Gazzetta Italia 72: Wodne odbicie dzwonnicy Giotta otwiera bogaty numer Gazzetty, w którym znajdziecie: SZTUKĘ: tą opowiedzianą przez Jana Ostrowskiego, dyrektora zamku na Wawelu, i tą fotograficzną Małgorzaty Kistryn; PODRÓŻE: pozwolą odkryć Abruzję, nietypowy, ale niezwykle interesujący region, który prowadzi przez ścieżki duchowe i średniowieczne osady, pozostałe artykuły zaprowadzą do Quartieri Spagnoli w Neapolu i do Bari; KINO: przybliży postać Alby Rohrwacher, bohaterki filmu „Nadmiar łaski”, który właśnie wszedł na ekrany polskich kin, z kolei Diana Dąbrowska odda hołd filmowi Nuovo Cinema Paradiso, za który Tornatore otrzymał Oscara i którego projekcja, z udziałem głównego bohatera Totò Cascio, odbyła się niedawno w Polsce; w sekcji MODA wywiad z modowym guru Walterem Pratim z Gpoland oraz reportaże z pokazów mody w Kazachstanie i we Lwowie; KUCHNIA, w której chef Marco Bernardi odkryje sekrety gotowania, w stałych rubrykach natomiast jak zwykle pyszne przepisy; JĘZYK i HISTORIA: to relacja z konferencji poświęconej zjawisku dwujęzyczności włosko-polskiej, a także kącik językowy, włoskie nazwiska, historia Pompeo Ferrariego oraz kalendarz wydarzeń na najbliższe dwa miesiące Włoskich Instytutów Kultury w Warszawie i Krakowie.
Stanisław Dziekoński – zamiast otaczać się zbędnymi dobrami, otwórzmy się na innych
Lata spędzone we Włoszech, w Maletto na Sycylii, a następnie w Motta Visconti w Lombardii, pozostawiły niezatarty ślad w życiu i działalności Stanisława Dziekońskiego, rektora Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego – uczelni mogącej poszczycić się intensywnymi relacjami naukowymi i wymianami studenckimi z Bel Paese.
„Wyjechałem do Maletto, małego miasteczka oddalonego 60 km od Katanii, aby nauczyć się włoskiego. Był to wówczas dla mnie okres intensywnego kształcenia się i doświadczenie to odegrało fundamentalną rolę w moim rozwoju zarówno duchowym jak i kulturowym. Zostałem powitany w cudowny sposób przez ludzi o wielkim sercu, pełnych pozytywnej energii, ludzi otwartych na innych. Pochodzę z kraju uważanego wówczas za <<biedny>>, ale tam nikt nigdy w żaden sposób nie sprawił, że czułem się wyobcowany czy zepchnięty na drugi plan. Wręcz przeciwnie! Miałem wrażenie, jakbym urodził się i dorastał na tamtej ziemi. Potem zostałem przeniesiony do Motta Visconti w Lombardii, gdzie rozpocząłem moją działalność duszpasterską. Z wielu względów, zmiana ta, w porównaniu z życiem w Maletto, była jak przeniesienie do zupełnie innego świata. Mówiono do mnie <<ndom in cies>>, a ja patrzyłem na nich zakłopotany. Cies brzmiało zupełnie jak jazz i zastanawiałem się co z tym wszystkim ma wspólnego jazz? W końcu zrozumiałem, że zdanie to oznacza <<chodźmy do kościoła>>. Osobiście doświadczyłem jak pełne różnorodności są Włochy, nawet jeśli Włosi z każdego z regionów są postrzegani jako naród jednakowo otwarty, szlachetny i uduchowiony. Mam na myśli duchowość, którą według mnie Włosi mają w DNA. Nawet ci, którzy nie są religijni, a jednak często biorą masowo udział w tradycyjnych wydarzeniach, takich jak niezwykła procesja łodzi na rzece Ticino w święto Wniebowzięcia. To duchowość połączona z umiejętnością życia we wspólnocie.”
Włochy i Polska są wyraźnie połączone dawnymi relacjami kulturowymi i religijnymi, ale, zwłaszcza te ostatnie, uległy odmiennemu rozwojowi.
Mówi się Polonia semper fidelis. Cytat ten daje nam do zrozumienia, że włosko-polskie relacje kulturowe od stuleci odbywały się na płaszczyźnie religii katolickiej. Polska była bastionem rzymskiego kościoła w trudnym rejonie północnej Europy. To prowadzi również do innego podejścia do przykazań Kościoła, na tyle, że jeśli we Włoszech są one postrzegane jako sugestie, w Polsce traktowane są jako prawda bezpośrednia, którą przyjmuje się bez filtrów. Dlatego czasami Polacy są określani mianem bardziej papieskich od samego papieża.
Swoją drogą, podczas Dni Młodzieży, które odbyły się w ubiegłym roku w Krakowie, niektóre media wyrażały wątpliwość na temat uwielbienia jakim Polacy mieliby darzyć papieża Franciszka.
Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że przed Dniami Młodzieży wielu uważało, że będzie to katastrofa organizacyjna. I w ten sposób wytworzył się klimat niepewności, który doprowadził niektórych do stwierdzenia, że lepiej byłoby zrezygnować z wydarzenia z powodu możliwego ryzyka ataków terrorystycznych. Fakty okazały się być jednak zupełnie inne: ogromny sukces krakowskich Dni Młodzieży zaprzeczył tym lękom i pokazano światu gościnną, nowoczesną, wyposażoną Polskę. Była to wspaniała okazja do wzbogacenia się dla wszystkich, którzy brali udział w tym wydarzeniu, a co za tym idzie była to niezwykła okazja dla Krakowa i wielu Polaków. Papież Franciszek pokazał zupełnie inne podejście do młodych ludzi niż Benedykt XVI i jego sposób porozumiewania się mógł być szokujący dla części polskiej opinii publicznej. Oczywiste jest, że Papież Franciszek chce mocno i zdecydowanie podkreślić, że doktryna i forma nie są wystarczające, potrzebna jest treść. Nie wystarczy powiedzieć, że jest się katolikiem i chodzić na mszę świętą. Trzeba być nim i prezentować taką postawę w codziennym życiu. A obecnie, bycie katolikiem oznacza ponowne odkrycie prawdziwego znaczenia Ewangelii: miłości, wychodzenia do ludzi, otwarcia na tych, którzy zostali odrzuceni przez system. Media nie mogą popełnić błędu, aby przeciwstawić Franciszka Wojtyle, ponieważ są to dwie różne epoki. I w związku z tym historycznym dystansem przekaz apostolski i rola obu papieży była stosownie odmienna. W komunistycznej Polsce wielu było prześladowanych za swoje idee i wiarę. W tym czasie Wojtyła, oprócz tego, że był przywódcą religijnym, był także obrońcą narodu polskiego, ojcem ojczyzny.
Po pół wieku zimnej wojny jesteśmy dziś w Unii Europejskiej, ale od jakiegoś czasu znajduje się ona w centrum głębokiej debaty na temat tożsamości Starego Kontynentu i jego perspektyw, także w świetle zjawiska migracyjnego.
Wierzę, że dziś Europa jest głodna duchowości, to jest wspólnych wartości, które nadają sens naszemu istnieniu. Dążenie to obecne jest na każdym kroku, począwszy od życia codziennego – w którym staramy się wypełnić duchową pustkę niepotrzebnymi dobrami materialnymi – aż po szkołę, w której nauczyciele nie są już postrzegani jako postacie ważne, które pomagają młodym ludziom wzrastać. W Europie dziś ateizm jest regułą, a religia jest postrzegana jako przeszkoda, wróg rozwoju. Podczas gdy kultywowanie duchowości popycha ludzi do pomagania sobie, do odnalezienia kanonu, wzorców, na których można inspirować się w życiu; to powrót do postaw i reguł, które przyczynią się do lepszego rozwoju społeczności, w której żyjemy. Duchowa pustka widoczna jest w ciągłym dążeniu do zaspokajania potrzeb materialnych, poczucia szczęścia wynikającego z posiadania, a nie z dzielenia się z innymi ludźmi. Potępiając tę tendencję panującą w krajach europejskich, Papież Franciszek zawsze jest bardzo skuteczny poprzez swoje wezwania do uwrażliwienia się na drugiego człowieka. W tej rzeczywistości temat migracji jest jeszcze bardziej złożony. Oczywiste jest, że nie powinniśmy odmawiać opieki potrzebującymi, ale właśnie dlatego musimy zastanowić się, co jest, poza nagłym wypadkiem, najlepszym sposobem, aby pomóc ludziom, którzy zostawiają wszystko, by szukać pracy w Europie. Czy jesteśmy pewni, że nie chcieliby wieść przyzwoitego życia w swoim kraju, ze swoimi rodzinami? Czy jesteśmy pewni, że akceptujemy fenomen migracyjny z poczucia litości wobec tych osób, a nie dlatego, że ludzie ci mogą okazać się przydatni z gospodarczego punktu widzenia dla naszego systemu? Czy nie byłoby bardziej humanitarnie dać im technologie niezbędne do rozwoju ich krajów, zamiast proponować technologie tylko jako towary, których te kraje nie mogą kupić? Imigracja jest zagadnieniem złożonym i bardzo politycznym. Wolę stawić mu czoła, zadając pytania, które być może pomogą dostrzec odpowiedzialność gospodarki bez wartości, kryjącą się za tym globalnym problemem. Tymczasem na Uniwersytecie Wyszyńskiego staramy się wnosić wkład, przyjmując każdego roku dziesiątki studentów z krajów najbardziej dotkniętych wojną i biedą. Uczniowie, których kształcimy i wspieramy we wszystkich aspektach, po ukończonych studiach wracają do swoich krajów, wzbogaceni o wiedzę i doświadczenie zdobyte za granicą, co naszym zdaniem może okazać się dodatkowym, cennym narzędziem, które stanie się motorem zmian w ich krajach.
A ponadto na współczesnym Uniwersytecie Wyszyńskiego, na którym kształci się aż 12 tysięcy studentów, kontynuowana jest współpraca z Włochami.
Nowością jest otwarcie Wydziału Medycyny we współpracy naukowej z rzymskim szpitalem Policlinico Gemelli, ale większość z jedenastu naszych wydziałów współpracuje w zakresie kształcenia i wymiany studenckiej z wieloma wydziałami włoskimi, w szczególności z uniwersytetami we Florencji, Rzymie i Bari.
Koniec końców, Włochy niezmiennie stanowią treść Pańskiego życia.
Włosi wiele mi dali. Nauczyłem się jak ważne jest, aby esencją naszego codziennego życia były relacje z innymi ludźmi, wzajemność oparta na braterstwie i przyjaźni. Z wielką przyjemnością wspominam proste i prawdziwe życie w Motta Visconti. Po mszy chodziliśmy pić razem z parafianami i nikt nie był wcale zdziwiony, widząc mnie w sportowym ubraniu, gdy rowerem jeździłem trenować. Oto jeden z aspektów Włoch, który bardzo kocham: umiejętność rozładowania, przekształcenia zdarzeń losowych w okazję do zobaczenia życia w inny sposób. Jeśli ktoś się spóźnia, nie robi się z tego problemu, ponieważ istnieje głębszy i bardziej duchowy wymiar życia, istnieje większa gotowość zaakceptowania tego, co nas spotyka. A jeśli ktoś spóźni się na samolot? Mawiają „tak bywa”, bo pewne zdarzenie, z pozoru negatywne, niekoniecznie musi prowadzić do złego. Ich sposób życia jest piękny i zdrowy dla ludzkiej psychiki. Włosi mają w sobie większą akceptację i elastyczność, a jednocześnie są głęboko zaangażowani w pomaganie innym. Spotkałem wielu Włochów, także bardzo zamożnych, którzy w weekend zamiast spędzać czas na zabawie, poświęcali się pomaganiu innym i robili to z przyjemnością, nie czyniąc z tego ciężaru. Być może wynika to właśnie z otwarcia na drugiego człowieka i uduchowienia jaki prezentują Włosi, a także z urokliwego piękna Bel Paese, bo faktem jest, że gdy Polacy wspominają o krajach, które odwiedzili, mówią: „tak bardzo ładne… ale Włochy… Włochy to Włochy!”. I wówczas na ich twarzach maluje się wyraz szczęścia połączonego z nostalgią za kulturą, która nas uspokaja i do której my, Polacy, czujemy, że przynależymy.
GAZZETTA ITALIA 71 (październik-listopad 2018)
Gazzetta Italia 71: numer, którego nie możecie przegapić z okładką i zabawnym plakatem GestItaliani autorstwa Luca Laca Montagliani. W środku znajdziecie również artykuł wyjaśniający na czym polega szlachetność i aktualność języka gestów. Poza tym, w tym numerze wywiad ze Stanisławem Dziekońskim, rektorem Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, który opowiada o swoich doświadczeniach we Włoszech oraz z Mistrzem Krzysztofem Zanussim, którego najnowszy film “Eter” trafi do kin w listopadzie. Poza tym mnóstwo artykułów o podróżach, interesująca relacja z wyprawy do Toskanii, pocztówki z Modeny i Kalabria poza szlakiem, która zaprowadzi nas do Rossano. Jest również zaproszenie do tańca z ATS flash mob, informacja o nowym wyróżnieniu dla Renato Rizziego za projekt Teatru Szekspirowskiego w Gdańsku i relacja z Lido, gdzie na początku września odbył się 75. Międzynarodowy Festiwal Sztuki Filmowej. Nie zabrakło też miejsca na kuchnię wraz z przepisami i zachętą do skorzystania z wyśmienitej oferty Ristorante Sicilia, która rozpieszcza swoich gości w Rzeszowie. Każde danie koniecznie musi być podlane odrobiną szampana, którego historię poznacie dzięki rubryce Andrea Lamponiego. Kontynuujemy również giro d’Italia szlakiem dialektów oraz opowieści o Włochach w Polsce na przestrzeni wieków, a bohaterami tym razem są Filippo Mazzei i Cristoforo Masini. A na koniec zapraszamy do uczestnictwa w licznych wydarzeniach zorganizowanych w ramach XVIII Tygodnia Języka Włoskiego na Świecie, który potrwa od 15 do 21 października.
Kryzys pojęcia wartości na przykładzie włoskiego więzienia
„Walczyłem przeciwko życiu, z tarczą i szpadą, poznałem miłość pogardzając arogancją. Ujrzałem śmierć wiele razy rozpoznając w niej jeden z etapów życia, poznałem drogich przyjaciół i doświadczyłem najgorszych przyjaźni, poznałem bajeczne niewiasty i deszcz zraszający melancholię”
Luca, więzień z Turynu
Żyjemy w świecie zdominowanym przez wartości materialne. Coraz częściej brakuje nam czasu na refleksję nad tym, co jest istotne, jaka hierarchia powinna stanowić bazę dla naszego postępowania. Wybierając nowy model telefonu lub kupując mieszkanie koncentrujemy się na tym, co materialne. Przyczyniają się do tego rozwój technologii i niepohamowanego niczym konsumpcjonizmu. Szczególnym zjawiskiem jest środowisko więzienne, gdzie człowiek przestaje być postrzegany jako człowiek. Skazanym często odbierane jest prawo do nadziei, odbywają długoterminowe kary w trudnych warunkach, a ich kontakt z innymi ludźmi jest ograniczony do minimum. Poszanowanie godności ludzkiej i otwartość na potrzeby drugiego człowieka powinny znajdować się na szczycie założeń systemu, jakim jest społeczeństwo. Człowiek powinien mieć prawo do odpokutowania swoich win i rehabilitacji. Bardzo ciekawym źródłem do analizy tego tematu, oprócz literatury specjalistycznej, są dwa blogi prowadzone we Włoszech, “Dentro e Fuori” z Turynu i “Spazi()” z Bergamo, które pozwalają spojrzeć na temat z perspektywy uwięzionych. Przeglądając je można zauważyć, że więźniowie określani są mianem bestii, w oczach strażników przestają być postrzegani jako ludzie.
Człowiek zamknięty w środowisku więziennym konstruuję obraz siebie w oparciu o otoczenie, w którym się znajduje. Dobro, piękno i odwagę postrzega przez pryzmat wartości wyznawanych przez jego kompanów. Trudno o ujednolicenie poglądów na świat wśród osób o bardzo zróżnicowanych życiorysach. Różnice pomiędzy więźniami niejednokrotnie doprowadzają do konfliktów. Jak zatem można rozważać pojęcia wartości w takim kontekście? Okazuje się, że są one niezwykle ważne w miejscach, które Ervin Goffman opisał jako instytucje totalitarne – czyli ośrodkach, których mieszkańcy zmuszani są do wykonywania czynności według ustalonego porządku. Więzienie dla przeciętnego skazańca bardzo często staje się drugim domem, miejscem, poza którym niejednokrotnie brakuje przyjaciół i rodziny. Po odbyciu wyroku często były więzień dokonuje przestępstw i wraca za kratki.
Przeglądając dane dotyczące więziennictwa we Włoszech, z opracowania z 2016 roku zatytułowanego „W ŚRODKU I NA ZEWNĄTRZ. Włoski system penitencjarny pomiędzy życiem więziennym a reintegracją społeczną” („DENTRO E FUORI. Il sistema penitenziario italiano tra vita in carcere e reinserimento sociale”), można natknąć się na terminy opisujące przepełnienie zakładów karnych i problem samobójstw. Tym co najbardziej zastanawia jest fakt, że zdecydowaną większość więźniów stanowią mężczyźni, na 100 osób przypadają jedynie cztery kobiety. Dużym problemem jest agresja, szczególnie ta skierowana przeciwko kobietom. Stąd liczne kampanie społeczne przeciwko agresji, przykładem może być głośny manifest „Kochanie, jeśli mnie zabijesz, kogo bić będziesz potem?”(„Amore, ma se mi uccidi, dopo chi picchi?”) – film krótkometrażowy zrealizowany przez Maxima Films, którego pierwszy pokaz odbył się w 2017 roku w Neapolu w ramach wsparcia działalności “Centro Dafne – Codice rosa a sostegno delle donne vittime di violenza”. Przemocy nie da się zamknąć w murach więzienia, a sama instytucja daje złudne poczucie bezpieczeństwa. Jeden z więźniów o imieniu Albert w liście „Fałszywa cywilizacja XXI wieku” („La falsa civiltà del XXI Secolo”) opisuje zjawisko przemocy w ten sposób: „Rozważam słuszność poszukiwań obcych form życia na innych planetach, kiedy sami nie jesteśmy w stanie chronić życia osób zamieszkujących naszą planetę, szczególnie tych, które kochamy najbardziej, zwłaszcza żon, matek i sióstr…” (Albert, więzień z Turynu).
Na zewnątrz czy w środku, wolny czy zniewolony, martwy bądź żywy, pogardzany czy szanowany. W języku więziennym bardzo często obserwuje się zestawienia skrajnych wartości. Zestawienia te odnajdujemy również w tytułach blogów lub magazynów wydawanych przez więźniów. Takim przykładem jest blog “Dentro e Fuori” prowadzony od 2005 roku w Turynie, przez więźniów we współpracy z młodymi dziennikarzami z “Il Contesto”. Dziennikarze co tydzień odwiedzają mury więzienne i po zebraniu tekstów napisanych przez więźniów i osoby ich odwiedzające publikują je na stronie www.ilcontesto.org.
Innym przykładem publikacji tekstów więziennych jest magazyn “Spazi()”. Już w samym tytule odnajdujemy grę językową, w której „o” otwarte zostało zastąpione przez symbol „()”. Podkreśla to jeszcze bardziej charakter publikowanych w nim artykułów, tematyka związana z izolacją i przymusowym zamknięciem.
Język, którym operują więźniowie i pracownicy zakładów karnych, jest do siebie bardzo podobny. Często w rozmowach i tekstach pada porównanie osadzonych do bestii w klatkach. Czytając wypowiedzi więźniów bardzo często pojawia się problem powrotu do życia na wolności. Pobyt w zakładzie karnym może odwrócić system wartości u skazanego. Wolność nie zawsze jest opisywana jako coś upragnionego. Przykładem tego, czym jest i co oznacza wolność, może być komentarz więźnia ze strony bloga “Dentro e Fuori”: „Na imię mam Luca i zdarzyło mi się nieraz wychodzić i wracać do więzienia. Po wielu latach uzależnienia od narkotyków zdałem sobie sprawę z tego, że o wiele gorszym jest wyjście z więzienia, niż powrót do niego.” (Luca, więzień z Turynu)
Rozważając kwestię kryzysu wartości i tego, co owe wartości oznaczają dla nas i dla innych we współczesnym świecie, należy zdać sobie sprawę z tego, że wszystko zależy od kontekstu. Coraz trudniej jest mówić o definicjach wolności czy szczęścia. Gdybyśmy mieli zastanowić nad tym, co właściwie dla każdego z nas oznacza wolność, być może opisanie tego pojęcia okazałoby się o wiele trudniejsze, niż sądzimy.
Autorem ilustracji dołączonych do artykułu jest Tomasz Przeździecki, absolwent Wydziału Sztuk Pięknych na UMK w Toruniu, grafik, designer, rysownik. Tomek podejmuje tematy związane z różnymi aspektami życia ludzkiego, nie stroni przy tym od jego brzydoty, wulgarności i brutalności. Współpracuje z marką odzieżową Volcano, jest autorem murali i bloga http://na-kreske.blogspot.com/ Tomek za pośrednictwem swoich prac wyraża wiele trudnych emocji, również tych związanych ze środowiskami ludzi wyobcowanych i wykluczonych ze społeczeństwa, jak opisana przeze mnie społeczność więzienna.
Bibliografia:
„DENTRO E FUORI. Il sistema penitenziario italiano tra vita in carcere e reinserimento sociale”, 2016, Associazione Openpolis
DECRETO DEL PRESIDENTE DELLA REPUBBLICA 30 giugno 2000, n. 230 Regolamento
recante norme sull’ordinamento penitenziario e sulle misure privative e limitative della libertà
Maria Ejchart-Dubois, Maria Niełaczna, Andrzej Rzepliński, 2017, „DOŻYWOTNIE POZBAWIENIE WOLNOŚCI. ZABÓJCA, JEGO ZBRODNIA I KARA.”, Wydawnictwo C.H. Beck
Zimbardo Philip, 2007, „The Lucifer Effect: Understanding How Good People Turn Evil”, Random House (NY)
The Great Sicilian Escape. Daga Szolc w rozmowie z Gazzetta Italia
Thre Great Sicilian Escape to projekt autorstwa Dagi Szolc, pasjonatki biegania i słonecznej Italii, mieszkającej w Warszawie. Jest to próba ustanowienia rekordu – najszybszego obiegnięcia Sycylii po obwodzie. Start 1.10.2018 w miejscowości Sciacca (Agrigento) i tam też meta 30 dni później.
Skąd u Ciebie ta pasja do biegania?
– Samo bieganie zaczęło się u mnie na poważnie 6 lat temu, kiedy przechodziłam w życiu ciężki czas. Świetna odskocznia i forma terapii. W bieganiu można znaleźć ulgę dla wielu bolączek.
A teraz czemu w ogóle biegniesz naokoło Sycylii? Żeby sprawdzić siebie i swoją wydolność, żeby sobie coś udowodnić? Charytatywnie?
– Jest kilka powodów. Chciałabym, żeby to z czasem stało się wydarzeniem cyklicznym. Żeby ktoś chciał pobijać ten rekord, który, mam nadzieję ustanowić na wysokim poziomie. Poza tym wiążę z tym biegiem plany zawodowe. Planujemy razem z Pawłem, moim trenerem, otworzyć szkółkę. Z tym że nie będzie to szkółka stacjonarna, a raczej mająca na celu propagowanie biegania w różnych warunkach: np. na plaży, połączyć wydolność z treningiem funkcjonalnym i fizjoterapią. Chcemy też zaangażować w to studentów, kobiety w ciąży, mamy z wózkami. Wiesz, jaki jest przekaz: kiedy nie ma przeciwskazań, każdy może biegać. Na obozy zimą planujemy zawsze jeździć do Włoch, trochę połączyć to zintegrować z turystyką. W okolicach Agrigento, Memfi są fantastyczne warunki do biegania. To również bieg charytatywny. Chciałam,aby moje „Amazonki” skorzystały z mojej akcji, chcę biegać dla chorych kobiet.
Czy ten bieg jest drogim przedsięwzięciem? Ciężko było zdobyć sponsorów?
– Tak, to droga impreza. Trzeba przeliczyć ceny transportu, noclegów, kuriera z bagażami, obsługi (kamerzysta, quad, który będzie za mną jeździł, mój trener), jedzenia. Razem powinniśmy zamknąć się w ok 50 tysięcy złotych, ale to się okaże po podliczeniu wszystkiego. Włosi niestety prognozują większe koszty. Na szczęście część wydatków pokrywam z innych źródeł. Na przykład kamerkę Go Pro, z którą będę biegła dostałam od p. Borzyna, burmistrza Drohiczyna, mojej rodzinnej miejscowości. Zachował się naprawdę fajnie, za co mu bardzo dziękuję. Sponsorów jest bardzo ciężko zdobyć. W zasadzie poruszyłam niebo i ziemię, ale się udało. Włosi szukali na miejscu, a ja we własnym zakresie w Polsce. Można zobaczyć sponsorów na moim blogu The Great Sicilian Escape. Jest to na pewno przedsięwzięcie dla wytrwałych. Tak, jak i samo bieganie… Bardzo cieszą mnie patronaty na poziomie instytucjonalnym. Np. Ambasady Włoch, i Polski. To dla mnie wiele znaczy.
Wspomniałaś, że towarzyszy Ci Twój trener. Jak wyglądają przygotowania do takiego ogromnego wysiłku? Na ile wcześniej trzeba zacząć się przygotowywać?
– Biegam codziennie. Dużo. Uczestniczę też w licznych biegach zorganizowanych, maratonach i półmaratonach. Ważny jest też trening motoryczny i fizjoterapia. To właśnie zapewnia mi trener Paweł. Fizjoterapię należy zacząć wraz z rozpoczęciem regularnych treningów, na mniej więcej rok przed tym największym wysiłkiem. Profilaktykę najlepiej prowadzić cały czas. Czyli codzienne masaże, tejping, rozciąganie z pomocą Pawła. Zawsze lepiej jest skorzystać z asysty drugiej osoby.
Czy miałaś jakieś kontuzje?
-Tak, miałam złamaną stopę w dwóch miejscach, kontuzję kolana i problem z biodrem. Ale, jak widać, biegam. Przy dużej determinacji, naprawdę można. To, że ja sobie pobiegam, to jest jeszcze nic. Dodatkowo jest szereg przygotowań, ciężkich i regularnych treningów, których nie można odpuszczać.
A co z jedzeniem? Będziesz kosztować przepysznych lokalnych potraw, czy tylko koło nich przebiegniesz?
– Będę jadała normalne kolacje! Wiadomo, bez większej ilości mięsa i ciężkich sosów. Ale jedzenie sycylijskie jest o tyle dobre, że jest mało przetworzone. Bogate w produkty węglowodanowe (makaron, ryż) i ryby. Muszę się jednak suplementować, przy takim obciążeniu organizmu ciężko jest uzupełnić straty kaloryczne zwykłym jedzeniem. Ważne jest też nawadnianie organizmu. Sama woda z cytryną (choć sycylijskie cytryny są najlepsze!) niestety nie wystarczy.
Czy ciężko było załatwić wszelkie formalności związane z Twoim projektem?
– Ciężko, ale dało radę. Jest to skomplikowane pod względem formalnym, załatwianie dokumentów, papierów. Ale łatwo się z Włochami rozmawia, są zapaleni do tego projektu. Pomocni na przykład pod względem marketingu. Obiecano mi pomoc w rozpromowaniu eventu i tak faktycznie się stało. Plus oczywiście dokumenty związane z ustanawianiem rekordu. Dużo biurokracji.
A co z przebieganiem przez prywatne plaże?
– Ja się nie będę zatrzymywać na prywatnych plażach. Będę robić przystanki w wybranych miastach, ciekawych również pod względem turystycznym. Będziemy się starać zahaczyć o ciekawe miejsca, żeby je też trochę przybliżyć pod względem turystycznym, np. w Menfi i innych.
Powiedziałaś, że biegniesz z kamerką? A Czy Twój bieg będzie nagrywany?
– Tak, będzie ekipa nagrywająca, nagrania dla Canal + przed biegiem i po powrocie.
Co zaważyło o doborze czasu na bieg?
Październik jest najlepszym okresem na bieganie na Południu. Słońce świeci, ale nie jest już tak gorąco. Nie ma tylu turystów. Poza tym październik jest miesiącem walki z rakiem piersi. Jestem honorowym członkiem Stowarzyszenia Amazonki i wolontariuszką w Centrum Onkologii. Więc część środków od sponsorów kierujemy na konto Onkologii w Warszawie na profilaktykę i leczenie raka piersi.
To szczytny cel.
– Tak jest. To dla mnie bardzo ważne.
Życzymy zatem powodzenia i trzymamy mocno kciuki. Po biegu porozmawiamy o wrażeniach!
—
Daga Szolc. Autorka bloga i całego projektu Great Sicilian Escape. Na co dzień prowadzi działalność w branży beauty i jest trenerem personalnym. Pasjonuje się również dietetyką i układa jadłospisy według zasady „clean eating”. Zakochana po uszy w słońcu, Sycylii i bieganiu.
GAZZETTA ITALIA 70 (sierpień-wrzesień 2018)
Gazzetta Italia 70: numer, którego nie można przegapić z piękną okładką autorstwa Jurka Kralkowskiego (modelka Ludovica Lentini)! Przeczytacie w nim o duchach z Koloseum, wyruszycie w podróż do Orsigni śladami Terzaniego i do Wenecji opisanej przez przewodniczkę oprowadzającą polskie wycieczki i zilustrowanej przez wspaniałego fotografa Philippa Apatie, a dodatkowo zakochacie się w regionie Marche. Poza tym w magazynie dużo na temat mody: reportaż z wydarzenia FashionPhilosophy Pre-Party w Bielsko-Białej, artykuł o pokazie finałowym w szkole Via Moda i szczegółowe informacje o marce Patrizia Pepe. Wraz z najnowszym numerem inaugurujemy nową rubrykę językową „Giro d’Italia – szlakami dialektów”, dzięki której zrozumiemy skąd pochodzą włoskie słowa używane na całym świecie, takie jak Ciao czy Pizza. Dużo miejsca poświęcone jest włoskiej kuchni, przepisom i opowieści o Casa Italia, jednej z najbardziej autentycznych włoskich restauracji w Warszawie. Nie zabraknie też kina, wraz z nim wywiad z Ferzanem Özpetkiem, reżyserem filmu „Neapol spowity tajemnicą”, który właśnie trafił do polskich kin. Do świata muzyki przeniesie nas wywiad z Francesco Bottigliero, włoskim muzykiem stacjonującym we Wrocławiu. Sportowymi bohaterami w tym miesiącu są uczestnicy tegorocznego Turnieju Piłki Nożnej Włochów w Polsce, który odbył się w Krakowie. Wspominamy również trzecią edycję rozdania nagród Gazzetta Italia, podczas której mogliśmy podziwiać pokazy mody Łukasza Jemioła i Salvatore Piccione oraz, rzecz jasna, naszych lauretów, czyli Krzysztofa Zanussiego, Grażynę Torbicką, Massimiliano Caldiego i dyrektora zamku na Wawelu w Krakowie Jana Ostrowskiego.
„Ostatnie prosecco hrabiego Ancilotto”, kryminał doprawiony bąbelkami od 6 lipca w polskich kinach.
Po ogromnym sukcesie podczas ostatniego przeglądu kina włoskiego CinemaItaliaOggi, „Ostatnie prosecco” Antonio Padovana wchodzi do polskich kin. Już od 6 lipca, dzięki dystrybucji Aurora Films, będziemy mogli przenieść się na łagodne wzgórza Conegliano i Valdobbiadene, gdzie uprawia się winogrona przeznaczone tylko do produkcji prosecco, wina które ma coraz więcej miłośników również w Polsce.
Lekki styl opowieści, ironia dialogów oraz zachwycające swym pięknem i delikatnością zdjęcia wykonane z najdrobniejszym przywiązaniem do szczegółu, powoli ujmują widza. Porywa go również historia Desiderio Ancilotto, właściciela ogromnego terenu przeznaczonego pod uprawę winogron. Jego naturalny sposób nawożenia, stosowanie płodozmianu i pozostawianie części terenu „dla przyrody”, uważany jest za kiepską strategię biznesową. Anciloto popełnia samobójstwo, jednak jest cały czas w centrum zainteresowania ze względu na serię morderstw osób związanych z cementownią, która jak uważał nasz bohater, zanieczyszczała środowisko. Dochodzenie prowadzone jest przez śledczego Stucky (Giuseppe Battiston), który swoim niezgrabnym, ale sympatycznym sposobem bycia próbuje zdobyć zaufanie lokalnej społeczności i dotrzeć do prawdy.
Jak powstał pomysł na film?
Antonio Padovan: „Po 12 latach spędzonych w Nowym Jorku, powstał przede wszystkim z powodu tęsknoty za moją ziemią. Kiedy wracasz po długiej nieobecności do rodzinnego miasta, zaczynasz bardziej doceniać jego piękno, a czasami również jego brzydotę. Mieszkając w danym miejscu przyzwyczajamy się do wszystkiego, co nas otacza. Ja natomiast, wracając, raz do roku na tydzień lub dwa, bardziej zauważałem piękno szczegółów jakiegoś budynku czy placu, na którym dorastałem. Mam więc podwójną duszę mieszkańca i turysty w moim domu. Miałem też coraz większą ochotę zrobić o tym film, bo nie ma wielu obrazów, które opowiadają o Treviso i okolicach poza „Panie i Panowie” di Pietro Germi. Nawiasem mówiąc, w moim filmie chciałem złożyć hołd mistrzowi poprzez scenę z gołębiami na placu. Niestety jeden z burmistrzów kazał wyplenić wszystkie gołębie w Treviso i musiałem specjalnie sprowadzać je z Bolonii. Miałem do dyspozycji 24 gołębie do nakręcenia tej sceny, trochę mało, ale udało się nawiązać do wielkiego filmu.”
Czym inspirowałeś się pisząc scenariusz?
Przeczytałęm książkę, którą poleciła mi moja siostra. Spodobała mi się opowiedziana historia, a przede wszystkim dwie rzeczy: to, że jest w formie kryminału i że główny bohater jest pół Włochem pół Persem. Później, przez zupełny przypadek, okazało się, że w Treviso zorganizowano spotkanie z autorem książki, Fulvio Ervasem. Powiedziałem mu wówczas: „Słuchaj, nie mam pieniędzy ani producenta, ale chciałbym nakręcić film na podstawie twojej ksiażki”, a on od razu się zgodził i zaczęliśmy pisać scenariusz.”
W jaki sposób udało ci się przekonać tak rozchwytywanego aktora jak Giuseppe Battiston do udziału w niezależnej produkcji?
Miałem szczęście! Zawsze bardzo go lubiłem jako aktora i chociaż wiedziałem, że trudno będzie go przekonać, postanowiłem wysłać mu scenariusz. Dobrze zrobiłem, bo później sam Battiston przyznał, że zawsze marzył o roli oficera śledczego w filmie kryminalnym. Miał nawet obiecaną rolę w filmie Carlo Mazzacuratiego, ale niestety realizację projektu przerwała śmierć reżysera. Można więc powiedzieć, że to ja spełniłem jego marzenie.”
To twoje pierwsze doświadczenie reżyserskie?
„To moja pierwsza fabuła. Od 5-6 lat robię reklamy, nakręciłem też kilka filmów krótkometrażowych, z których niektóre trafiły na festiwale filmowe, jeden był nawet w Cannes, dzięki temu zdobyłem pewien rozgłos.”
Masz już w planach jakieś nowe projekty filmowe?
„Tak, to nie jest jeszcze oficjalne, ale od października powinienem zacząć nowy film. W roli głównej ponownie zobaczymy Battistona, będę kręcił we Włoszech, ale nie w Veneto. Niestety Veneto nie ma swojej komisji filmowej. Nie chcę wchodzić w żadną polemikę, ale „Ostatnie prosecco” to jedyny włoski film, który powstał bez dofinansowania publicznego, ze względu na to, że mówi o zanieczyszczaniu środowiska, a to nie wszystkim pasowało.”
GAZZETTA ITALIA 69 (czerwiec-lipiec 2018)
Gazzetta Italia 69 utrzymana jest w pastelowej tonacji niczym zwiewna sukienka na olśniewającej Kasi Smutniak, spacerującej po plaży na Lido w Wenecji. W naszym magazynie Smutniak opowiada o sobie, a jej tata Zenon wspomina ją jako niezależną i poważną dziewczynkę. W nowej Gazzetcie dużo miejsca poświęciliśmy kinu, prezentując włoskie filmy będące obecnie w dystrybucji w Polsce. Podróże? Piszemy o Reggio Emilia, Mediolanie oraz przepięknej Via Francigena. W temacie kuchni znajdziecie u nas jak zwykle przepisy, rubrykę dotyczącą wina, porady zdrowotne Tiziany Cremesini, a także minireportaż o konkursie kulinarnym, który odbył się w szkole hotelarskiej w Gdańsku. Będziecie mogli przeczytać również obszerny wywiad z Flavią Borawską, szefem kuchni w restauracji Chianti, która opowie nam jak interpretuje tradycje kulinarne swojej polsko-włoskiej rodziny. Oprócz tego, jak zwykle, dużo o kulturze, historii, sztuce, motoryzacji oraz artykuły poświęcone językowi włoskiemu, a wśród nich materiał poświęcony nowej polsko-włoskiej klasie dwujęzycznej w szkole Pro Futuro w Warszawie.
Trzecia edycja Nagrody Gazzetta Italia
Światowość, glamour, moda, muzyka i lokalizacja jak marzenie, czyli ostatnie piętro eleganckiego Vitkaca w samym sercu Warszawy – w takim stylu 12 czerwca tego roku przyjętych zostało 350 gości trzeciej edycji Nagrody Gazzetta Italia. Wydarzenie to powstało, aby uhonorować osoby, które w swojej działalności przyczyniły się do umocnienia stosunków polsko-włoskich.
W tym roku wyróżnienie otrzymały cztery niezwykłe osobistości: wielki reżyser Krzysztof Zanussi, który w swoim dorobku ma, m.in., Złotego Lwa z festiwalu w Wenecji, a który, odbierając nagrodę skomentował: “Jestem pewien, że moi friulijscy przodkowie byliby szczęśliwi, widząc mnie dziś nagradzanego przez społeczność włoską w Polsce”.
Drugą nagrodzoną była znakomita dziennikarka Grażyna Torbicka, zakochana w Italii i przez wiele lat współorganizująca – matka chrzestna Taormina Film Festival. “Jestem przeszczęśliwa otrzymując tę nagrodę od Gazzetta Italia, która od lat działa na rzecz relacji między naszymi krajami. Jak wiecie, bardzo podziwiam włoskie kino, które będzie obecne na festiwalu w Kazimierzu Dolnym”, skomentowała.
Muzyczny przerywnik na skrzypcach w wykonaniu Jarosława Nadrzyckiego zapowiedział trzeciego laureata, Massimiliano Caldiego – dyrygenta, który występował na scenach całego świata, równie aktywnie działając w polskich filharmoniach i wielkiego propagatora polskiej muzyki we Włoszech. “To zaszczyt otrzymać tę nagrodę w obecności przedstawicieli instytucji i społeczności włoskiej w Polsce, kraju, który stał się już moją drugą ojczyzną”, powiedział wzruszony Caldi.
Jan Ostrowski, profesor, historyk sztuki i dyrektor zamku na Wawelu został uhonorowany w dziedzinie kultury jako osoba, która od lat utrzymuje stosunki naukowe z Włochami, a wśród swoich zasług ma m.in. zorganizowanie w Bari wystawy poświęconej Bonie Sforzy. Pokazy mody Łukasza Jemioła i Salvatore Piccione nadały gali modowy charakter, a sami projektanci nagrodzeni zostali za szczególny wkład w promocję mody, od zawsze ważnego sektora gospodarki włoskiej, a coraz bardziej również polskiej.
Wszyscy laureaci, poza statuetką, otrzymali cenne wazony wykonane ze szkła artystycznego z Murano, ufundowane przez firmy Yalos, La Perla Veneziana, MU Glass and Stones, posiadające certyfikat autentyczności. Na scenie wystąpili także Edoardo Vitali, pierwszy sekretarz Ambasady Włoch w Warszawie, który wspomniał o ważnej roli Gazzetta Italia wśród społeczności włoskiej w Polsce oraz dla Polaków kochających Bel Paese. Dalej: uosobienie elegancji Kasia Likus, konsul włoski w Krakowie, partner Nagrody Gazzetta Italia, Sebastiano Giorgi, redaktor naczelny Gazzetta Italia oraz pomysłodawca nagrody, a także Kasia Stefanow, właścicielka Mystyle Events i współorganizatorka gali. Wśród znakomitych gości, oprócz wielu przedstawicieli mediów, znalazł się także dziennikarz Jaś Gawroński, reżyserzy Marek Koterski oraz Jerzy Gruza, Karolina Porcari, konsul Ambasady Roberto Neccia, dyrektorzy Włoskich Instytutów Kultury, Roberto Cincotta i Ugo Rufino, a także dyrektor ICE Antonino Mafodda.
Po rozdaniu nagród i pokazach mody nadszedł czas na muzykę w wykonaniu polsko-włoskiego trio w składzie: “Dave” Nylaya i siostry Kasia i Ewa Goławskie, finalistki X Factor, którzy zaproponowali gościom swoje interpretacje wielkich hitów. Organizację Trzeciej Edycji Nagrody Gazzetta Italia umożliwili sponsorzy: Argentea, Mac Cosmetics, Batiste i Piotr Knapik, Regent Hotel Warsaw, Carini, Region Apulia, Bodyspace, Cybex, Chicco, Faraone, Gpoland, Salini, Mercante di Venezia, Pro Futuro, Partnerspol, Don Caruso, Bella Napoli. Specjalne podziękowanie dla Magdaleny Wrany, lektorki Instytutu Filologii Romańskiej UJ, która odpowiadała za tłumaczenia ustne w czasie gali.
Krzysztof Zanussi
Nasz laureat w kategorii sztuka filmowa jest absolwentem wydziału fizyki i filozofii oraz wydziału reżyserii Szkoły Filmowej w Łodzi. Autor scenariuszy filmowych i producent. Debiutował filmem „Struktura kryształu” w 1969 roku. Lata 70. w jego twórczości nazywane kinem moralnego niepokoju to między innymi filmy „Życie rodzinne”, „Za ścianą”, „Spirala”, „Barwy ochronne”. W 1984 roku film „Rok spokojnego słońca” przyniósł mu główną nagrodę na Międzynarodowym Festiwalu w Wenecji. Tematem jego filmów są niezmiennie problemy moralne i etyczne współczesnego człowieka. Maestro Zanussi jest członkiem Papieskiej Rady ds. Kultury oraz honorowym przewodniczącym włoskiego festiwalu Popoli e Religioni – Terni Film Festival oraz propagatorem założenia sieci inter-religijnych festiwali europejskich. Ponadto jest wykładowcą na Uniwersytetach Śląskim i Warszawskim, a także pełni funkcję przewodniczącego Rady Programowej i wykładowcy Akademii Multi Art w Krakowie. Działalność artystyczna przyniosła mu wiele światowych nagród, a wśród nich: Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, Złoty Medal Zasłużony Kulturze Gloria Artis oraz wyrazy uznania przyznane we Włoszech za całokształt twórczości: nagroda „Lumière” przyznawana przez Włoskie Stowarzyszenie Autorów Teatralnych i Filmowych, Premio Flaiano, nagroda im. Roberta Bressona przyznana przez Ministra Kultury Watykanu i wręczona podczas MFF w Wenecji nel 2003.
Grażyna Torbicka
Laureatką w dziedzinie dziennikarstwo jest Grażyna Torbicka, absolwentka Wydziału Wiedzy o Teatrze Akademii Teatralnej w Warszawie. Jedna z najbardziej znanych i docenianych dziennikarek w Polsce. Pomysłodawczyni, a od 2007 roku Dyrektor Artystyczna festiwalu Dwa Brzegi w Kazimierzu Dolnym – Janowcu. W 1998 roku została zaproszona do grona członków FIPRESCI (The International Federation of Film Critics), organizacji zrzeszającej krytyków filmowych z całego świata. Moderatorka konferencji prasowych na MFF w Wenecji. Przez wiele lat współorganizowała i była gospodynią międzynarodowego festiwalu Taormina Film Fest. Od 1987 do 2016 roku była autorką licznych programów i reportaży na temat kina dla drugiego programu TVP. Od 1996 do 2016 roku prowadziła program „Kocham kino” poświęcony sztuce filmowej, a zwłaszcza promocji i edukacji w zakresie kina autorskiego. Poświęcenie i pasja, z jaką promuje światowe kino w Polsce i za granicą przyniosły jej mnóstwo nagród, wśród których Order Odrodzenia Polski, srebrny medal Gloria Artis przyznany przez Ministra ds. Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz, w 2008 roku, Stella della Solidarietà Italiana przyznana przez Prezydenta Republiki Włoskiej za zasługi w szerzeniu i promocji kultury włoskiej.
Massimiliano Caldi
Nie istnieje bardziej uniwersalny kod od języka muzyki, a jednym z jego najklarowniejszych i najwspanialszych użytkowników jest bez wątpienia maestro Massimiliano Caldi. Dowodem tego są jego liczne występy na całym świecie, podczas tournée, które przez dziesięć ostatnich lat zaprowadziło go na sceny w Izraelu, Omanie, Stanach Zjednoczonych, Chile, Brazylii, Niemczech, Austrii, Rosji i Turcji. W Polsce koncertował i wciąż koncertuje w ramach największych krajowych festiwali, regularnie pojawiając się na podiach najważniejszych filharmonii i orkiestr symfonicznych, z którymi często wykonuje muzykę włoską. Równocześnie jego doświadczenie sprawiło, że zaangażował się w promocję polskiej muzyki we Włoszech i innych krajach, którą to popularyzuje poprzez swoje tournée i programy muzyczne poświęcone utworom polskich kompozytorów. Ostatnim projektem Massimiliano Caldi był koncert utworów Góreckiego, które zostały wykonane przez muzyków z Orchestra de I Pomeriggi Musicali 3 i 4 maja bieżącego roku.
Jan Ostrowski
Jan Ostrowski – polski historyk sztuki, profesor nauk humanistycznych, dyrektor Zamku Królewskiego na Wawelu. Jest członkiem Polskiej Akademii Umiejętności, Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów, Komitetu Nauk o Sztuce Polskiej Akademii Nauk oraz zastępcą przewodniczącego Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa (SKOZK). Otrzymał liczne odznaki, w tym Odznakę Honorową „Bene Merito” (2012). Specjalizuje się w historii sztuki nowożytnej. Od wielu lat pozostaje pracownikiem naukowym Instytutu Historii Sztuki UJ. Relazcjęz Włochami rozpoczął pobytem we Florencji na stypendium Fondazione Longhi. Autor Książki „Van Dyck i malarstwo genueńskie”. Zajął się badaniami nad rysunkami malarza genueńskiego XVII w. Sinibaldo Scorza. Organizator wystaw „Bona Sforza” – Bari 2000 i „Tesori del Castello Reale di Cracovia” w Lecce.
Uzasadnienia dwóch nagród specjalnych z dziedziny mody
Łukasz Jemioł
Minimalizm, prostota i niewymuszona elegancja to wspólny mianownik wszystkich jego kolekcji. Jest jednym z najbardziej znanych i cenionych projektantów w Polsce. Jego marka jest symbolem dobrego stylu, a charakteryzuje ją perfekcyjne wykończenie i dbałość o detal. Inspiracje dla swoich kolekcji czerpie przede wszystkich z otaczającej go codzienności, obserwując uważnie nowe trendy w muzyce, sztuce i podróżach.
Salvatore Piccione, marka Piccione.Piccione.
Ten włoski projektant to jeden z najbardziej utalentowanych przedstawicieli współczesnej branży modowej. Należy do czołówki projektantów pokazujących swoje najnowsze kolekcje podczas Milan Fashion Week. Przedstawia swoje dokonania na imprezach modowych, w których uczestniczą takie marki, jak Versace czy Francesco Scognamiglio, a jego pokazy lokowane są między prezentacją Marni czy też Armani. Laureat nagrody Vogue – Who ́s Next podczas Alta Roma Fashion Week. Wyróżniany i wspierany przez włoską branżę mody.

























