Slide
Slide
Slide
banner Gazzetta Italia_1068x155
Bottegas_baner
baner_big
Studio_SE_1068x155 ver 2
Baner Gazetta Italia 1068x155_Baner 1068x155
ADALBERTS gazetta italia 1068x155
FA-1013-Raffaello_GazettaItalia_1068x155_v1

Strona główna Blog Strona 82

Casa Italia, autentyczne smaki, muzyka i życzliwość

0

W centrum przy ulicy Świętojerskiej 5/7 w Warszawie, Roberto Guastalla zdołał odtworzyć zakątek Bel Paese, wprowadzając tradycyjne dania, wieczory muzyczne i przede wszystkim autentyczną włoską atmosferę.

„Tutaj klienci i przyjaciele jedzą i rozmawiają z wielką swobodą, tak jak to ma miejsce we Włoszech. W restauracji spędzamy wiele chwil naszego życia i powinny one zostać przeżyte dobrze!”, opowiada Roberto Guastalla z Mantui, od siedmiu lat właściciel tego docenianego lokalu, który, co rzadkie w Warszawie, sprawia, że klienci czują się tak, jakby gościli w domu rodziny włoskiej. Często zdarza się, że Guastalla siedzi przy jakimś stoliku, aby wyjaśnić, jak przygotować risotto z salami z Mantui lub które wino pasuje do niesamowitego wyboru wędlin, jakie oferuje Casa Italia.

„Często zdarza się, że kiedy klient po raz drugi lub trzeci wraca do Casa Italia, zaczyna zamawiać jak Włoch, czyli pytając, co jest daniem dnia, jakie są sezonowe specjały, krótko mówiąc, rozluźnia się i polega na wiedzy i doświadczeniu restauratora. Dlatego wraz z menu z ustalonymi daniami nieustannie proponujemy przepisy ze świeżymi sezonowymi składnikami. Wtedy też spełniamy specjalne potrzeby Włochów, którzy tutaj, w Warszawie, nie znajdują restauracji, które oferują ważne dania naszej kultury kulinarnej, takie jak lesso (gotowane mięso – wołowina, język, ogon, kurczak), cotechino (rodzaj surowej kiełbasy) lub polenta. Dlatego organizujemy wieczory ad hoc, aby jeść dania, które tutaj w Polsce wydają się egzotyczne.”

A gdyby chciało się zaproponować tradycyjne menu z Mantui, co by w nim było?

Tortelli z dyni lub ryż z salamellą (rodzaj kiełbasy) jako danie pierwsze, na drugie danie stracotto (danie z wołowiny; stracotto – przegotowany) lub cielęcina gotowana w sosie warzywnym albo nerka lub perliczka alla cacciatora. Jako deser bez wątpienia wyśmienita i bardzo prosta sbrisolona, zrobiona z mąki, cukru, mleka i migdałów. Jeśli naprawdę chcemy na nowo odkryć pradawne wiejskie smaki z terenów Mantui, musimy pamiętać, że w naszych stronach jada się żaby, ślimaki i pyszny ryż z sumem.

Krótko mówiąc, dużo tradycji bez rozmywania włoskiej kultury kulinarnej mieszanymi przepisami?

Tutaj od razu ostrzegam klientów, że w carbonarze nie ma śmietanki, a pizza nie jest z ananasem i keczupem… to jest na zawsze skończone. Jeżeli rzeczywiście mnie posłuchają, dam im próbować wielu nadzwyczajnych smaków produktów włoskich, na przykład spaghetti z barweną, wielu rodzajów risotto, serów, takich jak taleggio i fontina, a także salami felino, mortadeli i kiełbasy ‘nduja z Kalabrii, wędliny culatello i wieprzowego policzka z Nursji.

Zdarza się, że ktoś po zjedzeniu chce kupić i zabrać produkty do domu?

Tak, oczywiście, ponieważ używamy najlepszej jakości parmezanu, oliwy Garda, świeżego sera burrata, oliwek z Puglii i mamy duży wybór win, a także bardzo włoskich napojów, które tutaj w Polsce są autentycznymi rarytasami, takich jak chinotto, cedrata i crodino.

A raz w miesiącu muzyka!

W każdy ostatni piątek miesiąca odbywa się wieczór z ustalonym menu i włoską muzyką z piosenkarzem Johnem Abbagnale, wydarzenie, które odnosi taki sukces, że aby wziąć w nim udział trzeba zarezerwować miejsce kilka tygodni wcześniej.

tłumaczenie pl: Adrianna Gertych
foto: Paweł Prachnio

Strona www: http://casa-italia.pl/
Facebook: https://www.facebook.com/RestauracjaWiniarniaCasaItalia/

Bella Napoli – jakość życia zaczyna się przy stole

0

Zawsze elegancki, spokojny i uczynny, Enzo Rossi przekazuje swój sposób bycia sześciu warszawskim restauracjom, których jest właścicielem. W lokalach tych zostaniecie dobrze ugoszczeni oraz zachwycą Was autentyczne dania wykonywane z wysokiej jakości produktów, podtrzymujących włoską tradycję.

Sekret dobrej kuchni? Wiedza. Dzisiaj w Polsce klienci są wymagający, nauczyli się rozróżniać smaki oraz jakość produktów. Jeśli pragnie się odnieść sukces, nie wystarczy wyuczyć się zawodu kucharza czy pizzaiolo – to już nie te czasy! Trzeba naprawdę umieć to robić.”

Są to święte słowa Enzo Rossiego, pochodzącego z Tramonti: niezwykłej krainy osadzonej pomiędzy górami (stąd pochodzi jej nazwa, ponieważ w języku włoskim „tra-monti” oznacza dosłownie „między-górami”), znajdującymi się na grzbiecie Wybrzeża Amalfitańskiego. Ziemia rodzima drzew oliwnych oraz winorośli, słynąca również z produkcji mozzarelli.

„Moja rodzina produkowała i eksportowała mozzarellę. Jest to rejon, z którego pochodzi tysiące pizzaioli, dzisiaj rozsianych po całym świecie. Znam moich rodaków, którzy pracują w tym zawodzie nawet w Ameryce. Krótko mówiąc, jest to rejon słynący z pizzy oraz produktów do jej przyrządzenia. Po tym, jak za młodu zdobyłem doświadczenie w restauracji na Wybrzeżu Amalfitańskim, a następnie w pizzerii w Pawii, która odnosiła sukcesy, zdecydowałem się przywieźć kulturę pizzy do Polski.”

Jakie są elementy kluczowe do zrobienia dobrej pizzy?

„Z pewnością ciasto. Uczyłem się przygotowywać jego specjalny rodzaj, wytwarzany ze specyficznej mieszaniny mąk nie znoszących skoków temperatur. Liczy się również proces wyrastania ciasta. Jeśli nie trwa on 24 godziny, kończy się sytuacją, w której zjedzona pizza
zalega w żołądku, ponieważ ciasto wciąż rośnie. Oczywiście liczy się również jakość produktów: oliwa, mąka, mozzarella, pomidory, itd. Kolejnym podstawowym aspektem dla odniesienia sukcesu jest posiadanie wykwalifikowanych i rzetelnych współpracowników. W restauracjach Bella Napoli, oprócz paru dobrych, włoskich kucharzy, mamy przygotowanych i uczynnych pracowników obsługi. Jest to dodatkowym walorem tych lokali. Sukces przepisu Rossiego potwierdza rozwój jego restauracji, począwszy od tej na Bródnie (ul. Kondratowicza 18), otwartej w 2003 roku, a skończywszy na tych działających także dzisiaj: na Saskiej Kępie (ul. Francuska 18), prowadzony przez Enzo razem z jego partnerką życiową i biznesową, na Sadybie (ul. Nałęczowska 60), zarządzanym obecnie przez synów Enzo i działającego na zasadzie franczyzy, w Markach (ul. Kościuszki 38) oraz w Centrum (ul. Kolejowa 47). Wkrótce też odbędzie się otwarcie kolejnego lokalu przy ulicy Świętokrzyskiej 14 w Warszawie. Oprócz zarządzania swoimi lokalami, Enzo współpracuje  również z innymi restauracjami i hotelami w celu dystrybucji swoich produktów.

Sieć restauracji odnoszących sukces, naznaczona duchem oraz smakiem Kampanii?

„Daje to ogromną satysfakcję, jednak jestem otwarty także na inne formy współpracy w sektorze restauracyjnym, jak na przykład sprzedaż pojedynczych produktów czy wspieranie nowych lokali, które chcą zajmować się kuchnią włoską.”

Rossi jest tak doceniany jako ambasador smaku i włoskiego sposobu życia, że społeczność Bródna zamieściła jego rzeźbę wśród innych osobowości w Parku Bródnowskim! „Była to ogromna niespodzianka. Cieszę się słysząc, że poprzez moją codzienną pracę z ludźmi zostałem uznany oraz doceniony przez tych, którzy mieszkają w okolicy.”

tłum pl: Paulina Siwko

Strona www: http://bellanapoli.com.pl/
Facebook: https://www.facebook.com/BellaNapoliER/

Pasticceria Mignon – włoskie słodkości, którym ciężko się oprzeć

0

Sycylijskie cannoli, tiramisù, tartaletki z budyniem i owocami, ptysie z czekoladą kremem chantilly i zabaione, babà i niezliczone warianty panna cotta…jednym słowem najlepsze, co ma do zaproponowania włoska cukiernia. Te i wiele innych autentycznych włoskich łakoci oferuje Pasticceria Mignon w Warszawie. Możemy się nimi delektować na miejscu, przy kawiarnianym stoliku lub, jak w zwyczaju Włochów, kupić na wynos.

„Adam, idę na obiad do znajomych i chcę zrobić dobre wrażenie, przygotujesz mi tackę ciasteczek?” – to najczęściej słyszane pytanie Włochów odwiedzających lokal Przemka Adama Chudio, cukiernika z dwudziestoletnim doświadczeniem, który zaczyna zdobywać popularność w stolicy.

Gdzie narodziła się miłość do włoskich słodyczy i deserów?

„To długa historia. Lata temu, moja mama wyjechała do Ravenny i kiedy przyjechałem do niej na wakacje, poznałem wyjątkowy smak włoskich wyrobów cukierniczych: niesamowitych małych deserów, świeżo wykonanych o świcie, by można je było zjeść w ciągu dnia” – opowiada Adam, który z powodzeniem zmienił swoją pasję w pracę. „Cukiernik to zawód ciężki i skomplikowany. Bez pasji się tu nie przetrwa.” – podkreśla Adam, który jako zauroczony tymi przysmakami dwudziestolatek, rozpoczął poszukiwania pracy w branży. Tajniki cukiernictwa, którego korzenie sięgają czasów renesansu – gdy w Bel Paese miasta konkurowały ze sobą we wszystkich dziedzinach od malarstwa po kuchnię – Adam poznał w najlepszych cukierniach w Rawennie, najpierw w Mignon, a później w Mosaico. „Italia zdobyła moje serce. W Ravennie nauczyłem się sekretów mojego zawodu, tam poznałem moją żonę Magdę i tam urodziła się moja córka Olivia, ale uwielbiam całe Włochy, a zwłaszcza okolice Gaety na południu, gdzie często spędzałem wakacje. Moja miłość do tego kraju jest tak wielka, że mojemu synowi dałem włoskie imię Alessandro.” 

Jakie są podstawowe różnice między cukiernictwem włoskim a polskim?

„We Włoszech korzysta się z zupełnie innych składników i przepisów, wszystkie wyroby są świeżo wykonane i zjedzone zaraz po ich wykonaniu. Swój sukces zawdzięczają kremom i intensywnym aromatom kawy, wanilii, czekolady oraz owoców. I właśnie tę kulturę odtwarzam we własnej cukierni, korzystając z produktów najwyższej jakości i dodając ostatnie dekoracje tuż przed obiorem zamówienia przez klienta”

Zarówno dla Włochów mieszkających i pracujących w Warszawie, jak i dla wielu Polaków poszukujących włoskich łakoci, Pasticceria Mignon stała się jedynym w swoim rodzaju miejscem, gdzie można zjeść nie tylko ciasta i małe desery, ale również śniadanie all’italiana z brioche i croissantem (do wyboru: na słodko, na słono i pełnoziarnistym) prosto z pieca.

Pasticceria Mignon, która powstała w 2017 i jest rezultatem współpracy Adama i jego brata Sebastiana, od początku stała się prawdziwym punktem odniesienia i symbolem dobrego smaku i kultury cukierniczej.

Jakie słodkości najbardziej lubią klienci?

„Na Polaków ma wpływ to, czego próbują podczas wakacji we Włoszech, to są smaki, których potem szukają po powrocie do domu. Te, które cieszą się największym powodzeniem, to przede wszystkim panna cotta, tiramisù, ciastka z kremem budyniowym pasticcera

Co jest Waszą specjalnością?

„Krem bawarski z wanilią, pistacja z gorzką czekoladą, ale mając do dyspozycji ponad 100 rodzajów deserów, ciastek i przekąsek wykonywanych w naszej pracowni jesteśmy w stanie zadowolić każde podniebienie. Naszą specjalnością są także Millefoglie z kremem chantilly, Profiterole, ciasto Saint Honorè, ale jesteśmy gotowi sprostać wszystkim wymaganiom klientów, wykonując na zamówienie torty weselne czy urodzinowe, słodycze na Halloween i innego rodzaju okoliczności, na przykład tradycyjny panettone na Święta Bożego Narodzenia lub wielkanocną colombę z kawałkami czekolady. Możliwe, że jesteśmy też jedynym miejscem w Polsce, gdzie można zamówić i skosztować panettone na słono, składającego się z przepysznych tramezzini z łososiem, tuńczykiem, kaparami, szynką i jajkami. Poza tym mamy do zaoferowania tartine, croissanty na słono, tradycyjne herbatniki, mini pizze…”

Sukces, który odniósł Adam, potwierdza nie tylko liczna rzesza włoskich klientów, ale i fakt, że wiele warszawskich restauracji oferuje w menu desery, przygotowane w jego pracowni przy użyciu szerokiej gamy produktów, wśród których znajdziemy belgijską czekoladę Callebaut, włoską czekoladę Irca, a także kawę marki Pascucci, pochodzącej z rodzinnej palarni o długiej tradycji.

Strona www: http://ciastkarniamignon.pl/
Facebook: https://www.facebook.com/pg/ciastkarniamignon/about/?ref=page_internal

tłum pl: Beata Jonas

Mam Przepis na Miłość! Uwaga ITALIENI W POLSCE!

0

Wywołują uśmiech w środku pandemii! Podczas gdy lekarze i pielęgniarki, bohaterowie naszych czasów, poświęcają 24 godziny na dobę opiece nad tymi, którzy cierpią fizycznie, nie możemy zapominać, że miliony ludzi tkwią w domach w przymusowym i długotrwałym zamknięciu. Człowiek w areszcie domowym potrzebuje słów, muzyki, innych ludzi, a przede wszystkim pocieszenia i radości, aby rozjaśnić codzienne życie, które zwłaszcza teraz boli psychicznie.

I właśnie dlatego, zarówno u Polaków, jak i Włochów w Polsce, ląduje statek kosmiczny ITALIENI! Misja to wywołanie uśmiechu w rytmie Disco Polo nowością „Mam przepis na miłość”. Dzięki domowemu wideo, zrealizowanemu i zmontowanemu online przez Skype pomiędzy Włochami, Polską, Hiszpanią i Argentyną, zespół ITALIENI – między chochlami i talerzami, wśród płaczących dzieci i nerwowych żon, stworzył utwór w języku polskim, który opowiada o miłości między Włochami a Polską, a wszystko to niesie niezwykle popularny gatunek muzyczny, jakim jest Disco Polo.

Zespół ITALIENI, w skład którego wchodzą Thomas Grotto, Andrea Anzaldi, Federico Bandiani Lagomarsino, Cosimo Francavilla, Luca Laca Montagliani, rozpoczął ironiczną, pozytywną, domową przygodę, która charakteryzuje się włoską tradycją melodyczną z cygańsko-bałkańskimi skażeniami. Pięciu elektryzujących artystów swoim beztroskim utworem wprasza się do naszych domów, docierając do nas przez telefon lub komputer i pozwala popatrzeć na życie odległej planety, świata pełnego życia, do którego wszyscy chcemy jak najszybciej wrócić!

tłumaczenie pl: Joanna Tarnawska

https://www.youtube.com/watch?v=EFbc8IFpeHI

Pomidor, król lata!

0
Fresh gazpacho on the table

Król lata, a szerzej król kuchni śródziemnomorskiej, pomidor może być kupowany przez cały rok, ale to właśnie w najcieplejszych miesiącach jego owoce dojrzewają i wówczas najlepiej wyrażają swoje właściwości organoleptyczne, które docenić możemy w tysiącach wariantów – zarówno gotowanych jak i na surowo.

Napisałam owoce, zatem dlaczego pomidor postrzegany jest jako warzywo? Od wielu lat trwa debata, która widzi pomidora dokładnie na granicy między dwoma kategoriami. Konkretnie od 1893 roku, kiedy Stany Zjednoczone nałożyły cło na wszystkie importowane warzywa. Prawo było bardzo kwestionowane, a pomidor znalazł się w centrum sporów z powodu jego wieloznaczności na stole, ponieważ owoce, w przeciwieństwie do warzyw, nie podlegały opodatkowaniu. Z botanicznego punktu widzenia pomidory są postrzegane jako owoce, ale przez ich smak nadają się do spożywania w pikantnych potrawach, jak gdyby były warzywami. 

Odpowiedź na dylemat można znaleźć w cytacie przypisywanym dziennikarzowi Milesowi Kingtonowi (1941 – 2008), który mógłby raz na zawsze rozwiązać dyskusję: «Wiedza to świadomość, że pomidor jest owocem. Mądrość to nie dodawanie pomidora do sałatki owocowej!».

Z pewnością dobroć i wszechstronność pomidora są wielkie, podobnie jak korzyści jakie jego spożywanie przynosi zdrowiu naszego organizmu. Z należnymi wyjątkami: zaliczając go do kategorii żywności kwaśnej, jest przeciwwskazany w przypadku podrażnienia żołądka i refluksu żołądkowo-przełykowego, a także w przypadku alergii na nikiel.

Przede wszystkim pomidory są przyjaciółmi dla naszej linii: 100 gramów świeżej żywności wprowadza tylko 18 kalorii a dzięki bogactwu wody i potasu, spożywanie pomidorów świeżych i surowych przynosi efekt moczopędny, zmniejszając w konsekwencji zaleganie płynów i powstawanie cellulitu.

Są znakomitym źródłem likopenu, silnego antyoksydantu odpowiedzialnego za czerwony kolor, obecnego także w innych roślinach takich jak arbuz, papryka i czerwone owoce. Likopen ma działanie przeciwzapalne, jest uważany za wysoce ochronny pokarm dla naszego organizmu przeciwko chorobom zwyrodnieniowym i jest szczególnie cenny w zwalczaniu starzenia komórkowego i powstawania nowotworów.

Niedobór likopenu w okresie menopauzy mógłby sprzyjać pojawieniu się osteoporozy. Dlatego dobrze jest spożywać produkty w niego bogate w celach profilaktycznych, w każdym wieku. Zawartość likopenu w pomidorach wynosi 11 mg / 100 g w miąższu i 54 mg / 100 g w skórce.

Spożywanie pomidorów jest powiązane ze spadkiem ryzyka wystąpienia chorób serca o 29%. Pomidor, o ile jest pochodzenia biologicznego, uważany jest za prawdziwy naturalny lek zapobiegający chorobom, które wpływają na serce. Zawarty w owocu potas działa jak środek rozszerzający naczynia, wspomaga obniżenie ciśnienia krwi i zapobiega pojawieniu się skurczów mięśni.

Wreszcie, luteina i beta-karoten chronią oczy przed promieniowaniem słonecznym i ogólnie wspomagają zdrowie wzroku.

Pomidory nadają się do spożywania na tysiące sposobów: surowe lub gotowane, fermentowane, suszone i konserwowane w oleju, zmiksowane, nadziewane, marynowane, w towarzystwie płatków, warzyw lub podawane tylko z bazylią i oliwą z oliwek, pod warunkiem, że extravergine!

Moje ulubione przepisy to te proste: zmiksowane pomidory z odrobiną cebuli, ząbkiem czosnku, ogórkiem i papryką, przyprawione do smaku solą, pieprzem i oliwą z oliwek do świeżego gazpacho typowego dla tradycji andaluzyjskiej, które może być podawane z grzankami z chleba i kilkoma listkami mięty.

Toskańska panzanella zwycięża wszystko: aby ją przygotować potrzebne będą dojrzałe pomidory, czerwona cebula, świeża bazylia i czerstwy chleb, wilgotny i odciśnięty. Wszystko kroimy na kawałki, przyprawiamy solą, oliwą i octem i zostawiamy do zamarynowania przez przynajmniej godzinę. Prosta, szybka, niesamowicie pyszna!

tłum pl: Ilona Dawid

Gazzetta Italia n 80

0

Justyna Bacz – niezwykła moc piosenki

0

Piosenkarka, lingwistka, autorka przekładów piosenek, a także tekstów i muzyki. Justyna Bacz śpiewa w Polsce, we Francji i w Niemczech. Występowała także w Szwajcarii oraz w USA. Jest laureatką licznych festiwali piosenki francuskiej i poetyckiej. W 2013 roku otrzymała nagrodę Publiczności na Festiwalu Dni G. Brassensa w Paryżu. Za promowanie kultury francuskiej w Polsce została odznaczona Orderem Sztuki i Literatury Ministerstwa Kultury Republiki Francuskiej. Współpracuje z Instytutem Francuskim, Ośrodkami Alliance Française, Teatrem Kamienica i ze sceną „Piwnicy na Wójtowskiej” w Warszawie. Od wielu lat bierze udział wydarzeniach kulturalnych podczas Festiwalu Frankofonii, a także w Międzynarodowym Festiwalu Bardów OPPA (Ogólnopolskim Przeglądzie Piosenki Autorskiej) organizowanym przez Stowarzyszenie Literacko-Muzyczne „Ballada”, którego jest członkinią. Od lat zapraszana jest również na Festiwal im. G. Brassensa w Berlinie. Współpracuje ze znakomitymi muzykami w kraju i za granicą. Nagrała pięć solowych albumów: „Tête-à-tête” (2006), „Brassens mon amour”(2008), „Empatik” (2013), „Francuska Chanson française” (2014), „Dalida pieśń miłości” (2017).

Jest Pani bardziej lingwistką czy piosenkarką?

To moje dwie pasje, które rozwijałam równolegle. Z jednej strony zawsze chciałam śpiewać i jako mała dziewczynka wyobrażałam sobie, że będę kiedyś występowała na scenie. Z drugiej natomiast nauka języków sprawiała mi ogromną przyjemność i jakoś łatwo mi przychodziła. To właściwie moja mama zdecydowała, żebym zaczęła naukę francuskiego. Teraz to praktycznie mój drugi język, który zdecydował o wielu sprawach. Ostatecznie lingwistyka i piosenka połączyły się w jedno, bo teraz tłumaczę piosenki głównie z francuskiego na język polski, niekiedy na francuski.

Mimo wszystko piosenka, nie tylko francuska, odgrywa główną rolę w Pani życiu…

Zdecydowanie tak. Jedną z pierwszych płyt, jakie dostałam w prezencie był album Edith Piaf, ta muzyka zupełnie mnie porwała, choć byłam wówczas jedenastoletnią dziewczynką. Później miałam różne fascynacje, śpiewałam też piosenki rosyjskie. Ale dopiero na studiach lingwistycznych zaczęła się moja poważna przygoda z piosenką. Punktem zwrotnym był Festiwal Pieśni Leonarda Cohena w Krakowie. Wystąpiliśmy tam w duecie z Kubą Michalskim i tak się szczęśliwie złożyło, że wygraliśmy. Posypały się zaproszenia na koncerty, trzeba było przygotować program i zaczęliśmy występować w klubach i na scenach studenckich. Wtedy rozpoczęłam też pracę nad głosem i ostro ćwiczyć grę na gitarze. Potem przyszły festiwale piosenki francuskiej w Polsce i we Francji. W moim repertuarze jest też miejsce na piosenkę włoską, która w moich młodzieńczych latach była bardzo obecna i lubiana w Polsce. Uczyłam się języka włoskiego, co ogromnie ułatwia mi poszukiwania włoskich autorów, pomogło mi to również przy tworzeniu programu ,,Dalida – Pieśń Miłości – Chant D’Amour”

Dlaczego właśnie Dalida?

To muzyka którą musiałam „wyssać z mlekiem matki”, bo to mama słuchała piosenek Dalidy, kiedy się mnie spodziewała. Ale tak na poważnie, to od wielu lat myślałam o tym projekcie. Pierwszym krokiem było nagranie na mojej pierwszej płycie ponadczasowego utworu „Parole, parole”, który jest w oryginale włoski, ale wydaje mi się, że to Dalida i Delon sprawili, że zyskała zupełnie inny wymiar sławy. Pomyślałam, że warto zająć się wyjątkowymi piosenkami z repertuaru tej artystki. To była niekwestionowana ikona piosenki francuskiej, a jej znakiem rozpoznawczym był włoski akcent, z którego uczyniła dodatkowy atut. Kolejnym bodźcem były rocznice śmierci Dalidy i Luigiego Tenco, jej wielkiej miłości, która niestety skończyła się tragicznie. Niezwykłym zbiegiem okoliczności była również premiera filmu „Dalida. Skazana na miłość”, która miała miejsce w dniu premiery koncertu.

Jaki obraz tej artystki wyłania się z wybranych przez Panią piosenek?

Przygotowując się do programu czytałam sporo na jej temat i obejrzałam wiele wywiadów, z tego wyłaniał się fascynujący obraz osoby niezwykle wrażliwej, szczerej, doświadczonej życiem, poszukującej szczęścia w miłości, a przy tym profesjonalistki i perfekcjonistki. Miałam ogromny dylemat przy wyborze piosenek, bo Dalida nagrała ich około dwóch tysięcy w różnych językach. Zależało mi na tym, żeby pokazać wszechstronność tej artystki i opowiedzieć o jej życiu piosenkami, które zawsze wpisywały się w jej biografię. W programie musiały więc znaleźć się te najbardziej znane, ale i takie, które mam nadzieję przybliżyłam polskiej publiczności Kilka z nich przetłumaczyłam na język polski, m.in. słynny utwór „Gigi l’Amoroso” czy „Mourir sur scène” (w moim przekładzie „Zejść ze sceny”). Do programu zaprosiłam też wybitnego włoskiego tenora Sergia Bettasa, który zaśpiewał po włosku piosenkę Luigiego Tenco „Vedrai Vedrai”, a w duecie ze mną „Love in Portofino” i „Parole parole”. Zaproszenie przyjęła również znakomita pieśniarka Anna Riveiro, z którą śpiewam po arabsku i hiszpańsku. Chciałam w ten sposób podkreslić wielokulturowość Dalidy, która przecież była Włoszką, ale urodziła się i dorastała w Egipcie, a później zamieszkała na stałe w Paryżu. Czerpanie z różnych kultur wzbogaca i poszerza horyzonty każdego, nie tylko artysty.

Komu chciałaby Pani poświęcić kolejne projekty?

Fascynuje mnie postać Luigiego Tenco, którego odkryłam przy okazji programu o Dalidzie. Ale powstał już program Alessandra Predariego poświęcony Luigiemu z udziałem Jarka Wista. Premiera odbyła się 30 czerwca w Promie Kultury w Warszawie, miałam przyjemność wystąpić tam gościnnie z piosenką „Ciao Amore ciao”. Niezwykłą osobowość miała również Mina, kto wie może tej artystce poświęcę kolejny projekt. Na razie kończę płytę zatytułowaną „Femmes, czyli kobiety” i poświęconą 16 francuskim piosenkarkom, od Piaf po Zaz. Całość układa się w opowieść o ważnych momentach z życia kobiety. Płyta ukaże się jesienią, a jej koncert promocyjny zagram z kwintetem 27 grudnia tego roku w Teatrze Kamienica w Warszawie. Mam też w planie płytę autorską francusko-polską.

Rozmawiałayśmy o piosence francuskiej, włoskiej, rosyjskiej, a czy polski repertuar jet obecny w Pani twórczości?

Polska piosenka poetycka zajmuje bardzo istotne miejsce w mojej działalności. Na płycie „Tête-à-tête” obok utworów francuskich nagrałam poetyckie piosenki, m.in. wiersze poetki Anny Piwkowskiej, utwór Jana Jakuba Należytego, a także piosenkę Agnieszki Osieckiej „W żółtych płomieniach liści” we francuskim tłumaczeniu Stanisława Waszaka. Śpiewam ją często na koncertach, również za granicą, bo zawsze niezwykle podoba się publiczności. Płyta „Empatik” z kolei to płyta polska z francuskimi akcentami. Przeważają wiersze Piwkowskiej, wykorzystałam też wiersz Julii Hartwig i moje autorskie polskie i francuskie teksty. Muzykę skomponował Mariusz Dubrawski, pianista, kompozytor i aranżer, z którym na stałe współpracuję, ale można usłyszeć tam także moje kompozycje. Poza tym biorę udział w programie „Koncert umarłych poetów” stworzonym przez Marka Bartkowicza i Andrzeja Ozgę , poświęconym różnym autorom polskim i zagranicznym. który gramy w „Piwnicy na Wójtowskiej” w Warszawie. Staram się też zawsze podkreślać wyjątkowość polskiej piosenki literackiej. Ostatnio podczas wywiadu dla paryskiej stacji radiowej opowiadałam o fenomenie Ewy Demarczyk i realizator zrobił mi miłą niespodziankę, odnalazł w archiwum utwór „La Grande valse brillante” i wyemitował go na antenie. To było niezwykłe, tak jak niezwykła jest moc piosenki.

Granice mojego języka wyznaczają granice mojego świata

0

Ludwig Wittgenstein w „Traktacie logiczno-filozoficznym” powiedział: „Granice mojego języka wyznaczają granice mojego świata”. Znając język oryginału, jego niuanse, kulturę, z której się wywodzi i którą opisuje – lepiej rozumiemy nie tylko snutą opowieść, ale przebywamy w innym świecie, który staje się cząstką naszej rzeczywistości i doświadczenia. Stąd zachęta i inspiracja do nauki języka obcego, którego znajomość daje nam niewątpliwy przywilej otworzenia się na inny świat, innych ludzi, poszerzenia horyzontów.

Od wielu lat pracuję pośród książek włoskich, dlatego z przyjemnością przyjęłam zaproszenie redakcji „Gazzetta Italia” do tworzenia rubryki, która przypominałaby miłośnikom języka i kultury włoskiej ofertę Księgarni Italicus. Polski rynek być może jest „niszowy”, ale bez wątpienia tworzą go ludzie pełni autentycznej czytelniczej pasji.

Przyjęłam zaproszenie z przyjemnością, ale i satysfakcją, bo dowodzi, że nasza obecność w rynkowej niszy nie jest chwilowa i sporadyczna. Italicus to księgarnia włoska działająca nieprzerwanie już od 28 lat – na początku jako księgarnia wysyłkowa (być może intuicja podpowiedziała mi nadejście ery księgarni internetowych), teraz jako stacjonarna w Krakowie. A od czasu, gdy rozwój technologii informatycznych to umożliwił, prowadzimy także dystrybucję książek jako księgarnia internetowa.

Prowadzenie w GI rubryki „Czytam, żyję lepiej” to również zobowiązanie utrzymania dobrej jakości oferty, proponowania nowych dzieł autorów glottodydaktyki i literatury włoskiej, ale też dotrzymania kroku w nieustannym rozwoju technologii i wybrania tego, co może służyć „niszy”. Wszak wiek dojrzały (28 lat) i chęć nazwania księgarni autorską stanowią przede wszystkim zobowiązanie!

Italicus – zgodnie z ideą księgarni autorskiej – wyszukuje i udostępnia publikacje, które są niezbędne, przydatne lub interesujące przede wszystkim dla polskich italianistów: nauczycieli, lektorów i tłumaczy oraz ich uczniów i studentów. Przez ten czas Italicus stał się miejscem, w którym zawsze można było znaleźć najważniejsze podręczniki do nauki języka włoskiego. A gdy nasi klienci pokochali język włoski, osiągnęli właściwy poziom znajomości i zapragnęli poznać jego piękno w bezpośrednim kontakcie z dziełami pisarzy i poetów włoskich, postanowiliśmy stać się popularyzatorem literatury włoskiej i poszerzyliśmy ofertę o beletrystykę w języku włoskim.

Zainaugurowana w numerze 80 rubryka „Czytam, żyję lepiej” to kolejne wyzwanie, zgodne z naszą filozofią. Będziemy cyklicznie prezentować włoskie publikacje, autorów, wydarzenia godne uwagi i polecenia opatrzone przez nas „znakiem jakości” lub po prostu takie, które nas zachwyciły i którymi chcemy się podzielić.

Na dobry początek florenckie wydawnictwo Alma Edizioni, nasz „historyczny” dostawca (prawie równolatek, rocznik 1994). Alma oferuje podręczniki, ale też doskonale odnajduje się w świecie multimediów, oferując aplikacje, nagrania video (Alma TV) udostępniane on-line jako pomoce, inspirujące dla lektorów i atrakcyjne dla uczących się. Autorami Almy są nauczyciele praktycy, a to gwarantuje wysoki poziom merytoryczny i dostosowanie materiałów do faktycznych potrzeb i oczekiwań uczących się.

Zatem In bocca al lupo, ragazzi! (by zacytować jeden z kursów ALMY).

Dostaliśmy teraz dużo czasu, do spędzenia inaczej. Może warto sięgnąć do dobrej literatury włoskiej? Propozycja na dziś to klasyka literatury włoskiej, czyli “Dekameron” Boccaccia oraz dzieło mniej znane, ale na pewno warta odkrycia: “Sessanta racconti” Dino Buzzattiego.

 

Przyimki. Kiedy używamy IN i A?

0

Przyimki są istotnymi elementami gramatyki każdego języka, gdyż ustanawiają związek między poszczególnymi częściami zdania. W języku włoskim dzielą się na przyimki proste oraz przyimki ściągnięte i stanowią jedno z najtrudniejszych zagadnień właśnie dlatego, że nie zawsze konkretna reguła gramatyczna opisuje ich użycie. W tym numerze przedstawiamy niektóre zasady użycia przyimków IN oraz A.

A

Przyimka A używamy z czasownikami, które odpowiadają na pytanie gdzie? (dove?) (1) lub dokąd? (verso dove?) (2) oraz z czasownikami określającymi miejsce lub ruch, po których następuje nazwa miejscowości (3).

  1. Sono a casa. / Jestem w domu
  2. Vado a scuola. / Idę do szkoły
  3. Studio a Milano. / Studiuję w Mediolanie

Używa się go także, z rodzajnikiem lub bez, w połączeniu z następującymi rzeczownikami:

a teatro (do teatru), a pranzo (na obiad), a cena (na kolację), a colazione (na śniadanie), a letto (do łóżka), al bar (do baru), al cinema (do kina), al ristorante (do restauracji), al mare (nad morze), al parco (do parku), al porto (do portu), al mercato (na targ), alla stawione (na stację), alla posta (na pocztę), all’estero (za granicę), itp.

Wiele włoskich czasowników wymaga zastosowania właśnie przyimka A, gdy występuje po nich bezokolicznik odnoszący się do tego samego podmiotu. Przedstawiamy niektóre z nich:

  • Vado a fare la spesa. (andare a fare qualcosa)
  • Idę na zakupy (iść coś zrobić)
  • Mi aiuti a fare questo compito? (aiutare qualcuno a fare qualcosa)
  • Pomożesz mi zrobić to zadanie? (pomóc komuś coś zrobić)
  • Ho imparato a parlare l’inglese in un anno. (imparare a fare qualcosa)
  • Nauczyłem się mówić po angielsku w rok (nauczyć się coś robić)
  • Mi sono abituata a vivere da sola. (abituarsi a fare qualcosa)
  • Przyzwyczaiłam się żyć sama (przyzwyczaić się coś robić)
  • Non riesco a ricordare il suo indirizzo. (riuscire a fare qualcosa)
  • Nie potrafię zapamiętać jego adresu (być w stanie coś zrobić)
  • Ho iniziato a leggere uno dei libri di Eco. (iniziare a fare qualcosa)
  • Zacząłem czytać jedną z książek Eco (zacząć coś robić)
  • Mi metto a studiare tra poco. (mettersi a fare qualcosa)
  • Niedługo siadam do nauki (zacząć coś robić)

IN

Również przyimek prosty IN stosuje się przy określaniu miejsca, a więc odnosi się do pytań gdzie? i dokąd? W odróżnieniu do przyimka A używa się go przed nazwami określającymi państwa (4), place, ulice (6), regiony (5) i wielkie wyspy (6).

  1. Sono in Polonia. / Jestem w Polsce
  2. Tra un mese vado in Italia, precisamente in Toscana. / Za miesiąc jadę do Włoch, a dokładnie do Toskanii.
  3. I miei amici italiani abitano in Sicilia in via San Stefano 10. / Moi włoscy przyjaciele mieszkają na Sycylii przy ulicy San Stefano 10.

Przyimek IN występuję także z nazwami sklepów i określeniami miejsc, które kończą się na –ia lub –teca, jak: in libreria (w księgarni), in biblioteca (w bibliotece), in periferia (na peryferiach) lub in segreteria (w sekretariacie). Istnieje jednak cała seria rzeczowników, które nie należą do tej grupy, m.in.: in banca (w banku), in piscina (na basenie), in discoteca (na dyskotece), in palestra (w siłowni), in ufficio (w biurze), in chiesa (w kościele), in campagna (na wsi), in montagna (w górach), in edicola (w kiosku), in centro (w centrum), in vacanza (na wakacjach), in città (w mieście).

Wreszcie, przyimek ten stosujemy bez użycia rodzajnika i tylko przy liczbie pojedynczej, by wskazać środki transportu, z którego korzystamy (7).

  1. Viaggiare in treno è il modo migliore per scoprire il mondo. / Podróżowanie pociągiem to najlepszy sposób, by odkrywać świat.

Tatar z łososia na kremie z mozzarelli

0
dav

Przepis przygotował chef Trattoria Piccola Italia: Paweł Kulesza

Składniki:

  • 120 g łososia
  • 125 g mozzarelli
  • 20 g masła
  • sok z jednej cytryny i pomarańczy
  • skórka starta z jednej cytryny i pomarańczy
  • kromka pieczywa tostowego
  • anchois
  • czerwony pieprz w ziarnach
  • sól
  • oliwa z oliwek

Przygotowanie:

Kroimy mozzarellę na kawałki, mieszamy z odrobiną kremu maślanego, doprawiamy solą i pieprzem, a następnie miksujemy do osiągnięcia jednolitej masy.

Łososia kroimy na drobne kawałki marynujemy w skórce oraz soku z cytryny i pomarańczy, dodajemy ziarnisty pieprz czerwony, oliwę i sól a następnie mieszamy. Kromkę pieczywa tostowego kroimy w małą kostkę następnie podsmażamy na maśle z dodatkiem anchois do momentu osiągnięcia chrupkości.

Następnie grzanki układamy na talerzu, na nich kładziemy krem z mozzarelli, a na wierzchu kawałki marynowanego łososia.

Smacznego!