Pojechać na festiwal i mówić później „byliśmy w Opolu” należy do dobrego tonu i brzmi co najmniej jak: „byliśmy w San Remo” – pisał w 1971 r. w swoich wspomnieniach „Festiwale opolskie” jeden z twórców Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu, Jerzy Grygolunas. Jeśli tylko sięgnie się do historii obu festiwali, do wielkiej popularności jaką od zawsze cieszył się i cieszy w Polsce festiwal piosenki włoskiej w San Remo i sama włoska muzyka, a także do tradycji opolskich festiwali – nie sposób odmówić mu racji…
Mimo, iż Opole i liguryjskie San Remo dzieli półtora tysiąca kilometrów, różnice geograficzne, językowe i kulturowe, to jednak oba miasta łączy niewidzialna więź, której istotą jest piosenka. Dzięki festiwalowi organizowanemu od 1952 r., San Remo stało się niekwestionowaną stolicą włoskiej piosenki. Opolu ten tytuł, w kontekście polskiej piosenki, nadał po I edycji festiwalu, 11 lat później w 1963 r., wybitny krytyk muzyczny Jerzy Waldorff i tak już zostało do dziś.
Podobieństw w samej historii obu festiwali jest oczywiście więcej. W powojennej Italii Festiwal był próbą pokazania Włochom, że mają swoją własną, nowoczesną muzykę, która nie jest gorsza od przebojów z USA i państw Europy Zachodniej. Jego pomysłodawcami byli właściciel kasyna w San Remo Piero Bussetti i dyrygent włoskiej telewizji RAI Giulio Razzi. I chociaż początkowo festiwal organizowany był w kasynie, a podczas pierwszego wystąpiło jedynie trzech wykonawców, którzy podjęli się wykonania premierowych, zgłoszonych do festiwalu piosenek, to z roku na rok popularność wydarzenia rosła w ekspresowym tempie. Już podczas następnej edycji pojawiło się o wiele więcej artystów, a sam festiwal zaczął wyznaczać nowe trendy i style we włoskiej piosence, w jej interpretacji i aranżacji, tworząc modę na wielkie radiowe i telewizyjne show. I chociaż przez lata festiwal zmieniał swoją formułę, przenosząc się do kultowego Teatro Ariston, to zawsze oparta ona była o konkurs. San Remo było przepustką do wielkiej sławy dla takich gwiazd, jak m.in. Domenico Modugno, który czterokrotnie wygrywał festiwal, Adriano Celentano, Bobby Solo, Toto Cotugno czy Al Bano i Romina Power. Rozpoczęło także kariery Andrei Bocellego, Laury Pausini, Erosa Ramazzottiego czy tak jak w ubiegłym roku energetycznego, rockowego zespołu Maneskin.

Podobnie było w Opolu. W 1962 r. do gabinetu ówczesnego włodarza miasta, legendarnego Karola Musioła, zwanego Papą, weszło dwóch dziennikarzy z Warszawy, Jerzy Grygolunas i Mateusz Święcicki z pomysłem stworzenia właśnie tutaj festiwalu adresowanego do młodych polskich twórców i piosenkarzy. Nowy festiwal miał być także próbą prezentacji szerszej publiczności aktualnych trendów w polskiej muzyce rozrywkowej. Jednak, tak jak i we Włoszech, początki były trudne, bo choć obaj jego twórcy przez kilka miesięcy wykonali tytaniczną wręcz pracę menadżerów i poszukiwaczy talentów, to wielu znanych artystów i prezenterów odmówiło przyjazdu. Z czasem ścigano się także na budowie amfiteatru. Na szczęście dopisali i piosenkarze i ekipy budowlane. Amfiteatr oddano uroczyście do użytku podczas pierwszego dnia Festiwalu – 19 czerwca 1963 r., a na jego deskach w 15 koncertach i recitalach wystąpiło 102 wykonawców. Opolski festiwal, podobnie jak ten w San Remo, stał się przełomowym wydarzeniem w historii krajowej muzyki rozrywkowej, miejscem narodzin nowych gwiazd i przebojów, i oczywiście wielkim telewizyjnym widowiskiem. Objawieniem pierwszego festiwalu stała się Ewa Demarczyk, a w następnych edycjach triumfowali m.in.: Anna German, Czesław Niemen, Czerwone Gitary, Skaldowie, Maryla Rodowicz, Urszula Sipińska, Alicja Majewska, Ewa Bem, Maanam, Perfect. W opolskim amfiteatrze debiutowało wiele gwiazd, m.in. Hanna Banaszak, Justyna Steczkowska i Edyta Górniak.

Przez wiele lat włoska muzyka, jej wykonawcy i ich przeboje z Festival della Canzone Italiana di Sanremo, miała niekwestionowany wpływ na wielu polskich artystów. Transmisje z San Remo, wówczas zza żelaznej kurtyny, przyciągały przed telewizory miliony Polaków. „To był dla nas taki wzór, najstarszy festiwal w Europie, wciąż istniejący i raczej mający więcej swoich wzlotów niż chudych lat” – wspomina znany polski dziennikarz muzyczny, wieloletni dyrektor artystyczny festiwali w Sopocie i w Opolu, Marek Sierocki. „A relacje w telewizji były jedną z takich nielicznych okazji, żeby zobaczyć w akcji naprawdę wielkie gwiazdy”.
Włoscy artyści i ich piosenki byli często inspiracją dla polskich gwiazd. Już podczas II Festiwalu w Opolu w 1964 r. Ewa Demarczyk zaprezentowała swoją interpretację przeboju Adriano Celentano z San Remo sprzed trzech lat – „24 Mila Baci”. A z samym festiwalem w San Remo skrzyżowało swoje losy dwoje innych wielkich polskich artystów: Anna German i Czesław Niemen.
Nie sposób jest opisać włoską historię Anny German w kilku zdaniach. Ta wspaniała artystka obdarzona pięknym głosem i urodą, laureatka opolskich festiwali została zaproszona do Włoch przez firmę płytową CDI (Company Discografica Italiana). Jej kariera w słonecznej Italii zaczęła szybko przybierać zawrotne tempo. O utalentowanej Polce rozpisywała się włoska prasa nazywając ją „Miną zza żelaznej kurtyny” („Panorama Europeo”, „La Domenica del Corriere”, „Sorrisi e Canzoni”, za: Anna German „Wróć do Sorrento?… Moja Historia”). Artystka wystąpiła na 17. Festiwalu w San Remo z piosenką „Gi” autorstwa Freda Bongusto, konkurując z takimi sławami jak Domenico Modugno, Adriano Celentano, Dalida oraz Luigi Tenco. Ten ostatni popełnił samobójstwo w hotelowym pokoju niedługo po swoim występie. I chociaż San Remo nie okazało się łaskawe zarówno dla Anny German, jak i dla innych znanych gwiazd, to swoim występem zjednała sobie wielką sympatię włoskich widzów i słuchaczy. Zaowocowało to wieloma programami telewizyjnymi i propozycjami udziału w innych włoskich festiwalach oraz nagraniem czterech płyt (trzech singli i jednej długogrającej). „Główna nagroda w San Remo to oczywiście fantastyczne. Zabezpiecza życie na parę lat!(…) Ale najważniejsze: spodobać się publiczności! Nie, nie tym snobom siedzącym w sali, ale tym przed telewizorami.” Studio telewizyjne zasypano listami z prośbą o powtórne pokazanie pani występu. „Gratuluję! W Italii taki zaszczyt spotyka nielicznych” – powiedział Annie German Domenico Modugno przy okazji ich wspólnego występu w programie telewizyjnym „Giochi in famiglia”. (Aleksander Żygariow w: „Tańcząca Eurydyka. Anna German we wspomnieniach”).
Pasmo sukcesów przerwał jednak tragiczny wypadek samochodowy na autostradzie niedaleko Bolonii, po którym artystka długo wracała do zdrowia. „Gdyby nie ten straszny wypadek, Anna German byłaby wielką gwiazdą we Włoszech przez wiele lat. Wszystko wskazywało na to, że zrobi ogromną karierę” – przyznaje Marek Sierocki.

Bliski występu w San Remo był również inny polski artysta, piosenkarz, kompozytor, multiinstrumentalista Czesław Niemen, autor jednego z najbardziej znanych polskich protest songów – „Dziwny jest ten świat”, za który zdobył nagrodę na V Festiwalu Piosenki w Opolu w 1967 r. Jego włoska przygoda zaczęła się w Bolonii, dzięki kontaktom z Antoniem Forestim, organizatorem międzynarodowych festiwali jazzowych. W 1970 r. Niemen nagrał utwór Nicola Di Bari „La Prima Cosa Bella”. Niestety, padł ofiarą protestu związku muzyków tureckich, którzy nie zgadzali się na wycofanie z festiwalu przedstawiciela ich kraju i przyjęcie polskiego reprezentanta. Protest poparły związki zawodowe włoskich muzyków z obawy przed utratą popularnych wówczas wśród artystów z Italii intratnych występów w Turcji.
Ostatecznie piosenka wykonana przez jej kompozytora Nicola Di Bari oraz Gianni Morandiego (ówczesna formuła festiwalu zakładała alternatywną interpretację konkursowego utworu przez dwóch artystów) zajęła II miejsce. Stała się wielkim przebojem, wykonywanym przez następne pokolenia włoskich artystów, z najpiękniejszą chyba współczesną liryczną wersją Maliki Ayane. Wykonanie Czesława Niemena pozostało jednak na krążku wydanym z okazji 20. edycji Festiwalu w San Remo.
W Opolu oboje artystów uhonorowano gwiazdami w usytuowanej na rynku Alei Gwiazd Polskiej Piosenki, która upamiętnia wielu polskich piosenkarzy, zespoły, kompozytorów i autorów tekstów piosenek. Co roku w trakcie KFPP, dzięki władzom miasta i Fundacji Stolicy Polskiej Piosenki, odsłaniane są nowe gwiazdy, co stało się już ważną festiwalową tradycją. Podobnie jest i w San Remo. „Walk of Fame” czyli „Spacer Sławy” w postaci tabliczek z tytułami zwycięskich piosenek i nazwiskami ich wykonawców (Le targhe dei vincitori di Sanremo) znajduje się na głównym deptaku via Matteotti, tuż przy Teatro Ariston. Każdego roku, na kilka dni przed Festiwalem, miasto składa hołd ubiegłorocznemu zwycięzcy instalując kolejną, nową pamiątkową tablicę. Tuż przy Walk of Fame stoi pomnik z brązu znanego włoskiego prezentera, przez 11 lat związanego z Festiwalem – Mike’a Bongiorno. W Opolu rzeźby przedstawiające gwiazdy polskiej piosenki można zobaczyć na Wzgórzu Uniwersyteckim, gdzie powstały z inicjatywy wieloletniego rektora Uniwersytetu Opolskiego, znawcy i miłośnika polskiej muzyki rozrywkowej, prof. Stanisława Niciei. Wśród nich znajduje się także postać Czesława Niemena autorstwa opolskiego artysty Mariana Molendy.
Wiele ciekawych historii, relacji z koncertów, a także scenicznych strojów i innych festiwalowych pamiątek udostępnia, utworzone pięć lat temu, Muzeum Polskiej Piosenki, którego siedziba znajduje się w legendarnym już amfiteatrze. Co roku Muzeum przyciąga tysiące turystów, wśród których są również Włosi. Wielu Polaków odwiedza także San Remo i dzieje się tak z pewnością z sentymentu do słynnego festiwalu i włoskiej muzyki, którą Polacy kochają. Polscy artyści wciąż wracają też do włoskich kompozycji, czego dowodem jest m.in. ostatnia płyta Michała Bajora, wielkiego polskiego piosenkarza, opolanina, Ambasadora Stolicy Polskiej Piosenki, którego gwiazda lśni od wielu lat w Alei Gwiazd Polskiej Piosenki. Na „Color Cafe” znalazły się największe przeboje francuskie i włoskie, a wśród nich „Ciao mała, jak się masz?” – zwycięski utwór Ivy Zanicchi z San Remo w 1974 r.
Magia obu festiwali trwa od pierwszych edycji i choć oba przeżywają na przestrzeni lat lepsze i gorsze chwile, to zawsze są najważniejszym wydarzeniem muzycznym w swoich krajach, na którym warto być i które warto obejrzeć. Chociażby po to, żeby o nim potem mówić, a nawet krytykować – „perche Sanremo è Sanremo” i parafrazując: „Opole to Opole”.
Bibliografia
- Dariusz Michalski „Z piosenką dookoła świata”, Warszawa 1990
- Festiwalowe 1001 Drobiazgów, Muzeum Polskiej Piosenki w Opolu, 2015, 2016
- „Tańcząca Eurydyka. Anna German we wspomnieniach”, Mariola Pryzwan, Warszawa 2013
- Dariusz Michalski „Czesław Niemen. Czy go jeszcze pamiętasz?”, Warszawa 2009
- Anna German „Wróć do Sorrento?… Moja historia”, Warszawa 2012
- Roman Radoszewski „Czesław Niemen. Kiedy się dziwić przestanę. Monografia artystyczna”, Warszawa 2004
- Jarosław Wasik, „Moje festiwale opolskie” w: „Opole, dzieje i tradycja”, red. B. Linek, K. Tarka, U. Zajączkowska, Opole 2011
***
Ciekawi Cię historia Festiwalu w San Remo? Kliknij tutaj, żeby dowiedzieć się więcej.
Muzyka pozwala nam pokonywać własne ograniczenia. Rewolucyjny instrument Re.corder umożliwia to każdej osobie. Kliknij tutaj, żeby przeczytać artykuł.

























Aby być bardziej ekologicznym, gotowanie można wykonać także w zmywarce. Odbywa się ono za sprawą wysokiego ciepła wytwarzanego podczas fazy suszenia i wykorzystując energię, którą zużyłoby działające urządzenie! W tym przypadku słoiki muszą być zamknięte w torebkach wielokrotnego użytku oraz odpornych na wysokie temperatury.
Zostawiam was z przepisem zawierającym produkt sezonowy, czyli karczochy, które możecie zaserwować jako dodatek lub wykorzystać jako bazę do risotto! Umyjcie karczochy, pozbywając się twardszych liści i włóżcie je do wody zakwaszonej cytryną (w ten sposób unika się ich czernienia). Kiedy wszystkie karczochy będą umyte, umieśćcie je w słoikach, układając je podstawą (bokiem trzonka) w dół. Doprawcie posiekanym czosnkiem i pietruszką, solą, pieprzem i oliwą z oliwek. Zamknijcie słoik i gotujcie w kuchence mikrofalowej przez 6 minut przy 800 W. Gdy zakończy się czas gotowania, wyjmijcie słoik (uwaga, będzie wrzący!) i odstawcie na co najmniej 10 minut przed podaniem.

Treści symboliczne i alegoryczne, które pojawiają się w bogatej dekoracji architektonicznej wielu reprezentacyjnych budowli Gdańska nawiązują do antyku interpretowanego według moralności protestanckiej. Sztuka około roku 1600 stała się dla patrycjuszy gdańskich także formą przekazania idei republikańsko-stoickich. Wykorzystywano do tego antyczne teksty Owidiusza, Liwiusza, Cycerona, Waleriusza Maksymusa, czy Plutarcha, a w dekoracjach architektonicznych oraz w malarstwie i rzeźbie ukazywano Gdańsk jako republikę, Nowy Rzym z jego historią i mitami, które wykorzystywano gloryfikując historię lokalną. Gdańszczanie sukcesywnie budowali swoją odrębność, zarówno kulturalną, jak polityczną. Odniesienie do Nowego Rzymu dotyczy mitu założycielskiego Wiecznego Miasta, które w Gdańsku powiązano ze zwycięskim oblężeniem Malborka i pokonaniem Krzyżaków. Do tych wydarzeń odnoszono się w kulturze równie często, jak do antyku, wiążąc ze sobą idee i wzorując się na włoskich republikach miejskich.
Wśród bogatej dekoracji największą grupę stanowią bohaterowie antyczni. Wizerunki Solona i Temistoklesa niejako patronują ideowo całemu programowi ikonograficznemu. Solon jako ateński prawodawca i koryfeusz demokracji wierzył, że pomyślność miasta (greckiego polis) zależy od moralności obywateli i zgody wewnętrznej. W 594 roku p.n.e. wprowadził w Atenach reformy, które znacznie poprawiły sytuację polityczną i częściowo społeczną. W Gdańsku był wzorcem cnót obywatelskich. Jego wizerunek znalazł się nad kapitelem pilastru trzeciej kondygnacji i flankuje, wspólnie ze znajdującym się po drugiej stronie portretem Katona scenę bitwy Temistoklesa ukazaną reliefowo w prostokątnym polu. Temistokles, po postać którego sięgnięto do Plutarcha i Waleriusza Maksymusa, w odniesieniu do sytuacji politycznej Gdańska stał się przykładem mądrego i sprytnego wodza. W V wieku p.n.e. Temistokles jako wybitny polityk stworzył flotę, która stała się potęgą morską. Dla Aten znaczyło to przewodnictwo w związku ogarniającym wyspy i pobrzeża Morza Egejskiego z Delos w ośrodku. Temistoklesowi pozwolono zrealizować plan, który był częściowo niesprawiedliwy, ale korzystny dla Aten. Czy relief z bitwą Temistoklesa należy bezpośrednio łączyć z historią Gdańska, który wówczas z racji swoich kontaktów handlowych był przeciwny wojnie polsko-szwedzkiej, a tym samym budowie floty królewskiej? Badacze twierdzą, że nie mamy dowodów na to, żeby Speyman miał inne zdanie niż Rada Miasta w kwestii budowy floty. W dekoracji kamienicy wskazano zatem na korzystny dla miasta plan działania dający kontrolę i umożliwiający rozkwit handlu, polityki i kultury nawet wówczas, jeśli będzie to wymagało pewnego poświęcenia. W przypadku patrycjatu, do którego należał Speyman, pierwszeństwo miał zawsze interes miasta. Zostało to dodatkowo podkreślone przedstawieniami bohaterów rzymskich i ich historii. Odczytując ikonografię ilustracji z wydarzeń Rzymu republikańskiego warto zwrócić uwagę na kwestię wolności Gdańska i przestrogi dla Rzeczpospolitej w jej staraniach o ograniczenie przywilejów miasta. Wśród bohaterów rzymskich ukazano, między innymi, Lukrecję i Lucjusza Juniusa Brutusa. Relief przedstawiający scenę z Lukrecją i Brutusem znajduje się w prostokątnym polu między drugą, a trzecią kondygnacją. Flankują go wizerunki Marka Porcjusza Katona, stoika słynnego z uczciwości i głosiciela idei republiki oraz Ottona III, „szlachetnego cesarza” i zwolennika odnowy Cesarstwa Rzymskiego. Lukrecja, pół-legendarna postać schyłku Rzymu królewskiego oraz jej krewny Lucjusz Junius Brutus są wiązani z początkiem republiki rzymskiej w 509 roku p.n.e. Lukrecja, zgwałcona przez królewicza Sekstusa Tarkwiniusza wolała popełnić samobójstwo, niż żyć w hańbie. To sprawiło, że stała się wzorem cnót niewieścich, a Waleriusz Maksymus opisał ją w rozdziale O cnocie czystości. Jej śmierć stała się początkiem buntu i obalenia monarchii. Lucjusz Junius Brutus jako mściciel śmierci Lukrecji odegrał ogromną rolę w początkach republiki, bo jako przywódca powstania przeciw Tarkwiniuszowi doprowadził do wypędzenia króla i przekazania władzy w ręce Senatu. Został też pierwszym konsulem.
Co może nam pan opowiedzieć o swojej karierze rysownika? Które z dzieł, nad którymi pan pracował, wspomina pan z największą przyjemnością?



Celem Forum było przedstawienie potencjału województwa lubelskiego, jego zasobów, roli w gospodarce krajowej i możliwości inwestycyjnych. Prezentacji regionu, w jego wielu aspektach, dokonał v-ce Marszalek Zbigniew Wojciechowski, który podkreślił jak ważne są już istniejące relacje biznesowe pomiędzy włoskimi i lubelskimi firmami i jak wiele możliwości ma do zaoferowania, województwo lubelskie, nowym inwestorom i przedsiębiorcom.
Na uwagę zasługuje udział prywatnej firmy – GBSAPRI SpA – jednego z największych brokerów ubezpieczeniowych we Włoszech, który objął patronatem wydarzenie. Obecny na uroczystości Dyrektor Zarządzający firmy podkreślił 70-letnie doświadczenie firmy w doradztwie i zarządzaniu ryzykiem oraz zapowiedział maksymalną gotowość do wspierania włoskich i polskich firm zaangażowanych w wymianę handlową w zakresie wszelkich potrzeb i zabezpieczeń ubezpieczeniowych, które są nieodzowną częścią każdego biznesu.


















tłumaczenie pl: Dominika Leśniak