Slide
Slide
Slide
banner Gazzetta Italia_1068x155
Bottegas_baner
baner_big
Studio_SE_1068x155 ver 2
Baner Gazetta Italia 1068x155_Baner 1068x155
ADALBERTS gazetta italia 1068x155
FA-1013-Raffaello_GazettaItalia_1068x155_v1

Strona główna Blog Strona 51

Kultura jednoczy narody

0
Palazzo Blumenstihl widziane ponad Ponte Cavour, podświetlony z okazji 100-lecia odzyskania przez Polskę Niepodległości, 11 listopada 2018 r. © Instytut Polski w Rzymie

Rozmowa z Dyrektorem Instytutu Polskiego w Rzymie, Łukaszem Paprotnym

Obszarem dyplomacji publicznej jest komunikacja ze społeczeństwami innych państw. Jednym z najlepszych jej narzędzi jest szeroko rozumiana kultura, która opowiada o kraju, tradycji, historii i współczesności, pozwalając społeczeństwom poznawać się i zrozumieć siebie nawzajem. Instytuty Polskie odgrywają rolę szczególnych emisariuszy Polski, działających na rzecz budowania relacji dwustronnych i kształtowania wizerunku naszego kraju za granicą.

Instytut Polski w Rzymie ma siedzibę w samym sercu miasta nad Tybrem, w pięknym, dziewiętnastowiecznym Pałacu Blumenstihl. O roli i inicjatywach Instytutu opowiada nam jego Dyrektor i I Sekretarz Ambasady Polskiej we Włoszech, Łukasz Paprotny.

Fotografia wykonana 19 kwietnia 2021 r., w Dniu Pamięci Ofiar Powstania w Getcie Warszawskim, w ramach akcji „Żonkile” organizowanej przez Muzeum POLIN © Instytut Polski w Rzymie

Jaka jest misja instytutów polskich za granicą, jakie znaczenie ma instytut w porównaniu z innymi instytucjami działającymi za granicą?

Instytuty Polskie są placówkami podległymi Ministerstwu Spraw Zagranicznych, których naczelnym zadaniem jest upowszechnianie polskiej kultury, wiedzy o historii oraz dziedzictwie narodowym w świecie, a także promocja współpracy w dziedzinie kultury, edukacji, nauki oraz życia społecznego. Instytut Polski w Rzymie pełni też formalnie rolę wydziału do spraw kultury i nauki Ambasady RP przy Kwirynale, a dzięki współpracy z innymi placówkami polskimi we Włoszech – konsulatami, Stacją Naukową PAN czy biurem Polskiej Organizacji Turystycznej, a także z organizacjami polonijnymi w wielu regionach Italii – osiągamy efekt synergii w promowaniu Polski wobec publiczności włoskiej.

Instytuty Polskie współpracują z instytucjami państwowymi oraz uznanymi organizacjami pozarządowymi w krajach, w których działają. Z jakimi instytucjami włoskimi współpracuje Instytut Polski w Rzymie?

W naturalny sposób, najbliższa współpraca łączy Instytut Polski z ośrodkami studiów języka i literatury polskiej na 13 włoskich uniwersytetach: w Bari, Bolonii, Florencji, Genui, Mediolanie, Neapolu, Padwie, Pizie, Rzymie, Turynie, Udine i Wenecji. Bogactwo życia społecznego i kulturalnego wszystkich regionów Włoch wymaga od nas utrzymywania więzi i nawiązywania współpracy z bardzo wieloma instytucjami kultury i organizatorami festiwali w wielu miastach Włoch, w szczególności w dziedzinie sztuk wizualnych, muzyki, filmu, teatru i literatury. W samym Rzymie to m.in. Muzea Kapitolińskie, Casa della Memoria, Istituzione Universitaria dei Concerti, Centro Sperimentale di Cinematografia, MACRO, Biblioteca Europea, Teatro di Roma czy RomaEuropaFestival, by wymienić tylko niektóre z różnych obszarów. Współpracujemy także z pozostałymi instytutami kultury państw członkowskich Unii Europejskiej w ramach klastra EUNIC Roma.

Efektywne kształtowanie pozytywnego wizerunku Polski za granicą wymaga również wspólnego wysiłku wielu resortów i instytucji. Z jakimi polskimi instytucjami kultury współpracuje Instytut Polski we Włoszech?

Przede wszystkim z narodowymi instytucjami kultury, które poprzez swoje działania obecne są także we Włoszech, takimi jak m.in. Instytut Adama Mickiewicza, Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki (opiekun Pawilonu Polskiego na Biennale w Wenecji), Instytut Książki (uczestnik La fiera del libro per ragazzi w Bolonii) i Narodowy Instytut Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą „Polonika”, a w innych dziedzinach także np. z Narodową Agencją Wymiany Akademickiej. Współpracujemy także z licznymi niepublicznymi instytucjami kultury, które podejmują się realizacji działań z partnerami włoskimi.

Jak powiedzieliśmy wcześniej, Instytuty Polskie podlegają Ministerstwu Spraw Zagranicznych. W którym roku rozpoczął działalność Instytut w Rzymie?

Powstanie naszej placówki zostało uzgodnione przez ministrów spraw zagranicznych Polski i Włoch w roku 1984 i 1985; Instytut Polski w Rzymie zainaugurował działalność w roku 1992, wkrótce więc będziemy obchodzić 30-lecie.

Czy Instytut organizuje kursy języka polskiego? W jakim zakresie współpracuje ze Szkołą Polską w Rzymie?

Instytut Polski w Rzymie nie organizuje kursów języka polskiego w swojej siedzibie, wspiera natomiast wybrane kursy odbywające się w Rzymie, w tym kurs na Uniwersytecie RomaTre, niemający statusu lektoratu. Promujemy także jedyny jak dotąd we Włoszech ośrodek certyfikacji znajomości języka polskiego jako obcego – na Uniwersytecie Turyńskim: https://www.cla.unito.it/it/certificazioni-linguistiche/certificazione-lingua-polacca. Wspieramy także Szkołę Polską im. Gustawa Herlinga-Grudzińskiego przy Ambasadzie RP w Rzymie poprzez organizację dla młodzieży polonijnej zajęć poświęconych wybranym zagadnieniom sztuki polskiej, które wzbogacają program nauczania przedmiotu wiedza o Polsce. To zanurzeni w obu kulturach młodzi ludzie mają szansę być najskuteczniejszymi ambasadorami polskości w swoich włoskich środowiskach.

Jest Pan Dyrektorem Instytutu Polskiego w Rzymie od roku 2018. Co jest najtrudniejsze w kreowaniu pozytywnego wizerunku Polski?

Polska kultura ma we Włoszech ugruntowaną, mocną pozycję, którą zawdzięcza wielowiekowym związkom obu krajów, a w ostatnim stuleciu także intensywnym stosunkom dyplomatycznym, czy – to nie bez znaczenia – postaci Jana Pawła II. Polska powojenna kultura artystyczna wywiera także we Włoszech wyraźny efekt, by wspomnieć nazwiska takich twórców jak Jerzy Grotowski, Tadeusz Kantor, Magdalena Abakanowicz, Andrzej Wajda, Krzysztof Kieślowski, Krzysztof Penderecki, Wisława Szymborska czy Ryszard Kapuściński, a obok nich wielu nam dziś współczesnych. Jeśli miałbym wskazać na pewną trudność, jest nią różnica doświadczeń w odniesieniu do II wojny światowej, która tak fundamentalnie ukształtowała współczesną Europę. Ciesząc się z wielu włoskich inicjatyw „Viaggio della Memoria” i bardzo dużej liczby Włochów odwiedzających rokrocznie Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, chciałbym podkreślić rolę, jaką w odniesieniu do upowszechniania historii politycznej i społecznej odgrywają także inne instytucje: Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w Warszawie, Muzeum Powstania Warszawskiego, Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, wreszcie Europejskie Centrum Solidarności na terenie Stoczni Gdańskiej. Zachęcam jednocześnie do samodzielnego odkrywania Polski jako nowoczesnego europejskiego kraju, pełnego przedsiębiorczości i społecznej energii, dumnego ze swoich korzeni i z roli lidera pokojowych przemian demokratycznych w Europie Środkowej i Wschodniej, kraju atrakcyjnego gospodarczo, kulturalnie i turystycznie.

Na co zwraca się uwagę podczas przygotowywania programu?

Na to, w jaki sposób opowiada o współczesnej Polsce, na jego kreatywność i atrakcyjność. Jestem przekonany, że nasz program jest atrakcyjny szczególnie wówczas, kiedy jego elementy są przygotowywane we współpracy z zainteresowanymi partnerami włoskimi, gdy są przez nich uznawane za swoje i oferowane „własnej” publiczności.

Ile wydarzeń w ciągu roku jest organizowanych przez Instytut w normalnych warunkach?

Około 100, tak było ostatnio w 2019 r. Wśród nich są zarówno wydarzenia na niedużą skalę, jak i nasze flagowe imprezy – festiwale Corso Polonia i CiakPolska. Z okazji Roku Gustawa Herlinga-Grudzińskiego współorganizowaliśmy wówczas także interdyscyplinarny festiwal „Neapol Herlinga”.

Jak to wyglądało w minionym roku? Jak udało Wam się obejść trudności związane z ograniczeniami pandemicznymi?

Podobnie jak inne instytucje, w znacznym stopniu przenieśliśmy swoją obecność do internetu. M.in. w ramach zainicjowanej przez nas akcji EUNIC Roma pod hasłem #Solidarietaculturale udostępnialiśmy w social mediach zasoby polskich instytucji kultury, zaangażowaliśmy także polonistów włoskich do dzielenia się na naszym kanale YouTube ulubionymi fragmentami literatury polskiej w ramach kampanii #Poloniadaleggere. Oczywiście nie wszystko udało się odwzorować w sieci, w 2020 r. nie odbył się np. nasz doroczny rzymski Festiwal Corso Polonia. Możemy natomiast mówić o sukcesie ostatniej edycji naszego festiwalu filmowego CiakPolska, który zazwyczaj nie mógł pomieścić w salach kinowych Rzymu wszystkich chętnych, a tym razem zgromadził na platformie Cineteca di Milano w sumie 20 tys. widzów z całych Włoch.

Jakie są plany na przyszły rok?

W 2022 r. wszyscy mamy nadzieję funkcjonować już w warunkach post-pandemicznych. Jeszcze w 2021 r. czekają nas obchody stulecia urodzin Stanisława Lema i 200-lecia urodzin Cypriana Kamila Norwida. Natomiast rok 2022 będzie Rokiem Polskiego Romantyzmu – w 200 lat od pierwszego wydania „Ballad i romansów” Adama Mickiewicza, rówieśnika Giacomo Leopardiego. W przyszłym roku zakończą się obchody stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Oczywiście planujemy także świętować 30-lecie Instytutu Polskiego w Rzymie. Serdecznie zapraszamy!

V Jubileuszowa edycja konkursu „Polak Roku we Włoszech”

0

Związek Polaków w Kalabrii – Włochy już od pięciu lat jest organizatorem konkursu „Polak Roku we Włoszech”. Pomysłodawcą jest prezes związku Katarzyna Gralińska, która wraz z sekretarzem stowarzyszenia i Kapituły konkursu Magdaleną Ratajewską są odpowiedzialne za realizację i przebieg całego wydarzenia.

Celem konkursu jest aktywizacja środowiska polonijnego i lokalnego we Włoszech oraz na świecie, przedstawienie dorobku oraz wzmocnienie pozytywnego wizerunku Polaka przedsiębiorczego i odnoszącego sukcesy w różnych dziedzinach życia społecznego i gospodarczego.

Przewidziany jest wybór Polaka Roku w ośmiu następujących kategoriach:

  1. DZIAŁALNOŚĆ KULTURALNA
  2. DZIAŁALNOŚĆ ARTYSTYCZNA
  3. DZIAŁALNOŚĆ NAUKOWA I EDUKACYJNA
  4. DZIAŁALNOŚĆ SPOŁECZNA (FILANTROPIJNA) NA RZECZ POLAKÓW WE WŁOSZECH I NA ŚWIECIE
  5. DZIAŁALNOŚĆ GOSPODARCZO-PRZEDSIĘBIORCZA
  6. POLAK Z WYBORU – WŁOCH LUB CUDZOZIEMIEC ZASŁUŻONY DLA PROMOWANIA POLSKI I WIEDZY O POLSCE WE WŁOSZECH I NA ŚWIECIE
  7. POLACY ZA GRANICĄ ZASŁUŻENI NA RZECZ ZDROWIA W CZASACH PANDEMII
  8. POLAK LUB CUDZOZIEMIEC PIĘCIOLECIA – LAUREAT POPRZEDNICH CZTERECH EDYCJI

Kandydatami do nagrody w pierwszych pięciu kategoriach mogą zostać wyłącznie obywatele polscy lub polskiego pochodzenia mieszkający na terenie Włoch i poza granicami.

Kandydaci w danej kategorii powinni spełniać wymagania ogólne, które zostały wymienione w regulaminie.

https://polakrokuwewloszech.wordpress.com/regulamin/

Zgłoszenia kandydatów należy składać do dnia 10/09/2020 po pobraniu odpowiedniego formularza ze strony https://polakrokuwewloszech.wordpress.com/zglaszaniekandydatow/ i następnie wysłania go na pocztę elektroniczną polakroku.wlochy@gmail.com

Warunkiem niezbędnym do przyjęcia zgłoszenia kandydata jest wyrażenie przez niego zgody na udział w niniejszym konkursie oraz zaakceptowanie warunków regulaminu. 

https://polakrokuwewloszech.wordpress.com/regulamin/

Nagrodą dla laureata (I miejsce) jest statuetka „Polaka Roku we Włoszech” i na świecie – V Edycja Jubileuszowa 2021– zaprojektowana i wykonana przez znanego polskiego artystę Krzysztofa Renesa.

Nagrodą II miejsca jest tabliczka okolicznościowa, a III miejsca medal.

W wyjątkowych przypadkach przyznawane mogą być inne nagrody i wyróżnienia.

Wręczenie nagród nastąpi podczas uroczystej Gali, która odbędzie się w październiku a laureaci zobowiązani są do osobistego odbioru nagrody. W przypadku, gdy laureat jest nieobecny na uroczystej Gali (z ważnych i uzasadnionych powodów), nagroda może zostać przekazana upoważnionemu przedstawicielowi, który będzie reprezentował laureata podczas uroczystości.

Wszelkie informacje na temat konkursu znajdują się na stronie: https://polakrokuwewloszech.wordpress.com/

Gazzetta Italia jest partnerem medialnym wydarzenia.

Magda Stachula – mistrzyni domestic noir

0

Prywatnie żona i mama dwóch synów, zawodowo pisarka, autorka sześciu bestsellerowych thrillerów psychologicznych. Magda Stachula zawsze chciała pisać, ale dopiero podczas urlopu macierzyńskiego wróciła do marzenia sprzed lat i w zawrotnym tempie osiągnęła ogromny sukces. W 2019 roku, nakładem wydawnictwa Giunti ukazał się włoski przekład jej pierwszej książki, a w planach jest już kolejny tytuł.

Inspiracją do powstania debiutanckiej powieści „Idealna” (wyd. Znak, 2016), była obserwacja życia w Pradze przez kamerę, umieszczona na specjalnym tramwaju Mazací tramvaj. Książka szybko stała się bestsellerem i została okrzyknięta polskim domestic noir. Czym charakteryzuje się ten nurt?

Domestic noir to nurt powieści kryminalnej, a raczej thrillera, który nie ma jeszcze polskiego odpowiednika. Domestic, czyli związany z domem, noir – niepokojący, mroczny. Te dwa słowa dobrze oddają zarówno najczęstsze miejsce akcji powieści, jak i panującą w nich mroczną atmosferę. Powieściom tym blisko do thrillerów psychologicznych, bo na ich kartach opisywane są obsesje i toksyczne relacje. Miejsce akcji to najczęściej rodzina, gdzie dochodzi do przemocy – tym straszniejszej, że niespodziewanej. Tym, co w książkach tego gatunku przeraża najbardziej, jest krzywda, która zdarza się tam, gdzie powinniśmy być bezpieczni, czyli w domu.

Skąd ta fascynacja monitoringiem?

Pracowałam w firmie, która importowała kamery do monitoringu miejskiego. Dużo wiedziałam na ten temat i miałam taką słabość, że podglądałam online życie w różnych częściach świata właśnie przez kamery z monitoringu. Patrzyłam jaka jest pogoda, jak się ludzie ubierają i co się tam dzieje. Pewnego razu zaczęłam podglądać życie w Pradze i tam znalazłam coś niezwykłego, ponieważ kamera nie była statyczna, tak jak w innych miejscach, tylko poruszała się zamontowana na tramwaju, który naoliwia tory. To nie jest tramwaj, którym można podróżować, ale dzięki kamerze można zobaczyć na żywo, co się dzieje w mieście. Pomyślałam, że to świetny motyw na thriller i następnego dnia zaczęłam pisać. Byłam bardzo zdeterminowana, pisałam po 7-8 godzin dziennie, nie wiedząc, czy ktokolwiek będzie chciał to później czytać. Wymagało to ode mnie doskonałej organizacji, bo mam dwójkę dzieci. Starszy syn chodził do przedszkola, a młodszy zostawał z moją mamą, ja natomiast szłam do mieszkania mojej mamy, które szumnie nazywałam „moim biurem” i tworzyłam moją powieść. Skończyłam w trzy miesiące!

Potem okazało się, że jednak całkiem sporo osób chce ją czytać…

Za radą mojego ulubionego podręcznika „Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika” autorstwa Stephena Kinga, odczekałam miesiąc, żeby nabrać dystansu do historii i bohaterów, których powołałam do życia. Potem przeczytałam i spojrzałam świeżym okiem na całość, zrobiłam jakieś drobne poprawki i wysłałam do kilku wydawnictw. Ku mojemu zdziwieniu, już następnego dnia dostałam odpowiedź zwrotną. Wiedziałam, że to jest doskonały znak, bo zwykle na odpowiedź czeka się nawet kilka miesięcy. Po 6 tygodniach podpisałam umowę i miałam wrażenie, że spełnia się marzenie, na które czekałam całe życie. Miałam dużo szczęścia, bo wydawcy również zależało na szybkim procesie wydawniczym. To był moment, kiedy na świecie królowały thrillery psychologiczne w nurcie domestic noir, czyli „Zaginiona dziewczyna” czy „Dziewczyna z pociągu”, a moja powieść była pierwszą tego typu po polsku, więc myślę, że to też pomogło mi zadebiutować. „Idealna” ukazała się 9 miesięcy po tym, jak pomysł zakiełkował w mojej głowie. Z pewnością zadziałał tu też jakiś pierwiastek szczęścia. Później wszystko potoczyło się w zawrotnym tempie: premiera, reklamy, pozytywne opinie krytyków i miejsce na liście bestsellerów w Empiku.

Od 2016 roku wydała pani już sześć książek, jak to się dzieje, że one tak szybko powstają?

Założyłam, że chcę dla moich czytelników wypuścić jedną książkę rocznie i staram się dotrzymać danego sobie słowa. Kiedy „Idealna” leżakowała miesiąc w mojej szufladzie przed wysłaniem do wydawcy, zaczęłam pisać kolejną książkę, żeby się nie stresować przed wymarzonym debiutem. Kiedy dostałam  pozytywną odpowiedź odnośnie pierwszej powieści, miałam już gotową sporą część kolejnej, która później ukazała się pod tytułem „Trzecia” (wyd. Znak, 2017). Zawsze chciałam pisać i już jako dziecko dużo pisałam, co prawda do szuflady, ale już wtedy tworzyłam jakieś swoje pierwsze historie. Można więc powiedzieć, że byłam rozpisana i dodatkowo oczytana. Jedynym problemem była organizacja czasu zawodowego i prywatnego. Bardzo zależało mi, żeby moje pisanie nie odbywało się kosztem rodziny. Dzieci tak szybko rosną, że nie chcę niczego pominąć w ich rozwoju, dlatego pomyślałam, że jedna książka rocznie to jest plan, który jestem w stanie zrealizować. Podchodzę do tego bardzo profesjonalnie i ambitnie, traktuję to jako moją pierwszą właściwą pracę, a historii mi w głowie nie brakuje. Poza tym ja bardzo lubię proces tworzenia, więc chyba dlatego te powieści powstają w miarę regularnie.

Tworząc swoje historie opiera się pani tylko na wyobraźni, czy potrzebuje pani jakichś konsultacji z ekspertami?

Wszystkie historie powstają w mojej głowie. Inspiracją przy „Idealnej” był praski tramwaj. Przy drugiej powieści zaczęłam się zastanawiać, co by się stało jakby na terapię przyszła kobieta, która wygląda identycznie jak psychoterapeutka, ale jest po prostu o 15 lat starsza. Taki kontakt między psychoterapeutą a pacjentem jest specyficznym, niektórych pytań nie można zadać i ciekawiło mnie, co się rodzi w głowie osoby prowadzącej terapię i wokół tego zaczęłam snuć fabułę. Pierwsza scena do powieści „W pułapce” po prostu mi się przyśniła. Obudziłam się rano i pomyślałam, że muszę ją zapisać, bo to będzie początek książki. Podczas pisania robię też dokładny research, ale najważniejszym etapem jest wyjazd do miasta, w którym toczy się akcja. Najczęściej to mój rodzinny Kraków, ale była też Praga, Berlin, Porto i Kopenhaga. Każde miasto odwiedzam, żeby poczuć jego klimat i lepiej wyobrazić sobie, gdzie mają poruszać się moi bohaterowie.

Być może sukces pani powieści związany jest również z tym, że ich bohaterkami są kobiety, z którymi zapewne poniekąd utożsamiają się pani czytelniczki?

Zdecydowana większość moich czytelników to kobiety, ale na moje bohaterki wybieram kobiety, bo łatwiej jest mi wcielić się w bohaterkę niż w bohatera. Wiem jakie one są, o czym myślą, czego pragną i czego się boją. Uważam, że kobiety są bardziej skomplikowane psychologicznie, prowadzą więcej rozmów z samą sobą, mają więcej dylematów, wizji i dla autora niezwykle ciekawe jest, żeby wejść w taką postać. W maju 2021 roku ukazał się mój najnowszy thriller „Odnaleziona” (wyd. Edipresse Książki, 2021), który jest kontynuacją losów Leny z „Oszukanej” (wyd. Edipresse Książki, 2019), główną bohaterką jest młoda dziewczyna, która ucieka przed swoją przeszłością do Kopenhagi. Poruszyłam w tej historii m.in. problem handlu ludźmi i po premierze „Oszukanej” dostawałam dużo maili od czytelniczek, które pisały, że kupiły tę książkę ku przestrodze swoim córkom czy wnuczkom, więc tak, moje książki są o kobietach i głównie pisane dla kobiet, choć mam też oddanych i wiernych czytelników.

W Włoszech pojawiło się tłumaczenie powieści „Idealna”, są w planach tłumaczenia na inne języki?

Pierwsze tłumaczenie było na język czeski, bo to miejsce akcji i ten tramwaj jest tam bardzo znany, dlatego wokół niego stworzono promocję i zmieniono również tytuł na „Mazací tramvaj”. Potem było tłumaczenie włoskie, które ukazało się nakładem wydawnictwa Giunti w 2019, w doskonałym przekładzie Marcina Wyrembelskiego. Teraz jest
w przygotowaniu tłumaczenie ukraińskie i prowadzone są dość zaawansowane rozmowy z Rumunią. Na razie została przetłumaczona tylko moja pierwsza powieść, ale już prowadzone są rozmowy w sprawie wydania jej sequelu „Strach, który powraca”.

Jak przyjęto książkę we Włoszech?

„La donna perfetta”, bo tak brzmi tytuł włoski, została bardzo dobrze przyjęta. Na portalach społecznościowych zauważyłam duży odzew od czytelników. Włoski wydawca bardzo dobrze eksponował tę książkę. Dostawałam od pana Marcina zdjęcia z Bolonii i Florencji, gdzie widać powieść eksponowaną w główniej witrynie księgarni wydawniczej. Sama też, jeszcze przed pandemią, byłam w Turynie i weszłam do takiej małej księgarni na lotnisku i widziałam mój tytuł w pierwszym rzędzie. To niezwykle budujące i miłe.

Jest jakieś miasto włoskie, które mogłoby stać się miejscem akcji jednej z kolejnych  powieści?

Uwielbiam Włochy pod każdym względem. Podobają mi się bardzo Bolonia, Florencja i Mediolan. Spodobał mi się również Turyn, który jest zupełnie inny od reszty włoskich miast. Bardzo lubię włoski klimat i podejście do życia. W szkole uczyłam się francuskiego i to zawsze Paryż był moim marzeniem, ale kiedy w końcu tam pojechałam, to trochę mnie rozczarował. Natomiast wobec Włoch nie miałam żadnych oczekiwań i może dlatego, jak trafiłam do Rzymu, to zakochałam się od pierwszego wejrzenia, dlatego niewykluczone, że właśnie tam rozegram, któryś z moich następnych thrillerów.

foto: Maja Kupidura

„Zabić nudę”, pokaz filmów Wilhelma Sasnala w Wenecji

0
Sasnal, "Litania", 2015

Fundacja Signum ma zaszczyt zaprosić na “Zabić Nudę”, pokaz czterech filmów krótkometrażowych (w tym dwóch premier) Wilhelma Sasnala w Palazzo Donà Brusa w Wenecji.

Wilhelm Sasnal (urodzony w Tarnowie 1972, obecnie mieszka i pracuje w Krakowie) jest polskim artystą, zajmującym się zarówno malarstwem jak i filmem. Jego prace są niezwykle osobiste i osadzone w codziennym życiu. Czerpiąc z nurtu polskiej szkoły “kina własnego”, jak również z wizualnej stylistyki niezależnych teledysków, Sasnal z niezwykłą wrażliwością zderza ze sobą obraz z muzyką.

Choć artysta razem ze swoją żoną Anką zrealizował kilka filmów pełnometrażowych, krótkie filmy pozwalają mu na większą swobodę w prowadzeniu narracji, a proces twórczy jest zbliżony do procesu towarzyszącemu malowaniu obrazów.

Program

  1. Kolumb, 2014/27’
    Produkcja: Lismore Castle Arts, Sadie Coles HQ
    Zainteresowanie Sasnala postacią XV-wiecznego włoskiego odkrywcy zaczęło się po zapoznaniu się z aktualnymi teoriami medycznymi na temat prawdopodobnej choroby dwubiegunowej Krzysztofa Kolumba. Sasnal opowiada historię podróży niezwykłego odkrywcy, przeplatając historyczne fakty z wytworami własnej wyobraźni. Film analizuje stan umysłu i spuściznę kolonizatora w charakterystycznym dla artysty nurcie ‘kina własnego’.
  2. Zabić nudę, 2021/5’33’’
    Film w bardzo wizualny i intuicyjny sposób zabiera nas w psychodeliczną podróż. Czerpiąc z tradycji kina psychodelicznego, Sasnal wykorzystuje prywatne materiały archiwalne, wprowadza eksperymentalną narrację i zaburzenia wizualne, by w jak najbardziej sugestywny sposób zobrazować doświadczenie psychodeliczne.
  3. Koreks, 2015/14’
    produkcja: Johnen Galerie / Esther Schipper Galerie, Berlin
    Punktem wyjścia dla narracji jest wizyta w starym, rodzinnym domu. Odkrywając opuszczoną przestrzeń, bohater filmu natrafia na niewywołaną taśmę filmową z  materiałem, który sfilmował 25 lat temu. W filmie splatają się wspomnienia pierwszych doświadczeń związanych z nauką wywoływania taśmy z wyobrażeniami bohatera o tajemniczej zawartości niewywołanej rolki filmowej.
  4. Litania, 2015/2’43’’
    Litania w bardzo poetycki i wysmakowany wizualnie sposób konfrontuje motyw religii i popkultury poprzez niejednoznaczne zestawienie tekstu tradycyjnej litanii z popularną piosenką alternatywnego zespołu rockowego lat 80.

Autorzy wystawy

KURATORKI WYSTAWY: Małgorzata Kozioł, Paulina Przyborowska

KONCEPT KURATORSKI: Małgorzata Kozioł

ASYSTENT ARTYSTY: Paweł Gardynik

WSPÓŁPRACA TECHNICZNA: Giovanni Slongo

PROJEKT PLAKATU: Wilhelm Sasnal

Podziękowania dla Andrzej Przywara, Foksal Gallery Foundation

WYSTAWA FINANSOWANA PRZEZ: Signum Foundation

Wystawa otwarta w dniach 07-12.09.2021
Godziny wystawy: 10.00-18.00
Projekcje o pełnej godzinie (Ostatnia projekcja o 17:00)
Wstęp wolny, obowiązuje rezerwacja miejsc: palazzodonabrusa@gmail.com
Adres: Palazzo Donà Brusa San Polo 2177, 30125 Venezia

http://www.palazzodonabrusa.it/

Biografia artysty

Wilhelm Sasnal urodzony w 1972 roku w Tarnowie, mieszka i pracuje w Krakowie. Malarz,
rysownik, filmowiec i twórca komiksów. Prace Wilhelma Sasnala znajdują się w najważniejszych światowych kolekcjach muzealnych, m.in. w Museum of Modern Art i w Solomon R. Guggenheim Museum w Nowym Jorku, Tate Modern w Londynie, Centre Pompidou w Paryżu, Sprengel Museum w Hanowerze, Fondation Beyeler w Riehen, Van Abbemuseum w Eindhoven i Stedelijk Museum w Amsterdamie. Artysta miał wystawy indywidualne m.in. w Kunsthalle Zürich, Camden Arts Centre i Whitechapel Gallery w Londynie, K21 Kunstsammlung Nordrhein-Westfalen w Dusseldorfie, Haus der Kunst w Monachium, oraz brał udział w licznych wystawach zbiorowych na całym świecie.

Od samych początków kariery artystycznej, Wilhelm Sasnal rozwijał równolegle dwa ważne dla niego nurty: malarstwo i film. W ostatnich latach artysta wraz z żoną Anką kręcił filmy pełnometrażowe: Świniopas (2008), Z daleka widok jest piękny (2011), Aleksander (2013), Huba (2013), Słońce, to słońce mnie oślepiło (2016). Ich filmy były prezentowane na najbardziej prestiżowych festiwalach filmowych m.in na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Rotterdamie, czy na Festiwalu Filmowym w Berlinie. Sasnalowie zdobyli także nagrodę za Najlepszy Nowy Film Polski podczas 11. edycji Festiwalu Filmowego Nowe Horyzonty. Wilhelm Sasnal najczęściej pracuje na taśmie 16 mm.

Fundacja Signum

Fundacja Signum zajmuje się działalnością pomocową na rzecz dzieci i młodzieży oraz międzynarodową promocją sztuki XX i XXI wieku – ze szczególnym uwzględnieniem sztuki polskiej. Stara się łączyć te działania w projektach edukacji przez sztukę oraz sztuki zaangażowanej społecznie. Fundacja działa na terenie Polski z siedzibą w Fabryce Zeylanda w Poznaniu oraz w dwóch przestrzeniach wystawienniczych: Signum Foundation Gallery w Łodzi oraz Palazzo Donà w Wenecji.
www.signum.art.pl/wydarzenie/wilhelm-sasnal-zabic-nude/

Palazzo Donà Brusa / Fundacja Signum

Palazzo Donà Brusa, gotycki pałac, to wyjątkowe miejsce w samym sercu Wenecji, na Campo San Polo. Początki pałacu sięga XIV wieku, był najpierw domem rodziny arystokrackiej Donà, pochodzącej z Aquileia. Palazzo ma niezwykle bogatą historię, przez wiele lat było domem artystów, między innymi włoskiego kompozytora Giovanniego Francesco Brusa. Od 2009, roku jest własnością Fundacji Signum, zajmującej się promocją sztuki współczesnej.

Działalności fundacji w Wenecji została zainaugurowana wystawą „Obudźcie się, aby śnic” pokazując prace artystów takich jak: Mirosław Bałka, Nicolas Grospierre, Grupa Sędzia Główny, Tadeusz Kantor, Eustachy Kossakowski, Katarzyna Kozyra, Natalia LL, Dominik Lejman, Jacek Malczewski, Kasimir Malevich, Michał Martychowiec, Roman Opałka, Ignacy Stanisław Witkiewicz, Krzysztof Wodiczko. W 2010 roku odbyła się kolejna wystawa Fundacji Signum: Światło i Ruch/Luce e movimento/lumière et mouvement, będąca wystawą – hołdem dla sztuki kinetycznej i wielkich osobowości świata sztuki drugiej połowy XX wieku: MadameDenise René, Carlosa Cruz-Dieza, Jesusa Rafaela Soto, dzięki którym sztuka kinetycznazmieniła nie tylko nasze myślenie, ale również otaczającą nas przestrzeń prywatną i publiczną. Zostały zaprezentowane prace artystów: Martha Boto, Carlos Cruz-Diez, Horacio Garcia Rossi, Werner Graeff, Julio Le Parc, László Moholy-Nagy, Józef Robakowski, Nicoals Schöffer, Jesús Rafael Soto, Gregorio Vardanega.

Signum Foundation Palazzo Donà jest od wielu lat przestrzenią wystawienniczą. Dzięki wyjątkowemu położeniu stała się ona miejscem dialogu odmiennych kultur, postaw artystycznych, międzynarodowych spotkań artystów i krytyków. Miejsce z indywidualnym charakterem.

XXX FORUM EKONOMICZNE

0

„Europa w poszukiwaniu przywództwa”

Forum Ekonomiczne w Karpaczu jest największą w Europie Środkowo-Wschodniej platformą spotkań, na której nie tylko dyskutuje się o bezpieczeństwie, perspektywach rozwoju gospodarczego, współczesnych wyzwaniach i przezwyciężaniu kryzysów, ale także przedstawia konkretne rozwiązania i innowacyjne idee. Międzynarodowy wymiar Forum Ekonomicznego daje szansę na to, aby zastępować stereotypy faktami, a opinie kształtować na podstawie rzeczowej wymiany poglądów.

Termin: 7-9 września 2021 r.
Miejsce: Hotel Gołębiewski, Karpacz

Jak co roku, redakcja Gazzetta Italia jest jednym z patronów medialnych wydarzenia. Szczegółowy plan Forum Ekonomicznego znajduje się na stronie: https://www.forum-ekonomiczne.pl/forum-ekonomiczne-2021/

Dlaczego w Bolonii żyje się długo i szczęśliwie?

0

W Bolonii można zobaczyć historyczne centrum: 2 wieże, Bazylikę San Petronio, Sanktuarium Madonna di San Luca. Całe miasto przejdziesz w pół godziny, ale najpiękniejsze jest to, że albo na tym poprzestaniesz, albo zostaniesz na całe życie.

Wybrałam sobie nie lada zadanie: zachwycić turystów z Polski miastem z czerwonej cegły! Całkiem przystępny rozkład lotów daje możliwość pobytu przez kilka dni. I tak źle, i tak niedobrze. Ani temu blisko do pół godziny, ani tym bardziej do całego życia, czyli z automatu jestem na straconej pozycji. Być może jeszcze przed zarezerwowaniem biletów, a na pewno przed wejściem na pokład samolotu przeczytacie, że na Bolonię warto przeznaczyć co najwyżej 2 dni. Pierwszy na spacer po centrum, drugi na wycieczkę do położonego na wzgórzu sanktuarium San Luca, chociaż i to nie jest propozycja dla wszystkich, bo daleko (najdłuższe arkady na świecie!), pod górę, bez sensu (dziś pielgrzymujący na kolanach Bolończycy to legenda, kiedyś to przynajmniej ludzie w coś wierzyli!), i na zmianę fa caldo (jest za ciepło), albo fa freddo (zimno, a w okresie jesienno-zimowym jeszcze mgliście!). Przynajmniej w barach jest zawsze dobra pogoda.

Nie przyjeżdżajcie nigdy do Bolonii w sierpniu! To najsmutniejsze miasto świata. Muszę to podkreślać na każdym kroku, bo wszystkim wydaje się, że tylko żartuję i przesadzam, jak zwykle, a to naprawdę jest rada płynąca prosto z serca. Wszystko pozamykane, Włosi nad morzem, studenci nad morzem, miasto jest wymarłe i umiera się z gorąca. Mówi ta, co kocha upał.

Jak widzicie, trzeba dużo wiedzieć, zanim się tu przyjedzie. Ale turysta z definicji, zwykle nie jest wystarczająco poinformowany, dlatego nie sposób od was takiego przygotowania wymagać! Przyjeżdżając na kilka dni, na pewno prędzej czy później miasto się wam znudzi i wskoczycie w sieć zaskakująco dobrze funkcjonującego transportu kolejowego, odwiedzając Rimini, Ravennę czy Ferrarę. W tym tkwi cały szkopuł. Prawdopodobnie zakochać się bez pamięci w Bolonii można… tylko w niej mieszkając.

Processed with VSCO with m5 preset

Według klasyfikacji włoskiego dziennika Sole 24 Ore z 2020 roku, Bolonia jest najlepszym miastem do życia we Włoszech, pokonując dotychczasowego mediolańskiego faworyta. Czym to wytłumaczyć? Po pierwsze, bez problemu przemierzycie całe miasto pieszo. Ekologicznie, bez korków i samochodu, co najwyżej dla sportu możecie wskoczyć na rower. Po drugie, całkiem dużo rzeczy tutaj dobrze funkcjonuje. Po trzecie, to kulinarna stolica Półwyspu. Każdy Włoch powie, że jedzenie pochodzące z jego regionu jest najsmaczniejsze, ale odrobina szczerości wobec siebie samego wystarcza, żeby przyznać, że tagliatelle al ragù i tortellini są najlepsze na świecie. Po… czwarte (?), coś co zachwyca mnie najmocniej na świecie, to wolność i panująca w mieście atmosfera sprawczości. Prawdopodobnie zasługa tysięcy studentów, wolnych umysłów, inżynierów, marzycieli, pisarzy i obcokrajowców, to poczucie, że możesz być kimkolwiek chcesz, że jesteś piękny/a w swojej osobie. Po ulicach Bolonii błąka się duch Resistenza, co przetłumaczone na polski jako “ruch oporu”, moim zdaniem całkowicie nie oddaje istoty sprawy. Dzień bez protestu w Bolonii to dzień stracony, ale nie mylcie tego wydarzenia z rozróbą i niepokojem. Po piąte, po szóste, po siódme, można mnożyć powody. Nie poznałam jeszcze żadnego mieszkańca Bolonii, który by na nią narzekał. A bolończycy czystej krwi, których szukać ze świecą w ręku, (lub ewentualnie na Piazza Santo Stefano?) są tacy dumni ze swojego miasta! Mają wszystko i nic.

Są w Bolonii rzeczy niewytłumaczalne. Delikwenci na Piazza Verdi i zaparkowany kilka metrów dalej policyjny radiowóz. Buchające w twarz opary marihuany i napędzająca region wydajność. Lewackie podejście do życia i wciąż silna pozycja Kościoła. Z niezrozumienia czasem rodzi się niechęć. Mimo wszystko Bolonii żyje się długo i szczęśliwie, musicie zaufać mi na słowo. Wiem, nie każdy po takiej deklaracji będzie gotowy pakować walizki. Dla tych, którzy nie boją się zaryzykować, piszę i opowiadam. Tak jak widzicie, z serca, chaotycznie, próbuję pokazać wam kontekst, doradzić jak się poruszać po mieście, fizycznie i metafizycznie. O tym jak przez chwilę bolońsko żyć, opowiada mój e-book. Miłej lektury!

Perla Negra

0

Perla Negra zajmuje się importem i dystrybucją napojów, słodyczy, a także kosmetyków certyfikowanych bio produkotwnych przez włoskie i międzynarodowe marki. Celem firmy jest zaspokojenie wymagań klienta poprzez przedstawienie szerokiej oferty produktów wysokiej jakości. Jakość produktów zapewnia dokładna selekcja producentów importowanych produktów, producentów, którzy potrafią połączyć w swoich produktach tradycje i innowacje, a także dbają o odpowiednią certyfikację swoich produktów.

Wśród  marek, których dystrybucją zajmuje się Perla Negra znajdziemy takie firmy jak Galvanina, Zuegg, Amaretti Virginia e kosmetyki organiczne Bio Alteya Organics.

Strona internetowa: https://perlanegra.pl/
Facebook: https://www.facebook.com/PerlaNegraBoutique/

Wczoraj, dziś, jutro

0
Antonella Lualdi, Vittorio De Sica w filmie „Ojcowie i dzieci" (1957)

Złodziej rowerów, który rozebrał na ekranie Sophię Loren. Komediant o szerokim, zawadiackim uśmiechu, który rozliczał się z powojenną traumą Italii. Odkrywca złota w Neapolu i cudu w Mediolanie. Bawidamek. Inteligent. Mężczyzna, który uczył całować Marcello Mastroianniego. Dla świata potężny reżyser, dla Włochów amant z ekranu. Oto Vittorio De Sica.

Jest rok 1901. Zaczyna się burzliwy wiek XX., który nabiera ochoty na zmiany już od pierwszych dni i miesięcy. Jest nieco bezczelny. Buntownik bez powodu. Żegna się ze światem ubranym w antyczne suknie wzorowane na greckich chitonach, modne jeszcze pod koniec poprzedniego wieku. Rodzi się Marlene Dietrich, Walt Disney, Gary Cooper. Kino za niedługi czas otrzyma ich twarze. Po niemal 64 latach panowania umiera królowa Wiktoria. Przychodzi nowe. Nauka, technika, myśl, wszystko idzie do przodu. W Sztokholmie przyznano po raz pierwszy Nagrody Nobla. W Paryżu otwarto pierwszą wystawę Pabla Picassa, rodzi się kubizm. We Włoszech Italo Pacchioni, wynalazca, który po tym jak bracia Lumiere odmówili mu sprzedaży kinematografu, sam konstruuje kamerę filmową i nagrywa pogrzeb Giuseppe Verdiego w Mediolanie. I tak opera ustępuje miejsca nowej muzie. W tym całym tyglu w mieście Sora, w regionie Lacjum, prowincji Frosinone nad rzeką Liri, na świat przychodzi Vittorio De Sica. Jeden z najważniejszych, włoskich ojców kina.

Jest godzina 11.00. Dokładnie 7 lipca. Upalnie. Słońce jest jednym wielkim słonecznikiem. Pod jego żółtymi promieniami tuż przed południem na świat przychodzi Vittorio Domenico Stanislao Gaetano De Sica. Przychodzi na świat w rodzinie Pana De Siki, pracownika lokalnego biura Bank of Italy, pochodzącego z Cagliari na Sardynii. To właśnie ojcu reżyser poświęca jeden ze swoich ważniejszych filmów „Umberto D.” (1952), nostalgiczną opowieść o starym człowieku i jego psie, wyrzutkach, którzy próbują przeżyć z rządowej emerytury w Rzymie lat pięćdziesiątych. Matka, Teresa Manfredi, była po prostu neapolitańską gospodynią domową, która całe życie poświęciła na budowanie domowego ciepła. Tuż po narodzinach w skromnej rodzinie, którą z czasem określał jako „arystokratyczną nędzą”, trafia do parafii S. Giovanni Battista, gdzie na dłoniach rodziców chrzestnych (Sorani Alfonso i Cristina Giannuzzi) zostaje ochrzczony, przyjmując Sorano jako piąte imię, w hołdzie średniowiecznemu miastu Sora.

W pierwszych dwóch dekadach serce dojrzewającego Vittorio podróżuje. To nieustanna droga przez życie wraz z szukającą miejsca rodziną. Najpierw przeprowadzka do Neapolu, potem Florencji, następnie Rzym. W tym czasie za namową ojca przyszły król ekranu kończy kurs księgowego. Jednak perspektywa życia spędzonego na liczeniu wydaje mu się szalenie nudna, dlatego równolegle rozwija swoje artystyczne pasje. Tak jest z pisaniem, kiedy to jako nastoletni chłopiec publikuje swoje teksty w lokalnych gazetach. Oczywiście jest to ponownie wynik zapatrzenia w ojca, głowę rodziny, który w latach 1909-1915 współpracował pod pseudonimem Caside przy lokalnym miesięczniku „La voce del Liri”. To dotykanie się ze światem pod osłoną ojca rzuca go w kierunku pierwszej samodzielnej decyzji, dołączeniu do grupy aktorów-amatorów występujących dla żołnierzy i rannych podczas I Wojny Światowej.

Vittorio De Sica, fot. Gianfranco Tagliapietra

Jeszcze podczas kursu na księgowego De Sica zaczął interesować się środowiskiem teatralnym, które przyjęło go jak swojego. Dzięki wstawiennictwu przyjaciela rodziny, reżysera filmowego Edoardo Bencivengiego, szybko dostał niewielką rolę w niemym filmie „Procesie Clémenceau” (1917) Alfredo De Antoniego. Miał zaledwie kilkanaście lat i już partnerował samej Francesce Bertini, jednej z największych gwiazd kina niemego i Gustavovi Sereniemu, ekranowemu amantowi, który w całej swojej karierze zagrał w ponad stu filmach. I od tego momentu rozbłyska jego wielki talent, bowiem jak mówił sam De Sica: „W filmie nie wystarczy grać, trzeba jeszcze mieć talent.” Ten talent i kariera zaczynają się rozpędzać po Wielkiej Wojnie. Młody chłopak szybko zyskuje popularność, także w swoim rodzinnym mieście, do którego powraca po niemal dekadzie. Jest rok 1922, a świeżo upieczony debiutant przyjmuje zaproszenie na koncert podczas którego wyrecytuje „Pieśń” Francesco Piave przy akompaniamencie ojca.

Lata 20. to dla przyszłego współtwórcy neorealizmu podróże po teatrze, także na drugi koniec świata. Dzięki znajomości z aktorem Gino Sabbatinim i poleceniom scenografa Antonia Valentego dołącza do prestiżowego zespołu teatralnego Tatjany Pavlovej, by zagrać rolę kelnera w „Śnie o miłości” Kossorotowa. Następnie udaje się z grupą Pavlovej na tournée po Ameryce Południowej, gdzie tworzy pierwszą ważną rolę, Gastona w „Damie Kameliowej” na podstawie powieści Aleksandra Dumasa. Klimat iberoamerykański doskonale mu służy. Zawiera dużo znajomości. Nieco na przekór ówczesnym trendom, kiedy całe życie związane ze sztuką tętniło w Europie, w Paryżu, on wybiera Amerykę, gdzie decyduje się na rolę w filmie Mario Almirantego „Uroda świata”, partnerując kolejnej wielkiej gwieździe kina niemego, samej Italii Almirante-Manzini, prywatnie żonie reżysera. Z Mariem Almirante zaczyna się długofalowa współpraca, która polegała także na pracy tłumacza chociażby na planie „Towarzystwa szaleńców” (1928).

Wraz z nową dekadą De Sika, zauważony przez Mario Mattoliego, współzałożyciela Spettacoli Za-Bum (pierwszego poważnego włoskiego eksperymentu teatralnego łączącego komedię z teatrem dramatycznym), otrzymuje angaż do pierwszej głównej roli w teatrze. Po kolejnych kilku latach sukcesów sięga dalej i w 1933 roku zakłada z żoną, włoską aktorką Giudittą Rissone, zespół teatralny, który w dobie rozwijającego się faszyzmu we Włoszech proponuje głównie lekkie komedie, chociaż niekiedy twórcy sięgali po teksty z wyższej półki, w tym sztuki Pierre’a Beaumarchais.

Do wybuchu II Wojny Światowej Vittorio De Sica zapisał się na kartach włoskiej kultury jako aktor. Przystojny amant, na widok którego kobiety mdlały. Do samej wojny na swoim koncie ma już ponad trzydzieści ról filmowych. Przeważnie są to mało znaczące wtedy i dziś produkcje, ale tu warto wymienić chociażby filmy „Mężczyźni, co za łajdacy!” (1932) i “Wielkie domy towarowe” (1939). Filmy te i kilka innych De Sika nakręcił z Mario Camerinim, najbardziej znanym reżyserem komedii we Włoszech w latach trzydziestych. Był to zresztą jego bliski przyjaciel, który rozsławił jego nazwisko na cały kraj. Ale sukces i sława niesione przez film i teatr miały poważnego konkurenta – pasję do hazardu. Z jej powodu często tracił duże sumy pieniędzy. Decydował się więc na projekty, które choć były sprzeczne z jego poglądami, czy zawartymi w scenariuszu treściami, przyjmował, żeby przetrwać i zapewnić rodzinie byt. Swojego zamiłowania do hazardu nigdy nie ukrywał; czasem odbijało się to w jego postaciach, zarówno we własnych filmach jak „Złoto Neapolu” (1954), jak i reżyserowanych przez innych. Uwikłanie bohaterów De Siki w hazard jest istotne dla fabuły między innymi w filmie „Generał Della Rovere” (1959), wyreżyserowanym przez Roberto Rosselliniego czy „To zdarzyło się w Monte Carlo” (1956) Samuela A. Taylora, w którym w sceneriach monakijskich kasyn partnerował Marlenie Dietrich.

Vittorio De Sica, zawadiacko uśmiechając się na ekranie, wypracował sobie przydomek „włoskiego Cary’ego Granta”, dzisiaj powiedzielibyśmy George’a Clooneya. Z czasem przestało mu to wystarczać, więc jak to miał w zwyczaju sięgał po więcej, w tym wypadku po reżyserię. Zadebiutował za kamerą w istotnym 1939 roku pod egidą potężnego wówczas producenta, Giuseppe Amato i były to „Szkarłatne róże”, w których sam się obsadził w roli głównej. Zajmował się też wieloma innymi rzeczami, dużo pisał, tworzył swoje opowiadania i komiksy. We wczesnych latach pięćdziesiątych odniósł znaczny publiczny sukces jako tłumacz przy komediach „Trudnych czasach” (1952, A. Blasetti) oraz „Chlebie, miłości i fantazji” (1953, L. Comencini), w obu wystąpił u boku, będącej u szczytu popularności Giny Lollobrigidy.

Vittorio De Sica i Rosanna Schiaffino, lata 60. XX w., Festiwal filmowy w Wenecji

Jako reżyser we Włoszech, który tak doskonale czuł aktora i zadanie, które powierza mu się na planie. De Sica słynął z tego, że pomagał swoim aktorom jak tylko potrafił. Szczególnie wspomagał tych, którzy wcześniej nie mieli nic wspólnego z kinem. Podobnie jak wielu innych włoskich twórców tamtego okresu lubił wypełniać film naturszczykami, wtedy jego aktorskie doświadczenie okazywały się bardzo zbawienne. Czasem jednak wskazówki bywały, delikatnie mówiąc, niezręczne, gdy drobiazgowo instruował największe nazwiska, które zapraszał na plan. Tak było podczas kręcenia „Małżeństwa po włosku” (1964), kiedy to w intymnej scenie Sophii Loren i Marcello Mastroianniego dołączył do nich, kładąc się do łóżka i pokazał jak mają się całować. Postaci w swoich filmach obsadzał zgodnie z autentycznością twarzy, najpierw szukając ich na ulicy. Lamberto Maggiorani, wychudzony bohater „Złodziei Rowerów” (1948), był pracownikiem fabryki; Carlo Battisti, który grał tytułowego Umberto D, był emerytowanym profesorem uniwersytetu. Czasem, podobnie jak w życiu, kiedy miał ochotę na mało wymagającą komedię, tak i w filmie sięgał po gwiazdy z pierwszych stron gazet jak Cary Grant czy Spencer Tracy.

Filmy De Siki – reżysera to niezwykle ważny rozdział w historii kina. Nie ma europejskiej i światowej kinematografii bez takich tytułów jak „Dzieci Ulicy” (1946), „Złodzieje rowerów” czy „Umberto D.”. To jego wielka chluba, która wyniosła go do pierwszoligowych twórców włoskiego neorealizmu. Wszystkie trzy nie tylko są zderzeniem się z powojenną rzeczywistością, lecz także portretem człowieka mierzącego się z tragedią.

W filmach Vittorio De Siki ludzie nie są nagradzani, a życie nie ma słodkiego smaku jak w majestatycznych, pełnych fantazji i hedonizmu realizacjach Federico Felliniego. Vittorio De Sica nie daje nadziei bohaterom, których tworzy. Bohaterowie jego najważniejszych filmów nieustannie są w biegu, szukają wsparcia, pomocy, wypełnienia pustki i samotności. Tak jest też ze wspomnianym, tytułowym Umberto D., który wypluty przez nowe, przez teraźniejszość tuła się bezradnie, chory, przygnębiony, czekając na swój koniec. Czekają na cud. Cud, który po latach wydarzył się w Mediolanie.

„Cud w Mediolanie” (1951) to pewien wybryk w filmografii reżysera, który zwykle albo przygnębiał powojennym pejzażem, albo proponował lekkie komedie. A tu proszę puszczają wodzę fantazji i oto De Sica spotyka gdzieś we śnie Federico Felliniego, od którego pożycza wyobraźnię. Proponuje nam więc bajkę, o nadziei, która wyciąga biedę, proletariat i wciąga w świat konsumpcjonizmu. Sica przewiduje tutaj przyszłość pokazując to zagubione stado, które gdy zasmakuje, pragnie więcej. Tak jak w scenie z plamą słońca, pod którą gromadzą się ludzie, jest ich coraz więcej i nagle jeden zaczyna wypychać drugiego, każdy walczy o namiastkę tego luksusu. I choć wówczas krytycy zarzucali reżyserowi zdradę neorealizmu, a komuniści zdradę komunizmu, nikt tak jak on, właśnie pod płaszczykiem bajki, trafniej nie sportretował nędzy i wyjałowienia ziemi straconej, niegdyś obiecanej.

Po tym jak De Sica otrząsnął się z wojny na ekranie, kiedy zaśmiał się wszystkim w twarz, bo zapragnął radości, kiedy pozwolił sobie na to, czego zabraniał swoim bohaterom wspomnianym na początku, wówczas pojawiła się nostalgia. Nostalgia za rajem utraconym. Powraca więc do czasów faszyzmu, by dzięki przepracowanemu doświadczeniu opowiedzieć o rzeczywistości z innej perspektywy. To opowieść dojrzałego mężczyzny, który dzieli się z widzem swoim rozgoryczeniem. Przed nim bowiem wyrastają Włochy przełomu lat 50. i 60., do których wkrada się ten burzliwy wiek XX. Zamiast pamięci powstają wieżowce. Zamiast łez i śmiechu pojawia się pustka. Oto “Ogród rodziny Finzi-Continich” (1970), jeden z ostatnich ważniejszych tytułów reżysera, obraz oparty na melancholijnej powieści Giorgio Bassaniego. To studium nieporozumień, pełne frustracji i niekompletności, w której pulsuje pustka Europy wczesnych lat 70. Film, który jest syntezą utraty szczęśliwego życia, upamiętnieniem tego, co odeszło i nie powróci, jak świat, którego na ulicach Rzymu szukał wcześniej Umberto D.

San Marino: od patrona do państwa

0

Republika San Marino jest małą szkatułką pełną skarbów do odkrycia. To interesujący kierunek turystyczny, który zawiera historię jednego z najmniejszych państw europejskich, możliwość przeżycia przygody na jednym ze szlaków przyrodniczych i religijnych, okazję do degustacji przepysznych potraw, aby później móc oddać się szaleństwu zakupów, wykorzystując bogatą ofertę produktów w konkurencyjnych cenach.

San Marino to jedyny kraj, który zawdzięcza swoje powstanie świętemu, od początków istnienia jest wzorowym przykładem spójności między wspólnotą cywilną i religijną. Terytorium Republiki pełne jest podobizn świętego, które przedstawiają go na trzech różnych etapach życia i w trzech różnych funkcjach, które społeczność mu przypisuje. Republika opiera swoje istnienie na fundamentach wolności (libertas), którą Święty Maryn zostawił w spadku utworzonej wokół niego społeczności poprzez zdanie: relinquo vos liberos ab utroque homine, pozostawiam was wolnych od jednej i drugiej władzy. San Marino, o zasięgu terytorialnym o powierzchni 61,19 km2, zamieszkałe przez około 34 tys., mieszkańców jest jednym z najmniej zaludnionych państw należących do Rady Europy i Organizacji Narodów Zjednoczonych. Stolica kraju to San Marino, mieszkańcy to sanmaryńczycy, a językiem urzędowym jest włoski. Od 2008 roku historyczne centrum miasta i Monte Titano zostały wpisane przez UNESCO na listę światowego dziedzictwa jako „świadectwo kontynuacji wolnej republiki począwszy od XIII wieku”.

Historia

Zgodnie z dawną legendą, Maryn przybył do Rimini z wyspy Rab w Dalmacji w 257 roku, razem z przyjacielem Leonem, żeby pracować przy obróbce kamienia w porcie. To tam głosił Ewangelię wśród swoich towarzyszy, dla których wykopał studnię, do tej pory widoczną w Kościele Świętych Marcina i Bartłomieja. Kierowana przez diabła kobieta dotarła z Dalmacji i głosiła, że jest żoną Maryna, i że ten ją porzucił.

Dowiedziawszy się o tym, Maryn oddalił się i ukrył w grocie na zboczach Monte Titano, w miejscu zwanym Baldaserrona. Tam wiódł życie pustelnicze. Zobaczyli go pasterze i opowiedzieli o nim w mieście, w ten sposób kobieta go odnalazła. Maryn schował się wewnątrz groty. Kobieta po sześciu dniach się poddała i wróciła do Rimini, gdzie po przyznaniu się do kłamstwa, umarła. Wówczas Maryn, pragnący życia w samotności i modlitwie, udał się na szczyt góry, gdzie stworzył małą wspólnotę religijną. Verissimo, syn zamożnej mieszkanki Rimini, właścicielki ziemskiej i Monte Titano, poszedł do Maryna, aby go szantażować, został ukarany mutyzmem i paraliżem. Kiedy przyprowadzono go do domu, jego matka Felicissima, zrozumiała co się wydarzyło i natychmiast pobiegła do świętego z prośbą o pomoc, obiecując mu cokolwiek tylko sobie życzy. Maryn poprosił jedynie o to, aby się nawrócili i o kawałek ziemi na pochówek. Następnie uzdrowił Verissimo i ochrzcił całą jego rodzinę. Felicissima ofiarowała mu wówczas całą górę. Maryn porzucił swoją celę na Monte Titano, kiedy Gaudenty, biskup Rimini, usłyszał o jego sławie i wezwał go do siebie razem z Leonem. Leon, wyświęcony na kapłana, udał się do miejscowości, która później została nazwana jego imieniem i podobnie uczynił Maryn, który skromnie poprosił o święcenia na diakona. Po śmierci, w 301 roku, zostawił podarowaną mu ziemię wspólnocie, która zebrała się wokół niego.

Bazylika Świętego Maryna

Wybudowana na początku XIX wieku w stylu neoklasycznym, na fundamencie wznoszącego się tu wcześniej kościoła romańskiego. We wnętrzu znajdują się trzy nawy i siedem ołtarzy; po lewej stronie ołtarza głównego stoi ława Regencji, za ołtarzem widać rzeźbę św. Maryna wykutą przez Adamo Tadoliniego w roku 1830, natomiast w sam ołtarz wbudowana jest mała urna z relikwiami św. Maryna. Po prawej stronie bazyliki znajduje się mały kościół św. Piotra, w którym zachowały się dwa legowiska wykute w skale, które zgodnie z tradycją były łóżkami św. Maryna i św. Leona.

San Marino – Muzeum Narodowe – Pałac Pergami-Belluzzi

W salach Muzeum Narodowego znajdują się cenne płótna, które od XV do XIX wieku w ikoniczny sposób dokumentują najważniejsze momenty z życia Świętego Maryna i jego dzieło ochrony Republiki.

San Marino nie do przegapienia!

Informacje i rezerwacje: visitsanmarino.com

Wspinaczki: wzdłuż skalnych ścian Monte Titano rośnie adrenalina

Przeżyj emocje towarzyszące zdobywaniu skalnych urwisk Monte Titano, pokonując specjalnie przygotowane odcinki, żeby odkryć górę z niecodziennej perspektywy i spróbować swoich sił w różnych technikach wspinaczki, w całkowitym spokoju i poczuciu bezpieczeństwa, pod okiem towarzyszących ci ekspertów z klubu Club San Marino. Czas trwania: 3 godziny. Poziom trudności: łatwy, osiągalny dla każdego. Wyposażenie: wygodne ubrania i tenisówki. Wyposażenie techniczne zostanie zapewnione przez Club Alpino San Marino.

Trekking i wędrówki: natura do odkrycia krok po kroku

Spacer po zboczach Monte Titano (soft trekking z przewodnikiem). Podróż między naturą a historią, z widokami zapierającymi dech w piersiach, przez szlak, który łączy dwa średniowieczne stare miasta San Marino i Borgo Maggiore. Spacer w sercu najstarszej republiki świata, wzdłuż szlaku, który zaoferuje ci wszystkie osobliwości geologiczne i przyrodnicze, które przyczyniły się do powstania środowiska jedynego w swoim rodzaju. Czas trwania: około 2 godziny. Poziom trudności: średni. Długość trasy: około 4 km. Różnica wysokości: około 220 m.

E-bike: fascynujące szlaki dla wszystkich typów jazdy na rowerze

Jazda po dawnej linii kolejowej, trasa prowadząca do odkrycia Republiki San Marino dzięki ekspertowi towarzyszącemu e-bike, poprzez szlak wiodący przez historyczną linię kolejową łączącą Rimini z San Marino. Trasa oferuje wiele ciekawych miejsc z punktu widzenia przyrodniczego i historycznego, pozwalając zachwycić się ziemią sanmaryńską w jej różnych odcieniach. Istnieje również możliwość wzbogacenia tego doświadczenia o degustację lokalnych produktów. Czas trwania: 3 godziny, w tym briefing i procedury administracyjne. Poziom trudności: średni. Długość trasy: około 27 km. Różnica wysokości: około 1,150 m.

Moto Tour

Vintage Riding Experience Mattino, przejazd oryginalnymi motorami z lat 70. Odkryj piękno terytorium Republiki San Marino z jego dziewięcioma zamkami i malowniczymi widokami, a to wszystko za kierownicą motoru z lat 70. Będzie towarzyszył ci profesjonalny przewodnik, odkrywając przed tobą sekrety obsługi tej maszyny, abyś w bezpieczny sposób mógł przeżyć niezapomniane chwile. Po powrocie możliwa będzie degustacja lokalnych produktów. Wynajem motoru + przejazd z przewodnikiem: 110,00 €. Pasażer zwolniony z opłaty, do wskazania w momencie rezerwacji. Czas wyjazdu: godzina 9:30 w piątek i w niedzielę od 1 czerwca do 30 września. Czas trwania: około 2,5 godziny. Poziom trudności: średni. Typ drogi: asfaltowa. Długość trasy: około 70 km. Wiek minimalny: 25 lat z prawem jazdy.

Strzelanie z łuku: aktywne wakacje, które zawsze trafiają do celu

Easy Wild: instruktor będzie towarzyszył uczestnikom, pieszo lub samochodem, do parku Le Stradelle, gdzie odnajdą tor łuczniczy z kilkoma celami różnego rodzaju i wszystkim, co niezbędne do dwugodzinnego strzelania z łuku długiego. Instruktor przedstawi podstawowe pojęcia, aby rozpocząć strzelanie w sposób bezpieczny; zostaną wręczone materiały dydaktyczne i mała pamiątka z danego dnia. Czas trwania: około 2 godziny. Poziom trudności: łatwy, osiągalny dla każdego.

Wycieczka po starym mieście: spędź czas wolny w samym sercu ziemi wolności

Przewodnik turystyczny zabierze uczestników w charakterystyczne dla starego miasta miejsca, gdzie można odkryć nieznane widoki i miejsca, w których legendy i historia przeplatają się z autentycznymi wydarzeniami i tradycją, otoczonych krajobrazem zapierającym dech w piersiach. To idealna okazja, aby poznać historię środowiska, które przez wieki pozostało nietknięte, co zaowocowało wpisaniem go na Listę światowego dziedzictwa UNESCO. Czas trwania: 1 godzina.

Wędrówka Titano

Tysiącletnia historia do odkrywania krok po kroku. Nowy szlak, który pozwala poznawać i podziwiać wnętrze sanmaryńskiego lądu. Słowo „wędrówka” w rzeczywistości nie odwołuje się tylko do aktywności fizycznej, ale przede wszystkim do wtajemniczenia się i przestudiowania tysiącletniej historii i kultury San Marino. Trasa o długości 43 km stworzona do odkrywania mniej znanych zakątków Republiki, z widokami wyjątkowymi i pełnymi uroku, wśród których króluje Monte Titano, prawdziwa ikona tej krainy, wyróżniona przez UNESCO jako część Światowego Dziedzictwa.

Stare miasto

Pierwsza Wieża – Guaita: pierwsza forteca sanmaryńska (XI w.); już od Statutów z 1600 r. funkcjonowała tam instytucja strażnika, który miał nadzorować cały teren sąsiadujący i w wypadku zagrożenia podnieść alarm dzwoniąc znajdującym się na wieży dzwonem. Do końca lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku twierdza służyła za więzienie. Na pierwszym dziedzińcu wewnętrznym mieści się kościół poświęcony świętej Barbarze, patronce artylerzystów. Armaty znajdujące się na dziedzińcu są darem królów Włoch: Wiktora Emanuela II i Wiktora Emanuela III.

Palazzo Pubblico: odbudowany w stylu neogotyckim w 1894 roku na podstawie projektu architekta Francesca Azzurriego, na fundamentach najstarszej „Magna Domus Communis”. Na wieży zegarowej znajduje się tryptyk z wizerunkami św. Maryna, św. Agaty i św. Leona. Palazzo Pubblico to miejsce, w którym odbywają się uroczystości państwowe; jest to również siedziba głównych organów instytucjonalnych i administracyjnych. W centrum Placu Wolności można podziwiać Statuę Wolności (1876), dar hrabiny Otylii Heyroth Wagener.

Bazylika świętego Maryna: wybudowana na początku XIX wieku w stylu neoklasycznym, na fundamencie wznoszącego się tu wcześniej kościoła romańskiego. We wnętrzu znajdują się trzy nawy i siedem ołtarzy; po lewej stronie ołtarza głównego stoi ława Regencji, za ołtarzem widać rzeźbę św. Maryna wykutą przez Adamo Tadoliniego w roku 1830, natomiast w sam ołtarz wbudowana jest mała urna z relikwiami św. Maryna. Po prawej stronie bazyliki znajduje się mały kościół św. Piotra, w którym zachowały się dwa legowiska wykute w skale, które zgodnie z tradycją były łóżkami św. Maryna i św. Leona.

Zmiana warty: warta twierdzy pełni służbę honorową w Palazzo Pubblico, gdzie zmienia się we wszystkie dni okresu letniego (od połowy lipca), o każdej rodzinie co 30 minut.

Brama św. Franciszka: skonstruowana w 1361 roku jako zwykłe miejsce stacjonowania warty, brama ta jest oficjalnym wejściem na stare miasto w San Marino. Pod sklepieniem znajdują się dwa nagrobki, na których odtworzone są postanowienia statutowe dotyczące obrony kraju. Ostatni epigraf z brązu upamiętnia wpisanie San Marino na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Kolejka linowa: otwarta w roku 1959 i odnowiona w latach 90., kolejka linowa jest jednym z najczęściej używanych przez turystów i mieszkańców środków transportu, które pozwalają dotrzeć do serca stolicy, jako że łączy starówki Borgo Maggiore i San Marino. Można podziwiać niesamowite krajobrazy przy zmianie wysokości bliskiej 200 m w ciągu zaledwie 2 minut.

Muzeum Narodowe: jego siedziba znajduje się w zabytkowym pałacu Pergami-Belluzzi, są w nim przechowywane znaleziska archeologiczne i muzyczne związane z legendą o świętym założycielu, z historią Republiki i jej instytucjami. Nie można pominąć także monetyzacji i numizmatyki sanmaryńskiej lat 1864-1937.

Galeria Sztuki Nowoczesnej i Współczesnej: muzeum może poszczycić się wyborem prac, wszystkich pochodzących z Kolekcji Sztuki Współczesnej San Marino, autorstwa jednych z najbardziej znanych artystów w dziewiętnastowiecznych Włoszech oraz ważnych postaci sceny artystycznej San Marino.

Titanus Museum: pełne emocji filmy video i zdjęcia dobrej jakości dopełnione dobrze dobraną opowieścią, składają się na multimedialne doświadczenie, które pozwala publiczności na immersję poznawczą w najważniejsze wydarzenia w historii San Marino. Sugestie podsuwane oglądającym przez materiały multimedialne prowadzą ich przez przedział czasowy od prehistorii do dwudziestego pierwszego wieku, pozwalając im odkrywać momenty w historii, które przyczyniły się do narodzin i rozwoju społeczeństwa sanmaryńskiego, pozwalając mu pozostać wolnym przez wiele stuleci. Trasa zwiedzania mieści się na powierzchni 500 m2 podzielonej na obszary tematyczne.

Muzeum znaczków i monet: muzeum podzielone jest na dwie części: część filatelistyczną, w której zebrane są znaczki pocztowe i materiały historyczne używane przez materiały historyczne używane przez pocztę sanmaryńską począwszy od 1877 roku; część numizmatyczna, w której wystawione są unikatowe pierwsze monety sanmaryńskie z XIX i XX wieku, państwowe medale okolicznościowe, liry wyemitowane między rokiem 1972 a 2001 i euro.

Trakt Czarownic: od Pierwszej Wieży – Guaity, kierując się w stronę Drugiej Wieży – Cesty, przekracza się urokliwy Trakt Czarownic, który oferuje niezwykle piękne i romantyczne, malownicze widoki nad wybrzeżem Adriatyku.

Jaskinia Kuszników: otwarta i użytkowana w ciągu ostatnich 20 lat XIX wieku jako miejsce wydobycia kamienia potrzebnego do odbudowania pobliskiego Palazzo Pubblico, dzisiaj jaskinia jest wykorzystywana do przeróżnych celów, będąc: miejscem treningów kuszników należących do Federacji Kuszników Sanmaryńskich (FBS), „polem walki” w narodowych i międzynarodowych turniejach strzelania z kuszy, miejscem odbywania się różnorakich wydarzeń, takich jak koncerty, happeningi, wystawy plenerowe i letnie imprezy.

Informacje i rezerwacje: visitsanmarino.com

Enogastronomia

Casa Fabrica, Muzeum Kultury Wiejskiej i siedziba Konsorcjum Ziemi Sanmaryńskiej: przedmioty z przeszłości, zebrane dzięki pieczołowicie wykonywanej rekonstrukcji historycznej, otrzymują drugie życie w ramach ekspozycji zorganizowanej w Casa Fabrica, znakomity przykład całkowicie odrestaurowanej wiejskiej kwatery, która stoi na nieruchomości rolnej o pradawnym pochodzeniu. Muzeum Kultury Wiejskiej jest w pełni otwarte i, również dzięki ekspozycji, której można dotykać, jest przystępne dla turystów z niepełnosprawnościami. Casa Fabrica jest także siedzibą Konsorcjum Ziemi Sanmaryńskiej, pomysłodawcy projektu waloryzacji i promocji tradycyjnej,  okalnej produkcji, w tym: mięsa, miodu, mleka, wina, oliwy i zbóż. Atrakcje (po wcześniejszej rezerwacji): wizyta w muzeum, degustacja prowadzona, lekcje gotowania, terradisanmarino.com; 0549 902617; info@terradisanmarino.com

Winnica San Marino: powstałe w roku 1979 Konsorcjum Win Tradycyjnych zrzesza 100 członków uprawiających 120 hektarów ziemi u stóp Monte Titano, na wysokości sięgającej od 50 do 400 metrów n. p. m. Oznaczenie pochodzenia Marchio di Stato ad Identificazione di Origine „San Marino”, chroni i gwarantuje pewność pochodzenia winogron i wysoką jakość produkowanego wina. Wine Shop oferuje również szeroki wybór produktów z oznaczeniem Terra di San Marino. Atrakcje: wizyta w winnicy i degustacja prowadzona (consorziovini.sm; 0549 905124; info@consorziovini.sm).

La Serenissima, stara fabryka ręcznie robionych ciast: funkcjonująca w San Marino od 1942 roku, od tego czasu wciąż produkuje ciasto Tre Monti, które stało się jednym z symboli kulinarnych Republiki, Torta di San Marino – uczta dla smakoszy – i inne specjały domowej roboty. laserenissima.sm, 0549 878102, info@laserenissima.sm

Miód z Montegiardino: gospodarstwo rolne prowadzone przez rodzinę Guiduccich, usytuowane w szczegónie pięknych okolicznościach przyrody, w zamku w Montegiardino, z którego podziwiać można niesamowite krajobrazy, z widokiem zarówno na Monte Titano, jak i na pobliskie wzgórza lub wybrzeże Adriatyku. Miód, produkowany przy zastosowaniu różnych technik, jest owocem pracy pełnej pasji i nietkniętej przyrody, w której pszczoły nie są narażone na kontakt ze szkodliwymi substancjami chemicznymi. Atrakcje: degustacja prowadzona. montegiardinomiele.com, info@montegiardinomiele.com

Restauracja Righi – jedna gwiazdka Michelin: szef Luigi Sartini, któremu w 2008 r. udało się zdobyć jedną gwiazdkę Michelin, kształcony pod kierunkiem Gina Angeliniego i Gualtiera Marchesiego, proponuje kuchnię, która w swoich potrawach łączy tradycję, lokalność, fantazję i wyrafinowanie, nie wspominając o najwyższej jakości produktach. Restauracja mieści się na pierwszym piętrze zabytkowego budynku przy Placu Wolności, symbolicznego miejsca wielowiekowych instytucji sanmaryńskich. Na parterze karczma La Taverna oferuje wyśmienite dania serwowane w prosty i szybki sposób. Restauracja będzie ponownie otwarta we wrześniu, natomiast karczma kontynuuje działalność w czasie wakacji. ristoranterighi.com, 0549 991196; info@ristoranterighi.com

Shopping

Stare Miasto: ponad 300 sklepów z szeroką ofertą, która zawiera typowe wyroby rzemiosła artystycznego i tradycyjne wytwory ceramiczne.

San Marino Outlet Experience: outlet nowej generacji, dopiero co otwarty, dysponuje ponad 70 punktami sprzedaży z produktami luksusowych marek, aby zaspokoić nawet najbardziej wygórowane wymagania. Wśród oferowanych usług znajdują się: prestiżowe strefy VIP Lounge dla tych, którzy chcą robić zakupy w dyskretnej i komfortowej atmosferze, przechowalnia bagażu i doradztwo ekspertów personal shopper. Zadaszona strefa parkowania z 1400 bezpłatnych miejsc.

Sklep Muzeum znaczków i monet: plac Piazza Garibaldi, Stare Miasto Sklep

Konsorcjum Ziemi Sanmaryńskiej: ulica via Eugippo 16, Stare Miasto.

Informacje i rezerwacje: visitsanmarino.com

tłumaczenie pl: Adrianna Bartosik, Agata Pachucy

Dante i wino w „Boskiej Komedii”

0

25 marca świętowaliśmy Dantedì, dzień wielkiego poety (zmarłego 700 lat temu 14 września 1321 r.), który według badaczy w ten dzień, podczas Wielkanocy tysiąc trzysetnego roku, rozpoczął podróż po zaświatach w „Boskiej Komedii”.

W średniowieczu pito mało wody, bo mogło to być niebezpieczne, co pozwala przypuszczać, że Dante nie był abstynentem. Z dokumentów archiwalnych wiadomo, że Dante był właścicielem dwóch gospodarstw z winnicami, gajami oliwnymi i drzewami. Nie wiemy, czy wielki poeta sam zajmował się swoimi gospodarstwami, ale w dwóch miejscach swojego poematu (a dokładniej w „Piekle”) możemy znaleźć dowody, że posiadał pewną wiedzę dotyczącą praktyk enologicznych. Pierwszy cytat pochodzi z pieśni XV umiejscowionej w drugim i trzecim kręgu, miejscach przeznaczonych do oczyszczenia z winy i grzechu gniewu, gdzie pokutują kolejno dusze zazdrosnych i porywczych. Dante dotarł do trzeciego kręgu, gdzie zatracił się w ekstatycznej wizji. Kiedy wrócił do siebie zrozumiał, że miał zwidy. Wergiliusz widzi go spacerującego powoli, jakby dopiero co budził się z głębokiego snu. Pyta go, co się stało, ponieważ przez dużą część drogi Dante szedł koślawo i z przymkniętymi oczami jak ktoś, kogo pokonało wino lub senność.

Mój wódz, co na mnie mógł patrzeć w tej chwili
Jak na człowieka, co ze snu się zrywa:
„Czego się słaniasz?” mówił mi, „co tobie?
Zamknąwszy oczy, tyś uszedł z pół mili,
Chwiejąc się na wzór nocnego błąkacza,
Co się od wina lub od snu zatacza”

Czyściec – pieśń XV (tłum. Julian Korsak)

Drugi cytat znajduje się w pieśni XXV, gdzie opisana jest pokuta rozpustników. Dante, Wergiliusz i Stacjusz szybkim krokiem, jeden po drugim, wchodzą po drabinie prowadzącej do siódmej sfery. Dante pyta jak to możliwe, że dusze łakomych, chociaż niematerialne, chudną z powodu głodu. Wergiliusz zachęca Stacjusza do wyjaśnienia wątpliwości. Ten twierdzi, że w ciele ojca płynie idealna krew, która nie odżywia żył i która otrzymuje w sercu moc informacyjną, dającą kształt wszystkim częściom ciała. Po oczyszczeniu staje się nasieniem i schodzi do męskich genitaliów, po czym łączy się z kobiecą krwią w macicy. Stacjusz wyjaśnia, że jak tylko płód rozwija mózg, Bóg tcha w jego ciało nowego ducha, duszę racjonalną, która wchłania moc informacyjną i stwarza unikalną duszę. Żeby Dante lepiej pojął sprawę, Stacjusz używa również przykładu wina, tworzonego z soków winogron i promieni słonecznych, elementu niematerialnego.

I mniej się dziwił, zważ upał słoneczny,
Który złączony z sokami, co płyną
Z winnej jagody, przemienia się w wino

Czyściec – pieśń XXV (tłum. Julian Korsak)

Zatem, aby wyjaśnić jedną z najważniejszych tajemnic chrześcijaństwa, tj. jak Bóg zaszczepia w człowieku duszę rozumną tak, że ta stanowi o unikalności każdej jednostki, poeta używa za przykład dojrzewanie winogron, gdzie słońce (Bóg) tcha w winorośl życie (dusza wegetatywno-zmysłowa) tworząc wino (człowieka). Podczas celebracji Eucharystii chleb i wino reprezentują ducha, który staje się ciałem.