrastruktury i w kontekscie nowej transzy przyznanej Polsce przez Fundusze Europejskie na okres 2014/2020, na sume okolo 108 miliardów Euro, z czego 82 miliardy przeznaczone sa na projekty infrastukturalne. W latach 2007 – 2013, w ramach polityki spójnosci Unii, przyznane zostaly Polsce 67,9 miliardy Euro bardzo skutecznie zagospodarowane.

CORE świętuje 20-lecie działalnośći w Polsce

0

2 lipca w Warszawie spółka CORE świętowała 20-lecie swojej działalności w Polsce w czasie wydarzenia Italian Business Mixer, organizowanego przez Gazzetta Italia. Prezes CORE, Donato Di Gilio, chciał uczcić ten wielki sukces swojej firmy ze wszystkimi klientami, przyjaciółmi, współpracownikami i instytucjami. Gościem honorowym wydarzenia była Jego Ekscelencja Alessandro De Pedys, nowy Ambasador włoski w Polsce – było to jego pierwsze publiczne spotkanie z włoskimi przedsiębiorcami. Firma, której Di Gilio przewodniczy wraz z Dorotą Wawrzyniak (wiceprezes) w ciągu lat wspierała ponad 250 firm włoskich i nie tylko, które inwestowały w Polsce w ostatnim dwudziestoleciu. CORE zajmuje się głównie fuzjami, finansowaniem na warunkach preferencyjnych oraz doradztwem dla firm: “W roku 2010 otrzymała 4. miejsce w kategorii osiągniętych rezultatów w rankingu 120 firm z tego sektora w Polsce, pozycja ta została utrzymana także w latach następnych”, przypomniał podczas spotkania Cristiano Pinzauti, włoski przedsiębiorca, wiceprezes Włoskiej Izby Handlowo-Przemysłowej w Polsce oraz Lewiatana (polskiej konfederacji przedsiębiorstw).

 

 

Walne Zgromadzenie Włoskiej Izby Handlowo-Przemysłowej w Polsce

0

W dniu 24 czerwca odbyło się doroczne Walne Zgromadzenie Członków Włoskiej Izby Handlowo-Przemysłowej w Polsce na Stadionie Narodowym w Warszawie. Podczas zebrania sprawozdanie z działalności zostało przedstawione przez nowo mianowanego Sekretarza Generalnego Elisabette Caprino. Sprawozdanie finansowe za rok 2013 zostało przedstawione przez Wice Prezesa Donato Di Gilio. Zgromadzenie zatwierdziło działania Zarządu, któremu przewodniczy Piero Cannas.

Prezes przedstawił program 2014-15 zawierający projekt „Przyprowadź dwóch przyjaciół” aby zachęcić do zrzeszania się i pozwolić Izbie prowadzić działalność bardziej dynamicznie na całym terytorium kraju.

Następnie, zgodnie z tradycją, odbyło się towarzyski spotkanie dla gości i członków, a w tle niestety ostatni mecz dla Włoch w Pucharze Świata w Brazylii w 2014 r. przeciw Urugwajowi.

Różnokolorowe confetti, gałgankowe aniołki i barwne kokardki

0

Tradycja, która przeobraża się w działalność terapeutyczną

Kawałeczki tkanin, skrawki szmatek, koraliki i perełki, ozdóbki, koronki, wstążki z rafii w tonacji delikatnych i wielobarwnych kolorów dominujące otoczenie. Stosy nici, jakże różniących się od siebie, szpilki w poduszeczkach do igieł, nożyczki, które wysyłają znaki w stronę rąk, które rwą się do pracy. Robótki, na które składają się przede wszytkim materiały z odzysku: tkaniny, papier, perełki, plastik, przędzione tasiemki. W końcu czas na kreatywne szycie, na kartonaż, na dekorację, haft i co więcej na coś, co przeobrazi nasze confetto i przyda mu formę jeszcze bardziej efektowną i cenniejszą. Oto proste confetto, które za sprawą rąk zdolnych [cml_media_alt id='113157']Janusz - Confetti (1)[/cml_media_alt]i kreatywnych przybiera kształt delikatny i wdzięczny dla naszego oka. Słynne słodycze, symbolizujące szczęście i pomyślność z migdałem z Avola w środku, powlekane białą bądź gorzką czekoladą o przeróżnych smakach, od cytrynowch po pomarańczowe, brzoskwiniowe mają bardzo daleką przeszłość. Dokumenty świadczą o czasach sięgających Starożytnego Rzymu. Również wtedy były wykorzystywane do obchodzenia uroczystego swiętowania narodzin oraz ślubów, tradycji zaczerpniętej z Dalekiego Wschodu. Kojarzące się nam z bombonierką, której powstanie ustala się na wiek XVIII , pełnią ważną rolę podczas ceremonii. We Włoszech ok. XV wieku narzeczony wg tradycji swojej przyszłej małżonce przekazywał w darze talerz z ceramiki, a na nim confetti jako znak płodności i pomyślności dla pary nowożeńców.

Zwyczaj wykonywania confetti, nieodzownie związanych z załączonymi do nich bombonierkami, obowiązkowo robionych ręcznie przez nasza artystkę Giulię, oraz sposób w jaki są ukazane w niniejszym artykule przemawiają o ich aktualności i wzbudzają zaciekawienie tych wszystkich, którzy poszkują nietypowych wyrobów.

Wyobraźnia nie zna granic, a bogaty wachlarz bombonierek rośnie. „Confetto” czyli słodki migdałek otulony w śnieżnobiałą tkaninę symbolizuje parę nowożenców. Błękitne confetto kojarzony z chłopczykiem, a różowe z dziewczynką, wesoło obwieszcza wszystkim zaproszonym chrzciny. Absolutnie niezbędne są nasze confetti na świętowanie całego szeregu uroczystości, przyjęć oraz ważnych wydarzeń. Nic nie dzieje się przypadkiem, zarówno pod względem dobierania koloru, jak i liczby confetti [cml_media_alt id='113158']Janusz - Confetti (3)[/cml_media_alt]zawartych w bombonierce, wszystko ma swoje znaczenie: 5 confetti symbolizuje płodność, długie życie, zdrowie, bogactwo, szczęście, 3 confetti nawiązują do pary z jednym dzieckiem natomiast 1 confetto podkreśla istotę wydarzenia. Confetti cytowane rownież w dziełach wybitnych włoskich pisarzy i poetów, jak na przykład G. Leopardi, G. Carducci, G. Verga, pełnią swoją rolę rownież wtedy, kiedy zjamują honorowe miejsce na nakrytym stole, przeważnie ułożone w koszyku.

Działalność Giulii Brenny, terapeutki rehabilitacji psychiatrycznej o specjalizacji z arteterapii jest owocem jej pasji, którą przekazuje w swoich robótkach i niewątpliwie przykuwają one naszą uwagę. Gałgankowe aniołki, torebki na chleb, łapki kuchenne, akcesoria, oraz wiele innych przedmiotów mocno kolorowych i dziwacznych wykonanych przy użyciu różnych technik szycia i obróbki pozyskuje sobie zwolenników. Tradycja, która według niektórych traci powoli swoją wagę, ale która w różnych środowiskach mimo wszystko wciąż cieszy się sukcesem.

To dzięki zaangażowaniu w tegu typu ręczne zajęcia odbywające się na oddziałach Szpitala S. Gerardo w Monzy osoby cierpiące na schizofrenię, na zaburzenia psychiczne bądź dotknięte depresją mogą przeżyć magiczne i relaksujące chwile.

Wszyscy ci, którzy uczestniczą w warsztatach zajęciowych organizowanych przez Giulię, mają możliwość komunikowania poprzez ich twórcze działanie. Zostaje im dana możliwość zdobywania nowych umiejętności oraz wypróbowanie siebie w pracy z różnymi materiałami. Wszystko to po to, aby pomóc osobie chorej i dać jej możliwość wyrażenia siebie w odmienny sposób, to znaczy poprzez doświadczenia kreatywne. Często osoby te mają trudności w nawiązaniu realcji z innymi, „a ja staram się im dostarczyć środki porozumiewania inne niż mowa”, tłumaczy Giulia. Warsztat staje się przestrzenią, która ułatwia spotkanie z innymi, a poza tym uczestniczenie w tych warsztatach u osób dotkniętych chorobą wspomaga i wzmacnia ich niezależność oraz poczucie własnej wartości.